Wtorek 20 Sierpnia 2019r. - 232 dz. roku,  Imieniny: Bernarda, Sabiny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 30.05.13 - 21:22     Czytano: [1928]

Dział: Godne uwagi

Jak Rosjanie ukrywali ślady po wybuchu





Statecznik Tu-154 został przeniesiony z rejonu drogi bliżej miejsca upadku samolotu –powiedział 21 maja na konferencji rządowego zespołu ekspertów Macieja Laska Piotr Lipiec. Nasz ekspert, specjalista od budowy płatowców, dr inż. Stefan Bramski, uważa, że pierwotnego położenia statecznika i innych przeniesionych części nie da się wytłumaczyć inaczej niż eksplozją.


Piotr Lipiec, członek zespołu Laska, przyznał, że statecznik został przeniesiony przez MAK. Dlaczego?

– Prawdopodobnie chodziło o zmniejszenie terenu, na jakim miała pracować komisja. Statecznik był jedynym elementem, który znajdował się daleko, więc być może przeniesiono go, by znajdował się trochę bliżej – stwierdził beztrosko Lipiec.

Przemieszczenie statecznika wskazuje na wybuch

Przypomnijmy: lewy statecznik samolotu przemieszczono o 50 m w kierunku centrum miejsca katastrofy, co widać przy porównaniu zdjęć satelitarnych z 11 i 12 kwietnia 2010 r. Warto zauważyć, że w raporcie MAK pozycję tego elementu określono nie według pierwotnego położenia, lecz według miejsca, w którym znalazł się... już po przeniesieniu.

Dotyczy to zresztą nie tylko statecznika, ale też wielu innych elementów samolotu. Prof. Chris Cieszewski – naukowiec w Warnell School of Forestry and Natural Resources, University of Georgia (Ateny, Georgia) w Stanach Zjednoczonych – dokonał szczegółowej analizy porównawczej wysokorozdzielczych fotografii satelitarnych z 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. Okazało się, że poza statecznikiem miejsce położenia zmieniło co najmniej siedem innych fragmentów samolotu. Czy również dlatego, by było „bliżej”, jak naiwnie tłumaczą ludzie Laska? Czy jednak po to, że pierwotny rozkład części wskazywał na eksplozję w powietrzu?

Ku tej drugiej hipotezie skłania się nasz ekspert dr Stefan Bramski, wieloletni pracownik Instytutu Lotnictwa, wybitny specjalista od płatowców. – Po wybuchu utworzył się „obłok” kilku tysięcy szczątków, w tym kilkudziesięciu większych fragmentów samolotu. Zgodnie z początkową energią kinetyczną i potencjalną każdy fragment rozerwanego samolotu podążał dalej torem balistycznym określonym przez siłę ciążenia i opór aerodynamiczny powietrza. Prędkość pozioma opadających części maleje wolno przy ciężkich elementach i bardzo szybko przy lekkich, które wręcz przestają dalej lecieć do przodu, tylko opadają, więc czas spadku dla elementów ciężkich jest znacznie krótszy niż lekkich – tłumaczy dr inż. Bramski.

I dodaje: – Elementy ciężkie z tylnej części samolotu zaczynają po wybuchu wyprzedzać lekkie elementy położone bliżej „nosa” samolotu, co oznacza, że niektóre z tych części mogły zderzyć się w powietrzu, co spowodowało ich dodatkowe uszkodzenia. Przy obserwacji znalezionych szczątków samolotu ślady kolizji powietrznych mogą dać lepsze wyobrażenie o procesie rozpadu samolotu w powietrzu.

– Prawdopodobnie właśnie dlatego po katastrofie przesunięto o kilkadziesiąt metrów dalej szczątki statecznika, tak aby znalazły się bliżej głównego zbioru szczątków samolotu.
Pole rozrzutu po uderzeniu w ziemię widocznie było zbyt duże i należało go dostosować do elementarnych zasad fizyki. Zrobiono to przynajmniej o jeden dzień za późno, bo obrazy satelitarne tę poprawkę zarejestrowały – wyjaśnia ekspert.

Rosjanie nie przesuwali zatem elementów Tu-154 dla wygody – jak twierdzą specjaliści Macieja Laska – ale prawdopodobnie dlatego, że wiedzieli, iż rozkład szczątków tupolewa może wskazywać na prawdziwą przyczynę katastrofy.

Do wybuchu doszło na wysokości 30 metrów

Wszystkiego jednak nie zdołano ukryć. Dr. Bramskiego zastanowiło np., że ciężki ogon samolotu poleciał dalej niż rozerwane, lżejsze powłoki kabiny pasażerskiej. – Położenia i wyglądu znalezionej na polu szczątków tylnej części kadłuba nie da się wytłumaczyć inaczej jak eksplozją w części pasażerskiej samolotu – mówi.

Gdzie i kiedy mogło dojść do tego wybuchu? – Miejsce i wysokość punktu, w którym zaczęła się rozpadać maszyna, można by przybliżyć poprzez rozrysowanie sieci torów balistycznych szczątków samolotu – tłumaczy naukowiec.

