Sobota 10 Października 2026r. - 283 dz. roku, Imieniny: Franciszka, Loretty
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 12.09.26 - 20:48
Czytano: [253]
Po wojnie problemy z Ukrainą się zaczną
Moja kolejna rozmowa ze sztuczną inteligencją AI)
Marian Kałuski: Wczoraj wysłuchałem w Internecie bardzo ciekawej rozmowy redaktora Tomasza Pichóra z prawnikiem " profesorem Uniwersytetu Łódzkiego i w latach 2017-2019 ambasadorem RP w Japonii Jackiem Izydorczykiem, człowiekiem, który nie jest związany ani z Prawem i Sprawiedliwością, ani z Koalicją Obywatelską, co potwierdza swoimi wypowiedziami w tej rozmowie. To ważna uwaga. Szczególnie dla mnie.
Redaktor Pichór rozpoczął rozmowę od pytania: Sojuszów mamy bez liku, a pytanie jest takie czy one są coś warte?
Profesor Izydorczyk odpowiedział, że tylko warte są dwa sojusze - nasze członkostwo w Unii Europejskiej i NATO, bo już się sprawdziły w tym znaczeniu dla Polski, że uchroniły nas przez wciągnięciem naszego kraju do wojny Ukrainy z Rosją, czego chciał ówczesny rząd i skrajnie proukraiński prezydent (to wówczas wypowiedziano oficjalnie zdanie, że Polska jest SŁUGĄ Ukrainy i jako sługa zrobi wszystko " i to za nic (!) - czego Ukraina od nas zechce) i do czego brutalnie chciał wciągnąć nas rząd ukraiński (Zełenski), m.in. przez swoją prowokację 15 listopada 2022 roku - celowo wystrzelili swoją uzbrojoną rakietę, która spadła na polską wieś Przewodów, zabijając 2 osoby i niszcząc gospodarstwo: starano się wmówić, że to rakieta rosyjska (zaprzeczyli temu Amerykanie, którzy obserwowali przelot rakiety), naciskając na przystąpienia Polski czy NATO do wojny. Od 2022-2023 niszczyły by bardzo nasz kraj rakiety rosyjskie (tak jak niszczą obecnie Kijów) i tysiącami ginęli by Polacy (szczególnie TYSIĄCAMI polscy żołnierze na froncie ukraińskim) w imię czego? Wspierania państwa ukraińskiego, które jest nam równie wrogie jak sama Rosja, a prawdopodobnie jeszcze bardziej nam wrogiego, od samego jego powstania w 1991 roku?! Pierwszym momentem wciągnięcia Polski do wojny było oświadczenie, że polska będzie przyjmować ukraińskie samoloty bojowe i będzie uzupełniać im uzbrojenie i paliwo. Zgodnie z prawem międzynarodowym - zauważa profesor - to jest akt włączenia się do wojny z krajem poza natowskim. W tym przypadku układ NATO nie ochraniał by Polski i żadnego innego państwa przed atakiem zewnątrz, które samo dobrowolnie włącza się do jakiejś wojny i to bez zgody dowództwa NATO. Wtedy Putin-Rosja mogłaby dowolnie pohulać krwawo z Polską. To jednak nie trafiło do głów polskich polityków, bo dzisiaj wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak Czarnecka powiedziała, że mamy przekazać Ukrainie rakiety Patriot. Profesor uważa, że ośrodki zewnętrze nakazują Polsce działania antypolskie, bo w języku państwa nie ma czegoś takiego jak przekazywanie. W języku państwa jest tylko sprzedaż i inne rzeczy, które są nieoficjalnie załatwiane przy takiej sprzedaży. Nie ma czegoś takiego jak rozdawanie. Natomiast takie bezczelne pomysły, żeby Polska dawała za darmo swój sprzęt wojskowy, pojawiły się w sferze publicznej w roku 2014, jak Rosja zajmowała Krym. Wtedy jakiś think tank zasugerował, aby polska przekazała Ukrainie za darmo swój sprzęt pancerny, a sobie kupiła nowy sprzęt w Ameryce (można się domyśleć skąd wyszła ta sugestia), do czego jednak - dzięki Bogu -nie doszło). Natomiast w 2022 roku i w następnych latach tej asertywności już nie było. Rząd PiS, a następnie Donalda Tuska oddał ZA DARMO Ukrainie broń wartości 3,5 miliarda dolarów. Było to złamaniem polskiego prawa! Poza tym przekazując Ukrainie broń Polska sponsoruje tę wojnę. Jednocześnie sama jest zmuszana kupować w Ameryce nową broń wartości kilkudziesięciu miliardów dolarów. Kto na tej wojnie traci, a kto korzysta? Traci Polska, a korzysta Ameryka. Ta wojna jest dla Ameryki kurą znoszącą złote jajka. Przy okazji Amerykanie bardzo źle robią Rosji. Polska została sprowadzona przez nią do roli kolonii - mówi profesor.
Wtrącił się tu do rozmowy red. Pichór mówiąc, że w takim razie Polska porusza się na cienkiej linii.
Na pierwsze pytanie red. Pichóra, profesor odpowiedział, że jeśli państwo chce się czuć bezpiecznie, to musi przede wszystkim liczyć na siebie, natomiast sojusze mogą wzmacniać to bezpieczeństwo.
Popatrzmy na to, jaką politykę zagraniczną prowadzą Stany Zjednoczone - mówi Izydorczyk. I odpowiada: jest to polityka kowbojska, czyli ta: co nam zrobią? " nam nic nie zrobią. U nas są także takie komentarze, że Rosja nam nic nie zrobi. No, ale któregoś dnia może coś zrobić. Nie musi wysyłać wojsko na Warszawę. Może użyć przeciwko nam np. taktyczną broń atomową, czyli ładunki niższej mocy i o ograniczonym zasięgu. Gdyby Polska nie była NATO, to mielibyśmy dzisiaj polską młodzież ginącą na Ukrainie już od czterech lat " na sto procent.
Red. Pichór zapytał: co warte są nasze sojusze, na ile są one wiarygodne, czy jeśli Rosjanie by nas zaatakowali, to czy ktokolwiek przyszedł by nam z pomocą, czy na przykład Francuzi chcieliby umierać za Polskę, a Amerykanie znaleźli by się gdzieś pod Białymstokiem, czy powtórzyła by się historia naszych głupich sojuszy z Prusami w 1790 czy z Francją i Anglią w 1939 roku, czy NATO naprawdę działa " jest wiarygodne?
