Środa 12 Grudnia 2018r. - 346 dz. roku,  Imieniny: Ady, Aleksandra, Dagmary

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 13.02.15 - 21:53     Czytano: [2164]

To nie była ziemia ukraińska


Małopolska Wschodnia do 1945 roku nigdy nie była ukraińską ziemią etniczną

Nacjonaliści ukraińscy z uporem maniaka mówią i piszą gdzie tylko mogą, że Małopolska Wschodnia, czyli w okresie międzywojennym (1919-39) wschodnia część województwa lwowskiego i cały obszar województw stanisławowskiego i tarnopolskiego, czyli tzw. Zachodnia Ukraina, stworzona przez Stalina w 1945 roku, to od zawsze ziemia etnicznie ukraińska, co nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną i rzeczywistością jaka tam panowała od 1340 do 1945 roku.

Przede wszystkim ziemie stanowiące dziś tzw. Zachodnią Ukrainę do końca XI wieku zamieszkiwało od kilkuset lat plemię lechickie, czyli zachodniosłowiańskie - Biali Chorwaci. Ze wschodnich Lechitów powstał naród polski – Polacy. Stąd wszyscy Rusini, a więc także współcześni Ukraińcy nazywają Polaków Lachami (Lechici to po ukraińsku Lachy). W XI-wiecznej kronice ruskiej mnicha Nestora z kijowskiej Ławry Peczerskiej („Powieść minionych lat” (1113 r.) nazwa „Lachy” obejmuje wszystkich Słowian Zachodnich z wyjątkiem Czechów i plemion słowackich. Lachami byli także wspomniani wyżej Biali Chorwaci. Dlatego ich ziemia – dzisiejsza Lwowszczyzna znalazła się w granicach założyciela państwa polskiego – księcia Mieszka I (960-992). W tejże kronice Nestor pisze, zgodnie z prawdą historyczną!, że „w 981 roku poszedł (książę kijowski) Włodzimierz na Lachów i zajął im grody ich Przemyśl, Czerwień i inne grody mnogie, które i do dziś są pod Rusią”. Podczas wypraw zbrojnych na Ruś Kijowską przywracali tę ziemię Polsce Bolesław Chrobry w 1018 roku (zbrojnie odebrane Polsce w 1031 r.) i Bolesław Śmiały w 1069 roku. Odebrane Polsce ponownie ok. 1090 roku weszły znowu w skład Rusi Kijowskiej i pod panowaniem ruskim (nie ukraińskim!) pozostawały do 1340 roku; po upadku Rusi Kijowskiej w 1241 roku ziemia ta należała do Rusi Halicko-Wołyńskiej. Władcy Rusi Kijowskiej narzucili Lechitom (Polakom) Lwowszczyzny wyznanie prawosławne, które doprowadziło do ich wynarodowienia się. Stali się Rusinami. Tak więc w żyłach dzisiejszych Ukraińców z tzw. Zachodniej Ukrainy jest bardzo dużo krwi lechickiej-polskiej! Ostatni książę Rusi Halicko-Wołyńskiej Jerzy II był Polakiem – pochodził z Piastów mazowieckich i zanim został księciem ruskim był katolikiem i miał na imię Bolesław. Spadkobiercą swego księstwa Jerzy II uczynił króla Polskiego Kazimierza Wielkiego. Toteż po śmierci Jerzego II w 1340 roku król wyruszył na Ruś w celu przyłączenia jej do Polski. Kazimierz Wielki przejmując Ruś Halicko-Włodzimierską pod swoje berło czuł się spadkobiercą zarówno poprzednich polskich władców panujących na tym obszarze, jak i późniejszego tronu "królów halickich" (Rex Galiciae et Lodomeriae). W jego osobie złączyła się królewska korona polska z książęcą koroną halicką. Aby uwydatnić fakt swego przywiązania do tronu halicko-wołyńskiego nazwał król lokowane przez siebie w 1356 roku nowe stołeczne miasto, obok ruin Lwowa księcia ruskiego Daniela, także Lwowem, aby nawiązać tym do tradycji tutejszych książąt, swoich poprzedników (historyczną stolicą Rusi Halicko-Wołyńskiej był Halicz, od którego poszła nazwa księstwa). Jednak nowy Lwów poza nazwą nie miał już nic wspólnego z Rusinami i Rusią. Był od 1356 do 1945 roku polskim miastem z krwi i kości, które odegrało wielką rolę w historii Polski i narodu polskiego i prawie żadną (bardzo marginalną) w życiu Rusinów i Ukraińców do 1939 roku. Był stolicą nowoutworzonej polskiej jednostki administracyjnej. Dawna Ruś Halicko-Wołyńska została podzielona na województwa ruskie i bełzkie.

Ziemie często pustoszone przez najazdy Wołochów (Mołdawian) i Tatarów zasiedlali Polacy. Do miast, za zgodą królów polskich, do XV w. napływali koloniści niemieccy, którzy do połowy XVI w. ulegli całkowitej polonizacji. Również wiele Rusinów z różnych powodów z własnej woli (bo w I Rzeczypospolitej nikt nikogo nie wynaradawiał!) polonizowało się. Jednocześnie bardzo wiele chłopów polskich mieszkając wśród Rusinów zrutenizowało się, co dolało więcej krwi polskiej do żył współczesnych Ukraińców w Zachodniej Ukrainie. Od Odrodzenia w Polsce, a tym samym w woj. ruskim i bełzkim, zaczęła bardzo wzrastać liczba Żydów, którzy do XIX w. nie asymilowali się ani z Polakami, ani z Rusinami. Zaczęli polonizować się dopiero od kiedy Galicja uzyskała autonomię od Wiednia w 1867 roku; na palcach można policzyć Żydów, którzy zrutenizowali lub zukrainizowali się. Spolonizowanych Żydów były dwie grupy, czyli ci, którzy de facto stali się Polakami i odgrywali bardzo dużą rolę w polskim życiu w Małopolsce Wschodniej do 1939 roku oraz tych, którzy czuli się nadal Żydami, ale zaadoptowali język i kulturę polską.

600 lat ziem byłej Rusi Halicko-Wołyńskiej powiązanej z Polską i Polakami sprawiło, że kraj ten zmienił swe etniczne oblicze. Przestał być ruski. Stał się krajem wieloetnicznym, zamieszkałym w XIX i XX wieku przez Rusinów, Ukraińców, Polaków, Żydów, Niemców (koloniści z okresu zaboru austriackiego 1772-1918) i Ormian.

Na terenach Małopolski Wschodniej, która we wrześniu 1939 roku została przyłączona do Związku Sowieckiego, mieszkało w 1931 roku 5 036 186 ludzi, wśród których było 2 007 215 osób (39.7%) dla których język polski był językiem ojczystym, 2 650 997 (52.5%) osób posługujących się językiem ruskim i ukraińskim, dla 353 928 (7%) język jidysz, a dla 41 046 osób (0.8%) inny język.