Dr inż. Bramski sporządził taki rysunek (dostępny poniżej), odtwarzając sieć torów szczątków Tu-154 na podstawie rozłożenia elementów wraku według mapy satelitarnej.

Co z niego wynika? Pozioma prędkość początkowa szczątków była zbliżona do tej, jaka powinna być przy próbie podchodzenia do lądowania (270–280 km/h, czyli 75–77,8 m/s). Analizując siatkę potencjalnych torów balistycznych opadających części, odtworzoną na podstawie ich rozłożenia pierwotnego na miejscu wypadku (czyli przed przemieszczeniem niektórych fragmentów tupolewa), można w przybliżeniu ocenić, z jakiej mniej więcej wysokości opadały ciężkie elementy umieszczone z przodu samolotu.


Z poglądowego rysunku, na którym siatka torów balistycznych nałożona została na oś z rozłożeniem szczątków w terenie, jednoznacznie wynika, że do wybuchu doszło na wysokości ok. 30 m – mówi nasz ekspert. – W obrazie szczątków samolotu widać wyraźnie zjawisko selekcji elementów ciężkich i lekkich, które wystąpiłoby przy wybuchu w powietrzu. Jednym z ewidentnych dowodów zjawiska tej selekcji jest właśnie dalsze usytuowanie ciężkiej części tylnej samolotu przed powłokami położonej z przodu kabiny pasażerskiej – dodaje.

Zaznaczmy, że do takiego samego wniosku (iż destrukcja tupolewa rozpoczęła się nad ziemią) – tyle że na podstawie innego rodzaju analiz – doszli eksperci parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej, m.in. Grzegorz Szuladziński.

Także inne spostrzeżenia dr. inż. Bramskiego zbiegają się z hipotezą wybuchu w powietrzu, postawioną przez ekspertów zespołu Macierewicza i innych naukowców (np. Jana Obrębskiego z Politechniki Warszawskiej). Bramski zauważa, że gdyby samolot nie rozpadł się nad ziemią, lecz leciał w kierunku gruntu ślizgiem na lewe skrzydło, tak jak działo się to po zejściu ze ścieżki schodzenia, miejsce upadku znajdowałoby się z lewej strony, bliżej bramy lotniska, a pole rozrzutu szczątków byłoby mniejsze.

Na wybuch w Tu-154 wskazuje też, zdaniem dr. inż. Bramskiego, zdjęcie na rys. 33 z raportu MAK przedstawiające wręgę nr 65. – Jej stan świadczy, że została oderwana od pozostałej części samolotu w wyniku działania siły rozrywającej, nie zaś zgniatającej, jak powinno być przy upadku z wysokości. Jest okrągła, w ogóle niespłaszczona. Wystające z niej przewody są wyciągnięte, proste. Jeśli samolot uderzyłby dziobem w ziemię, byłyby zgniecione. Rys. 33 z raportu MAK jest według mnie dowodem rzeczowym wybuchu w kadłubie samolotu – mówi ekspert i dodaje: – Tylna część kadłuba leży na polu szczątków tyłem do przodu, a więc musiała koziołkować w powietrzu po uderzeniu fali ciśnieniowej w osi kadłuba, rozrywającej złącza na wrędze nr 65.

Tekst ukazał się w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"

Autor: Leszek Misiak, Grzegorz Wierzchołowski
Żródło: Gazeta Polska

Wersja do druku

podatnik - 07.10.13 16:21
Tu-154 bardzo ważny wniosek
Bardzo ważny wniosek: Tu-154: Rozpiętość skrzydeł Tu-154m: 37,5 m, szerokość kadłuba 3,8m. 37,5/2= 18,75. 18,75 -(3,8/2)=16,85. Urwało mu 5m skrzydła więc długość skrzydła po zderzeniu z brzozą 11,85. Zderzył się na wysokości 6,5 m więc aby wykonać beczkę rył by w ziemi długością 5,35 metra. Powiedzmy ze podczas zarycia w ziemie skrzydło sie połamało i samolot obrócił sie na plecy to dlaczego drugie skrzydło z przeciwnej strony jest również obcięte? W TYCH SAMYCH DWÓCH MIEJSCACH ? Jeśli siły działające na to skrzydło były całkowicie inne niż przy uderzeniu pierwszego skrzydła w ziemie? Szczerze mówiąc wątpię że drugie skrzydło w ogóle by odpadło bo siła która mogła je oberwać to była jedynie siła bezwładności przy upadku na „grzbiet” a nie kolizja jak w przypadku pierwszego!!! Dla ścisłości (co jest bardzo ważne) należy dodać że skrzydło lewe który podobno zahaczyło o brzozę zostało PRZECIĘTE NA CAŁEJ SZEROKOŚCI (co podkreślam) przez to drzewo. Skąd sie wzięło rozczłonkowanie skrzydła prawego w dwóch dokładnie tych samych miejscach co lewe? Przecież ono w brzozę nie uderzyło! Teoria że złamało się w tym samym miejscu bo było najsłabsze to bzdura! Po pierwsze musiałby być to wielki przypadek że to najsłabsze miejsce skrzydła było akurat umiejscowione tam gdzie zderzył się z brzozą a po drugie na prawe skrzydło działały całkiem inne siły o innych wektorach niż na lewe w związku z tym punkt „najsłabszy” też wypadłby gdzie indziej. Polecam to do przemyślenia chociaż dla mnie sprawa jest jasna... W mediach o tym cisza, w internecie prawie brak już potrzebnych zdjęć. Druga sprawa że Prokuratura Wojskowa która zanegowała wyniki pracy detektorów w kwestii wykrycia przez nie materiałów wybuchowych na wraku bo twierdziła że były niedokładne i specjalistyczne badania wykazały że się myliły NIGDY NIE PODAŁA CO TO BYŁY FAKTYCZNIE ZA SUBSTANCJE które zostały pomylone przez detektory! Weryfikacja materiałów które podobno "udawały" TNT pozwoliłaby po prostu stwierdzić...

