Wtorek 26 Maja 2020r. - 147 dz. roku,  Imieniny: Eweliny, Jana, Pawła

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 25.04.16 - 12:01     Czytano: [884]

Król jest nagi


Demokraci wszelkiej maści - martwcie się o Europę, a nie Polskę. Światowy spekulant walutowy i miliarder George Soros ostrzega, że UE znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie i grozi jej upadek i to nie tylko z powodu tzw. kryzysu imigracyjnego czyli najazdu tzw. nachodźców.

Nawet sam szef PE M.Schulz, w końcu nie wulkan intelektu ostrzega w niemieckiej prasie przed bagatelizowaniem niebezpieczeństwa implozji Unii, czyli gwałtownego zapadnięcia się domku z kart nazwanego, „Zintegrowaną Europą”.

To właśnie ta Europa, o którą tak walczy przewodniczący PO Grzegorz Schetyna od dłuższego już czasu znajduje się na równi pochyłej. Niektóre państwa i miliony obywateli Europy straciło już całkowicie zaufanie do tzw. europejskich instytucji i ich szefostwa.

Słynny Polakożerca z Brukseli twierdzi nawet, że „niemal żaden unijny premier nie stara się o to, by zdobyć serca ludzi”. Wprost przeciwnie Herr Schulz, wydaje się, że zarówno premier Węgier Viktor Orban, jak i szef największego, rządzącego ugrupowania w Polsce - PIS-u - robią to bardzo skutecznie. Wypada się nawet zgodzić z brukselskim biurokratą Martinem Schulzem, że „w czasach polaryzacji trzeba wykazać odwagę do przeciwstawienia się potrzebne są jasne przesłania, nie wolno gubić się w detalach”. Rzeczywiście niewielu mamy dziś w Europie prawdziwych mężów stanu i z pewnością, ani Claude Juncker ani Guy Verhofstadt ani tym bardziej Donald Tusk czy Ryszard Petru - ten ostatni dzięki życzliwym i rozgrzanym, polskim mediom, wyjątkowo ostatnio głośny niczym dzwon i tak samo pusty w środku, do nich nie należą.

Widać, że europejski, wielki projekt rozpada się na naszych oczach jak domek z kart, ku uciesze Rosji i przy obojętności USA, m.in dlatego, że unijni przywódcy zgubili po drodze swe chrześcijańskie fundamenty, ekonomiczną racjonalność, rozwagę, troskę o zwykłego człowieka, o ludzkie bezpieczeństwo i przyszłość nowych pokoleń. Szef europejskiego EBC - Mario Draghi ostrzega Europę i europejską gospodarkę przed niepewną przyszłością i ma zasadnicze wątpliwości co do zdolności UE w radzeniu sobie z nowymi nadchodzącymi wstrząsami ekonomiczno-finansowymi. Niewątpliwie rok 2016, a tym bardziej 2017 będzie stanowił dla Europy olbrzymie wyzwanie, nadchodzące bankowo-finansowe tsunami może być olbrzymim zagrożeniem dla wszystkich. Wystarczy wspomnieć, że nawet niemiecki sektor bankowy notuje w ostatnich miesiącach gigantyczne straty, sięgające nawet 25 mld euro, we włoskich bankach tzw. kredyty utracone i zagrożone, to już blisko 390 mld euro, w bankach zaś hiszpańskich to ok. 180 mld euro. Wiele znaczących europejskich banków, również tych szwajcarskich notuje olbrzymie spadki notowań, a ogromne ekspozycje na tzw. toksyczne instrumenty pochodne, derywaty i inne papiery wartościowe sięgające dziesiątek bilionów euro grożą przysłowiową wywrotką całego systemu finansowo-bankowego.

Kreują też tym razem europejskich kandydatów na casus - Lehman Br i zarówno niemiecki Deutsche Bank, jak i Unicredito Italiano nie są tu bez szans. Zobowiązania najbardziej rozwiniętych gospodarczo państw świata wobec własnych emerytów wynoszą dziś blisko 80 bln dol. Ta kwota jest absolutnie nie do udźwignięcia i wywiązania się. Fundusze emerytalne w USA i Europie coraz bardziej opierają się przeciwko wciskaniu im coraz bardziej wątpliwych, co do wartości, różnego rodzaju „śmieciowych papierów wartościowych”. Stąd te desperackie i oszukańcze pomysły, by jak najbardziej wydłużyć wiek emerytalny, w czym tak ochoczo uczestniczyła koalicja PO-PSL, bowiem tylko w Europie dziś, zobowiązania rządów wobec własnych emerytów wynoszą już ok. 300 proc. europejskiego PKB. Wydaje się, że „polscy obrońcy demokracji i europejskości” z KOD-em na czele mogliby nieść 7 maja na swych transparentach hasło; „Europejczyku popieraj swe rządy czynem i umieraj przed terminem”.

Jedynym pomysłem lobby lichwiarsko-bankowego i obecnych władz EBC, mają być kolejne obniżki i tak już ujemnej stopy depozytowej jak i zwiększenie dodruku pieniądza w UE, z 60 mld euro do 80 mld euro, kupowanie coraz bardziej „trefnych” obligacji firm i przedsiębiorstw ze strefy euro i kolejne preferencyjne pożyczki dla banków komercyjnych w Europie w ramach programu TLTRO II, które mają raczej charakter podarunków i darowizn. I ma to trwać do 2021r.

