Piątek 22 Listopada 2019r. - 326 dz. roku,  Imieniny: Cecylii, Marka

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 27.10.19 - 10:34     Czytano: [248]

Człowiek radziecki


Szanowni Państwo!



Stalin wywoził Polaków do Kazachstanu z nadzieją, że szybko poumierają. Ci, którym udało się jednak przeżyć, zawdzięczają to tubylcom. Kazachowie nauczyli ich jak przetrwać w skrajnych warunkach pogodowych (latem + 50°C, zimą - 50°C amplituda 100°C!) i jak nie zginąć z głodu w systemie, gdy wszelka żywność jest własnością partii, a wyznaczone porcje nie zapewniają przeżycia? Polacy dowiedzieli się, że kradzież jest jedynym sposobem przetrwania. Ten komunistyczny system miał jeszcze tę „zaletę”, że każdego można było oskarżyć i uwięzić jako złodzieja. Sam bowiem fakt, że ktoś był żywy, świadczył przecież w sposób oczywisty, że kradł.

Czym różnił się człowiek radziecki od nowoczesnego? Głównie wagą. Skąd ta różnica? Otóż w PRL marnotrawstwo wynikało z niekompetencji rządzących, w Republice PO Okrągłostołowej z założeń ekonomicznych, celowo prowadzących do bankructwa państwa narodowego. Jedno i drugie w imię ideologii tworzenia „nowego człowieka”. Ten nowy człowiek marksistowsko-leninowski powinien znienawidzić własność prywatną i obywać się wyłącznie tym, co mu partia przydzieli. „Nowoczesny nowy człowiek” – przeciwnie, powinien konsumować jak najwięcej, zwłaszcza gadżetów i opakowań wszelkiego rodzaju. Pierwszy powinien umierać z głodu, drugi z przejedzenia. Najważniejsze, żeby sam nie decydował o tym, co jest mu potrzebne, bo zawsze są starsi i mądrzejsi, którzy wiedzą to lepiej od niego.

Pozdrawiam i do następnej soboty,
Małgorzata Todd
PS. Ciekawostka odnośnie Kazachstanu.
Tajemnicza wioska, w której wszyscy śpią kilka dni

www.youtube.com/watch?v=77l9bezxolE&feature=youtu.be



KOMENTARZ DO FELIETONU

Ad. Jak zostać noblistą? 42/2019 (433)

Szanowna Pani Małgorzato

Jeżeli chodzi o tegoroczną literacką nagrodę Nobla, mogę się pochwalić dobrym wyczuciem „politycznego rynku”. Gdy usłyszałam, że Polka dostała tę nagrodę – od razu wiedziałam, że chodzi o Olgę Tokarczuk (choć nie byłam świadoma, że jej kandydatura do tej nagrody była wcześniej rozważana). Dlaczego to wiedziałam? Z takich powodów, które Pani przytacza w swoim tekście. Cóż można dodać więcej w „tej sprawie”? Najwyraźniej, prócz niewątpliwego talentu pisarskiego pani Olga posiada również dużą zdolność wyczuwania „potrzeb epoki”. Po prostu w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach nie wystarczy mieć talent, by wypłynąć „na szerokie wody literackie”. Dlatego kilkoma wypowiedziami (dla nas Polaków niestrawnymi) od razu zaskarbiła sobie dozgonną sympatię tych, którzy w światowym literackim światku pociągają za sznurki. Nie jest przy tym pani Olga specjalnie odkrywcza. Już na ten pomysł wpadł przed wieloma laty niejaki Jerzy Kosiński, który swoim „Malowanym ptakiem” poszedł na całość (nie zważając na to, że to właśnie ta polska „zapyziała” wieś uratowała jemu i jego rodzinie życie) ale z jakim efektem – od razu został wybitnym pisarzem. Od wielu lat jego śladem podąża wielu polskich twórców np. reżyserów (patrz Paweł Pawlikowski). Pani Tokarczuk wykonała dokładnie ten sam manewr i dołączyła do tego „ekskluzywnego” grona. Pozostaje pytanie – co zyskują ci, co to takich twórców „windują w górę”? Moim zdaniem, chodzi głównie o dwa „uzyski”. Po pierwsze „wywindowani” poprzez swoje wypowiedzi, „wykony”, działalność artystyczną, twórczość, mają pokazać światu „nasze polskie paskudne oblicze, do którego nie mamy odwagi się przyznać” – ku uciesze tych, którzy nam źle życzą. Po drugie „wywindowani” swoimi artystycznymi działaniami mają w sposób ciągły i metodyczny nam uświadamiać, że jako zdeklarowany ciemnogród, nie dorastamy do pięt „nowoczesnym”, „wyzwolonym obyczajowo” „rozumiejącym, co to tolerancja i demokracja” społeczeństwom Zachodu.

Serdecznie Panią pozdrawiam - Ewa Działa-Szczepańczyk



POLECAM



.....................................................................................................
.....................................................................................................


