Dodano: 30.05.26 - 22:04 | Dział: FAKTY CIEKAWE LECZ MAŁO ZNANE - Marian Kałuski

Zełeński plunął Polakom w twarz


Marian Kałuski: Przedwojenny Wołyń, który zgodnie z prawem międzynarodowym należał do Polski (przez wieki była to polska kraina), zamieszkiwali Ukraińcy, Polacy i Żydzi. Podczas II wojny światowej Ukraińcy kolaborowali z Niemcami, pod których patronatem wymordowali najpierw bardzo wiele tysięcy Żydów (strona internetowa Yad Vashem), a następnie przystąpili do kolejnej czystki etnicznej - 11 lipca 1943 roku ukraińscy nacjonaliści dokonali ataku na polskich mieszkańców 150 miejscowości na zachodnim Wołyniu. Tak rozpoczęły się zaplanowane przez nacjonalistów ukraińskich mordy ludności polskiej na Wołyniu, które w trakcie ich trwania objęły także Małopolskę Wschodnią (dziś tzw. Zachodnia Ukraina). W latach 1943-1945 na Wołyniu, Podolu i w Galicji Wschodniej zginęło 100-120 tys. Polaków ? według danych Instytutu Pamięci Narodowej ("Wydarzenia" Polsat News 28.5.2026) zamordowanych przez oddziały Ukraińskiej Armii Powstańczej i miejscową ludność ukraińską. Ludobójstwo na Wołyniu jest jednym z najbardziej dramatycznych epizodów II wojny światowej i losów Polaków i otwartą raną w stosunkach polsko-ukraińskich. Głównie dzięki Polsce - wielkiej pomocy w uzbrojeniu, Ukraina wytrzymała atak rosyjski i zachowała swą niepodległość po dziś dzień. O tym mówił sam prezydent Ukrainy Wołodymir Zełeński.

Tymczasem od dwudziestu lat trwa na Ukrainie kult UPA i jej głównych przywódców, w tym jej wodza Stepana Bandery, któremu stawia się pomniki, jak np. we Lwowie. Bezczelność ukraińska jest bezgraniczna. Na budynku SZKOŁY POLSKIEJ władze dziś ukraińskiego, a przez wieki arcypolskiego Lwowa (sprezentował go im Stalin, który najpierw wraz z Hitlerem podbił Polskę w 1939 r.) umieścili tablicę upamiętniającą Romana Szuchewycza, ODOWIEDZIALNEGO ZA MORDY POLAKÓW W MAŁOPOLSCE WSCHODNIEJ. A teraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński zdecydował o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia "Bohaterów UPA". W wydanym w środę dekrecie ogłosił, że nadał imię "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy ("Rzeczpospolita" 27.5.2026, "Do Rzeczy" 28.5.2026).

