Sobota 29 Kwietnia 2017r. - 119 dz. roku,  Imieniny: Hugona, Piotra, Roberty

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 19.04.17 - 18:29     Czytano: [378]

POLSKA I ŚWIAT – MARKETING, POLITYKA I...(4)


(NOWOŚCI, CIEKAWOSTKI, A W NICH TAKŻE POLITYCZNE NIEDORZECZNOŚCI WSZELKIE, PRZEDSTAWIANE W POSTACI FAKTÓW + REWELACYJNY KĄCIK ZDROWIA)



Piosenka z filmu Gladiator: Hans Zimmer / Lisa Gerrard
„TERAZ JESTEŚMY WOLNI" - tytuł piosenki

Podobno nie da się przetłumaczyć słów tej piosenki śpiewanej przez Lisa Gerrard. Takie są informacje w Necie. Z wywiadu z Nimi (Hans Zimmer / Lisa Gerrard) wynika, że Lisa śpiewa własnym językiem, którym zwraca się bezpośrednio do Boga i przenosi nas w świat Jej z Bogiem transformacji, który Jej natchnieniem dotyka wszystkich ludzi na ziemi bez żadnych barier i bez względu na region ziemi, jego kulturę, rasę ludzką, religię bądź wyznanie. Natchnienie to wyraża ogromną siłę spokoju, który dotyka wszystkich, którzy tej piosenki słuchają, poprzez ludzki umysł, ludzkie serce i ludzką duszę. (mój tekst i moja interpretacja wspomnianego wywiadu)

Ucz się więc poniższych prawd życiowych przy niesamowitym brzmieniu muzycznym utworu stworzonego dla spokojnych, opanowanych, a jednocześnie najsilniejszych duchem i odwagą ludzi tego świata , - Gladiatorów. To jakże wymowny mój dla Ciebie dar. Buduj więc przeze mnie nim wspierany siłę Swoją przy jego akompaniamencie i siłą jego brzmienia, duchowej mocy i spokoju, pokonuj kolejne stopnie swojej wolności!. Niech Ci się szczęści już zawsze, a w chwilach jakiegokolwiek zwątpienia, wracaj do tego muzycznego arcydzieła, wraz z nim przenoś się choćby na krótką chwilę w krainę transformacji z Bogiem, czerp z niej siły do własnych działań wszelkich, ... WZACNIAJĄC UTWOREM TYM DUCHA SWOJEGO ZAWSZE WTEDY, KIEDY TYLKO JEST TO MOŻLIWE, LUB KIEDY CZUJESZ TAKĄ DUCHOWĄ POTRZEBĘ i Z W Y C I Ę Ż A J

**** Musimy pogodzić się z faktem, że istnieje na tym świecie bardzo wiele rzeczy i pojęć, których intelekty nasze nie przyjmują do wiadomości, - nie rejestrują ich i nie kodują, ponieważ dziesiątkami lat systemowo programowane /manipulowane/ umysły nasze, - które bardzo łatwo tym programem oszukiwać, - nie zostały do ich rejestracji przygotowane, więc je odrzucają.
………….
Pan Bóg jest naszym Stwórcą i Opiekunem. Na czele ziemskich władz tego świata, usadowił się jednak siłą mocy piekielnej sam Lucyfer – naczelny szatan piekielny. Ta piekielna siła właśnie jest całym naszym dzisiejszym nieporozumieniem, przekleństwem i zniszczeniem i na nim wzoruje się wszelka niszcząca nas władza ziemska tego globu, owe zniszczenie mocno pogłębiając wraz z upływającym czasem.

Absolutnie wszystkie i absolutnie wszelkie prawa marketingowe są równe = prawom naturalnym, bo z nich powstały. Prawa naturalne, to jedyna prawda rzeczywista, która równa się = marketing.

Teraz łatwiej znacznie zrozumiesz, że pierwszy szatan tego świata, Lucyfer, przed każdą prawdą rzeczywistą ma taki sam niewyobrażalny wprost lęk jak przed samym marketingiem i tak też na jego wzór i podobieństwo, każda prawda panicznie demoluje środowiska każdej ziemskiej władzy, siejąc w nich „marketingowy” strach i czyniąc je ze wszech miar niewiarygodnymi.

To prawda właśnie jest śmiertelnym zagrożeniem szatana i jemu podległemu światkowi każdej władzy, a więc polityki, elit i mafii i innych wariatów Jeżeli to rozumiesz, masz szansę zająć miejsce po właściwej stronie życia i w jakimś należnym przydzielonym Ci kawałku bezapelacyjnie go wygrać. Zajęcie innej i niewłaściwej absolutnie dla istoty rozumnej strony życia, jest życia stratą, jego ułudą, jego męką, jego boleścią, zatratą i pełnym nieporozumieniem.

Tyle już wiesz. Samo to, że wiesz, nic jednak nie znaczy. Znaczy dopiero to, co z tą wiedzą zrobisz?. Będąc ze mną, nie mam żadnej wątpliwości, że potrafisz ją właściwie wykorzystać.

POLITYCZNEGO ŚWIATA CAŁE ZŁO, - nienawiść do prawdy..
.Światowe paradoksy – nakazem krzywd bezsensownych politycznych systemów
Paradoksy, to, nie przypadki, jednak i takie zdarzyć się mogą choć raczej bardzo rzadko. Z reguły, są wynikiem politycznych oszustw i politycznego zakłamywania tego świata, w porównaniu z prawami natury przekładanych i przełożonych na najważniejsze, ekonomiczno gospodarcze i inne ważne dziedziny społecznego życia ludzkiego, mające zasadniczy na niego wpływ, bo na nich to właśnie polityczny świat oszustw najwięcej na nas zarabia, czyniąc z nas biedotę, nędzarzy i egzystencjalistów (w sensie wegetacji), czasem nawet dobrze wykształconych ale poniewieranych starymi systemami oszustw, niegodziwości i manipulacji (w sensie poniewierania) ludzkim intelektem i znacznego przekładanego i tramwającego w czasie jego oszpecenia!.

Edukacja faktycznie polega na nauce i zdobywaniu coraz to nowej postępującej przecież wiedzy, a nie serwowania nam jednych i tych samych od pokoleń zmurszałych już struchlałą starością opowieści przekazywanych przez ciągle tych samych nauczycieli i ich także nauczycielskich potomków, którzy w życiu swoim nie osiągnęli ale też nie osiągną niczego nadzwyczajnego, - będąc wcześniej uczestnikami i naśladowcami tych samych zakłamanych systemów, tej samej manipulowanej wiekami zakłamanej wiedzy, które niosą ten sam rodzaj i te same opowieści tej samej ciągle zakłamanej niby wiedzy, w oparciu o którą nauczyciele nasi mają właśnie to, co mają, - bo nic innego mieć nie mogą. Tego samego też nas uczą i dlatego mamy wyłącznie to, co mają oni, albo jeszcze mniej, bo manipulowane zakłamanie rośnie z czasem i jest coraz większe.

Jeżeli nie zdobywamy wiedzy znacznie wychodzącej i przekraczającej poziom tych opowieści systemami obwarowanych i obowiązujących, to my ucząc dzieci swoje , - będąc ich nauczycielami, - nieopatrznie uczymy wyłącznie tego, co ustawia je bokiem, a czasem tyłem nawet do wiedzy jaką naturalny świat postępowy dysponuje, takimż też czyniąc ich życie, jak miało to miejsce w naszym osobistym przypadku każdego z nas, bardzo zaufanych dzieci jakimi w swoim czasie byliśmy my wobec naszych nauczycieli.

Wskazuję i wskazywać będę te namacalne przykłady naszych życiowych paradoksów tego rodzaju paradoksalnej wiedzy naszej, które zamiast prowadzić do rozwoju każdej ludzkiej osobowości i osobliwości, wiodą nas na manowce tych starych wymagających gruntownego remontu stacyjnych peronów, które zostawiają nas w wariackiej pozycji bezsensownie oczekujących na pociągi, które do nowego rodzaju ludzkiej postępowej wiedzy rozwojowej odjechały z nich już dawno i nigdy już nie powrócą, bo możliwości powrotu do nich nie ma!. Dla żywego wprost przedstawienia kontrastu owych paradoksów edukacyjnych i innych, dowiesz się ode mnie również, dlaczego zatrzymywany i stopowany jesteś w swoim rozwoju, w czym i o czym nauczany być powinieneś, a nie jesteś?. Zrozumiesz także, że problem tak prowadzonej systemowej edukacji standardowej polega na tym, że celowo nie tłumaczy on tego, co dla każdego człowieka w życiu jest najważniejsze po to, by nauczyciel również nie wiedział więcej aniżeli system do tego dopuszcza, bo taka jest rola każdego politycznie zniewolonego systemu, który jest rodzajem zwyczajnego politycznego oszustwa prowadzącego w jedną tylko stronę: coraz to nowszego rodzaju, ale tego starego faktycznego niewolnictwa, o którym wiesz tyle, na ile Twój ciągle manipulowany intelekt Ci pozwala!

Wszystkie edukacyjne szkoły obecnego świata uczą nas od stuleci niezmiennie o niezmierzonym bogactwie zasobów wód światowych oceanów i mórz, także o tym jak atrakcyjne turystycznie i gospodarczo bogate są okalające je tereny. Nie uczą nas jednak, że od tamtych zamierzchłych już czasów, i fauna i flora obszarów tych wód, a także ich bezpośrednie otoczenie ulega postępowej degradacji w wyniku rabunkowej gospodarki morskiej i wodnej w ogóle, ale także w wyniku niszczącej działalności turystycznej człowieka i innego bezmyślnego jej niszczącego rodzaju, które doprowadziły do nieodwracalnego ich zaniku i w czasie poszerzającym się ciągle pogłębiającym się zanikiem wielu gatunków flory wodnej i jeszcze większym równie nieodwracalnym zanikiem wielu gatunków jej fauny. Nie uczy się nas także o tym, że wskutek bardzo zabójczego globalnego ocieplania i zakwaszania się ziemskiego klimatu w skutek bezmyślnego gospodarczego działania człowieka w zakresie różnych wydobywczych zasobów ziemnych naszego globu, bezmyślnego ich użytkowania i spalania, już dzisiaj 90% Wielkiej Rafy Koralowej, - bardzo delikatnej i bardzo czułej na zmiany - od której uzależnione jest życie wszystkich gatunków nie tylko morskiej flory i fauny bezpowrotnie niemal, - wyginęło nieodwracalnie, ponieważ ewentualna odbudowa niektórych jej elementów, które odbudować się jeszcze dadzą , jednak trwać musi minimum 10 tysięcy lat! Kto i kiedy taki program założy?, nie wiadomo? Dotychczas go nie ma!. Ludzie mają czas, a świat nasz ucieka w niwecz jego postępującej zagłady, w tempie zastraszającym glob ziemski wyniszczającej w sposób, który ten sam czas niszczy bezpowrotnie, bo odbudować go możliwości już nie ma żadnej!

Na samych tylko Filipinach około 70 mln ludzi – straci, - niebawem już bo proces ten od dawna się toczy, - możliwość przeżycia, wskutek braku jakiejkolwiek możliwości czerpania z morskich zasobów naturalnych, które w tamtym rejonie stanowią jedyną możliwość przeżycia, ale właśnie się kończą, w związku z intensywną wydobywczą gospodarką morską, która jest jedynym tamtej ludności utrzymaniem. Każdy rok opóźnienia w samych decyzjach ochronnych tamtego terenu niemrawo podejmowanych bądź nie podejmowanych w tym zakresie, pogłębiać będzie znacznie i tak tragiczne obecne już zmiany jakie w omawianych sprawach nastąpiły i nadal następują i coraz szybciej postępują! Masowe migracje z niektórych rejonów świata do Europy, które aktualnie mają miejsce, są również bezpośrednim albo pośrednim tego dowodem, następstwem i wynikiem. Do znacznego globalnego ocieplenia i zakwaszania klimatu, w znacznym stopniu przyczynia się także zbyt znacznie wysoka emisja gazów cieplarnianych, a świat głośno udaje, że w tym zakresie usiłuje cokolwiek robić. Te niby działania niczego w zakresie poprawy tych zagrożeń nie zmieniają. Przyroda, która przez cztery i pół miliona lat zapewniała nam byt naturalny, została przez nas samych poważnie zrujnowana i zdewastowana, co nadal się dzieje w tempie już zastraszającym! Zaledwie 4% oceanów jest dzisiaj pod ochroną(!)... ??? Natura /przyroda/ tak dewastowana, nie stanowi już naturalnego wiecznego zasobu wspomagania wszelkiego życia ziemskiego, ponieważ to suma naszych niewłaściwych działań eksploatacyjnych naturalnych zasobów ziemskich i niewłaściwego ich spalania, jest dokonaną już przyczyną skutków, które już teraz są bardzo niebezpiecznym i równie niebezpiecznie postępującym zagrożeniem dla całego ziemskiego globu.