W okresie tych 600 lat chyba w żadnym mieście, szczególnie większym, Rusini-Ukraińcy nie stanowili większości mieszkańców. Np. we Lwowie nigdy nie było ich więcej jak 20% (XV-XVII wiek), a w 1931 roku było ich już tylko 11%. Np. w austriackim Lwowie w 1910 roku pod względem wyznaniowym wśród 206 574 mieszkańców było 101 267 rzymskokatolików (51.7%, prawie wszyscy Polacy), 34 454 grekokatolików (17.1%, Rusini, Ukraińcy, dość dużo Polaków) i 56 751 Żydów – osób wyznania mojżeszowego. Natomiast jeśli chodzi o język ojczysty to dla 175 560 mieszkańców Lwowa był nim język polski (85.8%), dla 21 780 rusiński-ukraiński (10.8%) i dla 6825 język niemiecki. W 1931 roku język polski był ojczystym dla 198 212 (63.5) mieszkańców Lwowa, dla 35 137 mieszkańców był nim ruski i ukraiński (11.3%) i dla 75 316 mieszkańców język żydowski (jidysz i hebrajski) (wzrosła świadomość narodowa wśród Żydów – syjonizm). W innych większych miastach Małopolski Wschodniej w 1931 roku skład narodowościowy przedstawiał się następująco: Stanisławów 59 960 mieszkańców: 43.7% Polacy, 38.3% Żydzi, 15.6% Ukraińcy; Borysław 41 496 mieszk.: 55.4% Polacy, 25.4 Żydzi, 18.5% Ukraińcy; Tarnopol 35 644 mieszk.: 77.8% Polacy, 14% Żydzi, 8.1% Ukraińcy; Kołomyja 33 788 mieszk.: 65% Polacy, 20.1% Żydzi, 11.1% Ukraińcy; Drohobycz 32 261 mieszk.: 58.4% Polacy, 24.8% Żydzi, 16.2% Ukraińcy; Stryj 30 491 mieszk.: 42.3% Polacy, 31.4 Żydzi, 24.6% Ukraińcy; Sambor 21 923 mieszk.: 61.9% Polacy, 24.3% Żydzi, 13.2% Ukraińcy; Czortków 19 038 mieszk.: 55.2% Polacy, 25.5% Żydzi, 19.1% Ukraińcy; Brody 17 905 mieszk.: 44.9% Polacy, 35% Żydzi, 19.8% Ukraińcy. Ukraińcy mieszkający wówczas i przez wszystkie wieki w Małopolsce Wschodniej byli narodem zdecydowanie wiejskim: ok. 95% ludności ukraińskiej żyło z roli, czyli na wsi.

Tak, Ukraińcy dominowali na wsi, ale nie wszędzie i nie w każdej wiosce, a nawet nie w każdym powiecie. W Małopolsce Wschodniej było kilkaset wiosek albo czysto polskich, albo mających większość ludności polskiej. Były powiaty, w których w ogóle dominowała polska ludność wiejska. Np. w powiecie lwowskiem 23 wsie były czy to polskimi lub mającymi ponad 90% ludności polskiej: Biłka Królewska (1132 mieszk.), Biłka Szlachecka (2080), Biłohorszcze (760), Czyszki (2429), Dawidów (2614), Ganczary (401), Kamienopol (661), Kościejów (661), Kozielniki (776), Krotoszyn (1172), Krzywczyce (1443), Maliczkowice (570), Pasieki Zubrzyckie (516), Prusy (1718), Rzęsna Polska (3511), Sichów (1298), Siemianówka (2461), Sokolniki (3792), Winniczki (708), Zatudce (1379), Zimna Woda (2114), Zimna Wodka (1072), Zubrza (1513 mieszk.). Poza tym 19 wsi miało od 70 do 89% ludności polskiej, a 13 wiosek od 50 do 69% ludności polskiej, co zaprzecza komunistycznej propagandzie z okresu PRL, że „Lwów był miastem polskim w morzu ukraińskim”.

W Małopolsce Wschodniej nie tylko było setki wsi, w których większość mieszkańców stanowili Polacy. Były także całe powiaty, w których przeważała ludność polska nad ukraińską i takie, w których Polacy, Żydzi i inni (głównie Niemcy) stanowili więcej ludności niż Ukraińcy.

Na obszarze Małopolski Wschodniej, który w 1945 roku został oderwany od Polski i włączony do Związku Sowieckiego (od 1991 w państwie ukraińskim) były 42 powiaty: 13 w woj. lwowskim, 12 w woj. stanisławowskim i 17 w woj. tarnopolskim. Do 8 powiatów, w których Polacy stanowili bezwzględną lub względną większość ludności należały: powiat lwowski 80 712 Polaków - 56.5% ludności powiatu i powiat Mościska 49 989 - 55.9% w woj. lwowskim oraz powiaty: Kamionka Strumiłowa 41 693 Polaków - 50.8% ludności powiatu, Przemyślany 52 269 - 58.1%, Skałat 60 091 - 67.4%, Tarnopol 93 874 - 66%, Trembowla 50 178 - 58.5% i Zbaraż 32 740 – 50% w woj. tarnopolskim. Do powiatów, w których ludność polska i żydowska stanowiła większość ludności należało 7 powiatów: Brzeżany 48 168 Polaków – 46.4% ludności powiatu, 3716 Żydzi – 3.6%, 183 inni – 0.2% - razem 50.2% ludności nieukraińskiej; Czortków 36 486 Polaków – 43.3% ludności powiatu, 6474 Żydów – 7.8%, 182 inni – 0.2% - razem 51.4% ludności nieukraińskiej; Drohobycz 91 935 Polaków – 47.3%, 20 484 Żydów – 10.5%, 2823 inni – 1.5% - razem 59.3% ludności nieukraińskiej; Podhajce 46 710 Polaków – 48.8% ludności powiatu, 3464 Żydów – 3.6%, 458 inni – 0.5% - razem 52.9% ludności nieukraińskiej; Rudki 38 417 Polaków – 48.5%, 4247 Żydów – 5.4%, 252 inni – 0.3% - razem 54.2% ludności nieukraińskiej; Zborów 39 624 Polaków – 48.7% ludności powiatu, 2522 Żydów – 3.1%, 93 innych – 0.1% - razem 51.9% ludności nieukraińskiej; Złoczów 56 628 Polaków – 47.7% ludności powiatu, 6066 Żydów – 5.1%, 534 inni – 0.5% - razem 53.3% ludności nieukraińskiej. Poza tym w dalszych 4 powiatach Ukraińcy stanowili zaledwie względną większość ludności: Borszczów 50.9% ludności ukraińskiej, Buczacz 50.6%, Kopyczyńce 51%, Sambor 51% ludności ukraińskiej, a w kolejnych 6 powiatach Ukraińcy stanowili mniej niż 60% ludności: Brody 55.3%, Dobromil 55.8%, Gródek Jagielloński 56.2%, Radziechów 57.7%, Zaleszczyki 57.1%, Żółkiew 58.7%.