Małgorzata Todd zaprasza na łamy kolejnego wydania KABARETU INTERNETOWEGO, gdzie możecie Państwo przeczytać i obejrzeć całość. A jest to wielka uczta dla ducha i kompendium wiedzy z wielu dziedzin życia, nie tylko POLITYKI: Apele, Petycje, Audiobooki, Ciekawe filmy na You Tube, Gościnne występy, Kącik Muzyczny, Zaułek Sztuki, Ogłoszenia ITD…

26 października 2019 r. | Nr 43/2019 (434)

Wersja do druku

KUJAWIAK - 02.11.19 23:18
Co za zbieżność wirtualna. Góra z górą się nie zejdzie, a tu masz... Znam tego dohtora po małej maturze z Kujaw. To ateista i specjalistę od PRLowskiej budżetówki a zarazem od materiałów wybuchowych, Ale zaraz po ucieczce za Wodę sam się doktoryzował i znany jest jako spec od wszystkiego. Habilitację zdobył jak to właśnie widzimy na Kworum, a promotorami byli znani tu "panowie dwaj" - też o podobnych zdolnościach, itp, itd. Jestem rozczarowany, że Konfederata nie zauważył, że to zadyma ksywkowa, a ma ich 40 i 4 albo jakby to powiedział sp. Wiech: "panie to tylko złudzenie apteczne" !

KONFEDERATA - 02.11.19 10:48
Jego eminencjo "doctore" Warecki! Czytasz pan i nie wiesz co czytasz. Ja zawsze twierdziłem, że wielu ludzi ma problemy z rozumieniem tego co czytają czyli tzw. zdolnością percepcji.
Ponadto posługiwanie się tytułem doktora w sytuacji jak wynika z retoryki że, interlokutor nie zrozumiał tekstu to kompromitacja i nie należy do kanonu towarzyskiej wymiany zdań. Naraził się pan na śmieszność.

Tekst poniżej (cytat) jest autorstwa wybitnego pisarza, felietonisty, dziennikarza, wykładowcy akademickiego, obieżyświata zapraszanego pod każdą szerokością geograficzną oraz autora kilkudziesięciu książek na tematy współczesne i historyczne red. Stanisława Michalkiewicza, który z wykształcenia jest prawnikiem.
Polecam szanownemu "eminencji doctore" liczne wykłady pana redaktora na YouTubę i podwyższanie "kwalifikacji doktorskich" poprzez rozumną analizę tych wykładów.

W tekście pisze na początku "cytuję". Znaczy to tyle, że wyrażenia po słowie "cytuję" nie są opinią autora komentarza lecz są zapożyczone od innych autorów (tu red. Michalkiewicz). Cytaty zawsze są opinią innych twórców.
Sugerujesz pan nie mniej i nie więcej że, red. Michalkiewicz jest "opóźniony w tych sprawach". Gratuluję spostrzegawczości. Tylko co to ma wspólnego z rzeczywistością, licznymi wyróżnieniami i bardzo wielką popularnością red. Stanisława Michalkiewicza kultywującego wartości prawicowe, konserwatywne, patriotyczne i narodowe.
Sugeruje pan że, postępactwo i Nowy Czas.

Pisze pan:
" Komuna zapewne nie powróci, bo świat nie czeka,ale leci w czasową dal, która wnosi nowe - postępowe warianty naszego społecznego życia.
Przeżytych elementów naszego życia już nie da się zaszczepić
w obecny NOWY CZAS !!! " Niedobrze pachną pańskie wywody.

Pan nie zdaje sobie absolutnie sprawy z faktu jak bardzo świat jest przesycony propagandą komunistyczną.
Czym są "postępowe warianty naszego społecznego życia" jak pan pisze?

Niczym więcej jak kolejnymi etapami narzucania społeczeństwom ideologii komunistycznej, tylko tego drastycznie nie odczuwamy bo serwowanej nam w sposób podstępny i bezbolesny, co nas wszystkich usypia.

Obecnie ideologia komunistyczna jest w szczytowym natarciu.
Albo pan nic nie rozumie albo zgrywa "zapóźnionego" "doctore Warecki".

pozdrawiam Konfederata

drTadeusz Warecki - 01.11.19 18:49
Panie autorze tego materiału... pan jest mocno opóżniony
w powyższych sprawach,które pan tutaj opisał! Komuna -tak
po prawdzie przeminęła z kretesem w Europie! Zapewne
nie powróci,bo świat nie czeka,ale leci w czasową dal,która
wnosi nowe - postępowe warianty naszego społecznego życia.
Przeżytych elementów naszego życia już nie da się zaszczepić
w obecny NOWY CZAS !!!