Patrzymy nadzwyczaj spokojnie na znikanie różnych gatunków Flory i Fauny ziemskiego globu i nie robimy nic, by je przed zagładą ochronić! A przecież to one właśnie gwarantują warunki naszego dalszego przeżycia. Czyżbyśmy nie myśleli również o tym, że kolejnym ginącym gatunkiem będziemy MY SAMI…?, ZIEMSKI GATUNEK HOMO SAPIENS!!!

Zastanawiacie się Państwo czemu ten Z. Wojciechowski pisze tak wiele i niemal ciągle o sprawach dla nas niekorzystnych, drastycznych, o zagrożeniach i bezmyślnych burzeniach jakiejś części którejś z podstaw naszego ziemskiego bytu w tak bardzo wielu i tak bardzo różnych kontekstach i dziedzinach naszego ziemskiego życia?

Jak zwykle odpowiadam:

Piszę o tym i nadal pisać będę w sposób ciągły dlatego, że niewielka tylko część niby rozumnych istot tego świata, o celowo hałaśliwie i rozbójniczo niemal przeze mnie przedstawianych zagrożeniach tego świata jeżeli nawet wie, to i tak z tymi faktycznie nieodwracalnymi już problemami wyniszczającymi całą populację Homo Sapiens i ziemię naszą, najczęściej milczy, nie robiąc zupełnie nic(!!!), z niechlubnym i zgubnym wyjątkiem odsuwania ich w czasie, co prowadzi z każdym mijającym roikiem do coraz to większych ich zniszczeń nieodwracalnych. Pozostała ośmio miliardowa rzesza ludzkiej populacji ziemskiej, niemal nic o tych problemach nie wie albo wie niewiele, a jeżeli nawet o czymś wie, to nic z tym zrobić nie jest w stanie, bo nikt z tych niby rozumnych światowych decydentów, nawet jej istnienia pod uwagę nie bierze!


Mam prawo sądzić, że to, co robię jest właściwą drogą szukania takiego ludzkiego kontaktu, który zechce tymi niecierpiącymi zwłoki sprawami bardzo poważnie i zdecydowanie się zająć i będzie on miał jednocześnie możliwości decyzyjne w tych zakresach. Wszelkie i wszystkie owoce życia naszego rodzą się wyłącznie wtedy, kiedy we właściwym czasie trafią na właściwy grunt. Trzeba więc tych warunków nieustannie i zawsze poszukiwać. To jedyna z dróg obiecujących do nich prowadząca.

…???. Trzeba więc bić na alarm, każdym, nawet najmniejszym i choćby nie wiele nawet słyszalnym sposobem, by być może jakieś istniejące gdzieś w świecie jeszcze normalne ludzkie sumienie zbudzić, pobudzić, poruszyć i do myślenia chociażby o konieczności podjęcia natychmiastowych skutecznych działań nakłonić! Zawsze bowiem lepiej jest robić cokolwiek, - z czego nie wiadomo kiedy i co może się wykluć(?) i do czego się przydać(?), - w ten to bowiem sposób urodziło się wiele światowych rzeczy wielkich, - aniżeli bezmyślnie nie robić nic, z którego to braku działań naszych, nic się nie urodziło i nigdy urodzić się nie zdoła!.

Musimy utwierdzać się w pewności absolutnej także w tym, że każdy nasz głos oddany dzisiaj za obecną formą tak organizacyjną jak prawną ale także ideologiczną rozpasionej niegodziwością wszelką Unii Europejskiej, jest jednocześnie głosem naszym przeciwko formule europejskich państw narodowościowych będących jej członkami i jest przeciwko każdej wolności obywatelskiej ludzi państwa te zamieszkujących. W tej sprawie inna alternatywa nie istnieje. Co więc robić należy?. Wybrać musimy: czy przystępujemy do nieodwołalnej i skutecznej walki o naszą pełną (zniewoloną obecnie) wolność, czy też przystępujemy do absolutnej likwidacji tego sztucznie stworzonego polityczno – mafijnego stworu jakim jest Unia Europejska w obecnym wrogim nam Polakom, wszelkim podejmowanym na zamówienie naszych wewnętrznych i zewnętrznych agenturalnych przeciwników,- którzy teraz nawałą wprost się ujawniają, - decyzjom politycznym UE, szkalujących dodatkowo w świecie całym nasze dobre i zasłużone w pełni dotychczasowe polskie imię, która to UE podąża usilnie w stronę dalszego skutecznego ubezwłasnowolnienia Polski, ale także innych narodowych państw europejskich i ich obywateli!. Na to naszej zgody nie ma i być nie może, bez względu na dotychczasowe polityczne europejskie mafijne układy korupcyjne wszelkie, bo genetycznej normalności żadnej w nich nie ma.!.

Przyszłość nasza nie jest przesądzona jak mówił nasz Rodak największy z dotychczasowych Polaków PAPIERZ JAN PAWEŁ II. A skoro tak, to każda przyszłość nasza spoczywa wyłącznie w naszych narodowo – społecznych działaniach i to my mamy możliwość o niej decydować, o czym piszę w każdej niemal swojej publikacji. Wszystko, co nas i naszą przyszłość czeka, musimy sobie wypracować czyli wywalczyć sami wpierw środowiskowo, później w sposób szerszy, całościowy, narodowo społeczny i międzynarodowy. Innej drogi nie ma więc i odkładanie tego na później uzasadnionego sensu również nie ma.


To co nam się należy, bierzmy już dzisiaj, nie czekając innych okazji bo niekoniecznie pojawić się mogą. Polityczny wiatr globalny właśnie teraz jest nam przychylny. Taka jest prawda, której musimy się trzymać, zgodnie z którą musimy działać, a nie jak dotychczas ciągle oddawać swoje losy w ręce naszych wrogów, ludzkich degeneratów, politycznych oszołomów i wariatów, społecznych wichrzycieli, narodowych wiarołomców, dywersantów i agenturalnych sabotażystów maści przeróżnej, skupionych w mafijnych – morderczych organizacjach całego gangstersko - mafijnego świata.
………………………………………...
O czym nie pisano w podręcznikach do historii w PRL?

WP | dodane 2016-12-02 (15:46) |
O czym nie pisano w podręcznikach do historii w PRL?
Historia jest polem bitwy. Nie, nie chodzi mi o rozległe fronty, bombardowania i zniszczone miasta. Raczej o to, że historia – jako zorganizowana forma ludzkiej pamięci – jest areną, na której zmagają się siły polityczne - pisze Robert Jurszo, Wirtualna Polska.
Szeregowymi żołnierzami w tej wojnie są nauczyciele historii i autorzy podręczników historycznych. To oni mówią uczniom, co jest warte pamiętania, a co na pamięć nie zasługuje. A także to, w jaki sposób powinniśmy pamiętać o różnych wydarzeniach z historii Polski. I - niestety - często mniej tu chodzi o prawdę, a bardziej o władzę, bo właśnie ta ostatnia jest domeną polityki. Tak właśnie było w PRL.

Propaganda sukcesu epoki Gierka
Absurdy propagandy XX wieku
Komunistyczna propaganda stworzyła mit Werwolfu, aby oskarżać AK i NSZ o współpracę z nazistami
Niepodległość dzięki bolszewikom
Zgodnie z założeniami marksistowskiego materializmu dialektycznego (zwulgaryzowanymi w PRL do granic możliwości) historia ludzkości w sposób konieczny i nieuchronny kroczy w stronę komunizmu. A skoro ludzkość, to również Polacy. I tak w powojennych podręcznikach z lat 50. odrodzenie się Polski w 1918 r. było prezentowane przede wszystkim jako efekt zwycięskiej rewolucji bolszewickiej w Rosji. Na kartach niektórych książek bąkano coś o zwycięskich polskich powstaniach w Wielkopolsce i na Pomorzu, ale bez specjalnego przekonania. Ta narracja bowiem w nikłym stopniu mieściła się w ciasnym gorsecie "czerwonej" historiografii.
Zmartwychwstała z niebytu Polska w świetle podręczników szkolnych doby galopującego stalinizmu była oczywiście złem wcielonym. Hektolitrami żłopała krew "mas pracujących", wyżymając chłopów i robotników do ostatniej kropli potu. Owszem, II RP nie była rajem na ziemi. Była krajem rażących nierówności społecznych i konfliktów etnicznych, zamieszkałym – w znacznym stopniu – przez analfabetów. Ale, mimo wszystko, była niepodległym państwem polskim, które nie dusiło się pod butem "ojczyzny światowego proletariatu". Ta Polska miała na koncie całkiem sporo sukcesów, jak choćby zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, które uratowało Polskę (i pół Europy) nie tylko od przegranej, ale od stania się kolejną sowiecką republiką.

Zdradziecki Trocki, bohaterska KPP
A propos wojny 1920 r. Tę w komunistycznych podręcznikach rysowano jako konflikt wywołany przez polską burżuazję i obszarników, którzy łypali chciwym okiem na ukraińskie kopalnie i żyzne czarnoziemy. W jednym z podręczników do liceum (1952 r.) napisano, że ta wojna była "jednym ze środków walki z rewolucyjnym proletariatem Polski", który służył "odwróceniu uwagi ludu od jego bezpośrednich zadań i celów klasowo-proletariackich".
Również zwycięska bitwa warszawska, która – de facto – uratowała nowopowstałą II RP od politycznego niebytu, jakby wyparowała. Natomiast przyczyny, dla których Armia Czerwona przegrała, były już totalną mieszanką historycznego fałszu i ideologicznej paranoi. Jak się można domyśleć, w podręcznikach nie pisano o zręcznym manewrze oskrzydlającym polskiego wojska. Porażka miała być wynikiem "zdradzieckiej taktyki Trockiego", w owym czasie głównodowodzącego Armią Czerwoną, a później – śmiertelnego wroga Stalina.
Czy w takim razie II RP – zdaniem autorów komunistycznych podręczników do historii - miała jakichś bohaterów? Oczywiście – Komunistyczną Partię Polski. Jej gnębienie przez wszystkie niemal rządy polskie w dwudziestoleciu międzywojennym było - w zgodnej opinii wszystkich szkolnych ideologów - traktowane jako największy grzech polskich elit politycznych.
Innych przeinaczeń i zafałszowań było jeszcze więcej. Ale równie ciekawe jest to, czego w komunistycznych podręcznikach do historii nie było.

Półprawdy i fałsze
A autorzy "zapominali" o wielu rzeczach. Tę przydługą listę otwiera oczywiście sprawa mordu katyńskiego. Nie tylko w podręcznikach, ale w ogóle w szkołach, był to temat tabu. Nie do pomyślenia było, by nauczyciel na lekcji historii powiedział, że za śmierć polskich żołnierzy odpowiedzialny jest Związek Radziecki. To była prosta droga do wyrzucenia z pracy, a przed rokiem 1956 – do długoletniego więzienia, lub nawet kuli w potylicę.

NAJPOPULARNIEJSZE

Lech Wałęsa jest w podstawie programowej nauczania historii. Po prostu go nie widzicie

Piotr Zychowicz: Komunizm szmacił ludzi i zmieniał ich w gówno
Czy mogliśmy wygrać powstanie listopadowe?
Nimbem całkowitej niepamięci spowito tych, którzy w połowie lat 40. i później nie mogli się pogodzić z nowymi sowieckimi porządkami w kraju, który niepodległy był tylko formalnie. Ich ciała pod osłoną nocy chowano na Łączce, gdzie na zawsze mieli spocząć w rowach, które następnie kryto chodnikami. Zarezerwowano dla nich jedną tylko nazwę: "bandyci", próbując tym samym odebrać im resztki godności. Dlatego dziś nie powinno dziwić, że w kwestii pamięci o polskim powojennym podziemiu antykomunistycznym w III RP wajcha odbiła całkowicie w drugą stronę. Efektem tego procesu stał się kult tzw. żołnierzy wyklętych, który coraz mniej ma wspólnego z rzetelną wiedzą historyczną, a więcej z historyczną mitologią.
Całkowitym milczeniem pomijano też rzeczywistą działalność partyzantki komunistycznej podczas II wojny światowej – Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. Kreowano ją na herosów, podkreślano jej walkę z niemieckim okupantem, ale zupełnie zbywano milczeniem to, że zwalczała inne organizacje podziemne – w tym AK. Jak i i to, że jej walka w nikłym stopniu służyła polskiej racji stanu, która wyrażała się w postulacie stworzenia państwa niepodległego, a nie zwasalizowanego względem ZSRR.
O powstańcach warszawskich "przypomniano" sobie dopiero na fali odwilży 1956 r. Ale pamięć o sierpniowym zrywie 1944 r. została precyzyjnie przesiana przez ideologiczne sito. Wolno było pamiętać o bohaterskich bojowcach i dzielnej ludności cywilnej, ale kierownictwu AK wymyślano od najgorszych. Całkowicie – również w podręcznikach – przekłamano sprawę stosunku Stalina do powstania. Przede wszystkim tego, że przez świadome zaniechanie pomocy walczącej stolicy stał się jednym z jej katów. Mitologizowano również rzekomą "niemoc" gen. Berlinga, który "nie mógł" udzielić wsparcia powstańcom. W rzeczywistości był posłusznym wykonawcą poleceń płynących z Moskwy, która oczekiwała, że w Warszawie wykrwawi się kwiat polskich niepodległościowców.
Inną sprawą, o której milczały podręczniki – zresztą nie tylko w PRL – była kwestia hekatomby ludności polskiej na Wołyniu. Wyjaśnienie tego "niedopatrzenia" było dość oczywiste. W bloku wschodnim pomiędzy członkami "socjalistycznej rodziny" mogła istnieć jedynie przyjaźń. Wszelkie antagonizmy przykrywano ideologiczną czapą. Uniemożliwiało to nie tylko dotarcie do historycznej prawdy o tych wydarzeniach, ale również konserwowało polsko-ukraińskie uprzedzenia i niweczyło jakiekolwiek szanse na uruchomienie procesu pojednania.

