Niedziela 13 Września 2026r. - 256 dz. roku,  Imieniny: Eugenii, Lubomira

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 29.08.26 - 9:54     Czytano: [240]

Zguba Polski


Z samych Polaków i przez Tuska zguba Polski

Donald Tusk nigdy nie powinien zostać premierem Polski

W Wikipedii.pl czytamy, że w Polsce prowadzona jest wojna polsko-polska, która jest określeniem oznaczającym stan wysokiego spolaryzowania polskiego społeczeństwa, objawiający się przedstawianiem przeciwnej strony politycznej w sposób jak najbardziej zdemonizowany przy jednoczesnym przedstawieniu swojej grupy jako zbawiennej dla kraju, niechęcią do zawierania kompromisów czy podejmowania współpracy ponad podziałami w sprawach istotnych dla Polski oraz ciągłym dążeniem do zaogniania konfliktu poprzez przedstawicieli zaangażowanych ugrupowań".

Została ona zapoczątkowana w 2005 roku, a jej geneza wygląda następująco. W wyborach do Sejmu 25 września 2005 roku brały udział dwie prawie że bliźniacze w programach politycznych partie polityczne - Prawo i Sprawiedliwość Jarosława Kaczyńskiego i Platforma Obywatelska Donalda Tuska. Dlatego panowało powszechne oczekiwanie - i tak uzgodniły obie partie, że zostanie zawiązania koalicja rządowa POPiS. Ostatecznie do niej nie doszło. Wybory wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Tymczasem Donald Tusk spodziewał się - wręcz domagał się stanowiska premiera dla siebie, na co Jarosław Kaczyński nie chciał się zgodzić. Ostatecznie do zawarcia koalicji nie doszło. Tusk był wściekły. Tusk wówczas zapowiedział wzięcie udziału w wyborach prezydenckich 9/23 października 2005 roku. PiS wystawił kandydaturę brata Jarosława Kaczyńskiego - Lecha, który wygrał wybory z Tuskiem. Tego dla Tuska było za wiele. Poprzysiągł zemstę. I tak narodziła się wojna polsko-polska - prawdziwe plugastwo - rak na życiu politycznym Polski. - Tusk i jego banda oraz sprzyjające mu ogólnopolskie media zwalają winę za nią na Prawo i Sprawiedliwość. Ale jeśli dobrze zapoznać się z jej początkiem i przebiegiem, to na przykład widzimy wyraźnie antyrządową i antyprezydencką działalność Platforma Obywatelskiej, czytaj Donalda Tuska właśnie już od upadku projektu POPiS. Ostatecznie to Tusk miał się za co mścić, a nie Kaczyńscy i PiS. Zaczął ciskać w PiS złośliwościami i w odpowiedzi Jacek Kurski postanowił wyciągając na światło dzienne przed wyborami prezydenckimi w październiku 2005 roku to, że dziadek Tuska był podczas wojny żołnierzem Wehrmachtu. To był cios poniżej pasa wymierzony Tuskowi, który akurat wówczas nie powinien być dany. I tak PO i PiS rozpoczęły walkę kogutów do upadłego. Szczególnie obrzydliwa była walka Tuska z prezydentem Lechem Kaczyńskim, tak jakby to była jego wina, że naród wolał lepiej jego za prezydenta niż Tuska. Dla Donalda Tuska był to grzech śmiertelny Lecha Kaczyńskiego, domagający się jak najobrzydliwszej zemsty. Mający w żyłach krew niemiecką (jego babka była Niemką) była i jest ona u Tuska normalką. Bowiem jest zadowolony, że jego zemsta szkodzi Polsce i narodowi polskiemu. Niestety wśród wielu Polaków inaczej znalazł w tym zwolenników.

Na Facebooku jest podany fragment rozmowy ministra w gabinecie prezydenta Nawrockiego - Zbigniewa Boguckiego przeprowadzonej z nim w Radiu Zet 23 października 2025 roku zatytułowany "Donald Tusk rozpętał wojnę polsko-polską !! Minister Bogucki odnośnie tego tematu odpowiada: "To obecny premier polskiego rządu jest głównym sprawcą tej wojny. Po przegranych wyborach ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim do dzisiaj nie może sobie tego skompensować i nieustannie atakuje - przede wszystkim prezesa Jarosława Kaczyńskiego i Prawo i Sprawiedliwość, upatrując w tym środowisku wszelkiego zła (Tak jak dzisiaj Tusk nie chce uznać za prezydenta Karola Nawrockiego, bo to nie był jego kandydat i nie jest jego człowiekiem! - M.K.). Premier Tusk mówił o uginającej się gałęzi, cytując w sposób haniebny Czesława Miłosza, kierował te słowa do ówczesnego Prezydenta Andrzeja Dudy, mówił, że "mamy krew na rękach", że jesteśmy "płatnymi zdrajcami", "pachołkami Moskwy", mówił to z mównicy sejmowej - premier tego rządu, to kto jest hejterem !? Donald Tusk".

