┼Üroda 20 Pa┼║dziernika 2021r. - 293 dz. roku,  Imieniny: Ireny, Kleopatry

| Strona g┼é├│wna | | Mapa serwisu 

dodano: 07.08.16 - 11:32     Czytano: [1768]

Dział: Opowiadania

WINA I KARA


Mieszkanie wydawa┼éo si─Ö jak z innej epoki. M┼éody m─Ö┼╝czyzna rozgl─ůda┼é si─Ö po ┼Ťcianach, bo najlepiej mo┼╝na pozna─ç osobowo┼Ť─ç gospodarza, gdy przyjrzy si─Ö wnikliwie pokojowi, w kt├│rym ten pracuje. Ci─Ö┼╝kie meble stylizowane na epok─Ö wiktoria┼äsk─ů sprawia┼éy wra┼╝enie mi┼éej solidno┼Ťci. Z obrazu na ┼Ťcianie przygl─ůda┼é mu si─Ö frasobliwie Chrystus. Starsza kobieta w fartuszku wesz┼éa cicho do pokoju i postawi┼éa przed m─Ö┼╝czyznami tac─Ö z paruj─ůcymi fili┼╝ankami.
- Dzi─Ökuj─Ö, Halinko - gospodarz zwr├│ci┼é si─Ö do niej grzecznie. M┼éodzieniec wiedzia┼é, ┼╝e ┼╝ona starego s─Ödziego nie ┼╝yje, wi─Öc musia┼éa by─ç to gosposia. A s─ůdz─ůc z tonu jego g┼éosu, pewnie ┼é─ůczy┼éy ich stosunki ┼Ťci┼Ťle formalne. Kobieta uk┼éoni┼éa si─Ö nieznacznie i bez s┼éowa opu┼Ťci┼éa pok├│j.
- To o co chcia┼éby pan zapyta─ç, panie … - twarz starego m─Ö┼╝czyzny spi─Ö┼éa si─Ö w poszukiwaniu s┼éowa.
- Byci┼äski, Bo┼╝ydar Byci┼äski - przyszed┼é mu szybko z pomoc─ů m┼éodzieniec ubrany w eleganck─ů marynark─Ö - chodzi o ten proces, w kt├│rym pan orzeka┼é kilka lat temu, mo┼╝e pan sobie przypomina, rozmawiali┼Ťmy o tym przez telefon.
- Bo┼╝ydar - powt├│rzy┼é staruszek jakby d┼║wi─Ök imienia jego go┼Ťcia sprawi┼é mu przyjemno┼Ť─ç - oczywi┼Ťcie, przypominam sobie, bo tak─ů spraw─Ö trudno zapomnie─ç, chodzi panu o ten proces, w kt├│rym m┼éoda kobieta oskar┼╝y┼éa matk─Ö i lekarzy o zabicie jej rodze┼ästwa.
- Dok┼éadnie tak, panie s─Ödzio - podchwyci┼é elegant - czy mo┼╝e mi pan opowiedzie─ç co┼Ť wi─Öcej o tej przedziwnej sprawie?
- C├│┼╝ - s─Ödzia zamy┼Ťli┼é si─Ö, a jego oczy znieruchomia┼éy na chwil─Ö - wtedy niejedn─ů noc sp─Ödzi┼éem na rozmy┼Ťlaniach. Ta m┼éoda kobieta by┼éa naprawd─Ö zdeterminowana, nie spos├│b jej by┼éo przekona─ç.
- O co w┼éa┼Ťciwie oskar┼╝y┼éa matk─Ö i lekarzy ? - reporter zacz─ů┼é co┼Ť notowa─ç w swoim ma┼éym zeszyciku.
- O zab├│jstwo - staruszek nie u┼Ťmiecha┼é si─Ö ju┼╝, jakby ci─Ö┼╝ar wspomnie┼ä zrzucony ju┼╝ kiedy┼Ť z bark├│w spad┼é na nie znowu i przygni├│t┼é bole┼Ťnie - oskar┼╝y┼éa ich o zabicie jej brata i dw├│ch si├│str.
- Ale jak to mo┼╝liwe, skoro dost─Öpne dane przecz─ů, aby ta dziewczyna mia┼éa rodze┼ästwo?
- I to jest w┼éa┼Ťnie najdziwniejsze, panie redaktorze - s─Ödzia si─Ögn─ů┼é po fili┼╝ank─Ö, po czym wsypa┼é do niej ┼éy┼╝eczk─Ö cukru. R─Öka dr┼╝a┼éa mu przy tym odrobin─Ö - ona wtedy twierdzi┼éa, ┼╝e w czasie zabiegu in vitro, dzi─Öki kt├│remu przysz┼éa na ┼Ťwiat, w ┼éonie jej matki byli jeszcze jej brat i dwie siostry. Potem, gdy okaza┼éo si─Ö, ┼╝e jej matka chce tylko jej, tamte dzieci zosta┼éy usuni─Öte w procesie nazywanym... - s─Ödzia zmarszczy┼é brwi, chc─ůc usilnie przypomnie─ç sobie naukowy termin.
- Aborcja redukcyjna * - przyszed┼é mu z pomoc─ů m┼éodzieniec.
- Dok┼éadnie - staruszek wyci─ůgn─ů┼é do przodu palec - dzi─Ökuj─Ö. Wi─Öc prosz─Ö sobie wyobrazi─ç, ┼╝e ta m┼éoda kobieta oskar┼╝y┼éa swoj─ů w┼éasn─ů matk─Ö i lekarzy bior─ůcych udzia┼é w in vitro o trzykrotne zab├│jstwo i za┼╝─ůda┼éa do┼╝ywocia dla wszystkich.
- I co pan wtedy zrobił? - oczy młodzieńca płonęły a wyposażona w długopis ręka wywijała energicznie po zeszycie.
