Sobota 28 Marca 2020r. - 88 dz. roku,  Imieniny: Anieli, Kasrota, Soni

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 14.02.17 - 19:14     Czytano: [537]

Wiersze na Walentynki


Idąc w słońcu

pamiętam te drogi kręte w górskich szlakach
gdy mnie nosiłeś pieszcząc wzrokiem czułym
ja się wznosiłam szczęściem jak lot ptaka
szalona od miłości twojej miły

te drogi górskie, zbocza krase
co mnie chroniły błyskawicą
usta głaszczące mnie w miłości czasie
od uczuć moich dziś twe oczy świecą

w tej plątaninie górskich dróg i ścieżyn
tam gdzie miłości rośnie strzała
te chwile szału z tobą przeżyć
i poczuć zapach twego ciała

twój uśmiech widzieć wciąż kochany
oczy twe pieścić wzrokiem czułym
do warg twych przylgnąć jak pijany
perły twych łez wziąć do szkatuły

i je wyjmować co dzień rano
wylać je za tych lat dziesiątki
i choćby życia mego zażądano
za twe uczucie oddam bez wyjątku

bo kochać Ciebie zawsze pragnę
poczuć twych pięknych warg odbicie
zakątki twego serca zgadnę
gdy za twą miłość oddam życie

w górskim potoku twarz obmyję
w śniegowych płatkach cię utulę
bo ja dla ciebie miły żyję
by rozsnuć nici życia mego szpulę

na nitce tej perły łez twoich
i każda za miniony czas wylana
przy tobie serce się nie boi
bo jestem przez Ciebie kochana


Ewa Michałowska – Walkiewicz




Wiersz o Tobie

Tak daleko mam do Ciebie mój kochany
by móc co dzień ucałować usta twoje
tak daleko droga wiedzie przez burzany
przez las ciemny oraz drogi czarnej zwoje

nie wiem czemu tak rzuciła nas Opatrzność
lat minionych tyle zeszło nam jedyny
i pomyślę gdy na świecie zagrzmi mroczność
gdzie cel życia ...czy do niego dziś zdążymy

twoje oczy tak przepiękne w słońca blasku
i twój uśmiech, błękitnego nieba tchnienie
świat bez Ciebie, niczym w bolesnym potrzasku
gdy się śmiejesz, wtedy życie ma znaczenie

twoich objęć przecież nie da się zapomnieć
twoich westchnień, smutnych oczu nic nie zmaże
ja w twym sercu, co z miłości tej ogromnej
kocham Ciebie, tak jak pan Bóg mi przykaże

piękno dłoni twoich mnie omami
zapach ciała twego draśnie czule
życie z Tobą jak na bajkowej przystani
kto nie kocha,...tego nigdy nie zrozumie


Ewa Michałowska – Walkiewicz




Wiersz o Twoim cieniu

W Twoim cieniu szukam szczęścia i wytchnienia
tutaj serce moje w taki dziwny takt kołacze
w twej bliskości mogą spełnić się marzenia
blisko Ciebie ja nie szlocham i nie płaczę

w Twoim cieniu nawet czarna chmura pryska
gdy Cię tulę pełnia szczęścia mnie owija
gdy tu jestem i na Ciebie patrzę z bliska
znów nie czuję...znów nie czuję się niczyja

tyle szczęścia i miłości dać potrafisz
ja garściami to pochwycam z serca biciem
na prawdziwe szczęście ty natrafisz
gdy zrozumiesz moje ciężkie życie

mej miłości oddam ci zasłonę
którą cieniem niepowodzeń rozgraniczysz
miłość, szczęście, tylko ...tylko one
ze mną potem radość swą naliczysz

będzie tego tyle, że aż nie uniesiesz
nawet nie wiesz, że uczucie tyle waży
polanickie słońce miłość niesie
aby ją wspominać, tęsknić za nią, marzyć

gdzie Ty jesteś o miłości ta skrzydlata
co nas w puchu swym pieścisz i tulisz
niech uczucie nasze trwa przez długie lata
tylko łzami szczęście nam rozczulisz


Ewa Michałowska – Walkiewicz

Wersja do druku

Jacek - 20.02.17 21:20
Jacek K.

Swat

Wąską drożyną wśród oziminy,
na których wiatr coś zbożu szepcze.
W zwiewnej sukience z etaminy,
tanecznym krokiem idzie dziewczę.

We włosy wplotła kwiaty wiosny,
z nich ma na głowie wianek.
Jej buzię zdobi uśmiech radosny,
dziś ze swym lubym ma spotkanie.

Szemrze strumyk nad nim kaliny.
Łąka ubrana w barwne kwiaty,
a na niej rośnie dąb sędziwy,
który dla młodych jakby swatem.

To na tą łąkę dziewczę idzie.
Tam pod tym dębem czeka luby.
Dużo tajemnic łąka widzi.
Wiele słów czułych słyszy strumyk.

Łąka alkową jest dla młodych.
Od ludzkich oczu dąb zasłania.
Pluszcząca woda po kamieniach,
zagłusza czułe ich wyznania.

