Środa 29 Stycznia 2020r. - 29 dz. roku,  Imieniny: Franciszka, Konstancji, Salomei

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 24.01.16 - 13:10     Czytano: [870]

Sztrasburski pasztet

w amerykańskim opakowaniu



Miłe złego początki – jak powiedziała czarownica wbijana na pal. Cóż innego mogłaby powiedzieć pani premier Beata Szydło po groteskowej inkwizycji, jaką z łaski Martina Szulca, piastującego stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, przeprowadziło to gremium przeciwko Polsce? Posłowie wykonujący obstalunek już to RAZWIEDUPR-a – (chodzi tu przede wszystkim o posłów z Polski, którzy RAZWIEDUPR-owi podlegają), już to obstalunki bezpieczniackich central w swoich krajach, wreszcie – posłów z tak zwanymi „korzeniami”, którzy pilnie nasłuchują sygnałów Sanhedrynu, sztorcowali nieszczęsną Polskę za naruszanie demokracji i łamanie praworządności, podczas gdy inni posłowie albo bagatelizowali sprawę, albo podtrzymywali stanowisko pani premier Beaty Szydło, że w demokracją i praworządnością w Polsce wszystko jest w jak najlepszym porządku, a jeśli były jakieś niedociągnięcia – to za poprzednich rządów, ale nie teraz.

Ta groteskowa inkwizycja dostarczyła również dowodu, że w parlamencie Europejskim zasiada mnóstwo przeraźliwych durniów, którzy nie mają pojęcia, co to jest demokracja. Zwrócił im na to uwagę europoseł Janusz Korwin Mikke, przypominając, że demokracja, to tyrania Większości i PiS, mając większość w polskim Sejmie, postępuje zgodnie z fundamentalną zasadą demokracji, że im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja. Tymczasem posłowie krytykujący polski rząd, odwoływali się do zasady nomokratycznej (gr. słowo „nomos” oznacza prawo), która z demokracją nie tylko nie ma nic wspólnego, ale z zasadą demokratyczną jest oczywiście sprzeczna, bo głosi konieczność postępowania według słusznych zasad, bez względu na mniemania Większości. To smutne, a zarazem – głęboko niepokojące, że w Parlamencie Europejskim zasiada aż tylu idiotów i niedouków – poczynając od przewodniczącego, pana Martina Schulza, który stanowi żywy dowód, iż ryba psuje się od głowy.

Wróćmy jednak a nos moutons, czyli do naszych baranów – to znaczy – do Platformy Obywatelskiej, w której po sztrasburskiej inkwizycji zapanowało coś w rodzaju kaca – bo nie udało się im rozsmarować pani Beaty Szydło na podłodze, mimo wsparcia zmobilizowanych na tę okoliczność cudzoziemców. Ale sztrasburski triumf pani Szydło, chociaż na pewno sprawił jej przynajmniej choć trochę przyjemności, nie trwał długo. Już następnego dnia, na spotkaniu z przedstawicielami opozycji, przedstawiła ona zarówno jej, jak i przede wszystkim – prezydentowi Dudzie ultimatum: albo w ciągu dwóch tygodni zaprzysięgnie sędziów TK, od których dotychczas nie przyjął ślubowania, albo oni doprowadzą do wydania przez Parlament Europejski rezolucji wymierzonej w aktualny rząd w Polsce.

