Poniedziałek 11 Maja 2026r. - 131 dz. roku, Imieniny: Igi, Mamerta, Miry
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 16.01.07 - 14:24
Czytano: [2673]
Dział: Głos Polonii
W obronie...
polskich hierarchów
Kiedyś miałem do czynienia z niewygodną dla władz petycją, którą podpisali prawie wszyscy mojego fachu specjaliści i nic im nie mogli zrobić, bo innych w kraju nie mieli. Parę lat później była „Solidarność” i zauważyłem, że jeden z kolegów wypadł z kolejki do paru miesięcy atrakcyjniejszej pracy. Co oni od ciebie chcą? – zapytałem. Aaa, bo podpisałem zobowiązanie i nie napisałem sprawozdania – odpowiedział. No to napisz na mnie – poradziłem, jako że pełniłem wówczas funkcję w „Solidarności”. Może i nie była to rada najmądrzejsza, ale gdyby mu dzisiaj ktoś to sprawozdanie wyciągnął i byłoby tam tylko o mnie, to miałbym obowiązek go bronić. Nawet, a może tym bardziej, gdyby było to dla wielu niezrozumiałe.
Stan wojenny zastał mnie już za granicą i na późniejszą wieść o deklaracjach lojalności zacząłem słać apele, aby Wałęsa wezwał wszystkich do podpisania deklaracji i uważania ich za niewiążące. Uważałem, że trzeba z nimi prowadzić grę, by naszych ludzi przed represjami chronić, a nie wystawiać ich na „odstrzał”. Otrzymałem nawet potwierdzenie dotarcia moich apeli do Kraju, ale reakcji na nie nie było. Wręcz przeciwnie. Ludzie wzywani byli do odmowy podpisywania i skutkiem tego najwytrwalsi, najofiarniejsi wyrzucani byli z pracy, po czym gasły siły oporu i w nich i w ich głodujących rodzinach. Niektórzy już nigdy się po tym nie pozbierali. Byli wprawdzie i tacy, do których pomoc obficie docierała, a wśród nich m. in. ludzie rodzaju tych, którzy zawłaszczyli później solidarnościową Gazetę Wyborczą i podobni tym, którzy współuczestniczyli później w rabunkowych prywatyzacjach. Ci natomiast, którzy sens otwartego oporu wobec uzbrojonego przeciwnika sami ocenili negatywnie i w obronie bytu rodziny deklaracje podpisali, czynili to z poczuciem dokonywanej zdrady i wielu tak to do dzisiaj czuje.
Jakie jednak były ich dalsze losy? Czy ci niezłomni w oporze wytrwali? Niewątpliwie wielu walczy z tą mafią na różne sposoby dalej. Jeszcze ich więcej pochłonęła jednak trudna walka o byt własnej rodziny. Są też i tacy, którzy wtedy byli (bądź udawali, że są) z nimi, a dzisiaj są z nami. Ale są również tacy, którzy do oprawców i ich wielbicieli dołączyli. Bo z kim jest dzisiaj Celiński, Lityński, Onyszkiewicz i Frasyniuk? W czyje objęcia wrócili, niesłusznie nazywani solidarnościowcami, były PRL-owski poseł Mazowiecki i były PRL-owski funkcjonariusz Geremek? A przede wszystkim komu służył i służy Lech Wałęsa? Niemal wszyscy, którzy Wałęsę wybierali wiedzieli, że na swoją korzyść rozgrywać potrafi i zawierzyli, że te swoje umiejętności wykorzysta dla nas wszystkich, dla Polski. On jednak grał wciąż dalej tylko dla siebie i dla tych przy których korzystał. To przecież dzięki jego wetu ubecy mają uprzywilejowane emerytury do dzisiaj. Nie wymieniając wielu innych jego „zasług”. Bo gdyby nie one, to pewnie i „Bolka” by się w nim nie doszukiwano.
Jest więc naturalnym odruchem, że widząc dzisiaj dawnego solidarnościowca po stronie polskości wroga chcemy zajrzeć do jego teczki, żeby wyczytać czy nie był z nimi od zawsze. Jest równie naturalnym, że kogoś kto walczy dzisiaj razem z nami będziemy przed zarzutami bronić i jeśli nawet wcześniej zawinił, to go z pewnością nie odtrącimy. Piszę to oczywiście w związku ze sprawą Arcybiskupa Wielgusa, bo z zachowania naszych hierarchów wyłania mi się dość przejrzysty scenariusz. Wyobrażam bowiem sobie, że na pewnym etapie swojej kariery Arcybiskup Wielgus stanął w obliczu żądania podpisania deklaracji współpracy w zamian za otrzymanie paszportu, który był kluczem do kontynuowania studiów za granicą. Nic w tym dziwnego. Cimoszewicz niby swój, a też – wyjeżdżając na studia – podpisywał. Wyobrażam sobie dalej, że Arcybiskup Wielgus deklarację napisał i podpisał za wiedzą i zgodą swoich ówczesnych zwierzchników, wśród których byli Prymas Tysiąclecia i późniejszy Ojciec Święty Jan Paweł II, i że wie też o tym jego obecny przełożony Ksiądz Prymas Józef Glemp. Wynika to wyraźnie z postawy Księdza Prymasa, który otwarcie zaręcza za słowa Arcybiskupa Wielgusa, że rozmawiając z bezpieką nikomu nie zaszkodził. Prymasowi ufa z kolei Arcybiskup Głódź i kilku innych hierarchów, a za nimi też i Ojciec Rydzyk. Akurat to grono, które niedawno stoczyło ciężką walkę w obronie broniących wartości narodowych medialnych redut polskości: Radia Maryja i Telewizji „Trwam”. Dlaczego więc my mamy nie ufać Księdzu Prymasowi? Zwłaszcza, że alternatywą jest zawierzenie „Gazecie Wyborczej” i TVN.
