Dodano: 12.12.07 - 23:30 | Dział: Ciekawe miejsca - Pamięć, Historia

Polski Staw

Dawniej wierzono, ┼╝e ma podziemne po┼é─ůczenie z… Adriatykiem. Morskie Oko to jeden z najpi─Ökniejszych zak─ůtk├│w polskich Tatr, cho─ç t┼éumy turyst├│w nieco psuj─ů magi─Ö tego miejsca.

Jest najwi─Ökszym jeziorem w polskiej cz─Ö┼Ťci Tatr (34,5 ha). W krystalicznie czystej wodzie mo┼╝na dostrzec pstr─ůgi, a dawniej wyst─Öpowa┼é tu r├│wnie┼╝ ┼éoso┼Ť dunajcowy, czyli inaczej tro─ç. Nic dziwnego, ┼╝e g├│rale nazywali go Rybi Staw, a wyp┼éywaj─ůcy st─ůd strumie┼ä – Rybi Potok. M├│wi┼éo si─Ö te┼╝: Polski Staw, Bia┼éy Staw, Zielona Woda.

Morskie Oko to nazwa nadana przez turyst├│w, a ┼╝e ┼éadna – szybko si─Ö przyj─Ö┼éa. S┼éowo „morskie” by┼éo nawet uzasadnione w zwi─ůzku z kr─ů┼╝─ůcymi legendami o po┼é─ůczeniu tatrza┼äskiego jeziorka z Adriatykiem. Opowiadano, jak to wy┼éowiono tu belki z rozbitego w sztormie statku i szkatu┼ék─Ö z bi┼╝uteri─ů, kt├│ra posz┼éa na dno Adriatyku wraz z okr─Ötem. Zwracano te┼╝ uwag─Ö na podobie┼ästwo jeziora do oka, cho─ç nie by┼éo zgodno┼Ťci, czy chodzi o oko ludzkie czy mo┼╝e takie z pawich pi├│r.

Niezale┼╝nie od t┼éumaczenia nazwy urok tego miejsca by┼é natchnieniem dla wielu literat├│w i artyst├│w. Bywali tu m.in. Jan Kasprowicz, Wincenty Pol i Stanis┼éaw Witkiewicz. Kazimierz Przerwa-Tetmajer por├│wnywa┼é jezioro do „b┼éyszcz─ůcego dyjamentu w stalowym pier┼Ťcieniu”, a Adam Asnyk napisa┼é wiersz „Morskie Oko”.

Szczeg├│lnie lubi┼é bywa─ç w tych okolicach Jan Pawe┼é II. Podczas pielgrzymki w czerwcu 1997 spotka┼é si─Ö nad Morskim Okiem z le┼Ťnikami. – Pilnujcie tej ziemi, tej przyrody! – nakaza┼é im w├│wczas.

Spacerek dla cepra
Ambitni tury┼Ťci dochodz─ů do Morskiego Oka g├│rami. Chocia┼╝ z Zakopanego w linii prostej jest zaledwie 14 km, id─ůc szlakiem przez Zawrat, trzeba liczy─ç na to ok. siedmiu godzin. Dla tych, kt├│rzy nie maj─ů tyle czasu albo si┼é, istnieje du┼╝o ┼éatwiejsza trasa prowadz─ůca g┼é├│wnie asfaltow─ů szos─ů. Doj┼Ťcie do jeziorka od parkingu na Palenicy Bia┼écza┼äskiej (dalej mog─ů wjecha─ç wy┼é─ůcznie uprawnione pojazdy) zajmuje spacerowym tempem nieca┼ée trzy godziny (my szli┼Ťmy dwie i p├│┼é, z powrotem oczywi┼Ťcie szybciej). Je┼Ťli kogo┼Ť i ten dystans przera┼╝a, mo┼╝e wsi─ů┼Ť─ç do konnego „tramwaju”, kt├│rym za 30 z┼é podje┼╝d┼╝a si─Ö 7 km do Polany W┼éosienica, sk─ůd do przej┼Ťcia pozostaje ju┼╝ tylko 1,5 km. Stromo bardzo nie jest, ale mimo wszystko od po┼éo┼╝onego na wysoko┼Ťci 980 m n. p. m. parkingu na Palenicy Bia┼écza┼äskiej do Morskiego Oka jest 500 metr├│w r├│┼╝nicy wysoko┼Ťci.