Dla mnie - patrioty polskiego, a mogę mieć swoje zdanie na ten temat, Donald Tusk to polityczna obrzydliwa bestia. A muszę tu zaznaczyć, że nigdy nie byłem i nie jestem związany z PiS-em (Kaczyński prawie tak samo mnie denerwuje jak Tusk, bo obaj walczą ze sobą jak te koguty walki - do ostatniej kropli krwi), jak i żadną inną partią polityczną w Polsce. Na wymioty mnie bierze, jak słyszę czy czytam o wojnie polsko-polskiej, która jest obrzydliwym unikatem w skali światowej. A że od 60 lat mieszkam w Australii, to bierze mnie głęboka niechęć do większości współczesnych Polaków. Widać gołym okiem, jak komuna (PRL) zniszczyła ten naród i jak on nie potrafi wyjść z tego bagna. Dzisiaj z samych Polaków idzie zguba Polski! Bowiem opozycja jest skłócona i jeden z jej odłamów jest skrajnie antysemicki (co w dzisiejszym - tzw. Zachodnim świecie jest grzechem niewybaczalnym, a poza tym bardzo szkodliwym w odniesieniu do Polski - bo Ameryka i Izrael to jeden bóg w dwóch osobach), więc wygląda na to, że także po wyborach w 2027 roku będzie postępowała demolka Polski przez Tuska lub jego wrednych jak on sam sługusów.

Tusk - jego Koalicja Obywatelska nie wygrał wyborów w 2023 roku. Aby móc utworzyć rząd, musiał wejść w koalicję złożoną z kilku partii. To spowodowało, że, aby zadowolić wszystkich koalicjantów domagających się dostępu do koryta władzy, jego rząd - najliczniejszy w historii Polski (obiecywał szczupły gabinet) - liczy aż 110 ministrów i wiceministrów. Kogo w nim nie mamy?

Przede wszystkim Tusk nie jest Polakiem, a tylko Kaszubem - tak sam o sobie mówi (jego biogram w Wikipedii, które to zdanie zniknęło z niej po moim artykule na ten temat, jak również informacja o jego babce, ale w Internecie można znaleźć wiarygodne informacje na ten temat). O, nie, nikt mi nie zarzuci rasizmu, bo mój dziadek, ojciec mojej matki był Kaszubem - i stąd ja sam jestem w 25% Kaszubem. Kaszubi w większości są Polakami. Tylko część z nich była i może jest nadal proniemiecka. To byli Kaszubi-germanofile. Większość z nich miała w sobie mniej lub więcej krwi niemieckiej. "Babka Donalda Tuska, Anna Gertrude Liebke, była Niemką. Urodziła się w Niemczech i była korektorką w niemieckojęzycznej gazecie w Sopocie. Jej pochodzenie niemieckie miało duży wpływ na życie rodziny Tuska, a jej tradycje i wartości były przekazywane kolejnym pokoleniom" (https://wandanowicka.pl/). Przede wszystkim nie mówiła po polsku (Wikipedia.en). W domu Tuska panował język niemiecki i języka polskie nauczył się on dopiero w szkole. Dziadek Tuska - Józef Tusk służył jako żołnierz w Wehrmachcie, w którym pozostawał do października 1944 roku - prawdopodobnie do czasu wzięcia go do niewoli. W 24 listopada 1944 roku - ratując swój tyłek - wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Jednak żołnierzem nie został (!), bo miano do jego lojalności jakieś zastrzeżenia i w okresie od 26 sierpnia 1944 do 5 marca 1945 pracował przy kopaniu okopów (wg jego życiorysu). Tusk jako nastolatek był chuliganem - ulicznym żulikiem. W Wikipedii angielskiej czytamy: "Wspominał swoją młodość pod komunizmem jako "tak beznadziejną" z powodu monotonii, bez "nadziei na jakąkolwiek zmianę". Uważa się za typowego chuligana, często wdającego się w bójki - "chodziliśmy po ulicach, wiesz, szukając siniaków"". A dzisiaj niektórym politykom opozycji wytyka jakieś zachowanie się w młodości. Hipokryta! W PRL Tusk postanowił się jakoś urządzić. "Jego kaszubskie pochodzenie wraz z wielojęzycznym tłem rodzinnym ukształtowały jego wczesną świadomość, że... "najlepiej jest być odpornym... na nacjonalizm" (Wikipedia.en). Związał się więc z Polakami, tj. Polakami inaczej, czyli polskim lewicowo-liberalnym nijactwem (od wyrazu "nijaki"). Prawdopodobnie złączył się z nimi, bo nienawidził reżymu za prześladowanie jego rodziny. Ale nienawidził i nienawidzi także Polaków, szczególnie polskich patriotów. W 1986 roku na łamach "Przeglądu Politycznego" wystąpił z pochwałą neoliberalizmu i z krytyką neokonserwatyzmu, któremu zarzucił przywiązanie do hierarchii społecznej i nadmierny nacjonalizm. W swej nienawiści do Polski i Polaków posunął się jeszcze dalej w następnym roku. W miesięczniku "Znak" w numerze listopadowym (1987), w artykule zatytułowanym "Polak rozłamowy" napisał "Polskość to nienormalność". Nie tylko podtrzymuje to zdanie, ale robi wszystko swą wojną polsko-polską, aby to udowodnić. To jest cel jego życia i rządów. I tylko przez to - dla mnie jest on antypolskim potworem!
Ten antypolski polityczny potwór nigdy nie powinien zostać premierem Polski!

