Dodano: 22.07.15 - 14:03 | Dział: W kręgu wydarzeń

Pracowite wakacje


Mamy wakacje, więc powinniśmy mieć tzw. sezon ogórkowy a media powinny, starym zwyczajem wyciągać różne potwory z jezior, by wypełnić ramówkę, czy też pokazywać jedynie gwiazdy i gwiazdeczki na urlopach. Nic z tych rzeczy, życie polityczne i społeczne kwitnie i ma się dobrze, pomimo upałów jakie nawiedzają aktualnie Polskę.
I nie ma się co dziwić, za nami wybory prezydenckie i spektakularne zwycięstwo Andrzeja Dudy oraz sensacyjne 20% Pawła Kukiza, ale przed nami bardzo ważne wybory parlamentarne, wyznaczone na ostatnią niedzielę października, dlatego wakacji w tym roku nie ma. Nie ma i już, oczywiście dla polityków.

Pamiętamy jak w kampanii prezydenckiej Andrzej Duda przez wiele miesięcy, nie oszczędzając się jeździł swoim Dudabusem po kraju i spotykał się z ludźmi. Odwiedził niemalże wszystkie gminy i powiaty. Stawał się coraz bardziej popularny a przede wszystkim rozpoznawalny. Jego konkurent, aktualnie urzędujący Bronisław Komorowski widząc co się dzieje, że zwycięstwo i to w I turze wymyka mu się z rąk, z wielkim trudem podniósł się z fotela i wsiadł do wypasionego Merca, napisał na nim „zgoda” i ruszył w teren. Ale żeby było śmieszniej, wyruszyło jednocześnie kilkanaście Komorobusów z atrapą prezydenta – tekturowym wizerunkiem.
Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz zobaczyłem taki autobus w internecie, myślałem, że to są jakieś jaja, czyli memy nienawistników pana prezydenta, których nie brakuje, ale nie, to była rzeczywistość a raczej błazenada. O kompromitacji i wpadkach PBK nie będę pisał, ponieważ jeszcze mamy to głęboko w pamięci, jak również dlatego, że aktualnie mamy jakże podobną sytuację.

Beata Szydło, szefowa zwycięstwa Andrzeja Dudy, gdy tylko została nominowana do urzędu premiera rozpoczęła swoim Szydłobusem podróż po Polsce, by wypromować swój program i oczywiście samą siebie. Jak tylko zobaczyła to pani premier, rzuciła wszystko i również zaczęła jeździć i obiecywać. Trzeba przyznać, że Ewa Kopacz okazała się niezwykle odporna na docinki i szeroką krytykę. Powstało już tysiące memów w internecie, jak to pani premier jeździ nieszczęsnym „pendolino” (a za nią pusty samolot i limuzyny) zagląda ludziom do talerza i zadaje głupie pytania, reguluje ruchem, walczy z dopalaczami i… nagle znajduje pieniądze na różne inwestycje i pomoc dla gorzej sytuowanych. Jednocześnie w parlamencie i rządzie trwa biegunka legislacyjna i podrzucanie kukułczych jaj kolejnej ekipie.

Jak widać, premier Ewa Kopacz liczy się z tym, że wyborów jesiennych wygrać się nie da (z resztą sondaże różnej barwy, solidarnie pokazują coraz większą przewagę PiSu nad PO), więc wdrażany jest plan B: jak najwięcej swoich umieścić na stanowiska kadencyjne (ochrona przed rozwikłaniem afer), podlizać się „lewicy” (właśnie ustawę o „In vitro” podpisał Bronisław Komorowski) itd., itd.

Staram się być obiektywny, chociaż nie jest to łatwe, ale tylko jedno przychodzi mi na myśl, ta ekipa, rządząca Polską od ośmiu lat, czyli POPSL, która straciła już dawno kontakt z rzeczywistością, dziś po prostu się ośmiesza, powiem więcej, wzbudza zażenowanie i odruch wymiotny.

Jak tu nie widzieć różnicy, PiS a więc Andrzej Duda i Beata Szydło 8 lat w opozycji, atakowani i jednocześnie zamilczani, przez usłużne media, musieli wyjść do ludzi i z wielkim rozmachem pokazać się z tej prawdziwej strony, nie mieli innego wyjścia. Rządzący zaś przez dwie kadencje, mający na wszystkich kluczowych stanowiskach i w mediach swoich ludzi, przez tyle lat mieli opozycję i zwykłych Polaków w głębokim poważaniu, zajmowali się przede wszystkim sobą. Jedyne ich „osiągnięcia” to sprzedaż majątku narodowego, grabież pieniędzy z OFE, podniesienie wieku emerytalnego, posłanie 6-latków do szkoły, „darmowy podręcznik”, wprowadzenie stylu „gender”, wydłużenie urlopu macierzyńskiego (gdy byli pod wielkim naciskiem) i ostatnio „ustawa o in vitro” i dowolny wybór płci, dziś nagle, przebierają się w zwykłe ciuchy i wychodzą z luksusowych gabinetów do ludzi, stają się nagle wrażliwi na ich kłopoty i obiecują, obiecują. Jednocześnie krytykują opozycję, gdy ta przedstawia publicznie swój program, w którym jest sporo nowych propozycji i oskarża, że są to obiecanki bez pokrycia. Hipokryzja sięgnęła Himalajów.

Za dwa tygodnie Andrzej Duda obejmie urząd prezydenta Polski, wierzę, że będzie godnie reprezentował naród polski. Przed nami jakże trudny okres naprawy polskich spraw w kraju ale i polepszenia wizerunku w świecie. Nie będzie to łatwe, zważywszy na opór, jaki zapewne się objawi wśród odchodzących w niebyt aktorów dwóch kadencji. Sam prezydent niewiele tu zdziała, potrzebne jest również spektakularne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości. Czas najwyższy zmienić konstytucję Kwaśniewskiego i …zburzyć Pałac Stalina, może wówczas poczujemy się wreszcie gospodarzami we własnym kraju.

Zbigniew Skowroński