Poniedziałek 16 Września 2019r. - 259 dz. roku,  Imieniny: Kamili, Korneliusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 19.07.19 - 15:35     Czytano: [370]

WYDANIE SPECJALNE – AKT II

DRODZY RODACY, - POLACY
Poniższe zdjęcie PAPIEŻA naszego JANA PAWŁA II przeze mnie opisane, wyraża bardzo dokładnie to, co Papież ciągle nam powtarzał…


Polsko,
Jestem z TOBĄ
…Nie bacząc na zewnętrzne zawieruchy wszelkie,
wewnętrznie realizujmy codziennie JEGO Święte zalecenia, a
wieść nam się będzie wyłącznie już tylko coraz lepiej.

POWYŻSZE PRZESŁANIE KIERUJĘ DO TYCH MOICH RODAKÓW, KTÓRZY SĄ PRAWDZIWYMI POLAKAMI

To, co zamieszczam poniżej, kieruję szczególnie do tych z Was, którzy przesiąknięci manipulacją oszustów i manipulatorów rządowo parlamentarnych w Polsce od roku 1989, ze szczególnym nasileniem tego zjawiska za czasów mafioso Tuska i jego gangsterskiej bandy do roku 2015 do tego stopnia, iż pogubili się w otaczającej ich rzeczywistości tak bardzo, że przestali odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu i komuszych gangsterów od zupełnie normalnych przeciętniaków, również normalnej części rządowo parlamentarnej tej grupy polskich elit, która także jeszcze istnieje, i która dzisiaj dopiero, - a naprawdę od końcówki 2015 Roku, - życie znacznie nam wszystkim ułatwia, wzbogaca i układać pomaga. Również tym, którzy nie mają żadnego prawa tego oczekiwać.

Ci wyżej określeni lewacy o zabarwieniu sowieckim, bądź nazistowskim, socjotechniczni manipulatorzy, którym jak w twarz plują z faryzeuszowskim uśmiechem mówią, że deszcz pada, a kiedy faktycznie napadało już aż tak wiele, że Obecny Rząd PiS wielokrotnie sięgać musiał po nadzwyczajne środki państwowe zatrzymujące powódź, bądź jej skutki naprawiając, to owa banda bluźnierczych przechrztów, psubratów, tę morderczą czasem wręcz pomoc poszkodowanym w tragicznej powodzi, śmią publicznie nazywać: rządowym kabaretem, a siebie patriotami, bliżej się nie określając. To fałsz, którym manipulują wszystkich, także swoich!

Śmiem przypuszczać, że pomimo - bądź dzięki niespotykanej dotychczas mobilizacji komuny i niezwykle brudnych jej ataków, echo ostatnich minionych już 26.05.2019 Roku wyborów do PE, obnażyło na tyle dobitnie wyraźnie owe oszustwa i krzywdy wyrządzane od roku 1989 do dzisiaj przez tych innowierców pomiotu szatańskiego nam Polakom, że dalej udowadniać ich już nie ma potrzeby. Musi, więc znaleźć owe uzasadnienie i bardzo wyraźne jego potwierdzenie na kartach wyborczych jesiennych wyborów do Parlamentu polskiego, szczególnie w sytuacji, w której Polski Naród otrzymał wreszcie dowody, jak szyderczo szubrawczo był oszukiwany dziesięcioleciami, jakoby PiS miał wyprowadzać Polskę z Unii Europejskiej, co było ich jedynym partyjnym programem wespół z odsunięciem PiSu od władzy za każdą, nawet tak absurdalnie fałszywą cenę ich codziennych politycznych manipulacji. Nie ma jednak siły, która mogłaby pokonać naszą chrześcijańską wiarę. Siły, której wiekami trwania świat cały doświadczał wielokrotnie. Także dzisiaj.

Czy wreszcie zrozumiałeś dotychczasowy niedowiarku, na czym polega Twoja siła indywidualna, zbiorowo w słusznej sprawie użyta? Pokazały to nasze czwarte już wybory do Europarlamentu w niedzielę, dnia 26. 05.2019. Świat cały będzie o nich pamiętał bardzo długo, ponieważ tak się w nim zapisały, zmieniając dotychczasowy, bardzo niesprawiedliwy, sztuczny geopolityczny jego układ na bardziej pozytywny i chyba już na zawsze. Tak też zdecydowanie przegrywa poprawność polityczna elitarnych świrów, z siłą wiary chrześcijańskiej polskiej normalności i jej nieustraszonych wyznawców, tuzów przeciętności i genetycznej ludzkiej zwyczajności, osiągniętych dziesiątkami wieków praktycznych ludzkich doświadczeń.

>>>Tak nam nadal dopomóż BÓG

Autor powyższej treści i całości niniejszej publikacji: Zdzisław Wojciechowski
……

Zdzisław Wojciechowski - lipiec 2019
JAKA WOJNA…!?

(ZW) Wybrałem z sieci 27najciekawszych według mnie artykułów, z, około 80 jakie znalazłem do tematu pasujących. Ogrom, który końca nie ma.

…Międzynarodowa mafia pedofilska rządzi w Europie i jak każda inna w Europie mafia, ma korzenie totalitarne sowiecko nazistowskie, skrajnie lewackie, w Polsce dodatkowo skrajno s i u beckie nadzwyczaj mocno do dzisiaj zakorzenione. Dowodem na to są fakty zaświadczające o tym, że o żadnych grupach pedofili nie słyszy się w ogóle dopóty, dopóki nie ma w śród nich księży kościoła katolicko – chrześcijańskiego. Teraz dopiero ziemia zaczyna drżeć w posadach i świat staje nie tyle na głowie, ile nogami do góry.

I aberracja, - bowiem nikt nie mówi również o tym, że polska pedofila klerykalna złożona jest z księży składających się w ponad 95% z ubeków. To ten, bowiem system, skupia w sobie tą i wszystkie inne rodzaje mafii, jakie w ogóle w Europie istnieją. Najpłodniejszy, najbardziej bestialski i najbardziej skryty ze wszystkich innych światowych mafijnych systemów, o czym zaświadcza klerykalna jego postać, która dzisiaj nie tyle ujrzała światło dzienne, ile przyjmuje swą absolutna wyrazistość, wówczas, kiedy da się łączyć z wrzodem, który dla konkretnej i zaprogramowanej mafijnie sytuacji ma właśnie pęknąć, więc na żądanie pęka. W tych konkretnych, ale zaprogramowanych jednak warunkach tuż przedwyborczych, aby wypaczyć ciągły statystyczny sukces polskiej Prawicy dowodzonej przez PiS, odnoszony już czwarty rok absolutnego trwania w sondażach partyjnej atrakcyjności.

Ale po kolei, by z szyn bezpiecznej, choć szaleńczej prędkości przez PiS przyjętej, przypadkiem nie wypaść.


[(ZW) NIEMILKNĄCE ECHA KRETYŃSKIEGO LEWACKIEGO DEBILIZMU...]

ABERRACJA

Aberracja (łac. ab – od i errare – błądzić, także aberratio – zabłąkanie się, zbłądzenie) – odchylenie, zboczenie, np. od normalnego stanu, zachowania, przyjętych norm postępowania, sposobu myślenia czy też działania jakiegoś urządzenia. Odstępstwo od normy lub zasady.]

CIĄG DALSZY


WP magazyn

10.05.2019 / 14:54
Żakowski:, „Jaka wojna?" (Opinia)

Idzie wojna. Nie wojna światowa. Nawet nie międzypaństwowa. Domowa. Konkretnie - religijna. Uniknąć jej raczej się już nie da. I nie wiem, czy warto próbować. Może im szybciej wybuchnie i szybciej się skończy, tym dla nas wszystkich lepiej?

Inni mają to dawno za sobą. Niemcy, Brytyjczycy, Skandynawowie zaliczyli ją w czasach reformacji. Francuzi, Amerykanie, Włosi - w epoce Oświecenia. Hiszpanie, Rosjanie, Meksykanie, Chińczycy czy Turcy - w pierwszej połowie XX w. Nam udawało się dotąd omijać tę wojnę dość szerokim łukiem. Dzięki temu uniknęliśmy okrucieństw i okropności towarzyszących wojnom religijnym. Starsi mają za co Bogu dziękować. Ale młodsi mają prawo mieć żal do starszych pokoleń, że zwaliły to na nich.

Obiektywnie to, że udało nam się wojny religijnej tak długo unikać, jest pewnie korzystne. Bo postęp cywilizacyjny sprawia, że stają się one coraz mniej okrutne. Dziś w Europie trudno już sobie wyobrazić "wyrzynanie do nogi" innowierców albo skazywanie na śmierć za ateizm. Nawet więzienie za wiarę lub niewiarę jest trudne do wyobrażenia. W Polsce więzienie za wyrażanie wiary lub niewiary jest jeszcze teoretycznie możliwe w przypadku, gdyby wyraz czyjejś wiary lub niewiary inni uznali za obrazę ich wierzeń.

Takie teoretyczne ryzyko dzieli jednak cywilizacyjny kosmos od rzezi Albigensów czy Nocy Św. Bartłomieja, nie mówiąc o Wojnie Trzydziestoletniej, która kosztowała życie połowy ludności w wielu krajach Rzeszy. Historycznie pod znakiem krzyża Europejczycy wymordowali dużo więcej ludzi niż pod jakimkolwiek innym. Polacy mieli szczęście, doświadczając takiego okrucieństwa w bardzo małych dawkach.

Zburzyć, żeby budować?

Odsuwając wybuch wojny religijnej o kilka stuleci, Polska zrobiła niekwestionowany interes. Cena unikania wojny i podtrzymywanego przez wiele pokoleń pokoju religijnego staje się jednak coraz większa, bo blokuje nam dostęp do nowoczesności. Nie udało nam się przecież ewolucyjnie ustanowić nowoczesnych relacji między kościołem i państwem; religią i społeczeństwem; wiarą i ludzkim życiem.

A bez tego jeszcze trudniejsza staje się demokracja, bardziej niesprawne i kruche jest państwo, gospodarka gorzej się rozwija, bardziej zagrożona jest praworządność i wolność. Bo historycznie zachodnie rządy prawa są owocem wojen religijnych odsuwających kościoły od tronów i trony od sądów. To zwykle po okropieństwach wojen religijnych społeczeństwa szukają gwarancji bezpieczeństwa w prawie stanowionym mocą kompromisu budowanego za powszechną zgodą i stosowanym wedle czytelnych reguł.

Brzmi to dość ponuro, ale sądząc z historycznych doświadczeń europejskich społeczeństw, zbudowanie nowoczesnego demokratycznego porządku może być niemożliwe bez radykalnego przełomu, którego formą jest taka czy inna wojna religijna. Trudno jest wskazać państwo, w którym by się to udało.

Teoretycznie to nie powinien być problem. Przecież jesteśmy ludźmi rozumnymi i wydaje nam się, że umiemy wyciągać racjonalne wnioski z doświadczenia innych. Nie wkładamy na przykład głowy pod gilotynę, żeby się przekonać, czy po dekapitacji nie będzie nam się lepiej żyło. Podobnie powinniśmy rozumieć, że wraz z nowoczesnością konieczna staje się zmiana relacji między władzą duchowną a świecką, oraz między wiarą a życiem społecznym. I teoretycznie wszyscy to rozumiemy.

Nikt na przykład dziś nie zaproponuje, żeby w przypadku śmierci prezydenta jego urząd chwilowo sprawował Prymas. I formalnie nikt nie kwestionuje nowoczesnej zasady rozdziału kościoła od państwa. Nominalnie jesteśmy nawet tak bardzo nowocześni, że deklarujemy równouprawnienie kościołów i wyznań. Ale deklaracje to jedno, a praktyka to całkiem co innego. Bo wiedzieć to jedno, a wierzyć i wdrażać to drugie i trzecie.

Okupowali nas innowiercy

Na pytanie, dlaczego w Polsce - inaczej niż w większości państw zachodnich - nigdy nie doszło do nowoczesnej wojny religijnej i laickiego przełomu, możliwe są trzy odpowiedzi.

Po pierwsze łatwo zauważyć, że w Polsce silniejsza jest więź religijna (poczucie przynależności do wspólnoty kościelno-narodowej), niż wiara religijna (czyli osobista relacja z Bogiem oparta na zasadach ustalonych przez Kościół). Na przykład dużo więcej osób chodzi do kościoła, niż wierzy w to, czego Kościół uczy - choćby o zmartwychwstaniu lub miłości bliźniego.

Można powiedzieć, że - na tle innych społeczeństw - Polacy nie bardzo przejmują się ideami. Wiary dotyczy to w podobnym stopniu jak filozofii czy ideologii. Nasz ideowy (religijny) chłód w praktyce przyjmuje formę "tolerancji", która faktycznie wyraża obojętność. Skoro zaś dla większości z nas idee (w tym religijne) nie są specjalnie ważne, a więź jest bardzo istotna, to pokusa radykalizowania dzielącego nas sporu (wojny) religijnego jest raczej niewielka. Zwłaszcza w porównaniu ze społeczeństwami bardziej skłonnymi do różnych fanatyzmów.

Po drugie, nie mieliśmy swojej wojny religijnej, bo trudno było sobie wyobrazić wojnę między Polakami, gdy wszyscy wspólnie tak czy inaczej cierpieliśmy pod obcym jarzmem. Zwłaszcza że w dużym stopniu było to jarzmo innowierców. Pod rozbiorami katolicyzm zlał się z polskością i tak w zasadzie zostało do 1989 r. A w III RP Kościół stał się ważnym współtwórcą odbudowy i stabilizowania państwa, więc też niewielu było zainteresowanych ograniczaniem jego potężnej pozycji u tronu.

To pozwoliło na relatywny religijny spokój w okresie transformacji i konsolidacji nowego demokratyczno-kapitalistycznego porządku. Nawet jeżeli duża część społeczeństwa spierała się z kościołem instytucjonalnym i z katolickimi fundamentalistami np. o prawa reprodukcyjne albo podatki Kościoła, to zdecydowana większość polityków szła zwykle kościołowi na rękę, by nie stać się celem politycznej krucjaty lub odnosiła się do kościelnych oczekiwań z szacunkiem ze względu na historyczne zasługi kościoła.

Po trzecie, łagodny polski charakter i brak oparcia Kościoła w silnej władzy świeckiej sprawiał, że polski katolicyzm był zwykle mało opresyjny. Księża częściej się dostosowywali do lokalnych zwyczajów, niż coś próbowali narzucać. Raczej wtapiali się w swojską lokalną kulturę i jej obyczajowość. A w zamian korzystali z podobnej tolerancji wobec własnych słabości - na przykład obyczajowych.

Ludowy katolicyzm akceptował proboszcza żyjącego z kobietą i niewylewającego za kołnierz, jeśli tylko nie wymagał on zbyt wiele od innych. O tym m.in. jest "Klątwa" Wyspiańskiego, która zainspirowała Olivera Frljića do stworzenia słynnego spektaklu w "Teatrze Powszechnym".

Kościół nie jest już redutą niezależności

Teraz to wszystko pękło. Zderzony z falą zachodnich wpływów polski katolicyzm doktrynalnie się zradykalizował. Oparcie w państwie, które daje mu PiS, sprawiło, że aktywność kościoła stała się bardziej opresyjna, niż kiedykolwiek wcześniej. Obce jarzmo znikło, więc konflikt polsko-polski stał się dopuszczalny. Demokracja stworzyła podziały, w których kościół wbrew własnym interesom, staną po jednej ze stron.

Pokolenie III RP nie zna już Kościoła jako reduty polskiej niezależności, a duża jego część zna Kościół jako instytucję tworzącą rozmaite opresje od przedszkola i szkoły po politykę, kulturę i media. Wreszcie, pojawienie się kultury mediów społecznościowych przyniosło wzrost krytycyzmu wobec wszelkich elit - także religijnych - więc księża, a zwłaszcza biskupi, stali się przedmiotem wzmożonej krytycznej oceny podobnie jak profesorowie, sędziowie, lekarze.

To otworzyło drogę do skandali seksualnych (nie tylko pedofilskich), na których wybuch, wciąż jeszcze feudalna kultura polskiego katolicyzmu wyraźnie nie jest gotowa, co widać choćby po reakcjach na "Kler" Smarzowskiego, na ruch ofiar księży pedofilii, na wystąpienie Leszka Jażdżewskiego, czy na film braci Sekielskich.