Więc zasadnym pytaniem jest - dlaczego nim został w 2007 i 2023 roku? Kto na to pytanie mądrze odpowie (odrzucając odpowiedź: bo został wybrany na ten urząd przez Polaków, bo to tylko część prawdy)? Dzisiaj to temat bardzo niebezpieczny i jest wielki brak odważnych ludzi. Ale wierzę, że jak Tusk wpadnie do piekielnych ciemności i będzie rządzić opozycja, to może znajdzie się i śmiałek i mądra osoba, która nie tylko napisze prawdziwą biografię Tuska, ale wytłumaczy także trudny do wytłumaczenia zwykłymi kategoriami dwukrotny wybór tego osobnika na premiera Polski.

Poza Tuskiem, w jego rządzie są komuniści, zwariowani na amen zieloni, jak chodzą słuchy pederaści i lesbijki oraz osoby z półświatka - związani z działalnością na granicy prawa, ludzie niezrównoważeni psychicznie, minister sprawiedliwości - zamordysta, dwóch Ukraińców (w rządzie POLSKIM!!), minister finansów niemiłosiernie zadłużający Polskę na wzór Grecji, aby Polska finansowo i gospodarczo upadła, bo silnej Polski nie chce Berlin. Chce mieć biednego i posłusznego, bo uzależnionego od siebie wasala na wschodniej granicy. Ministrem spraw zagranicznych jest obywatel Wielkiej Brytanii, żonaty z Amerykanką (ledwie bełkocze po polsku), a ich syn zamiast w polskiej armii służy w wojsku amerykańskim (no, i - jak już dyskutowaliśmy - Polska nie ma własnej polityki zagranicznej - kopiuje decyzje Berlina, Unii Europejskiej, NATO i Ameryki), niekiedy sprzeczne z polską racją stanu. Minister obrony narodowej, zgodnie z otrzymanym poleceniem Tuska, oddał uzbrajanie polskiej armii w ręce lewackich urzędników w Brukseli - program SAFE i zadłużył Polskę i naród polski strasznie olbrzymią pożyczką na 45 lat (!), którą będą spłacać dzieci i wnukowie. A teraz Tusk przeprowadza zamach na Trybunał Konstytucyjny, wysyłając do niego swoją "prawą rękę" (wg jego własnych słów) Macieja Berka, w latach 2023-25 ministra-członka Rady Ministrów, a w latach 2025-26 ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu w trzecim gabinecie Donalda Tuska. Rzekomego specjalistę prawa, który z chęcią podejmuje się łamania prawa w imię rzekomego przywracania praworządności, a de facto po to, aby Tusk miał Trybunał w swoich łapach i mógł być jeszcze większym dyktatorem i niszczycielem Polski (ponownie odezwała się w nim niemiecka krew). Co to za typ zgadzający się na dokonanie jeszcze większej demolki praworządności w Polsce! Takich "prawników" i "stróży prawa" mamy w dzisiejszej Polsce na kopy. To są prawdziwe dzieci PRL-u. - bardzo często (ale nie zawsze) dzieci czy wnukowie stalinowskich prawników.

