
Dodano: 01.09.09 - 9:33 | Dział: FAKTY CIEKAWE LECZ MAŁO ZNANE - Marian Kałuski
Polacy przegrywają historię
Polscy politycy, a i jak najwięcej Polaków, powinno zapoznać się z komentarzem Piotra Semki pt. „Lista obecności na Westerplatte”, który ukazał się w internetowej „Rzeczpospolitej” 31 sierpnai 2009 roku. Natomiast poniższe zakończenie tego komentarza powinni sobie odbić i powiesić nad łóżkiem:
Ostatnie parę miesięcy przypomniało nam, że znajdujemy się między dwoma państwami, które – mając na celu swoje bieżące interesy – prowadzą z dużym namysłem własną politykę historyczną. Ta rosyjska pokazała nam ostatnio same niepokojące cechy. Ta niemiecka akurat w sprawie Września miała wiele akcentów, które odpowiadają polskiej wrażliwości. Niemcy uznają swoją winę za II wojnę światową od dłuższego czasu. Nowym elementem jest jednak ich oczekiwanie na uznanie również niemieckich ofiar. A także spojrzenie na wojnę jako na straszną katastrofę całej Europy.
Nasza polityka historyczna też mogłaby być argumentem na rzecz mocniejszej pozycji Polski, gdybyśmy pokazali, jak wiele poświęciliśmy dla walki ze złem. Tak jednak nie jest, bo jakiekolwiek próby tworzenia naszej polityki historycznej są naznaczone wewnątrzpolskim konfliktem. Sporem pomiędzy tymi, którzy uważają, że powinniśmy się chwalić polskim wysiłkiem zbrojnym i postawą społeczeństwa w czasie okupacji, a tymi, którzy obawiają się, że taka postawa wbije nas w nacjonalistyczną dumę i że spowoduje, iż zapomnimy np. o zbyt małym zaangażowaniu Polaków w ratowanie Żydów.
Nurt antyheroiczny jest dziś w Polsce silny. To tradycja, która opowieści o bohaterstwie Polaków traktuje nieufnie, dostrzegając w nich niebezpieczeństwo zapadnięcia w moralną drzemkę, podczas której zapomnimy o szmalcownictwie czy antysemityzmie. Paradoksalnie przypomina to lata 70. w RFN, gdy młode niemieckie pokolenie często przekraczało miarę w demonizowaniu wojennych win starszego pokolenia Niemców.
Pech chce, że ta fala silnego autokrytycyzmu, który niekiedy wręcz neguje sens tworzenia polskiej polityki historycznej, pojawia się u nas w momencie, gdy własną wizję historii intensywnie lansują Rosjanie i Niemcy. A skutkiem może być to, że pozostaniemy bez własnej polityki historycznej, zmuszeni do słuchania dominującej narracji innych.