Poniedziałek 19 Sierpnia 2019r. - 231 dz. roku,  Imieniny: Emilii, Julinana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 09.06.16 - 9:47     Czytano: [1074]

Dział: Głos Polonii

Chore dzieci zakładnikami opozycji


Zakończył się strajk pielęgniarek w stołecznym Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka". Strajk trwający szesnaście długich dni i nocy, kiedy to chore, małe dzieci zostały opuszczone przez opiekujące się nimi pielęgniarki. Owe panie odeszły od łóżek oczekujących na operacje ciężko chorych dzieci po to, aby domagać się od rządu ....pieniędzy. W niektórych przypadkach paniusie te zastąpili rodzice, którzy przystąpili do pikiety na terenie szpitala tłumacząc, że nie mogą opuścić swoich dzieci.

I tu mała dygresja. Pani Magdalena Nasiłowska /członkini PO/ szefowa strajku w CZD, która kilkakrotnie opóźniała podpisanie porozumienia strajkujących z dyrekcją szpitala, prowadzi w Markach pod Warszawą dom opieki "Marysieńka" gdzie również dobrze dba o swoje interesy. Jak podają demotywatory.pl w instytucji tej panuje znieczulica, na 18 pensjonariuszy są tylko cztery opiekunki, które nie dają sobie rady, bo oprócz opieki nad chorymi muszą również zajmować się praniem, sprzątaniem, robieniem śniadań i kolacji. Personel jest źle traktowany i zastraszany.

Wróćmy jednak do sytuacji w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie pani Nasiłowska królowała w strajku. Pielęgniarki pod jej przewodnictwem zażądały podwyżek pensji o 500 złotych dla każdej z nich, a z dodatkami w sumie podwyżki o 700 złotych, czyli tyle, ile wynoszą niektóre miesięczne emerytury w Polsce. Taką cenę wystawiły "panie pielęgniarki" - bo tak chcą, aby się do nich zwracać - za zdrowie i życie dzieci. Cudzych dzieci, nie własnych, bo gdyby o własne chodziło, być może postąpiłyby bardziej humanitarnie. Jak podaje tvp.info jedna z nich w dniu 6 czerwca odmówiła podania ciężko choremu dziecku sterydu pomimo, że jest ono w trakcie trzydziestodniowej kuracji, której przerwać nie można, bo "ona jest solidarna i protestuje".

Wczoraj, 8 czerwca kiedy strajk jeszcze trwał, w Sejmie z informacją o sytuacji w CZD wystąpiła z własnej inicjatywy premier Beata Szydło. Przedstawiła społeczeństwu dane o ponad trzystumilionowym zadłużeniu tej instytucji, w które CZD popadło za czasów rządów PO-PSL. Potwierdziła, że zobowiązania płacowe w stosunku do pielęgniarek, chociaż podjęte przez poprzedni rząd, zostaną jednak wykonane. Zapewniła też, iż chore dzieci mimo że opuszczone przez pielęgniarki, nie są pozostawione same sobie i że opiekę nad nimi przejęli tymczasowo lekarze lub inne placówki lecznicze. W kilka godzin po tym wystąpieniu, uzupełnionym przez wypowiedź ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, doszło wreszcie do podpisania porozumienia między dyrekcją i strajkującymi pielęgniarkami, które wywalczyły sobie, biorąc jako zakładników chore dzieci, 400 złotych podwyżki.

W tej sytuacji można się spodziewać, że następne grupy zawodowe, strażacy, kolejarze, celnicy, górnicy i hutnicy, również zawalczą o podwyżki pensji. No bo jeśli jednym się udało, to dlaczego nie nam? Choćby tylko po to, aby w Polsce nie było spokoju, aby wciąż wrzało i można było wykrzykiwać na ulicach. O tych szykujących się na kolejne strajki można dziś było nawet usłyszeć w "polskiej?" telewizji POLSAT w Australii, kiedy to znana spikerka z satysfakcjonującym uśmiechem zapowiedziała: "to lato dla polskiego rządu będzie szczególnie gorące" . Ano będzie, bo już zaKODowana opozycja z kolczykiem w nosie i kucykiem na głowie zapewne się o to postara.

Strajk pielęgniarek, podjęty właśnie teraz, niektórzy nazywają "cyrkiem", inni bezlitosną rozgrywką z rządem, jeszcze inni znalezieniem na siłę nowego punktu zapalnego na polskiej scenie politycznej. Niewątpliwie to co wydarzyło się w Centrum Zdrowia Dziecka nie miało na celu ułatwienia życia rządowi premier Beaty Szydło. Przeciwnie. Metoda podburzania do strajków, eskalacji żądań płacowych wydaje się najłatwiejszą do wzbudzania niepokojów społecznych, tym bardziej, że nowy polski rząd przyjął zaskakujące obecną opozycję "nowoczesno-platformiarsko-kodowską" programy prospołeczne jak 500Plus i Tanie Mieszkanie. Nie może się to podobać zaKODowanym, którzy nie marzą o niczym tak bardzo jak o powrocie do władzy dawnych, złodziejskich rządów. To oni wołają wraz z reżyser Agnieszką Holland, że trzeba zrobić wszystko, aby w Polsce "było tak, jak było".