J. K.

Jacek K.

Kobieta.

Kobieta to Boski dar mężczyźnie.
Piękna że porównać można do niej kwiat.
To kobieta w bólach nowe rodzi życie.
Bez niej by nie istniał nasz cudowny świat.

Choć każda kobieta krucha jest jak kryształ,
to zarazem twarda jak z manganem stal.
Jak zdradę wybaczy na warunki przystań .
Gdy zła to podobna do sztormowych fal.

Kiedy jest w humorze możesz figle stroić,
a wtedy ukoi ci najgorszy ból.
Lecz gdy już zawinisz i łzy zacznie ronić,
To prezent kup drogi i do siebie tul.

Kobieta jest z żebra Bóg go zabrał chłopu.
Ale tutaj Stwórca z przesłaniem się minął.
Adam miała być głową i zarządzać w raju,
Ewa miała słuchać lecz stała się szyją.

Bywa to się zdarza chłopu brak pojęcia.
Wtedy zarządzenie kobieta przejmuje.
I chociaż kobiety chłop słucha z niechęcią.
Kobieta jak zechce tak nim pokieruje.

Kobiety o chłopach mają takie zdanie ,
w skryciu między sobą mówią to podniośle.
Że chłop do lat siedmiu tylko się rozwija,
a w późniejszych latach tylko w górę rośnie.

Choć wszystkie kobiety są jak kryształ kruche,
a zarazem twarde, jak z manganem stal.
Kobieta to ogień więc na zimne dmuchaj.
Gdy chłop to zapomni to jest mi go żal.

J. K.

Jacek K.

Kura domowa.

Bardzo wczesny poranek światła w kuchni rozbłysły,
ciapki oraz podomka już jej sen z oczu prysnął,
musi zrobić śniadanie, dzieci szkoła, mąż praca,
kawę później wypije, mąż się na bok przewraca.

Budzi męża i dzieci bo śniadanie gotowe,
kiedy już wyjdą z domu ona drapie się w głowę,
co tu zrobić na obiad aby wszystkim smakował,
musi przejrzeć lodówkę czasem coś do niej schowa.

Trochę w domu posprząta i mieszkanie przewietrzy,
musi łóżka pościelić, trzeba kurz z mebli zetrzeć,
pójdzie też na zakupy, wcześniej załączy pranie,
siatki ciężkie z zakupami więc na chwilę przystanie.

Siadła w kuchni zmęczona, teraz kawę wypije,
musi przyszyć guziki coś w maszynie przeszyje,
tak od świtu w mieszkaniu i cały czas na nogach,
zaraz obiad trzeba wstawiać z pralki już wyszła woda.

Ma ziemniaki obrane, w piekarniku schab dusi,
pralka pranie skończyła więc wywiesić je musi,
siadła trochę przy stole choć herbatę wypije,
już 15 godzina bo zegarek ją bije.
Trzeba spieszyć z obiadem dzieci głodne ze szkoły,
zaraz skończy sałatkę już talerze na stole.

Mąż też wrócił i z dziećmi do obiadu usiedli,
musi nalać im zupy skroić chlebek powszedni.
Też usiadła do stołu, drugie danie podsunie,
choć zmęczona, radosna wszystkim obiad smakuje.

Parę słów przy obiedzie, obiad szybko się skończył,
dzieci lekcję odrobią, telewizor mąż włączył,
teraz musi pozmywać, miski, noże, widelce,
dzieci wyszły pobiegać, mąż się zdrzemnął troszeczkę.

Siadła chwilę, odpocznie i kolację wymyśli,
będzie chleb, swojski z masłem i do tego dżem z wiśni.
Później łóżka rozścieli, przygotuje do spania,
wszyscy już wzięli kąpiel, na ostatku ona sama.

Gdy już światło zgasiła i w poduszkę wtulona,
mąż się na nią obruszył że znów boli ją głowa.
Tak od świtu do nocy wszystko spełnia bez słowa,
lecz ma łatkę przypiętą że jest kura domowa.

J. K.

Jan Orawicz - 18.02.17 22:11
Droga Pani poetko Ewo z Pani poezji emanuje głębia serca kobiety w
pełni swoistych uroków. Tego piekna Pani nie kryje.Jet ono takie szczere,a
zarazem otwarte, na jasność człowieczych dni. Taką poezję mogą tworzyć
tyko kobiety. A zatem z tego prostego powodu zachęcam panów do tej
wspaniałej poezji. A wnet zauważą jaka jest głębia poetycka poetek.
Przy tej sposobności serdecznie Pani gratuluję tej - jakże
ciekawej i miłej zarazem twórczosci poetyckiej. I z tej to
przyczyny, stanę się stałym czytelnikiem Pani wierszy.
Serdecznie pozdrawiam!

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

28 Marca 1930 roku
Konstantynopol i Angora zmieniły nazwę na Stambuł i Ankara


28 Marca 1928 roku
Urodził się Zbigniew Brzeziński, doradca prezydenta USA Jimmiego Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego


Zobacz więcej