Czwartek 23 Października 2014r. - 296 dz. roku,  Imieniny: Edwarda, Marleny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 13.09.13 - 23:20     Czytano: [1389]

Bóg a tragiczne dzieje Polski (Aktual.)


Bóg a tragiczne dzieje Polski i polskiego Lwowa, czyli czy Matka Boża jest naprawdę królową Polski?

1 kwietnia 1656 roku w katolickiej (polskiej) katedrze lwowskiej król Jan Kazimierz ogłosił Matkę Bożą królową Polski. Od tego czasu minęło ponad 350 lat i w historii Polski wiele rzeczy się wydarzyło – wiele tragicznych rzeczy. Uzasadnionymi są więc dzisiaj dwa pytania:

1. Dlaczego Bóg (który kieruje historią!) i Matka Boża wybrali zamiast Częstochowy, Krakowa czy Warszawy właśnie Lwów na dokonanie tego aktu, czyli miasta, które przez kilkaset lat miało wszelkie cechy arcypolskiego miasta, a które w 1945 roku zostało na zawsze oderwane od Polski przez Związek Sowiecki i w 1991 roku w spadku po Józefie Stalinie – jednym z największych zbrodniarzy i złodziei obcych ziem w dziejach ludzkości, stało się nie tylko miastem ukraińskim, ale także najbardziej antypolskim miastem na świecie, a sama katedra lwowska zmienia swój dotychczas polski charakter na ukraiński (ostatnio wprowadzono tam msze w języku ukraińskim)?!;

2. Czy w świetle wyjątkowo bardzo tragicznej historii Polski właśnie po 1656 roku, najtragiczniejszej w dziejach wszystkich narodów Europy po tym roku, nie mamy prawa powątpiewać w to, że Matka Boża jest naprawdę królową Polski, że ma nasz naród w szczególnej miłości i opiece, o czym rzekomo mówiła podczas objawień jezuicie włoskiemu, ojcu Juliuszowi Mancinelli na początku XVII wieku?

Na te pytania powinien namodpowiedzieć Kościół polski i teologowie – nie tylko polscy, bo sprawa ta jest ściśle związana z historią i jestestwem Kościoła katolickiego.

..........

W Neapolu 14 sierpnia 1608 roku włoski jezuita, ojciec Juliusz Mancinelli miał objawienie Matki Bożej. Maryja poleciła mu, aby przyczynił się do nazwania jej Królową Polski: A czemu mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie. Zwróćmy uwagę na słowa Maryi: wielkie rzeczy dlań (Polaków) zamierzam uczynić. A dziwnym jest to, że Matka Boska mówi do Włocha (!):A czemu mnie Królową Polski nie zowiesz? O. Mancinelli udał się więc do Polski i w krakowskiej katedrze na Wawelu, 8 maja 1610 roku Matka Boża ponoć ponownie mu się objawiła, mówiąc: Jestem Królową Polski. Jestem matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi. Rozpowszechniana wiadomość o tym objawieniu rozpoczęła szerzenie kultu Matki Bożej jako Królowej Polski przez Kościół i wśród Polaków. Obronienie Jasnej Góry w Częstochowie przed protestanckimi Szwedami (18 XI – 27 XII 1655), gdzie znajduje się Jasnogórski Cudowny Obraz Najświętszej Maryi Panny, zostało uznane za cudowne (czy każde zwycięstwo w bitwie jest cudowne?!) i od tej pory Polacy naprawdę uwierzyli w to, że Matka Boska jest Królową Polski i obdarza ich specjalnymi łaskami, chociaż tych łask nigdy, ale to nigdy nie doznali! To klasyczny przykład na to jak zdeterminowana oraz wytrwale i umiejętnie prowadzona propaganda może wpływać nie tylko jednostki, ale cały naród, który jest od tamtego czasu w maryjnej euforii. W Polsce jest obecnie około 500 cudownych obrazów maryjnych!

Podczas potopu szwedzkiego oraz wojny z Kozakami i Rosją, 1 kwietnia 1656 roku król Jan Kazimierz w katedrze lwowskiej w otoczeniu biskupów, senatorów i w obecności legata papieskiego uroczyście ogłosił Maryję Królową Korony Polskiej.