To najgorszy rząd w dziejach polskiego parlamentaryzmu! Wiele jego wiceministrów nadaje się po prostu tylko do dojenia krów! Ale Tusk właśnie chciał mieć taki rząd - no, bo większość tych ludzi niszczy Polskę i naród polski. Np. w fotelu marszałka Sejmu (to duga osoba w Polsce po prezydencie) Tusk posadził w 2025 roku komunistę (czym roślinka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci) - byłego działacza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - rządzącej w czasach PRL (1944-89), który jest jego wiernym pieskiem. Podobnie jak sam Tusk bezczelnie - z wyjątkową butą i złośliwością ten podły typ walczy z prezydentem Karolem Nawrockim.

Rząd Donalda Tuska pogrążają afery i przykłady na jego nieudolność i korupcję. Oto najświeższe przykłady - Z JEDNEGO DNIA - wczorajszego: "Donald Tusk poniósł w ostatnim czasie sporo porażek. Afera ze szpitalem południowym, afera powodziowa, raport profesor Mróz-Gorgoń - to tylko wybrane przykłady. Afera goni aferę. W lipcu wybuchła afera w szpitalu południowym, w którym młody lekarz dzięki powiązaniom z politykami (Tuskowej) KO robił karierę i w ciągu roku zarobił ponad 1,5 miliona złotych. Niedługo potem wybuchła afera powodziowa. Działaczka KO Anna Konieczyńska, która jako wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego przyznała swojemu mężowi, sąsiadom i lokalnej telewizji łącznie 4,5 mln złotych na usuwanie skutków powodzi. Problem w tym, że dom pani prezes nie został zalany, bo jest usytuowany na górce (Radio Maryja 24.8.2026); "To pogrąży ten rząd". Mateusz Morawiecki ostrzega ws. afery... Były premier odniósł się do sprawy Zondacrypto. Według polityka zeznania szefa upadłej giełdy Przemysława Krala "pogrążą ten rząd""www.polsatnews.pl/ 24.8.2026); "Afera z raportem autorstwa prof. Mróz-Gorgoń zatacza coraz szersze kręgi. Okazuje się, że dokument określał budżet swojego wdrożenia na lata 2026-2028 na ponad pół miliarda złotych (Do Rzeczy 24.8.2026). ze "Przemysław Czarnek skrytykował Stefana Krajewskiego. "Rolnicy czekają na pieniądze, a minister nawet nie wysłał dokumentów, na które rzekomo czeka Bruksela" - napisał" (Do Rzeczy 24.8.2026). "Telewizja wPolsce24 złożyła zawiadomienie do prokuratury na marszałka Włodzimierza Czarzastego w sprawie tłumienia krytyki prasy. Chodzi o szereg wypowiedzi pod adresem dziennikarzy tej stacji oraz unikanie odpowiedzi na pytania redaktorów. Teraz okazuje się, że Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram zajmie się tą sprawą (wPolityce 24.8.2024). Itd. Tusk zapowiadał gonienie złodziei z PiS, a teraz okazuje się, że "Złodziej krzyczy: łapać złodzieja!".

Za Tuskiem buta, cynizm, arogancja, pycha, chamstwo, kumoterstwo i złośliwość wprost bucha od tych Tuskowych pajaców i nieudaczników, a często i złodziei publicznego grosza.

Uczestników badania SW Research dla "Wprost" zapytano, którego z ministrów w rządzie Donalda Tuska uważają za najgorszego. Pierwsze miejsce z wynikiem 10,3 proc. głosów zajęła minister edukacji Barbara Nowacka. Na drugim miejscu ex aequo znaleźli się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski oraz minister sprawiedliwości Waldemar Żurek (po 6,9 proc.) - (z gębę zbója Madeja, co mi chyba każdy przyzna, a Tusk po babce ma gębę prawdziwego szwaba - M.K.). Podium zamyka minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska (5,9 proc.) - czytamy w "Fakcie" z 27 marca 2026 roku.

Donald Tusk starał się o to, żeby ówczesny marszałek Sejmu Szymon Hołownia nie zwoływał w terminie Zgromadzenia Narodowego, a co za tym idzie - nie przyjmował przysięgi prezydenckiej od Karola Nawrockiego ("Szokujące przecieki. Tusk naciskał na Hołownię, żeby nie zaprzysiągł Nawrockiego? "Scenariusz zamachu stanu" wPolsce24 11.07.2025; sam Hołownia o tym mówił publicznie). Tylko dlatego, że to nie był jego kandydat na prezydenta.

Podczas kampanii wyborczej w 2023 roku Tusk obiecywał 100 konkretów na pierwsze 100 dni swoich rządów - do tej pory zrealizował mniej niż 10! - Wziął miliony Polaków za baranów - że to kupią i... zgadł, że nimi są.