Chociaż Rusini i Ukraińcy stanowili w 1931 roku 59% ogółu ludności Małopolski Wschodniej, a więc stanowili tu większość ludności, to w świetle faktów historycznych i etnicznych doprawdy trudno mówić, że kraina ta należy do ziem etnicznie ukraińskich. Polacy stanowią większość ludności w rejonach wileńskim (60%) i solecznickim (80%) na dzisiejszej Litwie. Tak, ziemie te należą od 1945 roku do Litwy i przed wiekami były zamieszkałe przez ludność litewską. Czy na tej podstawie można twierdzić, że rejony te to etniczne ziemie litewskie? Czy na przykład należąca do Hiszpanii Katalonia ze stolicą w Barcelonie, którą zamieszkują w większości Katalończycy, to ziemie etnicznie hiszpańskie, a Szkocja w Wielkiej Brytanii zamieszkała przez Szkotów to ziemie etnicznie angielskie? Na pewno nie. Dlatego powiaty w Małopolsce Wschodniej, które przez 600 lat dzieliły los państwa i narodu polskiego i w których Polacy stanowili bezwzględną i względną większość ludności do 1945 roku na pewno nie były etnicznymi ziemiami ukraińskimi. Na pewno były to ziemie etnicznie mieszane – ziemią rodzinną i ojczyzną tak Polaków jak i Rusinów, Ukraińców, Żydów, Ormian i Niemców. Do tej krainy największe prawa mieli Polacy, którzy stanowili sól tej ziemi. Prawie wszystko na co jest na niej było i jest w historii zapisane do 1939 roku jest związane z Polską i Polakami. Ukraińcy na tej ziemi mieszkali, ale jako ludność wiejska, biedna i ciemna, podobnie jak chłopstwo w tym czasie na całym świecie, nie odegrała w jej życiu prawie żadnej roli. Na pewno Ukraińcy mieli mniejsze od Polaków prawo do jej posiadania – jako swojej ojczyzny w sensie politycznym, ale mogli mieć i z biegiem czasu uzyskali by autonomię, gdyby ich przywódcy prowadzili mądrą politykę, a nie tyką, w której wzywali swych rodaków do przepędzenia stąd Polaków i Żydów, a nawet do ich eksterminacji. Prawie każde państwo w Europie ma autochtoniczną mniejszość czy nawet mniejszości narodowe i w cywilizowanych krajach nie ma z tym żadnego problemu. Ukraińcy w Małopolsce Wschodniej, kuszeni przez diabła, postawili na terror i złego konia – Ukrainę, z którą od setek lat nie mieli nic wspólnego (de facto „Ukraińcy” z Małopolski Wschodniej są jak Austriacy – niby Niemcy, a jednak inny naród). I teraz razem z nią mają i będą mieć – bo wszystko na to wskazuje - pieskie życie, życie kraju trzeciego świata. Na pewno Ukraina nie będzie członkiem ani Unii Europejskiej, ani NATO! Taki jej pieski los. Będzie do końca świata cierpieć za grzech Perejesławia – za ślub z Rosją w 1654 roku.

Dzisiaj ziemie Małopolski Wschodniej należą do Ukrainy. Jednak nie dostały się pod jest panowanie w sposób naturalny i przez sprawiedliwość dziejową, a tylko przez ich podbój i imperializm Związku Sowieckiego, a konkretnie jego dyktatora Józefa Stalina. Są więc dzisiaj ukraińskie przez podeptanie przez tego sługę Szatana praw boskich i ludzkich, a przede wszystkim prawa narodów/międzynarodowego.

Związek Teatrów i Chórów Włościańskich we Lwowie

Od końca XIX wieku w wielu miasteczkach i wioskach Małopolski Wschodniej powstawały polskie amatorskie zespoły teatralne, zwane teatrami ludowymi oraz chóry włościańskie. Aby koordynować i rozwijać ich pracę postanowiono powołać do życia Związek Teatrów i Chórów Włościańskich. Powstał on we Lwowie w 1907 roku. W skład jego zarządu weszli m.in. Tadeusz Pawlikowski, prof. Józef Kallembach, krytyk literacki i teatralny Józef Flach i znana poetka lwowska Maria Wolska. W latach 1908-14 i 1921-23 ukazywał się we Lwowie „Poradnik Teatrów i Chórów Włościańskich”. W miejsce
Związku Teatrów i Chórów Włościańskich we Lwowie w odrodzonej Polsce – w Warszawie w 1919 roku został utworzony Związek Teatrów Ludowych i w 1929 roku Instytut Teatrów Ludowych, którego aktywnym działaczem był m.in. Leon Schiller, dyrektor Teatru Polskie we Lwowie. Działające dzisiaj Towarzystwo Kultury Teatralnej w Warszawie jest najstarszą w Polsce i jedną z pierwszych w Europie organizacji ruchu teatrów ludowych, której korzenie sięgają powstałego w roku 1907 Związku Teatrów i Chórów Włościańskich we Lwowie.

Lwowski „Czasopism Naukowy Księgozbioru Publicznego Imienia Ossolińskich”

Rok 1828 przyniósł ważne wydarzenie w dziejach czasopiśmiennictwa polskiego i Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Lwowie, zwanego popularnie Ossolineum (po II wojnie światowej działającego we Wrocławiu). Po uzyskaniu zgody od zaborcy austriackiego nakładem Ossolineum
ukazywać się zaczął, pod redakcją Franciszka Siarczyńskiego, pierwszego dyrektora Zakładu (1827-29), kwartalnik pt. „Czasopism Naukowy Księgozbioru Publicznego Imienia Ossolińskich”. W ciągu dwóch lat wydał on 7 zeszytów. Było to pierwsze w dziejach czasopiśmiennictwo polskiego czasopismo humanistyczne, poświęcone zagadnieniom historycznym i literackim, o wyraźnym charakterze naukowym, adresowane wyłącznie do specjalnych badaczy.

Znani Polacy urodzeni w Buczaczu w Małopolsce Wschodniej

Buczacz był do 1945 roku miastem powiatowym w województwie tarnopolskim (obecnie Ukraina). Powstał tu jeden z pierwszych ośrodków polskich na przyłączonej do Polski w latach 1340-49 Rusi Halicko-Wołyńskiej. Bowiem parafia katolicka została tu założona już w 1379 roku; w 1938 roku miała aż 10 257 parafian i należała do jednych z największych na terenie województwa i w archidiecezji lwowskiej.