I właśnie od tej pory, zgodnie z zapowiedzą Maryi: wielkie rzeczy dlań (Polaków) zamierzam uczynić, wydarzyły się rzeczywiście wielkie rzeczy w historii Polski. Ale nie pozytywne. Spotkały nas bardzo liczne i zarazem bardzo tragiczne rzeczy: jedno za drugim nieszczęście spadało i spada na Polskę i Polaków. Żaden naród w Europie nie doświadczył w tym samym czasie nawet połowy tych tragedii jakie spadły na Polskę i Polaków! I tak, a przypominam tu najtragiczniejsze wydarzenia jakich doznała Polska i Polscy: w 1667 roku odpadła od Polski połowa ziem ukrainnych z Kijowem i Smoleńszczyzna; w 1672 roku Turcy zdobyli najpotężniejszą twierdzę Rzeczypospolitej w Kamieńcu Podolskim i opanowali całe Podole; w 1683 roku Polska pokonując Turków w pamiętnej bitwie pod Wiedniem uratowała katolicką Austrię przed okupacją turecką, za co dziękował Polsce papież Innocenty XI, a w zamian za to w 1772 roku niewdzięczna i podła katolicka Austria dokonała z Rosją i Prusami I rozbioru Polski przy Piłatowskim obmyciu rąk przez papieża Klemensa XIV; do czasów Piotra I (1682 – 1725) Polska i Rosja były państwami o równych siłach – toczyły ze sobą wojny ze zmiennym szczęściem, dopiero Piotr Wielki stwarza przewagę Rosji nad Polską i od jego czasów, skutkiem jego działalności Polska już nigdy równości sił z Rosją nie odzyskała; kiedy na początku XVIII w. w Polsce toczyła się walka o tron między saskim elektorem Augustem II a kandydatem polskim Stanisławem Leszczyńskimlata papież Klemens XI 10 czerwca 1705 roku wydał brewe, adresowane do biskupów polskich, w którym poparł kandydata niemieckiego do polskiego tronu i w którym napisał także: „Brzmieniem niniejszego pisma wyraźnie zalecamy i zakazujemy, abyście się do koronacji (Leszczyńskiego) żadną miarą nie mieszali, pod karami odsądzenia od wykonywania obrządków biskupich i zakazu wstępu do kościoła”; i tak lata 1697-1763 były okresem rządów saskich, rujnujących Rzeczpospolitą, włącznie z nie naszą wojną ze Szwecją 1702-06, która spowodowała zniszczenie Polski nie mniejsze od tego z lat II wojny światowej (!); w 1717 roku prawosławna Rosja stała się gwarantem nowego stanu rzeczy w Polsce, czyli anarchii, a w 1720 roku gwarantem „złotej wolności w Polsce” – anarchii stały się także protestanckie Prusy; w 1720 roku traktat Rosji z Turcją i Szwecją umożliwił Rosji ingerencję w sprawy wewnętrzne Polski; w latach 1732-34 Rosja, Prusy i Austria zablokowały ponowny wybór na króla Polski Polaka – Stanisława Leszczyńskiego – interwencja wojsk rosyjskich w Polsce; w 1764 roku Rosja narzuciła Polsce na króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, kochanka carycy Katarzyny II; od 1767 roku w Polsce rządził de facto rosyjski ambasador Repnin; 1768-72 polski zryw w obronie wolności i niepodległości, tzw. konfederacja barska, krwawo stłumiony przez wojska rosyjskie; w 1768 roku czerń ukraińska dokonała rzezi ok. 20 000 Polaków na Ukrainie (tzw. rzeź humańska); w 1772 roku następuje I rozbiór Polski przez Rosję (92 000 km kw., 1 300 000 ludności), Austrię (83 000 km kw., 2 650 000 ludności) i Prusy (36 000 km kw. i 580 000 ludności); kiedy Polacy chcieli stanąć na nogach – odrodzić państwo i naród ogłaszając 3 maja 1791 roku konstytucję, Rosja zawiązała w maju 1792 roku konfederację targowicką złożoną ze zdrajców narodu polskiego, a w następnym miesiącu dokonała najazdu zbrojnego na Polskę; w 1793 roku następuje II rozbiór Polski przez Rosję (250 000 km kw. i 3 miliony ludności) i Prusy (58 000 km kw. i 1 milion ludności); 24 marca 1794 wybucha Powstanie Kościuszkowskie skierowane przeciw Rosji, które, niestety z „pomocą” Matki Bożej Polacy przegrywają (Rosjan wspomogły wojska pruskie), gen. Suworow dokonuje rzezi ludności warszawskiej Pragi (do 20 000 ofiar); w 1795 roku Rosja, Prusy i Austria zlikwidowały na okres 123 lat państwo polskie dokonując III rozbioru Polski (widać, że Matka Boża wspierała tutaj protestanckich Niemców i prawosławnych Rosjan zamiast Polaków katolików!), Rosja zajęła 120 000 km kw. obszaru i 1 200 000 ludności, Prusy 48 000 km kw. i 1 000 000 ludności, a Austria 47 000 km kw. i 500 000 ludności; w latach 1795 -1918 Stolica Apostolska była obok Rosji, Prus-Niemiec i Austrii największym wrogiem idei odzyskania przez Polskę niepodległości! (ponownie przy całkowitej bierności Matki Bożej!); Państwo Kościelne (Watykan) było pierwszym państwem, które już w 1798 roku uznało rozbiory, czyli zlikwidowanie państwa polskiego!; zaborcy strasznie prześladowali Polaków, w tym także polski Kościół katolicki, za co np. papież Pius IX odznaczył pruskiego kanclerza Otto Bismarcka papieskim Orderem Chrystusa! – czy z podszeptu Matki Boskiej Królowej Polski?!; 1797-1814 Polacy liczyli na odrodzenie państwa polskiego z pomocą Napoleona, jednak po wielu zwycięstwach został on na koniec pobity przez wojska zaborców Polski; 1830-31 Rosjanie topią w morzu krwi walkę narodu polskiego o niepodległość – Powstanie Listopadowe, które potępił papież Grzegorz XVI w bulli Cum primum z 9 VI 1832, nakazując Polakom lojalność i posłuszeństwo zaborcom; w 1863-64 Rosjanie ponownie topią w morzu krwi kolejną walkę Polaków o niepodległość – Powstanie Styczniowe; czy Matce Boskiej Królowej Polski zbrzydł język polski, skoro zaborca rosyjski zabronił Polakom na Kresach używania języka polskiego w miejscach publicznych, co trwało ponad 40 lat?; podczas I wojny światowej 1914-18 żaden inny kraj nie ucierpiał tyle co ziemie polskie (straszne zniszczenia, straty ludnościowe); w listopadzie 1918 roku odrodziło się państwo polskie, ale zapewne bez żadnej pomocy ze strony Matki Bożej Królowej Polski (to była tylko i wyłącznie zasługa samych Polaków zgodna z wolą Bożą!!!), na co wskazuje szereg faktów, m.in. to, że nie odzyskaliśmy Gdańska i ponad 8 tysięcy km kw. obszaru, który zabrały nad Prusy podczas rozbiorów Polski, a także etnicznie polskiego Śląska Opolskiego (wspierał Niemców m.in. nuncjusz apostolski w Polsce, późniejszy papież Pius XI!), całego Spisza i Orawy, natomiast utraciliśmy etnicznie polskie Zaolzie, musieliśmy walczyć z uzurpatorami ukraińskimi nawet o arcypolski Lwów, w którym, jak wiemy, Matka Boska została ogłoszona Królową Polski, utrudniano Polsce zakup i dostawę do Polski broni, podczas wojny z bolszewikami, nasi od kilkuset lat bracia Litwini stali się naszymi zagorzałymi wrogami itd.; plan Boga spowodował, zapewne przy bezczynności Matki Boskiej Królowej Polski, że długo nie cieszyliśmy się wywalczoną wolnością, gdyż 1 września 1939 roku Niemcy, a 17 września 1939 roku Związek Sowiecki napadł na Polskę, którą po połowie podzielili się Hitler ze Stalinem; w latach 1939-45 okupacja niemiecko-sowiecka ziem polskich doprowadziła kraj do całkowitej ruiny – kraj był potwornie zniszczony, a stolica Polski czyli jej serce – Warszawa w gruzach, zginęło podczas zsyłki na Sybir, w łagrach i obozach koncentracyjnych z Auschwitz na czele, podczas akcji pacyfikacyjnych i rzezi Polaków na Kresach 3 miliony etnicznych Polaków, a chyba drugie tyle zostało kalekami; w 1945 roku nastąpiła rzecz jeszcze bardziej niebywała – Związek Sowiecki oderwał od Polski całe Ziemie Wschodnie z Wilnem i ze Lwowem, w którym Matka Boska została ogłoszona królową Polski!!! – Lwów jest dzisiaj miastem ukraińskim z woli Bożej, gdyż Bóg jest panem historii, a jest miastem ukraińskim chyba jako wynagrodzenie za masowe rzezie Polaków dokonane we Lwowie, Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu przez wyjątkowo sadystycznych nacjonalistów ukraińskich często błogosławionych przez duchowieństwo grekokatolickie!; także przez Stalina w 1945 roku utraciliśmy odzyskane w 1938 polskie Zaolzie, które sprezentował Czechom, a Królewiec nie został przyłączony do Polski i po 1945 roku Rosja stała się po raz pierwszy raz w historii – na nasze nieszczęście – bezpośrednim sąsiadem Polski; w latach 1945-89 Polaka była pod okupacją sowiecką, a naród polski był straszliwie prześladowany, szczególnie w okresie stalinowskim (do 1956 roku), kiedy to nawet prymas Polski, kard. Stefan Wyszyński był więziony; pontyfikat „polskiego” papieża Jana Pawła II (1978-2005) obok jego propolskich poczynań przynosił także szkody narodowi polskiemu, jak np. zaprogramowana właśnie za jego pontyfikatu kościelna depolonizacja Polaków na Wschodzie; po 1989 roku Polską rządzą nie Polacy, a tylko polactwo działające na szkodę Polski i narodu polskiego (np. przez nich – ich politykę do 2050 roku ubędzie 8 milionów Polaków z braku przyrostu naturalnego oraz przez emigrację Polaków za chlebem), stopa życiowa w Polsce będzie zawsze dużo niższa niż w Zachodniej Europie, pomimo tego że Polska nie należy do biednych krajów.

Wszystko to było i jest wielokrotnie popełnioną i popełnianą wielką zbrodnią na Polsce i narodzie polskim, który Matka Boża ponoć bardzo pokochała. Nie ulega wątpliwości, że Polacy są najbardziej skrzywdzonym narodem europejskim przez historię czyli Boga, bo jak uczy Kościół: „nad historią panuje Bóg” (Witold Dzięcioł „Teki Historyczne” t. XV, Londyn 1966-1969, str. 66) i „każda władza pochodzi od Boga”, czyli że rządy Hitlera i Stalina i to co robili pochodziło od Boga, czyli że wszystko było z góry zaplanowane przez Boga. Wymazanie Polski z politycznej mapy Europy było największe zbrodnią popełnioną na Polsce i narodzie polskim przez jej sąsiadów, a po niej, na drugim miejscu, połączona razem agresja niemiecko-sowiecka na Polskę w 1939 roku, okupacja naszego kraju w latach 1939-45 i oderwanie Lwowa i Wilna od Polski w 1945 roku. Były to zbrodnie, którym nie potrafiła czy nie chciała zapobiec nawet Matka Boża Królowa Polski! Potrafiła Ona wpłynąć czy zachęcić Pana Jezusa do dokonania tak nieistotnego w gruncie rzeczy Jego pierwszego cudu - cudu w Kanie Galilejskiej – przemiany wody w wino, a nie potrafiła, jako królowa Polski, przeciwstawić się jednej z największych zbrodni w dziejach ludzkości – rozbiorowi katolickiej Polski i oderwaniu od Polski Wilna i Lwowa, gdzie została ogłoszona królową Polski! Nie potrafiła wpłynąć na Boga, aby zlitował się nad losem Polski i narodu polskiego. Dlaczego Matka Boża toleruje także walkę ukraińskiej Cerkwi grekokatolickiej z przydanym jej tytułem Królowej Polski? Ukraińscy grekokatolicy zmienili bowiem wezwanie jednemu z lwowskich kościołów katolickich z Matki Bożej Królowej Polski na Matki Bożej Władczyni Ukrainy!!! (Encyklopedia Katolicka, tom XI, KUL 2006). Przecież w tym akcie jest tyle złośliwości i pogańskiego triumfalizmu nad „wrogiem” – drugim człowiekiem i bratem w Chrystusie!; wezwanie to jest nie tylko pełne nienawiści do drugiego człowieka, ale także przez tę nienawiść świętokradcze wobec Matki Bożej! Dlatego jego autorów pozbawia miana chrześcijan!

Nawet Bóg nie zaprzeczy temu, bo wówczas nie byłby Bogiem!, a co za tym idzie także i Matka Boża, która ponoć nas pokochała i chciała abyśmy nazywali ją królową Polski, że Wilno i Lwów były do 1945 roku arcypolskimi miastami, które odegrały wielką, bardzo wielką rolę w dziejach Polski i narodu polskiego. Litwini mają dzisiaj Wilno, a Ukraińcy Lwów jedynie w wyniku bezprawnego z punktu widzenia moralnego i prawa międzynarodowego (!) oderwania tych miast od Polski przez Związek Sowiecki w 1945 roku i jako spadek po Stalinie – prawdziwym antychryście XX w., jednym z największych zbrodniarzy w dziejach ludzkości. Czyli litewskie Wilno i ukraiński Lwów to nie żadna sprawiedliwość dziejowa, a tylko i wyłącznie sadyzm historii i triumf Szatana na ziemi!

