Sobota 24 Sierpnia 2019r. - 236 dz. roku,  Imieniny: Bartosza, Jerzego

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 09.02.13 - 20:33     Czytano: [1588]

Dział: Godne uwagi

Mayday!

Rząd upadł na głowę, lecimy bez pilota...



Mayday, mayday, mayday…
Każde społeczeństwo ma tyle praw i wolności – ile sobie wywalczy – i tyle zamordyzmu i bezprawia na ile “rządzicielom” pozwoli.Ÿ

Niedługo minie 6 lat od wystąpienia środowiska prawniczego i akademickiego przeciwko działaniom rządu PiS i MS Z. Ziobry. Ten “bunt autorytetów” rozpoczął się od uchwały podjętej przez Radę Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego “w sprawie zagrożeń dla demokratycznego państwa prawnego”. Przygotowała tę uchwałę specjalna
 komisja Rady, której przewodniczył konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek, a w pracach komisji brali udział profesorowie Anna Turska, Piotr Kruszyński, Jan Błeszyński, Michał Pietrzak, Hubert Izdebski. W radzie zasiadali m.inn. I prezes Sądu Najwyższego prof. Lech Gardocki i b. prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan.

Akademicy byli oburzeni i piętnowali m.inn. ograniczanie niezależności mediów, obniżający się poziom legislacji, podważanie autorytetu sądów, ataki na niezależność Trybunału Konstytucyjnego, likwidacje służby cywilnej, nadużywanie instytucji tymczasowego aresztowania i ostrzegali przed niebezpieczeństwem posługiwania się regulacjami represyjnymi w celu sterowania życiem społecznym.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski z Uniwersytetu Jagiellońskiego - Podpisuję się pod każdym sformułowaniem (…) Chodzi o to, byśmy nie musieli się wstydzić, że milczeliśmy.

Czy przez te 6 lat, które minęły od wspomnianego wystąpienia wymienione niebezpieczeństwa i zagrożenia demokratycznego państwa prawa usunięto, przestały egzystować w naszej rzeczywistości? Czy milczenie autorytetów oznacza TAK?

Osobiście, od dobrych paru lat nie widzę polepszania, a wręcz przeciwnie coraz bardziej oddalamy się od stosowania zasad i idei demokratycznego państwa prawa. Sejm uchwala rok w rok regulacje represyjne w celu sterowania życiem społecznym.

18 stycznia br. premier D. Tusk przesłał do Sejmu projekt Ustawy o udziale zagranicznych funkcjonariuszy lub pracowników we wspólnych operacjach lub wspólnych działaniach ratowniczych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (druk sejmowy 1066). Od trzech tygodni trwa dyskusja na temat projektowanych uregulowań.

Projekt ustawy ma na celu wykonanie prawa Unii Europejskiej.[i] Zaznaczyć trzeba, iż taka współpraca ma miejsce od lat i jest uregulowana umowami z poszczególnymi państwami: tak członkami UE, jak i państwami nie będącymi w UE, uregulowana jest również np. współpraca policyjna z Interpolem.

Ustawa ta połączyła wykonanie prawa dwóch decyzji Rady 2008/615/WSiSW w sprawie intensyfikacji współpracy transgranicznej, szczególnie w zwalczaniu terroryzmu i przestępczości transgranicznej i decyzja 2008/617/WSiSW w sprawie usprawnienia współpracy pomiędzy specjalnymi jednostkami interwencyjnymi państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych.

Wspólne działania ratownicze nie budzą wątpliwości i są normą w stosunkach międzynarodowych. Współpraca transgraniczna w zwalczaniu terroryzmu i przestępczości transgranicznej również. I te kwestie powinna regulować ta ustawa, aby zgodnie z deklaracją projektodawców wykonać prawo UE.

Tymczasem rząd po raz kolejny pod przykrywką wykonania prawa UE przemyca “dodatkowe” uregulowania, które budzą sprzeciw, oburzenie i obawy społeczeństwa.