Czerwona lampka
To tylko wybrane przykłady, można by tak wymieniać w nieskończoność. Natomiast casus PRL doskonale pokazuje, co się dzieje z prawdą historyczną, gdy zostaje poddana politycznej presji. Ulega erozji i staje się narzędziem wpajania określonej przez władzę wizji świata, poglądów i wartości. Byłbym daleki od stawiania znaku równości pomiędzy manipulacjami, jakich dopuszczała się na historii PZPR, a "reinterpretacjami", którymi raczy nas rządząca obecnie partia. Nie ta skala, nie te okoliczności, wreszcie – nie te środki i realia polityczne.
Ale gdzieś z tyłu głowy zapala mi się czerwona lampka, gdy widzę, jak na najważniejszą postać "Solidarności" kreuje się Lecha Kaczyńskiego, przy jednoczesnym publicznym sekowaniu Wałęsy. I coraz bardziej się niepokoję, gdy "zdrajcom" z Okrągłego Stołu, którzy "dogadali się z komuną", przeciwstawia się "niezłomnych antykomunistów" z organizacji Wolność i Niezawisłość czy Narodowych Sił Zbrojnych. To wszystko nie ma nic wspólnego z rzeczywistą historią, za to bardzo wiele z bieżącym interesem politycznym.

Robert Jurszo, Wirtualna Polska
………………………………….
POLSKA POLITYCZNA MAFIA – JASNY CZTELNY PRZEKRÓJ – FAKTYCZNE DZIAŁANIA


Oto dowody mrożące krew w żyłach każdej polskiej normalnej logicznie myślącej istoty ludzkiej, a osoby mniej odporne psychicznie, o słabszym duchu i zdrowiu, bestialsko zmuszające do samobójstwa przed spodziewanymi aktami coraz to gorszej formy mafijnego bestialstwa całej politycznej rządowo parlamentarnej i urzędowo elitarnej strony mafijnego legalnego bandytyzmu w Polsce, szczególnie dobitnie negatywnie osądzający w tym bestialskim zakresie polski system sprawiedliwości, a w nim system sądowy, pracujący wyłącznie na usługach politycznej bestialskiej rządowo parlamentarnej oraz urzędowej mafii polskiej z globalnego politycznego urzędu wkomponowywanej w mafijny europejski i światowy przestępczy system globalny światowego wirusa najgorszej ludzkiej odmiany.

To państwowa, ale też globalna zaraza, nie do zlikwidowania polityczny wirus, który Polskę zaatakował jeszcze za czasów zdrajcy Polski L. Wałęsy, ale nieograniczony niczym i wyjątkowo przyjazny grunt polityczny uzyskał za czasów zagorzałych komunistycznych socjalistów Millera i Kwaśniewskiego, a przez tzw. liberałów, socjalistycznych agenturalnych przywódców - bandytów komunistów Komorowskiego i Tuska doprowadził do szalbierczego rozkładu i dewastacji Polski, a gdyby nie wydarzenia 2015 roku /wybory PIS/, w kolejnej ich kadencji zakończył by się kolejnymi rozbiorami Polski, co w specjalistycznym zarysie programowym było przez nich już dokładnie przygotowane. To jednoznacznie segmentuje i kwalifikuje obecne ich wywrotowe poczynania, które są wyrazem, ale także obrazem faktycznego stanu ich obecnego popłochu, strachu i niewyobrażalnej dla nas w pełni paniki, bo to, co oficjalnie widzimy i słyszymy faktycznie, jest tylko ich mało istotnymi fragmentami i wycinkami.

Ogólnie, każda władza jest bardzo chciwie zachłanna. Władza Komorowskiego z Tuskiem i bezgranicznie zainfekowaną chorym wręcz poddaństwem im Ewy Kopacz, wymagała wciąż więcej, ciągle więcej i wciąż nowych ofiar, czego do dzisiaj odpuścić nie są w stanie, ponieważ nawet ich sny podszyte są jednym olbrzymim cuchnącym strachem, który w nich nabrzmiewa, a którego nigdy już nie wolno im odbierać, a przeciwnie wręcz trzeba go ciągle i nieustannie podsycać, aż do śmierci ich samych i ich kolejnych 10 ciu pokoleń!. Tyle na ziemi, - resztę załatwi już poza ziemskie Piekło, które oni sami sobie zgotowali i do którego podążają. Nam owe piekło zgotowali w ziemskim jeszcze świecie i za nie właśnie odpowiedzieć muszą. Bo prawa naturalne tak są ustawione, że każda wina ponosi ofiary w formie kar za nią poniesionych.

POLSKI SCHEMAT wszelkiej niesprawiedliwości …

Po roku 1989 na najwyższym szczycie szczebla rządowego w gronie kilkunastu najwyższych znakomitości rządowych, - osób wtajemniczonych, - powstaje pomysł natychmiast zamieniony w działanie, zgodnie z którym powołana do życia zostaje bestialska grupa przestępcza do wykonywania absolutnie wszelkich i każdego rodzaju poruczeń specjalnych – nosząca nazwy różnych formacji służb specjalnych działająca pod ścisłym ochronnym płaszczem jej założycieli, - namiastkę i zaczątek późniejszej Mafii.

Grupa ta otrzymuje tak skuteczną i wszechstronną ochronę prawną, że nic jej nie grozi, nawet w przypadku dokonywania przestępstw najcięższego kalibru i gatunku prawnego łącznie z zabójstwami, morderstwami i ludobójstwem !.

Nawet w przypadkach wykonywanych wyroków śmierci na osobach przez założycieli /nazywać ich będę Ojcami/, czyli przez Ojców mafijnej bandy bestialsko bezprawnie skazywanych...
[ Równolegle, w tym samym czasie w duże ludzkie ośrodki terenowe / okręgi/ Polski np.: Śląsk, okręg Poznański, okręg Łódzki wpuszczane są kilkuosobowe grupy kierujące Piramidami Finansowymi, które rujnują ludzi nie tylko pozbawiając ich dorobku, ale zmuszające do samobójstw, - np. SKY LANE, czy istniejący do dzisiaj bezprawnie wtedy już działający mający ulec rychłej niby likwidacji PROWIDENT, z powodu działań którego, setki ludzi odebrało sobie życie, - powołane do życia w odwecie na wpływające właśnie do Polski z zachodu, ale także z Węgier, Przedsięwzięcia Finansowe - Marketingi /w swoich publikacjach wymieniam ich wiele/ i ich uczciwe odmiany np. Auto-tak (To tylko wzmianka, bo na ten temat poświęcam wszystkie swoje publikacje, ponieważ to one są podstawą mej publicystycznej działalności autorskiej, nie mającej konkurencji w świecie całym)]

Niech wspomaga nas przekonanie, że obecny, wybitnie elitarny rząd PIS, z tych niemal nieodwracalnych politycznych bestialstw potrafi nas skutecznie i bezboleśnie wyzwolić. Tak wszystkim nam prawdziwym z krwi i genetycznych kości Polakom dopomóż nasz Bóg Najwyższy.

… Owa grupa szeregi swoje szybko rozbudowuje, tworząc jej odłamy, do różnych spraw i poruczeń branżowych, specjalizujących się w różnych przestępczych dziedzinach działając już na zasadach typowej Mafijnej Piramidy nie tylko Finansowej , o nie wyobrażalnej dla nas sile rażącej. Mafia ta, działa pod płaszczem ochronnym najwyżej postawionych osób w państwie z grona elity rządowo – parlamentarno – urzędniczej. Tak oto kwitnie i wspaniale rozwija się polska Mafia: nowoczesny, bo najbardziej cywilizacyjnie rozwinięty przestępczy i bestialski sposób rządzenia państwem, którego żadne prawo: przepisy ustawowe i polska Konstytucji jako legalne akty, nie dotyczą, bo nie istnieje żadna przeciwstawna siła tak państwowa, jak i społeczna upoważniona do jakichkolwiek działań przeciwstawnych działaniom Mafii. Nie było i nie ma tej przeciwstawnej siły do dzisiaj włącznie. Działania Mafii, to kamień w wodę, ale z uwagi na coraz szerszy krąg przestępstw przez nią popełnianych i coraz szerszy krąg osób w przestępczych działaniach biorących udział i tracących życie, kamień ten staje się czasem na tyle na pozór lekki, że czasem na wierzch wody jak oliwa wypływa. Dzięki takim przypadkowym zupełnie niespodziankom, niektóre niecne sprawki owych mafijnych bezeceństw choć wyglądają, co prawda na światło dzienne, to jednak nigdy nie ma imiennie osób winnych owych bestialskich działań. Nigdy też ich nie będzie w przyszłości, chyba, że dopiero w dziesiątki lat po śmierci owych mafijnych bandytów. Takie jest jedyne mafijne prawo wszystkich mafiozów obowiązujące pod groźbą jedynej stosowanej bestialsko właściwej i skutecznej kary dla zdrajców, jaką jest wydana przez nich jedynie słuszna równie jak ich działania bestialska kara śmierci stosowana bez najmniejszego wahania. Dopóki działa Mafia, działa jej zbiorowa bezimienna struktura, czy równie bezimienne jej struktury, a nie imienna osoba, czy osoby!. W ten oto bezimienny sposób, korumpowane są przede wszystkim: cały system obronny państwa przeznaczony do zupełnego rozbrojenia państwa i kolejnego jego rozbioru - stąd tyle w nim przestępstw na kwoty dziesiątek i setek miliardów i większych, - , także korumpowane są wszelkie organy, a więc kolejny system tzw. niezawisłej bo mafijnej sprawiedliwości, na czele, którego stoją tzw. niezawiśli, a faktycznie zawistni gangstersko skorumpowani sędziowie. Od nich, wewnętrzne ich mafijne macki dosięgają prokuratury i prokuratorów, policji i policjantów, adwokatury i adwokatów. Teraz już, ci wszyscy którzy stać winni w obronie prawa (jakie by ono nie było), stają ścianą w obronie łatwego i lekkiego bo mafijnego pieniądza, stając się z urzędu przestępcami wszelkiego i każdego przestępczego formatu, stopnia i rangi!. Wszystko wyłącznie po to, by żadne istniejące prawo, nawet przypadkiem, ich, mafiozów, nie dotknęło. Stąd, w najbardziej nawet przestępczych i bandyckich sprawach i tym bardziej właśnie wtedy, bo tylko takie dotyczą Mafii, - nie ma i nigdy nie będzie winnych!!! , wedle mafijnej zasady kamień w wodę, chyba że…po czasie /patrz wyżej/.

...Kiedy nawet czasem na silne społeczne zamówienie winnych muszą stworzyć, - tzw. przez nich mus dla społecznego oglądu, - to ci siłą mafijną stworzeni przestępcy nagle popełniają samobójstwa(???) , a razem z nimi w zagadkowy równie sposób giną świadkowie tych spraw!!!. Znaleźli nielegalny mafijny sposób na nielegalne wykonywanie kary śmierci wszędzie tam gdzie sami uznają to za konieczne, przestępców tak na wszelki wypadek zupełnie legalnie chronić od kary śmierci wcześniejszym jej zlikwidowaniem. Bardzo premedytacyjnie wyrafinowany to wybieg, który wskazuje jednak na absolutną potrzebę takich właśnie działań przygotowujących grunt dla przyszłej jeszcze, ale już w przygotowaniu mafijnej gangsterskiej bezkarności wszelkiej i zupełnej!.

To identycznie jak w sprawie, w której aby nie dochodziło do niebezpiecznych dla nich społecznych rozruchów, zlikwidowano w kraju naszym dobrze i doskonale funkcjonujące największe zakłady pracy (molochy) i problem jedynej społecznej siły masy ludzkiej, zlikwidowany został na pniu!.