Kiedy w listopadzie 1918 roku odrodziło się państwo polskie, naród polski był zmuszony walczyć o jego granice, gdyż WSZYSCY nasi sąsiedzi chcieli zagarnąć jakieś polskie ziemie. Litwini Wilno, Ukraińcy Lwów, Czesi Zaolzie, a Niemcy nie zwrócić zabranych nam ziem polskich czy zamieszkałych przez Polaków. Polacy wywalczyli w krwawych bojach Wilno i Lwów dla Polski. Marszałek Polski Józef Piłsudski złożył wówczas w podzięce czczonej przez miliony Polaków Matce Boskiej Ostrobramskiej w Wilnie dar wotywny z napisem dziękującym Jej za Wilno: „Za Wilno”. Czy złożył by ten dar Matce Bożej gdyby wiedział, że za kilkanaście lat Bóg wraz z Nią oderwą Wilno od Polski (prezentując je najpierw Związkowi Sowieckiemu, a następnie – w 1991 roku – Litwie) i z miasta wypędzą ponad 100 000 Polaków? I jakby Marszałek na to zareagował gdyby żył? Kiedy wojsko polskie odzyskało Wilno 9 października 1920 roku, 12 października przedstawiciele Anglii i Francji przedstawili Naczelnikowi Państwa Polskiego, marsz. Józefowi Piłsudskiemu wspólne de marche z powodu tego faktu. Piłsudski odpowiedział, że obiecał mieszkańcom tych ziem swobodę decydowania o własnym losie i jeśli alianci będą obstawać przy swojej decyzji oderwania Wilna od Polski, która krzywdzi mieszkańców Wileńszczyzny i Polskę, to wtedy on będzie zmuszony złożyć wszelkie swe godności i jako obywatel Wileńszczyzny (pochodził z Zułowa na północ od Wilna), spełnić swój obowiązek. W 1945 roku na pewno w jakiś ostry sposób zaprotestował by przeciwko oderwaniu Wilna od Polski, a kto wie czy także nie przeciwko antypolskiej postawie Boga i Matki Boskiej. Bowiem nie ma nic bardziej bolesnego jak wyrzucenie kogoś z wielowiekowej ojcowizny. Wiele ludzi w takich momentach – przeżywanego bólu zrywa z Bogiem. Tak jak to uczyniło kilka milionów żydów przez holokaust, który doświadczyli podczas II wojny światowej (80% mieszkańców Izraela deklaruje, że nie wierzy w Boga).

A jeśli chodzi o Lwów, to i tutaj Matka Boża zakpiła sobie z nabożeństwa lwowian do Niej. Pamiętajmy, że to tutaj, a nie w żadnej Częstochowie, Krakowie czy Warszawie Matka Boża została 1 kwietnia 1656 roku ogłoszona Królową Polski. Dlatego można było przypuszczać, że przez ten fakt będzie miała specjalną miłość do tego arcypolskiego miasta i jego mieszkańców (Polaków) i jak gdyby potwierdziła polskość miasta. Polscy mieszkańcy Lwowa przez kilka miesięcy na przełomie 1918-19 roku musieli walczyć z uzurpatorami ukraińskimi o to, aby miasto znalazło się w granicach Polski. Zapłacili za to morzem krwi, cierpienia i wyrzeczeń. Lwów znalazł się w wolnej Polsce. Lwowianie postanowili podziękować Matce Bożej za ten dar i w latach 1931-34 zbudowali Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej jako kościół wotywny ufundowany „w podzięce Matce Boskiej za polski Lwów i opiekę nad Lwowem w czasie walk o miasto z Ukraińcami i bolszewikami w latach 1918 – 1920”. Świątynię zbudowano na Górnym Łyczakowie, w miejscu, gdzie eksplodował pierwszy pocisk wystrzelony przez Armię Czerwoną w stronę Lwowa. Dodatkowo 11 lutego 1938 roku, z okazji zbliżającej się 20. rocznicy obrony Lwowa, zarząd miasta ufundował ryngraf z herbem Lwowa i złożył go jako wotum w lwowskim kościele Matki Boskiej Ostrobramskiej w podzięce za złączenie miasta z Polską. Odpowiedzią Boga i Matki Boskiej na te akty miłości lwowian do Matki Boskiej było zajęcie Lwowa przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 roku, gehenna ludności polskiej podczas sowieckiej (1939-41) i niemieckiej (1941-44) okupacji Lwowa, i na koniec największy cios zadany Polakom we Lwowie i w ogóle całemu narodowi polskiemu – oderwanie Lwowa od Polski w 1945 roku, połączone z wypędzeniem ponad 100 000 Polaków z miasta. Dzisiaj Lwów okupują z daru Boga i Matki Boskiej polakożercy Ukraińcy, którzy śmią siebie nazywać chrześcijanami (zapominając o tym razem z Watykanem, że najważniejszym przykazaniem boskim jest miłowanie bliźniego!!!). Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej, po upadku Związku Sowieckiego służy ukraińskim grekokatolikom i nadal kultowi Matki Bożej, z tym, że jest pod wezwaniem Opieki Matki Bożej. A to ma swoją wymowę – antypolską wymowę, gdyż w kwietniu 1995 roku biskupi ukraińscy oddali naród ukraiński opiece Matki Boskiej. Tak więc w kościele, który zbudowali Polacy w podzięce za polski Lwów i dziękowali Matce Bożej za to, modlą się dzisiaj Ukraińcy o opiekę nad nacjonalistycznym ukraińskim Lwowem. Czy z pełną zgodą na to Matki Bożej?!

I jeszcze jeden fakt, o którym Polacy powinni wiedzieć, kiedy mówią o tym, że Matka Boska jest królową Polski. Otóż Rosyjska Cerkiew Prawosławna-Rosjanie czczą od 1579 roku cudowną ikonę Matki Boskiej Kazańskiej. W 1612 roku, w okresie walk Moskwy z Polakami, Kazańska Ikona Matki Bożej przybyła do stolicy wraz z pospolitym ruszeniem z Niżnego Nowogrodu i wyznawcy prawosławia wierzą i tak twierdzą, że z pomocą Matki Boskiej Kazańskiej w niedzielę 22 października z miasta wypędzono oddziały polskie, a żołnierze z cudowną ikoną udali się na Kreml, dla której, w podzięce za pobicie wrażych Polaków-katolików, zbudowano w 1633 roku Sobór Kazański. A działo się to już po tym jak Matka Boska w Neapolu 14 sierpnia 1608 roku podczas objawienia powiedziała włoskiemu jezuicie, ojcu Juliuszowi Mancinellemu: A czemu mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie. – Jeśli Matka Boska Polaków tak pokochała i chciała być nazywana królową Polski, to czemu przyczyniła się do wypędzenia Polaków z Moskwy? Przecież unia Polski z Rosją wyszła by na korzyść nie tylko Polsce, ale także samej chrześcijańskiej Rosji i Kościołowi katolickiemu! Niestety Bóg Ojciec i Matka Boża miały inne plany odnośnie Rosji, która miała się stać groźnym hegemonem w Europie i wrogiem katolickiej Polski, która miała na szereg pokoleń zniknąć z mapy politycznej Europy przez m.in. działania prawosławnej Rosji.

Jak ustosunkować się do tego, że Matka Boża rzekomo powiedziała o. Mancinellemu mówiąc o Polsce i Polakach: Jestem matką tego narodu, który jest mi bardzo drogi biorąc pod uwagę powyżej podane tragiczne fakty z historii Polski? Jak można zadawać komuś rany i jednocześnie utrzymywać, że się go miłuje, że jest się jego dobrotliwą królową?! Czy polski Kościół katolicki nie ośmiesza się w oczach myślących i znających historię Polski ludzi twierdząc, że Matka Boża jest naszą królową i nas kocha? Czy rzekome objawienia ojca Juliusza Mancinelli nie należy zaliczyć do bajek? Czy na rzekome objawienia należy spojrzeć raczej inaczej. Spojrzeć na nie zasłużenie krytycznym okiem? Powiedzieć wreszcie prawdę Polakom, że w odniesieniu do ich wyjątkowego nabożeństwa do Matki Bożej wykorzystano ich łatwowierność do zapewnienia często wrogiej Polsce Stolicy Apostolskiej wpływów w naszym kraju. Bóg, wiara i Kościół są jednak za poważnymi sprawami, aby kpić sobie z ludzi – wiernych! Uważać ich za ciemny motłoch. Minęły te czasy i dzisiaj Kościół zdaje sobie z tego sprawę, czego najlepszym dowodem były przeprosiny papieża Jana Pawła II w 2000 roku za grzechy popełnione przez Kościół w dwóch pierwszych millenniach jego istnienia.