Gdy znikły historyczne bariery, droga do wojny religijnej została otwarta. Na razie jest to głównie wojna elit. I dobrze. Dopóki elity są w stanie prowadzić tę wojnę na słowa i symbole, możemy bezpiecznie posuwać się do przodu w stronę bardziej nowoczesnego porządku. Bananowa wojna o wolność artystyczną nie jest niczym strasznym, choć może irytować. Głupoty na Grobie Pańskim aranżowanym przez prowincjonalnego proboszcza są przykre, ale nie są same w sobie groźne. Aureola MB z tęczy może kogoś drażnić, ale sama w sobie Polsce nie zagrozi.
Problem zaczyna się, kiedy jedna ze stron zimnej wojny na symbole i słowa zaczyna odpowiadać przemocą państwową lub prywatną. Na przykład, gdy policja zatrzymuje Elżbietę Podleśną za rozlepianie plakatów z tęczową Matką Boską albo gdy fundamentalistyczny łobuz razi gazem kobietę rozlepiającą maryjne wlepki z tęczą. Bo przemoc łatwo układa się w spirale, które trudno przerwać.

Przedsmak państwa wyznaniowego

Nie twierdzę, że to jest koniec świata. Nie wiem nawet, czy to nie jest dialektycznie dobre. Dialektycznie w tym sensie, że przecież jeśli chcemy, by Polska stała się krajem nowoczesnym, praworządnym, demokratycznym, racjonalnym, zamożnym, zapewne musimy - jak wiele społeczeństw na przestrzeni wieków - poczuć choćby przedsmak tego, czym grozi państwo wyznaniowe, sojusz tronu z ołtarzem, wiara w wyższość "prawa naturalnego" nad prawem stanowionym, uprzywilejowanie religii i kościoła.

Ten przedsmak zaczynamy czuć. Może dzięki temu, za jakiś czas uda nam się umiarkowanym kosztem kulturowo przeskoczyć mur dzielący pozostałości feudalnego kościoła od zachodniego modelu nowoczesności. Im prędzej, tym lepiej.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ

Nieuzasadniona, zupełnie bezsensowna i lewactwem bardzo chora krytyka wszystkiego, co naturalne, łącznie z krytyką samego „prawa naturalnego”. Jak bardzo nieszczęśliwym nosicielem być trzeba, tak nieprzeciętnie ciężko zakuty marionetkową miernotą łeb nosząc na własnym karku, wie tylko jego właściciel, który litości niczyjej jakoś nie wzbudza i zasłużenie słusznie nie wzbudza. Lewactwu współczuć nie należy. Współczuciem wspiera się normalnych ludzi. Lewacki świr, niech sam sobie radzi tym bardziej, że w tej roli czuje się wyjątkowo dobrze. Zadufany w sobie lewak, zgryźliwy tetryk, zboczony fanatyk, jak oni wszyscy psubraci – totalitarni lewacy.

……………………………………………………….
DO RZECZY:

Ks. Isakowicz-Zaleski o skandalach w Kościele: Lawina dopiero ruszy

DoRzeczy.pl
14.05.20219 / 06.00



Zgłosili się do mnie rodzice młodego księdza. Ludzie bardzo wierzący, praktykujący. Ich syn jest kapłanem, chce wytrwać w posłudze. Ale też zmaga się z molestowaniem seksualnym ze strony swoich przełożonych. Ludzie ci występują na drogę wskazaną przez Franciszka – mówi portalowi DoRzeczy.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
Jak ksiądz ocenia film braci Sekielskich na temat pedofilii w Kościele?
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Obejrzałem ten film. Największym atutem jest ukazanie tragedii ofiar, tego, jak były traktowane ofiary pedofilii w Kościele. Pewnym mankamentem jest brak informacji w filmie o tym, że księża sprawcy byli też współpracownikami SB. To istotna informacja, ponieważ pokazuje, że wiele spraw można było wyjaśnić, gdyby 13 lat temu polski Kościół zdecydował się na ujawnienie pełnej prawdy właśnie na temat współpracy księży z bezpieką. Nie zrobiono tego.
Wracając do filmu. Jedną z opisanych w nim osób jest ksiądz Eugeniusz M., budowniczy sanktuarium w Licheniu. Ksiądz otwarcie stawiał pytania o działanie w tej sprawie przełożonego, ks. Adama Bonieckiego. Redaktor senior „Tygodnika Powszechnego” wydał oświadczenie?
Przypomnę, że ks. Adam Boniecki był generałem całego zgromadzenia Marianów. Bardzo dobrze, że wydał oświadczenie, każdy może sobie na jego podstawie wyrobić opinię. Uderza tu natomiast reakcja „Gazety Wyborczej”. Bo kiedy w ogóle pojawiły się pytania o księdza, „Wyborcza” napisała o „ataku” na tego kapłana. To świadczy o ogromnej hipokryzji. Oświadczenie ks. Bonieckiego w moim odczuciu, – ale to tylko moja osobista opinia – jest trochę takim wybielaniem się. Ale każdy może wyrobić sobie zdanie po przeczytaniu. Natomiast ksiądz Eugeniusz M. to bardzo ważna postać w historii polskiego Kościoła, budowniczy wielkiego sanktuarium. Tam były też już znacznie wcześniej oskarżenia o molestowanie osoby dorosłej.
Niektórzy komentatorzy piszą, że rozwiązaniem sytuacji byłby „bunt wiernych”, czyli odmowa udziału w mszach świętych, nieprzyjmowanie sakramentów.
To oczywiście przesada. Wiadomo, że przy okazji filmu będą się odzywać też głosy skrajne. Tymczasem jeśli chodzi o rozwiązanie problemu, to duże nadzieje można wiązać z dokumentem Motu proprio papieża Franciszka. Dokument ten umożliwia złożenie skargi przez każdą z ofiar bezpośrednio do Watykanu. Podejrzewam, że będzie to uruchomienie prawdziwej lawiny. Ale też szansa na poznanie trudnej prawdy i oczyszczenie Kościoła.
To ma dotyczyć nie tylko małych dzieci, ale też nastolatków i osób dorosłych?
Chodzi też o „bezbronne osoby dorosłe”. Do tej pory tak określano jedynie osoby niepełnosprawne intelektualnie. Teraz będzie to dotyczyć także m.in. kleryków, czy młodych księży. Ludzi całkowicie zależnych od swoich przełożonych. Tu też zdarzają się przypadki molestowania, czy wykorzystywania seksualnego. Przykładem jest choćby sprawa abp. Juliusza Paetza sprzed kilkunastu lat. Do dziś sprawa nie została wyjaśniona.
Czy zna ksiądz jakieś konkretne przypadki tego typu molestowań, które trafią do Watykanu według tej nowej procedury?
Owszem. Zgłosili się do mnie rodzice młodego księdza. Ludzie bardzo wierzący, praktykujący. Ich syn jest kapłanem, chce wytrwać w posłudze. Ale też zmaga się z molestowaniem seksualnym ze strony swoich przełożonych. Ludzie ci występują na drogę wskazaną przez Franciszka. A takich sytuacji może być więcej.

(ZW) Komentarza nie będzie. Któż może wiedzieć lepiej od Ks. Isakowicz Zaleskiego, co w tej materii jest prawdą? A z prawdą konkurować ani myślę.

……………………………………………………….
RZECZPOSPOLITA

Film o pedofilii w Kościele zupełnie zaskoczył PiS

Michał Szułdrzyński
15.05.2019 / 06:30

Można było nie przewidzieć, że dokument Sekielskiego obejrzy kilkanaście milionów ludzi w ciągu pierwszych trzech dni. Ale nieprzewidzenie, że będzie on ważnym momentem w kampanii to już potężny polityczny błąd.
Choć data premiery filmu Tomasza Sekielskiego znana była od dawna, dokument zaskoczył sztabowców Prawa i Sprawiedliwości. O tym, że film zostanie udostępniony widzom 11 maja, media pisały na początku stycznia. Mimo to wiele wskazuje na to, że nie został on uwzględniony w kampanijnych planach PiS. Jeszcze w sobotę Jarosław Kaczyński mówił o tym, że trzeba bronić w Polsce tradycyjnych wartości, przedstawiając się jako obrońcę wiary i Kościoła. W poniedziałek ruszyć miała akcja ocieplania wizerunku prezesa PiS, na początku tygodnia zaplanowano również podróż kampanijnych Szydło- oraz Morawiecko-busów po Polsce. I planów nie zmieniono.
Gdy cała Polska od dwóch dni żyła dokumentem o pedofilii w Kościele uśmiechnięty prezes Kaczyński opisywał w „Pytaniu na Śniadanie” w telewizji publicznej swoje niesforne koty, opowiadał jakie dania z grilla lubi najbardziej, jak również przedstawiał wyższość schabowego z kapustą i pierogów ruskich nad wymyślnymi daniami kuchni francuskiej. Kaczyński zdradził też, że lubi pogawędki towarzyskie z Julią Przyłębską, prezes Trybunału Konstytucyjnego, czym przy okazji dał do ręki argument wszystkim, którzy mówili o politycznym przejęciu TK. Biorąc pod uwagę, że prezes PiS zajmuje pierwsze miejsca w rankingach nieufności, ukazywanie go jako dobrotliwego kociarza jest rzeczywiście niezłym kampanijnym trikiem. Ale realizowanie tego akurat w tym momencie, jest dowodem, że albo PiS jedynie rozminął się ze społecznymi emocjami, albo całkiem stracił kontakt z rzeczywistością. Można było nie przewidzieć, że film będzie cieszył się aż takim zainteresowaniem. Ale nie przewidzenie, że będzie ważnym momentem w kampanii, to już poważny polityczny błąd.
Jeśli w dodatku posłuchać wypowiedzi polityków PiS po premierze tego filmu widać jak wielki zapanował tam chaos. Zdaniem jedynki PiS w wyborach PE z Warszawy Jacka Saryusza Wolskiego sprawa pedofilii to temat zastępczy, wykreowany by jątrzyć. Biorąc pod uwagę, że w ciągu pierwszych trzech dni od premiery odtworzono go 11 milionów zaś tylko w poniedziałek w sieci wspomniano go 38 milionów razy, twierdzenie o „temacie zastępczym” jest nie tylko lekceważące, dla wszystkich, którzy się tym filmem przejęli, ale też dowodzi tego, że europoseł nie zrozumiał skali problemu. Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki uznał, że film to atak na Kościół, choć przewodniczący episkopatu i prymas podziękowali jego autorom za przedstawienie wstrząsających relacji ofiar pedofilii i przeprosili za zło w Kościele. Poseł Zbigniew Gryglas porównał film do Mein Keimpf Adolfa Hitlera.
Taka kakofonia pokazuje, że wbrew buńczucznym zapowiedziom cześć polityków PiS ta kampania jest zupełnie inna niż w 2015 roku. Wtedy tak niespójny przekaz nie był możliwy. PiS wygrał trzy razy w tamtym roku dlatego, że miał nie tylko dobre pomysły, nie tylko dobrze reagował na wydarzenia, ale też – uznając, że działa w niekorzystnym otoczeniu medialnym – niezwykle pilnował spójności swojego przekazu. Dziś, gdy partia rządząca dysponuje telewizją publiczną i kilkoma sprzyjającymi jej mediami tej czujności brak. W efekcie polityczny przekaz kampanijny się jej zupełnie rozjeżdża. Jest to zrozumiałe z powodu działania rozmaitych ośrodków – ciężko równocześnie koordynować komunikację ośrodka prezydenckiego, ponad dwustu posłów, kilkudziesięciu ministrów i wiceministrów i samej centrali partyjnej. Nie zmienia to jednak faktu, że nie widać nawet prób takiej koordynacji.
Na tym tle prezes PiS i premier Morawiecki a także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zrozumieli wagę problemu i zapowiedzieli zwiększenie kar za pedofilię. Szybko bowiem zrozumieli, że nie są w stanie wygrać ze społecznymi sympatiami, które po filmie stoją po stronie ofiar seksualnego wykorzystywania nie zaś po stronie Kościoła, więc dołączyli do walki z pedofilią. Tyle tylko, że zaciął się też sprawny dotąd mechanizm sejmowy. PiS, który potrafił dotąd w ciągu kilkunastu godzin zgłosić ustawę, przepchnąć ją przez Sejm i Senat i jeszcze na końcu uzyskać podpis prezydenta spóźnił się o kilkadziesiąt godzin z własnym projektem zaostrzającym karę za pedofilię. Kampanijny wyścig w tej sprawie wygrała Koalicja Obywatelska, która już w poniedziałek rano przedstawiła swój projekt dotyczący przedłużenia przedawnienia się przestępstwa pedofilii, w efekcie czego działanie PiS nie dość, że było spóźnione, to jeszcze wyglądało na wymuszone przez opozycję. A to dla partii rządzącej szczególny sygnał alarmowy.
Kampania wyborcza koalicji pod wodzą Grzegorza Schetyny przez wiele tygodni nie mogła złapać tempa. Ale właśnie złapała drugi oddech. Schetyna szybciej niż Kaczyński zareagował na film Sekielskiego parafrazując słowa Kaczyńskiego, który mówił, że ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę. Lider Koalicji Europejskiej w odpowiedzi na dokument stwierdził, że na polskie państwo podnosi rękę ten, kto podnosi rękę na polskie dzieci. Jeszcze niedawno przewaga PiS nad opozycją była tak duża, że rządzący nie mieli się, czym przejmować. Ale wielki ładunek emocji, jaki wywołał film Sekielskiego, wraz z poważnymi błędami PiS, może to szybko zmienić.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Ani szybko, ani wolno. Zupełnie niczego jednak dotychczas jeszcze nie zmienił i nie zmieni już nigdy. Od czterech już lat Polacy zdrowiej oddychają, lepiej żyją, świetlej myślą i także właściwie działają. Nie wszyscy jeszcze, ale to postępuje i zmienia nasz kraj na wszystko lepsze.

……………………………….
WPROST:

Hołownia szczerze o sytuacji w Kościele. Odpowiada Gretkowskiej, wzywa do dymisji abp Głódzia

WPROST.pl
15.05.2019 / 06:00




© Newspix.pl / KONRAD KOCZYWAS / FOTONEWS Szymon Hołownia

Szymon Hołownia odpowiedział na zarzuty pod jego adresem formułowane przez Manuelę Gretkowską. W długim wpisie przekazał też, że uważa, iż abp Sławoj Leszek Głódź „nie rozumie swojego Kościoła i swoich czasów” i powinien podać się do dymisji, ponieważ „kompromituje Kościół”, „wypacza jego przesłanie” i „demoralizuje, a nie ewangelizuje”.
„Wszystkich oburza gwałcenie dzieci przez księży. Ale to nie o dzieciach dziś dyskutujemy, tylko o tym, że zdaniem partii murarze gwałcą ich więcej. Że Gretkowska wydarła się na Hołownię, że skoro on nadal chodzi do Kościoła to też jakby te dzieci współgwałcił. Że poseł powiedział, że film Sekielskich to jak »Mein Kampf«. O arcybiskupie Głódziu, bo po raz kolejny pokazał, że z tą klasą, wrażliwością i pojęciem o ludziach, pół wieku temu byłby pewnie świetnym szefem PGR-u, ale na biskupa (i to wielkiej diecezji) nadaje się tak, jak wół do baletu” – pisze Hołownia.
„Ksiądz który nie rozumie, że dla dziecka jest zastępcą Boga którego to dziecko kocha, któremu ufa, a więc gwałcąc je sprawia, że owo dziecko oprócz fizycznego i psychicznego przeżywa również wstrząs duchowy, bo widzi że w osobie księdza to ów Bóg je gwałci – powinien jeszcze dziś poprosić o przeniesienie do stanu świeckiego, za cholerę nic bowiem z kapłaństwa nie rozumie” – podkreślił i dodał, że „przy okazji rozliczenia się z pedofilami przyjdzie też czas rozliczenia zakoloratkowanych rozsiewaczy debilizmów, które – dzięki tym koloratkom – też idą na konto i Kościoła i Jezusa”.