- Umorzy┼éem spraw─Ö - gospodarz odpowiedzia┼é cicho - wed┼éug prawa usuni─Öte zarodki nie by┼éy lud┼║mi, wi─Öc nie mog┼éem przyj─ů─ç sprawy na wokand─Ö.
- A jak pan na to patrzy teraz, po latach? - redaktor przerwa┼é pisanie, bo co┼Ť zaniepokoi┼éo go w twarzy staruszka.
- My┼Ťl─Ö... - s─Ödzia zamilk┼é na chwil─Ö, po czym spojrza┼é nieruchomymi, zm─Öczonymi oczami w otwart─ů przed nim ksi─Ög─Ö wspomnie┼ä. Nagle otrz─ůsn─ů┼é si─Ö z tego i doda┼é :
- My┼Ťl─Ö, ┼╝e ona mia┼éa racj─Ö, a ja si─Ö myli┼éem. Zabito wtedy trzy niewinne istoty, a ja nie mia┼éem w sobie tyle si┼é, aby doprowadzi─ç do skazania winnych tej zbrodni.
Reporter spojrza┼é na swoje zapiski i u┼Ťwiadomi┼é sobie, ┼╝e traci czas. ┼╗adne czasopismo nie pu┼Ťci czego┼Ť takiego. Mo┼╝e jakie┼Ť katolickie. S─Ödzia nie zwa┼╝aj─ůc na cie┼ä zak┼éopotania b┼é─ůkaj─ůcy si─Ö w oczach m┼éodzie┼äca doda┼é jeszcze po chwili:
- Bo, widzi pan, B├│g mnie postawi┼é na stanowisku s─Ödziego, abym broni┼é ludzkiego ┼╝ycia i kara┼é tych, kt├│rzy na to ┼╝ycie nastaj─ů. Ja mog┼éem wtedy zmieni─ç bieg historii, cho─ç s─ůd wy┼╝szej instancji zapewne i tak skasowa┼éby m├│j wyrok. Cz┼éowiek ma w swoim ┼╝yciu tylko raz tak─ů okazj─Ö. Porzuci─ç wszystko i p├│j┼Ť─ç za Nim. Ja j─ů wtedy zmarnowa┼éam. Nie obroni┼éem dzieci, stan─ů┼éem po stronie prze┼╝artego ludzk─ů pych─ů prawa. Po stronie g┼éupc├│w na ministerialnych sto┼ékach.
- Ale┼╝, panie s─Ödzio - zaj─ůkn─ů┼é si─Ö m┼éodzieniec szukaj─ůc usprawiedliwienia dla starego cz┼éowieka, a mo┼╝e dla siebie.
- Wie pan, co to jest? - s─Ödzia pokaza┼é mu plik dokument├│w le┼╝─ůcych na stole przy cukiernicy.
Reporter nie odpowiedział. Było mu przykro, gdy dotarło do niego, że on, jako sędzia też oddaliłby tę sprawę. Było mu przykro, że on także był tak bardzo słaby. Że i dla niego prawo ludzkie było ważniejsze od Boskiego.
- To wyniki moich bada┼ä - doda┼é staruszek - rak. B├│g wyda┼é wyrok na mnie. Wo┼éa mnie, abym stan─ů┼é na ┼éawie oskar┼╝onych. Tam, po stronie Nieba b─Öd─ů sta┼éy dzieci, kt├│rych nie uratowa┼éem od ┼Ťmierci z r─ůk lekarzy i matek. B─Öd─ů wyci─ůga┼éy do mnie swoje malutkie d┼éonie, kt├│re kto┼Ť po─çwiartowa┼é, bo ja si─Ö przestraszy┼éem, ┼╝e runie moja s─Ödziowska kariera. Tak staniemy wszyscy. Teraz ja, potem tamci lekarze.
Elegant milcza┼é. Smutek przeradza┼é si─Ö w jego umy┼Ťle w gniew.
Stary zdziwacza┼éy tetryk chrzani farmazony - pomy┼Ťla┼é, by z┼éapa─ç r├│wnowag─Ö i wyprostowa─ç odrobin─Ö naruszony moralny kr─Ögos┼éup.
- Cz┼éowiek przed ┼Ťmierci─ů widzi wi─Öcej - s─Ödzia zajrza┼é do wn─Ötrza fili┼╝anki po czym odstawi┼é wystyg┼é─ů herbat─Ö, jakby dostrzeg┼é tam to, czego oczekiwa┼é - Tamci dostali swoje odroczenia wyrok├│w. Ale ten proces ruszy wkr├│tce po raz drugi tam, gdzie nie b─Ödzie go ┼Ťledzi─ç telewizja. I zapadni─ů wyroki skazuj─ůce, przy kt├│rych m├│j rak jest tylko ┼Ťmieszn─ů b┼éahostk─ů.
- Dzi─Ökuj─Ö panu, panie s─Ödzio za pouczaj─ůcy wyk┼éad - m┼éodzieniec podni├│s┼é si─Ö i wyci─ůgn─ů┼é r─Ök─Ö przez st├│┼é.
- Niech pan nie zmarnuje swojej szansy - powiedzia┼é staruszek, staraj─ůc si─Ö spojrze─ç w jego umykaj─ůce na boki oczy. Dziewczyna m┼éodego reportera by┼éa um├│wiona na aborcj─Ö za tydzie┼ä.
Czy┼╝by stary co┼Ť wiedzia┼é?
- Drugiej mieć pan już nie będzie - sędzia dokończył zdanie i ciężko opadł w fotel.