Prawda jest taka, że rzekome objawienia jezuity, ojca Juliusza Mancinelli, jeśli w ogóle miały miejsce, zaszły w okresie katolickiej kontrreformacji, która była jednocześnie walką z protestantyzmem i próbą większego zespolenia katolików z Rzymem (Kościołem). Reformą potrydenckiego Kościoła katolickiego kierowali jezuici – zakon założony w 1540 roku specjalnie do walki z reformacją. W protestantyzmie nie ma kultu Matki Bożej, tak jak żadnego kultu Maryi nie było wśród apostołów i w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Protestantyzm odrzuca także modlitwy za pośrednictwem Maryi w myśl zasady solus Christus głoszącej, iż jedynym orędownikiem jest Jezus Chrystus. Osoba Maryi darzona jest jednak przez protestantów szczególnym szacunkiem jako Matka Chrystusa. Jej osoba stawiana jest za przykład do naśladowania dla każdego chrześcijanina w byciu posłusznym Bogu. Kościół katolicki odrzucając protestancką teologię maryjną wprowadzał na wyjątkowo wielką skalę kult Maryi, aby stał się on antyprotestancką zaporą wśród wiernych. Polska na początku XVII wieku była mocarstwem europejskim, na którym Watykanowi zależało mieć w gronie „wiernych synów”. Co prawda, Polaka była krajem katolickim, ale nowinki protestanckie ciągle zagrażały w niej Kościołowi katolickiemu. Watykan, za pośrednictwem o. Juliusza Mancinelli postanowił wmówić Polakom, że Matka Boża jest królową Polski i zaszczepić w nich kult maryjny na taką skalę, że uczyni on z Polaków niewolników Maryi, a tym samym Watykanu. Warto zwrócić uwagę na to, że król Jan Kazimierz, który ogłosił Matkę Bożą królową Polski, sam był jezuitą i jako taki był agentem zakonu na polskim tronie.

Bóg jest stwórcą i panem całej historii ludzkości. Jak w takim razie mamy ustosunkować się do danej nam przez Boga tragicznej historii Polski? Bowiem jeżeli Bóg pragnie zlikwidować zło, ale nie potrafi – to nie jest wszechmogący, jeżeli potrafi zlikwidować zło, ale nie chce – to nie jest dobry, jeżeli nie potrafi, ani nie chce zlikwidować zła – to nie jest wszechmogący ani dobry, jeżeli Bóg potrafi i chce zlikwidować zło – to dlaczego zło istnieje?! Jezus powiedział „Proście, a otrzymacie”. A przejawem kultu maryjnego jest odmawianie modlitw za wstawiennictwem lub pośrednictwem Maryi (najbardziej popularne: różaniec, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny i Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy). Polacy prześladowani niemiłosiernie przez Historię przez ponad 350 lat miliardy razy prosili, błagali Boga i Matkę Bożą o litość, o zmiłowanie się nad nimi i ich ojczyzny wyjątkowo podłym losem. Bezskutecznie!!! Dlaczego?! Jeśli Matka Boża może prosić Syna o coś i jest naszą królową, to dlaczego nie jest naszą prawdziwą królową, naszą dobrą patronką-matką, która dba o swoje państwo i o swoich poddanych?! Czy naprawdę nie mogła nic zrobić, aby odmienić nasz plugawy los ciągnący się od 350 lat?! I to w okresie Jej rzekomego królowania! Czy przez ten fakt nie jest tak, że Matka Boża niczego nie może zrobić, bo to by było ingerencją w wolę Boga, a tym samym sprzeczne z Jego wolą i Jego opracowanym w najdrobniejszych szczegółach planem wobec ludzkości? I dlatego Matka Boża o nic nie prosi Boga, ponieważ „Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi” (por. 1 Tm 2, 5-6). Bardzo wymowne w tych tu rozważaniach są słowa jakie Pan Jezus wypowiedział do Swojej Matki w Kanie Galilejskiej: „Czyż to...Twoja sprawa, Niewiasto” (J 2 4) oraz fakt, który zauważy każdy kto uważnie czyta Nowy Testament, że Matka Boża w życiu i działalności tak Pana Jezusa jak i Apostołów nie miała żadnego znaczenia, nie odgrywała żadnej roli. Tymczasem w Kościele polskim Matka Boska jest na pierwszym miejscu, a BÓG na drugim! Zapomnieliśmy o tym, chociaż często to powtarzamy, że „Wszystko jest w rękach Boga”. I na to nie ma nikt żadnego wpływu: ani Matka Boska, ani święci, ani papież, ani żaden Marian Kałuski. Cudów nie ma. Wszystko, dosłownie wszystko jest wolą Bożą. I wszystko to było tak przez Niego zaplanowane. Dlatego jakże słusznie po wielkiej wiktorii wiedeńskiej 1683 roku król Jan III Sobieski napisał do papieża Innocentego XI: Venimus, vidimus et Deus vicit (Przybyliśmy, zobaczyliśmy i Bóg zwyciężył). Tak, Bóg zwyciężył, a nie żadne nasze modlitwy czy wstawiennictwo Maryi czy jakiegoś świętego. Mówimy także mądrze: „Człowiek strzela, a Pan Bóg niesie kule”. Nie Matka Boska, nie święci, a tylko Pan Bóg! Dlatego trudno utrzymywać, że jakaś wola Boża była/jest cudem. Nie było więc żadnego „Cudu nad Wisłą” w 1920 roku i udziału Matki Boskiej w zwycięstwie Polaków nad bolszewikami, nie było żadnych cudów w Lourders, Fatimie czy Częstochowie. W każdym takim „cudownym” wypadku spełniła się po prostu odwieczna wola Boża, której wykonawcą np. w wiktorii wiedeńskiej był Jan III Sobieski i jego żołnierze, a w „Cudzie nad Wisłą” był marszałek Józef Piłsudski i bohaterscy polscy żołnierze. Czy w tym nie ma wytłumaczenia dlaczego od 350 lat mamy taką tragiczną historię, a uzasadnionymi są pytania: dlaczego tak jest i czy nie jest to kara i za co?!

To jest kara i myślący człowiek wie za co. Bóg – nikt inny tylko Bóg! - zlitował się w końcu nad losem Polski. W listopadzie 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, na przełomie 1918-19 roku wygraliśmy wojnę z uzurpatorami ukraińskimi o Lwów, w 1920 roku odnieśliśmy zwycięstwo nad bolszewikami, cementując tym niepodległość Polski i przynależność do niej Kresów. Zamiast dziękować za to Bogu, jak jacyś maniacy zaczęliśmy dziękować za ten dar Boży nie wiadomo dlaczego Matce Boskiej, wpadliśmy w jakiś dziwną euforię maryjną : 14 stycznia 1920 roku po dwukrotnych prośbach episkopatu Polski, papież Benedykt XV rozszerzył na całą Polskę wezwanie Królowo Korony Polskiej, módl się za nami w Litanii Loretańskiej; 27 lipca 1920 roku episkopat Polski ponownie wybiera Maryję na Królową Polski; 12 października 1923 roku watykańska Kongregacja Obrzędów przez starania biskupów polskich wyznaczyła święto Matki Bożej Królowej Polski na 3 maja, a do litanii loretańskiej oficjalnie dołączono wezwanie Królowo Korony Polskiej; w 1925 roku, ponownie przez starania biskupów polskich, papież Pius XI rozszerzył święto NMP Królowej Polski na wszystkie diecezje w Polsce; w 1926 roku pielgrzymka polskich kobiet w podzięce za bitwę warszawską – „cud nad Wisłą w 1920 roku” ofiarowała Matce Bożej na Jasnej Górze berło i jabłko, jako znak królewskiej godności, a 15 stycznia 1930 ten sam papież podniósł święto do rangi I klasy z oktawą w diecezji lwowskiej, przemyskiej i częstochowskiej, które też otrzymało własny formularz mszalny i oficjum, a w pozostałych diecezjach było świętem II klasy. Z kolei lwowianie na czele z arcybiskupem lwowskim Bolesławem Twardowskim postanowili podziękować Matce Bożej za polski Lwów i opiekę nad Lwowem w czasie walk o miasto z Ukraińcami i bolszewikami w latach 1918 – 1920 i w latach 1931-34 zbudowali okazały kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej jako kościół wotywny. Później, 11 lutego 1938 roku, z okazji zbliżającej się 20. rocznicy obrony Lwowa, zarząd miasta Lwowa ufundował ryngraf z herbem Lwowa i złożył go jako wotum w tym kościele w podzięce za złączenie miasta z Polską.

Co więcej, zaczęliśmy żyć w świecie maryjnej ułudy. Najbardziej wymownym przykładem na to są tzw. przepowiednie prymasa Polski, kardynała Augusta Hlonda (1881-1948), który napisał:

1. ,,Przyjdą czasy, kiedy Bóg w ręce swej Matki na pewien czas złoży atrybut swej wszechpotęgi”.
2. „Obecne czasy oddał Bóg w opiekę Matce Najświętszej”.
3. ,,Dzięki wstawiennictwu Maryi zlituje się Bóg nad nieszczęśliwą ludzkością i zwiąże rozpętaną na ziemi moc szatańską”.
4. „Polska jest Narodem wybranym Najświętszej Maryi Panny”.
5. „Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba — spełni swe zadania, będzie znowu Matką świętych”.
6. „Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem”.
7. „POLSKA MA STANĄĆ NA CZELE MARYJNEGO ZJEDNOCZENIA NARODÓW".
8. „Polska będzie Przewodniczką Narodów”.
9. „Zachód oczyszczając się ze zgnilizny, z podziwem na nas patrzeć będzie".
10. „Trzeba ufać i modlić się. Jedyna broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo — jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki MATKI BOŻEJ. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem".
11. „Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę" (Źródło: prorocykatolik.pl).