Odpowiedź Hołowni na post Gretkowskiej

Odnosząc się do postu Manueli Gretkowskiej, Hołownia pisze, że „to wciąż ta sama śpiewka, argument z »Trzech Billboardów za Ebbing, Missouri«”. „»Nie gwałciłeś dzieci? OK, ale jesteś członkiem organizacji, której członkowie gwałcili dzieci, a więc też gwałciłeś dzieci. Odejdź z Kościoła«. Jak odejdziesz z Kościoła oczywiście nadal będziesz winien bo »dlaczego tak późno odszedłeś z Kościoła itd«” – czytamy.
„Odpowiedzialność zbiorowa jest tak samo głupia, jak brak odpowiedzialności. A argument: »skoro należysz, to wspierasz« jest tak samo sensowny jak »skoro płacisz w Polsce podatki, popierasz PiS«” – napisał w reakcji na post Gretkowskiej. „Zła nie leczy się złem. Nie uważam, że bezpieczeństwo naszych dzieci zwiększy się od krzyczenia za każdym księdzem »pedofil«” – podkreślił. „Jeśli ktoś nadal ma ochotę chrzanić jałowe głupoty i wyzywać mnie od pedofili – niech wyzywa, mam to w nosie. Ja o tym, co myślę i czuję będę mówił z wewnątrz. Bo nikt mi nie będzie mówił, w co i gdzie mam wierzyć. Bo to ktoś z wewnątrz musi powiedzieć to głośno: Kościół jest Chrystusa, i jako taki nie zasłużył by mieć twarz przestraszonych biskupów, albo – niestety nie przestraszonego – arcybiskupa Głódzia” – zaznaczył dalej.

Hołownia: Abp Głódź powinien podać się do dymisji

W tym miejscu Hołownia pisze, że uważa, że abp Głódź powinien podać się natychmiast do dymisji. „Człowiek, który do tego stopnia nie rozumie swojego Kościoła i swoich czasów (i nie wiadomo, czy rozumie cokolwiek poza strategiami korporacyjnych gierek, które od lat na wszystkich szczeblach toczy, de facto podporządkowując sobie Episkopat) pozostając na tym stanowisku kompromituje ów Kościół. Wypacza jego przesłanie. Demoralizuje a nie ewangelizuje. Utracił też w tych dniach moralne prawo do prowadzenia czy pouczania kogokolwiek. Rozumiem, że ten hierarcha formował się w czasach komunizmu, gdzie wszędzie czyhał wróg. To jednak 21. wiek, nie lata 70. wieku 20. A biskup to nie dowódca partyzantów (również gdy idzie o styl życia i obycia). Księża z archidiecezji gdańskiej od miesięcy przedstawiają sytuację nuncjaturze. Widać arcybiskup Głódź wciąż ma za silne plecy” – czytamy.

Hołownia: Franciszek powinien zastosować wariant chilijski

To według Hołowni nie powinien być jednak koniec. „Zgadzam się z ks. prof. Andrzejem Szostkiem: wobec kompletnej indolencji naszych biskupów, którzy najpierw latami wymęczali procedury, a teraz pochowali głowy w piasek i próbują przeczekać, Franciszek powinien zastosować wariant chilijski: cały Episkopat zostaje zmuszony do złożenia dymisji, papież sam decyduje czyjej dymisji nie przyjąć. Od miesięcy i lat głośno trąbię o głębokim kryzysie tego właśnie piętra kościelnej struktury w Polsce. Wy nie jesteście winni tylko zaniedbań proceduralnych, drodzy Księża Biskupi, wy dziś odpowiadacie za to wszystko, co spada na łeb nam, których ludzie wyzywają – przez Was – od pedofili. To Wy odpowiadacie za gigantyczną laicyzację, która po Waszym tępym romansie z władzą niechybnie czeka ten kraj, a której wy już nie będzie oglądać, będą się musieli z tym bujać następcy” – pisze dziennikarz. „Jeśli nawet ci spośród Was, którzy mają i rozum i serce – powiem to wprost, wybaczcie – nie mają jaj, żeby złamać tę Waszą cholerną korporacyjną lojalność i stanąć po tej stronie, po której dziś powinniście stać. Bo powinniście stać dziś nie ze sobą, a z nami, razem z nami oglądać ten film, razem z nami płakać, razem z nami mieć mdłości, na kolanach prosić o wybaczenie za Waszych podwładnych” – podkreśla.
Na koniec Hołownia napisał, że Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od paru dni zamieszcza rady, na co powinniśmy uczulić nasze dzieci i jak rozmawiać z nimi o zagrożeniach, które mogą czekać na nich ze strony pedofili. Do postu publicysta dodał zdjęcie arcybiskupa Głódzia i wyjaśnił: „Niech nigdy więcej nie powtórzą się czasy, w których takie tragikomedie jak biskupi przebierający się za generałów, (bo tymi generałami formalnie będący) jak najszybciej odejdą do historii”.
(ZW) Komentował nie będę. Prawda, do komentowania się po prostu nie nadaje.

………………………………..
GAZETA.PL:


15.05.2019 / 10:00

Abp Sławoj Leszek Głódź przeprasza za wypowiedź o filmie Sekielskiego. "Użyłem niewłaściwych słów"


Gdańsk, jedna z licznych mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Na zdjęciu bp Sławoj Głódź

Metropolita gdański arcybiskup Sławoj Leszek Głódź w oficjalnym oświadczeniu przeprosił za słowa, w których na pytanie o film "Tylko nie mów nikomu" stwierdził, że "nie ogląda byle czego". "Użyłem niewłaściwych słów" - przyznaje.
Oficjalne oświadczenie arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia pojawiło się w środę przed godziną 15 na stronie Archidiecezji Gdańskiej.
W związku z moją wypowiedzią, która miała miejsce w niedzielę 12 maja br. w Krakowie informuję, że zaskoczony zapytaniem dziennikarskim w drodze na uroczystości, użyłem niewłaściwych słów. Chcę zapewnić, że nie miały one na celu urazić ofiar pedofilii - tym bardziej te osoby przepraszam i łączę się z nimi w ich cierpieniu
- pisze Głódź.
Ponadto po raz kolejny oświadczam, że w Archidiecezji Gdańskiej nie ma i nie będzie przyzwolenia na pedofilię. Dowodem na to są podejmowane procedury cywilne i kanoniczne zgodnie z zaleceniami Papieża Franciszka, Kongregacji Nauki Wiary oraz Konferencji Episkopatu Polski
W każdym zgłoszonym przypadku nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży działa specjalna Komisja Archidiecezjalna. Komisja ta również prowadzi sprawy śp. ks. Franciszka Cybuli i śp. ks. Henryka Jankowskiego
- dodaje metropolita gdański.

……………………………………
GAZETA.PL NEXT:

Pedofilia w Kościele. Tak odszkodowaniami dla ofiar zajęto się za granicą

Mikołaj Fidziński
1505.2019 / 10:00

W USA kilka miliardów dolarów na odszkodowania i bankructwa kilkunastu diecezji. W Holandii specjalny zespół przyznający zadośćuczynienia z pominięciem sądów. Z kwestią odszkodowań dla ofiar księży pedofilów zagranica radzi sobie w różny sposób. W Polsce na razie "systemowych" rozwiązań nie ma.
Film braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu", który od soboty zebrał już w serwisie YouTube ok. 12 mln odsłon, ponownie otworzył dyskusję o ewentualnych zadośćuczynieniach wobec ofiar księży. Oczywiście - co zresztą pada w filmie - żadne pieniądze nie odwrócą wyrządzonych krzywd. W różnych zakątkach świata sądy pociągają jednak do odpowiedzialności nie tylko księży, którzy dopuszczali się czynów pedofilnych, ale także - finansowo - ich zwierzchników, którzy sygnały ignorowali i tuszowali.

Afera pedofilska w Bostonie wstrząsnęła kościołem w USA

Najboleśniejszy finansowo przykład, to ten zza oceanu. W konsekwencji wielkiej afery, w 2003 r. archidiecezja w Bostonie wypłaciła ok. 550 ofiarom odszkodowania w wysokości 85 mln dolarów. To zresztą doprowadziło ją na skraj finansowej ruiny, a w efekcie fali kolejnych zgłoszeń zbankrutowało kilkanaście diecezji w USA. Rok temu w "Do Rzeczy" ks. Andrzej Kobyliński pisał, że do 2015 r. bostońska archidiecezja łącznie wypłaciła ok. 170 mln dolarów ofiarom wykorzystywania seksualnego, a amerykański kościół łącznie ok. 5 mld dolarów.
W Belgii, jak wynika z niedawno opublikowanego raportu, od 2010 r. sytuacje wykorzystywania seksualnego przez księży zgłosiło ponad tysiąc osób, tylko w latach 2012-2017 kwota wypłaconych odszkodowań sięgnęła blisko 4,6 mln euro. Kościół australijski z kolei łącznie ok. 3 tys. ofiar z lat 1980-2015 wypłacił 276 mln dolarów australijskich (ok. 200 mln dolarów amerykańskich). W Irlandii z racji m.in. tamtejszych stosunków na linii państwo-kościół setki milionów euro wyłożył rząd.
W marcu br. sąd w Santiago, stolicy Chile, zasądził na rzecz trzech ofiar księdza pedofila po milionie peso (niespełna 600 tys. zł) odszkodowania od tamtejszej archidiecezji. Głośny był w 2015 r. wyrok, w którym ówczesny prymas Belgii został zmuszony do zapłaty 10 tys. euro na rzecz ofiar księdza pedofila. Sąd uznał, że arcybiskup Leonard, przewodząc diecezji Namur w 1996 r. ofiara złożyła skargę na księdza, niewłaściwie zajął się sprawą. Podobnych przykładów są dziesiątki.

W Holandii z pominięciem sądów

W rozmowie z next.gazeta.pl Ekke Overbeek, pochodzący z Holandii dziennikarz i autor książki "Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią", przypomina, jak sprawa odszkodowań została rozwiązana w jego ojczyźnie. W 2010 r. swoje prace zaczęła tzw. komisja Deetmana (od nazwiska polityka, który w komisji zasiadał obok sędziego, profesor historii Kościoła, filozofa nauki, psycholog i psychologa dziecięcego), która swoje ustalenia przedstawiła w opasłym raporcie, a poszczególne sprawy zgłosiła prokuraturze.
Decyzją komisja powołana została też specjalna instytucja - Punkt Zgłoszeń. Została on powołana przez Kościół, ale nadzorowana była przez państwo. Wypłacała ona odszkodowania (przez kościół) w wysokości zależnej od konkretnych przypadków - np. za gwałt 100 tys. euro, za obmacywanie 20 tys. euro.
"Fundusz" wypłat łącznie opiewał na ok. 5 mln euro. Wszystko z pominięciem "standardowego" wymiaru sprawiedliwości.
Takie rozwiązanie z wymiarem sprawiedliwości "ad hoc" miało dwie zalety. Po pierwsze, ominięto w ten sposób problem przedawnienia. Po drugie, to odciążyło sądy. Wyobraźmy sobie, że dziś w Polsce zastosowano by "okienko" i np. przez rok nie obowiązywałoby przedawnienie i każda z ofiar mogła się zgłosić. Gdyby nie było specjalnej instytucji, która by rozpatrywała te przypadki, wymiarowi sprawiedliwości groziłoby zablokowanie
- mówi Overbeek. I dodaje: - To było bardzo pragmatyczne rozwiązanie, choć czasem krytykowane m.in. przez Amerykanów, że było trochę odgórne i że powinny odbywać się konfrontacje w sądach. To są po prostu dwie "szkoły".

W Polsce nie na taką skalę

W Polsce także są już pojedyncze wyroki. Najgłośniejszy przypadek to chyba wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 2018 r., gdy zgromadzenie zakonne Towarzystwo Chrystusowe zostało zobligowane do wypłaty 1 mln zł odszkodowania i dożywotniej renty w wysokości 800 zł miesięcznie ofierze księdza Romana B. Sąd uznał, że Towarzystwo Chrystusowe powinno być odpowiedzialne finansowo za czyny Romana B. (miał więzić i gwałcić swoją ofiarę), bo m.in. powierzyło mu duszpasterstwo młodzieży.
Towarzystwo Chrystusowe zawnioskowało o kasację wyroku do Sądu Najwyższego. Termin jej rozpoznania jest odległy i jeszcze nieznany. Mimo starań o kasację, Towarzystwo Chrystusowe jest już prawomocnie zobligowane do wypłaty odszkodowania i rent, i z tego obowiązku się wywiązuje.
Jak wynika z naszych informacji, w tym momencie w polskich sądach toczy się co najmniej kilkanaście spraw o odszkodowania dla ofiar księży pedofilów. Niestety, wygląda na to, że o zadośćuczynienia łatwo nie będzie. - Czytałem ostatnio kilka pism formułowanych w tym czy w zeszłym miesiącu, i niestety tutaj raczej nikt nie jest skłonny do przyjmowania odpowiedzialności - słyszymy od prawnika zajmującego się tematem.

(ZW) WOBEC PRAWA, WSZYSCY MUSZĄ BYĆ RÓWNI I POLSKA W TĘ WŁAŚNIE STRONĘ ZMIERZA BARDZO PROSTĄ DROGĄ ŚWIETLANĄ.

"Tylko nie mów nikomu". O. Gużyński o odszkodowaniach: "Nie akceptuję przyjmowania a priori odpowiedzialności zbiorowej"


Łukasz Kijek 14.05.2019 07:47

- Niestety biskupom jako udzielnym książętom brakuje odwagi, żeby powiedzieć arcybiskupowi Głódziowi: "To, co powiedziałeś, to, jak się zachowałeś, jest poniżej wszelkiego dopuszczalnego poziomu. Twój czas się skończył" - mówi w rozmowie z Gazeta.pl dominikanin o. Paweł Gużyński.
Łukasz Kijek: Nie boi się ojciec rozmawiać głośno o swoich reakcjach na film braci Sekielskich?
Paweł Gużyński, dominikanin:
Jeśli mam stanąć przy ołtarzu, aby celebrować mękę, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, to nie mogę pozostać obojętny.
Pytam, bo wielu księży milczy, woli się nie wypowiadać. Boją się?
Wiem, że wielu się boi. Boją się reakcji swojego własnego środowiska, czyli innych księży, w tym biskupów. Boją się także szerszej reakcji społecznej.
Boją się, że spotka ich kara?
Boją się na przykład ostracyzmu, tego, że inni duchowni ich zmarginalizują albo odrzucą. Każdy z nas woli żyć w przyjaznym sobie środowisku.

Czytaj też: Ks. Prusak komentuje swoje kazanie po filmie Sekielskich. "Te słowa miały być antyklerykalne"
Ci sami księża wielokrotnie czytają na głos fragment Ewangelii świętego Mateusza, gdzie Jezus mówi: "Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza". To jedne z najmocniejszych słów w Ewangelii.
To wszystko prawda, lecz najpierw ustalmy, jak się rzeczy mają społecznie, zanim zaczniemy moralizować.
W jakim znaczeniu?
Po pierwsze, gdy Jezus uroczyście wjeżdżał do Jerozolimy przed świętem paschy, tłum zachwycony jego czynami i nauką wiwatował na jego cześć, aby parę dni później krzyczeć precz, ukrzyżuj go. Dostojewski w "Braciach Karamazow", w "Legendzie o Wielkim Inkwizytorze" kapitalnie odtwarza ten wątek, ukazując, na czym polega władza Inkwizytora na ludem. Wielki Inkwizytor mówi do Jezusa: "[…] ten sam lud, który dziś całował Twe nogi, jutro, na jedno me skinienie, rzuci się poprawiać węgle na Twoim stosie – wiesz to?".
Ale co to ma do rzeczy?
To przykład typowego dla ludzi zachowania w określonych okolicznościach społecznych. Podobnie jak zdrada Piotra i ucieczka apostołów spod krzyża. A wszyscy oni na co dzień słuchali słów Ewangelii z ust Jezusa. Lecz takie zachowanie nie jest charakterystyczne wyłącznie dla księży lub środowisk kościelnych. W wielu sytuacjach ludzie zachowują się podobnie. Dopóki na przykład nie znajdzie się ktoś wystarczająco odważny, choć niekoniecznie szczególnie prawy, aby w akcie sprzeciwu zaryzykować utratę swojego miejsca pracy, to feudalny kapitalista może do woli pomiatać pracownikami. W sytuacjach pewnego typu zagrożenia zwykle tylko jednostki są gotowe wychylić się z szeregu. Większość raczej pozostaje bierna. Oportunizm nie jest rzadki wśród ludzi.
W moim pytaniu nie chodzi tylko o postawy społeczne. Chciałem zapytać, czy wielu księży, oczywiście nie wszyscy, bo nie powinno się generalizować, zapomniało o Ewangelii? Czytają ją na głos, ale jej nie słyszą, nie stosują?
Z powodu bagatelizowania uwarunkowań społecznych stawiamy często zbyt mocne tezy. Na przykład gotowość do sprostania wymogom Ewangelii wśród polskich katolików została niedawno zweryfikowana przez problem uchodźców. Pytam więc, która tożsamość społeczna okazała się w tym wypadku dla nich ważniejsza? Ta wynikająca z identyfikowania siebie jako wyznawcy Ewangelii czy zwolennika homogeniczności kulturowo-społecznej? Można dziesiątki fragmentów Ewangelii pokazać polskim katolikom palcem, w tym oczywiście także księżom, że ona nakazuje przyjmować uchodźców, a oni i tak ich nie chcą.
Jednak zanim skonfrontowano nas z problemem uchodźców, ci sami pobożni katolicy przez lata ronili łzy nad ich losem, słuchając fragmentów Ewangelii, które mówią o chrześcijańskiej postawie wobec nich. Herbert opisał podobną postawę w "Raporcie z oblężonego miasta": […] wiem współczują szczerze ślą mąkę worki otuchy tłuszcz i dobre rady nie wiedzą nawet że nas zdradzili […]". Tak jak wiele innych trudnych dla nas spraw, również Ewangelię staramy się oswoić. Przykrawamy ją na miarę naszego poczucia bezpieczeństwa i komfortu, co stanowi formę zaparcia się jej.

Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że ten opis nie dotyczy przestępców w koloratkach. To zupełnie inna kategoria duchownych, których Ewangelia obchodzi tyle, co obchodziła Judasza.

Czy film braci Sekielskich to jest ten kamień, który spowoduje, że ruszy lawina? Czy nastąpi oczyszczenie Kościoła w sprawie pedofilii, czy może będzie to jeden z wielu filmów, który wywoła tylko chwilową debatę?

Możliwych jest wiele scenariuszy. Osobiście pragnę bardzo, żeby ten film okazał się tym kamieniem, który wyciągnięty z muru milczenia spowoduje jego zawalenie się.

Chciałbym, żeby to był efekt domina. Naprawdę dość już tego! Ofiary nigdy nie powinny czekać, a w tej chwili tym bardziej nie mogą. Mam nadzieję, że to bardzo dużo zmieni, ale nie ma gwarancji, że tak się stanie.
Reakcja arcybiskupa Głódzia mówi bardzo dużo. W niedzielę mówił: "Wczoraj miałem inne zajęcia, nie oglądam byle czego". "Kiedy skończy się ukrywanie przypadków pedofilii w Kościele?" - dopytywała dziennikarka. "Idziemy się modlić teraz, proszę mnie nie atakować i nie prowokować, bo ja taki naiwny nie jestem, jak pani myśli" - uciął rozmowę duchowny.

Jak się popatrzy na postawę arcybiskupa Głódzia, można mieć daleko idące wątpliwości, czy mury runą. Gdyby stopień odwagi innych biskupów był wystarczający, to skorygowaliby publicznie jego słowa i zachowanie. A tu wszystko odbywa się jak w dysfunkcyjnej rodzinie dotkniętej, dajmy na to, współuzależnieniem z powodu choroby alkoholowej ojca. Żona opowiada innym, że mąż jest chory lub że się źle czuje i jest niedysponowany. Ani ona, ani dzieci nie potrafią przyznać się do problemu, tak samo jak ich mąż i ojciec. Nie ma odważnego, który wstanie i powie, że tata jest alkoholikiem albo pijakiem. A kto by się odważył coś pisnąć na ten temat, ma wielkie szanse zostać okrzyknięty zakałą rodziny przez innych jej członków.

Niestety biskupom jako udzielnym książętom brakuje odwagi, żeby powiedzieć arcybiskupowi Głódziowi: "To, co powiedziałeś, to, jak się zachowałeś, jest poniżej wszelkiego dopuszczalnego poziomu. Twój czas się skończył.

A jak zacznie się ten efekt domina, to Kościół będzie musiał wypłacić gigantyczne odszkodowania ofiarom pedofili?

Przede wszystkim rozmowa o kwotach jako takich w kontekście ofiar jest niestosowna, bo wszystko, co wynika ze sprawiedliwości wobec ofiar, powinno być dopełnione. Jednocześnie wedle tej samej sprawiedliwości trzeba będzie rozstrzygnąć, za które przestępstwa Kościół jako instytucja ponosi współodpowiedzialność.
Nie akceptuję przyjmowania a priori zasady jakiejś odpowiedzialności zbiorowej. Do natury przestępstw pedofilskich należy to, że sprawcy działają skutecznie tylko w ukryciu. Jeśli zatem ktoś z przełożonych kościelnych, wiedząc o przestępstwie, brał udział w ukrywaniu czegokolwiek, to odpowiedzialność powinna być instytucjonalna. Jeżeli jednak przestępca skutecznie ukrywał swoje przestępstwa wobec wszystkich, to wyłącznie sam powinien ponieść wszystkie konsekwencje.

Często pojawiające się sugestie, także w filmie braci Sekielskich, że ktoś na pewno musiał coś wiedzieć, wcale nie są tak zasadne, jak się to potocznie wydaje. Bardzo często przestępca właśnie dlatego skutecznie grasuje, ponieważ nikt o tym nie wie - poza nim i ofiarami. Proszę zajrzeć do poważnych opracowań w tej dziedzinie, chociażby książek Anny C. Salter, amerykańskiej specjalistki, jednej z najlepszych na świecie. Ona wyraźnie podkreśla, na czym polega "geniusz" pedofilów. Przytacza przypadki pedofilów, którzy przez wiele lat wyprowadzali w pole niektórych sędziów federalnych w USA. Jednak żaden z tych sędziów nie został oskarżony o współudział w przestępstwach pedofilskich.

Pedofil jest skuteczny, gdyż genialnie kłamie, manipuluje i ukrywa swoje przestępstwa. Ważenie sprawiedliwego wyroku jest trudną sztuką. Łatwo natomiast dać się ponieść fali wezbrania słusznego gniewu i potępienia po obejrzeniu filmu braci Sekielskich. Mówię to także jako osoba, która na własnej skórze odczuła przypalanie fałszywymi oskarżeniami o nadużycia seksualne i o sprzeciwianie się nauczaniu Kościoła.
Kościół irlandzki musiał wypłacić miliony euro ofiarom księży pedofilów. Czy potrafiłby ojciec powiedzieć, jaka mogłaby być skala tych odszkodowań?
Nie potrafię określić wielkości potencjalnych odszkodowań, ponieważ na razie nikt nie ma wiedzy o rzeczywistej skali przestępstw, z jaką będziemy mieli do czynienia.
Ale samo słowo przepraszam nie wystarczy.
Wszędzie tam, gdzie w sprawiedliwym procesie dowiedzie się instytucjonalnej winy Kościoła, tam musi nastąpić sprawiedliwa restytucja.
Jeżeli księża nie zaczną mówić o tej sprawie głośno i otwarcie, to Kościół w Polsce powtórzy drogę kościoła irlandzkiego? Wielki kryzys, puste kościoły, brak powołań?
Nie lubię takich uproszczeń. Kościoły w Irlandii nie są puste, chociaż widoczny odpływ wiernych nastąpił. Ponadto mimo podobieństw Kościoła w Irlandii i w Polsce jest także wiele różnic. Z jednym można się jednak zgodzić. Jeśli w Polsce hierarchia kościelna każdego szczebla od zaraz nie zmieni swojego sposobu postępowania, to czeka nas wezbranie fali kryzysu, który od wielu lat stopniowo narasta. Jeżeli Kościół w Polsce nie stanie się przejrzysty, uczciwy i przede wszystkim w praktyce zatroskany o ofiary, to sięgniemy pod każdym względem dna.
Film braci Sekielskich stanowi kolejny ostatni dzwonek, kiedy wciąż jeszcze można uratować choćby resztki przyzwoitości i honoru. Czy polscy hierarchowie sprostają temu zadaniu? Jeżeli bezwarunkowo i ze zrozumieniem staną po stronie ofiar, to pojawi się promyczek nadziei.

Co powinni zrobić?

W ciągu najbliższych dwóch tygodni powinniśmy usłyszeć o podaniu się do dymisji paru biskupów. Następnie powinien zostać opracowany harmonogram audytów poszczególnych diecezji i zgromadzeń zakonnych. Wspólna komisja audytorów wewnętrznych i zewnętrznych powinna zacząć żmudne badania.

Ile procent szans daje ojciec, że tak właśnie będzie?

Nie jestem hazardzistą.
Rozumiem, że to tylko kolejny ostatni dzwonek?
Zdarzyło się ich już kilka. Teraz mamy kolejny.

(z.w.) Świat cały porzucić musi odpowiedzialność zbiorową, czyli żadną, co doświadczamy rozglądając się uważnie dookoła. Tylko osobowa imienna odpowiedzialność jest właściwą, zrozumiałą i prawnie skuteczną.

……………………………..


OPRAC. ARKADIUSZ JASTRZĘBSKI

15.05.2019

"Tylko nie mów nikomu" i pedofilia w Kościele. Jacek Saryusz-Wolski: wydumany problem

Zjawisko pedofilii dotyczy Kościoła w sensie procentowo-promilowym w mniejszym stopniu niż wszystkich innych kategorii zawodowych i społecznych - stwierdził Jacek Saryusz-Wolski. Europoseł PiS uznał, że to "problem wydumany, wymyślony specjalnie po to, żeby jątrzyć".



Polityk rządzącego obozu na antenie TVP Info zastrzegł, że pedofilia jest "strasznym zjawiskiem i należy je zwalczać. Szybko jednak dodał, że temat molestowania przez księży nieprzypadkowo został wywołany przez film braci Sekielskich w okresie kampanii wyborczej.

- Koalicja Europejska nie ma nic do powiedzenia w sprawach europejskich, w związku z czym zajmuje się tym, czym nie powinna się zajmować. To w ogóle nie jest temat do takiej gorącej debaty i oskarżeń - powiedział Jacek Saryusz-Wolski.

- Te zarzuty są wzięte z sufitu, ten atak na Kościół jest polityczny i ma swoje cele - oceniał w "Kwadransie politycznym TVP" kandydat PiS w wyborach do PE w Warszawie. Jego zdaniem regulacje prawne zapowiedziane przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego "zamykają sprawę"
Saryusz-Wolski mówił także o "lewicowym projekcie inżynierii społecznej", który "gdzieś wisi w powietrzu". Uznał, że w kampanii wyborczej przed najbliższymi wyborami powinny dominować tematy związane z Unią Europejską, a nie Kościołem katolickim..

- Szereg już mieliśmy takich wrzutek, żeby nie rozmawiać o UE i o rzeczywistych problemach - powiedział.

Od soboty film braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" o pedofilii w Kościele obejrzano już 7,7 mln razy, a sprawa zdominowała debatę publiczną w Polsce. W poniedziałek Zbigniew Ziobro powołał zespół prokuratorów, którego zadaniem jest przeprowadzenie analizy zdarzeń przedstawionych w filmie.

(ZW) Komentował nie będę. Powtórzę tylko: prawda, do komentowania się po prostu nie nadaje.
……………………………………

PIOTR BIAŁCZYK

15.05.2019

O. Knabit pyta Sekielskiego: "Czy rzeczywiście zależy Panu na dobru dzieci w Polsce?"

"Ten film trzeba pokazać wszystkim kandydatom do stanu duchownego" - pisze na Facebooku o. Leon Knabit. Były przeor opactwa w Tyńcu pyta jednocześnie Tomasza Sekielskiego, czy "faktycznie zależy mu na dobru dzieci".



O.Leon Knabit komentuje film "Tylko nie mów nikomu" Tomasza Sekielskiego (East News, Fot: JAN GRACZYNSKI/East News)

Według duchownego sprawa pedofilii w Kościele katolickim to zaledwie ułamek wszystkich spraw. "To tylko 3 proc. pedofilii w Polsce. Czy dziennikarska kwerenda sięgnie do pozostałych 97 proc.?" - pyta benedyktyn. "Czy będą filmy o zwyrodniałych tatusiach, braciach, dziadkach i wujkach, o matkach, które wiedząc bagatelizowały sprawę dramatu swoich córek? - dodaje.
O. Leon Knabit zastanawia się także nad powodami stworzenia dokumentu "Tylko nie mów nikomu". "Jeśli w tym potrzebnym filmie chodzi tylko o "dołożenie czarnym" Panie Reżyserze, to traci Pan wiarygodność" - pisze były przeor. Zaznacza, że sam czeka na "bolesne, ale owocne ukazanie problemu pedofilii w całej Polsce dla dobra dzieci przede wszystkim".

"Tylko nie mów nikomu" wielkim sukcesem

W ciągu dwóch dni od swojej premiery, dokument "Tylko nie mów nikomu", który obnaża przypadki pedofilii w polskim Kościele, został wyświetlony ponad 8 milionów razy w serwisie YouTube. Film zmusił do reakcji przywódców polskiego Kościoła i liderów największych partii politycznych.

Oczekuję, jako członek wspólnoty [Kościoła - red.], natychmiastowego rozliczenia tak sprawców, jak i tych hierarchów, którzy ich ochraniali i ochraniają po dziś. Mam też nadzieję, że jutro, o 6.00 rano, do drzwi oprawców przedstawionych w filmie Sekielskiego zapuka policja" - pisał na Facebooku Paweł Kukiz.
- Poruszający i mocny - tak film Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" ocenił Joachim Brudziński. Minister spraw wewnętrznych zapewnił, że prokuratura jeszcze raz przygląda się osobom, których wątki zostały w nim poruszone. - Zero tolerancji dla tych wszystkich kreatur, które w ten sposób tak dramatyczny i traumatyczny krzywdzą dzieci - zapewniał na konferencji szef MSWiA.

"Tylko nie mów nikomu". Zdecydowane reakcje

Prokuratura Krajowa we poniedziałek poinformowała, że postanowiła powołać zespół ds. analizy zdarzeń przedstawionych w filmie o pedofilii w polskim Kościele. Na razie nie ma żadnej informacji w jakim trybie będzie pracować specjalna komisja oraz w jaki sposób będzie działała.

Warto zaznaczyć, że politycy Wiosny wysłali wcześniej w poniedziałek pismo do prokuratora generalnego o powołanie zespołu ds. przypadków ujawnionych w filmie "Tylko nie mów nikomu". - Trzeba działać szybko, może dojść do mataczenia - przekonywał na konferencji Robert Biedroń.
Z obu stron politycznego sporu wypłynęły także propozycje zaostrzenia kar za przestępstwa seksualne na małoletnich. Zniesienie przedawnienia przestępstw pedofilskich, dożywotni zakaz pracy z dziećmi dla skazanych, zespół prokuratorski do walki z przestępczością wobec dzieci - to trzy propozycje Platformy Obywatelskiej. - Jeśli nie działają, służby i rząd to parlament musi działać - mówił Grzegorz Schetyna w poniedziałek.
Dzień wcześniej o zmianach w kodeksie karnym mówił również prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Nie będzie zawiasów za pedofilię, będą surowe kary, być może nawet do 30 lat więzienia. I to dla wszystkich, niezależnie jakie funkcje społeczne pełnią – mówił prezes Kaczyński na niedzielnej konwencji. – Granica odpowiedzialności karnej, jeśli chodzi o wiek ofiary, jest zarysowana bardzo nisko - 15 lat; ona będzie podwyższona. I niech nikt nie mówi o efebofilii - zaznaczył lider PiS.

(ZW) OTO DOWÓD NA ISTNIENIE PiS, na prawo i sprawiedliwość w Polsce. Czasy wszelkiej odmiany psu bractwa w kraju naszym zdecydowanie dobiegają zasłużenie prawnych zakończeń. Dzięki PiS, które jest autentycznym prawem i autentyczną, a nie teoretyczną sprawiedliwością.

……………………………………..
GAZETA.PL:

O. Rydzyk zabrał głos w sprawie "Tylko nie mów nikomu". "Wyciągnięto maczugę pedofilii"

pawk
16.05.2019 ? 06:00



O. Tadeusz Rydzyk zabrał głos ws. filmu Sekielskich "Tylko nie mów nikomu". W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" stwierdził, że dramatu osób pokrzywdzonych zrobiono "przemysł pedofilii". - To są zorganizowane działania, które już przetestowano za granicą. (...) Wyciągnięto maczugę pedofilii - mówił.
Dokument braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" wciąż jest komentowany, nie tylko przez dziennikarzy i polityków, ale też kościelnych hierarchów. Głos zabrał też o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja.
Redemptorysta udzielił wywiadu "Naszemu Dziennikowi" (gazeta jest związana z mediami z Torunia), w którym ocenia, że obecne wydarzenia wokół "Tylko nie mów nikomu", to "jeden z etapów walki z Kościołem". Stwierdził jednocześnie, że "nie usprawiedliwia niczego", ale odsetek księży wśród pedofilów "jest nikły".