Za to, jak tylko dorwał się ponownie do koryta władzy, to chyba prawie zaraz zapowiedział wstrzymanie budowy strategicznych i ważnych dla Polski inwestycji gospodarczych zapoczątkowanych przez rząd PiS, które miały charakter prorozwojowy i miały wpłynąć na poprawę pozycji Polski w regionie, zarówno gospodarczo, jak i infrastrukturalnie: budowa wielkiego Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) - jeden z jego głupich ministrów powiedział, że "przecież jest duże lotnisko w Berlinie", rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu, rozpoczęcie procesu budowy elektrowni jądrowych, rozbudowa portów morskich, regulacja rzeki Odry w celu gospodarczego jej wykorzystania, budowa około 100 obwodnic miast i nowych linii kolejowych. Bunt narodu zmusił go przede wszystkim do budowy CPK i elektrowni atomowych. Jednak przez różne utrudnienia, przedłuża ich realizację.

Jako że jest prawdziwym germanofilem i wrogiem Polski i Polaków, Tusk zrezygnował ze starań o reparacje za niemieckie horrendalne zniszczenia wojenne Polski i wymordowanie 6 mln obywateli polskich w latach 1939-45, chociaż 58-60% Polaków domaga się tego od Niemców, mówiąc, że nie będzie szczerego pojednania polsko-niemieckiego, dopóki Niemcy nie uregulują tej sprawy. Ale on ma w czterech literach to czego chce naród polski!

Tusk coraz więcej pcha Polskę w objęcia Berlina i Unii Europejskiej - co jest zgodne z jego nienawidzeniem Polski i Polaków. Jego i jego ministra spraw zagranicznych polityka zagraniczna ogranicza się tylko i wyłącznie do wykonywania dyrektyw Berlina, Brukseli i NATO oraz Ameryki (chociaż w jej wypadku bardzo by tego nie chcieli, bo, będąc skrajnie proeuropejscy, dążą do eliminowania wpływów Waszyngtonu na Starym Kontynencie), które często SĄ SPRZECZNE Z POLSKĄ RACJĄ STANU - z interesem Polski i narodu polskiego. A oto nowego co chce m.in. z Polakami zrobić lewacka Komisja Europejska Unii Europejskiej: "Próbują zamknąć obywateli w określonych ramach, z których nie będą mogli się wydostać. Kontrolują nasze pieniądze, zdrowie, wszystko. A jeśli nie będziecie zachowywać się tak, jak oni tego chcą, nie będziecie mogli normalnie żyć" - powiedział portugalski europoseł Antonio Tanger Correa w "RH + Rozmowy Czarneckiego" na antenie Telewizji wPolsce24, odnosząc się do modus operandi Komisji Europejskiej. Polityk stwierdził, że eurokraci "chcą stworzyć system totalitarny zarządzany z Brukseli" (wPolityce 23.8.2026).

W latach 2014-19 Donald Tusk był przewodniczącym Rady Europejskiej. Na tym stanowisku nie tylko, że nic nie zrobił dla dobra Polski i Polaków, ale wręcz szkodził Polsce. Z całym sercem popierał finansowe sankcje na nią nakładane ("Byłem na sali plenarnej, kiedy Tusk poparł sankcje /finansowe/ przeciwko Polsce (mógł wstrzymać się od głosu, ale rządziła partia Kaczyńskiego, więc mścił się na nim i na Polsce). Powiedziałem sobie w myślach - Co za szmata" Tygodnik Solidarność 10.9.2021), powiedział Jacek Saryusz-Wolski. Z kolei w I półroczu 2025 roku trwała polska prezydencja w Radzie Unii Europejskiej. Jak to wykorzystał Tusk dla dobra Polski? Wcale nie wykorzystał!

"Czy Tusk wstydzi się Polski? Spot za 7 mln zł który nie daje cienia powodu, by odwiedzić Polskę. A może o to chodzi? Trzeba naprawdę nie mieć Polski w sercu, żeby wymyślić taki sposób na promowanie naszej pięknej ojczyzny. Film, w którym występują Robert Lewandowski, modelka Anja Rubik oraz aktorzy Jesse Eisenberg i Nikodem Rozbicki (udający Fryderyka Chopina) byłby zachwycający może dwie dekady temu. Dzisiaj, w dobie produkcji z wykorzystaniem AI, to słaby gniot, który nikogo do niczego nie zachęci. Polska Organizacja Turystyczna nadzorowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki nie dała tym spotem za 7 mln zł nawet cienia powodu, by odwiedzić Polskę. A może o to chodzi? Niestety wszystko wskazuje na to, że rząd Tuska wziął się za psucie naszego wizerunku kompleksowo (Marcin Wikło, w Polityce 24.8.2026).