Kardynał Hlond zmarł 65 lat temu i nic z tych przepowiedni się nie sprawdziło i zapewne nigdy nie sprawdzi. A z biegiem lat wyglądają one coraz bardziej niepoważnie. Szczególnie zdanie: „Polska będzie Przewodniczką Narodów”. Jak i przez fakt, że także dzisiejszą Polskę zalewa fala niewiary.
Jedyną nadzieją dla ludzkości, a więc także dla Polski i Polaków, jest sam Bóg. I tylko On. Widząc euforię maryjną w Polsce na niewyobrażalną wprost skalę, która usuwała i usuwa Boga w cień, wybrał właśnie Polskę, aby przypomnieć ludzkości o tym, że „Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi” (por. 1 Tm 2, 5-6) i o miłosierdziu Bożym, którego istotą jest postawa pełnego zaufania wobec Boga, że nas los jest tylko i wyłącznie w Jego rękach, że tylko i wyłącznie On jest w stanie zmienić swoją wolę. Od 28 lipca 1934 roku do czerwca 1938 roku, czyli do jej śmierci, Jezus Chrystus objawiał się najpierw w Wilnie (do 1936 roku), a potem w Krakowie polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie Kowalskiej i rozmawiał z nią, nakazując jej stworzenie podstaw kultu Miłosierdzia Bożego. W rozmowach z nią Jezus ukazuje swoje miłosierdzie jako przymiot powszechny, nieograniczony, dostępny dla wszystkich ludzi mówiąc: Otworzyłem swe serce jako żywe źródło miłosierdzia, niech z niego czerpią wszystkie dusze życie, niech się zbliżą do tego morza miłosierdzia z wielką ufnością...
Niestety, Kościół polski umaryjnił kult Miłosierdzia Bożego, eksponując ostatecznie bardziej Miłosierdzie Maryi od Miłosierdzia Bożego. W Kościele polskim Bóg pozostaje ciągle w cieniu Maryi. A wynik ignorowania Bożej łaski okazanej Polakom w latach 1918-20 i zaoferowanego nam miłosierdzia Bożego był taki, że we wrześniu 1939 roku Polska ponownie została wymazana z politycznej mapy Europy, w latach 1945-89 była kolonią Związku Sowieckiego i w 1945 roku Lwów (i Wilno) zostały oderwane od Polski.

Co mamy więc robić, aby Bóg nad nami się zlitował? Może przestać uważać Matkę Boską za królową Polski i do niej wznosić modły, a lepiej przypomnieć sobie, że naszym prawdziwym królem jest Bóg i Jego bezpośrednio prosić o zlitowanie się nad nami o Miłosierdzie Boże? On jedyny, mając prawdziwie wolną wolę, może uczynić wszystko. Może zmienić losy świata, ludzkości i Polaków. Kierujmy więc prośby do właściwej Osoby. Może to co tu piszę ma jednak sens. Zwróćmy bowiem uwagę na to, że w Biblii Bóg jest zazdrosny o swoją chwałę i umiłowanie i na to, że protestanci nie modlą się do Matki Boskiej i świętych, a tylko bezpośrednio do Boga. I rezultat tego jest widoczny gołym okiem. Wszystkie kraje protestanckie pod względem politycznym i gospodarczym miały i mają się dużo, dużo lepiej od wszystkich krajów katolickich (poza Francją, która jednak na naszych oczach traci swój katolicki charakter) i wszystkich (poza Rosją) krajów prawosławnych, gdzie kult Matki Boskiej jest również duży. Taka jest prawda. Nie znaczy to, że mamy zostać protestantami. Po prostu powinniśmy bardziej przybliżyć się do Boga, zrozumieć, że On i tylko On jest naszym Ojcem – naszym królem. Może dlatego, że zapomnieliśmy o prawdziwym naszym Królu – odsunęliśmy Go na bok, od 350 lat jesteśmy karani i dlatego utraciliśmy Lwów! Czy podobnie nie stało się z katolicką Hiszpanią, gdzie także wprowadzono wielki kult Matki Boskiej? Z mocarstwa jakim była Hiszpania w XVI i XVII wieku, kraj ten stał się jednym z najbardziej zacofanych krajów w Europie. Upadły też dwa inne wielkie w kiedyś kraje katolickie – Portugalia i Austria. Wszystkie kraje katolickiej Ameryki Łacińskiej są w żałosnym stanie polityczno-gospodarczo-kulturalnym. Nie mówiąc już o tym, że upadło samo Państwo Kościelne, istniejące w latach 756 – 1870. I znowu na usta ciśnie się pytanie: gdzie w tym wszystkim była czy jest Matka Boska? Zwalać wszystko na moce szatańskie to za mało. Bóg/Duch Święty jest na pewno mocniejszy od Szatana. A przecież Kościół naucza, że Duch Święty opiekuje się Kościołem/instytucją’ i szeroko pojętym Kościołem, czyli także wiernym ludem.

Jestem katolikiem i bardzo daleki od tego, aby być wrogiem Kościoła, a tym bardziej Boga i Matki Bożej; byłem sam wychowany w kulcie Maryi, ochrzczony w kościele w którym jest cudowny obraz MB Bolesnej koronowany już w 1755 roku i dlatego, wg matki, mam na imię Marian. Jest na to wiele dowodów – faktów z mojej pracy (Pan Jezus powiedział: „Po owocach ich poznacie”), m.in. moje poprawne z punktu widzenia katolickiego książki: Jan Paweł II. Pierwszy Polak papieżem (Australia 1979, USA 1980), Litwa. 600 lecie chrześcijaństwa (Londyn 1987), Wypełniali przykazanie miłosierdzia. Polski Kościół i polscy katolicy wobec holocaustu (Warszawa 2000), Polonia katolicka w Australii (Toruń 2010), jak również chociażby wiele tekstów o tematyce katolickiej w mojej rubryce (Kresy w życiu Polski i narodu polskiego) w „Kworum”. Jednak jako historyk, znawca historii tak Polski jak i Polaków na Kresach, jako osoba myśląca i patrząca na to co się wokół mnie i na świecie dzieje (a w tym na pewno należę do wyjątku wśród 7 miliardów ludzi na świecie; ludzi, w tym także chrześcijan, a wyjątki potwierdzają regułę, którzy poza sobą i swoją rodziną oraz swoimi sprawami nie interesują się drugim człowiekiem i jego troskami oraz upadkiem ludzkości i wiary) nie mogę zrozumieć, wytłumaczyć sobie niektórych faktów związanych z religią katolicką i historią Polski, której twórcą jest sam Bóg. Chcę wiedzieć jaki sens w dziele Bożym miał wybór Lwowa, który ma być już nie tylko miastem po wsze czasy ukraińskim ale także antypolskim ukraińskim centrum narodowym, na miejsce ogłoszenia Matki Bożej królową Polski? Jak i to dlaczego Bóg oderwał od Polski tak bardzo arcypolskie miasta jak Lwów i Wilno. A także czy w świetle wyjątkowo tragicznych dziejów Polski od kiedy Matka Boża została ogłoszona królową Polski (powtarzam, bo jest to bardzo ważne: żaden naród europejski nie miał w ostatnich 350 latach tak wyjątkowo tragicznego losu jak naród polski i Matka Boża nie jest królową żadnego innego państwa, poza Polską), Maryja jest naprawdę królową Polski, czy jest to raczej tylko wymysł o. Juliusza Mancinelli, niepoważne pociągnięcie króla Jana Kazimierza i trwanie przy nim biskupów polskich. Czy z Matki Bożej nie uczyniono czegoś (królową Polski) czym Ona nie jest i być nie może, co potwierdza tragiczna historia Polski? Może warto się nad tym zastanowić i wyjaśnić tę sprawę, która na pewno zasługuje na poważne potraktowanie, bo wiele rzeczy jest z nią związanych. Przemilczanie tego byłoby złą metodą, bowiem, jak mówi mądre powiedzenie, oliwa zawsze na wierzch wypływa, nawet po bardzo długim czasie. Bo przyjdzie czas, że wielu, wielu innych Polaków przejrzy na oczy i postawi Kościołowi te same pytania, które ja tu stawiam. Wówczas to przemilczanie niewygodnych faktów nie tylko obnaży prawdę, ale także bezlitośnie uderzy w tego, kto tę prawdę tłamsił. Podkopie wiarę w samego Boga i Kościół. Zrozumienie tej prawdy spowodowało opracowanie i wydanie we Francji w 1979 roku katolickiej książka Sto punktów zapalnych w historii Kościoła (Pax, Warszawa 1995). Powyższy tekst jest trochę prowokacyjny, ale o to chodzi, aby na sprawę spojrzeć po raz pierwszy z punktu widzenia advocatusa diaboli (która to metoda jest stosowana przez Kościół w procesach beatyfikacyjnych). Liczę na merytoryczną i owocną polemikę, która wyjaśni tragiczną historię Polski z punktu widzenia teologii katolickiej. Może ktoś mnie przekona, że w swoim tu rozumowaniu się mylę. Inaczej wytłumaczy tragiczne dzieje Polski od 350 lat i oderwanie od Polski Lwowa i Wilna. To może być bardzo ciekawa i pożyteczna polemika.