O. Rydzyk o "przemyśle pedofilii". "To zorganizowane działania, wyciągnięto maczugę pedofilii"

O. Tadeusz Rydzyk w wywiadzie powiedział też, że z dramatu pokrzywdzonych przez księży zrobiono "przemysł pedofilii", a osoby w ten rzekomy proceder zaangażowane chcą nie tylko zarabiać na "oskarżeniach o pedofilię", ale też zniszczyć Kościół.
To są zorganizowane działania, które już przetestowano za granicą. Mieliśmy już maczugę antysemityzmu, nazizmu, nacjonalizmu, faszyzmu, teraz wyciągnięto maczugę pedofilii
- powiedział "Naszemu Dziennikowi". Dalej redemptorysta ocenił, że przez 30 lat znaleziono kilka przypadków przestępstw seksualnych wśród księży, tymczasem "nie mówi się" o tym, ile dobra dokonali ludzie Kościoła. - To jest walka z Kościołem, obliczona na jego zniszczenie. Grzech należy wyrywać, ale nie niszczyć człowieka, nie niszczyć Kościoła - oznajmił.

(ZW) Komentarz własny czytelnika.

……………………………….


"Naruszają dobra osobiste". Biskup Suski odrzuca zarzuty stawiane mu po filmie Sekielskich

DoRzeczy Online
17.05.2019 / 06:00


© PAP / Tytus Żmijewski Biskup senior toruński Andrzej Suski
Kuria toruńska wydała oświadczenie związane z zarzutami pod adresem biskupa seniora Andrzeja Suskiego. Hierarcha jest oskarżany o tuszowanie przypadków pedofilii w tej diecezji, a wszystko to za sprawą głośnego filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu".
Poniżej publikujemy treść oświadczenia:
"Biskup Andrzej Suski odrzuca zarzuty postawione mu w liście otwartym Toruńskiego Strajku Kobiet oraz przez p. Arkadiusza Brudzińskiego ze Stowarzyszenia Polska Laicka, dotyczące rzekomego ukrywania czynów pedofilskich trzech księży diecezji toruńskiej: Pawła K., Andrzeja S., Jarosława P.
Przypadek Pawła K. nigdy nie był zgłaszany władzy diecezjalnej i nie dotyczy on diecezji toruńskiej. Natomiast w dwóch pozostałych przypadkach, bezpośrednio po ich formalnym zgłoszeniu, zastosowano w pełni obowiązujące wówczas procedury kościelne i przepisy prawa państwowego. Na czas postępowania wyjaśniającego obydwaj duchowni zostali pozbawieni swoich stanowisk duszpasterskich. Trybunał diecezjalny przeprowadził postępowania wyjaśniające, a dokumentacja została przesłana do Stolicy Apostolskiej. Ofiary przestępstw zostały pouczone o ich prawie do zgłoszenia sprawy w prokuraturze państwowej. W rezultacie tych działań jeden z duchownych został wydalony ze stanu duchownego dekretem potwierdzonym przez Stolicę Apostolską, drugi został suspendowany po prawomocnym wyroku sądowym, czyli nałożono na niego karę zakazującą wykonywania jakichkolwiek czynności kapłańskich. Obecnie odbywa karę więzienia.
Nie jest prawdą również to, że bp Andrzej Suski „nigdy nie zainteresował się losem ofiar, nie zadeklarował pomocy”. Kuria dysponuje potwierdzeniami opłat za terapię psychologiczną, udzielaną tak długo jak była ona potrzebna.
Zarzuty stawiane byłemu biskupowi diecezji toruńskiej w sprawie tuszowania przestępstw pedofilii są bezpodstawne i naruszają jego dobra osobiste.
Ponadto oskarżenia byłego księdza Andrzeja Srebrzyńskiego względem biskupa Suskiego, w liście skierowanym do „Gazety Pomorskiej”, są bezpodstawne i kłamliwe".



(ZW) Komentarz własny czytelnika.

…………………………………………………
GAZETA.PL:

Lublin: Wojewoda Przemysław Czarnek przyznał medale za walkę z LGBT. "Homoseksualizm przyczyną pedofilii"

NPK
17.05.2019 / 06:30



© Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta Wojewoda lubelski Przemysław Czarnek.
W czwartek w urzędzie wojewódzkim Przemysław Czarnek wręczył przedstawicielom dziewięciu samorządów "Medal Wojewody" za sprzeciw wobec "ideologii LGBT". Jak podaje Onet.pl wojewoda miał podziękować samorządowcom, którzy "opowiedzieli się za dobrem rodziny" i nie poparli "ideologii LGBT, która jest sprzeczna z Konstytucją RP".
Przemysław Czarnek podczas wystąpienia przed wręczeniem odznaczeń podkreślił, że od dłuższego czasu w Polsce dochodzi do "próby rozbicia jedności narodu". Wojewoda znalazł także winnego tej sytuacji: "To szatan. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Jeśli szatan chce uderzyć w tę wspólnotę, to uderza w rodzinę. Jeśli zniszczy rodzinę, zniszczy naród".

Ponadto polityk wypowiedział się także na temat filmu Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu". Czarnek przyznał, że należy znaleźć przyczynę takiego zachowania księży, ponieważ tylko w ten sposób będzie można ochronić dzieci przed zbrodniami. Wojewoda jest jednak zdania, że rzetelne rozmowy na ten temat nie mogą obyć się bez rozważenia, czy homoseksualizm księży nie jest główną przyczyną pedofilii w Kościele - "Rzetelnie to jest wówczas, kiedy powiemy, jaka jest rola homoseksualizmu w tej zbrodni i dlaczego homoseksualizm jest główną przyczyną pedofilii w kościele".
Lublin. Medale za walkę z LGBT - homoseksualizm księży główną przyczyną pedofilii w Kościele?
Odznaczenia otrzymali przedstawiciele: Sejmiku Województwa Lubelskiego, powiatu Świdnickiego, Ryckiego, gminy Mełgiew, Zakrzówek i Wilkołaz oraz miasta Świdnik, Ostrów Lubelski i Urzędów. Według oficjalnej strony Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie medale zostały wręczone: "za podjęte działania w celu ochrony instytucji rodziny przed zagrożeniami ze strony destrukcyjnych ideologii, poprzez włączenie się w akcję "Samorząd wolny od ideologii LGBT", kultywowanie myśli Św. Papieża Jana Pawła II wzywającego do "przeciwstawienia się wszystkiemu, co uwłacza ludzkiej godności i poniża obyczaje zdrowego społeczeństwa" oraz do promowania cywilizacji życia, wbrew szerzącej się kulturze śmierci, stanowiącego jedno z najważniejszych wyzwań współczesnego świata".
Akcja "Samorząd wolny od ideologii LGBT" została zainicjowana przez radnych regionu lubelskiego po tym, jak prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał Deklarację LGBT+. Zgodnie z nią, samorządowcy mają dążyć do ochrony rodzin i sprzeciwiać się "ideologii gender". Jako pierwszy stanowisko to przyjął powiat świdnicki. Później, podczas kwietniowych obrad sejmiku województwa lubelskiego doszło do uchwalenia stanowiska sprzeciwu wobec ideologii LGBT. Za przyjęciem uchwały głosowało 24 radnych z Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego. Przeciwni byli tylko przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej - Bożena Lisowska, Krzysztof Komorski i Krzysztof Grabczuk.
Wojewoda Czarnek pozwany za słowach o "dewiacjach i wynaturzeniach"
Wojewoda Przemysław Czarnek został pozwany za swoje słowa na temat organizacji Marszu Równości w Lublinie. Na swoim kanale na YouTubie umieścił nagranie, w którym stwierdził, że wydarzenie "promuje zboczenia, dewiacje i wynaturzenia". Powiedział również, że "takie obnoszenie się ze swoją seksualnością na ulicy jest po prostu obrzydliwe".

Zgodnie z ugodą sądową miał przeprosić urażonych, ale już dzień później oświadczył, że "nikogo nie przeprasza za ani jedno słowo". - Wojewoda chyba sam nie wie, czego chce, zachowuje się irracjonalnie - komentował w rozmowie z Gazeta.pl Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego Marszu Równości, który pozwał Czarnka za zniesławienie.

Polskie Towarzystwo Seksuologiczne: Pedofilia nie ma związku z orientacją
Polskiego Towarzystwo Seksuologiczne w ubiegłym roku wydało stanowisko na temat rzekomego związku pedofilii z jakąkolwiek orientacją seksualną:

W odpowiedzi na szerzącą się w debacie publicznej dezinformację, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne pragnie dokonać rozróżnienia dwóch odrębnych, lecz nagminnie mylonych pojęć: homoseksualizm i pedofilia. Homoseksualność jest to pociąg erotyczny i uczuciowy wobec osób tej samej płci, analogicznie jak heteroseksualność stanowi pociąg erotyczny i uczuciowy wobec osób płci odmiennej. Pedofilia jest to pociąg erotyczny wobec cech niedojrzałości płciowej, a więc do cielesnych cech dziecięcości. Czyn pedofilny rozumiany jest jako zabronione prawem seksualne wykorzystanie dziecka poniżej lat 15 przez osobę pełnoletnią. Należy podkreślić, że – identycznie jak sama w sobie heteroseksualność - również homoseksualność per se nie implikuje żadnej szczególnej predyspozycji do zakazanego prawem wykorzystywania seksualnego dzieci.

(ZW) Powtórzę fragment ostatni, który skopiowałem, bo wszyscy muszą to wiedzieć i uczyć dzieci i wnuki swoje.

W odpowiedzi na szerzącą się w debacie publicznej dezinformację, Polskie Towarzystwo Seksuologiczne pragnie dokonać rozróżnienia dwóch odrębnych, lecz nagminnie mylonych pojęć: homoseksualizm i pedofilia. Homoseksualność jest to pociąg erotyczny i uczuciowy wobec osób tej samej płci, analogicznie jak heteroseksualność stanowi pociąg erotyczny i uczuciowy wobec osób płci odmiennej. Pedofilia jest to pociąg erotyczny wobec cech niedojrzałości płciowej, a więc do cielesnych cech dziecięcości. Czyn pedofilny rozumiany jest jako zabronione prawem seksualne wykorzystanie dziecka poniżej lat 15 przez osobę pełnoletnią. Należy podkreślić, że – identycznie jak sama w sobie heteroseksualność - również homoseksualność per se nie implikuje żadnej szczególnej predyspozycji do zakazanego prawem wykorzystywania seksualnego dzieci.
………………………………………………..

GAZETA.PL:

"Perfidna i kłamliwa narracja". Macierewicz broni Kościoła po filmie "Tylko nie mów nikomu"
pawk
17.05.2019 / 13.00


SLAJD 1/6 © Agora S.A.
Antoni Macierewicz, były szef MON

Według Antoniego Macierewicza sytuacja wokół filmu "Tylko nie mów nikomu" to "brutalny atak" na Polskę i Kościół. Jak twierdzi były szef MON, Kościół nie jest "siedliskiem obrońców pedofilii" i wskazuje, że to inne środowiska ją "promują".
Antoni Macierewicz, były szef MON, w swoim cotygodniowym felietonie "Głos Polski" w Radiu Maryja odniósł się do filmu braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu". Według polityka Prawa i Sprawiedliwości Polska, a także Kościół, zostały w ostatnim czasie "brutalnie zaatakowane".
Nasz kraj, nasza ojczyzna, my wszyscy, zostaliśmy brutalnie zaatakowani z dwóch stron. Z jednej strony Kościołowi katolickiemu w Polsce próbuje się przypisywać najpotworniejsze przestępstwa. Sugeruje się, że Kościół jest siedliskiem obrońców pedofilii. To szczególnie perfidna, kłamliwa i niemająca nic wspólnego z rzeczywistością narracja.
- mówi na nagraniu obecny przewodniczący podkomisji smoleńskiej. Dopiero w dalszej części filmu Macierewicz doprecyzowuje, że atak z drugiej strony to rzekome niszczenie relacji Polski z USA, czemu winne mają być różne, niezidentyfikowane środowiska.

Macierewicz o 4-latkach, technikach seksualnych i upowszechnianiu pedofilii
Dalej Antoni Macierewicz twierdzi, że "brutalny atak" na Kościół przeprowadzają ludzie, którzy mają wspierać i bronić pedofilów. Dodaje przy tym, że przykładem na to ma być "próba wpisania do obowiązków samorządów" demoralizowania najmłodszych i np. uczenia 4-latków technik seksualnych.
Czyż to nie jest propaganda pedofilii? Czyż to nie jest rzecz najbardziej wstrząsająca wtedy, kiedy narzędzia państwa polskiego próbuje się użyć do niszczenia istoty osobowości ludzkiej? To jest właśnie upowszechnianie pedofilii!
- grzmi Antoni Macierewicz, podkreślając, że właśnie na takie rzeczy powinno zwracać się uwagę. Podkreśla przy tym, że państwo powinno stanąć po stronie "najmłodszych, absolutnie bezradnych" wobec "przemocy" państwa. Pod czym kryje się przemoc państwa? Właśnie pod rzekomą demoralizacją najmłodszych.
Jednocześnie Macierewicz zaznacza:

Pedofilia wszędzie, bez względu na to, kto by ją uprawiał i upowszechniał, musi być karana i ścigana. Dobrze, że w życie wchodzi ustawa o podwyższeniu kar za pedofilię, tak powinno właśnie być. To najlepszy sposób odstraszania od tego obrzydliwego przestępstwa. Księża, którzy popełnili to przestępstwo, muszą być karani, co nie znaczy, że nie trzeba zająć się innymi obszarami.
Techniki seksualne dla 4-latków? Bzdura
Macierewicz nawiązał do Deklaracji LGBT+, dokumentu podpisanego przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wśród jej najważniejszych zapisów są: stworzenie placówki interwencyjnej, która będzie schronieniem dla osób nieheteroseksualnych wyrzuconych z domu lub obawiających się o swoje życie w miejscu zamieszkania, stworzenie całodobowej infolinii skierowanej do osób LGBT+ doświadczających przestępstw z nienawiści, gdzie udzielana będzie pomoc psychologiczna i prawna czy przeciwdziałanie mowie nienawiści i przemocy słownej i fizycznej, aby skutecznie chronić osoby LGBT+.

Najwięcej manipulacji pojawiło się wokół punktu o zapewnieniu w warszawskich szkołach rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, zgodnej ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. Politycy i działacze prawicowi twierdzą, że dzieci w przedszkolu będą "uczone masturbacji". Nie jest to prawda - taki zapis nie pojawia się w standardach WHO. Zajęcia dotyczą dzieci najwcześniej w 4 klasie szkoły podstawowej, są dobrowolne i za zgodą rodziców. - Moim celem po prostu jest ochrona wszystkich, którzy mają inne od większości poglądy, wygląd czy orientację. Moim celem jest to, aby żaden dzieciak nie popełnił samobójstwa w wyniku zaszczucia w szkole. Moim celem jest to, żeby nikt nie był szykanowany albo atakowany w warszawskim autobusie, dlatego, że trzyma się z kimś za rękę, albo mówi w innym języku - tłumaczył Rafał Trzaskowski.
…………………………………………………
(ZW) Nic ująć się nie da, a dodać można wiele, i wiele więcej. Np.: - *Antoni Macierewicz – chodząca merytoryczność
*Rafał Trzaskowski – chodząca komunistyczna fałszywość

…………………………..
DO RZECZY:


"To nie księża są pedofilami, ale pedofile stają się księżmi". Mocny komentarz Dody o filmie Sekielskich

DoRzeczy Online
17.05.2019 / 14:00




PAP / Stach Leszczyński Dorota "Doda" Rabczewska

To nie księża są pedofilami, ale pedofile stają się księżmi - uważa Dorota Rabczewska. Piosenkarka poproszona została o opinię na temat filmu "Tylko nie mów nikomu" Tomasza i Marka Sekielskich.
Wciąż nie cichną komentarze po filmie "Tylko nikomu nie mów" opisującego przypadki pedofilii w polskim Kościele. O zdanie na ten temat zapytana została nawet piosenkarka Dorota Rabczewska. "Doda" odniosła się do tego tematu w rozmowie z portalem przeambitni.pl.

