Piątek 18 Września 2020r. - 262 dz. roku,  Imieniny: Irminy, Stanisława

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 20.05.20 - 14:25     Czytano: [362]

Stulecie





Książka autorstwa Profesora Zbigniewa Zielonki i dziennikarki i pisarki, Małgorzaty Soji,
pisana na Stulecie Niepodległości.
/fragmenty/


...

Ojczyzna. Tu bierze początek moje życie, ponieważ jest to moja Ojczyzna, czyli miejsce urodzenia mego Ojca. Stąd zresztą w języku polskim to słowo pochodzi.

Zosin- wioska, w której urodził się mój ojciec.

- Przyjeżdżałam tutaj, do Zosina nad Bugiem od najmłodszych lat. Ta rzeka przecinała serce mego Taty, który chodził jeszcze do szkoły polskiej we Włodzimierzu Wołyńskim, znajdującym się teraz po drugiej stronie tej rzeki, granicy bolesnej.

Tato śpiewał mnie i rodzeństwu tęskną pieśń.

„Samotny stoję nad Bugiem i patrzę na drugi brzeg,
A wiatr kołysze falami, do oczu sypie mi śnieg.
Jak smutno żyć nad tą rzeką, co rozdzieliła kraj nasz,
Choć wiem, że nie jesteś daleko, do Ciebie nie puszcza straż”.
- Małgorzato, jaka to szkoda, że tę pieśń, którą mi śpiewasz, nie mogą posłyszeć Czytelnicy.

Tato opowiadał, jak wyglądało tu życie zaraz po wojnie. Na przykład przyjeżdżali partyjni agitatorzy i zwracali się do zebranych: obywatele, obywatelki i wy ludzie zza Buga.

Dzisiaj może to brzmieć jak humoreska, ale wówczas degradowało Polaków, którzy jeszcze tak niedawno i od wieków stanowili wspólnotę jednego narodu.

- Chciałbym jednak wrócić do Twojego Zosina. Ojczyzna jest tu tak namacalna, ze nawet jezioro nazywają po dzień dzisiejszy Sojowe. A to przecież nazwisko Twoje I Twojego Ojca.
- Na pewno nie wiesz, że Zosin został utworzony na kształt Liskowa pod Kaliszem.
- A więc jedno z najbardziej znanych dokonań w Stuleciu, nie dotyczyło tylko znanej z gospodarności Wielkopolski, ale także nie znanej w Polsce wsi nad Bugiem.
- Czy widziałeś takie piękne sady pełne kwiecia jabłonie w końcu kwietnia? To droga, którą jedziemy do Horodła.
-Czy to już to sławne Horodło.

Niestety, Polacy nie pamiętają o małych miasteczkach choćby od nich brały się nazwy najważniejsze w naszej historii. Obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości przez Rzeczpospolitą, a przecież sama nazwa tego naszego państwa bierze się poniekąd od Horodła.

Wiesz Małgosiu, że w końcu XIV wieku państwo polskie na mapie Europy nie przedstawiało się imponująco, wprost przeciwnie, miało zaledwie Wielkopolskę i Małopolskę, wschodni książęta ruscy w obronie przed Tatarami I Litwinami zawierali związki małżeńsko terytorialne z królami polskimi i tym sposobem Ziemia Lwowska i część Wołynia złączyły się z Królestwem Polskim, ale były to wszystko nabytki nie ugruntowane. Nie mieliśmy natomiast ani Śląska ani Pomorza, a nawet Księstwa Mazowieckie były tylko lennem Polski.

Rządziła nami obca dynastia Andegaweńska i sytuacja była bez perspektyw. I oto nagle pewnej nocy w litewskim grodzie w Krewie politycy polscy, których nazwisk nawet nie udało się ustalić, zawarli z Wielkim księciem Litewskim Jagiełłą układ, który sprawił, ze tej nocy mała terytorialnie Polska stała się największym państwem w Europie i nie była to sytuacja przejściowa, jak w innych krajach europejskich, które zawierały z sobą podobne unie, ale wytrwała do końca XVIII wieku. Ta noc w Krewie jest świadectwem geniuszu politycznego narodu. Wówczas kilku ludzi potrafiło przełamać małostkowość, przesądy, przyzwyczajenia, polityczne lub quasi polityczne spory i uczynić z rozgardiaszu politycznego i małości politycznej międzynarodowej, ogromne państwo. Przykładem geniuszu ówczesnych polityków polskich było nie tylko – co dla wszystkich było bardziej zrozumiałe, odrzucenie małżeństwa Królowej Jadwigi z arcyksięciem Wilhelmem Habsburgiem, ale także niedopuszczenie do tronu Piastów Mazowieckich. Nawet nas może to trochę gorszyć, a cóż dopiero ludzi tamtego czasu, że na tron polski nie wstępują członkowie rodzimej, odwiecznej dynastii, naturalni panowie Polski, jak ich nazywał już Gal Anonim, ale pogański książę Litwy, z którą toczono od wieków wojny. Zachwycam się odwagą tych ludzi, ale i społeczeństwo musiało być wówczas większe umysłowo, niż chociażby w obecnych nam czasach.