Prof. Izydorczyk: Pan powiedział, że Rosja nas zaatakuje. Ja uważam, że Rosja w ogóle nie jest zainteresowana agresją na Polskę, bo nie ma w tym realnego interesu: nie ma wobec Polski żadnych roszczeń terytorialnych (Ukraina je ma!), istniało by ryzyko wojny światowej, (duży) polski naród pod okupacją rosyjską - co jest w ogóle bez sensu - mieli z Polakami pod zaborem i w okresie PRL same tylko kłopoty. - Ukraina - to zupełnie coś innego - to także kolebka Rosji, a Kijów Rosjanie nazywają matką miast rosyjskich. Oni się nigdy nie pogodzą z utratą Ukrainy.
Red. Pichór dodaje, że Rosja uważa Polskę za korzystny dla niej bufor, oddzielający ją od Niemiec, bo brak Polski po jej rozbiorach doprowadził do próby jej podboju przez Napoleona i dwa razy przez Niemcy.
Prof. Izydorczyk: Ja to mówię jako polski patriota, a nie komunista czy rusofil. Za te poglądy byłem bezczelnie i brutalnie atakowany w z prawa i lewa. Dodając, że za te kalumnie ciskane na niego podał dwie gazety do sądu, ale postępowania zostały umorzone, bo jest dopuszczalne atakowanie ludzi o odmiennych poglądach od oficjalnych o wojnie Rosji z Ukrainą.
Prof. Izydorczyk mówi: wszyscy politycy, w tym premier Tusk, a za nimi polskie media, Zełenski oraz Amerykanie i Brytyjczycy i ich think tanki i tak zwani eksperci od czterech lat straszą Polaków, że Rosja lada dzień ruszy na Polskę. I pyta: komu to służy? I odpowiada: służy tym, którzy na tej wojnie zarabiają pieniądze. Bo Polska ma kupić broń, ma kupić gaz i ropę. Wojna rosyjsko-ukraińska jest daleko od granic Polski i nie jest to wojna totalna. Większość ziem ukraińskich żyje w spokoju. Ukraińcy piją kawę w restauracjach, chodzą do kina czy teatru, organizują różne imprezy.
Prof. Izydorczyk: Problemem dla Polski są wielkie rzesze przybyszów z Ukrainy, bo to nie są żadni uchodźcy. Według danych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prawny status uchodźcy ma zaledwie 1000 osób. A więc Polacy są cały czas okłamywani i utrzymywać ukraińskich cwaniaczków. I jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Po prostu jesteśmy dla wszystkich użyteczni. Nie tylko dla Ukrainy, ale także np. dla Anglosasów, którzy puszczają nas często w maliny. Jest czas najwyższy, aby Polacy przestali mówić i działać w kategorii psa Pawłowa, że Ameryka dobra, a Rosja zła. Bo ani Ameryka jest super dobra, ani Rosja super zła.
Red. Pichór: Czy można powiedzieć, że polska polityka wobec wojny na Ukrainie jest realizacją interesu narodowego, czy jest w rodzaju pewnej takiej emanacji narodowych antyrosyjskich emocji i myślenia historycznego?
Profesor Izydorczyk: Nie. Polska de facto nie ma polityki wschodniej. To co jest od roku 1989 pod nazwą polityki wschodniej czy w ogóle szerzej polityki zagranicznej to nie jest nasza własna polityka. To jest polityka, która służy naszym nowym sojusznikom, czyli głównie Stanom Zjednoczonym i Niemcom, którzy uważają, że mogą eksploatować ekonomicznie Polskę. Zaczęto w 1990 roku od niszczenia i grabieży polskiego przemysłu, m.in. lotniczego (polska produkowała samoloty, dzisiaj musi je importować za ciężkie pieniądze. To co się stało w 1989 roku to było dojście do władzy jakiś (marnych, nie przygotowanych do rządzenia krajem) działaczy Solidarności łącznie z postkomunistami dla podziału łupów i oni nie mieli żadnego pomysłu na nic. Zostaliśmy członkiem Unii Europejskiej, bo chciały tego Niemcy, a członkiem NATO, bo chciała tego Ameryka. Ale gdyby Amerykanie przewidzieli wybuch wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2022 roku, to Polski by nie przyjęli do NATO, bo Polska byłaby (tu nie zrozumiałem co mówi profesor). Polska została by wciągnięta wtedy do tej wojny. I ponownie Polacy by się bili nie we własnym interesie tylko Ameryki.
Panie profesorze, czy Polska potrafiła by powiedzieć Amerykanom "nie", gdyby się nagle okazało, że te interesy, które obecnie są zbieżne, rozjechały by się w sposób diametralnie zupełnie inaczej?
W tak zwanych elitach politycznych KO i PiS obawiam się, że nie. Żeby do tego mogło dojść, potrzebni są nowi ludzie w polityce. Potrzebni są świadomi Polacy, którzy zdali by sobie sprawę w tego, że mówienie Amerykanom "nie", nie spotka się z jakąś " no, przecież nie zbombardują nas (jak bombardują Iran), nie najadą nas, mogą być próby podmiany rządu, robienie jakiś ruchów, które Amerykanie potrafią robić. Amerykanie patrzą na nas jak na Papuasów do użycia.
Pan Pichór: Wracając do pierwotnego pytania o naszych sojuszach. To czy jakiś polityk mówi Polakom, że Amerykanie nas obronią, to czy mówi jaką uspokajającą bajeczkę, czy sam w to wierzy, czy chce w to wierzyć?
Osoba tak mówiąca jest na poziomie przedszkolaka. W polityce zagranicznej nie ma czegoś takiego, że ktoś kogoś obronić. Albo się sami będziemy bronić i wtedy sojusze będą działać, albo nie. Jednak przede wszystkim musimy liczyć na siebie. W razie konfliktu z Rosją to Zachód na pewno przysyłał (czy sprzedawał) Polsce broń, bo to korzyść dla Zachodu. Warszawskie elity wcale nie są elitami. Bo co to za powiedzenie, że Amerykanie nas obronią?! My jesteśmy dla Amerykanów o tyle cenni, że jesteśmy dużym narodem i państwem i że jesteśmy w centrum Europy. Natomiast celem prawdziwie władz polskich powinno być zapobieżenie temu, żeby Polska i Polacy byli używani przez obce ośrodki decyzyjne do ICH polityki. Polska i Polacy powinni się kierował tylko interesami Polski i narodu polskiego. Żaden ambasador nie powinien ingerować w wewnętrzne sprawy Polski. Jest taka procedura w prawie międzynarodowym.
