
Dodano: 16.01.07 - 14:24 | Dział: Głos Polonii
W obronie...
polskich hierarchów
KiedyÅ› miaÅ‚em do czynienia z niewygodnÄ… dla wÅ‚adz petycjÄ…, którÄ… podpisali prawie wszyscy mojego fachu specjaliÅ›ci i nic im nie mogli zrobić, bo innych w kraju nie mieli. ParÄ™ lat później byÅ‚a „Solidarność” i zauważyÅ‚em, że jeden z kolegów wypadÅ‚ z kolejki do paru miesiÄ™cy atrakcyjniejszej pracy. Co oni od ciebie chcÄ…? – zapytaÅ‚em. Aaa, bo podpisaÅ‚em zobowiÄ…zanie i nie napisaÅ‚em sprawozdania – odpowiedziaÅ‚. No to napisz na mnie – poradziÅ‚em, jako że peÅ‚niÅ‚em wówczas funkcjÄ™ w „SolidarnoÅ›ci”. Może i nie byÅ‚a to rada najmÄ…drzejsza, ale gdyby mu dzisiaj ktoÅ› to sprawozdanie wyciÄ…gnÄ…Å‚ i byÅ‚oby tam tylko o mnie, to miaÅ‚bym obowiÄ…zek go bronić. Nawet, a może tym bardziej, gdyby byÅ‚o to dla wielu niezrozumiaÅ‚e.
Stan wojenny zastaÅ‚ mnie już za granicÄ… i na późniejszÄ… wieść o deklaracjach lojalnoÅ›ci zaczÄ…Å‚em sÅ‚ać apele, aby Wałęsa wezwaÅ‚ wszystkich do podpisania deklaracji i uważania ich za niewiążące. UważaÅ‚em, że trzeba z nimi prowadzić grÄ™, by naszych ludzi przed represjami chronić, a nie wystawiać ich na „odstrzaÅ‚”. OtrzymaÅ‚em nawet potwierdzenie dotarcia moich apeli do Kraju, ale reakcji na nie nie byÅ‚o. WrÄ™cz przeciwnie. Ludzie wzywani byli do odmowy podpisywania i skutkiem tego najwytrwalsi, najofiarniejsi wyrzucani byli z pracy, po czym gasÅ‚y siÅ‚y oporu i w nich i w ich gÅ‚odujÄ…cych rodzinach. Niektórzy już nigdy siÄ™ po tym nie pozbierali. Byli wprawdzie i tacy, do których pomoc obficie docieraÅ‚a, a wÅ›ród nich m. in. ludzie rodzaju tych, którzy zawÅ‚aszczyli później solidarnoÅ›ciowÄ… GazetÄ™ WyborczÄ… i podobni tym, którzy współuczestniczyli później w rabunkowych prywatyzacjach. Ci natomiast, którzy sens otwartego oporu wobec uzbrojonego przeciwnika sami ocenili negatywnie i w obronie bytu rodziny deklaracje podpisali, czynili to z poczuciem dokonywanej zdrady i wielu tak to do dzisiaj czuje.
Jakie jednak byÅ‚y ich dalsze losy? Czy ci niezÅ‚omni w oporze wytrwali? NiewÄ…tpliwie wielu walczy z tÄ… mafiÄ… na różne sposoby dalej. Jeszcze ich wiÄ™cej pochÅ‚onęła jednak trudna walka o byt wÅ‚asnej rodziny. SÄ… też i tacy, którzy wtedy byli (bÄ…dź udawali, że sÄ…) z nimi, a dzisiaj sÄ… z nami. Ale sÄ… również tacy, którzy do oprawców i ich wielbicieli dołączyli. Bo z kim jest dzisiaj CeliÅ„ski, LityÅ„ski, Onyszkiewicz i Frasyniuk? W czyje objÄ™cia wrócili, niesÅ‚usznie nazywani solidarnoÅ›ciowcami, byÅ‚y PRL-owski poseÅ‚ Mazowiecki i byÅ‚y PRL-owski funkcjonariusz Geremek? A przede wszystkim komu sÅ‚użyÅ‚ i sÅ‚uży Lech Wałęsa? Niemal wszyscy, którzy WałęsÄ™ wybierali wiedzieli, że na swojÄ… korzyść rozgrywać potrafi i zawierzyli, że te swoje umiejÄ™tnoÅ›ci wykorzysta dla nas wszystkich, dla Polski. On jednak graÅ‚ wciąż dalej tylko dla siebie i dla tych przy których korzystaÅ‚. To przecież dziÄ™ki jego wetu ubecy majÄ… uprzywilejowane emerytury do dzisiaj. Nie wymieniajÄ…c wielu innych jego „zasÅ‚ug”. Bo gdyby nie one, to pewnie i „Bolka” by siÄ™ w nim nie doszukiwano.
