Piątek 16 Listopada 2018r. - 320 dz. roku,  Imieniny: Edmunda, Marii, Marka

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 09.09.18 - 9:51     Czytano: [162]

Chórzyści


Szanowni Państwo!

W tradycyjnym teatrze były trzy sposoby narracji: monolog, dialog i chór. Obecnie, nie licząc pewnej fundacji o mylącej nazwie „Otwarty Dialog”, ta forma komunikacji zanika. A tak na marginesie, podejrzewam że ten „Otwarty Dialog” tyle ma wspólnego z dialogiem i otwartością, co organ KPZR „Prawda” z prawdą. Nasi wschodni sąsiedzi „tak już mają”.

Współczesny teatr (a jest nim praktycznie każde wystąpienie telewizyjne) z dialogu całkowicie prawie zrezygnował, na rzecz chóru. Zaprasza się do studia parę osób i pozwala na „swobodną wymianę myśli”. Wolna amerykanka dyskusji polega na przekrzyczeniu pozostałych. Rację ma ten, kto potrafi najgłośniej i nieprzerwanie mówić cokolwiek. Pozostali nie dają oczywiście za wygraną i powstaje kakofonicznie zgodny, atonalny chór, w którym każdy śpiewa własną pieśń, nie przejmując się innymi, a najmniej ewentualnymi słuchaczami, bo ci na ogół szybko dają za wygraną i sięga po pilota.

Zastanawiam się, skąd się wzięła ta chóralna nowomowa. Przypuszczam, że taki styl narzuciło młode pokolenie wychowane w kulcie asertywności. Dawniej bowiem młody, zwłaszcza inteligentny człowiek, spostrzegał dość wcześnie, że może czegoś nie wiedzieć i zbłaźnić się nieprzemyślaną wypowiedzią. Obecnie takich obaw nie ma. To co kiedyś postrzegane było jako chamstwo, czy głupota, jest nazywane nowocześnie asertywnością i jak najbardziej pożądane. Kiedy doda się do tego jeszcze poprawność polityczną zabraniającą nazywać rzeczy po imieniu, powstaje mieszanina piorunująca w postaci powszechnego, fermentującego bełkotu.

Wszyscy mówią, nikt nie słucha i może o to właśnie chodzi?
Małgorzata Todd
www.mtodd.pl
Lub http://sklep.mtodd.pl

KOMENTARZ DO FELIETONU

Ad. Żarliwi wyznawcy 33/2018 (374)

Szanowna Pani Małgorzato

Najwyraźniej nasz gatunek nie może się wyzbyć pewnej skłonności do tworzenia grup noszących cechy totalnego zaufania do wszystkiego co „produkuje” guru, zwany współcześnie autorytetem. To taka nasza spuścizna ewolucyjna po zwierzęcych przodkach – podporządkowywanie się przewodnikowi stada i czerpanie przyjemności (może raczej poczucia bezpieczeństwa) z zachowywania stadnego. Niestety, nic na to nie poradzimy – to czysta biologia. Każdy wybiera sobie guru na miarę swoich możliwości intelektualnych i możności przyswajania informacji ze świata zewnętrznego. Im mniej prawdziwych informacji do nas dociera, tym większa nasza podatność na uwiedzenie przez fałszywego proroka. Dlatego tak ważne dla kreatorów ludzkości z kategorii kreatur jest, jak mawia pewien znany publicysta, masowe duraczenie. Nic odkrywczego w tej konstatacji nie ma, ale cóż z tego, że mamy tego świadomość. Boimy się konsekwencji tego, że większość ludzi może być zauroczona jakąś szaloną ideą, której praktyczne wcielenie w życie może wywołać tragiczne dla wszystkich skutki. Pozostaje wielkim wyzwaniem dla ludzkości jak „pracować" nad ludźmi by takiemu uwiedzeniu nie ulegali. Wydaje się, że jedynym remedium na to jest solidne kształcenie i budzenie w ludziach ciekawości świata oraz uczenie ich czerpania przyjemności z samodzielnego dociekania prawdy. To antidotum będą dostrzegali i próbowali wcielić w życie ci, którzy mają dobre intencje. A co z tymi co mają złe zamiary? Obecnie lansowana ideologia neomarksistowska operuje ludziom mózg, tak skutecznie, że zabija w nich tą odwieczną potrzebę poznania? Skutek jest taki, że ONI nie tylko mało wiedzą (prócz potrzebnej wiedzy zawodowej), ale ważniejsze - ONI nie chcą wiedzieć. Oczywiście wspomniana operacja na mózgu przeprowadzana jest na ludziach zaszeregowanych (przez krzewicieli tejże ideologii) do tzw. gorszego sortu czyli stanowiącym w przybliżeniu 98% populacji ludzkiej (pozostała 1-2 procentowa "elitarna" część ludzkości skupiająca w swoim ręku gro finansów i zasobów Ziemi tymi ideologicznymi głupotami, które sama lansuje, zupełnie się nie przejmuje). Neomarksizm zamienia człowieka powoli w chodzące do supermarketów i innych przybytków zombi, cieszące się z ciepłej wody w kranie oraz radujące się z możliwości „spełnienia siebie” na poziomie swobodnej realizacji potrzeb fizjologiczno-biologicznych jako wyłącznego wyznacznika ludzkiego szczęścia. Słowem za sprawą przyswajania tej ideologicznej papki wracamy do korzeni – czyli do epoki kamienia łupanego, ale z tą różnicą, że wówczas każdy człowiek wybierał kamień i łupał go na własną odpowiedzialność, a więc był istotą wolną. Jaki będzie los tych tworzonych na naszych oczach „nowoczesnych” jaskiniowców – można z łatwością przewidzieć.

Serdecznie Panią pozdrawiam - Ewa Działa-Szczepańczyk

.........................................................

GOŚCINNE WYSTĘPY
Kotów



.....................................................................................................
.....................................................................................................


Małgorzata Todd zaprasza na łamy kolejnego wydania KABARETU INTERNETOWEGO, gdzie możecie Państwo przeczytać i obejrzeć całość. A jest to wielka uczta dla ducha i kompendium wiedzy z wielu dziedzin życia, nie tylko POLITYKI: Apele, Petycje, Audiobooki, Ciekawe filmy na You Tube, Gościnne występy, Kącik Muzyczny, Zaułek Sztuki, Ogłoszenia ITD…

8 września 2018 r. | Nr 34/2018 (375)

Wersja do druku

Jan Orawicz - 09.09.18 17:09
Droga Ewo po przeczytani Pani doskonałego komentarza,
taka myśl mi się sfraszkolwała.

Nasze przeżycie
Przeżyliśmy Bolszewicką
I D Y L Ę,
Za to mamy dreptanko
Daleko w t y l e!!!
Serdecznie Panią pozdrawiam!

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Listopada 1804 roku
Zmarł Józef Miaskowski, biskup warszawski, bronił seminariów duchownych przed likwidacją ze strony pruskiego zaborcy (ur. 1744)


16 Listopada 1603 roku
Urodził się Augustyn Kordecki, przeor i obrońca klasztoru paulinów na Jasnej Górze (zm. 1673)


Zobacz więcej