...czy takie mogły się w ogóle znajdować w samolocie. Nie podano co to za substancje bo ich nie ma! Teoria (bo na ten temat krążą tylko teorie) z jaka się spotkałem że to mogły być pozostałości po wybuchowo spalanym paliwie nie trzyma się kupy bo paliwo w TU-154 nie wybuchło w całości i nie dostało się do kadłuba (widać na filmie) a przecież znaleziono te ślady również w kadłubie i na fotelach. Swoją droga Prokuratura Wojskowa nie pobrała próbek z foteli na jesieni tłumacząc się pogodą. Absurd. Domyślać się można czemu. Pozdrawiam wszystkich
Projektor
Zero dyskusji z tym, - 01.10.13 http://niezalezna.pl/46616-naukowcy-zmierza-sie-z-klamstwem-smolenskim-zobacz-kiedy-odbedzie-sie-konferencja#comment-1718839

ALI BABA - 01.08.13 0:30
CHYBA CI Z JAKA USŁYSZELI KOMUNIKAT...Z TEGO HELIKOPTERA I TO NIE PODLEGA ŻADNEJ DYSKUSJI...ZBROS ZAKOŃCZIEN, CZYLI ZRZUT ZAKOŃCZONY!! PYTANIA CZEGO...MOŻNA SIĘ TYLKO DOMYŚLAĆ..!!

Jan Orawicz - 02.06.13 2:06
Oni wiedzą,że są ludzie uważni i nieuważni z wiedzą, bez wiedzy itp. stąd
ten kołowrót obłudy Komisji Millera wciąż się bezkarnie kręci! A uczeni na podstawie badań stwierdzili ponad wszelką wątpliwość,że został
zniszczony wybuchami bomb na jego pokładzie o czym świadczą podetonacyjne
cząstki t r o t y l u. Do tego dochodzi też to,że Rosja nie zwraca wraku i czarnych skrzynek. Czarne skrzynki mają nagrana prawdę o wybuchach,a odkształcenia na częściach wraku, drugą prawdę o wybuchach bomb na pokładzie. A jakie powstają odkształcenia metalowych części, czy to samochodu samolotu to może wiedzieć nawet laik. A zatem ta cała trwająca
kołomyja, ma zadanie zakręcić tak ludziom w głowach,by się z tej kołomyi nie
zdołali wykręcić.

Lubomir - 31.05.13 12:58
Ktoś nas wepchnął w ten zamach i ktoś inspiruje nas do niekończących się wojen polsko-rosyjskich. Czy może chodzić o wywiad niemiecki na Polskę?. A może zjednoczony polsko-niemiecki sztab wywiadowczy pisze bieżące scenariusze dla Polaków?. Czasami dla Polaków i Rosjan równocześnie?. Najwyraźniej chodzi o to by rozdmuchać nienawiść na niespotykaną skalę pomiędzy Polakami i Rosjanami. Wówczas łatwo zajętym sobie stronom odgryzać po kawałku ich ziemie. Robią to Niemcy poprzez korupcjogenny 'fundusz kolonizatorski', wykupując polską ziemię na Pomorzu Zachodnim i m.in. w Kotlinie Jeleniogórskiej i Kotlinie Kłodzkiej. Zrobią to samo na Nizinie Pruskiej, korzystając z nieuwagi Rosjan. Zachowanie Rosji jest wymuszane przez niemieckich agentów i zbrodniarzy. Nic nowego w tej części Europy.

spostrzegawczy - 31.05.13 10:02
Przecież tam latał transportowiec turbo-helikopter z linami do podwieszania tranportowanych rzeczy - nawet czołgów. Były te zdjecia tuż po wypadku. Podobnie skrzydło obciete przez brzozę było w innym miejscu w krzakach przed drogą. spory kawałek od "osi" lotu na lewo. jak odzyskam dysk to pokaże te zdjęcia.

Wszystkich komentarzy: (5)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20 Sierpnia 1085 roku
Urodził się Bolesław III Krzywousty, władca Polski (zm. 1138).


20 Sierpnia 1847 roku
Urodził się Bolesław Prus (Aleksander Głowacki), pisarz, publicysta, dziennikarz - zm. w 1912 r.


Zobacz więcej