Dlaczego współpraca ma dotyczyć pomocy lub wsparcia odpowiednich służb w zapewnieniu porządku i bezpieczeństwa publicznego, zapobieganiu przestępczości, współdziałania podczas zgromadzeń, imprez masowych, czy też w celu uporania się z sytuacją kryzysową (cokolwiek to znaczy)? Czy państwo polskie upadło na głowę? Czy wszystkie te służby:
1) Policja
2) Straż Graniczna
3) Biuro Ochrony Rządu
4) Żandarmeria Wojskowa i wojskowe organy porządkowe
5) Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego
6) Agencja Wywiadu
7) Centralne Biuro Antykorupcyjne
8) Służby Kontrwywiadu Wojskowego
10) Służby Więzienne
11) Służby celne
12) Kontrola skarbowa
13) Inspekcja Transportu Drogowego
14) Straż gminna (miejska)
15) Straż Ochrony Kolei
16) Państwowa Straż Rybacka
17) Straż Leśna
18) Państwowa Straż Łowiecka
19) Straż Park
20) Straż Marszałkowska
(zestawienie wzięte z projektu rządowego ustawy o zastosowaniu środków przymusu i broni palnej – są służby uprawnione do używania środków przymusu i broni palnej )

nie wystarczają rządowi, aby zapewnić porządek publiczny?


Czy jest jakiś normalny, suwerenny kraj w UE, który na podstawie decyzji Rady 2008/615 „zapraszał do pomocy i wsparcia“ służby innych krajów UE i z poza UE do zaprowadzenia porządku i bezpieczeństwa publicznego, zapobiegania przestępczości czy współdziałania podczas zgromadzeń, imprez masowych, lub też do uporania się z „sytuacją kryzysową“ (cokolwiek to oznacza dla projektodawców tej ustawy)?

To są podstawowe obowiązki państwa ! Jeżeli rząd polski przewiduje, iż nie będzie w stanie zapewnić nam porządku i bezpieczeństwa, nie będzie w stanie zapobiegać przestępczości, to powinien natychmiast zrezygnować z rządzenia i rozpisać wybory, a nie zabezpieczać się taką haniebną ustawą.

W sierpniu 2011r. seria rozruchów i grabieży, mająca swój początek w dzielnicy Londynu Tottenham w północnej części miasta, rozprzestrzeniła się na inne dzielnice Londynu i inne miasta - Birmingham, Manchester, Liverpool, Nottingham, Leeds i Bristol. Zginęło 5 osób, 35 zostało rannych. Aresztowano ponad 1100 osób. Straty oszacowano na ponad 100 milionów funtów. Płonęły całe dzielnice brytyjskich miast, demolowano i grabiono sklepy, posterunki policji i prywatne domy. Czy rząd UK wzywał do pomocy i wsparcia służby z innych krajów UE lub z poza UE?

Rok później w tym samym Londynie odbyły się XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie. Czy jest bardziej masowa impreza na świecie? I jakoś też Brytyjczycy nie szukali „wsparcia i pomocy“. 3 dni przed otwarciem igrzysk – KRYZYS! - okazało się ostatecznie, że firma ochroniarska G4S nie jest w stanie zapewnić zakontraktowanych 10.400 ochraniarzy. Nikomu nie przyszło do głowy szukać wsparcia w innych krajach UE. Tego samego dnia minister obrony skierował dodatkowo 1200 żołnierzy różnych formacji do ochrony Olimpiady. Wcześniej, kiedy wiadomo było, że G4S nie jest w stanie zapewnić w pełni zakontraktowanej ochrony Minister Obrony skierował dodatkowo 3500 żołnierzy. Żołnierze byli szkoleni juz 4 lata wcześniej na taką ewentualność.

W Polsce powojennej nie było takich rozruchów i grabieży nigdy! nawet w 1981r. ! Nie zanosi się też w najbliższych dekadach organizowanie tak “masowych imprez” jak Olimpiada. Czy rząd boi się i zabezpiecza przed zgromadzeniami obywateli?

TK (wyrok, 18 stycznia 2006 r., sygn. akt K 21/05) „zgromadzenie stanowi szczególny sposób wyrażania poglądów, przekazywania informacji i oddziaływania na postawy innych osób. Jest niezwykle ważnym środkiem komunikacji międzyludzkiej oraz formą uczestnictwa w debacie publicznej, a w konsekwencji również w sprawowaniu władzy w demokratycznym społeczeństwie”.

