Poniedziałek 1 Marca 2021r. - 60 dz. roku,  Imieniny: Albina, Antoniny, Radosławy

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 21.02.21 - 16:08     Czytano: [76]

Anioły i diabły

na czubku szpilki polskiej polityki



Obudziłem się rano i od razu przypomniałem sobie dziwny problem, który dręczył mnie dzisiejszej nocy we śnie. Chodziło o średniowieczne pytanie: Ile diabłów zmieści się na czubku szpilki?
Na pierwszy rzut oka, odpowiedź – zwłaszcza dla zwykłych ludzi, którzy na co dzień nie zaprzątają sobie głów naukowo-filozoficznymi „bzdurami”, bo mają poważniejsze kłopoty z dziedziny „Jak związać koniec z końcem” – wydaje się bardzo prosta: Szpilka jest mała i ostra, więc na jej czubku diabeł, który musi mieć jakieś rozmiary, może siedzieć tylko jeden i to w ciągłym strachu, że gdy tylko się zagapi i straci koncentrację, szpilka boleśnie ukłuje go w tyłek.
Z drugiej strony, jeżeli spojrzymy na zagadnienie bardziej uważnie, w kontekście filozoficzno-politycznym wszystko zaczyna się mocno komplikować i nabierać jeszcze groźniejszych wymiarów.

Otóż, średniowieczny filozof, św. Tomasz z Akwinu, który zajmował się tym zagadnieniem, a swoje myśli zawarł w dziele „Suma Thepologiae”, rozjaśnił trochę sposób patrzenia na problem, gdyż czubek szpilki utożsamiał z miejscem, którym przecież może być punkt, posesja, miasto, czy nawet państwo... Uważał również, że każdy diabeł jest jednocześnie aniołem i mówił, że „Anioł (a tym samym diabeł) jest w miejscu, przez zastosowanie swojej mocy do tego miejsca...”. Do podobnych wniosków dochodzili także i inni średniowieczni myśliciele, z których jeden powiadał, że „...gdzie anioł działa, tam jest”. Co oznacza, że jest tam, niekoniecznie fizycznie, gdzie za jego przyczyną zachodzą jakieś zmiany.

A więc, idąc za tokiem myśli wielkiego Tomasza, jeżeli przyjmiemy, że czubkiem szpilki jest miejsce, w naszym wypadku Polska, musimy stwierdzić, że siedzi na niej wielu, nie tylko naszych, rodzimych, ale i światowej mocy Diabłów (przez duże D), którzy od lat palą ogień pod naszym polskim kotłem i za pomocą wielkich drewnianych łyżek – żeby przypadkiem nie poparzyć sobie delikatnych rąk – mieszają w nim, pilnując żebyśmy się wszyscy dobrze ugotowali i nie sprawiali im problemów. Mamy być dla nich bezwolną, ogłupioną ideologicznie, pozbawioną własnej kultury i zdolności samodzielnej oceny sytuacji, i podejmowania decyzji ludzką masą, podążającą w wyznaczonych przez nich kierunkach, z góry wytyczonymi kanałami; rezerwuarem taniej siły roboczej i źródłem dochodów, jak stado owiec dla ich właściciela, które można jednocześnie, bez jakiegokolwiek sprzeciwu z ich strony, strzyc i golić...
Doświadczyliśmy tego szczególnie boleśnie w ostatnim trzydziestoleciu.

Taki jest ten nasz dzisiejszy świat. Taka jest rzeczywistość, nie tylko nasza polska, ale i światowa. Diabły siedzą sobie gdzieś daleko w bezpiecznych dla siebie miejscach („Siedzą, piją, lulki palą...), a na nas „urabiają” i wykorzystują do własnych celów za pomocą swoich mediów i swoich lokalnych pomagierów, czyli pomniejszych płatnych diablików. I nie znoszą, gdy jakieś lokalne, niezależne od nich, czorty usiłują wydostać się spod ich obcasa i realizować własną wizję polityki. Nie dziwmy się więc, że mamy tutaj, w Polsce, a szerzej patrząc i na świecie, takie piekło. Że pomiędzy poszczególnymi grupami interesów - często reprezentowanymi przez jakieś partie polityczne, jakieś globalne fundacje - pomiędzy narodami, pomiędzy ideologiami, toczy się bezpardonowa walka o media: o telewizję, radio, prasę, o wydawnictwa książkowe o prawo do głoszenia „kazań” i kształtowania ludzkich rozumów i dusz.
Wielu zatem diabłów gnieździ się na czubku szpilki polskiej polityki. Niektóre z nich, obce nam, działają bez ogródek na naszą szkodę, a są i tak potężne, że próbują trząść całym światem. Ale mamy też dosyć swoich, którzy nieustannie walcząc ze sobą o prawo zasiadania na ostrzu szpilki, nie przebierają w środkach. I tak toczy się ta nieustanna wojna o dominację, władzę i pieniądze, które przecież zawsze i były i są motorem wszelkich działań. Naszą rolą w tych zmaganiach jest ocena, którzy z nich działają dla dobra naszych rodzin i naszej Ojczyzny, a którzy tylko blefują, bo ważne są dla nich tylko własne kabzy, własne wypchane po brzegi sakiewki, za które są gotowi sprzedać nas każdemu, kto lepiej zapłaci.
Czy możemy zatem wygrać tę wojnę? Myślę, że tak. Podstawą jest dobre wszechstronne, a nie tylko techniczne, wykształcenie, znajomość historii i umiejętność wyciągania z niej wniosków; świadomość, zrozumienie problemu, dbanie o nasze polskie narodowe interesy. I odwaga, bez której nic nie można osiągnąć. Przy czym musimy pamiętać, idąc za tokiem myśli św. Tomasza z Akwinu, że każdy anioł ma w sobie potencjalnego diabła. Moim zdaniem, przykładem takiego współczesnego światowego anioła jest, hołubiona w naszym zachodnim kręgu kulturowym, „boska demokracja”, która, gdy nie przestrzega się jej zasad, łatwo może pokazać swoje diabelskie oblicze. I w wielu miejscach na świecie, także i u nas - moim zdaniem szczególnie jeżeli chodzi o funkcjonowanie demokracji lokalnych - już go pokazuje.

Wiesław Hop (pisarz i publicysta)
Bircza, dnia 12.02.2021r.

Wersja do druku

Ania - 21.02.21 21:16
Polskie "demokracje" lokalne już dawno POLACY, którzy dorwali się do koryta przerobili na ochlokracje.
Jakoś to się kręci bo unia daje kasę, widać tam też demokracja zniszczyła mądrych.
W historii świata nie ma mądrych chwalących demokrację.

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

01 Marca 1912 roku
Amerykanin Albert Berry wykonał pierwszy skok spadochronowy z samolotu


01 Marca 1954 roku
Na atolu Bikini Amerykanie przeprowadzili testy z bombą wodorową, o sile 600. bomb zrzuconych na Hirosimę


Zobacz więcej