
Dodano: 05.10.10 - 13:53 | Dział: Media od kuchni
Panika
Atmosfera robi się coraz bardziej gęsta jak mgła pod Smoleńskiem 10 kwietnia i wyłaniać się z niej zaczyna coraz większy chaos oraz słychać coraz szybsze i nieregularne tętno rządzących.
DziwnÄ… rolÄ™ odgrywajÄ… polskie media komercyjne, w których to pojawili siÄ™ dwaj różni autorzy tak zwanego „filmu Koli” i obaj okazali siÄ™ podstawionymi figurantami, których gÅ‚os nie odpowiada temu ze sÅ‚ynnego już filmu. Rada Etyki Mediów milczy, a Jan Dworak pomija ten skandal i bierze siÄ™ za media ojca Rydzyka, które to chyba najbardziej dociekliwie drążą temat katastrofy. Liderem staÅ‚ siÄ™ „Nasz Dziennik”, którego publikacji nie da siÄ™ ot tak pominąć milczeniem.
Nie da się również artykułów tam zamieszczanych ośmieszyć w prostacki i prymitywny sposób, o czym boleśnie przekonał się na s24 Jan Osiecki.
Wczorajszy „Å›wiadek”, który postanowiÅ‚ zabrać gÅ‚os po niemal 6 miesiÄ…cach od tragedii posÅ‚użyÅ‚ do zdementowania ostatnich sensacji o trzech karetkach pogotowia pÄ™dzÄ…cych na sygnale, co staje siÄ™ kompatybilne z doniesieniami o trzech osobach rannych, ogÅ‚oszonymi przez rzecznika polskiego MSW zaraz po tragedii.
Strażak „meloman” nagÅ‚oÅ›niony wczoraj przez media stwierdziÅ‚, że od razu zorientowaÅ‚ siÄ™, że nikt nie przeżyÅ‚, a opis kłębowiska ciaÅ‚ ma zaprzeczać tym relacjom, w których Å›wiadkowie ze zdziwieniem konstatowali, iż na caÅ‚ym tym pobojowisku nie mogli dostrzec zwÅ‚ok.
Za jednym zamachem rosyjski oficer straży pożarnej przecina spekulacje o tajemniczym zniknięciu kokpitu i salonki, które miały się według niego rozpaść w drobny mak. Jakim cudem w takim razie ocalały papierowe dokumenty właśnie z kokpitu?
Osobliwością owego Rosjanina jest jego muzyczny słuch, który nie tylko bezbłędnie rozpoznaje polskie krakowiaki, ale konkretnemu polonezowi płynącemu z telefonu komórkowego znajdującego się w kieszeni jednej z ofiar przypisuje nawet kompozytora. Czyż ktoś taki może być niewiarygodny?
Dzisiaj właśnie z Naszego Dziennika dowiadujemy się, że polscy specjaliści nie wzięli udziału w sekcjach zwłok nie z powodu spóźnienia, lecz po prostu w ogóle nie mieli takiego zamiaru. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że sekcji zwłok wcale nie było.
Jak zatem wytłumaczyć pospieszne pochówki i zakaz otwierania trumien? Przecież prawo mówi, że:
Na mocy prawa, sekcji powinny zostać poddane zwłoki:
1. niemowlęcia,
2. kobiety w ciąży i połogu,
3. chorego, który zmarł przed upływem 12 godzin od przyjęcia do szpitala lub w drodze do niego,
4. wszystkie przypadki śmierci gwałtownej
Obecna sytuacja i coraz bardziej nerwowe działania ekipy Tuska oraz zaprzyjaźnionych z nią mediów przypomina paniczne reakcje angielskiej arystokracji na zarazę, która pustoszyła Londyn w latach 1665-66. Chwytano się najbardziej kuriozalnych sposobów, aby ocalić własną skórę.
Kiedy poszła plotka, że na dżumę nie zapadają prostytutki chore na kiłę i syfilis, ustawiły się kolejki arystokratów do leciwych pań lekkich obyczajów, które ze względu na zaawansowane choroby wypadły już dawno z zawodu.
Ci, którym udało się uniknąć w ten kuriozalny sposób zarazy umierali później na choroby weneryczne lub na skutek zalecanych im rtęciowych kuracji.
kokos26