Dodano: 24.01.12 - 12:04 | Dział: Na każdy temat

Tempo rozwoju a szczęście

Żyjąc w Afryce zauważyłem, że mimo panującej tam biedy, ludzie byli pogodni, skłonni do śmiechu, prowadzący swe życie spokojnie, zgodnie z tradycjami, bez pośpiechu. Wracając do kraju spotykałem ludzi zagonionych, zamyślonych, często o ponurym spojrzeniu, wiecznie spieszących się, pod bilansem czasu, nie mających go ani dla rodziny ani dla przyjaciół. Rodzi się pytanie : która społeczność jest bardziej szczęśliwa? Czy ta biedniejsza lecz żyjąca w naturalnym rytmie, czy ta znacznie bogatsza, żyjąca w rytmie przyśpieszonym?

Istotą naszego życia jest maksymalizacja doznań (przeżyć), zaś w tamtej kulturze być może spokój, i głębia przeżywania?

Mój muzułmański asystent, kiedy pędziliśmy samochodem z Bauchi do Zarii przekonywał mnie: po co się tak śpieszyć? Gdyby nie było samochodu szedłby od wioski do wioski, wieczorem słuchał opowiadań starszych rodu, a i tak kiedyś doszedł by do Zarii.

Kiedy obserwuję jak młodzi spędzają cały dzień, nieraz do nocy w pracy, żeby zarobić na nowy model samochodu, modną sukienkę lub buty, nowy telefon komórkowy, zastanawiam się czy to warto? Czy życie nie przecieka nam przez palce w pogoni za błyskotkami, podczas gdy szczęście płynie wolno tuż obok. Czy bycie szefową, nowy ubiór itp. może zastąpić doznania związane z wychowywaniem swojego dziecka?

Należałoby się zastanowić, czy model życia konsumpcyjnego jest tym najlepszym modelem dla nas i czy nie jest on sztucznie wykreowany przez tych, którzy z naszych słabości czerpią olbrzymie zyski?

Rudolf Jaworek