Najbardziej odgrażał się pan poseł Sławomir Neumann, na widok którego zawsze przypomina mi się fragment poematu Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „Refleksje z nieudanych rekolekcji paryskich”: „A w tłumie wciąż te same twarze – oszusta i potępionego”. Wprawdzie nikt nie ponosi winy za swoją fizjognomię, ale nie da się ukryć, że w tej sytuacji, deklaracje pana posła Neumanna nie brzmią wiarygodnie, bez względu na to, czego by nie dotyczyły. To znaczy – brzmią, ale zarazem wzbudzają rozmaite wątpliwości, zarówno co do ich samodzielności, jak i autentyczności. Nie można zresztą wykluczyć, że takie podejrzenia mogą być uzasadnione również innymi względami; pamiętamy przecież publiczne wynurzenia pana generała Gromosława Czempińskiego, ileż to rozmów i bliskich spotkań III stopnia musiał odbyć, by w ogóle doszło do powstania Platformy Obywatelskiej. W tej sytuacji tylko poseł Stefan Niesiołowski nie może być podejrzewany o posiadanie ubeckich protektorów, a to ze względu na wyrok niezawisłego sądu w osobie rezolutnej pani, przebranej w „głupi średniowieczny łach” - jak takie stroje nazywała nieżyjąca już Oriana Fallaci – która uznała, że pan poseł Niesiołowski żadnych ubeckich protektorów nie miał. W tej sytuacji nie wypada zaprzeczać, ale niepodobna nie zwrócić uwagi, że wspomniany wyrok dotyczy tylko posła Niesiołowskiego. A co z innymi? Ładny interes!

Oczywiście pogróżki pana posła Neumanna nie mają zbytniego ciężaru gatunkowego, bo Parlament Europejski właśnie po to jest, żeby produkował rozmaite rezolucje; jak nie przeciwko trzęsieniom ziemi, to przeciwko lodowcom, jak nie przeciwko lodowcom, to w sprawie pozycji sodomitów w Burkina Faso, jak nie w sprawie sodomitów, to w sprawie gomorytów na Marsie – i tak dalej. Dodając do tego zwału makulatury jeszcze jedną rezolucję w sprawie demokracji w Polsce, PE niczego nie zmieni, bo i tak nikt na to nie zwróci uwagi. Toteż pani premier Szydło puściła te pogróżki mimo uszu i do żadnego kompromisu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego nie doszło. Być może jakiegoś przełomu dokona pan prezydent Duda, ponownie pokazując panu prezesowi Rzeplińskiemu jakiegoś ducha w jeszcze straszliwszej postaci. Pamiętamy wszak, że po godzinnej rozmowie z panem prezydentem w cztery oczy, pan prezes Rzepliński jednak dopuścił do orzekania dwóch sędziów wybranych do TK z inicjatywy PiS, chociaż wcześniej odgrażał się, że nie ustąpi nawet „o milimetr”. Ale nie takie rzeczy ludzie robili, kiedy zobaczyli ducha – zwłaszcza w straszliwej postaci. Doświadczył tego nawet król Zygmunt August, któremu mistrz Twardowski ukazał ucha Barbary Radziwiłłównej – więc cóż tu mówić o panu prezesie Rzeplińskim?

Ale nie znaczy to, że wszystko musi zakończyć się wesołym oberkiem. O ile Parlament Europejski może wydawać rezolucje, nawet z szybkością karabinu maszynowego, to nie ma kompetencji decyzyjnych, które przysługują Komisji Europejskiej. A to właśnie ona uruchomiła wymierzoną w Polskę procedurę sprawdzania stanu praworządności w naszym nieszczęśliwym kraju. Czym się to sprawdzanie zakończy – tego jeszcze nie wiadomo, a skoro tak, to może pociągnąć za sobą „nieprzewidziane konsekwencje”. Na domiar złego do Warszawy przyleciał właśnie były ambasador USA w Polsce, a obecnie - „koordynator do spraw sankcji” w Departamencie Stanu – żeby – jak informuje żydowska gazeta dla Polaków pod redakcja Adama Michnika - „ostrzegać rząd PiS, by nie demontował fundamentów państwa prawa i nie dążył do konfliktu z UE”. Żydowska gazeta powołuje się przy tym na opinię Głównego Cadyka III RP w osobie Aleksandra Smolara, który już przed dwoma tygodniami przewidział, że Waszyngton jest „zaniepokojony” i w związku z tym przyśle pana Daniela Frieda w charakterze rewizora iz Pietierburga, żeby dygnitarzy tubylczego sojuszniczego bantustanu naprostował.