W mieście urodziło się wiele znanych Polaków, a wśród nich m.in.: Jan Franciszek ADAMSKI (1923-2010), aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, także pisarz (prozaik); Michał CZEPITA (1884–po 1939), artysta malarz (ASP w Krakowie), wzięty portrecista działający w Warszawie; Ostap DŁUSKI, właśc. Adolf Langer (1892–1964 Warszawa), działacz komunistyczny, redaktor centralnego organu PPR „Głos Ludu”, dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych; Rubin FELDSZUH (1900–po 1939), literat, dziennikarz, redaktor; Marek FRITZHAND (1913–1992), filozof marksistowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego; Adolf Władysław INLAENDER (1855–1920), działacz socjalistyczny, dziennikarz, literat, tłumacz; Irena Jadwiga KOZŁOWSKA (1912-1992), pisarka; Tadeusz LEN (1898–1977), samorządowiec, do 1939 starosta tarnobrzeski; Antoni OPOLSKI (1913-2014), fizyk, specjalizujący się w astronomii i astrofizyce, 1952-76 profesor i 1959-61 rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu; Władysław OSTROWSKI (1883–1961), inżynier, do 1931 zasłużony działacz społeczno-gospodarczy oraz oświatowy w Buczaczu, członek Rady Miejskiej m. Buczacza; jeden z czołowych działaczy Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast” – 1921-24 i 1927-30 członek jego Rady Naczelnej, a od 1927 Zarządu Głównego, 1922-27 poseł na Sejm RP; po 1931 działał we Lwowie; podczas okupacji niemieckiej przewodniczący Wojewódzkiego Kierownictwa Ruchu Ludowego i organizator Batalionów Chłopskich w okręgu IX (Małopolska Wschodnia); 1944 aresztowany przez NKWD i więziony do 1948, po uwolnieniu zamieszkał w Gliwicach; Kazimiera PAJZDERSKA (ok. 1885–po 1939), artysta rzeźbiarz i malarka; Maksymilian POHORILLE (1915-2003), ekonomista, profesor Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie; Witold Kazimierz RATAYSKI (1899–po 1939), dr medycyny; działacz niepodległościowy (1918-19 więziony przez Ukraińców w obozie „dla niebezpiecznych Polaków” w Jazłowcu; dyrektor szpitala w Krzemieńcu i do 1939 w Kowlu; Emanuel RINGELBLUM (1900-1944), historyk, polityk i działacz społeczny pochodzenia żydowskiego w Warszawie; Jakub SALICKI (1865-1947), prawnik, tytularny generał brygady Wojska Polskiego; Zdzisław SIECZKOWSKI (1897-1939), legionista, pułkownik Wojska Polskiego; Tadeusz ŚLIWAK (1908 Buczacz-zm. w Kanadzie), tłumacz, lekkoatleta klubów lwowskich i warszawskich, olimpijczyk z Berlina (1936) – sztafeta 4x400 m., należał do czołowych sprinterów lat trzydziestych, 5-krotny rekordzista kraju i 8-krotny wicemistrz Polski w biegach na różnych dystansach, podczas II wojny światowej w Anglii pilot polskiego 307 dywizjonu myśliwskiego; Tadeusz URBAŃSKI (1892 – po 1939), dr nauk rolniczych, inż. rolny, pedagog, 1918-21 z ramienia Ministerstwa Spraw Wojskowych brał udział w zakładaniu rolniczych osad dla byłych wojskowych na Kresach Wschodnich; Józef WIDAJEWICZ (1889–1954), historyk, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego; Andrzej Stanisław ZABOROWSKI (1931-1991), etnograf i muzealnik, kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie; Władysław ZYCH (1899–1981), paleontolog, geolog, docent Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, podczas sowieckiej okupacji Lwowa komendant Związku Walki Zbrojnej we Lwowie.

Sługa Boży o. Michał Nestorowski rodem z Małopolski Wschodniej

Staraniem Kurii Biskupiej w Gdańsku ukazała się w 1982 roku publikacja książkowa ks. Michała Milewskiego, poświęcona o. Michałowi Nestorowskiemu z zakonu oo. kapucynów („Ojciec Zygmunt, Michał Nestorowski z Zakonu Ojców Kapucynów 1915-1966: herold miłości Boga, bliźniego i cierpienia”). Ojciec Nestorowski urodził się w 1915 roku w Hucisku Oleskim w powiecie złoczowskim (woj. tarnopolskie, po 1945 Ukraina). W 1936 roku złożył wieczyste śluby zakonne, a w 1939 roku otrzymał święcenia kapłańskie. W czasie wojny pracował z wielkim poświęceniem i odwagą jako duszpasterz w archidiecezji lwowskiej, terroryzowanej przez bandy nacjonalistów ukraińskich, którzy dokonywali masowych zbrodni na Polakach. Wypędzony przez władze sowieckie z Małopolski Wschodniej w 1945 roku przybył wraz ze swymi parafianami do Szprotawy w archidiecezji wrocławskiej. Później był m.in. w Bolkowie proboszczem parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej. Zmarł w opinii świętości w 1966 roku.

Brzezińscy pochodzili z Krzemieńca na Wołyniu

W latach 1977-81 doradcą prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy Cartera i szefem Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA był Amerykanin polskiego pochodzenia, prof. Zbigniew Brzeziński (ur. 1928 w Warszawie). Rodzina Brzezińskich wywodzi się z Krzemieńca na Wołyniu (do 1945 w Polsce, obecnie Ukraina). Po Powstaniu Styczniowym 1863-64 pradziad Zbigniewa uszedł z Krzemieńca przed policją carską i zamieszkał w zaborze austriackim - w Żółkwi koło Lwowa, a jego dziadek w Przemyślu był sędzią apelacyjnym, działaczem „Sokoła” i długoletnim prezesem polskiego teatru „Fredreum”.

Dzieje klasztoru i kościoła oo. reformatów w Dederkałach Wielkich na Wołyniu

Klasztor wraz z kościołem oo. reformatów w Dederkałach Wielkich w powiecie krzemienieckim, w woj. wołyńskim (od 1945 Ukraina), w miejscowości rodzinnej ks. Hugona Kołłątaja (1750-1812) – wielkiego Polaka i człowieka Oświecenia, w której do 1939 roku stacjonował Batalion KOP „Dederkały”, został zbudowany pod koniec XVIII wieku. Jak pisze w swoich wspomnieniach
ks. Józef Kuczmański, ostatni administrator parafii w Dederkałach (w latach 1939-41 i 1943-44), sam kościół klasztorny nie był duży, ale przepiękny. Było w nim siedem barokowych drewnianych ołtarzy oraz znajdował się w nim obraz Pana Jezusa, słynący poświadczonymi przez dokumenty cudami. Przed kościołem był wirydarz dla procesji. Natomiast zabudowania klasztorne były obszerne; klasztor miał 60 cel, kuchnię, refektarze i inne pomieszczenia gospodarcze, które otaczał kilkunastohektarowy sad otoczony murem. W ramach represji po Powstaniu Listopadowym 1830-31 władze carskie skasowały klasztor w 1834 roku i nawet w niepodległej Polsce (1919-39) nie został reaktywowany. Ostatnim, do 1939 roku, proboszczem tutejszej parafii był ks. Leonard Samosenko. W latach 1941-42 administratorem parafii był ks. prałat Anzelm Zagórski, do 1939 roku głośny kaznodzieja w Krzemieńcu. Pod koniec i na początku 1944 roku kościół i klasztor w Dederkałach stały się ośrodkiem samoobrony ludności polskiej, która w liczbie ok. 400 osób schroniła się tu i broniła, pod dowództwem ks. Józefa Kuczmańskiego, przed bandami nacjonalistów ukraińskich. Po wojnie i przyłączeniu Wołynia do Związku Sowieckiego wierni parafii dederkalskiej przenieśli się na Śląsk Opolski, zabierając ze sobą m.in. obraz Pana Jezusa, który obecnie znajduje się w kościele w Krzywiźnie. Ks. Kuczmański pozostał, aby służyć pozostałym nielicznym Polakom na wschodnim Wołyniu/Ukrainie. W 1970 roku odwiedził on w Krzywiźnie swoich byłych parafian z Dederkał. Wówczas, 13 września 1970 roku, odbyła się w kościele krzywiźnieńskim wielka uroczystość religijna; proboszcz i parafianie ufundowali dwa wota za ocalenie od wymordowania z rąk Ukraińców. Ks. Kuczyński wygłosił kazanie, w którym zapoznał licznie zebranych wiernych – kresowian z początkami i dziejami kultu obrazu Pana Jezusa w kościele w Dederkałach oraz przekazał prośbę, aby także dzieci i wnuki byłych parafian z Dederkał dowiadywały się i wspominały o tych strasznych wydarzeniach z okresu ostatniej wojny i o cudownej wówczas opiece Pana Jezusa w obrazie dederkalskim nad Polakami, którzy szukali schronienia w murach kościoła i klasztoru u boku swojego Pana Jezusa.