Jest wiÄ™c naturalnym odruchem, że widzÄ…c dzisiaj dawnego solidarnoÅ›ciowca po stronie polskoÅ›ci wroga chcemy zajrzeć do jego teczki, żeby wyczytać czy nie byÅ‚ z nimi od zawsze. Jest równie naturalnym, że kogoÅ› kto walczy dzisiaj razem z nami bÄ™dziemy przed zarzutami bronić i jeÅ›li nawet wczeÅ›niej zawiniÅ‚, to go z pewnoÅ›ciÄ… nie odtrÄ…cimy. PiszÄ™ to oczywiÅ›cie w zwiÄ…zku ze sprawÄ… Arcybiskupa Wielgusa, bo z zachowania naszych hierarchów wyÅ‚ania mi siÄ™ dość przejrzysty scenariusz. Wyobrażam bowiem sobie, że na pewnym etapie swojej kariery Arcybiskup Wielgus stanÄ…Å‚ w obliczu żądania podpisania deklaracji współpracy w zamian za otrzymanie paszportu, który byÅ‚ kluczem do kontynuowania studiów za granicÄ…. Nic w tym dziwnego. Cimoszewicz niby swój, a też – wyjeżdżajÄ…c na studia – podpisywaÅ‚. Wyobrażam sobie dalej, że Arcybiskup Wielgus deklaracjÄ™ napisaÅ‚ i podpisaÅ‚ za wiedzÄ… i zgodÄ… swoich ówczesnych zwierzchników, wÅ›ród których byli Prymas TysiÄ…clecia i późniejszy Ojciec ÅšwiÄ™ty Jan PaweÅ‚ II, i że wie też o tym jego obecny przeÅ‚ożony KsiÄ…dz Prymas Józef Glemp. Wynika to wyraźnie z postawy KsiÄ™dza Prymasa, który otwarcie zarÄ™cza za sÅ‚owa Arcybiskupa Wielgusa, że rozmawiajÄ…c z bezpiekÄ… nikomu nie zaszkodziÅ‚. Prymasowi ufa z kolei Arcybiskup Głódź i kilku innych hierarchów, a za nimi też i Ojciec Rydzyk. Akurat to grono, które niedawno stoczyÅ‚o ciężkÄ… walkÄ™ w obronie broniÄ…cych wartoÅ›ci narodowych medialnych redut polskoÅ›ci: Radia Maryja i Telewizji „Trwam”. Dlaczego wiÄ™c my mamy nie ufać KsiÄ™dzu Prymasowi? ZwÅ‚aszcza, że alternatywÄ… jest zawierzenie „Gazecie Wyborczej” i TVN.
ProtestujÄ…cy wierni majÄ… swój wÅ‚asny, uproszczony obraz sytuacji, bo z transparentów i wypowiedzi przed ÅšwiÄ…tyniÄ… dowiedzieć siÄ™ można, że „chcÄ… Polaka, a nie Å»yda”, i że ci, którzy sÄ… temu przeciwni, to „Sanhedryn”, który powinien siÄ™ nawrócić. Rzecz oczywista, że okolicznoÅ›ci podpisania deklaracji współpracy Arcybiskupa Wielgusa, czy to skutkiem tajemnicy spowiedzi czy też w rezultacie zÅ‚ożonych przyrzeczeÅ„, utrzymywane byÅ‚y w tajemnicy, a nie mogÄ…c o tym mówić chciano z tym do Ingresu dotrwać. Nie wziÄ™to jednak pod uwagÄ™, że ONI mieli i majÄ… dostÄ™p do wszystkich akt i organizujÄ…c totalnÄ… nagonkÄ™ koszernych – jak mówiÅ‚ Rywin – mediów (której ulegÅ‚o wielu z nas, a nawet i Pan Prezydent) nie pozostawili żadnych szans na powszechne zrozumienie zÅ‚ożonej sytuacji. JeÅ›li zaÅ› taka jest rzeczywistość, to – w moim odczuciu – KsiÄ…dz Arcybiskup popeÅ‚niÅ‚ jeden tylko błąd, a wÅ‚aÅ›ciwie nieÅ›cisÅ‚ość. MówiÄ…c bowiem, że nikomu nie szkodziÅ‚, powiedziaÅ‚ także, że niczego nie podpisywaÅ‚. I chociaż, wobec pokazywanego bez przerwy na ekranach podpisanego zobowiÄ…zania, oczywistym byÅ‚o, że stwierdzenie to dotyczyÅ‚o tylko ewentualnych sprawozdaÅ„ czy meldunków, to jednak krwiożercze media natychmiast to podchwyciÅ‚y i podniosÅ‚y rejwach, że: „łże w żywe oczy”. Jakkolwiek to skÄ…dinÄ…d sÅ‚uszna idea, żeby również i ksztaÅ‚tujÄ…cych opiniÄ™ publicznÄ… dziennikarzy pozbawiać za „Å‚garstwa” stanowisk i odsuwać od wykonywania zawodu.
Prezes Jan KobylaÅ„ski „po owocach poznaje” i zwraca uwagÄ™, że ta medialna „kampania zostaÅ‚a bardzo dokÅ‚adnie zaplanowana”, a „celem ataków wybrano kapÅ‚ana-Polaka”, który w swym nauczaniu ...„zawsze odwoÅ‚uje siÄ™ do Tradycji i Patriotyzmu, staje w obronie Radia Maryja, z ogromnÄ… troskÄ… i niepokojem wypowiada siÄ™ o demoralizacji naszego Narodu i nawoÅ‚uje do patriotycznego wychowania dzieci i mÅ‚odzieży”. A to nie odpowiada ...„krÄ™gom, które reprezentuje i symbolizuje wÅ‚aÅ›nie Gazeta Wyborcza”. Bo ... „nie chodzi o to, że abp Wielgus podpisaÅ‚ dokument współpracy z SB .. i nie o ...oczyszczenie KoÅ›cioÅ‚a z tajnych współpracowników sÅ‚użb PRL, lecz o zniszczenie patriotycznego i propolskiego skrzydÅ‚a w KoÅ›ciele Katolickim w Polsce”, a szerzej o ...„atak na PolskÄ™”..., „na Naród Polski”... i o „pretekst do ubezwÅ‚asnowolniania KoÅ›cioÅ‚a Katolickiego w Polsce”. Warto to cenne oÅ›wiadczenie przeczytać w caÅ‚oÅ›ci.
Teraz najbliższy czas pokaże, czy ta smutna historia spowoduje autentyczną i pełną lustrację Naszego Kościoła, czy też ziszczą się obawy wzburzonych wiernych.
Andrzej Kolatorski
11.I.2007 r. Zurych