Ci wątpliwi europejscy przywódcy nie chcą się przyznać do winy, do żadnej pomyłki, będą dalej „ściemniać” i pompować balon wirtualnego pieniądza, aż do głośnego światowego bum. W całej Europie rośnie niechęć i nieufność wobec Niemiec, jako głównego odpowiedzialnego i manipulującego, zarówno sytuacją ekonomiczną jak i polityczną w Unii Europejskiej. Ten belfer pouczający wszystkich dookoła okazuje się być kompletnie bezradnym wobec współczesnych wyzwań dla Europy. To właśnie ta niemiecko-brukselska Europa jest dziś kompletnie sparaliżowana, niezdolna do skutecznego działania i to nie tylko z powodu polityki migracyjnej kanclerz Angeli Merkel.

Popełniono bowiem znacznie więcej epokowych błędów i „przeczołganie Grecji” czy też tłamszenie Węgier i atakowanie Polski niczego sensownego nie zapewni europejskim narodom. Tradycyjne, chrześcijańskie wartości i fundamenty Europy przetrwały dziś właśnie we wschodniej części UE, w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, z Polską i Węgrami na czele. W zachodniej i południowej części Europy kwitnie bezrobocie, rośnie sprzeciw wobec niemieckiego dyktatu, ma miejsce zastój ekonomiczny, deflacja i rosnące bankowe zagrożenie wybuchem nowego potężnego kryzysu. Ta zachodnia część Europy i UE wolała wybrać Barabasza. Infantylizm, miałkość i brak odpowiedzialności ze strony tzw. „elit UE” niestety nie pozostanie bez konsekwencji. Nie będzie wspólnoty ofiar i złoczyńców, przegranych i wygranych, zarobionych i zadłużonych.

Polityczna poprawność dobitnie tylko pokazuje, że tzw. zintegrowana Europa nie istnieje, a król od dawna jest nagi. Każda więc próba aktywizacji przysłowiowej V-ej kolumny w krajach próbujących się ratować, chcących wybić się na autentyczną suwerenność gospodarczą, takich jak choćby właśnie Polska, Węgry, Czechy czy Słowacja może tylko zaszkodzić coraz bardziej wątpliwemu europejskiemu projektowi, pod nazwą UE. Skolonizowane rynki, upokorzeni i ograbieni tubylcy zaczynają po prostu walczyć o swoje. Hasła - ratuj się kto może i umiesz liczyć, licz na siebie, stają się coraz bardziej racjonalne i popularne.

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!


Janusz Szewczak
Główny Ekonomista SKOK, ekspert gospodarczy, publicysta, poseł do Sejmu.
wPolityce


Wersja do druku

Hildegarda Mller - 27.04.16 9:54
Brawo Lubomir ! Ostatnie cztery zdania precyzyjnie określają obecnie rządzące towarzystwo lęków wzajemnych i podsycania strachu i siania nienawiści. Wzorce maja oczywiste, zaszczepiane od lat. Brunatny, parujący kolor zwycięza. Dokąd zmierzasz Polsko ?

WETERANI - 26.04.16 21:42
ciekawe dyskusje sa teoretyczne,a dobrze aby staly sie praktyczne.Kiedy wyjdziemy z marazmu i odzyskamy suwerennosc? Do dziela!

Lubomir - 25.04.16 16:41
W Europie mamy najwyraźniej do czynienia z kryzysem władzy. Udający władzę, to już coraz częściej powtarzająca się atrapa faktycznej władzy, jakaś karykaturalna waaadza, ograniczająca swoją działalność jedynie do łupienia obywateli w formie przeróżnych opłat. Dla takich poborców opłat nie istnieje obszar przemysłowej rywalizacji, kultury, edukacji, sportu i turystyki. Te istotne sfery życia obywateli przestały interesować samowybieralnych uzurpatorów. Tych samodzierżawców obywatel interesuje - nie więcej niż interesował carskich czy kajzerowskich urzędników. Ta inteligencja zastępcza to także dramat Polski i Polaków. Takich swoich poborców opłat Niemcy chcieli wprowadzić do Grecji. U nas swój pasożyt i samowybieralny figurant, potrafi doskonale pełnić rolę Niemca i z pogardą bełkotać o rzekomej niegospodarności Polaków. Weryfikacja urzedów publicznych, to warunek niezbędny sprawnego funkcjonowania Państwa. Zbyt wiele publicznej przestrzeni zawłaszczyli prymitywni fornale i kuci na cztery nogi gangsterzy. Dla nich państwo to czubek własnego nosa i koniec wlasnego brzucha. Do tego można jeszcze dorzucić - ich prywatne kieszenie.

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

26 Maja 1831 roku
Powstanie listopadowe: wojska powstańcze poniosły klęskę w bitwie pod Ostrołęką.


26 Maja 1972 roku
USA i ZSRR zawarły w Moskwie układ tzw. SALT I.


Zobacz więcej