Faktyczny kłopot dla ich mafijnych działań przyszłych (strajki, bojkoty i inne społeczne protesty, bądź rozruchy ) zostały wyeliminowane!. Ta, absolutnie bezkarna banda, dodatkowo jeszcze wykorzystywała polskie Wojsko i jego sowieckich i komunistycznych generałów do wewnętrznych, ale własnych prywatnych mafijnych spraw przeciwko polskiemu społeczeństwu, przeciwko suwerenowi państwa polskiego.

Wracając na chwilę jeszcze do tzw. wymiaru sprawiedliwości, dodać należy, iż dzisiaj (na początku roku 2017 kiedy to piszę) sądy w Polsce są niezwykłą formą
„tragifarsy kołtuńskiej", która przedstawia nam typowych kołtunów, a więc ludzi obłudnych, zakłamanych, pełnych sprzeczności i ludzkiej niegodziwości, ograniczonych oszustów bez jakiegokolwiek ludzkiego morale W dzisiejszej Polsce bowiem, o tzw. sprawiedliwości, jej sądach i wyrokach decyduje mafijna siła sędziowsko prokuratorskich gangów, czyli bandytów przebranych w togi przystrojone dla powagi polskim Godłem zawieszonym na łańcuchu w złotym kolorze, którzy są handlarzami bandyckiej sprawiedliwości uwikłanej w hańbie, której cena ustalana jest sędziowsko gangsterskimi taryfami, o których póki, co jeszcze głośno publicznie się nie mówi, choć już się mruczy.

Dwadzieścia kilka lat tego mafijnego zniewolenia nas, daje nam prawo do tego, byśmy nie dali się skutecznie im wypatroszyć, do czego ta mafijna rządowo parlamentarna banda zmierzała i nadal zmierza, przed czym publicznie przy pomocy mediów nas ostrzegła nawet słowami swojego środowiskowego bandyty, żydowskiego socjalisty, komunistycznego agenta Sikorskiego Radosława. Ta agenturalna szmata ma czelność między nami Polakami przebywać, mieszkać i naszym polskim dorobkiem siebie i parszywe jak on sam pokolenie swoje karmić przestępczo skradzionym nam majątkiem polskim. Jaka sprawiedliwość, takie też gangstersko bandyckie zachowania mafiozów w Polsce...

Czy kiedykolwiek te niegodziwości i ich imienny koniec nastąpi…?

Nigdzie indziej na świecie w bardziej cywilizowanych społeczeństwach nie mogło by to być zalegalizowane i nie mogło by to mieć miejsca. Dzisiaj ten kołtuński pachołek żydowski, znowu publicznie, ma czelność jeszcze odmawiać nam prawa do posiadania naszego polskiego, prawicowego i w pełni naturalnie demokratycznego rządu i parlamentu(!!!!!)., jakimi by one nie były, NAM POLAKOM WYSTARCZY, ŻE SĄ POLSKIE!

Za szczyt szczytów naszej ziemi z pewnością można uznać gówno na Mont Evereście. Inne wstrętnie śmierdzące już gówno, jakim jest Sikorski, ten szczyt postanowił podwyższyć jeszcze siadając na tamtym, bezczelnie pchając się w górkę. Stąd taki smród niesamowity wokół tej haniebnej postaci ślizgającej się ciągle jeszcze po tej gównianej mazi. Każdy bowiem polityczny kołtun jak on, raz przesiąknięty komunistyczno żydowską pychą własną, nigdy już nie wyjdzie ani z politycznej pychy, ani z żydowskiej komuny, ani z własnego kołtuństwa!.
……
Szanowni Państwo. Ponieważ do swoich publikacji wyszukuję wyjątkowo ciekawych tematów i informacji politycznych również zasięgniętych oraz kopiowanych także z Netu, albo ich komentowaniu, tym razem poniżej przedstawiam temat bardzo ciekawy i bardzo merytorycznie przedstawiony w wywiadzie z vice Premierem Mateuszem Morawieckim, który przeprowadził Tomasz Michała.

Wywiad ten jest niezmiernie szeroki, o dotychczas niespotykanym jego zakresie oficjalnej publicznej wiedzy i posiada tak olbrzymie wartości merytoryczne, że nie mogę nie przytoczyć jego kopii całościowej, co też poniższym czynię. Uważam, iż nie może być Polaka, który jego pełnej treści mógłby nie znać. Każda więc dodatkowa całościowa jego publikacja jest niezmiernie cenna oraz obrazuje autentyczne wysiłki PIS - władzy obecnej, niespotykane dotychczas w żadnym zakresie podejmowane zmiany na lepsze i wiele lepsze, pełnego klimatu całości zagadnień kraju naszego dotyczących, przez wszystkie dotychczasowe niby rządy w Polsce zupełnie olewanych, manipulowanych, zabagnianych i topionych, czyniących z nas jedynie coraz to nowszą formę tragicznie cywilizowanych niewolników. Warto więc wiedzieć, co nas czeka, co przed nami, jeżeli tylko obecnie podejmowane przez PIS zobowiązania, o których w wywiadzie tym mowa, będą realizowane i zrealizowane w efekcie zostaną. Będzie dla nas ten wywiad jednocześnie skalą porównawczą zapowiadanych zmian programowych w porównaniu do merytorycznego stopnia rzeczywistej ich realizacji, co wreszcie zostaje nam, suwerenowi państwa polskiego po raz pierwszy w historii Polski umożliwione publicznie medialnie!.


Tyle tytułem mojego wstępu do poniższego wywiadu, do którego poznania wszystkich serdecznie namawiam i równie serdecznie zapraszam.

Morawiecki o wojnie: Mam pewne obawy. Razem z PiS chcę tworzyć w Polsce "nowy ład" - Tomasz Machała 26.02.2017, godz. 15:47
FOT. NEWSPIX.PL/DAMIAN BURZYKOWSKI



Boi się pan wojny? - Mam pewne obawy. Jest niespokojnie na naszej wschodniej granicy – mówi w wywiadzie dla WP money wicepremier oraz minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki. Przypomina, że PiS w niecałe półtora roku swoich rządów zdecydował się na przekazywanie 50 mld zł (pięćdziesiąt miliardów zł.) rocznie Polakom w różnych świadczeniach społecznych. - Po ponad ćwierćwieczu wolnego rynku, 2/3 Polaków zarabiało mniej niż 2 tys. złotych na rękę, uzależniliśmy się od kapitału zagranicznego jak narkoman – mówi Morawiecki, dodając, że rząd chce stworzyć "nowy ład".

Tomasz Machała, Wirtualna Polska:
Żałował pan wywiadu udzielonego Deutsche Welle?

Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister finansów i rozwoju: Wcale. Jestem bardzo zadowolony z tego wywiadu.

Również z ataku na pana za to, co powiedział pan o tym, że prawo nie musi być najważniejsze?

Z tego szczególnie. W historii świata mieliśmy wiele koszmarnych przykładów zbrodni ludobójstwa, dokonywanych zgodnie z literą ówczesnego prawa. Moja wypowiedź dotyczyła tylko i aż tego, że prawo oderwane od demokracji, od dobra narodu, od praw człowieka, prawo oderwane od sprawiedliwości, potrafi sankcjonować systemy totalitarne i zbrodnicze. A czym one były np. w XX wieku, to nie muszę chyba nikomu w Polsce przypominać. Przywołałem także w dyskusji jednego z głównych niemieckich krytyków pozytywizmu prawniczego.

Został pan jednak za to zaatakowany.

Każdemu polskiemu politykowi, czy to z lewicy czy z prawicy, z opozycji, czy strony rządowej, rekomenduję, żebyśmy wszyscy potrafili stawać w obronie interesu Polski. Żebyśmy dbali o polskie sprawy i dobro Polski w swoich kontaktach i wypowiedziach. Zwłaszcza w wypowiedziach publicznych na niwie międzynarodowej – od zagranicznych mediów po zagraniczne instytucje.

Niemieckiego dziennikarza chyba pan nie przekonał.

Mimo to uważam, że warto naszym partnerom na Zachodzie tłumaczyć, że bardzo dużo ich wyobrażeń o Polsce, nijak się ma do rzeczywistości. Poruszyłem tam kilka ważnych kwestii. Wywiad dał wielu środowiskom do myślenia. Cieszę się z tego.

Być może powinien pan, i w ogóle obóz rządzący, poświęcać więcej czasu na tłumaczenie w kraju i za granicą, co robicie i dlaczego?

A to święta racja. Warto poświęcać temu więcej czasu. Nowa polityka gospodarcza i społeczna rządu wymagają cierpliwego wyjaśniania. Nie wszyscy jeszcze rozumieją dlaczego tak wiele trzeba zmieniać, żeby nic już nie było w Polsce, takie jak było do tej pory. Zwłaszcza w szeroko rozumianej polityce społeczno-gospodarczej.

Dlaczego zdecydowaliśmy się na tak niełatwy ruch, jak przekazanie ludziom w różnych programach społecznych około 50 miliardów złotych. A od 2018 jeszcze więcej ze względu na obniżkę wieku emerytalnego. Dlaczego wprowadziliśmy świadczenie na wychowanie dzieci, realizujemy program Mieszkanie+, dlaczego zmieniamy model rozwoju w kierunku innowacji, a nie imitacji, dlaczego obowiązuje relatywnie wysoka płaca minimalna czy minimalna stawka za godzinę pracy.

Był pan w Brukseli, potem w Paryżu. W kraju ominęła pana wielka awantura.

W Sejmie w sprawie marszałka Kuchcińskiego?

Bingo.

Wie pan, różnica między nami, a opozycją polega na tym, że my mamy treść w postaci działań, o których wspomniałem chociażby chwilę temu, a dla opozycji, która nie ma programu, pozostaje forma, czyli awantura. Ulica, zagranica, niedawno też mównica. Poważne debaty w Sejmie bardzo mnie interesują. Pyskówki oczywiście mniej, ale nie są one w demokracji czymś niezwykłym.

W innych parlamentach widziałem gorące spory, w których politycy potrafili obrzucać się nie tylko niewybrednymi słowami, ale też papierami czy innymi przedmiotami, które akurat były pod ręką. Więc na mnie takie przepychanki nie robią wielkiego wrażenia.

Ale ludziom to się nie podoba.

Oczywiście, jeśli konflikt staje się nadmiernie agresywny to pojawia się odruch odrzucenia przez społeczeństwo. Na to trzeba uważać. Zresztą, pamięta pan, jak III RP starała się przez te 25 lat zniechęcać do polityki i odciągać od niej? Różne programy i narracje miały spowodować żeby politycy i polityka deprymowała zwykłych ludzi. To poważny grzech elit medialnych i politycznych dominujących w III RP.

A u pana ostra polityczna walka budzi raczej odrzucenie, czy fascynację i uderzenie adrenaliny?

Ani jedno, ani drugie. Staram się racjonalizować zachowanie przeciwnika. Jeśli coś jest bardzo ważne dla Polski, staram się przekonywać i budować jakąś płaszczyznę porozumienia.

Mamy niespokojne czasy w polskiej polityce. Czy to panu utrudnia osiąganie celów w gospodarce.

Nie bardzo mi to utrudnia. To co mnie dziwi, to brak odpowiedzi opozycji na nasz program gospodarczy. Ani Nowoczesna, ani Platforma nie mają refleksji, że dotychczasowa polityka była nie tyle liberalna, co doraźna. To była polityka doraźnej odpowiedzi na doraźne wyzwania. To była też polityka w interesie mniejszości. Brakowało solidarności społecznej i gospodarczej i my to zmieniamy.

Krytykuje pan brak wizji, czy efekty?

Podejdźmy do tego obiektywnie i porównajmy 27 lat rozwoju Tajwanu, Korei lub Japonii. A jeśli te przykłady są dla kogoś zbyt odległe, to 27 lat wzrostu gospodarczego Europy Zachodniej po II wojnie światowej. Czyli mamy rok 1972 i proszę zobaczyć jak wtedy wygląda Francja, Niemcy, Włochy. To były już wtedy bogate kraje. Kraje, które zrobiły w takim samym czasie niewspółmiernie większy postęp. Mające własność gospodarki w swoich rękach. Ogromne sektory eksportowe. Nie ma porównania.

Polska też odniosła sukces.

W Polsce rozwój w ostatnich 27 latach był dalece niewystarczający. Po ponad ćwierćwieczu wolnego rynku, 2/3 Polaków zarabiało mniej niż 2 tys. złotych „na rękę”, uzależniliśmy się od kapitału zagranicznego jak narkoman. Nie przerobiliśmy lekcji z rozwoju gospodarczego tych krajów, o których wspominam. Albo chociaż Hiszpanii lub Finlandii, zostając przy przykładach europejskich. Nie mamy oszczędności, a inwestycje są daleko niewystarczające. Za bardzo ekscytowaliśmy się rosnącym PKB zapominając, że ten wskaźnik nie pokazuje, kto posiada własność w społeczeństwie, jakie są transfery netto za granicę albo jaka jest sprawność w ściąganiu podatków. I wiele innych słabości strukturalnych i instytucjonalnych. Jak niesprawność sądów. My to fundamentalnie zmieniamy.