To oni ustami swoich zakolczykowanych, ubranych w Sejmie w pomarańczowe portki przywódców duchowych jak M.Kijowski oraz dziennikarzy z Gazety Wyborczej jak W.Czuchnowski, nawołują ludzi do wychodzenia na ulicę, wzywają polskich żołnierzy do niewykonywania rozkazów obecnego zwierzchnika sił zbrojnych, zapowiadają rewolucję /Ryszard Petru/, wzywają do totalnej opozycji /Grzegorz Schetyna/ i nie wiadomo do czego jeszcze po to tylko, aby za wszelką cenę, nawet za cenę polskiej niezawisłości powrócić do zabranej im przez naród władzy. Gotowi są do układania się w tej sprawie nie tylko z najbogatszymi sponsorami jak biliarder Amerykanin George Soros, który finansuje marsze KOD-u i ostatnio pieniędzmi wspiera upadającą Gazetę Wyborczą, ale z każdym, kto gotów jest wystąpić przeciwko Polsce.

W tej walce, która chwilami przypomina walkę na śmierć i życie uruchomili nie tylko siły wewnętrzne. Bez cienia wstydu, jak kiedyś Targowica zaczęli knuć przeciwko Polsce i wciąż to robią razem z przeciwnikami zmian, ludźmi których również nie brakuje w świecie, na różnych kontynentach, nawet w Australii. Mają do pomocy swoich zagranicznych korespondentów i pracowników różnych zagranicznych stacji radiowych i telewizyjnych.

Ostatnim tego przykładem jest korespondencja, którą ponoć prosto z Warszawy nadała do poczytnego w Melbourne dziennika "The Age" niejaka redaktor Monika Ścisłowska. W wydaniu środowym gazety z dnia 6 czerwca br., w wiadomościach ze świata na stronie 15-tej rzuca się w oczy dużych rozmiarów zdjęcie młodej Polki. Dominują biało-czerwone barwy, polska flaga i polski orzeł w koronie. Młoda Polka ubrana w wianek spleciony z biało-czerwonych kwiatów ma minę raczej smutną, bo jak za chwilę pokaże artykuł, w Polsce dzieją się rzeczy straszne. Nic to, że w twarz tej młodej polskiej dziewczyny wczepionych jest w różnych miejscach aż sześć metalowych kolczyków - w dolną wargę, po obu stronach oczu i na policzkach. Nic to, że taki wygląd kompromituje młodą Polkę. To dziewczę, w wyobraźni autorki artykułu, jako jedna z protestujących przeciwko polskiemu rządowi ma w australijskiej gazecie ponoć reprezentować nasz kraj, mój kraj - Polskę!

Pani korespondentka M. Ścisłowska opisuje w artykule "Poland,s ex-leaders in anti-government march" jak to w 27 lat od obalenia komunizmu w Polsce dwóch byłych polskich prezydentów maszerowało w proteście przeciwko "Poland,s nationalist government", a następnie wyjaśnia zaciekawionym polskimi sprawami Australijczykom, że w Polsce panuje zamordyzm, bo rząd polski objął kontrolą polskie media oraz "incresed police surveillance powers".

Autorka tego doniesienia na Polskę do Australii przytacza następnie słowa poprzedniego prezydenta B.Komorowskiego, o tym jak to ciężko i osobiście wojował on o wolną Polskę oraz podaje nieprawdziwą liczbę uczestników omawianego marszu, zwiększoną aż pięciokrotnie w stosunku do liczby podawanej przez polską policję. Oto kto i w jaki sposób znów donosi na Polskę do Australii.

Nie dziwić może fakt, że tacy i podobni zagraniczni korespondenci z Warszawy są nietykalni. Dziwi natomiast, że mogą to zupełnie bezkarnie robić we własnym państwie, ci którzy nazywają polskie władze niedemokratycznymi, a w czasie wzbierającej furii nawet faszystowskimi. Dlaczego zatem, skoro demokracji w Polsce nie ma i trzeba o nią walczyć, oni mogą sobie tak zupełnie swobodnie maszerować, krzyczeć, ubliżać polskiej premier, prezydentowi i zwolennikom PiS-u? Dlaczego nikt z nich nie został jeszcze aresztowany, lub choćby zatrzymany do wyjaśnienia? W tym ponoć niedemokratycznym kraju? Dlaczego ci, którzy przez lata okradali Polskę i działali przeciwko polskiej racji stanu, co wyraźnie podano w czasie posiedzenia Sejmu odczytując audyt, nie siedzą jeszcze w więzieniu?

Pytania te zadaje sobie z pewnością wielu Polaków. Nie z chęci odwetu czy zemsty - jak powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, ale po to, aby w Polsce, jak sądzę, zapanowało wreszcie zarówno prawo jak i sprawiedliwość.

Monika Wiench
Melbourne

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

19 Sierpnia 1920 roku
Wybuch II powstania śląskiego.


19 Sierpnia 1989 roku
Ryszard Kaczorowski został prezydentem Polski na uchodźstwie


Zobacz więcej