- Nie możemy się wstydzić Polaków i Polski, bo przecież ta wielka w europie POLSKA powstała bez jednego wystrzału, a właściwie jak na ówczesne czasy bez jednego ciosu miecza. Tylko z mądrości.

-Dodajmy, że w tym dziele mądrości nie brakło także kobiety. Jest to także dzieło Królowej Jadwigi.
- Węgierki przecież..

- Lecz przecież ta Węgierka miała w sobie także krew polską. Cała polityka Polski od XI wieku opierała się na sojuszu politycznym z Węgrami. Przecież nasze narody są zupełnie obce pod względem właśnie krwi, a uważamy się za bratanków, bo przyświecała nam zawsze wspólna myśl, budowania narodów Europy wielkich.

- Więź ta sprawdza się również na naszych oczach, co nie podoba się tym samym siłom politycznym, co przed wiekami.
- A teraz zaprowadzę Cię jako tuziemka na Wały Chrobrego.
-Czy to są te same wały sprzed tysiąca lat
- Te wały po dzień dzisiejszy są symbolem relacji pomiędzy naszym narodem a Rusinami.
Wśród mieszkańców tej ziemi płynie krew nie ta sprzed tysiąca lat, ale z czasów nam bliskich . Rzeź na WOŁYNIU I Wschodniej MAŁOPOLSCE sączy tą krwią nienawiść i nieufność.

******
- TAK JAK MOJE DZIECIŃSTWO KARMIŁY PIEŚNI TATY znad Bugu, tak mama opowiada mi nader często o furmankach wypełnionych głodnymi i przerażonymi ludźmi, które przywoziły pod jej dom na Podkarpaciu uciekających przed ukraińskimi nacjonalistami spod znaku UPA.

Znam tę wieś, Grabownicę Starzeńską, odległą o 10 km od miasteczka Brzozów. Ratunek znajdowały na plebanii u ówczesnego proboszcza Grabownicy, ks. Jana Reichela.

Ciągle widzę tę Żydówkę, o której tyle razy opowiadała. Niemcy schwytali ją podczas próby ucieczki i przywiązali do drzewa, tymczasowo na terenie plebanii, w której mieszkała również moja kilkuletnia wtedy mama. Babcia, słysząc płacz i zawodzenie kobiety, poszła do Niemców, prosząc, by ją uwolnili i wypuścili na wolność. W odpowiedzi na to Niemiec wyjął rewolwer z kabury i zastrzelił Żydówkę.

Oczy mej mamy zapamiętały również dwóch uciekających, nastoletnich chłopców żydowskich, których w wąwozie w Grabownicy dosięgły niemieckie kule.

- Ileż miejsc przeżywało podobne sytuacje. Kto zapisze nie tylko ilość ofiar tamtego czasu, ale także tych Sprawiedliwych, którzy w czasach nieludzkich swoją postawą obronili godność człowieka. Dobrze, że ocaliłaś od zapomnienia wieś Grabownicę, bo tysiące innych wiosek nigdy nie będzie wspomnianych. Czas sprawia, ze w zapomnienie idą tamci ludzie i tamte czasy, zresztą historia Ulmów została odkryta dopiero po półwieku. A tak się stało w Polsce i świecie, ponieważ ideologia partyjniacka przekreślała ideę człowieka. Cóż miało obchodzić ludzi bohaterstwo rodziny chłopskiej w zestawieniu z utopią ideologii marksistowskiej.

- A czy nie uważasz, że w Stuleciu Niepodległości, postawa tych ludzi włącza się w naszą walkę o niepodległość, o prawdziwą Polskę,
- Wiesz Zbyszku, jeszcze przed rokiem 1990, w Nowym Jorku rozmawiałam z Wacławem Jędrzejowiczem, znanym człowiekiem epoki Piłsudskiego, Ministrem Edukacji w przedwojennym rządzie polskim.