Rząd Tuska, całkowicie posłuszny dyrektywom lewackiej Komisji Europejskiej i jej Parlamentowi, godzi się na sprowadzanie do Polski setek tysięcy ludzi z Azji i Afryki - osób spoza kręgu kultury zachodniej, innych religii i obyczajów, ludzi, którzy w 95% NIGDY SIĘ NIE ZASYMILUJĄ). Mieszkam w Australii - kraju wielokulturowym i wiem co mówię. Starczy popatrzeć na indyjską diasporę w Republice Południowej Afryki (1,7 mln ludzi). Mieszkają tam 150 lat i wcale się nie zasymilowali - ani z białą ludnością, ani z czarną ludnością. Całkowicie żyją we własnym getcie. Tak jest także w Australii. Pobierają się między sobą - żony sprowadzają sobie z Indii, mają swoje indyjskie supermarkety i sprowadzają nie tylko swoją żywność, ale także swoje tradycyjne ubiory i wiele produktów charakterystycznych dla ich gospodarstwa domowego i ich obyczajów i kultury. - Czy Polacy chcą mieć u siebie getta indyjskie, chińskie, arabskie (jakie są z nimi wielkie problemy w krajach Europy Zachodniej - do ich gett boi się wejść nawet policja!!), albo murzyńskie - często dosłownie dzikusów z buszu! (np. południowi Sudańczycy w Australii, dla których prawem jest maczeta, którą wprowadzili do rozboju w miastach australijskich)? Większość z nich chodzi w swoich szmatach, w turbanach, w kalesonach jako spodniach, z przykrytymi twarzami, często w piżamach po mieście. Wielu z nich jest brudasami - szczególnie mężczyźni strasznie śmierdzą potem. Dużo jest wśród nich porządnych ludzi (spośród inteligencji, młode Wietnamki, szczególnie katoliczki bardzo dbają o swój wygląd), ale większość z nich, głównie mężczyzn z krajów muzułmańskich to chamy do kwadratu. Australijczycy na froncie swoich domów mieli/mają ogródki z kwiatami. Azjaci w wykupionych domach ogródki te zalali cementem i parkują tam samochody. Ulice z pięknych stały się obrzydliwe - żadnych kwiatów i krzyków. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Australia przez swych Azjatów wizerunkowo zeszła na psy. Byłem w 89 krajach - 5 razy w Chinach, 2 razy w Indiach i w kilku krajach arabsko-muzułmańskich. W żadnym kraju nie widziałem takiego brudu NA KAŻDYM KROKU jak w Indiach. Nawet w Agrze, gdzie jest słynny i piękny Taj Mahal / Tadź Mahal, odwiedzany przez miliony turystów z całego świata. Zatrzymaliśmy się na posiłek w eleganckiej restauracji - jednak, dosłownie przy niej było wysypisko cuchnących śmieci! Nawet w TAKIM mieście nie potrafią zadbać o czystość! Wielu azjatyckich imigrantów z pogardą odnosi się do naszej religii (chrześcijaństwa) i naszej kultury oraz tradycji. Np. nam się narzuca składanie życzeń Indianom na ich święto Diwali, a Chińczykom na chiński nowy rok. Ale oni NIGDY nie mówię nam "Marry Christmas" / Wesołych Świąt na Boże Narodzenie. W Australii jest śpiewana propagandowa piosenka wielokulturowa "We are one but we are many" (Stanowimy jedność, choć jesteśmy wieloetniczni). To jest tylko pobożne życzenie rządzących, którzy kolonizują Australię mieszkańcami Azji. Ci ludzie (90-95%) nie są i nigdy nie będą "one of us" - Australijczykami, czyli nie zasymilują się z nami. Najwyżej tylko językowo (ale np. w Niemczech są Turcy, którzy urodzili się już w Niemczech i ledwie mówią po niemiecku!). Mamy etniczne gangi i oni swoje lobby (np. muzułmanie). Na ile są to lojalne społeczności? Czy to nie potencjalna V kolumna? Kiedy premier Indii Narendra Modi był z wizytą w Australii w maju 2026 roku i premier KOMUNISTYCZNYCH Chin Li Qiang w czerwcu tego samego roku, witały ich entuzjastycznie wielotysięczne rzesze australijskich Indian i Chińczyków jak swego pana i władcę. Jak np. ci Chińczycy będą się zachowywać jak Australia u boku Ameryki będzie brała udział w wojnie z Chinami, albo jak by Chińczycy zajęli Australię? - Polskie obywatelstwo powinno być przyznawane tylko i wyłącznie osobom całkowicie zasymilowanym (w Australii były specjalne egzaminy na to) i dopiero po 10 latach pobytu w Polsce. Wielokulturowość ma także swoje plusy - przybliża świat i ludzi do siebie, wzbogaca i urozmaica nasze życie. Ale napływ imigrantów nie może być masowy. Badania przeprowadzone jeszcze za prezydenta Johna F. Kennediego pokazały, że w miasteczkach amerykańskich, gdzie liczba Afroamerykanów była znikoma - wcale nie było rasizmu. Jego matecznikami były wielkie miasta z bardzo dużą ilością Afroamerykanów. Wielka liczba Ukraińców w Polsce, tj. tych przebywających w naszym kraju dłuższy czas - dłużej niż na kilka miesięcy czy na stałe będzie rodziła liczne problemy między Polakami i Ukraińcami, a tym samym stwarzała duże zagrożenie dla państwa polskiego. Tym bardziej, że Ukraina i Ukraińcy nigdy nie byli, WCALE NIE SĄ I RACZEJ NIGDY NIE BĘDĄ NASZYMI PRZYJACIÓŁMI (częściowo z naszej winy). Kto twierdzi inaczej - sam się okłamuje, czyli buja w obłokach.