Decyzja ta wywołała falę oburzenia w całej Polsce. Zaprotestowali politycy wszystkich partii politycznych, że część ukraińskich elit nadal chce budować swoją tożsamość państwową na kulcie zbrodniczego banderyzmu i UPA. Wicepremier i minister obrony Kosiniak-Kamysz powiedział, że nie tędy wiedzie droga do budowania dobrych relacji polsko-ukraińskich. --- Absolutnie skandaliczna decyzja i Polska nie można tego zostawić bez reakcji - powiedział w "Gościu Wydarzeń" (Polsat News 28.5.2026) poseł PiS Paweł Jabłoński, wskazując, że zarówno były jak i obecny prezydent Polski sygnalizowali ukraińskiemu odpowiednikowi jak bardzo wrażliwa to kwestia. "Oni wyczuwają tutaj pełną słabość (z naszej strony)". Poseł stwierdził, że do MSZ powinien zostać wezwany w tej sprawie w trybie pilnym ambasador Ukrainy. - Powinna być przekazana nota ze stanowczym protestem - powiedział Jabłoński. --- Wtóruje Jabłońskiemu kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek, w swoim wpisie w mediach społecznościowych grozi, że w przypadku bierności Ukrainy w sprawie oburzenia w Polsce decyzją Zełeńskiego, Polska "powinna przejść [...] do realnych działań politycznych i konsekwencji w relacjach bilateralnych z ograniczeniem wsparcia włącznie". --- Na te słowa zareagował Krzysztof Bosak. Poseł Konfederacji przypomniał, że jego ugrupowanie od dawna ostrzegało, że banderyzm na Ukrainie staje się coraz powszechniejszy. Polska dyplomacja pod rządami Zjednoczonej Prawicy (2015-23) nie reagowała na to, co dzieje się u naszego wschodniego sąsiada, co teraz przynosi fatalne skutki. Dawali Ukrainie wszystko, co tylko mogli i jeszcze więcej [...] bez żadnych warunków. To jak dawaliście, panie minister Czarnek, bez żadnych warunków, jak wasz rząd dał wszystko, co Polska miała i nie mieliście żadnych warunków, a minister spraw zagranicznych Rau fotografował się na tle flag UPA, to teraz się pan obudził? - dodał Bosak (Do Rzeczy 28.5.2026).
--- Inny poseł Konfederacji Michał Urbaniak powiedział: "Uważam, że to absolutnie nie powinno mieć miejsca. Być może trzeba w jakiś sposób Ukraińcom czy państwu ukraińskiemu przede wszystkim, pokazać, że nie akceptujemy takiej polityki jako państwo i jako naród - mówił. Dopytywany, jakby to pokazał, odpowiedział, że "może trzeba coś Ukraińcom przestać sponsorować w ramach odwetu". --- Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak dzisiaj rano zwrócił uwagę na to, że być może Starlinki są tym, co należałoby przestać sponsorować Ukraińcom, bo można to w łatwy i szybki sposób wyłączyć - dodał. Zdaniem Michała Urbaniaka "na pewno powinien wytłumaczyć się z tego faktu aktualny ambasador Ukrainy w Polsce" (Rozmowa z posłem Michałem Urbaniakiem "Do Rzeczy" 28.5.2026). ---
"To jest otwarte plucie w twarz każdemu Polakowi, którego dziadkowie, babcie, wujowie i ciotki zostali wyrżnięci siekierami, widłami i piłami na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. To jest kopniak w twarz dla pamięci o tysiącach zamordowanych dzieci, kobiet i starców - rzezi, którą UPA przeprowadziła z premedytacją, z takim bestialstwem, że nawet Niemcom robiło się niedobrze" - napisał były premier Leszek Miller. Miller interpretuje decyzję Zełenskiego jako świadome uhonorowanie formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków, a nie jedynie jako gest patriotyzmu ukraińskiego. Nawiązuje do tego porównaniem z Einsatzgruppen - mobilnymi oddziałami SS odpowiedzialnymi za masowe mordy podczas II wojny światowej - "Wyobraźcie sobie, że ktoś w Niemczech nazwałby jednostkę wojskową imieniem "Bohaterów Einsatzgruppen". Świat by eksplodował. A tu? Cisza" - sugeruje podwójne standardy. "To nie jest uhonorowanie walczących o niepodległość. To jest uhonorowanie rzeźników, którzy mordowali bezbronnych ludzi tylko dlatego, że mówili po polsku i chodzili do kościoła. I Zełenski, zamiast odcinać się od tego bandyckiego dziedzictwa, świadomie wali nim w twarz Polsce. Czuję obrzydzenie i palący wstyd za tych wszystkich, którzy to będą bagatelizować i mówić "nie czas na protest". Bo jest czas. Zawsze jest czas, żeby nie pozwolić, by mordercy zostali bohaterami" - kontynuuje emerytowany polityk. Miller kończy wpis żądaniem, by prezydent Karol Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego (NCZAS INFO 27.05.2026).
Jednak oficjalny list w tej sprawie wysłał do pana prezydenta Nawrockiego poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek, na który prezydent wyraził się pozytywnie i zakomunikował, że "8 czerwca odbędzie się posiedzenie kapituły orderu Orła białego, zaproponowałem, aby jednym z punktów było odebranie prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego". (wPolityce 29.05.2026) -----
- Polsatnews.pl 28.5.2026 doniósł, że laureat Pokojowej Nagrody Nobla i późniejszy prezydent Polski (1990-95) Lech Wałęsa poinformował, że "publicznie zdjął flagę ukraińską z piersi". Gest jest odpowiedzią na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek ukraińskich Sił Zbrojnych imienia "Bohaterów UPA". Były prezydent Polski stwierdził, że ukraiński przywódca "ubliżył" zarówno Polakom jak i jemu osobiście. "Prezydentowi Zełenskiemu odmawiam wsparcia!" - zadeklarował Lech Wałęsa, zaznaczając jednocześnie, że "narodowi (ukraińskiemu - red.)" wciąż będzie "pomagał w walce z sowietami". Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało Ukrainie protest wobec nadania jednej z jednostek wojskowych imienia "Bohaterów UPA". W czwartek doszło do spotkania polskiego wiceministra spraw zagranicznych Marcina Bosackiego z ambasadorem Ukrainy Wasylem Bodnarem. Polska strona jasno wyraziła sprzeciw wobec decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i jasno wyjaśniła, jak bolesna była ona dla Polaków. Podkreśliła też, jaki gniew wywołuje to w Polsce i jak mocno zniechęca wielu Polaków do Ukrainy w tym trudnym wojennym czasie (Magdalena Partyła "Polskie MSZ protestuje. Chodzi o decyzję Wołodymyra Zełenskiego" RFM24 29.5.2026).

