Niedziela 3 Lipca 2022r. - 184 dz. roku,  Imieniny: Anatola, Jacka, Miros┼éawy

| Strona g┼é├│wna | | Mapa serwisu 

dodano: 27.12.21 - 11:42     Czytano: [653]

Tchnienie Wiary





(Dzwony)
Wsłuchałem się tak niezwykle mocno
W duszy mojej tajemne uderzenia
Chwile zamy┼Ťlenia i pochwa┼éy
Danej mi wolnej woli
Wiara ma w zachwycie nad Stw├│rcy ┼éask─ů
Kołysze serca dzwonów kwiatów majowych
W porywie wiatru Ducha Prawdy i Sprawiedliwo┼Ťci
W uni┼╝eniu przed Panem Przedwiecznym i O┼╝ywicielem
Jak┼╝e by─ç niespokojnym cz┼éowiekiem z Tob─ů
Kiedy dzwony wszech┼Ťwiata uderzaj─ů ogni┼Ťcie
Wskazuj─ůc drog─Ö prost─ů do Boga
A ┼Ťcie┼╝ek kr─Ötych wiele dooko┼éa
Tak┼╝e pu┼éapek czu┼éo┼Ťci─ů i strachem na pokuszenie wiod─ůcych
Zastanawiam si─Ö nad sob─ů ja w─Ödruj─ůcy rok po roku
Czasem dobry czasem zły
Czyni─ůcy wed┼éug praw i od nich odchodz─ůcy
Miej nade mn─ů czuwanie skrzydlaty Aniele motylu
Za┼Ť orkiestra gra na Bo┼╝ym poletku strz─ůsaj─ůc py┼éki
win naszych powszednich i odpuszczonych
Dzwony wielkie i prze┼Ťwiat┼ée grzmi─ů na pot─Ög─Ö
Bij─ů bij─ů bij─ů
Oznajmuj─ůc wszechczas Prawdy przeczystej
Ja za┼Ť kark uginam i powstaj─Ö by trwa─ç w w─Ödrowaniu moim
(Wrota)
Klawisze uderzaj─ů jak westchnienie w struny ┼╝ycia
Wejd┼║ w nasz ┼Ťwiat natchniony
A je┼╝eli a je┼╝eli
Oddamy tobie wszystko
Marzenia spełnione pejzaże nastroje zamglone nutami
Otwieraj─ů si─Ö wrota
Anio┼éy ┼Ťpiewaj─ů na powitanie
G┼éo┼Ťniej i g┼éo┼Ťniej
Nagle cisza
Tam ┼Ťwietlista Istota czeka
Ballada o ┼╝yciu
Ballada o ┼Ťmierci kt├│rej nie ma
A wy nie wierzyli┼Ťcie mi
Ponad chmurami chwiej─ů si─Ö wichrowe doliny
Spokojne i jasne
Kocham ┼╝ycie w wieczno┼Ťci i kr├│lestwie co nie z tego ┼Ťwiata
Błękitem zniewala
Mnie szarego człowieka
Pie┼Ť┼ä ma jak pro┼Ťba i nadzieja
Pod┼Ťpiewuj─Ö sobie dla radosnej chwili
Boże dziękuję za słuch bo mogę cieszyć się dźwiękami
Jak┼╝e odgadn─ů─ç tajemnic─Ö Twego kr├│lestwa
W nutach z ziemi wydobytych
Tam gdzie me ciało
Przy mnie Istota skrzydlata z r─Ök─ů na sercu
I nie jestem odrzucony
Nawet gdyby pamięć o mnie zaginęła
Kobzy niebieskie graj─ů
Ku pokrzepieniu serca zaspanego
Jakże nie chwalić niebiańskiej muzyki
Gdy tylko ona budzi i o┼╝ywia
L─Ök zabiera ode mnie
I wrota otwiera
A m├│wili ┼╝em sam
(Sza)
Czemu trzymasz mnie tak mocno d┼║wi─Öku
Lec─Ö ponad ziemi─ů opleciony kluczem wiolinowym
A powoli dr┼╝y majestat mojej duszy
Czemu trzymasz mnie tak mocno siło wiatru
Azali ja jestem ty azali ja jestem ty
I słyszę ciebie
Dedury i demole podskakuj─ů na pi─Öcioliniach
Rozedrganych jak szaleństwo
Płynę na grzbiecie fali niczym pływak wprawny
Kocham ciemne wody i głębie przeczyste
Za┼éamuj─ů si─Ö grzbiety wzburzenia niewolniczo zgi─Öte
Grzmoty bij─ů to g┼éo┼Ťniej to ciszej a przenikliwie
Oto uderza piorun ostatni
Oto ja samotny
Oto ja struchlały
Oto ja markotny
I ja obolały
Nie jestem jeszcze gotowy
