
Dodano: 26.07.26 - 15:25 | Dział: Zakamarki historii
Niemiecka egzekucja

Kolejne porównanie, które sprawia ból. Widzimy na nim kilku niemieckich żołnierzy. Część z nich stoi z wymierzoną bronią w siedmiu niewinnych Polaków ustawionych pod ścianą ratusza. Ostatnie sekundy ich życia uwiecznił jeden z gestapowców obecnych podczas egzekucji.
Jak do tego doszło?
20 października z Poznania przyjechało trzech Niemców pełniących rolę "sądu". W areszcie bez żadnego powodu przetrzymywano 20 Polaków. Przed wspomniany "sąd" doprowadzono 14 z nich oraz burmistrza Kórnika, aresztowanego tego samego dnia w swoim mieszkaniu.
Proces był zwykłą farsą i trwał zaledwie kilka chwil. Oskarżonych pytano jedynie o dane osobowe, po czym każdy z osobna usłyszał ten sam wyrok - karę śmierci.
Kulochwyt zbudowany z podkładów kolejowych czekał już od rana. Egzekucję przeprowadzono w dwóch lub trzech grupach. Na zdjęciu widać jedynie fragment plutonu egzekucyjnego. Łącznie liczył on 16 żołnierzy.
Podobnie jak podczas wielu innych niemieckich egzekucji w okupowanej Polsce, jeden z prowadzonych na śmierć Polaków wykrzyknął: "Jeszcze Polska nie zginęła!". Ten moment doskonale zapamiętała Zofia Jachnik, która mieszkała kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym Niemcy odebrali im życie.
Gdy wszystkich 14 Polaków już nie żyło, jednemu z kórnickich ogrodników Niemcy nakazali załadować ciała na wóz konny i przewieźć je na pobliski cmentarz.
Pod ścianą zginęło 14 Polaków, ale była jeszcze piętnasta ofiara, którą "sąd" skazał na śmierć - burmistrz Kórnika. Niemcy potraktowali go wyjątkowo okrutnie. Jako jedyny nie został rozstrzelany pod ratuszem. Umieszczono go na wozie wraz z ciałami 14 zamordowanych mieszkańców.
Schorowany i przerażony burmistrz próbował uciec. Powoli czołgał się na kolanach, jednak Niemcy szybko do niego podeszli i zamordowali, strzelając mu dwukrotnie w głowę...

www.facebook.com/OdbiciaHistorii