Piosenkarka oceniła, iż bardzo dobrze, że ten film powstał. Wyraziła jednak obawę, że mimo chwilowego poruszenia historiami w nim przedstawionymi, nic się nie zmieni. – Uważam, że bardzo dobrze, że ten film powstał. Niestety obawiam się, że jest taka wrzawa. Z pozoru odbiór pozytywny na zasadzie, że "ojej zmienimy coś". Ale obawiam się, że to tylko jest kwestia przedwyborczych chęci, boje się, że nic z tym jednak się nie stanie – przyznała.

Rabczewska powiedziała, że jej mąż jest bardzo religijną osobą, która co niedzielę uczestniczy we Mszy świętej. – I wydawać by się mogło, że osoby religijne będą cały czas odrzucać ten temat i trzymać się strony Kościoła, a wcale tak nie jest. Ktoś, kto ma poukładane w głowie, ma empatię, kocha ludzi, to odbierze ten film tak, jak odbierze – dodała. "Doda" podkreśliła, że dziwi ją jednak jedna rzecz.

– Zawsze zastanawiam się, co by tu zrobić, by było lepiej. Wydaje mi się, że żadna kara, bardziej sroga za pedofilię tego nie zmieni, bo kara za morderstwo jest maksymalna i tak te morderstwa się dzieją. Ktoś, kto podejmuje takie działania, zdaje sobie sprawę z konsekwencji, więc te zaostrzenia nic nie dadzą – wskazała. Piosenkarka wyraziła pogląd, że to nie jest tak, że to księża są pedofilami, ale że to pedofile stają się księżmi. W jej ocenie receptą na rozwiązanie problemu pedofilii w Kościele mogłaby być bardziej rygorystyczna selekcja kandydatów do seminarium.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Czasem nawet artysta, czy celebryta jakiś wypowie „święte słowa”, jak np. powyższe tytułowe: „To nie księża są pedofilami, ale pedofile stają się księżmi…”, co jest prawdziwą w sprawie tej wyrocznią, więc nie podlega żadnej dyskusji.
Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem:
„Wydaje mi się, że żadna kara, bardziej sroga za pedofilię tego nie zmieni…”

Jeszcze jeden powód do ponownego wprowadzenia sądowego wyroku kary śmierci, (do czego od lat .. nastu co najmniej nawołuję, choć nieskutecznie) skoro z ciągle to nowych stron słychać:, „… bo kara za morderstwo jest maksymalna i tak te morderstwa się dzieją.”

Dzieje się wiele przeróżnych draństw i niegodziwości na tym coraz bardziej złym świecie, bo nie ma kary śmierci, o której likwidację mafijni gangsterzy zadbali z premedytacją, do wdrażania owych draństw się przygotowując. Czy Tusk do owych bandyckich działań by się dopuścił gdyby musiał się z nią liczyć? Jeżeli nawet to tylko raz. A nie tyle lat się ich dopuszczając. I wszędzie byłoby to samo, po zrobieniu porządku w samym środowisku prawniczym, - szczególnie sądowniczym, - które brudne pieniądze zarabiają w wielkości wprost proporcjonalnej do wielkości dokonywanych przestępstw, czyli czym większe przestępstwo, tym większa dla nich brudna, ale przecież kasa.
…………………………………
GAZETA.PL DZIECKO:

Przemoc seksualna wobec dzieci to nie tylko akt seksualny. Jak rozpoznać, że dziecko jest ofiarą?
opr. Joanna Biszewska
17.05.2019



© fot: pexels.com
Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci

Dzieci, które stają się ofiarami przemocy seksualnej prawie nigdy nie szukają pomocy. Większość z nich długo waha się, zanim podejmuje próbę ujawnienia strasznej tajemnicy. Jakie zachowanie dziecka może naprowadzić rodziców, opiekunów na trop, że być może dziecko jest ofiarą molestowania seksualnego?

Skala nadużyć seksualnych wobec małoletnich jest trudna do oszacowania. Polska policja rocznie wszczyna kilka tysięcy postępowań w sprawach, w których jest podejrzenie przestępstwa wobec wolności seksualnej małoletniego. To jednak - jak sugerują badania psychologów - zaledwie ułamek.

Tym bardziej, że przemoc seksualna wobec dzieci nie musi być wcale aktem seksualnym, gwałtem. Wystarczą nieodpowiednie pieszczoty, ocieranie się o dziecko lub używanie w rozmowie z dzieckiem języka, jakim posługują się dorośli, opisując seksualne czynności. Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci.

Według danych z badania nieco ponad 12 proc. nastolatków padło ofiarą wykorzystywania seksualnego; wykorzystywania seksualnego z kontaktem fizycznym doświadczyło 6,4 proc. młodych ludzi, zaś bez kontaktu fizycznego 8,9 proc. - cytowane dane pochodzą z 2016 r. z raportu fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pt. "Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie a konsekwencje w życiu dorosłym".

W tym samym raporcie przeczytamy, że ofiarami trzykrotnie częściej padają dziewczynki. Wynika to przede wszystkim z tego, że sprawcami najczęściej są mężczyźni, a odsetek homoseksualistów jest podobny do tego w ogólnej populacji. Z drugiej strony liczba ofiar wykorzystywania seksualnego płci męskiej może być niedoszacowana, ponieważ chłopcom czasami trudniej jest ujawnić, że zostali wykorzystani, szczególnie przez mężczyznę.

Sprawcy to najczęściej osoby, które dzieci dobrze znają

Zdecydowana większość sprawców to osoby znane dziecku - członkowie rodziny lub znajome osoby dorosłe, autorytety. Jedynie 14 proc. sprawców to osoby obce.
Sprawcami wykorzystywania seksualnego dzieci rzadko są pedofile, czyli osoby, których preferencje seksualne dotyczą dzieci przed okresem dojrzewania. Zdecydowana większość sprawców - od 70 do 80 proc. - to osoby traktujące dziecko jako zastępczy lub atrakcyjny obiekt zainteresowań seksualnych.
O tym, że sprawcami przemocy seksualnego wobec dzieci są najczęściej osoby, które dzieci dobrze znają mówiła w podcaście Hanny Zielińskiej "Dorosłe dzieci" Patrycja Kurowska, psycholożka i seksuolożka z Komitetu Ochrony Praw Dziecka, która jako biegła sądowa uczestniczy w przesłuchaniach nieletnich.

Dlaczego dzieci nie dostają wsparcia?

Dlaczego dzieci, które ujawniają przestępstwa seksualne wobec siebie, są tak często przez dorosłych odrzucane? Dlaczego tak często dorośli im nie wierzą? - pytała w audycji Hanna Zielińska.

- Dorosłym jest łatwiej, wygodniej i przyjemniej nie wierzyć.To typ przemocy, który jest szczególnie obwarowany największą chęcią zamiecenia wszystkiego pod dywan. Najczęściej sprawcami są osoby znane i bliskie dziecku. Zaufane. Autorytety dla dziecka. To nie jest zwykle gwałciciel, który wyskakuje zza krzaków - wyjaśniała Kurowska, która zwracała uwagę na to, aby uczyć dzieci ochrony własnych granic, nie bezwzględnego podporządkowania dorosłym, lecz umiejętności odróżniania dobrego dorosłego od złego dorosłego.

Nie pozwalajmy nikomu przyuczać naszego dziecka do bezwzględnej uległości, uczmy dziecko sceptycyzmu i samostanowienia
- namawiała psycholożka i seksuolożka w audycji "Molestowanie seksualne dzieci - prewencyjny poradnik dla rodziców.

Kto powinien wzbudzić obawy?

Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy ktoś zamierza wykorzystać seksualnie dziecko. Rodzice powinni jednak zwrócić szczególną uwagę na osoby, które: zasypują dziecko prezentami, upominkami, zapraszają na wyjazdy, wakacje, poszukują okazji do tego, aby być z dzieckiem sam na sam - przeczytamy na stronie Ogólnopolskiej kampanii społecznej „Zły dotyk”.

Dziecko nie powie

© Dostarczane przez Agora S.A. Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci
Wszelkie sytuacje, gdy dziecko czuje się zdezorientowane i głęboko zawstydzone, określa się molestowaniem seksualnym dzieci fot: pexels.com

- Zdarza się tak, że dzieci nic nie mówią na temat molestowania. To zależy od osobowości dziecka, sytuacji i charakteru nadużycia. Np. jeśli (sprawcą) jest osoba zaufana albo proces uwodzenia następuje stopniowo, nie wyczuwają granicy - tłumaczyła Kurowska na antenie TOKFM.

W naukowym tekście „Bezpośrednie konsekwencje wykorzystywania seksualnego dzieci” prof. William N. Friedrich, który był psychologiem, profesorem Mayo Medical School i konsultantem w Mayo Clinic w Rochester w stanie Minnesota wyjaśniał na podstawie przeprowadzonych badań psychologicznych, że nie u wszystkich dzieci pojawiają się objawy, będące następstwem wykorzystywania seksualnego.

„Odsetek ofiar wykorzystywania seksualnego, u których wystąpiły objawy różnił się znacznie w zależności od badania. Na przykład, udział osób przejawiających takie symptomy, jak lęk, depresja, objawy stresu pourazowego, problemy szkolne, problemy z nauką, zachowania autodestrukcyjne czy objawy somatyczne, wahał się wśród ofiar w granicach 20 - 30 proc. W analizowanych badaniach 30–40 proc. ofiar wykorzystywania seksualnego nie miało żadnych objawów w chwili badania” – przeczytamy w rozprawie profesora.

Sprawca to może być bardzo miły człowiek, pomocny dziecku"

Maria Keller-Hamela, psycholog, wiceprezeska Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, ekspert Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Przeciwdziałania Krzywdzeniu i Zaniedbywaniu Dzieci ISPCAN w naszej rozmowie "To mit, że pedofil to obcy, który czeka za rogiem, porywa nam dziecko i wykorzystuje je" podkreślała, że nie ma specyficznych objawów wykorzystywania seksualnego.

"Badania wykazały, że bardzo duży procent dzieci w ogóle nie ma objawów! Nawet wiele z tych dzieci, które na pewno były ofiarami wykorzystywania seksualnego, a sprawca został zatrzymany i skazany prawomocnym wyrokiem. Może te objawy pojawią się później, na innym etapie rozwojowym, a może nie. Dobrze o tym wiedzieć, bo panują różne fałszywe przekonania dotyczące tego problemu, np. że sprawca to jakiś stary, obleśny, brudny facet, a przecież może to być bardzo miły człowiek, pomocny dziecku, wzbudzający powszechny szacunek" - mówiła ekspertka, która tłumaczyła tez skąd bierze się takie "bezobjawowo" zachowanie dziecka:

"Część dzieci tak się boi, że w ogóle niczego po sobie nie pokazuje! W przypadku starszych dzieci zwłaszcza powinniśmy być czujni, jeśli widzimy, że mają jakieś droższe prezenty czy pieniądze, pytać skąd je mają, interesować się z kim spędzają czas. Charakterystyczna bywa też jakaś duża zmiana w zachowaniu, np. dziecko które było energiczne, nagle jest smutne albo dziecko stonowane staje się niespokojne, nie sypia w nocy itd. Oczywiście powodów takich zmian w zachowaniu może być wiele, ale warto się przyjrzeć, co tę zmianę mogło spowodować".

O ewentualnych sygnałach ostrzegawczych w zachowaniu dziecka, które mogą wskazywać na wykorzystywanie seksualne przeczytamy m.in. w poradniku „Jak chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym. Poradnik dla rodziców i profesjonalistów” Fundacji Dajemy Dzieci Siłę (dawniej Fundacja Dzieci Niczyje), która od 1991 roku dąży do tego, by wszystkie dzieci miały bezpieczne dzieciństwo i były traktowane z poszanowaniem ich godności i podmiotowości.

Co powinno zaniepokoić?
Dziecko, które doświadcza wykorzystywania seksualnego, może przejawiać następujące zachowania:
- Zaczyna unikać zostawania sam na sam z którymś z członków rodziny
- Przejawia niespodziewany lęk przed jakąś osobą dorosłą, albo nie chce się z nią kontaktować
- Próbuje powiedzieć o wykorzystywaniu w sposób pośredni - za pomocą aluzji, rysunku i wskazówek. Może na przykład wspomnieć, że ktoś poprosił je do dochowanie tajemnicy albo zadawać pełne niepokoju pytania dotyczące rozpadu rodziny lub tego, czy „tatusia mogą zabrać z domu”
- Opisuje zachowania jakiejś osoby dorosłej, wskazujące na to, że osoba ta próbuje uwieść dziecko z zamiarem wykorzystywania seksualnego
- Wydaje się przygnębione i wycofane, skarży się na dolegliwości fizyczne, które nie mają uzasadnienia medycznego
- Ma problemy ze snem
- Przejawia dolegliwości wskazujące na wykorzystywanie, na przykład ból w okolicy pochwy lub odbytu
- Nie chce chodzić do szkoły bądź też nagle traci zdolność koncentracji uwagi i zaczyna mieć problemy z nauką
- Zaczyna zachowywać się agresywnie
- Przejawia nietypowe zachowania seksualne - publicznie się masturbuje, używa nowych określeń czynności seksualnych lub intymnych części ciała, wykazuje wiedzę seksualną, której się po nim nie spodziewasz.
Poziom objawów, takich jak: lęk, depresja, objawy stresu pourazowego (ang. posttraumatic stress disorder, PTSD), problemy szkolne, problemy z nauką, zachowania autodestrukcyjne czy objawy somatyczne u dzieci, które doznały wykorzystywania seksualnego, jest zróżnicowany.
Więcej objawów mają dzieci starsze niż młodsze, a ich charakter jest inny u chłopców i u dziewczynek. Ilość i głębokość objawów zależy również od tego, jak przebiegało wykorzystanie seksualne dziecka i kto było jego sprawcą, m.in. od wystąpienia bądź nie penetracji, użycia siły, częstości kontaktów seksualnych z dzieckiem i czasu ich trwania. Więcej objawów ujawnia się również u dzieci, którym opiekunowie nie udzielili wsparcia - Fragment pochodzi z poradnika „Jak chronić dzieci przed wykorzystywanie seksualnym: fundacji Dajemy Dzieci Siłę. (fragment pochodzi z poradnika „Jak chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym. Poradnik dla rodziców i profesjonalistów").

Gdzie szukać pomocy
Rodziny, które potrzebują porady, pomocy mogą zwrócić się do kilku instytucji. Pomocy można szukać poprzez:
Komitet Ochrony Praw Dziecka - uzyskasz m.in. informacje, gdzie szukać wsparcia, do jakich instytucji zgłosić się o pomoc. Często anonimowy kontakt to pierwszy krok do przełamania barier i podjęcia decyzji o bezpośredniej rozmowie ze specjalistą
Fundacja Nie Lękajcie się - Myśl o powstaniu Fundacji „Nie lękajcie się” narodziła się podczas pierwszego spotkania Ofiar księży pedofilów w Polsce. Na stronie Fundacja przeczytamy: " Zrozumieliśmy że nie mamy siły przebicia, że naszego wołania o sprawiedliwość nie słychać. Zrozumieliśmy także, że chcemy by naszym głosem była Fundacja. Uczestnictwo w Światowej Konferencji SNAP (Survivors Network of those Abused by Priests – Międzynarodowa Sieć Ofiar Molestowania przez Księży) w Irlandii w 2013 r. oraz wsparcie i zrozumienie, jakiego tam doznaliśmy, umocniły naszą determinację do założenia Fundacji
Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę - Fundacja na co dzień pomaga ofiarom molestowania w radzeniu sobie z traumą.
………………………………..
(ZW) Komentarze pozostawiam specjalistom, fachowcom tematu.
………………………………………….
GAZETA.PL:

Tomasz Terlikowski: Kardynał Stanisław Dziwisz powinien odpowiedzieć na kilka pytań
aplk
17.05.2019


© Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta Tomasz Terlikowski

- Niektórym się wydaje, że film Sekielskiego to jest trzęsienie ziemi, które kończy sprawę. Otóż nie, sytuacja będzie taka jak w filmach Hitchcocka, to znaczy zaczyna się od trzęsienia ziemi, a później napięcie stopniowo jest eskalowane. Będzie tylko trudniej - mówił w programie "Onet Opinie" Tomasz Terlikowski. Katolicki publicysta mówił również o krokach, które powinien podjąć polski Kościół, aby odbudować utraconą wiarygodność.
W rozmowie z Marcinem Zawadą Terlikowski przekonywał, że Kościół musi uświadomić sobie powagę sytuacji, w której się znalazł. Według publicysty "będzie tylko trudniej", ponieważ publiczne świadectwa osób wykorzystanych przez księży pociągną za sobą następne.
Czytaj więcej: Arcybiskup z Malty przyjedzie do Polski. Po jego śledztwie biskupi z Chile podali się do dymisji