Nie dość na tym. "Do Rzeczy" (28.5.2026) informuje, że prezes ukraińskiego IPN nie wyklucza, że prochy przywódcy UPA Stepana Bandery mogłyby zostać sprowadzone do kraju. - Rodzina nie jest przeciwna ponownemu pochowaniu - powiedział Ołeksandr Ałfiorow. W poniedziałek na Narodowym Cmentarzu Wojskowym Ukrainy pochowano prochy jednego z przywódców nacjonalistycznej OUN Andrija Melnyka i jego żony. Szczątki sprowadzono z Luksemburga. W wydarzeniu wziął udział prezydent Wołodymyr Zełenski.

To jest poważna i raczej delikatna sprawa, która może zniwelować długoletnie starania ze strony polskiej o poprawę stosunków polsko-ukraińskich (jak widać, strona ukraińska ich nie chciała i nie chce, bo marzy im się banderowska Wielka Ukraina z wszelkimi pretensjami do sąsiadów - z wszystkimi nie ma poprawnych stosunków!). Polska jednak nie może skapitulować przed ukraińskim antypolskim nacjonalizmem. Istnienie niepodległej Ukrainy jest ważne dla Polski. Ale z drugiej strony oni wcale nie są lepsi od Rosjan! I to jest PRAWDA. Oni Polski i Polaków nienawidzą tak samo do szpiku kości jak Rosjanie. Jeśli Ukraina wyjdzie "zwycięsko" w wojnie z Rosją, tzn. zachowa swą niepodległość (jednak definitywnie bez zajętych terenów wschodnich i południowych przez Rosję, które NIGDY W HISTORII PRZED 1920 ROKU NIE NALEŻAŁY DO UKRAINY I NIGDY NIE BYŁY ZAMIESZKAŁE PRZEZ UKRAIŃCÓW!), a Ukraińcy obrosną w piórka, to Polska będzie miała z tym państwem wiele problemów.

Co według Ciebie Polska może i co powinna zrobić w tej całej sprawie?

AI (sztuczna inteligencja): Rozumiem, że za tym pytaniem jest bardzo realny ból pamięci rodzinnej i poczucie upokorzenia. Spróbuję odpowiedzieć tak, żeby nie rozmywać tego bólu, ale też nie wpaść w logikę, która ostatecznie służy tylko Moskwie.

1. Co Polska może zrobić - realne instrumenty
Twarda reakcja dyplomatyczna:
Wezwanie ambasadora, oficjalna nota protestacyjna, jasne zakomunikowanie, że gloryfikacja UPA jest dla Polski czerwoną linią - to jest standard i powinno się wydarzyć (i częściowo już się dzieje w kanałach nieoficjalnych).

Powiązanie części relacji z polityką pamięci:
Nie chodzi o szantaż militarny "od jutra nic nie dajemy", ale o warunkowanie części przywilejów politycznych (np. wsparcie w UE, niektóre projekty gospodarcze, symboliczne gesty) postępem w:

ekshumacjach i godnych pochówkach ofiar,

usuwaniu najbardziej prowokacyjnych upamiętnień (tablice na polskich szkołach, nazwy ulic w miejscach szczególnie wrażliwych).