Wspaniały gmach Dworca Głównego we Lwowie polskim dziełem

Jednym z monumentalnych budynków we Lwowie jest elegancki gmach Dworca Głównego, który zastąpił pierwszy budynek dworca, wzniesiony w stylu neogotyckim w 1861 roku. Podziwiają go wszyscy, szczególnie ci, którzy przyjeżdżają do Lwowa pociągiem. Dworzec ten został wzniesiony w latach 1899–1904 według projektu znanego polskiego i lwowskiego architekta Władysława Sadłowskiego (1869 Lwów – 1940 Lwów), przedstawiciela historyzmu w architekturze polskiej, profesora polskiej Politechniki Lwowskiej, który wzniósł we Lwowie m.in. gmachy Szkoły Przemysłowej i Galicyjskiego Towarzystwa Muzycznego oraz pałac Zygmunta Rozwadowskiego. Dworzec Główny we Lwowie to elektryczna budowla, która jest jednym z najcenniejszych zabytków polskiej architektury i techniki początków XX wieku i tego faktu nikt i nic nie zmieni. Jest to jedna z wielu setek raczej trwałych pamiątek polskich w dzisiejszym, niestety prawem złodzieja, ukraińskim Lwowie. Jak podaje polska Wikipedia, projekt dwóch hal peronowych przykrywających pięć peronów, połączonymi podziemnymi przejściami, opracowali wspólnie Władysław Sadłowski i przemysłowiec krakowski Edmund Zieleniewski; nakryte wielkiej rozpiętości przęsłami, sprawiają wrażenie lekkości i elegancji. Przęsła te jak i stalowe użebrowanie do budowy hali zostało wykonane w Fabryce Wagonów i Maszyn w Sanoku (obecny Autosan). Jest to najdoskonalsza konstrukcja inżynierska Lwowa epoki secesji. Fasada budowli utrzymana jest w stylu popularnej wówczas wiedeńskiej neorenesansowej secesji, z przeszklonym dachem arkadowym. W niszach po obu stronach wejścia głównego stoją dwa alegoryczne posągi „Handel” i „Przemysł” dłuta Antoniego Popiela, twórcy pomnika Adama Mickiewicza we Lwowie, a nad portalem znajdują się rzeźby symbolizujące miasto Lwów i kolej. Dwa duże westybule mieszczą kasy biletowe i poczekalnie. Dyrektor lwowskiej kolei Ludwik Wierzbicki osobiście nadzorował budowę od strony technicznej i dbał o jej najdrobniejsze szczegóły. Dworzec został uroczyście otwarty 26 marca 1904 roku; ceremonia była polska, gdyż wtedy Lwów był polskim miastem. Był to wówczas najokazalszy i najnowocześniejszy dworzec kolejowy w Galicji, a po odrodzeniu się państwa polskiego w 1918 roku w Polsce; był to jeden z najważniejszych dworców kolejowych w Polsce; posiadał połączenia kolejowe z całą Polską (w 1861 r. została otwarta linia kolejowa Kraków-Lwów), a także m.in. z Berlinem, Wiedniem, Pragą, Budapesztem, Bukaresztem, a nawet z Władywostokiem na rosyjskim Dalekim Wschodzie. Podczas I wojny światowej, 20 czerwca 1915 roku gmach dworca podpaliły wycofujące się wojska rosyjskie. Następnie budynek został jeszcze więcej uszkodzony w wyniku walk polsko-ukraińskich o Lwów na przełomie 1918-1919 roku. Po wojnie gmach ratowali polscy architekci i inżynierowie; pieczołowity remont tego architektonicznego cacka trwał aż do 1930 roku. Budynek uległ ponownemu częściowemu zniszczeniu podczas II wojny światowej. Zniszczenia wojenne i sowiecka przebudowa dworca w latach 1946-51 na styl stalinowskiego socrealizmu (m.in. poczekalnie) pozbawiły gmach wielu oryginalnych detali architektonicznych i malowideł w stylu secesyjnym zdobiących wnętrza dworca przed wojną.

Polska Agencja Prasowa (PAP) ma lwowskie korzenie

Jedyna państwowa prasowa agencja informacyjna w dzisiejszej Polsce - Polska Agencja Prasowa (PAP) ma krakowsko-lwowskie korzenie. Otóż pod sam koniec I wojny światowej, kiedy dni cesarstwa Austro-Węgierskiego były już policzone, 31 października 1918 roku polscy dziennikarze we Lwowie i Krakowie przejęli biura austriackiej agencji prasowej - Wiedeńskiego Biura Korespondencyjnego w tych miastach i założyli Polską Agencję Telegraficzną (PAT). Zadbali o to, aby z chwilą uzyskania przez Polskę zbliżającej się niepodległości zapewnić polskiej prasie informacje z kraju i z zagranicy. W listopadzie 1918 roku nowo powstały rząd polski podjął decyzję o uczynieniu z PAT agencji rządowej, co nastąpiło 5 grudnia 1918 roku. PAT podporządkowana została bezpośrednio Prezydium Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej i uznana za urzędową agencję prasowo-informacyjną Rzeczypospolitej. W latach wojny 1939-45, a następnie do 1991 roku PAT działał w Londynie, podczas gdy po objęciu władzy w okupowanej przez Związek Sowiecki Polsce przez komunistów w 1945 roku powołali oni do życia Polską Agencję Prasową. W lutym 1991 roku doszło do symbolicznego połączenia Polskiej Agencji Telegraficznej z wyzwoloną z pęt komunistycznych w 1989 roku Polską Agencją Prasową.

Lwowskie korzenie biura podróży Orbis

Pierwsze polskie biuro podróży - Polskie Biuro Podróży Orbis powstało we Lwowie w 1920 roku. Jego założycielami byli dyrektorzy banku: Ernest Adam, Maksymilian Liptay i Józef Radoszewski, posłowie do Sejmu Krajowego we Lwowie: dr Władysław Kesłowicz i hrabia Aleksander Skarbek (także poseł na Sejm Ustawodawczy RP) oraz prawnik Ozjasz Wasser. Chcieli oni stworzyć polskie biuro podróży o międzynarodowym standardzie obsługi, instytucję, która byłaby oknem na świat dla obywateli nowo odrodzonego państwa polskiego. W 1925 roku Orbis miał już 28 oddziałów w całym kraju i z każdym rokiem coraz więcej. W 1928 roku Orbis uzyskał status narodowego biura podróży, a w 1933 roku, po zakupie jego akcji przez państwowy bank Powszechna Kasa Oszczędności (PKO), jego siedziba została przeniesiona do Warszawy (w 1939 Orbis miał 136 oddziałów w Polsce i 19 za granicą oraz 4 hotele). Odnowił działalność po 1945 roku i w 2000 roku został sprywatyzowany.

Początki Polski związane z Ziemią Lwowską

Kilka lat temu media polskie pisały i mówiły dużo o tym, że badania archeologiczne prowadzone pod koniec XX w. obaliły tezę, że budowniczym państwa polskiego był książę Mieszko I (960-92) i że pierwszą stolicą Polski było Gniezno. Badania wyraźnie wskazują na to, że początki państwa polskiego sięgają końca IX wieku, a najstarszym piastowskim grodem było nie Gniezno, a niedaleki Giecz. Natomiast założycielem państwa polskiego czy raczej wtedy tylko Polan lub państwa Siemomysła był ok. 940 roku ojciec Mieszka I – Siemomysł. Gniezno stanowiło główny ośrodek polskiego pogaństwa. I dlatego na jego gruzach została założona w 1000 roku pierwsza polska metropolia katolicka. Mieszko I jedynie znacznie powiększył swoje państwo; np. Ziemia Lwowska – Grody Czerwieńskie weszły w skład państwa polskiego przed 980 rokiem, czyli przed Ziemią Krakowską! Wschodnim sąsiadem Polski stała się Ruś Kijowska. Jej władca Włodzimierz Wielki dokonał w 981 roku zbrojnego najazdu na Polskę (tak więc stosunki polsko-ukraińskie zapoczątkowała Ruś-Ukraina najazdem na Polskę i grabieżą jej ziemi!; warto o tym pamiętać, kiedy Ukraińcy oskarżają Polaków o wszelkie zło w stosunkach polsko-ukraińskich). Dzieła zjednoczenia wszystkich czy prawie wszystkich ziem lechickich (plemiona, z których powstał naród polski) dokonał syn Mieszka I – król Bolesław Chrobry (992-1025), który m.in. w 1018 roku odebrał Rusi Kijowskiej zagrabioną nam Ziemię Lwowską.

Podolskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze

Tarnopol w międzywojennej Polsce był stolicą województwa tarnopolskiego (od 1945 r. na Ukrainie). W mieście miało swoją siedzibę polskie Podolskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Miało ono 16 oddziałów na terenie województwa – w miastach powiatowych, które miały ogółem 1400 członków, a pod swoim zarządem 5 schronisk pobudowanych w najpiękniejszych zakątkach polskiego Podola oraz teren wykopalisk z epoki przedhistorycznej wraz z ciekawymi jaskiniami gipsowymi w Uhryniu koło Czortkowa.