* Z uwagi na wszczepianie wi─Ökszej liczby dzieci do jamy macicy w procesie in vitro, aby zwi─Ökszy─ç szans─Ö rozwoju ci─ů┼╝y, w przypadku sytuacji, gdy implantacja uda┼éa si─Ö dla wi─Ökszej ni┼╝ oczekiwano liczby dzieci, dokonywane jest zabicie „nadplanowych” dzieci.


Andrzej Chodacki
Strona autorska


Autor opowiadania: Andrzej Chodacki
Urodzony w 31.05.1970 roku. Z powo┼éania m─ů┼╝ i ojciec, z zawodu lekarz. Pisze proz─Ö i poezj─Ö, a tak┼╝e fotografuje. Laureat kilkudziesi─Öciu konkurs├│w literackich. Jego opowiadania by┼éy drukowane mi─Ödzy innymi w Wydawnictwie My Book w Szczecinie, Miesi─Öczniku Literackim Akant w Bydgoszczy, Kwartalniku Literackim Horyzonty, w P├│┼éroczniku literackim „Inter-. Literatura–Krytyka–Kultura”, oraz w wielu czasopismach polonijnych na ca┼éym ┼Ťwiecie. W 2012 roku wyda┼é debiutanck─ů ksi─ů┼╝k─Ö z poezj─ů i fotografi─ů pt.„ Pejza┼╝e t─Ösknoty”. W 2013 roku wyda┼é cykl opowiada┼ä pt. „ Opowie┼Ťci ze ┼Ťwiata”. W 2014 roku wyda┼é kolejny cykl opowiada┼ä pt „ Wyczekuj─ůc dnia”.
W 2015 roku jego najnowsza powie┼Ť─ç pt „ Doktor Selia┼äski” zosta┼éa przet┼éumaczona na j─Özyk ukrai┼äski. Od 2015 roku cz┼éonek Unii Polskich Pisarzy Lekarzy


Od Redakcji: Opowiadania Andrzeja Chodackiego mo┼╝na r├│wnie┼╝ znale┼║─ç w dziale:Na ka┼╝dy temat.