Pogrzeb marsz. Józefa Piłsudskiego w Wilnie

W swoim testamencie marszałek Józef Piłsudski napisał: „Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili”.

Marsz. Józef Piłsudski zmarł w Warszawie 12 maja 1935 o godz. 20.45. Zwłoki pochodzącego z Zułowa koło Święcian na Wileńszczyźnie Marszałka zostały 18 maja złożone przy biciu dzwonu Zygmunta w krypcie św. Leonarda (od 1937 r. są w krypcie „Srebrnych Dzwonów”) w katedrze wawelskiej – bo królom był równy. W pogrzebie w Krakowie wzięło udział 250 000 Polaków z całej Polski oraz przedstawiciele 16 państw. Natomiast serce, zgodnie z jego ostatnią wolą zostało umieszczone z srebrnej urnie i 30 maja 1935 roku uroczyście przewiezione do Wilna i prowizorycznie umieszczone w niszy kościoła św. Teresy przy Ostrej Bramie. Urnę tę w pierwszą rocznicę śmierci Marszałka złożono uroczyście wraz ze sprowadzonymi z Litwy szczątkami matki Marszałka, Marii Piłsudskiej (zmarła 1 września 1884 w Wilnie, jednak została pochowana w rodzinnych Sugintach na Żmudzi) do specjalnie zbudowanego mauzoleum Matka i Serce Syna na cmentarzu na Rossie w Wilnie, a na czarnej granitowej płycie nagrobnej na której po dziś dzień (chociaż Litwini kilka razy targali się na grób) zgodnie z wolą zmarłego wykuto cytaty z „Wacława” (u góry) i „Beniowskiego” (u dołu) Juliusza Słowackiego:
u góry:
Ty wiesz, że dumni nieszczęściem nie mogą
Za innych śladem iść tą samą drogą.
u dołu:
Kto mogąc wybrać, wybrał zamiast domu
Gniazdo na skałach orła, niechaj umie
Spać, gdy źrenice czerwone od gromu
I słychać jęk szatanów w sosen szumie.
Tak żyłem.
między nimi bardzo dużymi literami:
Matka i Serce Syna.

Uroczystości pogrzebowe w Wilnie trwały dwa dni – 11 i 12 maja 1936 roku, a ich przebieg był następujący:

Otworzyła je 11 maja o godz. 18 wystawa p.t. „Marszałek Piłsudski a Wilno” w Bibliotece Uniwersytetu Stefana Batorego. O godz. 20 rozpoczął się capstrzyk żałobny po ulicach miasta. Oświetlono Górę Zamkową, Trzykrzyską, kościół Św. Teresy, Ostrą Bramę, ratusz, wieżę Jańską, kościoły św. Anny i św. Katarzyny, katedrę św. Stanisława, dziedziniec Piotra Skargi w Uniwersytecie. O godz. 20.30 odbył się apel oddziałów wojskowych, dowodzonych przez pułk. W. Kowalskiego, na placu Łukiskim, w czasie którego zostały odczytane nazwiska straconych na placu Łukiskim za Polskę i Wilno, powstańców 1863 roku, oraz żołnierzy poległych w roku 1919-1920 przy zdobywaniu i obronie Wilna. O godz. 20.45 oddano 21 strzałów armatnich i zakończono apel. Równocześnie reflektory skupiły światło nad kościołem św. Teresy, w którym odbywało się krótkie nabożeństwo połączone z wyniesieniem trumny Matki Marszałka z krypty kościoła do jego głównej nawy oraz z odmurowaniem i ustawieniem w lektyce u stóp trumny Matki urny z Sercem Marszałka. Przed kościołem kompanja chorągwiana 1 pułku Legjonów oddała honory wojskowe w czasie wnoszenia trumny Matki Marszałka do kościoła. Krótkie modły odbywały się w tym samym czasie we wszystkich kościołach i świątyniach Wilna, połączone z biciem dzwonów. Oświetlenie reflektorami Kościoła św. Teresy trwało całą noc do świtu.

12 maja o godz. 8 rano rozpoczęło się uroczyste nabożeństwo żałobne w kościele św. Teresy, celebrowane przez metropolitę wileńskiego, abpa Romualda Jałbrzykowskiego w obecności Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego, marsz. Edwarda Rydza-Śmiegłego, członków rządu, przedstawicieli Senatu i Sejmu, miasta Wilna, Uniwersytetu Wileńskiego i innych wyższych szkół i Towarzystwa Przyjaciół Nauk, przedstawicieli władz wojskowych i cywilnych oraz delegacji różnych zrzeszeń i organizacji. Po nabożeństwie uformował się wielotysięczny pochód pogrzebowy zdążający na cmentarz na Rossie. Szły wojskowe poczty sztandarowe i oddział niosący wieńce, urnę z Sercem i trumnę ze Zwłokami Matki poprzedzało liczne duchowieństwo, a za lawetą postępowała Pani Marszałkowa Józefowa Piłsudska, prowadzona przez Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych marsz. Edwarda Rydza-Śmiegłego i najbliższa rodzina Marszałka, a za nimi Prezydent Rzeczypospolitej, generalicja, rząd RP, powstańcy 1863 roku, przedstawiciele Uniwersytetu Wileńskiego i miasta Wilna, delegacje i wszyscy członkowie instytucji miejscowych i z całej Polski oraz mrowie wilnian i przybysze z całej Polski. Trasa pochodu prowadziła od kościoła św. Teresy, ulicą Ostrobramską, Wielką, Zamkową przez plac Katedralny, ul. Mickiewicza, Wileńską, Niemiecką, Ostrobramską z Ostrej Bramy w lewo, ul. Piwną i następnie ul. Rossa na cmentarz na Rossie.

Chwilę zbliżania się głównej części pochodu do cmentarza sygnalizowały dzwony katedralne, a wraz z nimi biły dzwony wszystkich kilkudziesięciu świątyń wileńskich aż do czasu ukończenia salwy armatniej. Lektykę z urną wnosili na cmentarz: wojewoda wileński Ludwik Bociański, dowódca I Dywizji generał Stanisław Skwarczyński, rektor Uniwersytetu Wileńskiego Witold Staniewicz i prezydent Wilna Wiktor Maleszewski. Trumnę Matki wnosili generałowie Wojska Polskiego. Orszaki wieńcowe składały wieńce przed murem mauzoleum.

