Niedziela 3 Lipca 2022r. - 184 dz. roku,  Imieniny: Anatola, Jacka, Miros┼éawy

| Strona g┼é├│wna | | Mapa serwisu 

dodano: 26.05.22 - 19:11     Czytano: [238]

Dział: Świat i Ludzie

Letnie opowie┼Ťci

"A ja lubi─Ö wszystkie cztery pory roku, bo ka┼╝da z nich - przypomina mi ciebie" to nie tylko opinia Czerwonych Gitar. Ka┼╝da pora roku przypomina nam kogo┼Ť, albo co┼Ť wa┼╝nego. O wszystkich porach roku powstawa┼éy i powstaj─ů wiersze, i piosenki. Lato to szczeg├│lny okres na wypoczynek, na regeneracj─Ö si┼é potrzebnych przez ca┼éy rok. Pracuj─ůcy (jeszcze) bior─ů urlopy, wyje┼╝d┼╝aj─ů nad morze czy w g├│ry. Co mo┼╝niejsi gardz─ů pi─Öknem naszego kraju i poszukuj─ů egzotycznych wysp na obcych wodach. Cudze chwalicie, a rzeczywi┼Ťcie swego nie znacie. Polska mie┼Ťci w sobie tak wiele pi─Ökna, ┼╝e nie spos├│b go poj─ů─ç i opisa─ç. Jest tyle cudownych zak─ůtk├│w w ka┼╝dym wojew├│dztwie, ┼╝e szukanie gdzie indziej zupe┼énie mija si─Ö z celem. Musimy jednak pokaza─ç s─ůsiadowi na co nas sta─ç, to ju┼╝ mamy w naturze.
Ka┼╝dy zak─ůtek ┼Ťwiata ma w┼éasne pi─Ökno, kt├│rego nie potrafi dostrzec tubylec. Moim zdaniem nale┼╝y najpierw pozna─ç w┼éasny kraj, by mie─ç jakie┼Ť sensowne por├│wnanie, cho─ç i to nie zawsze staje si─Ö mo┼╝liwe. S─ů rzeczy i zjawiska niepor├│wnywalne, bo z czym mo┼╝na por├│wna─ç np. Kanion Colorado. Nawet ludzie s─ů cz─Östo do siebie niepodobni.
Je┼Ťli m├│wimy o wypoczynku w gr─Ö wchodz─ů pieni─ůdze, o kt├│re coraz trudniej. Szkoda, ┼╝e nie mo┼╝emy mie─ç wszystkiego, ale najlepiej gdy w naszym posiadaniu zostaje chocia┼╝ zdrowy rozs─ůdek.
Dzi─Öki szybuj─ůcej technice ┼Ťwiat si─Ö kurczy, otworzy┼éy si─Ö granice (cho─ç i tu s─ů wyj─ůtki) mamy wi─Öc dost─Öp niemal do ca┼éego ┼Ťwiata. Nie ma jednak cz┼éowieka, kt├│ry by┼éby wsz─Ödzie, i mimo r├│┼╝nych zda┼ä, ┼Ťwiat jest pod tym wzgl─Ödem ogromny.
Zmieniaj─ů si─Ö ludzie, zmienia si─Ö aura. Jeszcze nie tak dawno tam, gdzie by┼éy ch┼éodne lata zawita┼éy gor─ůca, ┼╝ar leje si─Ö z nieba.
Dla wielbicieli ch┼éodu nie mo┼╝e zabrakn─ů─ç miejsca na kuli ziemskiej. R├│wnowaga jak na razie nam to zapewnia, ale i lody nie s─ů wieczne, topniej─ů wraz z ┼╝yciem. Nasilaj─ů si─Ö burze, powstaj─ů wci─ů┼╝ nowe huragany, p┼éon─ů wielkie po┼éacie las├│w, a wszystkiemu winny jest zarozumia┼éy i ma┼éo ostro┼╝ny cz┼éowiek. Umiej─Ötno┼Ť─ç wypoczynku wci─ů┼╝ pozostawia wiele do ┼╝yczenia. Okazuje si─Ö, ┼╝e ┼╝ycie jest zbyt kr├│tkie, by nauczy─ç si─Ö najprostszych zasad porz─ůdku. W cudownej przyrodzie nie ma miejsca na ┼Ťmieci, ka┼╝dy zak─ůtek naszego globu jest doskonale zagospodarowany. Nawet pustynia ma w sobie wiele uroku i przestrzeni, kt├│rej brak wci─ů┼╝ odczuwamy.
To cz┼éowiek ogranicza swobod─Ö, grodzi drutem kolczastym lasy i stawy, zbyt na serio bierze s┼éowo w┼éasno┼Ť─ç. Musimy pami─Öta─ç, i┼╝ wszystko, co nas otacza otrzymali┼Ťmy w dzier┼╝aw─Ö, jeste┼Ťmy jedynie u┼╝ytkownikami ┼Ťwiata i naszego maj─ůtku.
Wszystkie pory roku nam s┼éu┼╝─ů i wszystkie s─ů niezb─Ödne, ale zgromadzone ciep┼éo lata, tworzy jakby zapas energii na pozosta┼ée miesi─ůce. Czy podobnie jest z rado┼Ťci─ů?