No bo jeżeli chodzi o zabezpieczenie porządku i bezpieczeństwa zgromadzeń, to poza incydentami chuligańskimi i chuligańskimi zachowaniami policji, problemów nie ma i „zapraszanie obcych funkcjonariuszy na pomoc“ jest zbędne.

Przypomnę, iż z tą ustawą będzie ściśle związana, przygotowywana przez MSW kontrowersyjna ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, bowiem zgodnie z proponowanym art. 8 & 1 “zaproszeni” funkcjonariusze mundurowi innych państw będą mieli prawo do:
1) noszenia munduru służbowego;
2) okazywania legitymacji służbowej;
3) wwozu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i posiadania broni palnej, amunicji oraz materiałów pirotechnicznych i środków przymusu bezpośredniego;
4) użycia broni palnej w sposób i w trybie określonych w ustawie z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji,(a po ew. wejściu w życie Ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, w trybie określonym w tej ustawie - przypisek autorki)

Tymczasem uregulowanie stosowania środków przymusu i broni palnej w Decyzji Rady 2008/617/WSiSWi :

art.19 - broni, amunicji i sprzętu, można stosować jedynie w przypadku uprawnionej obrony siebie lub innych osób. Dowodzący operacją funkcjonariusz przyjmującego państwa członkowskiego może w indywidualnych przypadkach i zgodnie z prawem krajowym wyrazić zgodę na zastosowanie broni, amunicji i sprzętu w zakresie przekraczającym cele określone w zdaniu pierwszym.

Czyli wykonanie prawa UE, wymaga tylko uprawnienia “zaproszonego” funkcjonariusza innego kraju UE do stosowania broni palnej w przypadku uprawnionej obrony siebie lub innych osób. Skąd więc ta nadgorliwość projektodawcy w uprawnianiu „zaproszonych“ funkcjonariuszy do użycia broni palnej w sposób i w trybie określonych w ustawie z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, a w przyszłości wg. uregulowań Ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej?

“Zapraszani” funkcjonariusze mają być przed przyjazdem “na pomoc” do Polski zapoznani szczegółowo z polskimi przepisami m.inn. dotyczącymi używania środków przymusu bezpośredniego, broni palnej etc. Ale …w nagłych przypadkach wystarczające będzie przesłanie “wyciągu “ tych przepisów w języku angielskim.

Obserwuje się w Polsce niepokojący trend - inicjatorem i projektodawcą uregulowań dotyczących wykonania prawa UE, bezpieczeństwa państwa i setek innych ustaw jest władza wykonawcza, a nie Sejm! Czy trójpodział władzy zagwarantowany Konstytucją już nie obowiązuje? W takich realiach Sejm de facto jest tylko bezmyślną maszynką do głosowania i gumową pieczątką dla władzy wykonawczej. Sejm i Senat nie służą więc suwerenowi, służą aktualnie rządzącemu układowi. Odejście od trójpodziału władzy to oburzające naruszenie Konstytucji i zagrożenie jeszcze przecież niezbudowanej demokracji. Ograniczenie znaczenia Sejmu, oznacza prostą drogę do niczym niekontrolowanego nadużywania władzy przez rząd i jego organy, a taki stan nazywamy w skrócie - totalitaryzm, nawet jeżeli jest to jego „miękka forma“.

Co na to prof. P. Winczorek? Rada Wydziału Prawa i Administracji UW nie oburza się na zagrożenie demokratycznego państwa prawnego? I profesor Z. Ćwiąkalski nie wstydzi się, że milczy?

Następny trend to de facto wyeliminowanie konsultacji z obywatelami. Piszę z obywatelami, ponieważ tzw. społeczne konsultacje, jeżeli w ogóle mają miejsce, to w istocie ze społeczeństwem nie mają nic wspólnego. Są to konsultacje z organami państwa, jak ministerstwa, Krajowa Rada Sądownictwa i inne korporacje prawnicze, RPO, PG czasami HFPC itp.