Polska orkiestra kolejowa w Stryju

Miasto Stryj (30 500 mieszk. w 1931 r.) w przedwojennym województwie stanisławowskim (od 1945 Ukraina) było ważnym węzłem kolejowym; pięć linii kolejowych w różnych kierunkach łączyło Stryj ze Lwowem, Drohobyczem, Tarnopolem i Stanisławowem oraz z Czechosłowacją/Węgrami). Kolejarze stryjscy mieli swoją orkiestrę, jeśli nie najlepszą to jedną z najlepszych w Polsce. W latach dwudziestych XX w. na popisach orkiestr kolejowych w Gdańsku i w Wenecji (Włochy) orkiestra kolejowa ze Stryja, która reprezentowała Polskę, zdobyła wysokie miejsca w klasyfikacji europejskiej.

Smordwa Ledóchowskich na Wołyniu

Smordwa na Wołyniu (pow. Dubno, po 1945 Ukraina) stanowiła centrum wołyńskich dóbr polskich hrabiów Ledóchowskich. W końcu XVI w. został tu wzniesiony zamek renesansowy z basztami. W XIX w. rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym na wielkopańską rezydencję przez architekta warszawskiego Henryka Marconiego, a przed I wojną światową została odrestaurowana w stylu neorenesansowym również przez architekta warszawskiego Stefana Szyllera. Do lat 1917-20 były w pałacu portrety rodzinne, bogate zbiory artystyczne, porcelana, srebro, biblioteka; zostały rozgrabione podczas I wojny światowej i przez bolszewików w 1920 roku. Reszta zbiorów przepadła po 1939 roku, czyli po zajęciu Kresów przez Związek Sowiecki.

Ilpiboki Strzelnickich i okolice na Wołyniu

W Ilpibokach koło Dubna (woj. wołyńskie, po 1945 Ukraina) polska rodzina Strzelnickich zbudowała w XVIII w. dwór, który należał do najpiękniejszych staropolskich dworów na Wołyniu. Posiadał dach łamany, alkowy, bobówki, dwie obszerne oficyny z pokojami gościnnymi, dwie sienie, znaczną ilość pokoi, których ściany były okryte malowanymi obiciami płóciennymi i ozdobne kominki. W sąsiadującej z Ilpibokami Rudce Wolańscy w swoim dworze mieli bibliotekę liczącą 10 000 tomów, w tym wiele starych polskich książek. Natomiast także w pobliskich Ujeźdźcu Kazimierz Komornicki (1812-1856) zgromadził zasobną i wyborową bibliotekę.

Kodeksy Wielkiego Księstwa Litewskiego w Kórniku k. Poznania

W bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Kórniku k. Poznania (w dawnym zamku Zamoyskich) znajdują się cenne kodeksy Wielkiego Księstwa Litewskiego, nabyte przez hr. Tytusa Działyńskiego w pierwszej połowie XIX w. od Kajetana Kwiatkowskiego, byłego bibliotekarza w zamku Radziwiłłów w Nieświeżu (woj. nowogródzkie, obecnie Białoruś).

Miniatury portretowe ze Słonima w Muzeum Narodowym w Warszawie

W Muzeum Narodowym w Warszawie znajduje się kolekcja 24 miniaturowych portretów dostojników polskich z XVII w., pochodząca z byłej galerii Sapiehów z Dereczana koło Słonima (woj. nowogródzkie, po 1945 Białoruś).

„Szlak Batorego” na Wileńszczyźnie

Trakt, a później droga, z Wilna przez Postawy, Głębokie do Dzisny nad Dźwiną (wszystkie miejscowości przed wojną na terenie woj. wileńskiego) nosił nazwę – „szlaku Batorego”, z tego powodu, że tędy szły trzykrotnie – w latach 1579, 1580 i 1581 wojska polskie króla Stefana Batorego na okupowany przez Moskali Połock (obecnie Białoruś) i dalej na Wielkie Łuki i Psków. Król przeprowadził wówczas trzy zwycięskie kampanie zaczepne na terytorium państwa rosyjskiego, do których zmobilizował przeciwko 200-tysięcznej armii rosyjskiej ok. 48 tys. żołnierzy wraz z silną artylerią oblężniczą.

Polskie Polesie i polskie sprawy morskie

W stolicy Polesia – województwa poleskiego - Brześciu nad Bugiem ukazała się w 1934 roku 20-stronnicowa i w nakładzie 4000 egzemplarzy jednodniówka „Legion Młodych z Polesia na Święto Morza" pod redakcją Romana Gruszczyńskiego i Romualda Nasierowskiego. Kosztowała 0,50 zł. Całkowity dochód ze sprzedaży wydawnictwa przeznaczony został na Fundusz Obrony Morskiej.

Pierwsze polskie towarzystwo lekarskie było w Wilnie

Najstarszym polskim towarzystwem lekarskim było powstałe w 1805 roku w Wilnie – Cesarskie Towarzystwo Lekarskie, założone z inicjatywy J. Franka, A. Becu i Jędrzeja Śniadeckiego, który stanął na jego czele. Był to wybitny polski uczony i lekarz rodem z Kujaw. Towarzystwo działało do 1940 roku i położyło wielkie zasługi dla medycyny i społeczeństwa polskiego Wilna i całej Wileńszczyzny. Dziełem Towarzystwa Wileńskiego było powołanie w roku 1808 pierwszego w Europie instytutu szczepienia ospy oraz propaganda i rozpowszechnianie szczepień, badania nad wieloma mało znanymi lekami. W 1819 roku zorganizowano przy TLW Wydział Farmaceutyczny. Biblioteka Towarzystwa liczyła w 1939 roku ponad 50 000 tomów. W 1812 roku wydano pierwsze naukowe czasopismo lekarskie w języku polskim – „Pamiętnik Towarzystwa Lekarskiego Wileńskiego” (t. 1, t. 2 1821), a od 1822 roku pod auspicjami Towarzystwa ukazywał się „Dziennik Medyczno-Chirurgiczny i Farmaceutyczny”; od 1925 roku był wydawany „Pamiętnik Wileńskiego Towarzystwa Lekarskiego”.
Warto zaznaczyć, że właśnie głównie do tradycji Towarzystwa Lekarskiego Wileńskiego nawiązało utworzone w 1951 w Warszawie Polskie Towarzystwo Lekarskie.

Relikwie bł. Jerzego Bolesława Matulewicza w Polsce

Urodzony na Litwie i wyniesiony na ołtarze przez „polskiego” papieża Jana Pawła II w 1987 r. bł. Jerzy Bolesław Matulewicz (lit. Jurgis Matulevičius, chociaż on nigdy tak się nie podpisywał!) (1871 - 1927), biskup wileński w latach 1918-25, odnowiciel i generał założonego przez Polaków w 1673 roku zakonu marianów należy do całego Kościoła katolickiego, a przez swoją działalność przede wszystkim do Kościoła polskiego (działał długo w Kielcach, Warszawie i Wilnie) i litewskiego. 27 stycznia 2006 roku w Warszawie na ul. Wileńskiej 69 została otwarta Sala Pamięci Bł. Jerzego Matulewicza biskupa. Pierwsza ekspozycja zawiera te przedmioty należące do Jerzego Matulewicza z okresu jego biskupstwa w Wilnie, które zachowały się w Polsce. Mają one wartość relikwii II stopnia.

Marian Kałuski

.................................................................................................................................
16.09.2013r.

Jedyna nadzieja dla Polski w Bogu

Wczoraj otrzymałem email od znanego katolickiego dziennikarza krajowego, w którym nawiązywał do przeczytanego mojego artykułu pt. Bóg a tragiczne dzieje Polski... (KWORUM 13.9.2013) następującej treści:

„Szanowny Panie!
Naprawdę nie ma Pan większych zmartwień? Chciałby Pan, żeby Pan Bóg zaczął sie Panu zwierzać, albo pytać o radę i wskazówki?
Pozdrawiam. (XXX)”


A oto moja odpowiedź, którą mu dzisiaj wysłałem:

Szanowny Panie Redaktorze,
Dziękuję za uwagę.

Wiem kim jest Bóg i wiem, że nie musi mi się zwierzać, albo pytać mnie o radę i wskazówki.
Jeden z polskich filmów ma tytuł: „Kochaj albo rzuć”. I tak jest z Bogiem: albo Go kochamy, albo Go rzucamy (odrzucamy). Nie ma nic pomiędzy. Jeśli Go kochamy, to wówczas musimy pamiętać o arabskim przysłowiu (a one są mądrością narodów): „Jeśli kochasz wielbłąda, to musisz kochać także jego garb”. Wcale to jednak nie znaczy, że nie mamy prawa krytykować

Jego dzieło: świat i człowieka. Sam Pan Jezus powiedział, że Bóg jest naszym Ojcem (modlitwa Pańska). I taka powinna być relacja między Bogiem a człowiekiem – ojciec-dziecko. Dlatego jeśli mój ojciec coś źle robi, to czy ja – jako jego syn nie mam prawa zwrócić mu uwagę na to czy nawet go skrytykować? (z Bogiem rozmawiamy modląc się, albo pisząc swoje rozmyślania). Tak samo w odniesieniu do Kościoła. Jeśli Kościół polski nie działa w interesie narodu polskiego, to czy jako Polak mam prawo krytykować go za to czy nie? Na pewno mam takie prawo! Czy jako historyk mam prawo przeciwstawiać się kłamliwemu twierdzeniu Kościoła polskiego, że był on zawsze z narodem. Starczy przeczytać tylko jedną jedyną, spośród bardzo wielu książek czy prac na ten temat, aby przekonać się, że Kościół polski nie był zawsze z narodem. Przeciwnie, bardzo często, a chodzi tu głównie o biskupów, działał na szkodę narodu polskiego i interesów Polski. Tą książką jest KATOLICKA publikacja Biskupi Kościoła w Polsce. Słownik biograficzny wydana w Warszawie w 1992 roku z przedmową katolickiego arcybiskupa wrocławskiego, kardynała Henryka Gulbinowicza.