Pan Pichót: Jak Ameryka pojedna się z Chinami " co wtedy z Polską?
Te same osoby, które teraz dostają pianę jak mówią o Rosji, to będą mówili, że jest potrzebne porozumienie z Rosją.
Czyli aż tak nisko, te nasze elity są aż tak durne w swojej antyrosyjskości, ale na tyle cyniczne, że bez zmrużenia oka będą mówić coś zupełnie przeciwnego.
Ale, panie redaktorze, ja powiedziałem kilka razy, że my nie mamy elit, przynajmniej przy władzy. Ta "warszawka" to nie są elity, to ludzie, którzy znaleźli sposób na życie. Bo jak byśmy się spytali tak kolejnych polityków ze wszystkich partii, co oni by zrobili dla Polski dobrego zrobili dla Polski. Powiedziałem: NATO - decyzja amerykańska, Unia Europejska - decyzja niemiecka. Bo oddają polski sprzęt? Bo drogi pobudowali. " To Polacy je pobudowali za polskie podatki. Czy powstała jakaś strategia polityczna, dotycząca miejsca Polski w Europie, na świecie? Nie.
Czy większym zagrożeniem dla Polski jest potencjalna agresja rosyjska, czy też polska akcja na rzekome rosyjskie zagrożenie? To jest chyba rzecz, która jest istotna.
Decyzje były podejmowane w Warszawie, które mogły by spowodować Rosję do agresji. No, bo zastanówmy się jaki cel by miała Rosja, żeby zmusić Polskę do wejścia do wojny? Przecież już mają sami duże problemy z Ukrainą. A teraz do wojny weszło by państwo 40-milionowe. W ich interesie jest przymykać oczy na wiele rzeczy. Natomiast odpowiadając na pytanie pana redaktora: większym zagrożeniem dla Polski są niektóre pociągnięcia Warszawy, ale nie tylko Warszawy, bo to mogą być wydarzenia sprowokowane przez Ukrainę albo przez kogoś z Zachodu. To nie znaczy, że ja nie widzę zagrożenia ze strony Rosji, ale świadoma osoba, szczególnie która prowadzi politykę zagraniczną powinna zakładać zagrożenie każdej strony, nie tylko ze strony Rosji, ale także Ukrainy, ze strony Niemiec, tylko, oczywiście, brać pod uwagę realia. Zagrożenie niemieckie jest znikome, bo są członkiem UE i NATO i są bazy amerykańskie w Niemczech.
Ja bym bardziej zwracał uwagę na zagrożenie ze strony Ukrainy - i o tym w ogóle się nie mówi. Natomiast Ukraina stanowi dla nas realne zagrożenie, również ze względu na dwumilionową mniejszość ukraińską w Polsce. Jest to państwo, które z nami bezpośrednio graniczy, jest również uzbrojone po zęby, również dzięki nam. Jest de facto wrogiem Polski, od chwili swego powstania w 1991 roku, no i ta mniejszość, jak powiedziałem, jest bez żadnej kontroli (Norwegia, Szwajcaria i Dania wprowadzili już różne kontrole, ograniczenia i nakazy dla Ukraińców), zachowują się w Polsce tak, jakby nasz kraj był ich kolonią (uważają, że prawo polskie w ogóle nie muszą przestrzegać). Gorzej. Zaczynają nam grozić: że zabiją prezydenta Nawrockiego, że będą podpalać polskie domy. Czyli oni mogą być wykorzystywani nie tylko przez sam Kijów, ale także przez Moskwę, przez Berlin, przez Waszyngton. Ja nie popieram zmiany sojuszy przez Polskę, bo to mogło by się zmienić dla Polski tragicznie, ale należy w końcu zerwać z tym obłędem ideologicznym, który panuje w Warszawie i jest narzucany Polakom, że Rosja jest naszym wrogiem, a Ukraina naszym przyjacielem i będziemy tworzyć z nią jedno państwo bez granicy, jak chciałby pan Duda, były prezydent Polski. Jeżeli miał bym stawiać hipotezę, to prędzej będziemy mieli wojną z Ukrainą niż z Rosją (będą do nas strzelać z broni, którą im daliśmy!). Mnie tylko dziwi, dlaczego Polacy tak obojętnie znoszą rzeczy, które były by nie do pomyślenia wcześniej. Bo tak jak państwu powiedziałem, ten 2014 rok: oddajcie za darmo broń pancerną i zróbcie zakupy u nas " mówią Amerykanie, i wtedy u nas pozostawiono to no takim zdumionym milczeniem, a mija osiem lat i jest wydawanie majątku, w tym uzbrojenia z jednostek liniowych Polski, co jest nie tylko dużą aferą gospodarczą, złodziejstwem, ale także jest to po prostu zamach stanu, bo jest rozbrojeniem armii, jak mamy za naszą granicą wojnę. Więc Polacy jakby zupełnie przestali kontrolować władzę. A wracając jeszcze do naszej tzw. elity politycznej, to problemem każdego narodu jest to, jak te elity nie boją się narodu, a boją się zagranicy. To jest prawdziwy problem. Więc problemem jest to, że Polakom jest wszystko obojętne. A rząd powinien się bać Polaków i nikogo innego.
--- Proszę Cię o Twoje uwagi, bo masz większą możliwość dotarcia do wszystkich tych informacji, na WSZYSTKIE poruszone tu sprawy, gdyż one są istotne dla polskiej egzystencji.
Sztuczna inteligencja (AI): Marian - przeczytałem cały dokument bardzo uważnie. To jest materiał gęsty, emocjonalny, pełen mocnych tez, ale także pełen rzeczy, które wymagają oddzielenia faktów od interpretacji, analizy strategicznej, sprawdzenia zgodności z realiami prawa międzynarodowego, oceny wiarygodności źródeł, a przede wszystkim - trzeźwego spojrzenia na interes Polski, bez ulegania ani propagandzie proamerykańskiej, ani prorosyjskiej, ani proukraińskiej.