Chicago akurat s┼éynie z gor─ůcych i bardzo wilgotnych lat, niekiedy brakuje tchu, i gdyby nie systemy och┼éadzaj─ůce w domach, i samochodach ma┼éo kto oczekiwa┼éby na t─Ö cudown─ů por─Ö roku. Pi─Ökne lato, a gor─ůce, to dwa r├│┼╝ne poj─Öcia, szczeg├│lnie je┼Ťli kto┼Ť pracuje bezpo┼Ťrednio na tym ┼╝arze. Co innego nad jeziorem, tutaj woda i wiatr zast─Öpuj─ů owe systemy ch┼éodzenia. Codzienno┼Ť─ç jednak na takie luksusy nie ka┼╝demu pozwala, chyba, ┼╝e jest si─Ö marynarzem.

Mnie ju┼╝ jest obcy ten ch┼é├│d, te wiatry, kt├│re mi wtedy wia┼éy, dawno w przestworzach znalaz┼éy sw├│j dom. Mo┼╝e jedynie fale pozosta┼éy i p─Ödz─ů gdzie┼Ť w innym zak─ůtku ┼Ťwiata, ko┼éysz─ůc ┼éajbami jak za m┼éodych lat. Tamten wiatr i gor─ůce s┼éo┼äce sta┼éy si─Ö legend─ů i ┼╝yj─ů w mych snach, a krople s┼éonej wody na wargach si─Ö budz─ů niczym pustynny piach. I serce uderza jak dzwon okr─Ötowy, i ┼╝ycie p┼éynie niczym wielka ┼é├│d┼║. Czasem spokojnie, ale na wodzie dziej─ů si─Ö rzeczy niespotykane. I grom uderza, gdy niebo p┼éonie, i wiatr pochyli wysmuk┼éy maszt, a potem spadnie ogromna cisza, ┼╝e s┼éycha─ç w ┼╝y┼éach jak krew przep┼éywa.
O takiej ciszy dzisiaj marzymy, lecz s─ů zak─ůtki jeszcze na ┼Ťwiecie gdzie znajdziesz spok├│j, gdzie mo┼╝esz usn─ů─ç przy ptak├│w ┼Ťpiewie. S─ů takie miejsca gdzie szelest traw i szum topoli serce ukoi. Spacer w┼Ťr├│d drzew gasi pragnienie, dodaje si┼é. Jedynie w ciszy odnajdziesz siebie i utracone dawno marzenia. Spok├│j balsamem na wszystkie rany, w zieleni lata zostawiasz troski i mkniesz w przestworza jak anio┼é bia┼éy. Bardzo skuteczny jest zamys┼é boski: wszystkie strumyki, co wartko p┼éyn─ů, strzeliste g├│ry z po┼éyskiem grani i te jeziora, do kt├│rych g┼é─Öbi wrzucasz swe smutki.
┼üono natury - nieba odbiciem, gdzie nasze oczy pi─Öknem si─Ö poj─ů i wszystko, co jest zwi─ůzane z ┼╝yciem, mo┼╝na by nazwa─ç Ojczyzn─ů moj─ů. Tam jest najpi─Ökniej - poeta powie, po chwili doda, ┼╝e serce boli, a jeszcze inny poeta powie: moja Ojczyzno! jeste┼Ť jak zdrowie...I gdyby tylko poetom wierzy─ç... - trzeba to ujrze─ç, najlepiej prze┼╝y─ç. Nikt by nie szuka┼é na ko┼äcu ┼Ťwiata wspania┼éych przyg├│d, ciep┼éego lat, gdyby odnalaz┼é to w serca g┼é─Öbi. Naszego pi─Ökna nic nie przebije. S─ů wy┼╝sze g├│ry, lecz to nie Tatry, a co Mazury zast─ůpi─ç mo┼╝e, a nasze pola, na kt├│rych zbo┼╝e faluje niczym ocean wielki. A wiatr od Klimczoka, czy gdzie┼Ť jest taki? A te j─Öczmienia ┼éany z┼éociste i te powoje, i zapach mi─Öty!
Nie ma na ┼Ťwiecie pi─Ökniejszej ziemi, gdzie wbite krzy┼╝e przy drogach kl─Öcz─ů i gniazd bocianich i ┼é─ůk z ┼╝abim ┼Ťpiewem. A nawet bagna z tym polskim b┼éotem, kt├│re filtruj─ů wod─Ö do picia, wszystko, co polskie - kawa┼ékiem ┼╝ycia.
Wiem! - w kraju tego si─Ö nie odczuwa, kto┼Ť powie bzdura, o czym on bredzi! Nie ma Ojczyzny drugiej na ┼Ťwiecie, kto za granic─ů troch─Ö posiedzi, cho─çby cz─Ö┼Ť─ç czwart─ů swojego ┼╝ycia, ten mnie zrozumie - o czym ja bredz─Ö!
"Jeste┼Ť jak zdrowie" powt├│rz─Ö ┼Ťmia┼éo, tam pozosta┼éy moje marzenia i serce moje wci─ů┼╝ tam uderza.
Niekt├│re s┼éowa jak ko┼Ťcielne dzwony, brzmi─ů czystym g┼éosem i prawdy echem dochodz─ů do ucha.
Z p┼éyty Vivaldiego wyrywam "lato" niczym kartk─Ö star─ů z historycznej strony i oddycham Polsk─ů nad brzegiem Soliny, i usypiam w ciszy w kraj m├│j zapatrzony.

Władysław Panasiuk

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

03 Lipca 1923 roku
Józef Piłsudski wycofał się z życia publicznego.


03 Lipca 1941 roku
Niemieccy agresorzy aresztowali i rozstrzelali profesor├│w wy┼╝szych uczelni lwowskich.


Zobacz wi─Öcej