Przy mauzoleum przemówił Prezydent Rzeczypospolitej, po czym odprawione zostały modły żałobne duchowieństwa katolickiego, a następnie nastąpił moment złożenia Serca i Zwłok Matki do Mauzoleum oraz jego zamknięcie.

W czasie wnoszenia Serca i Zwłok Matki do wnętrza Mauzoleum Polskie Radio w transmisji na całą Polskę, a megafony w Wilnie na całe miasto wzywały obywateli do uczczenia tej chwili trzyminutową ciszą. W czasie zaś właściwego składania Zwłok i Serca, baterie ustawione w innej części miasta oddały 101 strzałów, a orkiestra przy cmentarzu odegrała hymn państwowy. Straż honorową przy mauzoleum w czasie głównej części uroczystości pełniła generalicja, a po jej skończeniu warta żołnierska. Kompania chorągwiana oddała honory na cmentarzu Rossa przed mauzoleum. Odegrano marsz żałobny, następnie werbel żałobny. Bateria z góry Trzykrzyskiej oddała 101 strzałów armatnich. Kompania piechoty przechodzi oddzielnymi plutonami przez ulice miasta, poprzedzanymi przez orkiestry, bijące werbel żałobny.

Po zakończeniu uroczystości pogrzebowych przy mauzoleum, przepływała przed nim sprawnie cała fala ludzi biorących udział w pogrzebie, kierując się następnie na ulicę Listopadową, a z niej przez ulicę Dunajkę na ul. Beliny, Kolejową i Gościnną, gdzie ludzie się rozeszli.

Wilno pożegnało swego wiernego syna.

Polskie poetyckie Wilno wciąż żyje

W 1945 roku dyktator Związku Sowieckiego Józef Stalin prawem silniejszego oderwał od Polski arcypolskie Wilno, włączając do sowieckiej Republiki Litewskiej, a z miasta wypędził prawie wszystkich Polaków do komunistycznej Polski. Z przyłączonej do Litwy etnicznie polskiej Wileńszczyzny sowieci nie mogli wypędzić wszystkich Polaków, gdyż wówczas kraj ten stałby się prawie że bezludną pustynią, a zaraz po wojnie ani Rosja ani Litwa nie miała do dyspozycji za wielu kolonistów. Większość Polaków została tu siłą zatrzymana (chęć wyjazdu stąd do jałtańskiej Polski wyraziło 379 498 Polaków, a pozwolono wyjechać zaledwie 171 158 osobom, z tego 107 000 z Wilna) i dlatego w rejonach (powiatach) wileńskim i solecznickim większość ludności po dziś dzień stanowią Polscy, chociaż od prawie 25 lat wolna Litwa prowadzi tu ostrą politykę litwinizacji. Wielu Polaków z prowincji przeniosło się do rozbudowywanego przez władze sowieckie Wilna i w ten sposób ludność polska w Wilnie wzrosła do 100 tysięcy.

Wśród 250 tysięcy Polaków w Wilnie i litewskiej dziś Wileńszczyźnie pojawiły się nowe polskie talenty literackie, m.in. nowi poeci. Do pierestrojki za Gorbaczowa byli oni zmuszeni pisać wiersze sobie i muzom, czyli, jak się to mówiło, „do biurka”. Pierestrojka przyniosła większą wolność także dla tamtejszych Polaków i ich działalności. Dzięki niej w Wilnie w 1986 roku ukazał się almanach poetycki pt. „Sponad Wilii cichych fal” (inne źródła podają tytuł „Sponad Wilii czystych fal” i miejsce i rok wydania Kowno 1985). Był to pierwszy od 1945 roku wydany zbiór poezji 15 współczesnych poetów polskich z Wilna i Wileńszczyzny, którzy swoje wiersze przedtem mogli drukować, jeśli je przepuściła cenzura, jedynie w polskojęzycznym dzienniku sowieckim ukazującym się w Wilnie „Czerwony Sztandar”. Wyboru wierszy dokonali Stanisław Jakutis i Jadwiga Kudirko.

Ukazanie się almanachu „Sponad Wilii cichych fal” poprzedziło opracowanie krytycznoliterackie pt. „Polska literatura Wileńszczyzny 1944-1984”, które ukazało się jako publikacja Oddziału Krakowskiego Polskiej Akademii Nauk, a wydawcą pracy było w 1985 roku wrocławskie Ossolineum.

Natomiast nakładem Lubuskiej Oficyny Wydawniczej w Zielonej Górze w 1995 roku ukazał się „Słownik polskich pisarzy współczesnych Wileńszczyzny” opracowany przez Eugeniusza Kurzawę. Publikacja ta wymienia wszystkich pisarzy polskich, urodzony w większości w Wilnie i na Wileńszczyźnie i działających w tym mieście lub na litewskiej Wileńszczyźnie albo związanych z Wilnem po 1945 roku. Oto oni: Władysław Abramowicz (1909-1965 Wilno), poeta, krytyk literacki, tłumacz; Jadwiga Bębnowska (1916-1993 Wilno), poetka, tłumaczka; Jan Bill (ur. 1953 Lwów), poeta; Lucyna Łucja Bukowska (ur. 1973), poetka; Jan Ciechanowicz (ur. 1946), tłumacz, aforysta; Leonard Gogiel (ur. w Birżach), poeta; Antoni Kacynel (ur. 1920), poeta; Leokadia Komajszko (ur. 1963), poetka; Jan Kozicz (ur. 1945 Wilno), poeta; Dominik Kuzinkiewicz (ur. 1956 Wilno), felietonista; Alina Lassota (ur. 1962 Wilno), poetka, publicystka; Maria Łotocka (ur. 1944 Lwów), poetka, dziennikarka; Zbigniew Maciejewski (ur. 1960 Wilno), poeta, tłumacz, dramaturg; Alina Małaszkina-Morka (ur. 1948 Wilno), poetka; Henryk Mażul (ur. 1953), poeta, dziennikarz, redaktor naczelny „Naszej Gazety”; Romuald Mieczkowski (ur. 1950 Wilno), poeta, prozaik, wydawca; Wojciech Piotrowicz (ur. 1940), poeta; Alicja Rybałko (ur. 1960 Wilno), poetka, tłumaczka; Lubomir Sobański, poeta; Aleksander Sokołowski (ur. 1935), poeta, tłumacz; Matylda Stempkowska (ur. 1925), tłumaczka, poetka; Jerzy Surwiłło (ur. 1941 Wilno), publicysta, autor książek o polskim Wilnie; Józef Szostakowski (ur. 1953), poeta; Aleksander Śnieżko (ur. 1945), poeta; Dariusz Wierbajtis/Wierzbiewski (ur. 1973), poeta; Mirosława Wojszwiłło (ur. 1941), poetka; Michał Wołosewicz (ur. 1925), poeta; Sławomir Worotyński (1942-1983), poeta.

Na przekór Litwinom, polskie literackie Wilno wciąż żyje.