Moja rodzina nale┼╝y do tych, kt├│re po g├│rach wol─ů chodzi─ç, ni┼╝ je┼║dzi─ç. Pierwszy przystanek robimy po 45 minutach marszu przy Wodogrzmotach Mickiewicza. W┼éa┼Ťciwie to z kamiennego mostku podziwiamy jeden z ci─ůgu wodospad├│w – Wodogrzmot Po┼Ťredni. Mickiewicz nigdy w tym miejscu nie by┼é – jego imi─Ö nadano kaskadom z okazji sprowadzenia do ojczyzny zw┼éok wieszcza w roku 1891.

Nie przepadamy za g├│rskimi w─Ödr├│wkami po asfalcie, tak wi─Öc na ko┼äcowym odcinku z przyjemno┼Ťci─ů korzystamy ze skr├│t├│w ┼Ťcinaj─ůcych serpentyny po normalnej, terenowej ┼Ťcie┼╝ce.

Spotkanie z orzech├│wk─ů
Droga si─Ö nie d┼éu┼╝y – ci─ůgle jest co┼Ť ciekawego. Dolin─ů Rybiego Potoku, kt├│r─ů idziemy, biegnie granica pa┼ästwa – zreszt─ů, doje┼╝d┼╝aj─ůc do parkingu, mija si─Ö przej┼Ťcie graniczne na ┼üysej Polanie, a podczas spaceru do Morskiego Oka co i rusz wida─ç s┼éupki graniczne. Co jaki┼Ť czas ods┼éaniaj─ů si─Ö ┼éadne widoki – jak na d┼éoni mamy m.in. Gerlach, najwy┼╝szy szczyt Tatr (2644 m n.p.m.), ju┼╝ po stronie s┼éowackiej.Zatrzymujemy si─Ö przy tablicach edukacyjnych obja┼Ťniaj─ůcych a to tutejsz─ů faun─Ö, a to pochodzenie lokalnych nazw. Dowiadujemy si─Ö, ┼╝e wielki skalny g┼éaz to w miejscowej gwarze wanta i ┼╝e ┼╗leb ┼╗andarmerii to miejsce dawnego posterunku, notabene zniszczonego przez lawin─Ö, jako ┼╝e jest to jeden z najbardziej nara┼╝onych na schodzenie lawin rejon├│w Tatr.

Przy Polanie W┼éosienica robimy ma┼éy piknik. Okazuje si─Ö, ┼╝e mamy wsp├│lnika do kanapek – jest nim ptaszysko przypominaj─ůce nakrapian─ů wron─Ö. Ptak do nie┼Ťmia┼éych nie nale┼╝y – cz─Östuje si─Ö coraz wi─Ökszymi kawa┼ékami, na koniec rezygnuj─ůc z zapychania si─Ö chlebem na rzecz kabanos├│w. – To orzech├│wka – s┼éyszymy sympatyczny g┼éos, kt├│ry, jak si─Ö zaraz okazuje, nale┼╝y do Filipa Zi─Öby, pracownika Tatrza┼äskiego Parku Narodowego, speca od miejscowej fauny. – Nie powinno si─Ö karmi─ç zwierz─ůt – upomina Zi─Öba, t┼éumacz─ůc, ┼╝e od orzech├│wek zale┼╝y zakres wyst─Öpowania limby. Ich normalne po┼╝ywienie to w┼éa┼Ťnie nasionka limby, ale skoro mog─ů co┼Ť „wys─Öpi─ç” od turyst├│w, nic dziwnego, ┼╝e zmieniaj─ů diet─Ö.

Zi─Öba ma osobiste porachunki z orzech├│wkami. Kt├│rego┼Ť dnia siedzia┼é w plenerowym barku obok rodziny, kt├│ra zam├│wi┼éa kotlety. Pech chcia┼é, ┼╝e kiedy dzieci odesz┼éy do toalety, ich ojciec zosta┼é wezwany, by odebra─ç zam├│wione porcje. Postawi┼é jeden talerz, wr├│ci┼é po nast─Öpne.

Wykorzysta┼éa to orzech├│wka – szybka akcja i pozostawiony bez nadzoru kotlet odlecia┼é w jej dziobie. Kiedy g┼éodny ojciec rodziny zobaczy┼é pusty talerz, nie mia┼é w─ůtpliwo┼Ťci, kto jest winny. Za z┼éodzieja obiadu uzna┼é siedz─ůcego obok i pa┼éaszuj─ůcego kotleta… pana Filipa.

