Poniedziałek 20 Kwietnia 2026r. - 110 dz. roku, Imieniny: Agnieszki, Amalii, Czecha
| Strona główna | | Mapa serwisu
dodano: 24.01.26 - 22:32
Czytano: [307]
Dział: Na każdy temat
Dokąd zmierzają Włosi?

Nie pierwszy raz dopisało mi szczęście i mogłem spędzać cudowny czas Adwentu i Bożego Narodzenia pod włoskim Niebem. Pogoda w grudniu była niemalże letnia. Nawet jakieś dwie młode dziewczyny pływały w Morzu Jońskim - w pobliżu Isoli Belli. Grudzień i początek stycznia to oczywiście na niezwykle muzykalnej Sycylii czas Koncertów Bożonarodzeniowych i Noworocznych.
W Taorminie wszystko odbywało się według utartych schematów - występowały dwie rywalizujące ze sobą miejscowe orkiestry. Jedna lepsza od drugiej. Kiedy jedna sięgnęła po solistkę operową, druga natychmiast zaangażowała wokalistkę jazzową. Z powodów czysto rodzinnych zawsze sympatyzują z jedną z tych orkiestr, ale lubię wysłuchać także konkurencji. Jednak jest coś, co łączy ten muzyczny włoski "Cambridge" i "Oxford". Orkiestry łączy odgrywany na zakończenie koncertów "Marsz Radeckiego" {Der Radetzky-Marsch}. I tutaj mam zawsze chęć wyrazić swoje oburzenie. Przecież ten marsz austriacki kompozytor Johann Strauss skomponował w 1848 roku - na cześć austriackiego feldmarszałka Josefa Wenzla Radetzkyego, dowódcy który rozniósł w proch włoskie oddziały niepodległościowe - w czasie Wiosny Ludów w 1848 roku. To on pokonał Włochów w bitwach pod Custozą i Novarą ale i odbił Włochom Lombardię. Te zwycięstwa spowodowały, że został on uznany za jednego z największych wodzów austriackich w historii.
Trudno zrozumieć brak np. pieśni "Va, pensiero" {znanej także jako Chór Niewolników Hebrajskch} z opery "Nabucco" Giuseppe Verdiego z 1842 roku. Giuseppe Verdi komponował utwór z myślą o niepodległej i zjednoczonej Italii. Czyżby ta wielka muzyczna tęsknota Włochów za wolnością nadawała się wyłącznie do wykonywania przez Chór Teatru Garibaldiego podczas Koncertu na cześć Święta Republiki Włoskiej? Może nadchodzi czas na wyzwolenie się ze schematu narzuconego Włochom i Europie przez Filharmoników Wiedeńskich? Swego czasu swoją wizję piękna chciał narzucić Europie pewien nieudacznik austriacki - lichy wizjoner i kiepski malarz kiepskich awareli, reklam i szyldów, niesławnej pamięci Adolf H. Lepiej chyba jednak stawiać na własny, narodowy dorobek m.in. muzyczny, niż małpować austriackie wzorce?.
Bardzo dosadnie wyraziła się na temat obrony i krzewienia własnych wartości szefowa włoskiego rządu, p. Giorgia Melonii. Nie wystarczy mówić o potrzebie Nowego Odrodzenia, o potrzebie Nuovo Rinascimento. To trzeba realizować każdego dnia. Może zatem doczekamy się renesansu włoskiej muzyki w najbardziej eksponowanych momentach Koncertów Bożonarodzeniowo-Noworocznych? Może zamiast "Marszu Radeckiego" usłyszymy jeszcze "Le Vent, le Cri" Ennio Morricone albo chociaż "1492. Conquest of Paradise" Greka Vangelisa? W końcu gdyby nie odkrywcza wyprawa Włocha Amerigo Vespucciego, to świat pewnie długo nie wiedziałby o istnieniu kontynentu nazwanego na cześć włoskiego podróżnika i odkrywcy: "Ameryka". A może temat Radetzkyego należy pozostawić w spokoju? Może to jest tylko mój brak tolerancji dla sztuki? Również tej stworzonej przez wroga? Przecież muzyka dla niektórych ludzi jest religią. Religią bez jakichkolwiek zastrzeżeń i logicznych uzasadnień.
Dla poprawy humoru zawsze można w końcu zanucić sobie piękną melodię włoskiego hymnu: "Fratelli dItalia". Nie można robić z głowy śmietnika. Skoro Alto Adige-Suedtirol lubi tak bardzo język niemiecki, kulturę i muzykę austriacką, to może warto jednak przez szacunek do tej włoskiej prowincji - wysłuchać pięknego wykonania utworu jednego ze Straussów a nie zagłębiać się w historię postania muzycznego dzieła? Siła muzyki jest potężna. Oby była to zawsze siła budująca i jednocząca a nie burząca i niszczycielska. Chyba jednak następnym razem dołączę do chóru klaszczących w takt "Marszu Radeckiego" a dyrygent nie będzie patrzał ze zdumieniem na jednego nie klaszczącego słuchacza koncertu jego orkiestry.
Trochę brakuje mi na tego typu koncertach pięknych włoskich kolęd ale w końcu nie są to Festiwale Kolęd i Pastorałek. Oby bogate włoskie doświadczenia znalazły partnerów w polskich konserwatoriach muzycznych, na polskich uniwersytetach humanistycznych, medycznych, technologicznych i w polskich akademiach sztuk pięknych. Włochy i ich uczelnie znów mogą być inspiracją dla polskiej młodzieży i dla przyszłych polskich elit państwowych, jak były w czasach mniej czy bardziej udanych - włoskich studiów Jana Zamoyskiego, Mikołaja Kopernika i Stefana Batorego.
Irek Mrugała
Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

Niemcy pod lupą Polaków
Niemieckie rady na dobrobyt i bezpieczeństwo, to wejście na drogę prowadzącą do przepaści. To zalecenie na miarę pseudo-komunizacji dokonywanej przez komunistycznych notabli i esbecję...
12.04.26 - 20:34 |
Czytaj więcej


20 Kwietnia 1936 roku
Prezydent Ignacy Mościcki wydał dekret o utworzeniu Funduszu Obrony Narodowej.
20 Kwietnia 1873 roku
Urodził sie Wojciech Korfanty, polityk, działacz ruchu narodowościowego na Śląsku (zm. 1939)