Nie ulega wątpliwości, że żadne inne państwo i żaden inny naród nie ucierpiał w ostatnich 350 latach tyle co Polska i naród polski. Proszę raz jeszcze przeczytać podaną przeze mnie wyliczankę krzywd jakie nas spotkały w ostatnich 350 latach, którą Pan i nikt inny nie może zakwestionować. To horrendalna lista! Można by rzecz, że dla Boga jesteśmy przysłowiowym „chłopcem do bicia”. Czy uważa Pan, że ja, jako Polak, nie mam prawa być oburzony takim traktowaniem nas przez Boga?! Kościół może wmawiać nam, że nasz tragiczny los to tajemnica Boża, że on ma swoje uzasadnienie i znaczenie – swój sens w dziele Bożym. I to, jako chrześcijanin-katolik, jestem w stanie zaakceptować. Ale trudno mi zaakceptować wmawianie nam, że Matka Boża jest naszą królową, że nas kocha i o nas się troszczy, upraszając u Boga łaski dla nas? Jaka miłość, jakie łaski, co dobrego zrobiła dla nas? Jako najważniejszy „dowód” na to podawany jest „cud nad Wisłą”, czyli zwycięstwo Polski nad bolszewikami w 1920 roku. Takie prymitywne „dowody” można było wpychać ludziom jak byli analfabetami, ale nie dzisiaj! A nawet jeśli ten „cud” był dziełem Matki Bożej, to dlaczego spała Ona jak dokonywano rozbiorów Polski, jak Hitler i Stalin napadali na Polskę w 1939 roku, jak od Polski odrywano arcypolskie miasta Wilno i Lwów, w którym 1 kwietnia 1656 roku została ogłoszona „królową Polski”?!

Polacy nie znają dziś historii (wyjątki potwierdzają regułę), szczególnie dzieci PRL i III RP. Historię studiował Michnik, Tusk i Komorowski. A jak ją znają? Ten ostatni ośmieszył się publicznie mówiąc, że polska konstytucja 3 maja 1791 roku był drugą konstytucją w Europie (była pierwszą!). A tylko ten, kto zna prawdziwą historię Polski może sobie uświadomić ogrom nieszczęść jakie spadły na nasz kraj, na nasz naród w ostatnich 350 latach. Tylko osoba znająca prawdziwą historię Polski i prawdziwy patriota polski może zrozumieć jaką wielką krzywdę wyrządził nam Bóg odrywając od Polski Lwów i Wilno (całe przedwojenne Ziemie Wschodnie). Ja należę do grona takich historyków jak np. profesor Uniwersytetu Warszawskiego Paweł Piotr Wieczorkiewicz (1948 – 2009), który publicznie przyznawał, że nie pogodził się ze stratą przez Polskę Lwowa i Wilna (Wikipedia.pl) i uważam, że tylko dla ciemniaka z zakresu historii Polski problem Lwowa i Wilna nie istnieje. A jeszcze więcej oburza mnie to, że Kościół polski – polscy księża wysyłani po 1991 roku na Wschód wykonując polecenia Watykanu depolonizują polskich katolików na Białorusi i Ukrainie (zobacz np. ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC Pozbawić ich obywatelstwa polskiego! Dramat Polaków w Kościele katolickim na Białorusi i Ukrainie NASZ DZIENNIK 22-23.9.2007).

Tylko krytyka takiej działalności (tumanienie wiernych i antypolska działalność), a nie chowanie głowy w piasek może przyczynić się do jej zaniechania przez Kościół polski. Z korzyścią na pewno dla samego Kościoła, gdyż przybliżymy się do Boga, a Kościół udowodni, że poważnie traktuje wiernych. Matka Boska na pewno nie jest królową Polski i niczym na ten zaszczyt sobie nie zasłużyła. Jest Matką Jezusa Chrystusa i zostawmy Mu Ją. Nie kłóćmy się o to czyją jest Ona królową (Polska) czy władczynią (Ukraina). To nic dobrego nie daje. To dzieli zamiast łączyć narody i ludzi w Chrystusie. Maryja jako człowiek nie może samodzielnie działać i wpływać na plany Boże. Może być jedynie narzędziem w rękach Boga, który jest jedynym Panem nieba i ziemi oraz naszego życia i śmierci. Wszystko jest w Jego rękach i na Jego „plan Boży” nikt nie ma wpływu. Maryja może się za nas czy w naszej intencji najwyżej modlić (Pozdrowienie Anielskie). Cuda są wolą i dziełem jedynie Boga. Przez Boga – plan Boży, nastąpiły np. rozbiory Polski, tragizm polskim w II wojnie światowej i utrata Lwowa i Wilna. I Maryja, chociaż na pewno nas kocha, nic w tej sprawie nie mogła uczynić – odmienić wolę Bożą, tak jak nie mogła zapobiec ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa - SWEGO SYNA. Także i wówczas była niemym świadkiem tragedii SWEGO SYNA. Bowiem tylko Bóg może odmienić nasz los. Dlatego Jego prośmy o litość, o zmiłowanie się nad nami.

Z poważaniem,
Marian Kałuski

Wersja do druku

Agamemnon - 18.09.13 21:12
Bóg chrześcijan to Bóg wartości ontologicznych, a więc jego królestwo
jest nieporównywalne do struktur królestw materialnych. Sam zapłacił najwyższą cenę za wartość podstawową tj. za wolność człowieka. Królestwo Boże jest w nas albo go nie ma. Wybór należy do nas.

Marian Kałuski - 14.09.13 21:26
Zeby polemizować trzeba mieć jakąś wiedzę na dany temat

"Nowy-stary" orzeka ex cathedra, że mój powyższy artykuł "Bóg a tragiczne dzieje Polski" jest antypolski, antykatolicki i bluźnierczą bzdurą, z którą się nie dyskutuje, nie dając na to żadnych dowodów.

A nie daje ich, gdyż go na to nie stać pod każdym względem, przede wszystkim intelektualnym.

Fanatyzmem religijnym nie przykryje się PRAWDY! I nie żyjemy w średniowiczu, kiedy palono na stosie ludzi, którzy mieli takie czy inne zastrzeżenia odnośnie nauki Kościoła, a w XXI wieku, gdzie polemizuje się albo odpada z gry - istnienia. Tylko co wczoraj media podały, że każdego roku ok. pół miliona Niemców przestaje być chrześcijanami. I tak jest na całym świecie. Także w Polsce. Kościół jeśli nie chce przejść do historii, to musi oczyścić się - porzucić bajki i zbliżyć się w swej nauce i działalności do Boga. Jak długo można twierdzić, że Matka Boska jest królową Polski, jak liczne fakty temu głośno zaprzeczają!

Marian Kałuski - katolik trzeźwo myślący

Jan Orawicz - 14.09.13 21:01
Panie historyku Pan oddaje pod swoje znaki zapytania sprawy udowodnione przez Kościół. Z jezuity Juliusza Mancinelli czyni Pan osobę podejrzaną o
kłamstwa. Używa Pan takie swoje stwierdzenia,że Matka Boska temu zakonnikowi rzekomo się objawiła, ponoć mówiła. Czy Pan kiedyś przestudiował dane historyczne o Wspaniałym życiu tego,zakonnika jezuity,
który pieszo z Włoch, już w sile wieku przyszedł do Polski,by tutaj podzielić się z objawieniem Matki Bożej i Jej wypowiedzią dotyczącą Polski? Zachęcam Pana do głębszego poznania życia tego zakonnika.Może wtedy zmieni Pan
swoje zdanie. No,ale jeżeli jest Pan osobą wątpiącą w istnienie sił nadprzyrodzonych to i tak będzie to daremny trud,,, Serdecznie pozdrawiam

Nowy-stary - 14.09.13 14:56
Panie Kałuski, zaprasza pan do dyskusji czy Matka Boska jest Królową Polski itp.
Otóż moim zdaniem z taką antypolską, antykatolicką i bluźnierczą bzdurą nie dyskutuje się.
Pozdrawiam
XXX

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23 Października 1956 roku
Na Węgrzech wybuchło powstanie przeciw rządowi komunistycznemu.


23 Października 1915 roku
Urodził się Józef Kuraś, polski żołnierz, partyzant, dowódca oddziałów podziemia antykomunistycznego (zm. 1947)


Zobacz więcej