My, PiS?

Tak. Proponujemy nowe rozwiązania. I dziwę się, że nie ma dla naszego planu rozwoju poważnej kontrpropozycji, nie ma programu opozycji. Mogę szczerze poprosić opozycję: pracujcie nad koncepcjami, pracujcie nad programem. Jesteśmy dziś na tak poważnym zakręcie historii społecznej i gospodarczej świata, że ja się będę tylko cieszył, jeśli kolejne setki ludzi, którym – mam nadzieję – Polska nie jest obojętna, będą głowiły się nad przyszłością. Praca będzie w najbliższych dekadach wypierana przez roboty. Potrzebujemy nowego kontraktu społecznego. Nowego ładu. Myślmy o tym!

Opozycja powie, że jesteśmy na zakręcie, bo Jarosław Kaczyński skręcił kierownicę tak, że wpadamy do rowu.

To zupełnie nieprawdziwa metafora. To co się dzieje w Polsce jest jedynie symptomem i potwierdzeniem trendów, które dzieją się na świecie. Spójrzmy wokół nas: polityka francuska, Brexit, zwycięstwo Trumpa. Przegrane referendum w Holandii i we Włoszech. Zagrożenie dla spójności strefy euro. Na nowe czasy szukamy nowych recept. Stare już nie działają. Nie możemy brnąć w coraz większe nierówności. Ani tolerować ucieczki z podatkami do rajów podatkowych, aby miliarderzy i bogate firmy międzynarodowe były jeszcze bogatsze.

Co pana zdaniem mówią Polacy, Brytyjczycy, Amerykanie w tych wyborach?

W skrócie – że dziś społeczeństwa wolnego świata oczekują przywództwa, a nie kontynuacji. Może nawet nie mówią, ale krzyczą do wielkich korporacji: przestańcie unikać podatków. Krzyczą: przebudujmy system podatkowy na bardziej sprawiedliwy. Zanim będzie za późno. Zresztą, kraje rozwinięte będą też musiały opodatkować te roboty, czyli kapitał zamieniony w technologię. Społeczeństwa wzywają: chcemy poważnego i sprawiedliwego państwa. Zróbcie porządek z mafiami VAT-owskimi, zróbcie porządek z terroryzmem międzynarodowym.

Prawo i Sprawiedliwość odpowiada na te wezwania. Na pewno nie zjedliśmy wszystkich rozumów i w wielu aspektach być może się mylimy, szczególnie że świat gwałtownie się zmienia. Ale się staramy. Nasza strategia odpowiedzialnego rozwoju to mapa bardziej sprawiedliwej gospodarki i społeczeństwa. To master plan, dzięki któremu sprawniej możemy nawigować między skałami.

Czy dobrze słyszę, że nie lubi pan korporacji? Wiele lat pracował pan w jednej i wcale nie wyjechał potem w Bieszczady.

Nie. Nie mam nic przeciwko korporacjom. Nawet przeciwko wielkim i międzynarodowym firmom. Ale pod warunkiem, że one w rzetelny sposób traktują swoich pracowników i płacą uczciwie podatki tam, gdzie mają sprzedaż i zyski. Współpracujemy z wieloma ogromnymi firmami, na swój sposób „udomowiamy” je.

One tu zaczynają tworzyć centra badań, rozwoju i wdrożeń. A to oznacza wzrost gospodarki opartej na wiedzy i rozwój wiedzo chłonnych branż. Chcemy rozwoju zrównoważonego, dlatego przyciągnęliśmy inwestycje do setek mniejszych miast i miejscowości. Wałcz, Pyrzyce, Grajewo, Suwałki czy Zambrów, albo Ropczyce, Dębica, Jawor czy Złotoryja to nie jest rozwój scentralizowany. Poszerzamy strefy ekonomiczne i robimy wszystko, by polscy i zagraniczni inwestorzy pojawiali się w takich miejscach jak Chrzanów, Nysa, Piła, Radomsko albo Sieradz, Tczew, Połaniec czy Starachowice.

A czy z definicji korporacja międzynarodowa nie optymalizuje zawsze kosztów i podatków?

Niekoniecznie. Podam przykład Volkswagena, który jest wielką, międzynarodową firmą. W Polsce zachowują się bardzo przyzwoicie. Płacą wszystkie podatki i bardzo dobrze traktują pracowników i związki zawodowe.

Inny przykład to firma której telefonów, tak się składa, używamy i pan, i ja.

No właśnie. Komisja Europejska uważa, że firma Apple nie zapłaciła 13 mld euro podatku. A to oznacza, że nie zapłaciła podatków i świadczeń w Polsce, w Niemczech, we Francji i 25 innych krajach w takim wymiarze, jak powinna. Zarobiła w tych państwach wielkie pieniądze, ale społeczeństwa nie odniosły korzyści podatkowych.

Jak dużo firma z jabłuszkiem jest nam winna?

Przyjmijmy np. naszą wielkość sprzedaży jako 1/20 krajów Unii, to byłoby to prawie 3 miliardy złotych.

Dodam, że francuski minister z którym pan się parę dni temu spotkał też miał telefon tej firmy.

Czy teraz zapyta mnie pan, dlaczego z nich nie zrezygnujemy?

Nie, nie pracuję w tabloidzie. Od pana zaprzysiężenia minęło 465 dni. Jest pan zmęczony?

Zupełnie nie. Jestem pozytywnie naelektryzowany tym co robimy. Jest to głęboka przebudowa systemu politycznego i gospodarczego. Niemal zlikwidowaliśmy skrajną biedę u dzieci. Te dzieci będą zdrowsze, będą się lepiej uczyć i kiedyś będą tworzyły lepszą Polskę. Pokazujemy, że gospodarka i społeczeństwo jadą na jednym wózku, w tandemie. Nie ma czegoś takiego, jak gospodarka oderwana od społeczeństwa. A neoliberalni ekonomiści jeszcze do niedawna uważali, że to są dwa osobne byty.

Współpracownicy mówią, że dostają pytania i maile od pana o 4 nad ranem, więc zakładam, że to naelektryzowanie nie pozwala panu spać.

Myśli pan, że to działa tylko w jedną stronę? Sami też mi wysyłają maile dobrze po zachodzie Słońca. Jak wszyscy ciężko pracują, to szef też musi ciężko pracować. Bez współpracowników nic bym nie zrobił, chcę im bardzo podziękować. To ich zaangażowanie sprawia, że widzimy dużo więcej światła w tym tunelu niepewności, w jakim znajduje się dziś światowa gospodarka. Choć przez ostatnie 20 lat straszono nas, że przez wielkie transfery społeczne budżet pęknie, a gospodarka spadnie w otchłań.

Czy pan sobie stawia cele na całą kadencję, na miesiąc, na rok, na każdy dzień?

Stawiam sobie zarówno cele na całą kadencję, jak i cel na ten rok. Ten i przyszły będą bardzo trudne. Musimy się zmieścić w deficycie 3 proc. podnosząc jednocześnie wydatki. Wydaliśmy ponad 45 miliardów więcej na cele społeczne. A przecież 2 lata temu te 45 mld to był właśnie poziom całego deficytu. 500 plus to połowa tej kwoty, ale są także programy ubezpieczeń rolniczych, podniesione świadczenia rodzinne, macierzyńskie, programy lekowe dla seniorów.

Skąd weźmie pan tak wielkie środki?

Te wielkie środki, które pojawią się w tym roku w systemie społecznym i gospodarczym, będą pochodzić z uszczelnienia systemu i z nowej jakości wzrostu gospodarczego. To ciężka praca ludzi, którzy w deszczu i śniegu od nowego roku kilka razy częściej niż dawniej stosują fizyczne kontrole transportu na granicach i na różnych drogach. To nowe systemy analizy danych, które miesiąc po miesiącu będą usprawniane.

Taki wyścig z czasem?

Tak – to jest wyścig z czasem. Bo mafie VAT-owskie i przemytnicy zmieniają swoje metody działania. Ale nasza determinacja pochodzi z wiary w lepszą i bardziej sprawiedliwą Polskę. A nie ma potężniejszej motywacji niż taka.
W "Uchu Prezesa" jest scena, w której aktor grający pana, mówi o innowacjach i dronach, a aktor grający prezesa Kaczyńskiego o kopalniach i przemyśle ciężkim. Czy tak to właśnie jest?

Nie. W rzeczywistości tak nie jest. Ale jak jest powód do śmiechu, to niech się ludzie śmieją. Jak mawiał Charlie Chaplin – dzień bez śmiechu do dzień stracony. Ponadto pan Robert Górski to chyba jedyny aktor kabaretowy, którego 3 - 4 lata temu stać było na mocne i krytyczne kabarety w kontekście ekipy Donalda Tuska. Za to go szanuję, bo był odważny, gdy odwaga była 10 razy droższa niż dziś.

Kilka lat temu w wywiadzie Donald Tusk przekonywał mnie do polityki „ciepłej wody w kranie”. Dziś pan stara się przekonywać mnie i Polaków do jakichś szklanych domów, elektropojazdów i wielkiego zrywu w innowacyjności.

Jeśli pan chce pozostać przy metaforach, to tak: zdecydowanie wolę walczyć o „szklane domy”, niż zadowolić się „ciepłą wodą”.

Nawet jeśli „szklane domy” w Polsce oznaczają naiwne i niemające szans na realizację wizje.

Dzisiejszy świat się bardzo szybko zmienia. Mamy czwartą rewolucję przemysłową. Ona jest oczywistością, jest za każdym rogiem. Budujemy elastyczne programy sektorowe, produktowe, innowacyjne. Nawet jeśli się częściowo mylimy, to one głównie i tak będą powstawać w sektorze prywatnym. A sektor komercyjny i prywatny to ok 70 proc. inwestycji i ponad 80 proc polskiej gospodarki. Nie mam więc obaw.

To co robimy zbuduje bardziej innowacyjną gospodarkę. Przykładem niech będzie ta elektromobilność. Rok temu śmiano się z wizji elektrycznych autobusów i samochodów w Polsce. Tymczasem, jest duża szansa, by w Polsce powstała fabryka elektrycznych autobusów, a może i aut. Przypominam też, że to polska firma dostała europejską nagrodę za „elektryczny autobus roku 2017”, a my kilka dni temu podpisaliśmy z polskimi samorządami porozumienie dotyczące upowszechniania autobusów elektrycznych. Krytykom tych rozwiązań uśmiech już znika z twarzy, a zobaczymy kto się będzie śmiał za parę lat.

Dla pana to pytanie retoryczne?

Wayne Gretzky, najlepszy hokeista w historii, powiedział, że nie patrzy gdzie krążek teraz jest, tylko gdzie za chwilę będzie. Mówimy tak samo. Patrzymy na branże przyszłości i staramy się w nich być. Gdy 100 lat temu pytano ludzi i polityków, jak usprawnić transport, to odpowiadali: trzeba konstruować szybsze dyliżanse. My staramy się uprawiać ponadprzeciętną politykę i politykę gospodarczą. Polska goniła krążek przez 27 lat. Czas go uprzedzić.

Widzę inną analogię polskiej polityki do hokeja. Raczej w tych momentach, gdy zawodnicy okładają się kijami...

Przy gigantycznej przewadze mediów i chichotaniu celebrytów, wiele środowisk III RP zachowywało się skandalicznie wobec słabszych grup społecznych i wobec politycznych przeciwników. Nie ma równowagi w okładaniu kijami hokejowymi. Ludzie, którzy tworzyli system III RP, bronili postkomunizmu, walczyli z lustracją, posługiwali się może tymi „kijami hokejowymi”, potężnymi mediami, a naprzeciw nim stali ludzie, często bezbronni.

Dziś wyższa pensja minimalna, kiedy minimalna pensja gwarantowana?

Nas jeszcze na to nie stać. Ale w Finlandii, Szwajcarii i Kanadzie takie eksperymenty się zaczyna. A za 20 lat takie podejście będzie powszechne. Jak wspomniałem, musimy zacząć opodatkowywać roboty, które są przyszłością świata. Swoją drogą, oby świata bez wojen i rewolucji. Bo w wielu krajach poziom nierówności przypomina mi rok 1789 we Francji czy 1914 w Europie. Za chwilę wszystkie dobra będą coraz tańsze, bo będą wytwarzane przez automaty, roboty. Musimy więc ten kapitał, zainwestowany w te roboty, opodatkować, żeby pracował dla nas, dla społeczeństw. A nie tylko dla właścicieli kapitału.

Nowa wizja przyszłości.