A ju┼╝ szukaj─ů dla mnie alei
Kopi─ů dla mnie gr├│b ziemisty
Ukryłem się
Za go┼║dzikami jak krew czerwonymi
I pachn─ůcymi
Ukryłem się za wieńcem
I szarfami białymi
Skrzypki ciszy brzmi─ů jak zakl─Öte ┼Ťwierszcze
Sza
(A serce me zasypia)
Czy jestem tylko tchnieniem
Czy jestem te┼╝ muzyki drganiem
To ja kt├│ry w─Ödruj─Ö drog─ů prost─ů przez zielone pola
Czuj─Ö zapach sok├│w wiosennych
Lec─Ö ponad oliwnym gajem
Smakuję pyłki kwiatów
Uderzaj─ů dzwony w┼Ťr├│d b┼é─Ökitnego morza
Prowadz─ů zagubionego s┼éug─Ö do Pana
Nie boj─Ö si─Ö mych strach├│w i szept├│w w─Ö┼╝owych
Id─Ö po wzburzonej toni i spokojnym bezkresie
Wkładam ufnie me dłonie w chmur kłęby
Mi┼éo┼Ť─ç mnie prowadzi jak ob┼éok czy ogie┼ä
Ju┼╝ wiem ┼╝e dojd─Ö gdy┼╝ jestem
Śniłem o Tobie w modlitwie
I krople krwi czerwonej rosi┼éy moj─ů wolno┼Ť─ç
A krzyż uginał się pod ciężarem Ofiary
Taki jest znak mego miejsca na ziemi
Która została w oddali
Do widzenia siostry i bracia
Wy tak daleko i tak blisko
Nie zapominajcie o mnie
Bo jak┼╝e mnie poznacie
Gdy wejdziecie w ┼Ťwiat natchniony
Marzenia spełnione pejzaże zamglone nutami
Kiedy trzymasz mnie za r─Ök─Ö przyjacielu
A serce me zasypia
Nie ma nic dro┼╝szego na tej ziemi
Nie wiesz nawet ┼╝e stoisz przed sob─ů samym
Gdyż czas to ułuda
(W oczy Twoje patrz─Ö Panie)
Składam dłonie na skrzyżowaniu dróg
Uderzam w b─Öbny puste
Piszczałkom przeznaczam tchnienie
Potrz─ůsam skarg grzechotkami
Smyczki za dolinami ciemnymi
Przeci─ůgaj─ů jak konwoje serc zaspanych
Nagle jak szept szum skrzydeł
A słowa całkiem nie moje
I ┼Ťpiew nie m├│j
Jeste┼Ť - dr┼╝y kr─ůg┼éa nuta
Jedna druga trzecia
I spada na ziemi─Ö
Jak puch ┼Ťnieg manna ziarno
Jeste┼Ť - m├│wi─ů
┼╗yjesz
Kropla s─ůczy si─Ö za kropl─ů
Nad domem moim
Raczy pastwiska zielone
Co wzrastaj─ů i pokorniej─ů
Bo dzwon rozko┼éysa┼é poln─ů ros─Ö
I wzywa mnie na rozmow─Ö z Panem
I wychwalam Go
Ju┼╝ nie jestem jak pustynne ziarno piachu
Czy samotny plusk w oceanie
Czy w─Ödrowiec zagubiony
Patrz─Ö w oczy Pana nawet gdy niebo chmurne
Zaduma przychodzi do mnie i mi┼éo┼Ť─ç st─Öskniona
gdy Go nie widzę kołyszę się jak dziecko porzucone
I szukam a Ty Panie pochylony nad szczytami g├│r i chleba okruchem
Czuwasz by mi┼éo┼Ť─ç przenika┼éa nawet groty odst─Öpne i zagubione
I zmurszałe krzyże na skrzyżowaniach dróg

***

Jezusie Chrystusie
Synu Bo┼╝y
Synu Człowieczy
Nauczycielu dobry
I przewodniku Czysty po drogach prostych
Ty prawdziwie um─Öczony
Na Krzy┼╝u ┼Ťmierci Twojej i zbawienia naszego
I prawdziwie zmartwychwstały
Taka jest nasza wiara
Pokrzepienie serc naszych
I wskrzeszenie sensu naszego ┼╝ycia



Lech Galicki

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

03 Lipca 1899 roku
Zmarł Johann Strauss (syn), austriacki kompozytor (ur. 1825)


03 Lipca 1988 roku
Ameryka┼äski kr─ů┼╝ownik zestrzeli┼é ira┼äski samolot pasa┼╝erski.


Zobacz wi─Öcej