Niestety to jest cechą bardzo wielu Polaków. I ta głupota wiele kosztowała Polskę i naród polski. Jest to pokazane dobrze w filmie "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego z 2016 roku: "nasi ukraińscy sąsiedzi nam nic nie zrobią" - mówili, a potem przez swą głupotę-łatwowierność zapłacili swoim i swojej rodziny życiem. Bóg dał nam rozum po to abyśmy byli mądrzy, a nie głupi. Lub i szanuj oraz wierz tylko tym nie-Polakom, którzy na to na pewno zasługują. Innych toleruj, a wrogów zdecydowanie omijaj i bacznie ich obserwuj. Dbaj tylko o interesy Polski i Polaków. Za wzorem Amerykanów, stosuj w swej działalności hasło "Poland first". Zapomnij o polskiej romantycznej głupocie głoszącej hasło "Za waszą wolność i naszą" i wyraz "waszą" postawiono przed wyrazem "naszą". Z tym hasłem biliśmy się za wszystkich w potrzebie, a nikt nigdy nie walczył w naszej potrzebie. Jak się okazało w 1945 roku Armia Polska na Zachodzie walczyła nie o wolną Polskę - tylko za wolną Wielką Brytanię. A po skończonej wojnie nawet nie zaproszono polskich żołnierzy do wzięcia udziału w wielkiej defiladzie zwycięstwa urządzonej w Londynie. "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". Mój teść walczył przez 5 lat za Wielką Brytanię i po demobilizacji 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, "hojni" Anglicy dali mu zaledwie 5 funtów i kopniaka w tyłek do wylądowania w Australii. Z kolei w przemówieniu z okazji Dnia Pułaskiego (Pulaski Day), wygłoszonym w 1933 r., prezydent amerykański Franklin Delano Roosevelt powiedział: "Polska jest natchnieniem dla świata" ("Poland is an inspiration to the world"). I ten sam człowiek, zachowując się jak najgorszy łajdak, w Jałcie w 1945 roku oddał nasz kraj w niewolę Stalinowi/Związkowi Sowieckiemu, która trwała 45 lat. I dzisiaj Ameryka, jak będzie to zgodne z jej hasłem "America first", zdradzi nas bez mrugnięcia okiem. Dlatego tak ważne jest, aby Polska miała tak dużą i tak dobrze uzbrojoną armię, aby ona prawdziwie odstraszała wroga od dokonania agresji. Liczyć można tylko na samego siebie.