Czyją zasługą jest dzisiejszy dobrobyt? Czyją zasługą jest ten nowy rozwój? Czy tylko tych, którzy wynajdują coraz to nowe rozwiązania i umiejętnie inwestują w biznesie? Nie. To jest efekt rozwoju myśli ludzkiej i kultury, który odbywał się przez wieki. Należy więc do nas wszystkich. Wierzę w wizję przyszłości, w której ludzie mogą poświęcić się edukacji, nauce, sztuce, opiece nad dziećmi i rodzicami.

Gdzie szukać inspiracji?

To, co się teraz dzieje przypomina Amerykę i Zachód z okresu przed Wielką Depresją lat 30-tych XX wieku. W amerykańskim rolnictwie nastąpiło ogromnie podniesienie wydajności pracy. Nastąpił gwałtowny spadek zarobków rolników i ich napływ do miast. Miasta nie były w stanie wchłonąć tej nadwyżki siły roboczej. I mieliśmy wielki kryzys. Dziś po 100 latach mamy powtórkę, tylko zamiast rolnictwa jest przemysł, wytwarzanie dóbr materialnych i niektórych usług. Kapitał zamieniony w roboty, w wysokie technologie, jest wielką szansą. Ale jest też zagrożeniem, o ile nie zrozumiemy lekcji z nie tak znowu dawnej historii.

Boi się pan wojny?

Mam pewne obawy. Jest niespokojnie na naszej wschodniej granicy, niespokojnie jest na Dalekim Wschodzie. O obronności powinniśmy myśleć wspólnie z opozycją. Musimy unowocześnić armię, żeby miała zdolność odstraszania. Wielkie wydatki na uzbrojenie powinny służyć reindustrializacji. Musimy pracować nad spójnością NATO. Dla mnie jest to absolutny aksjomat polityki międzynarodowej Polski, że NATO jest naszym głównym spoiwem.

Powiedziałbym, że ze wszystkim się zgadzam. Trudno jednak nie zauważyć pewnych, hmm, problemów w wykonaniu tego przez PIS. Z opozycją pracujecie tak, że nie wspieracie Donalda Tuska na drugą kadencję. A armię unowocześniają panowie Macierewicz i Misiewicz poprzez odejścia generałów.

Dajmy chwilę czasu panu ministrowi na modernizację wojska. Na budowę okrętów w polskich stoczniach, na zakup śmigłowców. Unowocześnienie sprzętu, tarcza antyrakietowa i dobra, sprawna armia są warunkami koniecznymi dla naszego bezpieczeństwa. No i oczywiście NATO.

Panie premierze, zgodzimy się jak sądzę, że tą nowoczesną armią powinni zarządzać doświadczenie generałowie. Tymczasem niewielu wam – nam ich zostaje.

Coś panu powiem. Pamiętam jak w połowie lat 90-tych przyjechał do Polski szef sztabu generalnego Republiki Czeskiej. U nas wojskiem rządziła wówczas generalizacja wprost komunistyczna. A tu z Czech przyjeżdża facet przed 40-ką, który kończył West Point. Mam taką zasadę – nie stopień zdobi człowieka. Ja przez ostatnich 27 lat optowałem za dekomunizacją polskiej armii. Dlatego zmiany na najwyższych szczeblach dowódczych muszą następować. Równie dobrze co ministra Macierewicza o generałów może pan zapytać mnie o dyrektorów departamentów w ministerstwach. Dokonałem tam takich zmian, których nie zrobił nikt w ostatnich 20 latach.

Lubi pan zmiany?

Bardzo lubię zmiany. Dziś one są coraz szybsze i coraz bardziej wszechogarniające. Nie uciekniemy od nich. To truizm. U ich podłoża leżą przyspieszające zmiany technologiczne. Patrząc na światową gospodarkę można powiedzieć, że zmiana i ruch to jedyne zmienne niezmienne.

Jak pan by się zdefiniował? Jako manager, urzędnik, czy polityk...

Jako polityk i działacz gospodarczy. Oczywiście wykorzystuję w tym moje 25-letnie doświadczenie managera. Blisko 10 lat zarządzałem dużym bankiem i skomplikowanymi procesami gospodarczymi. To bardzo się dziś przydaje.

Był szok termiczny przy przejściu z biznesu do ministerstwa?

Przychodząc do ministerstwa gospodarki i rozwoju regionalnego ze zdumieniem zauważyłem, że między drugim, a trzecim piętrem budynku korespondencja krąży przez kilka dni, a dyrektorzy między sobą rozmawiają cały czas przez pisma urzędowe. Uważałem to za kompletnie niepoważne. Wdrożyłem zmianę tego zwyczaju i myślę, że w Ministerstwie Rozwoju i w Ministerstwie Finansów nikt już raczej do siebie nie pisze oficjalnych pism, tylko łapie za telefon, idzie piętro niżej albo załatwia sprawę mailem. To 100 razy bardziej efektywne.

Czy cztery lata to wystarczająco, żeby zmienić Polskę?

To mało. Krótko. Ale wystarczy, żeby zostawić po sobie coś znaczącego. Nie martwię się o te cztery lata ponieważ jestem pewien, że będziemy rządzić co najmniej 12 lat – do 2027 roku. Dziś w ramach rządu pani premier Szydło tworzymy nową jakość, dowartościowując znaczną część społeczeństwa. Zresztą, polskie społeczeństwo ma kształt wydłużonej piramidy. Nie ma za bardzo klasy średniej. Po PRL-u wchodziliśmy w nową rzeczywistość praktycznie bez klasy średniej. Dziś - dziennikarze, managerowie, politycy czy adwokaci to za mało na klasę średnią, nie ma ich więcej niż 2 miliony. W podobnej wielkością do Polski i nie najbogatszej Hiszpanii klasa średnia to pewnie ze 20 milionów ludzi. Jeden z publicystów zaatakował mnie kiedyś, że nie dbam o klasę średnią. Ja bardzo o nią dbam, tylko najpierw chcę ją mieć.

Chce ją pan stworzyć.

Tak. Nasz model gospodarki zrównoważonej, nasze inwestycje w miastach powiatowych, nasza filozofia rozwoju infrastruktury drogowej, kolejowej i energetycznej, nasze 500 plus – to krok w stronę budowy szerokiej klasy średniej. >>> koniec wywiadu.
…………………………………………………………………….
Komentował powyższego nie będę, ponieważ, to każdemu z Państwa pozostawiam własną indywidualną ocenę jego reali, choć uważam, że dzisiaj na każdą jego ocenę jest stanowczo zbyt wcześnie. Zamiaru oceniać się nie powinno, ale już jego realizację oceniać należy, do czego w pełni uprawnieni będą wszyscy Ci z Państwa, którzy z powyższym wywiadem w całości się zapoznali w sposób, jaki swoimi publikacjami wielokrotnie wskazywałem.

Nie mogę jednak nie odnieść się do całości przytoczonego powyżej wydarzenia /wywiadu/ nie mającego w naszej polskiej historii podobnego, nawet wiele mniej znaczącego precedensu, w treści którego każdy znajdzie w nim coś interesującego dla siebie, bo potrzeb mamy wiele, - i zacznę tak:

POLSKI NARODZIE, POLSKI BRACIE MÓJ Z KRWI I KOŚCI, Z DZIADA PRADZIADA RODAKU MÓJ – POLAKU.


O tak szerokim i tak merytorycznym spektrum realnych projektów i zobowiązań dotyczących spraw tak ekonomicznych, gospodarczych, społecznych, ale także najważniejszych zwyczajnych spraw ludzkich wszelakich podjętych do ich poprawy przez rząd PIS i potwierdzonych powyższym wywiadem, do wczoraj jeszcze ani ja, ani Ty, ani My Polacy nie mogliśmy pomarzyć nawet i nigdy dotychczas nikt z wszystkich dotychczasowych polskich władz rządowo parlamentarnych nie śmiał nawet tak merytorycznych propozycji zobowiązań nam Polakom przedstawić. Dzisiaj, po raz pierwszy w naszej historii to właśnie obecny Rząd PIS, jako dotychczas jedyny w Polsce rząd przedstawił nam je w formie nie tylko propozycji, ale realizowanych już faktów! Trzymajmy kciuki, aby pełna ich realizacja się powiodła.

Jak makabrycznie niewyobrażalne wręcz wyglądają skale faktycznych polskich niewyobrażalnych dramatów jakie dotknęły nas za czasów rządów mafijnej bandy Tuska, jego poprzedników i ich przydupasów, zaświadcza dzisiaj każdy kolejny dzień naszego trwania, który przynosi codzienne nowe odkrywane mniej lub bardziej ale jednak przestępcze makabrycznie ich postaci. Tak zaprezentował się nam od dawna i prezentuje się coraz bardziej haniebnie nadal Tusk Donald, niepoprawny politycznie, dewiacją moralną dotknięty niemiecki niby Polak, z niezwykle szerokim i nie mającym końca jego przeciwko polskim bagażem działań mafijno – przestępczych i agenturalnych, którego naczelnymi politycznymi hasłami były, są i do końca dni jego pozostaną: hipokryzja, fałsz, brak skrupułów, matactwo, malwersacja, gospodarczy sabotaż i wroga Polsce ekonomiczno gospodarcza i ideologiczna dywersja!!!. To amoralne i niezmienne już cechy jego jakże wrednego zwierzęcego zupełnie charakteru, anty polskiemu nastawieniu i działaniu już od czasów brudnego politycznie i moralnie tzw. okrągłego stołu i sprostytuowanej jeszcze wcześniej Magdalenki.

Polska nim wstydzić się jednak już nie musi, bo dzisiaj sam odsłonił parawan swych nieludzkich niegodziwości i zrzucił ze swej wrednej gęby wszelkie dotychczasowe wątpliwości, co do swojego właściwego narodowościowego pochodzenia, za które w nagrodę przez UE - indywidualną siłą Angeli Merkel, na drugie 2 i pół roku wybrany został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej w czwartek dnia 09.03.2017, mimo pisemnego sprzeciwu polskiego Rządu. Tym też przekrętem , UE błysnęła jako dowodem na swoją faktyczną unijną siłową działalność politycznie zadaniową.

W kontekście powyższej bestialskiej postaci mafiozo Niemca D. Tuska, nie mogę nie rzucić w dwóch choćby zdaniach trochę szerszego światła na otoczkę jego bandyckiej postaci. Otóż dzisiejszy zdewastowany zupełnie narodowo patriotycznie establishment Unii Europejskiej dosiada mocno zdezelowanej już i zajeżdżonej do cna niemal żydo komunistycznej chabety i na jej zdartych już kolanach opuszcza świat żywych, co prawda wolno jeszcze, ale jednak, i w zasłużonych drgawkach smrodliwego bardzo strachu zmierza na rzeź, która nastąpi szybko i niewątpliwie, bo jak nie Sikorski, to inny gangster przecież dorznąć watahy jakieś musi. A będzie tych gangsterów ciągle tylko przybywać, a nas Polaków, dzięki właściwej nareszcie rządowej w Polsce obsadzie i jej pro polskim strukturom bronić w UE skutecznie wcześniej nie miał i dzisiaj nadal jeszcze nie ma kto, nie licząc nieśmiałego jeszcze i delikatnego choć bardzo odważnego głosu Premier polskiego rządu, Pani Beaty Szydło, za co dziękujmy jej wszyscy, którzy Polakami się mienią.

Zasady unijnego prawa w sposób najbardziej ciężki i szyderczo wprost wymyślny łamią Ci wszyscy przestępczy unijni dygnitarze, którzy prawo to jednocześnie stanowią!. Taki to jeszcze jeden polityczny paradoksik ciągle powtarzany nie tylko w tym przypadku.

Unia europejska jest obłożnie chorym organizmem, w którym prawdziwa demokracja zżarta została wszechstronną i wszechobecną korupcją, oszukańczym dzisiaj politycznym językiem dla niepoznaki nazywanym lobbingiem, który właśnie jest niczym innym jak najgorszą, najbardziej haniebną formą korupcji, a tzw. unijna praworządność zastąpiona została przestępczym bezprawiem, ludzkie natomiast odwieczne nasze genetyczne wartości europejskie, zastąpiono niemieckim nazizmem i Hitlerowskim Mein Kampf, czego dowodem absolutnym jest fakt, którym na pół dnia przed wyborem Tuska, jego niemiecka Pani Kanclerz Niemiec, medialnie gratulowała mu wyboru!!!. Nie był to więc żaden wybór Tuska, bo żaden wybór nie był przeprowadzony i do żadnego wyboru nie doszło. Tak oto wygląda faktyczna unijna demokracja w wykonaniu niemieckiego jej podporządkowania i praktycznego jej stosowania. Tym faktem winien zająć się jak najszybciej jakiś trybunał światowy. Unijno europejska polityka dzisiejszej Europy bez wizji jest rzeżączką najwyższych urzędników UE, czego dowodem absolutnym jest kolejny fakt, którym francuski Prezydent Francois Hollande po wystąpieniu Polskiej Pani Premier Beaty Szydło, która broniła ogólnych ludzkich zasad postępowania, medialnie publicznie postraszył nas Polków mówiąc, cytuję: Polacy macie zasady, my mamy strukturalne unijne fundusze!. To są te faktyczne unijne lojalne zasady demokratyczne, którymi UE zarządza i którymi kieruje, grożąc Polsce oficjalnie na medialnej arenie międzynarodowej i nikt z tym nic nie robi?. Światowy świat polityczny jak widać zdziczał już zupełnie!. Ci sami analfabeci mają czelność ingerować w nasze demokratyczne zasady i prawa konstytucyjne, do których im samym dalej aniżeli do najbardziej odległej gwiazdy. Gdzie więc wędruje nasza polska suwerenność, wolność i demokracja naznaczana czyżby nowym rodzajem niemiecko nazistowskich koncentracyjnych obozów Polsce przypisanym?