Przewidywania pana Smolara pokazują, że „zaniepokojenie” Waszyngtonu dokładnie pokrywa się z diagnozą, jaką w sprawie demokracji i praworządności w Polsce przekazała światu żydowska gazeta dla Polaków. Być może pan Daniel Fried ma oprócz tego również jakiś inne źródła informacji, ale może poprzestaje na tym jednym, jako że i on sam legitymuje się nie tylko pierwszorzędnymi „korzeniami”, ale w dodatku w latach 1987-1989 z ramienia Departamentu Stanu przygotowywał transformację ustrojową, między innymi w naszym nieszczęśliwym kraju. Jak wiadomo, polegała ona między innymi na „odwróceniu” funkcjonariuszy RAZWIEDUPR-a, którzy dzięki temu otrzymali zadanie utrzymywania w ryzach mniej wartościowego narodu tubylczego w zamian za pozwolenie na dalsza okupację kraju. Ta misja najwyraźniej została przez Amerykanów potwierdzona w następstwie międzynarodowej konferencji naukowej „Most” 18 czerwca ubiegłego roku, kiedy to ubecy izraelscy rekomendowali Naszemu Największemu Sojusznikowi usługi największych tubylczych ubeckich dynastii, wskutek czego polityczna wojna w Polsce, jaką obecnie obserwujemy, w ogóle jest możliwa. Wygląda na to, że najważniejszym zadaniem pana Daniela Frieda może być doprowadzenie do jakiegoś kompromisu między obydwoma formacjami, wpisanymi przez Amerykanów na listę „naszych sukinsynów”: Prawem i Sprawiedliwością oraz RAZWIEDUPR-em – bo taki konflikt, a zwłaszcza – jego eskalacja, która nie wiadomo do czego mogłaby doprowadzić – nadweręża wizerunek Pax Americana, w którym wszyscy maja być szczęśliwi i zadowoleni. Nie wiadomo tylko, ile za ten kompromis Polska będzie musiała beknąć – bo że będzie musiała, to wskazuje na to gorliwość, z jaką lobby żydowskie zatroszczyło się o stan demokracji i praworządności w Polsce.







Stanisław Michalkiewicz
24 stycznia 2016 r.



Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Wersja do druku

Obiektywny - 27.01.16 0:44
Uważam, że Kworum jest miejscem dla ludzi kulturalnych i ośrodkiem medialnym dla dzielenia się swoją wiedzą opartą na faktach z innym kulturalnymi ludźmi.
Jest także miejscem - tak uważam - dla autorów wartościowych publikacji, poezji i niezależnych poglądów, ale i do zwalczania manipulacji medialnych na które trzeba reagować!

Dlatego Lubomirze nie łzaw się, że uszczypnąłem cię w „charyzmę” i podałem fakty związane z wrogami Polski i Węgier, które ty jednak - ni stąd ni zowąd - przerobiłeś na swoje kopyto np. to, że Mario Draghi jest Żydem - to TY napisałeś a nie ja. Itp.
Ale i nie zaprzeczyłeś KULTURALNIE PODANYM CI FAKTOM. A więc po co te „cepy”?

A ty, MARIONETKO wirtualno-MEDIALNA, „Tereniu” – tym razem przemeldowana do „Krakowa” – połóż cepy na klepisku, zdejmij SWOJE dyby i podumaj dłuższy czas co tu wypisałeś tak ...„K U L T U R A L N I E” i co zrozumiałeś z tego o co tu chodzi w komentarzu Lubomira i moim???

A na razie...Ciao, Ciao Bambino!!!

Lubomir - 26.01.16 20:58
Re: Teresa Kraków Dziękuję Pani za życzliwe słowa. Niestety, ostatnio jak gdyby przybyło ziejących nienawiścią 'obiektywnych' i 'nowoczesnych'. Walą cepami na oślep, żeby tylko przekonać do swoich racji. Wszystkiego najlepszego!.