A zgodnie z przepisami wystarczy udostępnienie projektu w Biuletynie Informacji Publicznej Rządowego Centrum Legislacji w zakładce Rządowy proces legislacyjny[ii] i voilà - to jest konsultacja społeczna. Wszyscy zainteresowani mogą przedstawić swoją opinię o ustawie wysyłając swoje uwagi. Ten projekt zamieszczono też na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych[iii]. Też można wysyłać uwagi, wszystkie pójdą do kosza, ponieważ projektodawca stwierdził arbitralnie, iż zakres projektowanej regulacji i fakt, że dotyczy ona głównie służb podległych MSW, sprawia przeprowadzenie konsultacji społecznych niecelowymi (sic!).

No proszę, bez picowania i bajeczek! Nareszcie ktoś powiedział prawdę. Mamy wasze opinie w dupie. Chociaż rok temu Prezes Rządowego Centrum Legislacji Maciej Berek na łamach Rzepy oburzał się w artykule „O konsultacjach społecznych bez przekłamań“ na bezpodstawne krytykanctwo procesu konsultacji: „(...) każdy dokument, który może się wiązać z istotnymi skutkami albo którego treść przewiduje ważkie nowe rozwiązania prawne, powinien być poddany konsultacjom, jeśli jakieś szczególne okoliczności nie stoją temu na przeszkodzie. Przeprowadzenie konsultacji społecznych jest w większości niezbędne dla dokonania i przedstawienia Radzie Ministrów oceny skutków projektu (...)

Czy zapraszanie funkcjonariuszy „służb“ z innych krajów do pomocy np. w „zabezpieczaniu zgromadzeń“ (?) - uzbrojonych w broń palną i mających prawo jej użycia, a jak i kiedy to dowiedzieli się z „wyciągu“ polskich uregulowań, to nie wiążące się z „istotnymi skutkami, ważkie rozwiązania prawne“? Jakie skutki są „istotniejsze“ i bardziej „ważkie“ niż potencjalne narażanie życia obywateli? Pozostawiam wyobraźni czytelników ewentualne scenariusze z udziałem „zaproszonych do pomocy“ nieznających języka, niezorientowanych w niuansach sytuacji i nieznających przepisów polskich, z naładowaną bronią w ręku „obcych“ funkcjonariuszy.

Tak więc ocena skutków tego projektu, to fikcja, bowiem przedstawiono ją Radzie Ministrów bez niezbędnych dla jej dokonania konsultacji społecznych.

Dla wszystkich, którzy uważają, że szukam dziury w całym, gwoli przypomnienia.

Jak uczy historia z tymi zapraszaniami do pomocy obcych funkcjonariuszy trzeba niezwykle ostrożnie. Polska do dzisiaj ponosi konsekwencje pierwszego zaproszenia - w 1226r. Konrad Mazowiecki zaprosił Zakon Krzyżacki (dopiero co przytomnie przegnany z Węgier) - do pomocy w chrystianizacji plemion pruskich.

Zapraszanie sąsiadów ze wschodu też nie najlepiej wspominamy.

Podczas Sejmu konwokacyjnego w 1764 r., zwołanego dla przygotowania elekcji Stanisława Augusta Poniatowskiego - konfederacja Familii – stronnictwa Czartoryskich, zaprosiła do pomocy wojska rosyjskie. Obsadzono nimi Zamek Królewski i Krakowskie Przedmieście i elekcja odbyła się bez zakłóceń i wynik był po myśli Familii.
W marcu 1768 roku Rada Senatu podjęła uchwalę o zaproszeniu na pomoc funkcjonariuszy rosyjskich do stłumienia konfederacji barskiej.

Na następne zaproszenie do pomocy Rosjanie nie czekali długo. Zawiązana wiosną 1972r. pod hasłami obrony zagrożonej wolności Konfederacja Targowicka zaprosiła znowu na pomoc Rosjan. Po tym zaproszeniu pozbyliśmy się zproszonych dopiero po 146 latach. W międzyczasie zaproszeni i inni niezapraszani wymazali nas z mapy.