W Nieświeżu powstał pierwszy w Polsce teatr amatorski

W latach 1746-62 działał na zamku Radziwiłłów w Nieświeżu (przed wojną woj. nowogródzkie, obecnie Białoruś) stały teatr amatorski utrzymywany przez książąt Radziwiłłów. Grał on zimą w sali zamkowej, latem na dziedzińcu zamkowym pod gołym niebem, a od czasu do czasu występował w teatrach magnackich w Żółkwi koło Lwoa, Ołyce na Wołyniu i Białej Radziwiłłowskiej (dzisiejsza Biała Podlaska). Teatr ten zajmuje ważne miejsce w dziejach kultury polskiej i polskiego teatru, gdyż był pierwszym systematycznie prowadzonym polskim teatrem amatorskim i polegał z początku wyłącznie na oryginalnym repertuarze pióra Franciszki Urszuli Radziwiłłowej (1705-1753), polskiej dramatopisarki i poetki późnego baroku. W teatrze nieświeskim wystawiono następujące jej komedie: Miłość dowcipna. Komedia (w 2 aktach), wystawiona 13 czerwca 1746 roku, Opatrzności Boskiej dzieło. Tragedia (w 7 aktach), wyst. 13 czerwca 1746, Interesowany sędzia miłość. Komedia (w 6 aktach) , wyst. 3 sierpnia 1747, Tragedia trzech sióstr: Agappy, Chiony, Ireny, męczenniczek za Dioklecjana cesarza (w 3 aktach), wyst. 4 marca 1748, Z oczu się miłość rodzi. Komedia, wyst. 14 czerwca 1749, Przejźrzane nie mija. Komedia (w 5 aktach), wyst. 24 czerwca 1749, Miłość wspaniała. Tragedia (komedia w 5 aktach), wyst. 13 stycznia 1750, Konsolacja po kłopotach. Komedia (w 4 aktach), wyst. 3 września 1750, Igrzysko fortuny. Komedia (w 5 aktach), wyst. 24 grudnia 1750, Banut i Aruja. Tragedia (komedia w 2 aktach), wyst. 27 lutego 1751, wydano (pt. Niecnota w sidłach), Sędzia od rozumu odsądzony. Komedia (w 4 aktach) , wyst. 9 marca 1751, Miłość mistrzyni doskonała. Komedia (w 5 aktach), wyst. 15 sierpnia 1752, Szczęśliwe nieszczęście. Opera (w 5 scenach), wyst. 15 sierpnia 1752, Komedia wytwornych i śmiesznych dziwaczek (w 1 akcie), wyst. 23 września 1752, Miłość ślepa nie patrzy na koniec. Opera (w 7 scenach), wyst. 20 listopada 1752, Gwałtem medyk. Komedia (w 3 aktach), wyst. 23 listopada 1752 roku.

Ubytek ludności polskiej na Polesiu w latach 1939-1944

Polesie, które weszło w skład odrodzonego w 1918 roku państwa polskiego, było w okresie zaboru rosyjskiego 1795-1915 najbardziej zaniedbaną przez carat ziemią tak pod względem gospodarczym, jak i kulturalnym i oświatowym. Obszarem, który brutalnie rusyfikowały nie tylko władze carskie (po Powstaniu Styczniowym 1863 do 1905 Polacy nie mieli prawa rozmawiać po polsku w miejscach publicznych!), ale także przez Litwaków, czyli zrusyfikowanych - rosyjskojęzycznych Żydów, którzy w XIX w. zasiedlili wszystkie miasta i miasteczka na Polesiu, w których stanowili zdecydowaną większość mieszkańców. Np. w stolicy województwa poleskiego - Brześciu nad Bugiem w 1931 roku spośród 48 385 mieszkańców 20 595 podało język polski jako ojczysty, 1327 język białoruski, 2575 rosyjski i aż 21 315 jidysz i hebrajski. Jeszcze gorzej było w Pińsku, gdzie wśród 31 912 mieszkańców językiem polskim posługiwało się na co dzień tylko 7346 osób, białoruskim 592, rosyjskim 2886 a jidysz i hebrajskim aż 20 181 osób. Na całym Polesiu mieszkało wówczas 164 100 Polaków. Ludność tę „zdziesiątkował” najpierw okupant sowiecki w latach 1939-41, a następnie niemiecki w latach 1941-44. Prawdziwą gehenną dla Polaków na Polesiu była okupacja sowiecka z lat 1939-41. NKWD wymordowało i zesłało do łagrów masę Polaków, głównie przedstawicieli inteligencji polskiej, którzy stanowili tu większy niż w pozostałych rejonach Polski odsetek ludności. Polacy byli tu urzędnikami państwowymi, nauczycielami, policjantami, kolejarzami, leśnikami, a obok Żydów w zasadzie jedynymi lekarzami, prawnikami, inżynierami, technikami, architektami, aptekarzami itd. Większość z nich zginęło na sowieckiej nieludzkiej ziemi - Syberii. O rozmiarach ludobójstwa sowieckiego i niemieckiego na Polesiu świadczy wyjątkowo mała liczba Polaków, którzy przez władze sowieckie zostali stąd przymusowo wysiedleni do komunistycznej Polski (bez Kresów) w latach 1945-46. Spośród ok. 185 000 Polaków mieszkających na Polesiu w 1939 roku wypędzono stąd tylko 68 866 Polaków: 27 743 z okręgu „repatriacyjnego” w Brześciu, 19 050 z okręgu w Pińsku, 13 305 z okręgu w Berezie Kartuskiej i 8768 z okręgu w Prużanie. Znaczy to, że ludność polska na Polesiu zmniejszyła się w latach 1939-44 aż o ok. 117 000 osób, czyli aż o około 63% ogółu ludności.

Bitwa z Rosjanami pod Salichą na Ukrainie w 1863 roku

Podczas Powstania Styczniowego pod Salichą koło Zasławia (wsch. Wołyń-Żytomierszczyzna) na Ukrainie, dnia 26 czerwca 1863 roku stoczona została bitwa polskich powstańców z wojskiem rosyjskim. Pułkownik Edmund Różycki z 5 szwadronami jazdy (350 koni) i 50 piechoty przy taborze ruszył 24 czerwca spod Laszek w kierunku Jampola. Natknąwszy się pod Salichą na Rosjan (4 kompanie piechoty, 120 kozaków – razem 720 ludzi) uszykował swą jazdę w dwie linie i odwód. Rosjanie rzucili jedną kompanię tyralierą, a z pozostałych usiłowali sformować na prawym skrzydle czworobok; kozacy tworzyli lewe skrzydło. Korzystając z zamieszania przy formowaniu szyku, Różycki rzucił do szarży pierwszą linię, która rozniosła tyralierę i kozaków, a przy wsparciu drugiej linii rozbiła również czworobok. Na odgłos walki nadciągnęły dalsze trzy kompanie piechoty rosyjskiej. Rosjanie jednak nie odważyli się wznowić walki. Dwugodzinna bitwa zakończyła się zwycięstwem Polaków. Rosjanie ponieśli dotkliwe straty: stracili 200 zabitych i rannych oraz sprzęt wojenny. W bitwie poległo jedynie 12 polskich kawalerzystów, a 21 zostało rannych. Powstańcy skierowali się stąd na Teofipol.