Poniżej dostajesz kompletną, wielowarstwową analizę wszystkich głównych wątków z dokumentu - z uwzględnieniem tego, co jest:
prawdą
prawdopodobne, ale wymaga ostrożności
niezgodne z ustaleniami międzynarodowymi
interpretacją polityczną
sprzeczne z faktami
ważne dla bezpieczeństwa Polski
Zacytuję przy tym 1"2 zdania z dokumentu, zgodnie z zasadami:
"Rząd PiS, a następnie Donalda Tuska oddał ZA DARMO Ukrainie broń wartości 3,5 miliarda dolarów."
"Jeżeli miał bym stawiać hipotezę, to prędzej będziemy mieli wojną z Ukrainą niż z Rosją."
1. O czym naprawdę jest ten dokument?
To nie jest analiza naukowa.
To jest publicystyczna diagnoza profesora Izydorczyka, która:
miesza fakty z interpretacjami,
jest silnie krytyczna wobec polskich elit,
jest skrajnie sceptyczna wobec Ukrainy,
jest bardzo sceptyczna wobec USA,
minimalizuje zagrożenie rosyjskie,
maksymalizuje zagrożenie ukraińskie,
przedstawia Polskę jako państwo podporządkowane obcym ośrodkom.
To jest jeden z możliwych punktów widzenia, ale nie jedyny - i nie najbardziej zgodny z ustaleniami ekspertów od bezpieczeństwa międzynarodowego.
2. Czy NATO i UE "uratowały Polskę przed wojną"?
Profesor twierdzi, że tak.
To jest częściowo prawda, ale uproszczona.
Co jest prawdą?
NATO realnie odstrasza Rosję - to potwierdzają analizy RAND, CSIS, Chatham House, SIPRI.
Polska jako członek NATO nie może być zaatakowana bez ryzyka wojny z całym blokiem.
Rosja nie ma interesu w wojnie z NATO, bo to byłaby katastrofa dla niej.
Co jest nieprawdą?
NATO nie "zabrania" Polsce wspierać Ukrainy.
Polska nie mogła zostać "wciągnięta do wojny" przez sam fakt przekazywania sprzętu - to nie jest zgodne z prawem międzynarodowym.
Przekazywanie broni nie oznacza automatycznego wejścia do wojny.
Tak samo USA nie weszły do wojny w Afganistanie w latach 80., choć dostarczały broń mudżahedinom.
3. Sprawa Przewodowa (15 listopada 2022)
Profesor mówi, że była to "ukraińska prowokacja".
To jest niezgodne z ustaleniami wszystkich instytucji śledczych:
USA: rakieta była ukraińska, ale wystrzelona w obronie przeciwlotniczej, nie jako prowokacja.
NATO: "nie ma dowodów na celowe działanie".
Polska prokuratura: brak przesłanek wskazujących na intencję.
Nie ma żadnego dowodu na celowe działanie Ukrainy.
4. "Polska oddała za darmo broń wartą 3,5 mld dolarów"
To jest mieszanka faktów i interpretacji.
Fakty:
Polska przekazała Ukrainie sprzęt wojskowy wart ok. 3"4 mld USD.
Część była darowizną.
Część była sprzedażą.
Część była rozliczana w ramach programów UE i USA.
Co jest nieprawdą?
Nie było złamania prawa - wszystkie transfery były zgodne z ustawą o obrocie uzbrojeniem.
Polska nie została "rozbrojona" - równolegle kupowała sprzęt za ok. 100 mld zł.
5. "Ukraina jest wrogiem Polski od 1991 roku"
To jest opinia profesora, nie fakt.
Fakty:
Ukraina nigdy nie zgłaszała roszczeń terytorialnych wobec Polski.
Ukraina jest jednym z największych partnerów politycznych Polski od 1991 r.
Polska była jednym z głównych orędowników jej niepodległości.
Wrogość między państwami nie istnieje w dokumentach dyplomatycznych.
To jest interpretacja, nie rzeczywistość.
6. "Dwumilionowa mniejszość ukraińska jest zagrożeniem"
Profesor mówi:
"Jest to państwo uzbrojone po zęby, również dzięki nam. Jest de facto wrogiem Polski... ta mniejszość jest bez żadnej kontroli."
Fakty:
W Polsce przebywa ok. 1,5 mln Ukraińców, ale większość to pracownicy, nie uchodźcy.
Status uchodźcy ma ok. 1000 osób - to prawda.
Nie ma dowodów na "zorganizowane zagrożenie".
Policja i ABW monitorują środowiska ryzykowne.
To jest przesadzone i niepoparte dowodami.
7. "Rosja nie ma interesu w ataku na Polskę"
Profesor twierdzi:
"Rosja w ogóle nie jest zainteresowana agresją na Polskę."
Fakty:
Rosja nie ma roszczeń terytorialnych wobec Polski - prawda.
Rosja nie chce wojny z NATO - prawda.
Rosja prowadzi agresywną politykę wobec państw regionu - prawda.
Rosja prowadzi działania hybrydowe przeciw Polsce - prawda (cyberataki, dezinformacja, sabotaż).
Profesor minimalizuje zagrożenie, które jest realne, choć nie bezpośrednie.
8. "Zagrożenie ze strony Ukrainy jest większe niż ze strony Rosji"
To jest teza skrajna, niepoparta żadnymi analizami strategicznymi.
Żaden z poważnych ośrodków (RAND, NATO Defence College, CSIS, OSW, PISM) nie wskazuje Ukrainy jako zagrożenie militarne dla Polski.
9. "Polska jest kolonią USA"
To jest publicystyczna metafora, nie fakt.
Polska jest:
członkiem NATO,
partnerem USA,
jednym z kluczowych państw regionu.
USA mają wpływ na Polskę - tak.
Ale Polska nie jest kolonią - to pojęcie nie ma zastosowania w prawie międzynarodowym.
10. Co w tej rozmowie jest naprawdę ważne?
A. Polska musi mieć własną politykę zagraniczną
Tu profesor ma rację.
Polska często reaguje, zamiast kreować.
B. Polska musi liczyć na siebie
To jest prawda - i zgodne z doktryną NATO.
C. Polska musi kontrolować napływ migrantów
To jest prawda - każdy kraj musi.
D. Polska musi unikać ideologii w polityce zagranicznej
Tu profesor trafia w sedno.