Można tu dodać samozaproszenie towarzyszy radzieckich na wschodnie tereny Polski 17 września 1939r. W PRL-owskich podręcznikach historii przedstawiano okupację radziecką jako akt pomocy (sic!) – “radzieckie wojska zajęły wschodnie tereny Polski, aby uchronić ludność polską przed okupacją nazistów“ – tak mniej więcej brzmiało jedno zdanie z mojego podręcznika historii o okupacji radzieckiej. Przez 21 miesięcy “chronienia” ludności wschodniej Polski przed “nazistami” przyzwyczaili się i tereny te nigdy do Polski nie wróciły.


Fragment listu Dziadka autorki, oficera AK do Ministra Obrony
Już tylko w pamięci nielicznych żyjących ofiar, ich rodzin i garstki oszołomów zachowana jest pomoc funkcjonariuszy NKWD w wymordowaniu i pacyfikowaniu konspiracji niepodległościowej - Żołnierzy Wyklętych, po wyzwoleniu Polski.

W czasach Solidarności straszono nas non-stop zaproszeniem na pomoc towarzyszy ze wschodu. A gen. Jaruzelski – nasz najnowszy „bohater narodowy“ wykorzystał ten „strach“ i do dzisiaj łże, iż aby „nie zapraszać pomocy radzieckiej i uchronić nas przed ich samozaproszeniem “ sam zrobił z nami porządek i wprowadził stan wojenny.


Czy można więc się dziwić, że Polakom ci funkcjonariusze z poza UE kojarzą się wyjątkowo podle i natychmiast z funkcjonariuszami FR. Ciekawe, czy podczas oficjalnej wizyty w Polsce, Siergiej Naryszkin, przewodniczący Dumy FR dyskutował z prezydentem Komorowskim i Marszałką E. Kopacz? kwestie wspólnych, wystarczających i efektywnych operacji funkcjonariuszy polskich i FR.

Inna kwestia. Polskie władze nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa na terenie Polski niektórym swoim gościom, co jest i żenujące i oburzające. Interesuje mnie, jaki będzie (po wejściu w życie tej ustawy) statut prawny permanentnego pobytu na terenie Polski funkcjonariuszy służb specjalnych(?) czy prywatnych firm ochroniarskich z Izraela?
Chronią one (na terenie Polski) przed antysemityzmem i terroryzmem (Polaków?) wycieczkowiczów - Żydów z całego świata. Szukam w projekcie paragrafu-podstawy przyszłego „zaproszenia” przez władze polskie tych obcych funkcjonariuszy i nie wiem jak je zakwalifikować - jako “zwalczanie terroryzmu i przestępczości transgranicznej”? czy jako zagrożenia w związku ze „zgromadzeniami czy masowymi imprezami”? a może też obcy funkcjonariusze potrzebni w Polsce “w celu uporania się z sytuacją kryzysową”?. O i jeszcze jedno pytanie; czy po wejściu ustawy będą ci funkcjonariusze z poza UE nosili mundury, do których noszenia uprawni ich ta ustawa?

Niepokojące są w tak ważnej ustawie blankietowe, nieprecyzyjne i niedokreślone definicje "działań operacyjnych" dla "ochrony porządku publicznego", “zgromadzeń” “sytuacji kryzysowych” “ czy „zapobieganiu przestępczości” itp.
Konstruując ustawę, projektodawcza musi uwzględnić zasady przyzwoitej legislacji, w tym 
zasadę dookreśloności i konkretności.

I najważniejsze - decyzje wezwania “pomocy” nie podlegają żadnej kontroli władzy ustawodawczej czy sądowniczej, jak też w wielu wypadkach samej władzy wykonawczej.

Bowiem uprawnienia do wezwania “pomocy” ustawa daje już tak nisko umocowanym organom państwowym jak: Komendant Główny Policji, Komendant Główny Straży Granicznej, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej czy Szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, minister właściwy do spraw wewnętrznych, a tylko o “długich i licznych akcjach” lub o wezwaniach pomocy z poza UE (nie sprecyzowano kogo) ma decydować Rada Ministrów.