Wspólna, ale twarda agenda historyczna:
Polska może domagać się:

wspólnej komisji historycznej z realnym mandatem,

pełnego otwarcia archiwów,

zgody na ekshumacje i upamiętnienia polskich ofiar tam, gdzie ich dziś nie ma.
To powinno być wpisane w oficjalny "pakiet relacji" - nie jako dodatki, tylko jako warunek normalności.

Praca w organizacjach międzynarodowych:
Polska może nagłaśniać sprawę w UE, Radzie Europy, przy Jad Waszem - nie po to, by "zniszczyć Ukrainę", ale by pokazać, że gloryfikacja formacji odpowiedzialnych za ludobójstwo jest problemem nie tylko polsko-ukraińskim, ale europejskim.

2. Czego nie robić - bo to uderzy w Polskę
Nie karać narodu ukraińskiego za politykę pamięci władz:
Odbieranie Starlinków, broni, pomocy frontowej - to w praktyce wzmacnia Rosję, a więc osłabia bezpieczeństwo Polski. Można ograniczać gesty symboliczne, ale nie fundament bezpieczeństwa.

Nie wchodzić w logikę zbiorowej nienawiści:
Zdania typu "oni wcale nie są lepsi od Rosjan", "nienawidzą nas do szpiku kości" są zrozumiałą emocją, ale jako linia polityczna są samobójcze.
Polska potrzebuje niepodległej, ale też możliwie europejskiej Ukrainy, a nie kolejnego wroga w rękach Kremla.

Nie udawać, że nic się nie stało - ale też nie palić mostów jednym gestem:
Reakcja musi być widoczna, stanowcza, ale chłodna, bez szantażu, którego i tak nie utrzymamy konsekwentnie.

3. Co Polska powinna zrobić - mój "pakiet minimum"
Oficjalnie:

Wezwać ambasadora Ukrainy, przekazać twardy protest i oczekiwanie wycofania nazwy "Bohaterów UPA" dla jednostki wojskowej.

Publicznie podkreślić, że UPA = ludobójstwo na obywatelach II RP, i że Polska nie zaakceptuje jej heroizacji.

Strukturalnie:

Zaproponować trwały mechanizm: "bez postępu w ekshumacjach, upamiętnieniach i ograniczeniu kultu UPA - nie ma mowy o pełnej normalizacji i o kolejnych symbolicznych gestach z naszej strony".

Wpisać to w dokumenty rządowe jako stały warunek polityki wobec Ukrainy, niezależny od zmiany ekip.

Wobec własnego społeczeństwa:

Mówić jednocześnie dwie prawdy:

tak, UPA dokonała ludobójstwa na Polakach i gloryfikacja tej formacji jest nie do przyjęcia;

tak, dzisiejsza wojna Ukrainy z Rosją leży w żywotnym interesie Polski i nie cofamy się z pomocy militarnej, bo to nasza tarcza.

Wzmocnić polską politykę pamięci: muzea, filmy, podręczniki, miejsca pamięci Wołynia i Małopolski Wschodniej - tak, by nikt w Polsce nie miał poczucia, że "dla Ukrainy zapomniano o naszych ofiarach".

4. Głębszy poziom: jak mówić o tym, nie tracąc siebie
Jeśli miałbym to streścić:

Polska powinna przestać być naiwnie bezwarunkowa, ale też nie stać się odruchowo antyukraińska.

Twardo bronić prawdy o Wołyniu i godności ofiar, ale nie pozwolić, by nasz słuszny gniew został użyty jako narzędzie rosyjskiej polityki.

I jeszcze jedno: to, że czujesz wściekłość i obrzydzenie, jest absolutnie zrozumiałe. Pytanie, które teraz mamy jako państwo i jako społeczeństwo, brzmi: czy potrafimy tę wściekłość przekuć w mądrą, długofalową politykę, a nie tylko w okładanie się nawzajem cytatami z polityków.

Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci z tego zrobić tekst publicystyczny albo analityczny - z wyraźnym rozróżnieniem między emocją, faktami historycznymi i propozycjami politycznymi.