Powiedział mi wówczas z dumą: Proszę Pani, pokolenie, które my wychowaliśmy, sprawdziło się niezwykle w czasie drugiej wojny światowej. Ci ludzie, oddawali bez wahania życie za OJCZYZNĘ, również za siebie nawzajem, mieli ideały, którym zostali wierni nawet w obliczu śmierci.

- Autor Kronik dziejów Grabownicy i parafii grabownickiej, w powiecie brzozowskim, Ksiądz Jan Reichel, jest wyrazicielem całego polskiego duchowieństwa tamtych czasów.

-Masz rację. Kiedy na plebanii ukrywał Żydów i uciekających przed UPO-wcami, sam ukrywał się w grobowcach na cmentarzu i sypiał w stodole w łóżku ukrytym pod sianem, tropiony przez gestapo.

*****
- ZAPROWADZIŁAM Ciebie teraz, WIELKOPOLANINA nad brzeg Sanu.
-Nigdy tej rzeki dotąd nie oglądałem.
-A właśnie z tego miejsca zaczynała się przed stu laty nasza niepodległość. W tym miejscu, popatrz, padł pułkownik KULA LIS. Także pieśń, którą śpiewał mi Tata przedstawia jego historię.
Gdy wyszedł na wojenkę, miał 18 lat. I serce bohatera i moc i dumę lwa. Nie lękał się moskiewskich, bagnetów, lanc i dział…”
-Pieśń uszła cało. Przez długie lata władzy tych, którzy go zastrzelili, nie wolno było o nim wspominać i tylko w takich rodzinach jak Twoja, śpiewano pieśń o bohaterze.
- Domowe pieśni. Każde pokolenie przekazywało pieśni od czasu Polski wolnej, przedrozbiorowej, po czasy najnowsze.
-Nad Bugiem i nad Sanem śpiewano te same pieśni, co nad Dźwiną i nad Wartą, ale każda ziemia miała też własne pieśni, które opiewały miejscowych bohaterów.
- Czy nie uważasz, że zabrakło pieśni o bohaterach walczących z władzą radziecko- polską, o tak zwanych Żołnierzach Wyklętych.
- A jednak w ostatnich latach i oni doczekali się pieśni. W całej Polsce organizowane są koncerty pieśni sławiące żołnierza wyklętego, są nawet koncerty zatytułowane Panny Wyklęte. Wciąż nowi, często młodzi twórcy przypominają w swej poezji śpiewanej INKĘ, Majora Łupaszkę, Zaporę…

Pojedynczy twórcy i całe formacje śpiewacze i teatralne odtwarzają naszą najnowszą historię.
Garwoliński teatr „Od czapy” wzrusza piosenką:
„Dziś idę walczyć Mamo, może nie wrócę już więcej.
Może mi przyjdzie dziś zginąć tak samo,
jak tylu tysiącom, tysięcy..”

-Dzięki Mickiewiczowi, całe pokolenia poznały ŚMIERĆ PUŁKOWNIKA sławiącą Emilię Plater, a przecież nikt długo nie słyszał o śmierci sanitariuszki Inki, śmierci o wiele bardziej okrutnej niż ta, którą przedstawia Mickiewicz.
Ale Zbyszku, jednak z pokolenia na pokolenia przechowywaliśmy pamięć bohaterów:
Każdy, kto czytał i oglądał NOCE I DNIE Dąbrowskiej, wraz z Basią Niechcicową śpiewał stryjowi, powstańcowi styczniowemu.
„Za plemion całe zmarnowane lata, za ciężkie jarzmo, które wobec świata, przyszło nam nieść…”

******
-W naszym domu mieliśmy jeszcze zbiór pieśni powstańczych.
- Pięknie, że powiedziałaś w domu… Domami stała Pierwsza Rzeczpospolita, domami stała Druga Rzeczpospolita, dlatego wyszło z niej tylu walczących o najświętszą sprawę. Ale przede wszystkim domy uratowały takie domy jak Twój, gdzie od przysłowiowej kołyski dzieciom śpiewano patriotyczne pieśni w latach niewoli.
- Z pewnością nie znasz Małgosiu pieśni czy piosenek, w których patriotyzm jest ukryty sam w sobie. Moja mama, która wyszła z takiego jak Twój, patriotycznego domu, chociaż jeden był położony przy Bugu i Sanie, drugi przy Noteci i Warcie śpiewała :
„Witaj domku mój rodzinny, mały domku z facyjatką, gdzie upłynął wiek dziecinny, z dobrym ojcem, z dobrą matką lub „W moim małym ogródeczku”…
Jest to typowa piosenka na ziemiach zabranych przez Niemców, broniąca domowej polskości. Ale już mój ojciec brał mnie na konia albo na barana, a pochodząc spod Jędrzejowa Kieleckiego, śpiewał pieśni wojenne takie jak ”Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani…”.