Jest to zwykła granda! Już nawet nie są zachowywane jakiekolwiek pozory demokratycznego państwa prawa.

Nie wiadomo, kto jest personalnie autorem omawianej ustawy. Jej „duch“ tkwi w minionej epoce i czuje się w niej „rękę i tęsknoty“ powrotu do starych metod. Przypomina nowelizację Ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych.

A ta nowelizacja była podobno inicjatywą samego prezydenta Komorowskiego. Tak twierdzi autor tej ustawy gen. prof. S. Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Przypomnę, iż nowelizacja dotyczyła uwzględnienia przestępstw w cyberprzestrzeni, które mogą być podstawą wprowadzenia stanu wojennego, stanu wyjątkowego i stanu klęski żywiołowej.

Tutaj niezbędna dygresja. 13 kwietnia 2010 wykonujący obowiązki Prezydenta RP marszałek Sejmu Bronisław Komorowski powołał gen. prof. Stanisława Kozieja na urząd szefa BBN. Generalskie szlify nadał mu prezydent Wałęsa. Należały się, bowiem w 1987r. S. Koziej zaliczył odpowiednie kursy GRU w Moskwie. Wykazał się też wysokim profesjonalizmem pracując w Zarządzie Sztabu Generalnego LWP przy opracowaniu planu ataku na północną Europę, w którym miało brać udział 450 tys żołnierzy LWP. Nasi chłopcy mieli dojść do granic Belgii, a Danię zająć w 3 dni! Mapy tego ataku trafiły w 2006r. do IPN-u. Protestował to umieszczenie map w zbiorach IPN ówczesny szef Ministerstwa Obrony Narodowej Radek Sikorski, a sekundował jego zastępca...Stanisław Koziej.

Wracając do nowelizacji ustawy o stanie wojennym, warto przypomnieć co mówił o niej jej autor;
“(…)Dlaczego akurat od tego, od stanów nadzwyczajnych, zaczynamy? Dlaczego tutaj wybraliśmy punkt startu? Otóż przesądziło o tym następujące, pragmatyczne rozumowanie.

Po pierwsze: jest to problematyka w pewnym sensie szczególnie bliska Prezydentowi. To w jego kompetencjach leży wprowadzanie stanu wojennego i wyjątkowego. To on kieruje obroną państwa w stanie wojennym. Czuje się więc w jakiś sposób odpowiedzialny także za regulacje prawne w tym zakresie.

Po drugie: wystartować trzeba jak najszybciej. Wyzwania narastają…

Biorąc pod uwagę, że zagrożenia terrorystyczne znalazły swoje odzwierciedlenie we wszystkich ustawach o stanach nadzwyczajnych, logiczne jest, aby także w podobny sposób potraktować cyberzagrożenia. Dlatego w ustawach o stanie klęski żywiołowej i o stanie wyjątkowym proponuje się uzupełnienia, że katastrofa naturalna lub awaria techniczna oraz zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego mogą być spowodowane także zdarzeniami lub celowymi działaniami w cyberprzestrzeni…”

U nas legislatorzy mają wyjątkowy dar przewidywania! Przygotowani są na wprowadzenie stanu wyjątkowego, jeżeli dotknie nasz biedny kraj katastrofa naturalna spowodowana zdarzeniami lub celowymi działaniami w cyberprzestrzeni!

Ciekawe, czy i ustawa o “zapraszaniu do pomocy obcych funkcjonariuszy służb„ nie jest przypadkiem jednym z narastających wyzwań gen. prof. S. Kozieja?

Wspomniani na wstępie akademicy i środowiska prawnicze ostrzegali przed niebezpieczeństwem posługiwania się regulacjami represyjnymi w celu sterowania życiem społecznym. To był rok 2007.
Od tego czasu uszczęśliwiono nas kilkoma takimi regulacjami.