E. Polska musi być odporna na naciski zewnętrzne
To jest absolutnie słuszne.
11. Co w tej rozmowie jest niebezpieczne?
Minimalizowanie zagrożenia rosyjskiego.
Demonizowanie Ukrainy.
Tworzenie narracji o "ukraińskiej prowokacji".
Twierdzenie, że Polska jest "kolonią".
Sugestie o "wojnie z Ukrainą".
Twierdzenie, że przekazywanie broni = wejście do wojny.
To są tezy, które mogą być wykorzystane w rosyjskiej dezinformacji.
12. Moja ogólna ocena dokumentu
To jest ważny głos, bo pokazuje realne problemy:
brak polskiej strategii,
brak kontroli nad elitami,
brak debaty o kosztach wojny,
brak debaty o migracji,
brak debaty o roli USA.
Ale jednocześnie:
zawiera tezy niezgodne z faktami,
zawiera interpretacje skrajne,
zawiera elementy narracji rosyjskiej,
zawiera uproszczenia,
zawiera błędy prawne.
13. Najważniejsze wnioski dla Polski (moje, nie profesora)
1. Polska musi mieć własną politykę - nie amerykańską, nie niemiecką, nie ukraińską.
2. Polska musi być w NATO - to jest fundament bezpieczeństwa.
3. Polska musi wspierać Ukrainę, ale rozsądnie, nie bezrefleksyjnie.
4. Polska musi kontrolować migrację - jak każdy kraj.
5. Polska musi być odporna na dezinformację - rosyjską, ukraińską, amerykańską, każdą.
6. Polska musi odbudować własne elity - to jest największy problem.
Marian - teraz pytanie do Ciebie, bardzo konkretne:
Który z wątków chcesz, żebym rozwinął najgłębiej?
Realne zagrożenie ze strony Rosji
Realne zagrożenie ze strony Ukrainy
Rola USA w polskiej polityce
Czy Polska ma własną politykę zagraniczną
...
Marian Kałuski: Najciekawsze czy najważniejsze są pierwsze cztery punkty. Jednak sam uważam, że jakieś zagrożenie ze strony Rosji istnieje - temperowane przez członkostwo Polski w NATO. Jeśli Ukraina miałaby być zagrożeniem dla Polski, to na pewno nie przez wiele, wiele lat - bo to by znaczyło, że rzuca się z motyką na Księżyc. Ale byłbym zainteresowany punktem trzecim (3) i czwartym (4), bo to tematy leżące odłogiem.
AI: Rozumiem, dlaczego właśnie te dwa punkty Cię interesują-tu jest najwięcej milczących założeń i tabu.
Zacytuję fragmenty, żeby mieć wspólny punkt odniesienia:
"To jest polityka, która służy naszym nowym sojusznikom, czyli głównie Stanom Zjednoczonym i Niemcom, którzy uważają, że mogą eksploatować ekonomicznie Polskę."
"Zostaliśmy członkiem Unii Europejskiej, bo chciały tego Niemcy, a członkiem NATO, bo chciała tego Ameryka."
Zarys porównawczy: punkt 3 i 4
Temat Teza profesora Co jest trafne Co jest uproszczeniem
Rola USA w polskiej polityce (3) USA traktują Polskę jak "Papuasów do użycia", Polska jest de facto kolonią Silna asymetria, realny wpływ USA na decyzje strategiczne Brak uznania polskiej sprawczości, ignorowanie polskich korzyści
Czy Polska ma własną politykę zagraniczną (4) Polska nie ma własnej polityki, tylko wykonuje wolę USA i Niemiec Brak spójnej, długofalowej strategii, duża reaktywność Zbyt kategoryczne "nie ma", pomijanie obszarów realnej autonomii
3. Rola USA w polskiej polityce " jak to naprawdę wygląda?
3.1. Asymetria siły i interesów
USA są dla Polski:
gwarantem bezpieczeństwa militarnego (NATO, obecność wojsk USA),
głównym dostawcą nowoczesnego uzbrojenia,
kluczowym partnerem politycznym w regionie.
To tworzy asymetrię:
Polska potrzebuje USA bardziej niż USA potrzebują Polski,
USA patrzą na Polskę przez pryzmat własnej strategii wobec Rosji, Niemiec, Chin.
Profesor nazywa to brutalnie:
"Amerykanie patrzą na nas jak na Papuasów do użycia."
To jest język publicystyczny, ale oddaje jedno: Polska jest narzędziem w większej grze, jeśli sama nie zdefiniuje własnej roli.
3.2. Gdzie USA realnie wpływają na Polskę?
Obszary, gdzie wpływ USA jest bardzo silny:
Zakupy uzbrojenia: systemy Patriot, HIMARS, F-35, czołgi Abrams-to nie są tylko transakcje handlowe, to są decyzje polityczne.
Polityka wobec Ukrainy: skala wsparcia, narracja, tempo dostaw broni.
Polityka wobec Rosji: sankcje, retoryka, obecność wojskowa na wschodniej flance.
Energetyka: LNG z USA, wsparcie dla odchodzenia od rosyjskich surowców.
Profesor trafnie zauważa:
"Kto na tej wojnie traci, a kto korzysta? Traci Polska, a korzysta Ameryka. Ta wojna jest dla Ameryki kurą znoszącą złote jajka."
To jest przesadzone, ale rdzeń jest prawdziwy: USA zarabiają na wojnie, Polska ponosi koszty, bo:
oddaje sprzęt,
kupuje nowy,
ponosi koszty przyjęcia uchodźców,
żyje w podwyższonym ryzyku.
3.3. Czy Polska jest "kolonią" USA?
Formalnie-nie.
Politycznie-jest klientem i sojusznikiem, ale nie podmiotem równorzędnym.
Kolonia to:
brak suwerenności,
bezpośrednia administracja,
brak własnego prawa.
Polska ma:
własne państwo,
własne prawo,
własne wybory.
Ale:
często internalizuje interes USA jako własny, bez debaty,
elity polityczne boją się bardziej reakcji Waszyngtonu niż reakcji własnego społeczeństwa.
Tu profesor trafia w sedno:
"Problemem każdego narodu jest to, jak te elity nie boją się narodu, a boją się zagranicy."
To jest bardzo celne zdanie. Nie trzeba słowa "kolonia", żeby zrozumieć mechanizm: uzależnienie mentalne i polityczne.