Obiektywny - 26.01.16 14:58
Lubomir:
Zwróciłem się do ciebie per "PAN" bo tego wymagają dobre maniery nawet u komentatorów. A TY?
To, że Mario Draghi jest Żydem, to TY napisałeś.
Luigi Pirandello? "Co ma piernik do wiatraka" w tym komentarzu?

Codziło o nikogo innego jak o lewackiego premiera i "europejczyka" Matteo Renzi wroga Polski i Węgier, którzy wg niego nie są warci, aby nazywać te kraje Europejczykami!”.

A jeśli już koniecznie uczepiłeś tutaj Mario Draghi to:
był ministrem finansów w rządzie agenta KGB Romano Prodiego.

Jeden z jego synów, Giacomo, pracuje dla amerykańskiego banku inwestycyjnego Morgan Stanley jako lichwiarz handlujący instrumentami pochodnymi opartymi na stopie procentowej.

Sam Draghi jest PRONIEMIECKI po objęciu przez niego funkcji szefa Europejskiego Banku Centralnego dziennik "Bild" na pierwszej stronie umieścił tytuł: "Nowy szef EBC jest tak bardzo niemiecki".

A, że napisałeś, że Dragh jest Żydem to podobnie jak jego koledzy REKINY z międzynarodowego gangu, zrzeszającego ekonomistów i finansistów Grupy Trzydziestu (G30), jest wychowankiem banku inwestycyjnego GOLDMAN SACHS.
W latach 2002-2005 był jego wiceprezesem ds. inwestycji zagranicznych i dyrektorem zarządzającym.

To tyle w odpowiedzi na to pomieszanie z poplątaniem.

Teresa Krakow - 26.01.16 14:28
Re: obiektywny, gdzie twoja kultura? Jakie ty masz prostackie
i zlosliwe sposoby zwracania uwagi?! Ty inteligencie w dybach!
Te kule w plot skieruj w swoja glowe! Moze zrozumiesz,ze do
ludzi nalezy sie odzywac po Ludzku! Naucz sie kultury - wlasnie
od Pana Lubomira,ktory - jak go znam od roku, nigdy nikomu w ten
przykry sposb nie zwraca uwagi. Jest Polakiem,a zarazem
intelektualista o duzej kulturze i rozleglej wiedzy.

Lubomir - 26.01.16 12:40
Re: Obiektywny. Jeszcze zapomniał pan dodać, że Mario Draghi jest Żydem a Luigi Pirandello, pisarz i laureat Nagrody Nobla, był za młodu członkiem partii Mussoliniego. Straram się nie szukać haków na każdego, nie urządzać każdemu Kryształowej Nocy, ale szukać w każdym tego, co łączy a nie dzieli. Tego mnie nauczyła postawa m.in. świętego Jana XXIII. Życzyłbym sobie, by Włochy chciały być naszym partnerem, jak w Renesansie. Myślę nie tylko o sztuce, kulturze i nauce, ale również o gospodarce, technologii i obronności. Patologię zawsze staram się traktować marginalnie. Patrząc na nią, można dostrzec wielkość i siłę dobra oraz piękna. 'Nowoczesnych' nie brakuje nigdzie w Europie i Ameryce.

Obiektywny - 26.01.16 12:02
Panie Lubomirze! Napisał pan: "Coraz bardziej od obłędnej polityki Merkel - dystansuje się premier Republiki Włoskiej Matteo Renzi".
Strzelił pan jak kulą w płot!

Do wrogów Polski i Węgier, a przyjacół obłędnrj polityki Merkel należy - a NIE dystansuje się - premier Włoch (od lutego 2014) Matteo Renzi, który już w czerwcu 2015. kiedy liczba uchodźców sięgała zaledwie 70 tysięcy i z tego próbowano upchnąć 40 tysięcy w całej Europie, na odmowę Polski, Węgier i Litwy zareagował słowami:
Jeśli nie zgodzicie się na 40 tysięcy, nie jesteście warci, aby nazywać was Europejczykami!”.