- Gdyby ktoś analizował treść tych piosenek z pierwszej wojny światowej, zaskakują one swą osobliwą filozofią wojny. I tak, żołnierze idą, lub jadą na wojnę, pełni zapału, a jednocześnie z obrazami okrucieństwa i śmierci.
- Dla mnie jest jasne, że takie słowa oswajały właśnie tę śmierć i strach poprzez piosenkę.
-Wspomniałaś o swojej rozmowie z Wacławem Jędrzejowiczem, którego reforma szkolnictwa była tak bardzo atakowana, ale przecież z tych szkół wyszła rozśpiewana patriotycznie młodzież na drugą wojnę światową. Śpiewali uczniowie, śpiewali żołnierze, śpiewali harcerze, śpiewały zespoły młodzieżowe. A w latach Polski tak zwanej Ludowej, pieśń patriotyczną ze szkół wyrzucono i z trudem, można powiedzieć, ze nawet bezowocnie, wchodzi do szkoły dzisiejszej. Opór nauczycieli przed patriotyzmem odbija się także w braku rozśpiewania młodzieży.
-Żadne Woodstoki nie są w stanie tego zastąpić.
- Na szczęście Polska posiada swoją specyfikę. Tylko na tej ziemi, latem wśród pól, łąk, wsi i miasteczek rozbrzmiewają pieśni pielgrzymów zmierzających z całej Polski do Sanktuarium Maryjnego w Częstochowie, ale także Kalwarii Pacławskiej, Zebrzydowskiej i wielu innych miejscowych sanktuariów. I słyszymy polskie pieśni:

„Z dawna Polski tyś KRÓLOWĄ MARYJO

Czarna MADONNO…

-Niepodległą Polskę w latach 80tych XX wieku wypielgrzymowało setki tysięcy pielgrzymów idących od morza, od Podlasia, od Sanu, od Sudetów. To było niespotykane w historii polskiej zjawisko, dotąd nie opisane i nie docenione w naszej walce o najnowszą niepodległość.
- A wiesz, że dzisiaj także inne formy uzupełniają tamte drogi do Wolnej Polski. Na początku lat osiemdziesiątych, gdy studiowałam na UJ w Krakowie, mieszkałam w Alejach Słowackiego w Krakowie u Józefa Herzoga, najmłodszego adiutanta Józefa Piłsudskiego. Wzmocnił moją wiedzę wyniesioną z domu rodzinnego, czym był czyn Józefa Piłsudskiego, a także spowodował że dołączyłam do grona tych, dla których Piłsudski jest jedną z największych postaci w historii Polski.

Dzisiaj w Alejach Słowackiego 36 jest tablica pamiątkowa poświęcona Józefowi Herzogowi.
Byłam świadkiem radości Józefa Herzoga, gdy po 80tym roku mógł zająć się kopcem Piłsudskiego w Krakowie, także kaplicą Piłsudskiego na Wawelu.

Do Legionów poszło czterech braci Herzogów. Tak zwana czwórka legionowa, pomnik legionistów w Kielcach, to właśnie postaci braci Herzogów. Kilka lat temu mój mąż i syn Michał uczestniczyli w Rajdzie Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej z Krakowa Oleandrów do Kielc. Marsz zakończył się przy pomniku legionistów, gdzie byłam wśród witających kadrowiczów, mając za plecami znanych mi legionistów Herzogów. I pod tym pomnikiem zabrzmiała też masowo odśpiewana pieśń Legionów:

„Legiony to rycerska nuta,
Legiony to rycerska moc”

Zwróć uwagę, że coraz więcej ludzi gromadzi się na Placu Piłsudskiego w Warszawie, aby śpiewać pieśni powstańcze z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Polska chce śpiewać o sobie, Polska chce o sobie dawnej i dzisiejszej wbrew polityce edukacyjnej w szkołach, pamiętać.

Małgorzata Soja

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

18 Września 1981 roku
Francja zniosła po przeszło dwustu latach karę śmierci przez zgilotynowanie.


18 Września 1861 roku
Zmarł Antoni Gorecki, polski poeta i bajkopisarz, powstaniec listopadowy i uczestnik wojen napoleońskich (ur. 1787)


Zobacz więcej