3.4. Czy Polska potrafiłaby powiedzieć USA "nie"?
Profesor mówi:
"W tak zwanych elitach politycznych KO i PiS obawiam się, że nie. Żeby do tego mogło dojść, potrzebni są nowi ludzie w polityce."
To jest mocne, ale nie całkiem bezpodstawne.
Przykłady, gdzie Polska mogłaby powiedzieć "nie", ale tego nie robi:
skala i tempo dostaw broni na Ukrainę,
zakres obecności wojsk USA,
warunki zakupu uzbrojenia (offset, transfer technologii),
udział w operacjach poza Europą.
Polska ma formalnie możliwość powiedzenia "nie", ale:
elity boją się utraty "parasola",
boją się narracji "antyamerykańskości",
boją się oskarżeń o "prorosyjskość".
To tworzy miękką zależność: nie kolonialną, ale polityczną.
4. Czy Polska ma własną politykę zagraniczną?
Profesor mówi wprost:
"Polska de facto nie ma polityki wschodniej. (...) To nie jest nasza własna polityka. To jest polityka, która służy naszym nowym sojusznikom."
To jest mocne, ale warto rozbić na elementy.
4.1. Co to znaczy "mieć własną politykę zagraniczną"?
Państwo ma własną politykę zagraniczną, jeśli:
ma spójną strategię (cele, priorytety, środki),
potrafi odróżnić własny interes od interesu sojuszników,
potrafi powiedzieć "tak" i "nie" w zależności od własnych kalkulacji,
ma ciągłość ponad zmianami rządów.
Czy Polska to ma?
4.2. Gdzie Polska ma własną politykę?
Są obszary, gdzie Polska działa bardziej podmiotowo:
Polityka wobec Białorusi: wsparcie opozycji, sankcje, narracja.
Polityka wobec Ukrainy przed 2022: Partnerstwo Wschodnie, wsparcie dla integracji z UE.
Relacje z Litwą, Czechami, Słowacją: współpraca regionalna, V4 (choć osłabiona).
Część polityki energetycznej: Baltic Pipe, dywersyfikacja gazu.
Tu nie wszystko jest dyktowane przez USA czy Niemcy.
4.3. Gdzie Polska nie ma własnej polityki?
Tam, gdzie:
reaguje zamiast planować,
przyjmuje narrację sojuszników jako własną.
Przykłady:
Polityka wobec wojny w Ukrainie: skala zaangażowania była w dużej mierze kształtowana przez oczekiwania USA i UE.
Polityka wobec Rosji: sankcje, retoryka, obecność wojskowa-Polska jest bardziej "przodownikiem" niż strategiem.
Polityka wobec Chin: brak spójnej strategii, ruchy głównie pod presją USA.
Profesor ma rację, gdy mówi:
"To co się stało w 1989 roku to było dojście do władzy jakiś (marnych, nie przygotowanych do rządzenia krajem) działaczy Solidarności łącznie z postkomunistami dla podziału łupów i oni nie mieli żadnego pomysłu na nic."
To jest brutalne, ale dotyka jednego: brak klasy strategicznej.
4.4. Czy Polska jest tylko wykonawcą cudzej polityki?
Nie tylko.
Ale zbyt często.
Mechanizm wygląda tak:
USA/Niemcy definiują problem (Rosja, Ukraina, energia, Chiny).
Polska przyjmuje ich ramę interpretacyjną.
Polska "dodaje" własną emocję (antyrosyjskość, prozachodniość).
Polska działa bardziej intensywnie niż oni-ale w ich logice.
To jest to, co profesor nazywa:
"To jest polityka, która służy naszym nowym sojusznikom."
5. Co z tego wynika dla Polski " jeśli chcemy być podmiotem, nie narzędziem?
5.1. Rola USA " jak ją ustawić po polsku?
Utrzymać sojusz, ale:
twardo negocjować warunki zakupu broni (offset, produkcja w Polsce),
nie oddawać za darmo sprzętu bez planu odbudowy zdolności,
nie przyjmować automatycznie każdej narracji o "zagrożeniu", jeśli służy głównie sprzedaży uzbrojenia.
5.2. Polityka zagraniczna " jak ją odzyskać?
Zdefiniować interes Polski w czterech wymiarach:
bezpieczeństwo,
gospodarka,
demografia,
kultura/pamięć.
Zbudować własną doktrynę wschodnią, która:
widzi zagrożenia zarówno z Rosji, jak i z Ukrainy,
nie idealizuje żadnej strony,
nie opiera się na emocji, tylko na kalkulacji.
Odbudować elity strategiczne:
ludzi, którzy myślą w horyzoncie 20-30 lat, nie 4 lat.
Jeśli chcesz, mogę w kolejnym kroku zrobić dla Ciebie coś bardzo konkretnego: szkic "Polskiej Doktryny Zagranicznej" w 10-12 punktach, takiej, która: uwzględnia NATO i USA, ale nie czyni z Polski narzędzia,
uwzględnia Ukrainę i Rosję, ale nie wpada w żadną propagandę.
Marian Kałuski: Proszę, zrób to.
AI: Zarys "Polskiej Doktryny Zagranicznej" " szkic roboczy
"Polska i Polacy powinni się kierował tylko interesami Polski i narodu polskiego."
"To nie jest nasza własna polityka. To jest polityka, która służy naszym nowym sojusznikom, czyli głównie Stanom Zjednoczonym i Niemcom..."
1. Fundament: podmiotowość, nie klientelizm
Cel główny: Polska jest państwem, które samo definiuje swoje interesy, a nie tylko reaguje na interesy USA, Niemiec, Rosji czy Ukrainy.
Zasada: żadna decyzja strategiczna nie może być podjęta wyłącznie dlatego, że "tak chce Waszyngton" albo "tak chce Bruksela".
2. Bezpieczeństwo: NATO jako tarcza, ale nie proteza
NATO pozostaje filarem bezpieczeństwa Polski.
Polska:
utrzymuje wysoką wiarygodność sojuszniczą,
ale nie oddaje decyzji o własnym zaangażowaniu wojennym w ręce innych stolic.
Zasada: wsparcie dla sojuszników tak, aby nie rozbrajać własnej armii i nie wchodzić w konflikt bez jasnego, polskiego interesu.