Nied┼║wiedzie jeszcze nie ┼Ťpi─ů
Najwa┼╝niejsze w pracy Filipa Zi─Öby s─ů jednak nied┼║wiedzie. Tropi je, znakuje (m┼éodym wszczepia si─Ö specjalne kolczyki), zak┼éada obro┼╝e telemetryczne umo┼╝liwiaj─ůce ┼Ťledzenie ich ruch├│w za pomoc─ů satelity.W rejonie Morskiego Oka nied┼║wiedzie r├│wnie┼╝ si─Ö pokazuj─ů. Nie ma jednak niebezpiecze┼ästwa, ┼╝e same z siebie zaatakuj─ů turyst├│w. – By┼éy sytuacje, ┼╝e nied┼║wiedzica z m┼éodymi przez ca┼éy dzie┼ä siedzia┼éa 30 metr├│w od drogi do Morskiego Oka i nikt jej nie zauwa┼╝y┼é. A przecie┼╝ t─ů drog─ů przechodzi nawet 10 tysi─Öcy ludzi dziennie! – m├│wi pan Filip.

S┼éu┼╝by parku robi─ů wszystko, aby zniech─Öca─ç nied┼║wiedzie do kontakt├│w z lud┼║mi. – By┼éy ju┼╝ sytuacje, ┼╝e zwierzaki w┼éamywa┼éy si─Ö do zostawionych na parkingu samochod├│w (najpierw skaka┼éy po dachu, robi─ůc z nich kabriolety), albo przychodzi┼éy do schroniska przy Morskim Oku i po przegonieniu siedz─ůcych na tarasie ludzi wyjada┼éy z talerzy nale┼Ťniki – wspomina naukowiec.Niestety, takie ekscesy ko┼äcz─ů si─Ö cz─Östo dla zwierz─Öcia tragicznie. Do┼Ť─ç przypomnie─ç Kub─Ö – nied┼║wiedzia, kt├│ry tak si─Ö spoufala┼é z lud┼║mi, ┼╝e trzeba go by┼éo w ko┼äcu zastrzeli─ç, czy s┼éynn─ů Magd─Ö oddan─ů do ogrodu zoologicznego. Dlatego te┼╝ tereny wok├│┼é schronisk otacza si─Ö teraz elektrycznym pastuchem. A tam, gdzie misie rzeczywi┼Ťcie cz─Östo si─Ö pojawiaj─ů (dzi─Öki nadajnikom wiadomo, w kt├│re miejsce niebawem dojd─ů), napisy i ulotki ostrzegaj─ů turyst├│w przed ewentualnym spotkaniem.

No w┼éa┼Ťnie, co zrobi─ç w razie spotkania z misiem? – Przede wszystkim zachowa─ç spok├│j, a ju┼╝ na pewno nie my┼Ťle─ç w takiej chwili o robieniu zdj─Ö─ç! – m├│wi Zi─Öba. Pomys┼éy z wchodzeniem na drzewo wcale nie s─ů dobre, poniewa┼╝ nied┼║wiedzie wspinaj─ů si─Ö wcale nie gorzej ni┼╝ my. Podstawa to zej┼Ť─ç im z drogi – w ko┼äcu jeste┼Ťmy go┼Ť─çmi w ich kr├│lestwie. Ryzyko spotkania ze zwierz─Öciem to r├│wnie┼╝ jeden z powod├│w wprowadzenia zakazu w─Ödr├│wek noc─ů i schodzenia z wyznaczonych szlak├│w.

A kiedy misie zapadaj─ů w zimowy sen? – Teraz wci─ů┼╝ jeszcze „opasaj─ů si─Ö”. O tym, kiedy zasn─ů, decyduj─ů mo┼╝liwo┼Ťci ┼╝erowania. Zwykle dzieje si─Ö to na prze┼éomie listopada i grudnia.