Ø 17 lipca 2009r. Nowelizacja ustawy o zarządzaniu kryzysowym, – przeprowadzona w błyskawicznym czasie - 6 miesięcy – dała ABW niekontrolowany przez nikogo dostęp do dokumentów firm zarządzających krytyczną infrastrukturą – jak wodociągi, komunikacja, transport, teleinformatyka, energetyka – i obsadzanie stanowiska pełnomocnika do spraw kontaktów z ABW (obligatoryjne wg. tej ustawy stanowisko w tych firmach). Tak wiec w praktyce firmy uznane przez ABW za krytyczną infrastrukturę są, czy mogą być de facto nadzorowane przez ABW.

Ø 5 sierpnia 2010r. Nowelizacja ustawy o ochronie informacji niejawnych, uczyniła ABW i SKW nadzorcami funkcjonowania systemu, a w ramach tych funkcji ABW wydaje certyfikaty bezpieczeństwa. ABW więc rozstrzyga arbitralnie do jakich informacji i kto ma prawo.

Ø 31 sierpnia 2011r. Nowelizacja ustawy o zabezpieczeniu imprez masowych - jedna z najbardziej penalnych ustaw w całym systemie polskiego prawa. Projektodawca i ustawodawca uznali, że w imprezach masowych biorą udział grupy przetępcze a nie zwykli obywatele. Brak w niej jakichkolwiek kryteriów uznania danej osoby za osobę „mogącą stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego” stwarza zagrożenia ingerencji w konstytucyjnie chronione życie prywatne obywatela.

Ø 30 sierpnia 2011r. Nowelizacja Ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw (dotyczy uwzględnienia zagrożeń wynikających z działań i zdarzeń w cyberprzestrzeni jako okoliczności spełniającej przesłanki normatywne stanów nadzwyczajnych)

Ø 16 września 2011r. tzw. poprawka Rockiego - Ustawa o dostępie do informacji publicznej – gdzie pod pozorami dostosowania prawa polskiego do dyrektyw Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ponownego wykorzystania informacji sektora publicznego, ustanowiono przy okazji dodatkowe i odrębne kategorie ograniczeń dostępu do informacji publicznych. TK uznał tryb przeprowadzenia poprawki za niekonstytucyjny 18 kwietnia 2012 r. (sygn. akt K 33/11)

Ø 29 grudnia 2011r - Ustawa o dostępie do informacji publicznej ograniczono w niej prawo do kontroli prawidłowości decyzji odmowy informacji przez sąd powszechny. Rozszerzono ponownie kategorie ograniczeń dostępu do informacji publicznej

Ø 14 września 2012r. – Prawo o zgromadzeniach – kontrowersyjna nowelizacja, która w opinii wielu “cofnęła Polskę do mrocznych czasów PRL-u” Przeciw nowelizacji protestowały m.in. organizacje pozarządowe - Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Forum Obywatelskiego Rozwoju i Fundacja "Panoptykon". Z apelem o odrzucenie zmian wystąpili działacze opozycji z czasów PRL: Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Barbara Labuda, Bogdan Lis, Henryka Krzywonos-Strycharska. Podpisał także apel Józef Pinior, senator PO.

„Strach jest uczuciem poddanych, nie obywateli” Anna Wolff-Powęska
Czy akademicy i autorytety prawnicze nie wstydzą się swojego milczenia dzisiaj?

Grażyna Romanowa

.........................
[i] Decyzja Rady 2008/615/WSiSW z dnia 23 czerwca 2008 r. w sprawie intensyfikacji współpracy transgranicznej, szczególnie w zwalczaniu terroryzmu i przestępczości transgranicznej,

Decyzja Rady 2008/617/WSiSW z dnia 23 czerwca 2008 r. w sprawie usprawnienia
współpracy pomiędzy specjalnymi jednostkami interwencyjnymi państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych,

[ii] zgodnie z wymogami § 11a ust. 1 uchwały nr 49 Rady Ministrów z dnia 19 marca 2002 r. Regulamin pracy Rady Ministrów (M. P. Nr 13, poz. 221, z późn. zm.).
[iii] obowiązek wynikający z art. 5 ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. Nr 169, poz. 1414, z późn. zm.)

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

24 Sierpnia 1949 roku
Wszedł w życie Pakt Północnoatlantycki (NATO).


24 Sierpnia 1675 roku
Jan III Sobieski pokonał Tatarów w bitwie pod Lwowem.


Zobacz więcej