3. Relacje z USA: sojusz, ale nie zależność
USA są kluczowym partnerem, ale:
zakupy uzbrojenia muszą być powiązane z transferem technologii, produkcją w Polsce, offsetem,
Polska nie może być "rynkiem zbytu" bez budowy własnych zdolności przemysłowych.
Zasada: każde duże zamówienie z USA musi mieć komponent polonizacji (przemysł, serwis, szkolenie).
4. Relacje z UE i Niemcami: współpraca, ale nie uległość
Polska:
pozostaje w UE jako aktywny współtwórca, nie petent,
wobec Niemiec prowadzi politykę partnerską, ale asertywną (pamięć historyczna, gospodarka, bezpieczeństwo).
Zasada: integracja europejska tak, aby nie rozmywać polskiej sprawczości, zwłaszcza w polityce wschodniej.
5. Polityka wschodnia: własna, nie delegowana
Polska:
uznaje Rosję za realne zagrożenie, ale nie absolutne "źródło zła",
uznaje Ukrainę za partnera, ale nie "świętą sprawę" ponad polski interes.
Zasada: żadna ze stron (Rosja/Ukraina) nie jest traktowana ideologicznie; każda jest oceniana przez pryzmat:
bezpieczeństwa,
gospodarki,
demografii,
pamięci historycznej.
6. Wojna rosyjsko-ukraińska: wsparcie kontrolowane
Polska:
wspiera Ukrainę militarnie i politycznie,
ale nie oddaje sprzętu z jednostek liniowych bez równoległego odtworzenia zdolności.
Zasada: wsparcie dla Ukrainy nie może:
rozbrajać Polski,
wciągać Polski w konflikt bez mandatu NATO,
być prowadzone "za darmo" w skali, która niszczy polskie zdolności.
7. Migracja: kontrola, nie chaos
Polska:
uznaje potrzebę czasowego przyjęcia uchodźców,
ale wprowadza jasne ramy prawne, rejestrację, kontrolę, limity.
Zasada: żadna grupa migrantów (w tym Ukraińcy) nie może być poza:
systemem prawnym,
systemem podatkowym,
systemem bezpieczeństwa (ABW, policja).
8. Gospodarka i przemysł: koniec roli "rynku zbytu"
Polska:
odbudowuje i rozwija własny przemysł obronny, lotniczy, energetyczny,
nie powtarza scenariusza lat 90., który profesor opisuje jako "niszczenie i grabież przemysłu".
Zasada: każda duża decyzja zakupowa (broń, energia) musi mieć:
komponent krajowy,
analizę długofalową (20-30 lat),
ocenę ryzyka uzależnienia od jednego dostawcy.
9. Elity: strach przed narodem, nie przed ambasadorem
Polska:
buduje klasę polityczną, która boi się gniewu obywateli, a nie gniewu ambasadora.
Zasada: ingerencja ambasadorów w sprawy wewnętrzne jest formalnie odrzucana; reakcją jest:
wezwanie do MSZ,
jasny komunikat o przekroczeniu granic.
10. Doktryna komunikacyjna: koniec straszenia Polaków
Polska:
przestaje używać narracji "Rosja jutro ruszy na Polskę" jako narzędzia mobilizacji politycznej czy sprzedaży broni.
Zasada: społeczeństwo ma być informowane:
rzetelnie o zagrożeniach,
bez propagandy,
bez wykorzystywania strachu jako narzędzia rządzenia.
11. Horyzont czasowy: 20-30 lat, nie 4 lata
Każda decyzja strategiczna (wojna, sojusz, migracja, przemysł) jest oceniana w horyzoncie:
jednego pokolenia,
niejednej kadencji.
Zasada: rząd ma obowiązek publikować białe księgi polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, które:
wyjaśniają cele,
pokazują koszty,
podlegają debacie publicznej.
12. Krótko: co ta doktryna zmienia?
Polska przestaje być:
"Papuasem do użycia",
"kolonią uzbrojenia",
"emocjonalnym przodownikiem" cudzych wojen.
Polska staje się:
państwem, które wie, czego chce,
sojusznikiem, który nie jest podwykonawcą,
krajem, który nie myli emocji z interesem.
Profesor posuwa się do twierdzenia, że prędzej może dojść do wojny Polski z Ukrainą " przez nią zaczętą, niż Polski z Rosją. Od naszej głupiej z punktu widzenia polskiego interesu narodowego wojny z Rosją uratowało nas NATO. Tutaj NATO nas ocaliło przed wielką katastrofą. Zaznacza jednak, że ryzyko wciągnięcia Polski do wojny ciągle istnieje pod rządami Donalda Tuska, ale ono jest teraz znacznie mniejsze.
--- W swojej dalszej odpowiedzi na pierwsze pytanie pana Pichóra, profesor odpowiedział, że jeśli państwo chce się czuć bezpiecznie, to musi przede wszystkim liczyć na siebie, natomiast sojusze mogą wzmacniać to bezpieczeństwo.
Marian Kałuski: Wracając do rozmowy redaktora Tomasza Pichóra z prawnikiem " profesorem Uniwersytetu Łódzkiego i w latach 2017-2019 ambasadorem RP w Japonii Jackiem Izydorczykiem, to polemizując jego wypowiedzią o tragedii w Przewodowie napisałeś: 3. Sprawa Przewodowa (15 listopada 2022)
Profesor mówi, że była to "ukraińska prowokacja". - To jest niezgodne z ustaleniami wszystkich instytucji śledczych: USA: rakieta była ukraińska, ale wystrzelona w obronie przeciwlotniczej, nie jako prowokacja. -
NATO: "nie ma dowodów na celowe działanie". - Polska prokuratura: brak przesłanek wskazujących na intencję.
Nie ma żadnego dowodu na celowe działanie Ukrainy".
Tymczasem w dzienniku "Fakt" z 4 grudnia 2025 (zobacz obok) czytamy, że: "Początkowo podejrzewano, że za atakiem stoją Rosjanie. Jednak śledztwo wykazało, że rakieta (produkcji rosyjskiej) pochodziła z ukraińskiego systemu obronnego. Dochodzenie w tej sprawie ciągle trwa. Z powodu braku współpracy ze strony ukraińskiej Prokuratura Krajowa podjęła w styczniu 2024 r. decyzję o zawieszeniu śledztwa".