A kim jest Renzi? Urodzony w 1975 r. w latach 90-tych działał w komitetach poparcia Romano Prodi, który niedługo potem został ujawniony w Aktach Mitrochina jako agent KGB, co potwierdził Litwinienko.
Ponieważ po zakończeniu finansowania Włoskiej Partii Komunistycznej na
początku lat 90-tych i agresywnego wejścia na scenę Berlusconiego, całe rozproszone w dziesiątkach partii i organizacji, lewactwo najpierw się rozproszyło i oddało pole prawicy.
Ale w roku 2007 doszło do ich scalenia przy jednoczesnej zmianie paru szyldów, kojarzących się z partią komunistyczną. Do tego czasu Renzi działał w partii o wyjątkowo ekscentrycznej nazwie „Margherita” – a pełna nazwa to „Demokracja to Wolność – STOKROTKA DL”.

To ciekawy wybór partii bowiem jej liderem był niejaki Francesco Rutelli, kiedyś Zielony, zwolennik m.in. legalizacji marihuany, aborcji i „jednostronnego rozbrojenia”.
I ta „nowiutka Partia Demokratyczna” weszła w Parlamencie Europejskim do Europejskiej Partii Socjalistów, która ma 8 komisarzy w Komisji Europejskiej. A jednym z najważniejszych komisarzy jest była minister rządu Matteo Renzi – Frederica Mogherini, była działaczka Młodzieżówki KOMUNISTYCZNEJ Włoch i... członkini Partii Demokratycznej.

Nie wszystko jest złotem w tych Włoszech co się panu świeci

Lubomir - 25.01.16 16:01
Coraz bardziej od obłędnej polityki Merkel - dystansuje się premier Republiki Włoskiej Matteo Renzi. Ostatnio majstrowanie Merkel przy 'Schengen', skomentował, że 'niszczenie Schengen jest zdradą Europy'. Pewnie włoski premier byłby też za tym, żeby Merkel ogłosiła separację Berlina i została ze swoimi szalonymi pomysłami we 'Freistadt Berlin' albo nawet we 'Freistaat Berlin'. W końcu Berlin wszyscy mogliby omijać szerokim łukiem, korzystając z europejskiej wolności przemieszczania się.

Robert - 25.01.16 1:57
Sztrasburski pasztet, jest problemem zastępczym aby oddalić realne zagrożenia dla Europy wschodniej - zmuszające nas do bezwzględnego przyjmowania uchodźców - W tej kwestii, Pani Premier nie osiągnęła niczego, a dotyczy to naszego bezpieczeństwa narodowego w Polsce, i integracji mono-litego Państwa. Kwestia TK - nie rozpakowana, jako część bezprawia w systemie konstytucyjnym, wykreowana na potrzeby rozboju poprzedników.
Uchodźcy z Forsą??? - no to jaka im się tam krzywda działa, nie byli wiezieni i torturowani, odmówili emigracji do Polski - "bomby spadające są lepsze", mogli sprzedać dobytek ...ect. i z pokaźną mamoną, ruszyli na zaproszenie Merkel - a Niemcy to przekręcą w koszty socjalne - Hmmm, a reszta ma się wsłuchiwać w groźby i żądania.
Alles-gutess, chłopaki robimy krupnioki na świńskich komponentach, Rosja nie chce naszego mięsa - szykuje się duży zbyt u Fryca.

Wszystkich komentarzy: (8)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

29 Stycznia 1911 roku
Zmarł Wacław Nałkowski, polski geograf i publicysta, ojciec Zofii Nałkowskiej (ur. 1851)


29 Stycznia 1919 roku
Roman Dmowski - przew. PKN przedstawił w Paryżu polskie postulaty odnośnie granicy polskiej po I wojnie światowej


Zobacz więcej