I już ostatnia w tej publikacji zauważona przeze mnie polityczna hańba totalnej opozycji w Polsce jaka miała miejsce w tzw. Manifie w dniu 8 marca w Warszawie. Otóż kuriozalne, haniebne i wariackie zupełnie hasła transparentowe w niej prezentowane, mają się tak do rzeczywistości polskiej, jak ludzkie głowy, do części ciała nadającej się wyłącznie siedzenia, choć jedno z tych manifestacyjnych arcydzieł, cytuję: „Macice kobiet wstały z kolan” zaświadcza wyraźnie o tym, iż głowy własne zbieraniny tej ulicznej żenady winny być znacznie częściej wykorzystywane do siedzenia właśnie bo z myśleniem nic wspólnego nie mają, czego innym jeszcze dowodem były dziesiątki innych podobnych w swej żenadzie „arcydzieł” na transparentach z niesławą i niesmakiem zamieszczonych i obnoszonych. To wyraz jakże głupiego, niezrównoważonego psychicznie nieposzanowania zwykłej ludzkiej godności tej opozycyjnej żenady wulgarnej ulicznej zbieraniny ludzi psychicznie niebagatelnie od normalności każdej odchylonych.


Brak szacunku dla samego siebie, to najcięższa i coraz częstsza dzisiaj choroba psychiczna dzisiejszych politycznych i około politycznych pokoleń dotkniętych szerokim intelektualnym niedowładem i mózgowym wodogłowiem.

Polityczne, ważne, z ostatniej niemal chwili
(moje pytanie: czyżby Onet się nawracał … ? ? ?)


Onet 19.03.2017 / 14:06
Płk. Wroński: Macierewicz, jeśli uzna za potrzebne dla Polski, będzie rozmawiał z każdym. Nawet ze mną

Janusz Schwertner
Dziennikarz i Redaktor Prowadzący Onet Wiadomości

twitterfacebook
– Najpierw było moje rozliczenie z przeszłością, a dopiero później wywiad w tygodniku "wSieci" o tragedii w Smoleńsku. Inna sprawa, że ja tym wywiadem dałem się trochę podpuścić. Powinienem go udzielić, ale nie temu dziennikarzowi – mówi w rozmowie z Onetem były oficer służb specjalnych, płk. Piotr Wroński.



Foto: Stefan Maszewski / East News
Płk Piotr Wroński
Piotr Wroński do 1989 roku pracował w komunistycznej Służbie Bezpieczeństwa
W wolnej Polsce trafił do UOP i Agencji Wywiadu
W czerwcu 2015 roku wyznał w tygodniku "wSieci": w Smoleńsku doszło do zamachu
To wystarczyło, by został zaakceptowany przez część prawicy
Piotr Wroński: – Zanim zaczniemy, to ja mam do pana pytanie.
Janusz Schwertner, Onet: – Tak?
Piotr Wroński: – Puści pan wszystko, co powiem?
Janusz Schwertner, Onet: – Puszczę. Chyba że nie zmieści się pan w granicach prawa.
Piotr Wroński: – Zgoda. To zaczynajmy.
*
Jest pan byłym esbekiem, a równocześnie bożyszczem części prawicy i wrogiem III RP. Niezła mieszanka.

Da się to wytłumaczyć. Po pierwsze rozliczyłem się z własną przeszłością. Przyznałem ludziom rację i nie zaciemniałem obrazu. Każdy w życiu zrobił jakąś głupotę, ale nie każdy umie to wziąć na klatę.

Kiedy pan wstąpił do SB?

W listopadzie 1982 roku. Czynną pracę zacząłem dwa lata później, po „Kiejkutach”, w 1984 roku, gdy na szczęście w służbach panował już inny świat od tego, który był wcześniej. Zresztą ja nie pracowałem w "czystym" SB, tylko w wywiadzie, z ludźmi – powiedzmy – trochę innymi. A i żadnych rodzinnych konotacji nie miałem. Sam się na to zdecydowałem, a dziś mogę tego tylko żałować i nie opowiadać głupot, że się nie ubabrałem, albo że byłem jakimś Konradem Wallenrodem. Działałem w zbrojnym ramieniu PZPR i w przeciwieństwie do wielu kolegów, potrafiłem wyznać to prosto w twarz.

Dokonał pan coming outu, ale to chyba nie stąd wzięła się miłość prawicy.

Z tą miłością to niech pan nie przesadza. Co najwyżej sympatia, i to pewnej części.

Coś mi się nie chce wierzyć. Prawica tak łatwo nie wybacza grzechów z przeszłości.

Po 1989 roku zamknąłem za sobą drzwi. Zacząłem, przynajmniej chciałem zacząć, nowe życie Odciąłem się od przeszłości i zająłem kontrwywiadem. Nie zakłamywałem rzeczywistości, bo prawda była taka, że pracując w SB, wszyscy podlegaliśmy jednemu kierownictwu. A to kierownictwo żądało od nas, byśmy rozpracowywali ludzi opozycji. Teraz, gdy jestem już na emeryturze, nie tylko się publicznie przyznałem, ale też potrafiłem trzeźwo ocenić to, co stało się przy Okrągłym Stole i później.

Racja, pan zaczął publicznie mówić, że przy Okrągłym Stole doszło do zdrady. Prawicy mogło się to spodobać, ale i to za mało, by facet z pańską przeszłością mógł liczyć na dowody sympatii.

Uczepił się pan tej sympatii, a ja mówię po prostu o wyciąganiu wniosków. Ja naprawdę w tym 1989 roku mocno wierzyłem, że te wszystkie układy i całą tę komunistyczną przeszłość zdołamy rozliczyć. Liczyłem na to, że przy Okrągłym Stole nie zostaną wykluczeni ludzie z "Solidarności Walczącej", trzymałem kciuki za rząd Olszewskiego i dekomunizację. Tylko nic z tego nie wyszło. Dziś za to płacimy. Prawica, która jest w kontrze do tego całego salonu, którzy rządził Polską przez 25 lat i doprowadził do olbrzymiej patologii, teraz stara się to wszystko odkręcić. Nie we wszystkim się z nią zgadzam, ale na wiele rzeczy patrzymy podobnie.

Niech będzie, że prawica docenia pańskie wyznanie win i poglądy na III RP. Ale uczciwie mówiąc, chodzi po prostu o Smoleńsk. Pan uważa, że 10 kwietnia doszło do zamachu.

Nic nie docenia. Najpierw rozliczenie z samym sobą, czyli książka "Spisek założycielski", w której napisałem o III RP i manipulacjach Okrągłego Stołu, a dopiero później mój wywiad w tygodniku "wSieci" (gdzie po raz pierwszy płk Piotr Wroński wygłosił swoją teorię zamachu – przyp. red.). Myli pan kolejność. Inna sprawa, że ja tym wywiadem dałem się trochę podpuścić. Powinienem go udzielić, ale nie temu dziennikarzowi. Dlaczego? Pan nie pyta. Nie znałem wtedy środowiska dziennikarzy wszystkich opcji.

Zmienił pan zdanie odnośnie do katastrofy w Smoleńsku?

Nie, ja nadal twierdzę, że doszło do zamachu. Tylko pozostaje kwestia definicji.

To wygląda na zwykłe mieszanie w głowach, także u bliskich ofiar tej katastrofy. Pan wie, że bierze za to odpowiedzialność.

Zbyt długo istniała tylko jedna obowiązująca wersja, żebym teraz siedział cicho. Mówię o odpowiedniej definicji, bo ja nie wiem, czy doszło do wybuchu, czy był trotyl, bomba, i jak to było z brzozą. Takie hipotezy winny być rozpatrywane od początku, lecz ja nie znam się na technice i awiacji. Wiem za to, że samolot można strącić za pomocą odpowiedniego zestawu niespełnionych procedur.

Co pan ma na myśli?

Uważam, że wszystko było przygotowane tak, żeby ten lot się nie udał. Chce pan przykłady? Proszę bardzo. Inspektor sanitarny w ciągu tygodnia rozesłał do wszystkich rodzin pismo zabraniające im otwierania trumien. Zniknął protokół kontroli pirotechnicznej przed lotem. Nie ma pisma i protokołu z wizyty studyjnej, która odbyła się dwa tygodnie wcześniej. Gdzie są wszystkie teczki, dokumenty, noty? Jak to możliwe, że wszystko nagle poginęło?

Czytelników odsyłam do strony "faktysmolensk.niezniknelo.com", gdzie znajdą odpowiedzi. Ale czy pan naprawdę bałagan, jaki panował przed Smoleńskiem, nazywa zamachem?

Bałagan to ja mogę mieć w domu i o to może mieć do mnie pretensje moja żona. Ale gdy takie rzeczy dzieją się na poziomie państwa, to trzeba już mówić o intencjonalności. Według mnie za konkretnymi zaniedbaniami stoją konkretne osoby, które należy ukarać. Po prostu, ktoś z przeciwnego obozu politycznego zasugerował, by zrobić wszystko, żeby ten samolot nie poleciał; z nadzieją, że może w końcu poleci i spadnie. I to dla pana jest zamach czy nie jest?

Kto tak zasugerował?

To trzeba wyjaśnić.

Pan wyjaśnia tę katastrofę podobnie jak minister Macierewicz. Wiele oskarżeń, ale żadnych dowodów.

Nie rozumie pan. My w Polsce w ogóle jesteśmy wszyscy w gorącej wodzie kąpani. Nagle wszyscy stali się specjalistami od chemii organicznej, od patologii, od awioniki, lotnictwa...

Nie. Katastrofę badali polscy specjaliści i to oni ustalili okoliczności tragedii.

A ja konsekwentnie mówię to, na czym sam się znam. Z racji swojej pracy w służbach i mojego doświadczenia, wiem, jak działa państwo i jak funkcjonuje przestrzeganie procedur. I tylko na tym się koncentruję. I powtarzam: wszystko było przygotowane tak, żeby ten lot się nie powiódł. A później natychmiast ogłoszono wersję o błędach pilotów. Zadziwiająco szybko. Oglądałem relacje po Smoleńsku w czterech różnych telewizjach: w polskiej, rosyjskiej, amerykańskiej i brytyjskiej. Tylko w tych dwóch pierwszych poszła jednoznaczna narracja o błędach. Nie dziwi to pana?

Telewizje relacjonowały pierwsze ustalenia. Później zaczęło się dochodzenie, a polska prokuratura brała pod uwagę wszystkie hipotezy. Zamach wykluczyła.

A ja, jako oficer wywiadu, uważam, że od początku ktoś "wrzucił" odpowiednią narrację. Zresztą, ja w dniu tragedii w Smoleńsku pracowałem jeszcze w Agencji Wywiadu. Byłem pewny, że zaraz po rozbiciu się samolotu, wszyscy zostaniemy postawieni w stan najwyższej gotowości. Czekałem, byłem gotowy. I nic takiego nie nastąpiło. Dlaczego i o to nie zadbano?

Mimo braku materialnych dowodów będzie się pan trzymał teorii zamachu?

W służbach jest zasada: wszystkie hipotezy są równouprawnione.


Nie przeszkadza panu, że teorie wygłaszane przez Antoniego Macierewicza zaczęły się wzajemnie wykluczać?

Minister stara się znaleźć dowody materialne, żeby sprawa stała się ewidentna.

Szuka tych dowodów na przekór wszystkiemu?

Nie, to pan powiedział. Ale mnie naprawdę nie interesuje trotyl, brzoza, badanie szczątek, bo ja się na tym nie znam. Chcę, żeby pan to zaznaczył: w zakresie łamania procedur i intencjonalnych prób przeszkadzania tej wizycie, to był zamach.

Rozmawiał pan o tym osobiście z Antonim Macierewiczem?

Nie.

Wie pan, jak zareagował na pański głośny wywiad w "wSieci"?
Z tego, co wiem, niechętnie spojrzał na tę publikację. Nie dziwię mu się, powiedział, że uważa mnie za prowokatora. Jak by Pan zareagował po tylu latach deprecjonowania? Ale to było wtedy, dziś to już nieważne. Ja konsekwentnie mówię to samo, robię swoje i piszę swoje.