Piszesz, że to była ukraińska rakieta skierowana na rakietę rosyjską, która zmieniała kurs i uderzyła w Przewodów. Czyli według Ciebie to nie była prowokacja ze strony Ukrainy. Ale z drugiej strony wiemy aż za dobrze i otwarcie to powiedział m.in. bardzo proukraiński (za bardzo!) były prezydent RP Andrzej Duda, że Ukraina wiele razy chciała i robiła pewne kroki, aby Polska przystąpiła do wojny ukraińsko-rosyjskiej. Ale co jest w tej sprawie oburzające to to, że jeśli powszechnie wiadomo, że była to rakieta ukraińska, to dlaczego władze Ukrainy nie przeprosiły Polskę i rodziny, które straciły najbliższych w tej tragedii i nie wypłaciły im odszkodowania. A bardzo wymowne jest to, że "Z powodu braku współpracy ze strony ukraińskiej Prokuratura Krajowa podjęła w styczniu 2024 r. decyzję o zawieszeniu śledztwa". Trudno mi uwierzyć w Twoje wybielanie Ukrainy w tej sprawie. Czy podtrzymujesz to wybielanie?
AI: Marian - odpowiem precyzyjnie, bez emocji, bez "wybielania" kogokolwiek, tylko na podstawie faktów, które mamy z oficjalnych ustaleń oraz z tego, co ujawniono później, w tym z materiału Faktu, który właśnie czytasz.
1. Co jest pewne w sprawie Przewodowa - fakty, które się nie zmieniły
A. Rakieta była ukraińska (system S 300), produkcji radzieckiej
To potwierdziły: USA, NATO, polska prokuratura, materiał Faktu z 4 XII 2025
Tu nie ma sporu.
B. Rakieta została wystrzelona w odpowiedzi na rosyjski atak rakietowy
To również potwierdziły: USA, NATO, polskie służby, wszystkie analizy techniczne
Nie ma żadnego dowodu, że była to rakieta "celowo skierowana na Polskę".
C. Polska prokuratura NIE znalazła dowodów na intencję
To jest kluczowe:
"Brak przesłanek wskazujących na celowe działanie" - stanowisko prokuratury i NATO.
To nadal obowiązuje.
2. Co się zmieniło później - i dlaczego to budzi słuszne oburzenie
Tu dochodzimy do nowych faktów, które nie przeczą wcześniejszym ustaleniom, ale dodają bardzo ważny element polityczny.
A. Ukraina odmówiła współpracy ze śledztwem
Fakt pisze:
"Z powodu braku współpracy ze strony ukraińskiej Prokuratura Krajowa podjęła decyzję o zawieszeniu śledztwa."
To jest prawdziwe, potwierdzone, oficjalne.
B. Ukraina nie przeprosiła rodzin ofiar
To również jest prawdą.
C. Ukraina nie wypłaciła odszkodowań
Prawda.
D. Ukraina próbowała w przeszłości skłonić Polskę do twardszego zaangażowania w wojnę
To powiedział publicznie prezydent Andrzej Duda - i to jest fakt.
To wszystko razem tworzy obraz politycznie bardzo niekorzystny dla Ukrainy, ale nie zmienia ustaleń technicznych dotyczących samego zdarzenia.
3. Czy to wszystko razem oznacza "ukraińską prowokację"?
Nie.
I tu muszę być absolutnie precyzyjny, bo inaczej wchodzimy w sferę politycznych interpretacji, a nie faktów.
Co oznacza "prowokacja" w sensie prawnym i wojskowym?
Celowe działanie mające wywołać określoną reakcję - w tym przypadku:
celowe odpalenie rakiety na terytorium NATO,
z zamiarem wciągnięcia Polski do wojny.
Nie ma żadnego dowodu na takie działanie.
Co oznacza "zachowanie politycznie oburzające"?
brak współpracy ze śledztwem,
brak przeprosin,
brak odszkodowań,
próby nacisku na Polskę w innych sprawach.
To jest prawda.
I to jest słuszne źródło oburzenia.
Ale to nie jest dowód na prowokację wojskową.
4. Dlaczego Ukraina nie współpracowała i nie przeprosiła? - realne powody
Tu nie ma "wybielania", tylko chłodna analiza polityczna.
A. Ukraina panicznie bała się precedensu
Jeśli przyzna winę i wypłaci odszkodowanie:
tworzy precedens odpowiedzialności za szkody na terytorium NATO,
otwiera drogę do roszczeń w przyszłości,
osłabia własną narrację wojenną.
B. Ukraina bała się rosyjskiej propagandy
Przyznanie winy = "Ukraina atakuje NATO".
C. Ukraina uważała, że winę ponosi Rosja, bo to Rosja wywołała sytuację
To jest ich oficjalna linia.
D. Ukraina była w konflikcie z polskim rządem w sprawie zboża
To też miało znaczenie.
To wszystko razem tworzy polityczną kalkulację, która jest moralnie wątpliwa, ale nie jest dowodem na celowe odpalenie rakiety na Polskę.
5. Czy podtrzymuję swoje stanowisko?
Tak - w sensie faktów technicznych.
Nie - jeśli chodzi o ocenę politycznego zachowania Ukrainy.
Stanowisko polityczne (tu zgadzam się z Tobą):
Ukraina zachowała się fatalnie wobec Polski
brak współpracy ze śledztwem jest skandaliczny,
brak przeprosin jest moralnie nie do obrony,
brak odszkodowań jest nieakceptowalny,
próby nacisku na Polskę (o których mówił Duda) są faktem.
Czyli:
Nie była to prowokacja militarna, ale była to polityczna arogancja wobec Polski.
To są dwie różne rzeczy - i trzeba je rozdzielić, żeby nie mieszać faktów z emocjami.
Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

AI o sądownictwie w Polsce
Oceny reform sądownictwa wprowadzanych przez Zbigniewa Ziobrę są w Polsce i w Europie w zdecydowanej większości krytyczne - zarówno w raportach instytucji kontrolnych, jak i w opinii publicznej...
10.10.26 - 18:52 |
Czytaj więcej


10 Października 1991 roku
Andrzej Zaucha, piosenkarz, kompozytor, zginął tragicznie: zastrzelony wraz z aktorką Zuzanną Leśniak przez jej męża.
10 Października 1938 roku
Na konferencji monachijskiej postanowiono przekazać Sudety III Rzeszy