Dodano: 19.11.11 - 23:43 | Dział: Na każdy temat

Wędrówka

Już wiele lat idę przez życiową drogę, wspinam się do góry i wchodzę w doliny. Powracam do młodości gdzie początek drogi i do słów matki, które mnie prowadzą. Idę do topoli, które niczym szpady ostrzami wierzchołków wbijały się w chmury. Tam gdzie klony stare chłodem mnie karmiły i dawały ptakom schronienie przed deszczem. Idę i powracam, skąd kiedyś ruszyłem, lecz czy mi się uda powrócić raz jeszcze?

Gdy mnie ktoÅ› zapyta czy z górki iść Å‚atwiej, stanowczo odpowiem - bardziej bolÄ… nogi, lecz to, co kiedyÅ› patrzÄ…c przegapiÅ‚em, dziÅ› widzÄ™ wyraźniej - chociaż wzrok ubogi. Dostrzegam zjawiska dawniej przeoczone, które kiedyÅ› dla mnie drobiazgami byÅ‚y. WidzÄ™ najdrobniejsze życiowe szczegóły jak na Matejki wyblakÅ‚ym obrazie. PamiÄ™tam sceny minionego czasu… i jak wilka ciÄ…gnie do gÄ™stego lasu, tak mnie do domu, którego już nie ma. Podobny do czÅ‚owieka dokonaÅ‚ żywota i tylko nieliczne drzewa pozostaÅ‚y, i one sÄ… obrazem najstarszego płótna, które czas malowaÅ‚ - kiedy byÅ‚em maÅ‚y. Tylko woda w studni pamiÄ™ta odbicie, które zostawiÅ‚em w lustrze lodowatym, ona też jest Å›wiadkiem - jakie krótkie życie…

Odeszli rodzicie, sąsiedzi, znajomi i kilku kolegów z mojej szkolnej ławy.

Listopad pamiÄ™ta o tych, których nie ma, to miesiÄ…c smutny, ale i Å‚askawy. To czas zadumy i okres pamiÄ™ci, bez której niewiele znaczymy. Ona historiÄ™ tworzy wspaniałą, jest bazÄ… danych marzeÅ„ i wspomnieÅ„, i czarno – biaÅ‚ych twarzy z przeszÅ‚oÅ›ci.

Zawsze powracam tą samą drogą, która w pamięci młodej utkwiła. Los nas prowadzi w rodzinne strony, jak klucz żurawi wracamy wiosną. I za to chciejmy dziękować bogom.

A w listopadzie mogiły płoną, duch się rozgrzewa, pęka sumienie. Krzyże witają smutne oblicza i wtedy słyszysz w swej piersi bicie. Zaczynasz myśleć bardziej dogłębnie, co śmierć oznacza i czym jest życie. Twardość się kruszy, zamienia w pył.

Nawet pękają zimne kamienie i serce mięknie w twardym człowieku. A drzewa szumią ostatkiem liści, aby nie spłoszyć wielkiej zadumy i nawet wrona milczy jak głaz. A ty w tej pustce osamotniony, modlisz się jeszcze kolejny raz. U stóp zastygniesz staruszki matki i słowa wydobyć nie zdołasz, albo gdzieś bardzo głęboko w duszy w milczeniu Ją przywołasz. Tu miękną serca, zanika duma, i wielkość uchodzi z człowieka. Czas nie istnieje, głos się urywa i sensu nabiera milczenie. Tu mówią krzyże i anioł śpiewa, i przemawiają kamienie. Trzeba starannie wsłuchać się w mowę, kiedy przemawia głaz, bo kamień nigdy się nie powtarza, mówi jedyny raz. Cisza zawodzi rozsądnym głosem, wiatr usiadł na martwym kamieniu, a człowiek zastygł w swoim dumaniu w krzyża zacisznym cieniu. Tutaj dopiero widać człowieka i jego prawdziwe oblicze, bo przy mogile w wielkiej zadumie ze śmiercią spotyka się życie.

A w codzienności różnie to bywa, milczenie nas nie zachwyca, pycha prowadzi za prawą rękę, za lewą zaś ulica.

Coraz częściej ludzie stają przeciw Bogu, nie chcą dostrzec piękna, co pochodzi z góry. Nie mądrości to jednak takowa zasługa, choć ludziom mylnie często się wydaje, że są geniuszami. Co niektórzy wakacje spędzają w kosmosie, bo gdzie wydać fortunę, którą jest ogromna. Dzień za dniem ucieka, a majątek rośnie jak grzyb nie posiany na przydrożnej łące. Tuż obok rodzina błąka się bezdomna, która w demokrację nadto uwierzyła. Oni by najchętniej w kosmos się udali, wszak miejsca dla nich na ziemi nie stało. Inni się rozpychają i ciągle im mało, znacząc terytoria wykupioną ziemią. Pazerność niczym woda rzeźbiąca koryto, rwie brzegi, by rozlać się na teren cały.

Jakimi drogami bezdomni powrócą, choć dom ich istnieje i drzewa, i krzewy, kiedy dach nad głową zastąpi im niebo, a w domu słychać tylko obce śpiewy.

Zabrać dom, to jakby zabić, wyrwać duszę. Wiem coś o tym, jako chłopiec przeżyłem ten wątek.

Wyrzucenie z domu nie jest ludzkim czynem i nie ma na to żadnych argumentów, to ciepła koniec i zimna początek, to hańba dla tego, który się nią splamił.

Dokąd powracać, kiedy nie ma domu, same wspomnienia nie zastąpią dachu. Dlaczego biedniejszy nie może mieć marzeń i ciągle żyć musi w strachu. Wszyscy mamy prawo powracać do wspomnień, lecz one jak ludzie różnią się od siebie. Jedne są piękne jak gniazda bocianie, do których wiosną ptaki powracają. Inne jak jaskinie wciąż chłodem wiejące, gdzie nie ma życia, nie dociera słońce.

Każdy ma początek swojej własnej drogi, chociaż powroty ludzi omijają. Dobrze, że mogiły wskazują kierunek nawet tym, którzy dachu nad głową nie mają.

PrzydaÅ‚oby siÄ™ wiÄ™cej miesiÄ™cy zadumy, by czÅ‚owiek zrozumiaÅ‚, co oznacza życie i zobaczyÅ‚ obok drugiego czÅ‚owieka. On też ma serce, te same potrzeby, a może los mu nie do koÅ„ca sprzyja. Potrzeba nam wiÄ™cej dumania i skruchy, choć może jesteÅ›my na wierzchoÅ‚ku góry. Serce to nie tylko organ w naszym ciele…

Brudna polityka wepchnęła świat w wojny, mnożą się groby i łzy moczą ziemię. My się radujemy, bo nas to omija, nie wiemy jednak, co jutro przyniesie. Runąć może nawet najmocniejsza wieża.

…Nie sÅ‚uchamy ludzi, sÅ‚uchajmy kamieni i serca, które do czasu uderza.

Władysław Panasiuk