Wersja do druku

Andrzej Chodacki - 09.08.16 19:53
Pani Ole┼äko. Jest mi bardzo mi┼éo czyta─ç takie s┼éowa. Na pewno nie zas┼éu┼╝y┼éem na pochwa┼éy, bo przecie┼╝ wci─ů┼╝ zadaj─Ö to pytania tak┼╝e sobie, nie tylko czytelnikom. Co ja sam bym zrobi┼é? Czy zaryzykowa┼ébym karier─Ö dla Prawdy?

Dzi┼Ť ju┼╝ wiem, cho─ç mam 46 lat, ┼╝e gdy stan─Ö przez Nim, moje ┼╝ycie b─Ödzie tyle warte, ile mi┼éo┼Ťci sprowadzi┼éem na ┼Ťwiat. Jako m─ů┼╝, ojciec, lekarz, cz┼éowiek. Mo┼╝liwe, ┼╝e niewiele b─Öd─Ö mia┼é w r─Ökach, bo moja kariera nie b─Ödzie mia┼éa tam ┼╝adnej warto┼Ťci.

Tym bardziej wsp├│┼éczuj─Ö politykom, kt├│rzy jedn─ů ustaw─ů potrafi─ů zniszczy─ç tysi─ůce ludzkich istnie┼ä. Tym bardziej pozytywnie zazdroszcz─Ö ┼Ťwi─Ötym kap┼éanom ( a znam takich kilku), kt├│rzy swoj─ů modlitw─ů mog─ů os┼éoni─ç od demon├│w setki oddanych im w opiek─Ö ludzi.

Co zrobi┼é reporter, gdy opu┼Ťci┼é mieszkanie s─Ödziego?
Co zrobimy my z reszt─ů naszego ┼╝ycia...?

Oleńka - 09.08.16 3:42
Pan Doktor Andrzej Chodacki JEST SUMIENIEM OBECNYCH HEDONISTYCZNYCH CZASOW. Czyli czlowiek prawdziwy. Cz┼éowiek, kt├│ry uto┼╝samia si─Ö z prawd─ů!
A zarazem skromny Cz┼éowiek umiej─ůcy w pi─Öknym polskim j─Özyku, nawi─ůza─ç kontakt z Internautami, Czytelnikami i komentatorami....!!!

Prawdziwa wolno┼Ť─ç nie ma szansy bytu, cz┼éowiek nie ma szansy decydowania o sobie, liczy si─Ö przede wszystkim uleg┼éo┼Ť─ç, pos┼éusze┼ästwo wobec oszala┼éej w┼éadzy, kt├│ra wszystko zniekszta┼éca a przede wszystkim sumienie Cz┼éowieka. Cz┼éowiek jak ten m┼éody reporter w powy┼╝szym opowiadaniu staje si─Ö niewolnikiem systemu, poddaje si─Ö jego mechanizmom - w efekcie ucieczka od cz┼éowiecze┼ästwa.
Ten wielki pisarz jaki jest dla mnie Dr Andrzej Chodacki w swoich opowiadaniach a tak┼╝e w najnowszej powie┼Ťci pt „ Doktor Selia┼äski” konfrontuje ze sob─ů dwie antagonistyczne natury: dobro i z┼éo!

Degradacja cz┼éowieka XXI wieku ju┼╝ w niemal ka┼╝dej sferze ┼╝ycia doprowadzi┼éa do wielu wypacze┼ä, kt├│rych ju┼╝ nie spos├│b tolerowa─ç. Dlatego dzi─Ökujmy Bogu za dar jakim obdarzy┼é Pana Doktora, za to Cz┼éowiecze┼ästwo kt├│rym przemawia do nas i potrafi ┼é─ůczy─ç sw├│j talent z czysto┼Ťci─ů wykonywania swojego zawodu.
Przesy┼éam pozdrowienia dla Pisarza i dlatych, kt├│rzy Go czytaj─ů!!!

Wszystkich komentarzy: (2)   

Publikowane komentarze s─ů prywatnymi opiniami naszych Czytelnik├│w. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialno┼Ťci za tre┼Ť─ç opinii.

20 Pa┼║dziernika 1947 roku
Przyw├│dca PSL Stanis┼éaw Miko┼éajczyk potajemnie opu┼Ťci┼é kraj.


20 Pa┼║dziernika 1773 roku
Urodził się Adam Naruszewicz, jezuita, polski pisarz (zm. 1796)


Zobacz wi─Öcej