Protestujący wierni mają swój własny, uproszczony obraz sytuacji, bo z transparentów i wypowiedzi przed Świątynią dowiedzieć się można, że „chcą Polaka, a nie Żyda”, i że ci, którzy są temu przeciwni, to „Sanhedryn”, który powinien się nawrócić. Rzecz oczywista, że okoliczności podpisania deklaracji współpracy Arcybiskupa Wielgusa, czy to skutkiem tajemnicy spowiedzi czy też w rezultacie złożonych przyrzeczeń, utrzymywane były w tajemnicy, a nie mogąc o tym mówić chciano z tym do Ingresu dotrwać. Nie wzięto jednak pod uwagę, że ONI mieli i mają dostęp do wszystkich akt i organizując totalną nagonkę koszernych – jak mówił Rywin – mediów (której uległo wielu z nas, a nawet i Pan Prezydent) nie pozostawili żadnych szans na powszechne zrozumienie złożonej sytuacji. Jeśli zaś taka jest rzeczywistość, to – w moim odczuciu – Ksiądz Arcybiskup popełnił jeden tylko błąd, a właściwie nieścisłość. Mówiąc bowiem, że nikomu nie szkodził, powiedział także, że niczego nie podpisywał. I chociaż, wobec pokazywanego bez przerwy na ekranach podpisanego zobowiązania, oczywistym było, że stwierdzenie to dotyczyło tylko ewentualnych sprawozdań czy meldunków, to jednak krwiożercze media natychmiast to podchwyciły i podniosły rejwach, że: „łże w żywe oczy”. Jakkolwiek to skądinąd słuszna idea, żeby również i kształtujących opinię publiczną dziennikarzy pozbawiać za „łgarstwa” stanowisk i odsuwać od wykonywania zawodu.
Prezes Jan Kobylański „po owocach poznaje” i zwraca uwagę, że ta medialna „kampania została bardzo dokładnie zaplanowana”, a „celem ataków wybrano kapłana-Polaka”, który w swym nauczaniu ...„zawsze odwołuje się do Tradycji i Patriotyzmu, staje w obronie Radia Maryja, z ogromną troską i niepokojem wypowiada się o demoralizacji naszego Narodu i nawołuje do patriotycznego wychowania dzieci i młodzieży”. A to nie odpowiada ...„kręgom, które reprezentuje i symbolizuje właśnie Gazeta Wyborcza”. Bo ... „nie chodzi o to, że abp Wielgus podpisał dokument współpracy z SB .. i nie o ...oczyszczenie Kościoła z tajnych współpracowników służb PRL, lecz o zniszczenie patriotycznego i propolskiego skrzydła w Kościele Katolickim w Polsce”, a szerzej o ...„atak na Polskę”..., „na Naród Polski”... i o „pretekst do ubezwłasnowolniania Kościoła Katolickiego w Polsce”. Warto to cenne oświadczenie przeczytać w całości.
Teraz najbliższy czas pokaże, czy ta smutna historia spowoduje autentyczną i pełną lustrację Naszego Kościoła, czy też ziszczą się obawy wzburzonych wiernych.
Andrzej Kolatorski
11.I.2007 r. Zurych
KGB - 28.01.07 10:19
Mysle ze to Moskwa zagrala Wielgusowa karta.
Dlatego TYLKO POWSZECHNE UJAWNIENIE DOKUMENTOW IPN JEST SZANSA DLA POLSKI IM WCZESNIERJ KOSCIOL TO ZROZUMIE TYM LEPIEJ.
TU NIE CHODZI O PLOTKI I KARIEROWICZOW PODPISUJACH SWISTKI PAPIERU . TU CHODZI O AGENTOW WPLYWU.
Dlaczego Polonia milczy Jareczek Kaczynski mowi ze Ponia to 100 tysiecy agentow zlodzieje i handlarze.... chyba ma racje-
J.P. - 18.01.07 17:51
Ks. Abp. Wielgus jest dla obecnej władzy politycznej
i pewnej części hierarchii kościelnej, za bardzo
Katolikiem, za bardzo Polakiem, za bardzo wykształconym, co nie odpowiada interesom
" starszych braci ", ktorzy rządzą Warszawą.