Zapyta go pan o okoliczności jego powrotu ze Smoleńska do Warszawy w dniu katastrofy?

Dla mnie ta sprawa jest jasna. Musiał wrócić, żeby zabezpieczyć sytuację w kraju. Doszło do tragedii, w której zginęło wiele osób z jego środowiska politycznego, więc co on miał robić w Smoleńsku? Zrobił to, co do niego należało: wrócił i starał się zintegrować swoje środowisko. Sprawdzić, czy nie postępuje dalsza destrukcja PiS i czy nie dojdzie do kolejnego uderzenia.

Wtedy rządziła PO. Czego w kraju pilnować miał Macierewicz?

Już powiedziałem. Bezpieczeństwa tych, którzy zostali. Naprawdę nie było wiadomo, co jeszcze się wydarzy.

Może chodziło o zabezpieczenie kopii archiwów Służby Kontrwywiadu Wojskowego?

Nie wykluczam tego. W Warszawie zostało wiele dokumentów, które miały ogromne znaczenie. Także związanych z likwidacją WSI. Ale nie wiem nic więcej. Na pewno jednak nie było sensu zostawać na obcej ziemi.

Powiedział pan, że służby muszą przyjmować różne hipotezy. A czy politycy powinni opowiadać o teoriach spiskowych w blasku fleszy?

W tej sytuacji nie ma już wyjścia. Sprawa dotyczy polskiego prezydenta i niemal całej czołówki polskiego państwa. W Stanach Zjednoczonych wciąż mówi się na głos o wątpliwościach związanych ze śmiercią Johna Kennedy,ego. Rozmawiałem kiedyś z szefem lokalnego FBI z Dallas, który mnie przekonywał, że Lee Harvey Oswald nie był prawdziwym zabójcą prezydenta USA. Że to była jedna wielka manipulacja. Takie tematy rozpalają. Choć wiem, że cierpią ludzie Bogu ducha winni.

* Płk Piotr Wroński, były oficer służb specjalnych, autor książek m.in. "Spisek Założycielski. Historia jednego morderstwa" (wydawnictwo: Editions Spotkania) i "Czas nielegałów" (wydawnictwo Fronda). Autor programów telewizji internetowej portalu "wRealu24": "Piękna i bestia" i "Szpiedzy z Madagaskaru". Twierdzi, że jest "znienawidzony przez »koleżeństwo«".

Mój króciutki do powyższego komentarz
W tekście powyższym wytłuściłem to, co dla naszej informacji jest najważniejsze i obiektywnie przedstawione przez pracownika służb, który trzeźwo stoi na stanowisku tego tylko, czego w służbach został wyuczony dla trzeźwej oceny tych sytuacji z jakimi się zderzy. Ta niezachwiana niczym wierzytelność jego merytorycznych wypowiedzi służbowych, jest dokumentem zasadniczym w całym tym bestialskim zamachu z premedytacją zaplanowanym oraz równie premedytacyjnym jego przewidzianym skutkiem. Czyż mogą być bardziej rzetelne podstawy tej uczciwości?. / Zdzisław Wojciechowski /


REWELACYJNY KĄCIK ZDROWIA <<< !!!

- Każdy człowiek ażeby mógł się zajmować czymkolwiek i solidnie z zajęcia tego się wywiązywać, najpierw musi być w pełni zdrowy, być o tym przekonany, takie też mieć samopoczucie i doświadczać tego wszystkiego razem namacalne rezultaty.

Poświęcam nie mało miejsca tej absolutnie najważniejszej i pierwszoplanowej życiowej sprawie, promując jednocześnie jedną tylko firmę: Mapa Zdrowia, która całością naszego zdrowia zajmuje się od lat na tyle merytorycznie, że potwierdzam jej w tym zakresie fachowe kompetencje i działania autopsją własną, które w znacznym stopniu pozwoliły mi polepszyć mój kiepski ogólny stan zdrowia mojego po wyjściu ze śmiertelnego uścisku bardzo złośliwego raka lewego migdału, przebytych dwóch zawałach i wstawionych stentach w latach, a także po przebytych w końcu roku 2011 najpierw wylewie krwi do mózgu i zaraz po nim udarze mózgu, co nawet w grupie angielskich specjalistów tej branży budziło wyłącznie zdziwienie. Żeby wszystko było w pełni jasne, co do promowania firmy Mapa Zdrowia, którą Państwu nie pierwszy już raz polecam, zaręczam, że czynię to do tego stopnia bezinteresownie, iż ze strony firmy tej nie otrzymałem żadnego słowa podziękowania za propagowanie ich skutecznych umiejętności w leczeniu mniej lub bardziej nadszarpniętego różnymi przyczynami zdrowia naszego, co nie przeszkadza mi zupełnie w tym, co piszę i reklamy firmy, która w pełni bardzo rzetelnie na nią zasługuje. Przedstawiam poniżej kolejny wybrany przeze mnie skrótowy wzmiankowo zaledwie materiał w temacie możliwości prozdrowotnych firmy Mapa Zdrowia. Nie znam drugiej tak kompetentnej i tematycznie merytorycznej firmy, co potwierdzam własnym w niej udziałem wieloletniego klienta z bardzo pozytywnym tego udziału rezultatem naprawy zdrowia mojego własnego..

Najlepszą, najwyższą i najbardziej skuteczna formą leczenia jest profilaktyka. Bohaterem NR.1 tego kącika jest właśnie ona, - PROFILAKTYKA, propagowana i stosowana praktycznie przez Mapę Zdrowia.
Jeżeli ktokolwiek z moich czytelników widzi potrzebę uzyskania jakiejkolwiek profilaktycznej medycznej pomocy, polecam właśnie tę firmę o merytorycznych zasadach wszelkiej odpowiedzialności i wiarygodności z tego właśnie zakresu.


Stąd właśnie mój obecny pomysł na redakcję tego właśnie kącika, którego faktycznym przewodnikiem jest właśnie medyczna profilaktyka, obok innych form przekazu tej nie mającej precedensu zupełnie nowej jakości i wartości medycznej wiedzy, której nawet świat osób tzw. medycznych nie tylko jeszcze nie posiadł w olbrzymiej jej wielkości i wielości, ale bardzo długo jeszcze tego nie zrealizuje.

Oto wybrany przeze mnie materiał publikowany w Biuletynach Zdrowia - Mapy Zdrowia , który sam sobą firmę skutecznie reklamuje, który ja dodatkowo tylko upowszechniam wśród swoich czytelników., bo naprawdę warto by każdy z Was drodzy Państwo miał do tych prozdrowotnych materiałów dostęp, z nich skorzystał i korzystał zawsze wtedy jeżeli znajdzie indywidualna taka właśnie potrzeba i kiedy tak właśnie postanowi.

Oto kopie fragmentów kilku tematów z kolejnych kilku Biuletynów Zdrowia i myślę, że każdy z Państwa znajdzie w nich interesujący, często niezbędny prozdrowotny materiał edukacyjny dla siebie, którego od nikogo innego, a od polskiej tzw. służby zdrowia tym bardziej nie otrzyma. Poniżej fragmenty cytatów wyjętych z Biuletynowych materiałów:

- … Oleje, od których się zdrowieje…
-… Tłuszcze – niezbędne dla zdrowia… jednak kompletnie niezrozumiane…
- … w światku, jakim jest zdrowie, na okrągło powtarza się zalecenia, które nie są zgodne z prawdą, a ściślej mówiąc z nauką, która jest ostateczną wyrocznią w tym temacie...
- … O minerale, który jest królem życia – jego niedobory w Polsce dotykają 95% populacji…
- … Brakujące ogniwo do lepszego zdrowia: wolności od stresu, od depresji, astmy, chorób sercowych, cukrzycy, osteoporozy, artretyzmu, problemów ze snem…
- …jeżeli czasem zdarzy się, że przesadzimy z solą, nie ma powodu do obaw...
- … Sekrety żywienia oparte o nauki medyczne...
- … Zakwaszenie organizmu: największy spisek XXI wieku…
-… Człowiek: mięsożerca, roślinożerca, a może wszystkożerca…
- … Homo sapiens to człowiek myślący… ale czasem – powinien PRZESTAĆ myśleć!…
- … Intelektualni daltoniści w zakresie żywienia…
- … WĘGLOWODANY: jeźdźcy zdrowotnej apokalipsy…
- … Pamiętajmy: tam, gdzie wszystko można kupić, tam bardzo oszczędnie gospodaruje się prawdą…
- … Na ogól martwimy się niedoborem witamin, składników mineralnych, niedoborem wody, niedoborem ruchu. Ale.. dziwnym trafem nie myślimy o niedoborze białek…
- … Fizjologicznie i biochemicznie – węglowodany są na szarym końcu w porównaniu do białek i naturalnych tłuszczów, które powinny dzierżyć palmę pierwszeństwa w jadłospisie budującym zdrowie człowieka…

Powyżej przedstawiłem fragmentarycznie zaledwie ujęty zarys niewielu spraw przedstawionych w kolejnych kilku Biuletynach Zdrowia w skali jeden do 10 / 20, co oznacza dokładnie, że w olbrzymim skrócie tematycznym, gdzie faktycznie każdy ze wspomnianych i innych poruszanych w nich tematów, zajmuje średnio 1-3 strony, a objętość jednego Biuletynu Zdrowia, wynosi średnio 30 stron. Jest to więc olbrzymia wiedza prozdrowotna medycznie wszechstronna, w tak bardzo prostej i łatwej do przyjęcia formie, nie przedstawiana w żadnym innym tego typu wybitnie fachowym medycznym rodzinnym poradniku domowym, bo takiego wydania jeszcze nie spotkałem, choć nie twierdzę, że spotkać musiałem wszystko.

Teraz już sami musicie zdecydować czy i w jakim zakresie publikowana przez Mapę Zdrowia, niespotykana gdzie indziej wiedza prozdrowotna dla wszystkich, - dla Was przydatna będzie również. Pozdrawiam i tym pozdrowieniem życzę zdrowia, jednak nie takiego, które mnie deptało wielokrotnie, ale tego, które Mapa Zdrowia przywróciła mi w stopniu oczywiście dla mnie możliwym, - dla lekarzy specjalistów do dzisiaj stanowiącym NIE ZROZUMIAŁĄ DLA NICH ZAGADKĘ i niech tak zostanie.

Znajdziecie więc Państwo tutaj bardzo ciekawie podaną wiedzę medyczną także i w szczególnej jej wielkości wiedzę niekonwencjonalną, w olbrzymiej przewadze popartą wiarygodnymi pracami naukowymi, czasem popartej praktyką własną Autora jej prezentacji Łukasza D. Kinga, w nadzwyczajnej, bo nie praktykowanej dotychczas formie fachowego, absolutnie merytorycznego jej przekazu codziennym dziennikiem oraz w każdym miesiącu kalendarzowym nowym Biuletynem Zdrowia, wydawanym drukiem, dostarczanym zwykłą pocztą i drogą internetowej poczty mailowej.

Znacznie więcej, bo bardzo obszerną ilość tej niespotykanej nigdzie indziej i w tak fachowym medycznie, praktycznym rozmiarze podanej wiedzy z tego zakresu, redagowanej przez Łukasza D. King – redaktora biuletynu Mapy Zdrowia, w którą możecie się zaopatrzyć, znajdziecie Państwo:
- dzwoniąc pod nr (22)123995 (prawdopodobnie konieczne będzie kilkakrotne wykręcenie numeru, - takie jest nasilenie jego używalności)
- lub poprzez stronę internetową: www.biuletynzdrowia.pl (i dziesiątki dowolnych do otwarcia plików)
………………..
Krótka informacja na zakończenie: W kolejnych moich publikacjach prezentował będę w ciągu dalszym powyższy REWELACYJNY KĄCIK ZDROWIA, dla indywidualnego wykorzystania zawartych w nich medycznych informacji, gdzie indziej nie możliwych do osiągnięcia, a często jeszcze zakłamywanych.

To identycznie niemal jak z moim MARKETINGIEM, choć ten w zakłamaniu umiaru nie zna i nadal niestety nie ma.


Autorska stopka:
* / ** - Autorskie ciekawe myśli, powiedzenia. Inspirujące myśli złote
*** / **** - Autorskie sentencje, aforyzmy; maksymy
**** - Autorskie Apogeum : określenie momentu szczytowego, wartości maksymalnej. Najwyższe możliwe do osiągnięcia jakości, do których należy dążyć.*
Autor artykułu Zdzisław Wojciechowski
m-c kwiecień 2017

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

29 Kwietnia 1969 roku
Do portu w Casablance zawinął jacht Leonida Teligi "Opty", kończący samotny rejs dookoła świata.


29 Kwietnia 1707 roku
Połączenie parlamentu Anglii i Szkocji. Powstanie Wielkiej Brytanii.


Zobacz więcej