Z widokiem na Skalnego Mnicha
W ko┼äcu wychodzimy z lasu i ukazuje si─Ö nam Morskie Oko. Jest po prostu ┼Ťlicznie – ostre tatrza┼äskie szczyty wznosz─ů si─Ö 1000 m ponad jezioro (tafla wody le┼╝y na wysoko┼Ťci 1400 m n.p.m.), na zboczach g├│r dominuj─ů barwy jesieni, cho─ç gdzieniegdzie jest te┼╝ i ┼Ťnieg. Jeziorko maj─ůce 860 m d┼éugo┼Ťci i 530 m szeroko┼Ťci (i a┼╝ 51 metr├│w g┼é─Öboko┼Ťci!) mo┼╝na obej┼Ť─ç w ci─ůgu nieca┼éej godziny. Ale decyduj─ů si─Ö na to ju┼╝ nieliczni – wi─Ökszo┼Ť─ç turyst├│w ko┼äczy spacer przy schronisku. W┼éa┼Ťciwie s─ů to dwa schroniska – obydwa zabytkowe. G┼é├│wne to tzw. nowe, cho─ç ma ju┼╝ 100 lat. Po remoncie uwa┼╝ane jest za jedno z najlepszych w Tatrach, ale te┼╝ i jedno z dro┼╝szych (47 z┼é za noc). Nieco taniej (37 z┼é w sali wieloosobowej, z w┼éasnym ┼Ťpiworem) jest w stoj─ůcym po s─ůsiedzku starszym obiekcie, w XIX wieku s┼éu┼╝─ůcym jako wozownia.

Siadamy na tarasie schroniska „nowego” i zachwycamy si─Ö g├│rami: na wprost to Szczyty Mi─Öguszowieckie, na prawo od nich Cubryna, a na lewo Rysy, najwy┼╝sza g├│ra Polski (2499 m n. p. m.), cho─ç z tej perspektywy tego nie wida─ç.

Najbardziej charakterystyczny jest jednak Mnich – samotna, ni┼╝sza od innych ska┼éa (2067 m n.p.m.), kt├│ra przy odrobinie wyobra┼║ni mo┼╝e si─Ö kojarzy─ç z profilem zakapturzonego zakonnika. Wed┼éug jednej z legend to brat Cyprian z Czerwonego Klasztoru, kt├│ry do dzisiaj mo┼╝na zwiedza─ç po s┼éowackiej stronie. Pewnego dnia w zrobionym przez siebie lustrze zakonnik zobaczy┼é jezioro tatrza┼äskie i stoj─ůc─ů nad nim pi─Ökn─ů pasterk─Ö zach─Öcaj─ůc─ů go do spotkania. Zmy┼Ťlny zakonnik skonstruowa┼é lataj─ůc─ů maszyn─Ö i postanowi┼é odwiedzi─ç tajemnicz─ů dziewczyn─Ö. Zlekcewa┼╝y┼é g┼éos z niebios, kt├│ry t┼éumaczy┼é mu, ┼╝e lata─ç mog─ů tylko ptaki – zwyci─Ö┼╝y┼éo kuszenie diab┼éa, kt├│ry nawet pom├│g┼é zakonnikowi w przeniesieniu lataj─ůcej maszyny na szczyt Trzech Koron. Uda┼éo si─Ö dolecie─ç mnichowi do Morskiego Oka, ale gdy tylko wyl─ůdowa┼é, zerwa┼éa si─Ö burza i jeden z piorun├│w zamieni┼é go w skalny g┼éaz…

Jest te┼╝ i inne podanie – o biednym ch┼éopaku zakochanym w dziewczynie z bogatego domu. Poniewa┼╝ jej ojciec nie chcia┼é si─Ö zgodzi─ç na ┼Ťlub, zdesperowany m┼éodzieniec przebra┼é si─Ö w habit i porwa┼é wybrank─Ö. Niestety, za zbezczeszczenie stroju zakonnego spotka┼éa go okrutna kara – zosta┼é zamieniony w ska┼é─Ö. Za┼éamana dziewczyna pope┼éni┼éa samob├│jstwo – jej duch wci─ů┼╝ b┼é─ůka si─Ö w okolicach Morskiego Oka.Czas wraca─ç. W drodze na parking (kto chce, mo┼╝e zjecha─ç w d├│┼é bryczk─ů za 20 z┼é) wypatrujemy w krzakach nied┼║wiedzi. Nie ma ┼╝adnego. Ale zgadzamy si─Ö z panem Filipem, ┼╝e musz─ů mie─ç niez┼éy ubaw, s┼éuchaj─ůc rozm├│w przechodz─ůcych turyst├│w.

Monika Witkowska
Rzeczpospolita