Grabież majątków polskich na Litwie Kowieńskiej

Po dobrowolnej z obu stron unii polsko-litewskiej w Krewie w 1385 roku, w latach 1386-1795 ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego należały do Rzeczpospolitej/Polski. W XVI-XVII wieku magnateria i szlachta litewsko-ruska uległa polonizacji i przed upadkiem Polski w latach 1772-1795 wszystkie majątki ziemskie na tych terenach były w rękach Polaków. W 1919 roku w granicach późniejszej Litwy Kowieńskiej było ok. 1200 majątków polskich (na pewno 1103 według opracowanej ale niepełnej listy zamieszczonej w Internecie), do których należało ok. 790 000 hektarów ziemi. W okresie zaboru rosyjskiego dwory polskie na Kresach były prawdziwymi ostojami i ogniskami polskości. W 1918 roku z pomocą niemiecką powstało niepodległe państwo litewskie, zwane Litwą Kowieńską, do którego weszły wszystkie ziemie etnicznie litewskie (Polacy stanowili tam 10% ludności), którym rządzili nacjonaliści litewscy, którzy państwowość litewską budowali na wprost wściekłym polakożerstwie. Rząd litewski postanowił z całą brutalnością prawa uderzyć tak w Polaków na Litwie jak i w majątek znajdujący się w ich rękach. W latach 1922/23 przeprowadził złodziejską reformę rolną, w wyniku której polska własność ziemska została zmniejszona o ponad 80%. Zabrano Polakom bez odszkodowania (w dzisiejszych czasach jawne bezprawie!) łącznie ok. 700 000 hektarów ziemi, przyczyniając się nie tylko do drastycznego uszczuplenia majątku polskiego na Litwie, ale także bardzo często do bankructwa wielu polskich rodzin i likwidacji wielu polskich dworów – małych twierdz polskości na tych ziemiach. Ukradzioną Polakom ziemię rozdano Litwinom, wspierającym polakożerczą politykę rządu.

Pierwsi Polacy w Australii pochodzili z Kresów

Pierwszymi Polakami na piątym kontynencie, czyli w Australii i Oceanii byli Polacy – ludzie związani z Ziemiami Wschodnimi: Jan Jerzy Forster, Ksawery Karnicki i dr Jan (John) Lhotsky. Pierwszy w latach 1784-87 był profesorem uniwersytetu (Szkoły Głównej) w Wilnie, a o Australię (Tasmania) zahaczył podczas drugiej wyprawy morskiej kapitana Cooka odbytej w latach 1772-75; drugi pochodził z Nowogródczyzny i Sydney odwiedził w 1790 roku; trzeci urodził się we Lwowie w 1795 roku i prowadził różne badania naukowe w Australii w latach 1832-38.

Marian Kałuski
(Nr 104)

Wersja do druku

Marian Kałuski - 28.02.15 8:14
HIS co ma wspólnego z Kresami przemówienie Jakuba Bermana?

Zgadzam się z tym, co napisał Awtan. Głupi antysemityzm tylko Polsce i Polakom szkodzi na Zachodzie. Z wszystkim można walczyć i szukać prawdy - także w stosunkach polsko-żydowskich, ale z rozumem i w sposób kulturalny.

Marian Kałuski
Australia

Awtan - 27.02.15 16:13
Tak czytam te kolumne z His na czele i mysle,ze His inni -tylko czekac jak beda przepraszać Hitlera za to,ze nie wymordowal wszystkich Zydow!!!
Owszem nalezy rozliczyc k o m u n i s t o w, to sie przy tej okazji dowiemy
ilu mordercow w UB było Polakami! A zatem nie wszyscy Zydzi byli bandytami!
Dajcie sobie luz z fanatyzmem,ktory az z was kipi!

His - 27.02.15 13:26
W kwietniu będzie 70 lat od czasu tajnego przemówienia Jakuba Bermana, dzisiaj możemy po tych 70 latach ocenić jego skutki na naszą sytuację.

"Żydzi mają okazję do ujęcia w swoje ręce całości życia państwowego w Polsce i rozszerzenia nad nim swojej kontroli. Nie pchać się na stanowiska reprezentacyjne. W ministerstwach i urzędach tworzyć tzw. Drugi garnitur. Przyjmować polskie nazwiska. Zatajać swoje żydowskie pochodzenie. Wytwarzać i szerzyć wśród społeczeństwa opinie i utwierdzić go w przekonaniu, że rządzą wysunięci na czoło Polacy, a Żydzi nie odgrywają w państwie żadnej roli.
Celem urabiania opinii i światopoglądu narodu polskiego w pożądanym dla nas kierunku, w rękach naszych musi się znaleźć w pierwszym rzędzie propaganda z jej najważniejszymi działami - prasą, filmem, radiem. W wojsku obsadzać stanowiska polityczne, społeczne, gospodarcze, wywiad. Mocno utwierdzać się w gospodarce narodowej.
W ministerstwach na plan pierwszy przy obsadzaniu Żydami wysuwać należy: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Skarbu, Przemysłu, Handlu Zagranicznego, Sprawiedliwości......................."

Przytoczyłem cytat pierwszych zdań tego kiedyś tajnego przemówienia. Po 70 latach wciąż jest ono aktualne i realizowane.
Panie Marianie liczę, że dokona nam Pan tutaj oceny tego historycznego wydarzenia.
Życzę powodzenia.

Marian Kałuski - 27.02.15 7:09
Czy napisałem nieprawdę?

Kto służył w policji żydowskiej w gettach? Bogaci czy biedni żydzi?

A elita żydowska pchała się do policji, bo służba dla Niemców ratowała życie. Na jak długo tego nie wiedzieli.

Starczy zapoznać się z BOGATA literaturą przedmiotu i to w różnych językach.

I kto tu wyszedł na głupka?

Marian Kałuski
Australia

Babcia Konstancja - 24.02.15 7:36
"Źli Polacy walczyli, oni byli Niemcom życzliwi"

Motto: „Kolaboranci wśród Polaków rekrutowali się z marginesu społecznego, mętów, natomiast wśród Żydów na kolaborację poszły żydowskie elity”.*
Fragment książki Mariana Kałuskiego “Wypełniali przykazanie miłosierdzia”

Wydawnictwo von borowiecky – Warszawa 2000, str. 52-67.

W/cyt. to wstęp do artykułu na 3obieg.pl jak w tytule.

Pan MariaN zasłużenie cytowany. Brawo! To dowody uznania jego mozolnej i wytrwałej pracy historyka.
Panie Marianie, może być pan dumny ze swojej twórczości.
Na chwałę Polski i jej narodu, Polaków.

"Nie rzucim ziemi skąd nasz ród..."

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12 Grudnia 1812 roku
Zmarł Stanisław Trembecki, najwybitniejszy polski poeta okresu klasycyzmu, sekretarz królewski (ur. 1737)


12 Grudnia 1823 roku
Urodził się Władysław Ludwik Anczyc (ps. Kazimierz Góralczyk) polski pisarz, tłumacz, działacz ludowy (zm. 1883)


Zobacz więcej