KONFEDERATA - 31.10.19 19:31
Słowo "soviet" oznacza "rada", czyli sowiecki znaczy radziecki.
Najlepszą ze znanych i spotykanych definicji, najbardziej oddającą chyba charakterystykę człowieka sowieckiego (radzieckiego) podał Stanisław Michalkiewicz w swoich felietonach na stronie Radia Maryja. Cytuję:

"Obecnie rewolucja komunistyczna prowadzona jest według strategii zalecanej jeszcze w latach 20-tych XX wieku przez włoskiego komunistę Antoniego Gramsciego. Gramsci główne pole bitwy rewolucyjnej umieścił w sferze ludzkiej świadomości, w sferze kultury, w związku z czym w nowej strategii na plan pierwszy wysunęło się masowe duraczenie, które realizowane jest przy pomocy piekielnej triady w postaci państwowego monopolu edukacyjnego, mediów i przemysłu rozrywkowego. Narzędzia terroru są stworzone; wystarczy przejrzeć ustawodawstwo - ale nie są stosowane w skali masowej po pierwsze dlatego, że masowe duraczenie przynosi znakomite rezultaty, a po drugie - by przedwcześnie nie płoszyć potencjalnych ofiar. Człowiek terroryzowany wie, ze jest terroryzowany i czeka, kiedy terror zelżeje lub ustanie, a cały czas myśli po swojemu. Tymczasem człowiek zoperowany przy pomocy wspomnianej piekielnej triady, nie wie, że został zoperowany. Nie wie, że żyje już w rzeczywistości podstawionej, myśli, że to wszystko naprawdę, więc można go "w każdą formę ulepić".

Chociaż strategia rewolucyjna się zmieniła, to cele komunistycznej rewolucji cały czas pozostają takie same. Pierwszym celem jest bowiem wyhodowanie człowieka sowieckiego. Człowiek sowiecki tym się różni od normalnego człowieka, że wyrzekł się wolnej woli. To się robi raz na zawsze; kto się wolnej woli wyrzeknie, już nigdy jej nie odzyskuje. Dlatego człowiek sowiecki nie może żyć w normalnym świecie, bo w normalnym świecie trzeba nieustannie dokonywać samodzielnych wyborów, czego on już nie potrafi. Dlatego drugim celem komunistycznej rewolucji jest stworzenie człowiekom sowieckim sztucznego środowiska, w którym mogliby oni żyć. Tym środowiskiem jest państwo totalitarne, które tym się charakteryzuje, że nie toleruje żadnej władzy poza własną, a więc "władzy rodzicielskiej, władzy religijnej, a także władzy właściciela nad rzeczą - bo to wszystko są władze i w dodatku autonomiczne względem państwowej. Ale w tej strategii można wyróżnić dwie fazy. Pierwsza - którą właśnie obserwujemy - polega na systematycznym niszczeniu wszelkich organicznych więzi społecznych, takich jak rodzina, religia, czy własność po to, by w fazie drugiej, na wytworzonej w ten sposób pustyni, w której ludzie nie będą mieli już żadnego punktu oparcia, podporządkować ich reżymowi totalitarnego państwa.
Dlatego też obserwujemy nasilającą się walkę z rodziną, do której, pod pretekstem zwalczania przemocy, wprowadza się urzędnika państwowego w charakterze arbitra, który ma ostatnie słowo, obserwujemy walkę z Kościołem, który z jednej strony podstępnie wciągany jest w rozmaite "dialogi na cztery nogi", a z drugiej - atakowany za "nietolerancję" wobec sodomitów, czy gomorytów, wreszcie - wyszydzany przez niezmiennie zadowolonych ze swego rozumu ateistów, którzy na użytek ostatniej demonstracji w Warszawie przebrali się w kostiumy imitujące liturgiczne szaty biskupów, czy habity zakonne i trzymali w ręku krzyże - zamiast przywdziać stroje czekistów i wystąpić pod bolszewickimi emblematami sierpa i młota. Najwyraźniej trochę się bolszewickich korzeni wstydzą, a może zakazali im tego oficerowie prowadzący z Wojskowych Służb Informacyjnych, które w rewolucję komunistyczną w Polsce wspierają co najmniej z takim samym zaangażowaniem, jak środowisko skupione wokół "Gazety Wyborczej"? Wreszcie - obserwujemy walkę z własnością prywatną. Na skutek przejmowania przez państwo coraz to nowych kompetencji w dziedzinie gospodarczej, własność coraz bardziej przypomina orła wypchanego. Ma on niby to samo, co orzeł żywy: dziób, skrzydła a nawet szpony, tyle że - nie lata. W rezultacie w sprawach własnościowych coraz mniej ma do powiedzenia właściciel, a coraz więcej - urzędnicy, dobierani oczywiście według klucza politycznego.

(-red. Stanisław Michalkiewicz )

Wszystkich komentarzy: (4)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22 Listopada 1991 roku
Rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego podał się do dymisji.


22 Listopada 1966 roku
Zmarł w stanie Nowy Jork Władysław Bortnowski, generał WP, dowódca Armii Pomorze w 1939, działacz polonijny (ur. 1891)


Zobacz więcej