"Potrzebna jest niezależna komisja"
Terlikowski stwierdził, że retoryka polskich hierarchów polepsza się, a "wypowiedzi to pierwszy krok". Katolicki działacz przekonywał, że konieczne jest podjęcie szeregu działań.
Według Terlikowskiego pierwszym krokiem powinno być "powołanie niezależnej komisji złożonej ze świeckich, z ekspertów oraz z kapłanów i biskupów". "To jest sprawa wiarygodności Kościoła hierarchicznego w relacji do wiernych" - przekonywał publicysta, wskazując, że istnienie wewnątrz Kościoła systemu kryjącego sprawców "podważa zaufanie do [potencjalnej] komisji kościelnej". Terlikowski dodał, że śledztwo prowadzone przez przedstawicieli Watykanu jest problematyczne, ponieważ "na poziomie watykańskim także kryto takie sprawy".
Kolejnym krokiem powinna być zdaniem publicysty "bardzo wytrwała współpraca z ofiarami". "Ofiary musza wiedzieć, że Kościół zawsze jest po ich stronie" - mówił Terlikowski. Podkreślił, że "miłosierdzie wobec ofiar oznacza sprawiedliwość wobec sprawcy". Dodał, że "państwo jest od tego, żeby ukarać sprawcę w przestrzeni świeckiej, ale są takie sytuacje, które nie są oczywiste z punktu widzenia prawa karnego" i Kościół powinien wziąć za nie odpowiedzialność.
Terlikowski zauważył, że "Kościół nie zmierzył się z kwestią lustracji". "W tych aktach jest moc wiedzy na temat skandali seksualnych, które kiedyś wypłyną, ponieważ jedną z trzech rzeczy, na które werbowano tajnych współpracowników, był tzw. obyczajówka" - mówił podczas rozmowy z Zawadą.
Czytaj więcej: Łódzka kuria przedstawiła "zasady ochrony". Ksiądz może uścisnąć dziecku dłoń, pocałować - nie

Pytania do kardynała Dziwisza
- Czy były sekretarz stanu Angelo Sodano i kardynał Stanisław Dziwisz powinni również stanąć przed jakąś komisją? - zapytał Terlikowskiego dziennikarz "Onetu".
- Powinni odpowiedzieć na kilka pytań, które są im zadawane - odparł Terlikowski. Według publicysty powinni oni wyjaśnić, "czy rzeczywiście filtrowali [informacje o nadużycia seksualnych]" oraz "dlaczego Ojciec Święty nie wiedział [o nadużycia seksualnych]". "To jest jedyna droga, żeby oczyścić pamięć świętego Jana Pawła II" - stwierdził katolicki publicysta, dodając, że wobec polskiego papieża poważne zarzuty padły "nawet z ust obecnego papieża Franciszka".
- Nie mam wątpliwości, że kardynał Dziwisz tak mocno kocha ojca świętego Jana Pawła II, że na pewno będzie chciał kiedyś to zrobić, nawet jeśli są to pytania trudne - podsumował Terlikowski.

(ZW) Merytoryka = prawda, których nie ma potrzeby komentować.
…………………………………………………..
GAZETA.PL:

Ziobro na konferencji na temat pedofilii obok nagrania Tuska. "Stoją po stronie pedofilów"
past

17.05.2019

© Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta Zbigniew Ziobro: Premier z całą pewnością przedłuży rentę dla Tomasza Komendy

Opozycja wylewa "krokodyle łzy" w sprawie pedofilii, a kiedy przychodzi moment weryfikacji ich intencji, to "stoją po stronie pedofilów" - mówił na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Przypomniał nagranie z Donaldem Tuskiem, kiedy ten jako premier zapowiadał kastrację farmakologiczną skazanych.
Sejm po burzliwej debacie i w trybie ekspresowym przyjął nowelizację Kodeksu karnego, który m.in. zaostrza kary za przestępstwa pedofilskie. Opozycja krytykowała ustawę i nie poparła jej, a partii rządzącej zarzucała chronienie księży pedofilów i manipulacje. PiS oskarżało PO, że ta nie chce chronić dzieci i sprawę wykorzystuje politycznie. Po posiedzeniu Sejmu minister sprawiedliwości zwołał konferencję prasową, na której wystąpił obok nagrania Donalda Tuska i atakował PO za "stanie po stronie pedofilów".
Zbigniew Ziobro wszedł na piątkową konferencję prasową z uśmiechem i zagaił: Chyba znam tego pana, wiecie kto to jest? Na ekranie znajdowało się nagranie z Donaldem Tuskiem. Zanim minister i jego zastępca Marcin Warchoł zabrali głos, puszczono nagranie z konferencji Donalda Tuska. Na konferencji w 2008 roku ówczesny premier mówił, że chciałby, żeby w Polsce wprowadzono kastrację chemiczną jako element wyroku za przestępstwa pedofilskie. Po tym Ziobro powiedział, że "oszustów można poznać po owocach".
© Fot. twitter.com/ZiobroPL Minister Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej
Ziobro: Kolejna dezercja Platformy Obywatelskiej w sprawie walki z pedofilią
- Mistrzami tego rodzaju zagrywek, które niewiele mają wspólnego z prawdą, a oszustwem, są przedstawiciele partii tego pana. Jego słowa dziś brzmią niezwykle wymownie z tą obłudą, którą widzieliśmy w Sejmie - powiedział minister sprawiedliwości. Zarzucał, że politycy opozycji przedstawiają się jako "najwięksi obrońcy dzieci skrzywdzonych przez pedofilów", choć - jego zdaniem - nie idą za tym konkretne czyny. Mówił, że w czasie rządów PO-PSL dzisiejsza opozycja odrzuciła jego projekty m.in. zaostrzające kary za przestępstwa pedofilskie.

- Jaki jest rezultat? Czy widzieliście państwo wykastrowanego pedofila? Czy widzieliście projekt, który zostałby przez Platformę Obywatelską złożony? Możecie bardzo wytężać wzrok, ale go nie zobaczycie, zapewniam was.
- mówił Ziobro. Wymieniał głosowania, w których PO oddała głos przeciw zmianom prawa związanym z ściganiem i karaniem za pedofilię, w tym tzw. rejestr pedofilów. Zarzucał też, że w 2015 roku przy nowelizacji Kodeksu karnego PO nie zaostrzyła kar za przestępstwa pedofilskie, a skróciła okres przedawnień przestępstw, w tym pedofilskich. Oskarżał, że oburzenie na sprawę pedofilii w Kościele to "krokodyle łzy". - Kiedy przychodzi moment weryfikacji ich intencji, to stoją - można powiedzieć - po stronie pedofilów. Bo pedofile są na pewno bardzo niezadowoleni, że to prawo zostało wczoraj przyjęte. Mogą się bać - mówił Ziobro. "Kolejna dezercja Platformy Obywatelskiej w sprawie walki z pedofilią" - napisał na Twitterze.

© Fot. Zbigniew Ziobro/Twitter Konferencja Zbigniewa Ziobry o pedofilii, na monitorze Donald Tusk
Myrcha zarzuca ministrowi "arogancję i obłudę"

Do konferencji Ziobry odniósł się na Twitterze poseł PO Arkadiusz Myrcha. Wymienił szereg zmian w prawie, jakie przeprowadziła koalicja PO-PSL w sprawie przestępstw pedofilskich: zaostrzenie kar za pedofilię (zmiana kodeksów z 2010 roku, która sklasyfikowała gwałt pedofilski jako zbrodnię), nowe przestępstwa związane z pedofilią (publiczne propagowanie pedofilii, uwodzenie osób poniżej 15 roku życia przez internet - także od 2010 roku), wprowadzenie obowiązku niekaralności wychowawców i opiekunów (weszło w życie w 2014 roku).
"A może minister Ziobro zapominał też, jak w 2013 r. została uchwalona tzw. "ustawa o bestiach"?

Ile trzeba mieć w sobie arogancji i obłudy, by gadać takie głupoty jak minister Ziobro" - komentował w kolejnym wpisie Myrcha. Nawiązał do prowadzonej w 2013 roku, za rządów PO-PSL "ustawy o bestiach", która umożliwia na mocy decyzji sądu zastosować już po odbyciu kary nadzoru lub przymusowego umieszczenia w specjalnym ośrodku osób z zaburzeniami psychicznymi, które stwarzają zagrożenie dla innych.

………………………………………………………..
ONET:


Ks. Isakowicz-Zaleski dla Onetu: oczekuję, że niektórzy polscy biskupi zrezygnują
Szymon Piegza
03.06.2019


© PAP/Grzegorz Jakubowski

Przez 20 lat uważałem, że Kościół sam się oczyści, ale dziś widzę, że to się nie dzieje. To jest grzech zaniechania. Napisałem na ten temat kilka książek i bardzo wiele artykułów. I co? Nic się nie zmieniło. To jest moja osobista porażka - mówi w rozmowie z Onetem ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
• Dla kardynała Dziwisza problemem były związki osób kościelnych z esbecją, ale też sprawy obyczajowe niektórych duchownych. Wyraźnie się tego przestraszył - wspomina duchowny.
• Zdarzało się, że księdza, który był podejrzany, przenoszono na inną parafię bądź wysyłano za granicę. Według mnie ten mechanizm polegał jeszcze na czymś innym: Kościół działał jak oblężona twierdza - uważa.
• Gdyby Kościół dobrze przeprowadził autolustrację, znacznie szybciej dowiedziałby się, którzy księża byli homoseksualistami, pedofilami, łobuzami czy złodziejami - dodaje.
• Jeżeli KEP w obecnym składzie nie poradził sobie z kryzysem, to trzeba wybrać innych ludzi. Przez kolejnych pięć lat wszystko w naszym Kościele może się rozwalić - podsumowuje ks. Isakowicz-Zaleski.
Szymon Piegza, Paweł Czernich: Czy arcybiskup Marek Jędraszewski został przysłany do Krakowa z misją “oczyszczenia” kościelnego podwórka?


Już sama nominacja była dla wszystkich wielkim zaskoczeniem. Po II wojnie światowej nie było takiego przypadku, by w Krakowie metropolitą był ktoś spoza Krakowa. Światowe Dni Młodzieży w 2016 roku, na których był obecny papież Franciszek, wyszły bardzo dobrze. Wydawało się wtedy, że wskazanie przez kardynała Dziwisza swojego następcy jest tylko formalnością.

Słyszałem, że odrzucono trzech kandydatów, inni mówią, że kandydatów było nawet sześciu i żaden z nich nie został przez papieża zaakceptowany. Absolutnie nikt się nie spodziewał tutaj arcybiskupa Jędraszewskiego. Trzeba też wziąć pod uwagę, że był on wcześniej metropolitą w Łodzi, więc przypuszczano, że tam już zostanie. Jak jednak się u nas pojawił, to krążyła właśnie taka opinia, że został przysłany, by uporządkować pewne rzeczy.

Czego przestraszył się arcybiskup Stanisław Dziwisz?
Jakie rzeczy?


Choćby sprawa lustracji, która jest kompletnie zablokowana. Ja 13 lat temu dostałem z Instytutu Pamięci Narodowej swoje akta. Zwróciłem się wtedy do kardynała Dziwisza, który oczywiście pozostawił moje pismo bez odpowiedzi. Gdy zacząłem przygotowywać swoją książkę “Księża wobec bezpieki” to arcybiskup raz się zgadzał, raz blokował.
Marek Lisiński zrezygnował z funkcji szefa Fundacji Nie lękajcie się. Scheuring-Wielgus dla Onetu: jestem rozczarowana
Problem tych akt był o tyle poważny, że ze względu na trzy pielgrzymki Ojca Świętego, które były w 1979, 1983 i 1987 roku została zgromadzona ogromna dokumentacja esbecka. To wszystko było w IPN-ie podane jak na talerzu.
I to jedyny powód?
Myślę, że problemem dla kardynała Dziwisza były związki osób kościelnych z esbecją, ale też sprawy obyczajowe niektórych duchownych. To były tak zwane "komprmateriały", czyli materiały kompromitujące, które w niektórych przypadkach służyły do werbunku. Później została powołana komisja Pamięć i Troska, która niewiele zrobiła.
Z tego, co ksiądz pisze i mówi wynika, że kardynał Dziwisz wiedział dokładnie o tym, co znajduje się w tych kompromitujących materiałach.
Może nie wiedział wszystkiego, ale na pewno wiele rzeczy podejrzewał. Choć ze względu na swoją funkcję, musiał mieć też sporą wiedzę. Moim zdaniem wyraźnie się tego przestraszył. Pamiętam, że kiedyś przyjechał do mnie do Radwanowic i powiedział, że już przebolał fakt wydania książki o związkach Kościoła z SB, ale prosi, żebym nie pisał o sprawach obyczajowych. Jemu szczególnie chodziło o kwestie homoseksualne wewnątrz Kościoła.
Wystarczy sprawdzić księdza Makulskiego w internetowym katalogu IPN, znajdziemy informację, która komenda i w jakich latach go prowadziła. Jeżeli był TW to trzeba szukać jego teczki. Dlaczego nigdy do tej pory nie powiedziano tego głośno?
W 2012 roku wydaliśmy z Tomaszem Terlikowskim książkę “Chodzi mi tylko o prawdę”. Tam zaledwie na dwóch stronach jest o “homolobby”. Wtedy po raz pierwszy użyłem takiego pojęcia i to wywołało nie mniejszą reakcję histeryczną niż moja poprzednia książka. Napisałem wtedy: “Im wyżej, tym gorzej”. To też był strzał w dziesiątkę, bo temat Watykanu był zupełnym tabu.
Gdyby Kościół dobrze przeprowadził autolustrację to znacznie szybciej dowiedziałby się, którzy księża byli homoseksualistami, pedofilami, łobuzami czy złodziejami. Można było sięgnąć po akta już w latach 90., ale tak się nie stało.
Kilka dni temu, gdy rozmawialiśmy przez telefon, powiedział ksiądz: “Myślałem, że przez ostatnie 20 lat Kościół sam się oczyści”. Nagła zmiana zdania?
Właśnie dlatego się spotkaliśmy. Uważałem, że to jest czas na autolustrację, ale widzę, że nic takiego się nie dzieje, nawet teraz, po filmie Sekielskich. To jest grzech zaniechania. W teologii jest takie pojęcie, że zło zawsze się pojawia, ale naszym obowiązkiem jest na nie reagować. To jak choroba, której się nie leczy, bo stawia się błędną diagnozę. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której został zaatakowany cały organizm.
Czy to na pewno było zaniechanie czy wręcz ukrywanie przestępstw przez niektórych biskupów?
Pedofilia jest bardzo trudna do wykrycia w aktach IPN-u, ponieważ esbecja nie posługiwała się takimi pojęciami. Oni pisali raczej: “pederasta”, “zboczeniec”, “homoseksualista”, ale czy konkretnie chodziło o pedofilię lub efebofilię, nie wiadomo. Czasami z kontekstu można to zrozumieć, jeśli pisano w notatce o czynach, których dopuścił się ksiądz względem uczniów. Dla nich nie było ważne czy ofiara miała lat 10, 15 czy 20. Dla SB było ważne, że ksiądz został przyłapany na gorącym uczynku i to wykorzystywano przeciwko niemu.
Artur Nowak dla Onetu: Nazwa strony dni niektórych polskich biskupów są już policzone

Proszę zwrócić uwagę, że w filmie Sekielskich aż czterech księży było tajnymi współpracownikami. Wystarczy sprawdzić księdza Makulskiego w internetowym katalogu IPN, znajdziemy informację, która komenda i w jakich latach go prowadziła. Jeżeli był TW to trzeba szukać jego teczki. Dlaczego nigdy do tej pory nie powiedziano tego głośno? Podobnie pominięty milczeniem został kapelan prezydenta Wałęsy, ksiądz Cybula. Dlaczego UOP tego nie wychwycił? Jak można przy głowie państwa mieć człowieka, który obyczajowo jest łatwy do zahaczenia?

Tylko w jednym filmie występuje czterech TW, a żaden z nich nie został opracowany przez Kościół, historyków, dziennikarzy. Szkoda, że autorzy nie zawarli informacji o współpracy w filmie. To by pokazało, jak wielkim problemem jest niedokończona lustracja.
Oglądał ksiądz film “Tylko nie mów nikomu”? Czy to jest atak na Kościół?
Absolutnie nie jest. Film ma swoje elementy, z którymi się nie zgadzam, ale zeznania świadków, ich historie są absolutnie prawdziwe i ważne.