wPolsce24 - 15 maja 2026 roku opublikowała dane GUS, że "w Polsce 364 tysiące polskich dzieci żyje w skrajnym ubóstwie". A rząd Tuska zamiast walczyć z głodem w polskich rodzinach, utrzymuje - wydaje miliardy złotych na karmienie tzw. "uchodźców" ukraińskich, którzy uchodźcami wcale nie są!!! Status uchodźcy został przyznany przez władze polskie tylko jednemu tysiącowi (1000) Ukraińców! Karmimy więc cwaniaczków ukraińskich, a to dlatego, że konflikt rosyjsko-ukraiński, zapoczątkowany w 2022 roku, nie jest klasyczną wojną. Kilkaset tysięcy kilometrów kwadratowych obszaru Ukrainy oraz miliony Ukraińców wcale tej wojny nie doświadczyło i nie doświadcza, dowiadując się o niej jedynie z mediów. Ci rzekomi uchodźcy ukraińscy w Polsce powinni być utrzymywani przez swoich - Ukraińców ze Lwowa, Łucka, Równego, Stanisławowa, Tarnopola, Kamieńca Podolskiego, Winnicy czy Żytomierza, którzy w tych dużych miastach piją sobie kawkę w kawiarniach i chodzą do teatru i spacerują w parkach. Poza tym chleba jest na Ukrainie aż za dużo (bardzo duży eksport zboża i innych darów ziemi). Pomocną rękę wyciąga się jedynie do ludzi będących w prawdziwej potrzebie, a nie do cwaniaczków! Tusk toleruje w Polsce i karmi rzekomych uchodźców z Ukrainy, aby polskie dzieci były ciągle głodne. A ci w podzięce za to oddają cześć bandytom ukraińskim, którzy w latach 1939-47 masowo mordowali Polaków (ludobójstwo wołyńskie 100 tys. ofiar) oraz grożą zabiciem prezydenta Nawrockiego i podpalaniem polskich domów. Bardzo wielu z nich łamie polskie prawo (prawo polskie zabrania wjeżdżania samochodem do Morskiego Oka w Tatrach, jednak pewien Ukrainiec wjechał tam sobie - bo tak mu się chciało, drwiąc sobie z polskiego prawa), biją i nawet zabijają Polaków (co się przemilcza, natomiast o polskich SPORADYCZNYCH aktach przemocy fizycznej wobec Ukraińców trąbi się na cały świat). Polska powinna być otwarta wyłącznie dla przyjaciół Polski i ludzi chcących w niej PRZEJŚCIOWO pracować. Do tego by dążył Polak na urzędzie premiera. Jestem za pomocą wojskową dla Ukrainy (ale bez pocisków Patriotów). Jednak nie za karmieniem ukraińskich cwaniaków, podczas gdy polskim dzieciom brakuje chleba.

Tusk i jego przydupnicy (maleńkie partyjki wchodzące w skład koalicji: PSL 4% poparcia wyborców, Razem 2,3%, Razem 1,4% poparcia) rządzą Polską, bo mają małą większość w Sejmie - i tego nie mogę zrozumieć. Tego, że są miliony Polaków, którzy popierają to Tuskowe niszczenie Polski i że jest jeszcze więcej Polaków (opozycja plus ludzie nie biorący udziału w wyborach), którzy biernie się temu przyglądają.
Dla tej pierwszej grupy, ale w odniesieniu do Żydów, syjoniści żydowscy wymyślili termin znany w języku angielskim "self-hating Jew" - "Żyd nienawidzący siebie". W narodzie polskim są miliony "Polaków nienawidzących siebie" - konkretnie Polski i innych Polaków. To jest spuścizna po rządach komunistów w latach 1944-89, ale przede wszystkim tej plugawej - wołającej o pomstę do nieba wojny polsko-polskiej, zapoczątkowanej przez Donalda Tuska.

To są bardzo rozbudowane moje subiektywne uwagi do poniższego tekstu: jestem Polakiem i dlatego mam polskie obowiązki - "Poland first". Ale nie chcę Polski zamkniętej na cztery spusty przed cudzoziemcami, którzy szczerze chcą zostać Polakami - nawet jeśli to są Murzyni czy Hindusi. Nie chcę jednak Polski zalanej przez ludzi obcych - do czego zmusza mój kraj Unia Europejska, którzy w moim kraju, o który walczyliśmy z okupantami prawie 150 lat, będą organizować swoje mini państewka, szczelnie zamkniętymi przed polskim językiem, kulturą i obyczajami. Jak chcą pozostać Arabami czy Hindusami, to niech żyją w swoim kraju. A jak jest im tam ciężko żyć, to niech starają się czy walczą o lepsze jutro, niech się wezmą do pracy - bo bez niej nie ma kołaczy, a nie jak pijawki przyklejają się do innych państw/narodów, wysysając im krew. Nam nikt nie dał tego co mamy - ciężko na to pracowaliśmy. Wpuszczani powinni być tylko i wyłącznie prawdziwi uchodźcy polityczni. A ci imigranci co zostali wpuszczeni - jak mówi Parker Lee w swojej znanej książce "To kill a Mockingbird" (1960) - powinni stać się jednym z nas, co się stanie, jeśli "wejdą w nasze buty".

Marian Kałuski

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

13 Września 1944 roku
44. d. Powst. Warszaw.: Niemcy wysadzają w powietrze warszawskie mosty: Poniatowskiego, Kolejowy i Kierbedzia. Płonie budynek ZUS


13 Września 1993 roku
Sprowadzono do kraju prochy prezydenta Ignacego Mościckiego.


Zobacz więcej