Viktor Polonus czesc I - 18.01.07 5:25
Dobrze że na arcybiskupa Warszawy nie wsadzono kogoś służącego 20 lat komunistycznej SB, podporządkowanej sowieckiej KGB. Wielgusem chciano uwiarygodnić całe ich SB-ckie środowisko, wyrządzając krzywdę dumnej Polsce Wyszyńskiego i Jana Pawła II Wielkiego. Zrobiono by także pośmiewisko z naszego świętego Kościoła oraz Papieża Benedykta XVI. Dwie komisje w tym jedna kościelna potwierdziły fakt współpracy arcybiskupa Wielgusa z SB, który przyparty do muru dowodami, w końcu sam się przyznał do współpracy z wywiadem PRL.Byli PZPR-owcy z SB-kami, ich agenci i całe towarzystwo grubej kreski, czyli koalicja strachu przed lustracją od zawsze walczą z takimi ludźmi jak ks. Isakowicz-Zalewski, który domaga się prawdy. Komuniści ze swoimi agentami pseudo opozycjonistami przecież kiedyś z łatwością się dogadali przy Okrągłym Stole. Wałęsa i jego ludzie, sprzedali prawdziwych ludzi opozycji i całą Polskę Jaruzelskiemu, Kiszczakowi i Kwaśniewskiemu. Następnie przefarbowali się na socjaldemokratów i liberałów (SLD, UW, UP, PO) i innych. W całym byłym obozie socjalistycznym do dziś wszędzie jednakowo są niebezpieczni. To oni mają ukradziony państwowy(narodowy) majątek, kasę, media i zaszczytne stanowiska w administracji państwowej.
Viktor Polonus czII - 18.01.07 5:27
Mają kasę, media i zaszczytne stanowiska w administracji państwowej i kościelnej. Dzięki komuszym układom są osobiście lub ich bliscy krewni na wysokopłatnych stanowiskach adwokatami, sędziami, komornikami itp. Świetnie poruszają się w bankach, urzędach skarbowych i biznesie, gdzie wykazują się mafijną bezwzględnością. Wielu uczciwych ludzi Solidarności jednoznacznie ocenia Wałęsę i Kwaśniewskiego z ich kumplami oraz ich pseudo-autorytety a także całą III RP. Kaczyński z Giertychem muszą jeszcze bardziej ograniczyć władzę gangsterów i baronów z SLD, oraz chłopców z byłej WSI. Za kratkami siedzi już Jakubowska, słynna lwica lewicy i paru innych Pęczaków czy Matusewiczów. Trzeba wsadzić do więzienia agenta i gangstera od narkomafii, Mazura z USA i wielu innych towarzyszy. Już nie pomoże były premier Miller z SLD i minister MSW Sobotka, przyjaciel byłego prezydenta Kwaśniewskiego oraz gangsterów ze Starachowic. Sprzątanie po postkomunistach jest trudne i będzie trwało jeszcze parę lat. W śród duchownych jak się okazuje czerwoni mają też pokaźną i wpływową grupkę swoich ludzi, tzw. księży patriotów z byłej PZPR i agentów SB z okresu PRL, co pokazują ostatnie wydarzenia. Duża część Narodu ogłupiona przez liberalno-czerwone media uważa ich niestety za swoje autorytety.
Viktor Polonus cz.III - 18.01.07 5:28
Najbardziej zdumiewająca jest także ostatnia postawa oo Rydzyka i jego Radia. My ludzie Solidarności mamy jednak olbrzymi szacunek do większości kapłanów i zakonników, którzy jak wiemy oparli się komunie. Wielu z nic znamy osobiście jako kapelanów związku. Bez heroicznego udziału całego Kościoła Katolickiego, a szczególnie Jana Pawła II i Stefana Wyszyńskiego prymasa tysiąclecia ten zbrodniczy system komunistyczny by się nie rozpadł. Ich opór wobec SB pokazują filmy-Prymas i Karol. Bez tysięcy bohaterskich kapłanów takich jak ks. Popiełuszko, Jankowski, Zalewski nie było by możliwości budowy wolnej demokratycznej Polski. Wierzę, że doczekamy się bardziej sprawiedliwej IV RP niż ta III(ubekistan), rządzona w większości przez agentów.
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pamięć umiera ostatnia
Rozpoczęcie uroczystości oznajmiło bicie dzwonu śmiertelnika, który został umieszczony przy Pomniku Katyńskim przez budowniczego Pomnika śp. Wojciecha...
29.04.26 - 10:35 |
Czytaj więcej


11 Maja 1034 roku
Urodził się Mieszko II, król Polski w latach 1025-1034.
11 Maja 1955 roku
Na konferencji w Warszawie powołano Układ Warszawski jako odpowiedź na przyjęcie RFN do NATO.