Kościół jak oblężona twierdza
Jak w takich sytuacjach działał Kościół? Dziś wydaje się, że powszechną praktyką było zamiatanie pod dywan spraw niewygodnych, również, kiedy duchowni dopuszczali się czynów zabronionych.
Zdarzało się, że taki ksiądz był przenoszony na inną parafię bądź wysyłany za granicę. Według mnie ten mechanizm polegał jeszcze na czymś innym: Kościół działał jak oblężona twierdza. Była komuna, była esbecja, więc za wszelką cenę próbowano nie dopuścić do skandalu. To była forma obrony.
Ja tego nie usprawiedliwiam, ale mogę to zrozumieć do 1989 roku. Natomiast po 1989 roku, kiedy można było opuścić tę twierdzę, widzimy, że pewne elementy zabudowanego Kościoła pozostały. Rosną nowe pokolenia księży, funkcjonuje nowe prawo, w końcu nazywamy choroby czy zboczenia po imieniu, a Kościół dalej korzysta z tych starych mechanizmów obronnych.
Owszem, spotkałem takie przypadki, że dany ksiądz chce jak najszybciej jechać za granicę, czyli mówiąc krótko przed czymś lub przed kimś ucieka. Zwykle dawano mu taką możliwość, zwłaszcza, że od czasów Jana Pawła II wyjazdy polskich księży były możliwe. Nawet za komuny. Poza tym, Kościół zawsze uważał, że jeśli nie zapadł wyrok to nie ma w ogóle sprawy.

Kto podejmuje decyzję o przeniesieniu księdza na inną parafię?
Decyzyjny w takich sprawach jest wyłącznie biskup ordynariusz, a w wypadku zakonników prowincjał. Duchowni mogą składać prośby, swoje sugestie mogą przedstawiać inni księża czy kuria biskupia, ale wszystkie zmiany podpisuje osobiście zwierzchnik i za wszystkie decyzje to on odpowiada prawnie i moralnie.

Co zrobić z księżmi, biskupami, którym udowodni się tuszowanie przestępstw?
Nie chcę wypowiadać się na temat prawa świeckiego, bo to jest osobna sprawa, na której się nie znam. Z prawa kościelnego wynika jasno, że taka osoba powinna zostać usunięta. To oczywiście też zależy od stopnia danego duchownego.
Pisał ksiądz ostatnio w mediach społecznościowych, że powinna powstać jedna niezależna komisja, by wyjaśnić nieprawidłowości w polskim Kościele.
Jestem zwolennikiem niezależnej komisji świeckiej. Jeżeli rzeczywiście rząd nie robi tego tylko na pokaz, na czas wyborów, to jestem za taką komisją, w której nie ma polityków, a osoby duchowne występują tylko jako obserwatorzy.
Marek Lisiński dla Onetu: raport Episkopatu to kompromitacja
Ja sam chętnie podjąłbym współpracę z taką komisją, by przekazać jej materiał, który regularnie dostaję od różnych ludzi. To musiałaby być jednak komisja złożona z ekspertów: naukowców, lekarzy, psychologów, seksuologów, prawników.

Jak taka miałaby wyglądać praca takiej komisji?
Należałoby rozpocząć od tych najbardziej klasycznych, czyli na przykład od sprawy biskupa Paetza. Piętą achillesową abpa Jędraszewskiego jest to, że do tej pory nie wyjaśnił swojej roli w tej sprawie.

Dwa miesiące temu w Konferencji Episkopatu Polski były wybory na kolejną kadencję i znowu wybrano tych samych ludzi. Jeżeli te osoby nie poradziły sobie z kryzysem, to trzeba wybrać innych. Widać, że tutaj nie ma żadnej autorefleksji
Ja się tego czepiam, ponieważ uważam, że Paetz, po pierwsze, był tajnym kontaktem informacyjnym SB, po drugie dopuszczał się czynów nierządnych wobec młodych mężczyzn i nigdy nie powiedziano, że jest winny, a po trzecie ta sprawa od samego początku była ewidentnie tuszowana przez hierarchów Kościoła. Osobą, która tuszowała był przecież ówczesny nuncjusz papieski arcybiskup Józef Kowalczyk.
Poza tym, sprawa Paetza to klucz do zrozumienia jeszcze innego problemu jakim jest uzależnienie młodych ludzi od biskupa. Dopiero niedawno papież Franciszek zmienił znaczenie pojęcia “dorośli bezbronni”. Przedtem takim określeniem nazywano osoby chore, bezbronne. Według nowego modum proprio do tego grona dodano również młodych kleryków, zakonników i innych, którzy są podlegli władzy biskupa.

Abstrahując od biskupa Paetza: skala problemu się nasila, a politycy nie mogą się dogadać co do kształtu samej komisji.
Oczekuję, że te najgłośniejsze sprawy kościelne zostaną jak najszybciej rozwiązane. To na pewno pomoże nam wszystkim. Teraz są przepychanki, że w każdym środowisku występowała pedofilia. Zgoda. Ale zacznijmy od oczyszczania Kościoła.

Pamiętajmy, że biskup nie może danego księdza wydalić ze stanu kapłańskiego, może go tylko zawiesić, czyli suspendować. Ostateczna decyzja należy do Stolicy Apostolskiej, która niejednokrotnie wydalała do stanu świeckiego bądź nakładała jakieś inne kary.
Ks. Isakowicz-Zaleski: to moja osobista porażka
Papież Franciszek wydał już decyzję, że do Polski przyjedzie biskup Scicluna, watykański ekspert do walki z pedofilią w Kościele. Możemy się spodziewać jakichś konsekwencji?
Nie sądzę, żeby biskup Scicluna wiele mógł zrobić. Konkretne decyzje zapadną może w przyszłości, teraz chyba nie ma na to szans.
Jeden z bohaterów filmu Sekielskich o przeprosinach abpa Głódzia: dlaczego to tak długo trwało?
Uważam, że po takich skandalach pewne osoby w Kościele po prostu powinny ustąpić i zostać zastąpione innymi, młodymi. Jeżeli w firmie jest kryzys to uruchamia się program naprawczy, a w polskim Kościele ewidentnie tego nie ma.

Nie ma i nic nie zapowiada, by taki program miał nastąpić.
Dwa miesiące temu w Konferencji Episkopatu Polski były wybory na kolejną kadencję i znowu wybrano tych samych ludzi: przewodniczącego arcybiskupa Stanisława Gądeckiego oraz jego zastępcę - arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.
Przez następne pięć lat będzie to samo, z czym mieliśmy do czynienia do tej pory. Jeżeli te osoby nie poradziły sobie z kryzysem, to trzeba wybrać innych. Widać, że tutaj nie ma żadnej autorefleksji. Szkoda, ponieważ taka postawa tylko bije w tych uczciwych księży, którzy nie mają szans, by się przebić. Przez kolejne pięć lat to w naszym Kościele wszystko się może rozwalić.

Czyli mówiąc krótko: oczekuje ksiądz, że polecą głowy?
Ciągle oczekuję, że dojdzie do samorefleksji i ci ludzie sami zrezygnują. Już raz to gdzieś napisałem, że jeśli po tak mocnym filmie nie będzie refleksji to będzie katastrofa. Nie raz warto przygryźć wargi i zrezygnować z własnego ego.

Po 20 latach nadal o autorefleksji? Gdzie się podział księdza radykalizm?
Ale co ja mogę więcej zrobić? Napisałem na ten temat kilka książek i bardzo wiele artykułów. I co? Nic się nie zmieniło. To jest moja osobista porażka. Jaki jest wpływ jednego, szarego księdza na cały Kościół? Który biskup się tym przejmie? Żaden. Jeśli sami nie zrezygnują, to konieczna będzie interwencja Watykanu.

………………………………………..


(ZW) MÓJ KOMENTARZ
KRÓTKIE PODSUMOWANIE
JAKA WIĘC WOJNA…?

Wojna od wiecznych czasów z Chrześcijaństwem i kościołem katolickim, - kolebką, wylęgarnią i spichlerzem Chrześcijaństwa, jedynych absolutnie autentycznych wartości gatunku Homo Sapiens!
WOJNA O NASZE CHRZEŚCIJAŃSKIE BYĆ, ALBO NIE BYĆ!!!

Ogromna, penetracyjna i diabelsko niebezpieczna wojna prowadzona bezpardonowo i w sposób zwierzęcy, przy użyciu najbardziej wymyślnych i nieludzkich sposobów, w którym dzisiejszy sposób nazywa się niewinnie LGBT, a kryje się pod nim wszystko, co wiąże się z dewiacją seksualną i wszelkimi, jakie tylko istnieją jej odmianami, co wcześniej skutecznie doświadczył bezboleśnie europejski świat zachodni i co przesuwa się bardzo niebezpiecznie i w sposób bestialski zupełnie na wschód dopadając obecnie kraje Europy Środkowej, z głównym jej przedstawicielem stojącym po drodze, jakim jest Polska i od ponad tysiąca lat budowane w niej bardzo owocnie i skutecznie zakotwiczone Chrześcijaństwo.

Jeżeli Państwo Polskie, nie weźmie za twarze, dosłownie mówiąc za wstrętne zboczone mordy tych, którzy niszczą POLSKĄ CHRZEŚCIJAŃSKĄ JEDNOSTKĘ LUDZKĄ, POLSKĄ CHRZEŚCIJAŃSKĄ – BOŻĄ RODZINĘ i 90 PROCENTOWE CHRZEŚCIJAŃSKIE SPOŁECZEŃSTWO POLSKIE!.

Niszczą bezwzględnie i z każdym dniem w sposób wyraźnie agresywnie postępowy środowiska najmłodszych Polaków od przedszkoli zaczynając, wprowadzając bezprawnymi metodami dewiacje i zboczenia seksualne, wobec których to dalszych działań, staniemy niebawem wobec sytuacji bez wyjścia i bez możliwości odwrotu, tak jak to się stało już nieodwołalnie w państwach zachodnich i nie tylko europejskich. Niszczone, bowiem są nieodwracalnie te podstawowe wartości ludzkich zachowań i społecznego współżycia, które tysiącami lat pozwoliły nam przetrwać i stanowią jedyną autentycznie bezwzględną gwarancję naszego dalszego ludzkiego przetrwania.

I NIEMNIEJ WIELKA, NIEMNIEJ NIEBEZPIECZNA WOJNA, KTÓRA WYWOŁUJE I JEST NAJCZĘŚCIEJ POWODEM WSZYSTKICH INNYCH WOJEN. ZARÓNO TYCH BARDZO KRWAWYCH, JAK I TYCH MNIEJ LUB BEZ KRWAWYCH:


… HANIEBNA WOJNA MEDIALNA…

Nie ma żadnego absolutnie szacunku dziennikarzy w stosunku do ich odbiorców, w zakresie przekazywanych przez nich informacji czy danych, wypaczanych na różne sposoby dla osiągnięcia uprzednio ustalonego finansowego, bądź innego komercyjnego jednak celu, za cenę sprzedawanych oszczerstw. Wszystkie one mają przekładać się na z premedytacją czynione kreowanie wszelkich przekłamań np. dotyczących działań opozycyjnych, jak czyni to obecna totalna opozycja, których efektem końcowym mają być wcześniej bardzo dokładnie spreparowane i medialnie w koło powtarzane, późniejsze decyzje nasze, jako wyborców.
Cokolwiek wspomagane jakimkolwiek dopingiem, jest z góry zaplanowaną bezwzględną inżynierią socjotechniczną, działającą w sposób emocjonalny identycznie jak każdy doping sportowy. Wprowadza na złą drogę nieuczciwości i prowadzi to do przeróżnych machlojek i przekrętów budowanych na fundamencie wyłącznie nieszczęść, które pełnego szczęścia, ( z wyjątkiem jego chwilowego nastroju) przynieść nie mogą. Nigdy! Więc nie przynoszą!
Warto, więc otrząsnąć się z chwilowego nastroju świra, do którego doprowadzają nas te media, których większość normalnych Polaków, uczciwych i moralnych ludzi, winno unikać jak iskry przy otwartej benzynie, bo są na nie nieodporni. Po co więc prowokować nieszczęścia, do których doprowadzają. Jednych, podatnych na nie szybko, innych wolniej. Ale wszystkich zupełnie niepotrzebnie. Wystarczy w zupełności TVP i Polskie Radio, które w oglądzie własnym codziennej rzeczywistości, daje obraz tego, co się faktycznie dzieje. Całość obrazu rzeczywistego stanu dzisiejszego naszego jestestwa, uzupełniają nasze portfele i nasze konta bankowe. To jedyne dowody o tym zaświadczające.
Jeżeli masz problemy z percepcją, - a masz - chcesz wiedzieć, w jakim szambie byłeś i tkwiłeś do roku 2015 i jak obecne Państwo polskie z niego Cię wyciąga i codziennie reanimuje, oglądaj wyłącznie TVP, słuchaj polskiego radia i czytaj wyłącznie Gazetę Polską. Oglądając, słuchając i czytając inne media, będziesz oszukiwany w każdej minucie w sposób identyczny jak latach 1989 – 2015 właśnie i do dzisiaj jeszcze, jeżeli nie skorzystasz z moich zaleceń. Będziesz uwodzony, wikłany i w oszustwa odziewany pod przewodnictwem Gazety Wyborczej, największej z opłacanych w Polsce agentur medialnych i nadal zamiast używać własnego trzeźwego i zdrowego intelektu, paprać się będziesz w bagnie niedorzeczności ciągle brechtanym, mieszanym i zaśmierdzanym nowymi śmieciami, byś się z bagna tego nie wyzwolił. Resztkami swej silnej woli, jeżeli jeszcze one istnieją, wysil się i czym szybciej powyższe zrozumiesz, tym większe szanse otrzymasz na oświecenie naturalną otaczająca Cię rzeczywistością dnia codziennego tego świata, czyli wszystkim, co Cię faktycznie otacza, a czego dzisiaj jeszcze za prawdę nie uznajesz bardzo zabagnionym intelektem swoim 30toma latami faszerowanym bandyckimi totalitaryzmami ludobójców (patrz zamach pod Smoleńskiem) wykonanym przez SP z o.o. PUTIN & TUSK 10 kwietnia 2010 Roku i ich mafijne bandy, na czele, których stoją.
Słuchajcie, więc i patrzcie na to wszystko, co obecny rząd mówi, porównujcie to z tym, co się dookoła Was dzieje, patrzcie na portfel i własne konto bankowe, wyciągajcie wnioski i chwalcie się nimi innym. To jedyna droga do zmiany poglądów i właściwej oceny społecznej jednostki, faktycznych i rzeczywistych osiągnięć ekonomiczno gospodarczych obecnego rządu. Porównaj otaczającą Cię rzeczywistość np.: z tym, co mówił Grzegorz Schetyna na własnej konferencji medialnej, którą zwołał 04.07.2019 (Czwartek), a co wybrzmiało bardzo jednoznacznie: „mam pomysł na pomysł, którego nie mam”. Tyle dziesiąt lat politycznych doświadczeń, a tak mocno spłaszczony intelekt i zniewolona erudycja, czyli wiedza ogólna, że obie nie do przebicia zgodnie z twierdzeniem poprzednim delikwenta, czyli osoby uzależnionej: „pomysł jest, tylko trzeba na niego wpaść”
Teraz już wiesz, jakiego pokroju polityczni erudyci karmili Twój głodny intelekt i dlaczego skutki owego karmienia dają takie wyniki, jakie osiągnąłeś Ty. Radzę efekty zachować wyłącznie dla siebie i za żadne pieniądze się do nich nie przyznawać. Pójściem w zaparte na tamto masz szansę na zmiany na lepsze i nie masz się, nad czym zastanawiać. Popatrz na nich. Psioczą na wszystko, co robi obecny rząd i mieszają go z błotem, ale po to „be”, co daje, pierwsi ręce wyciągają. Bo oni jak Wałęsa: nie chcą, ale muszą!!! Nawet wtedy, kiedy jest aż tak dobrze, dlatego, że jest aż tak źle. Fenomeni nowych wersji intelektów.

POZDRAWIAM, Autor - ZDZISŁAW WOJCIECHOWSKI – Lipiec 2019

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

16 Września 1944 roku
Zginęła w powstaniu warszawskim sanitariuszka, Lidia Daniszewska, (ur. 1923)


16 Września 1944 roku
47. d. Powst. Warszaw.: Śródmieście pod ciężkim ogniem artyleryjskim. Niemcy mordują rannych w szpitalu powstańczym Zagórna 9


Zobacz więcej