Poniedziałek 20 Kwietnia 2026r. - 110 dz. roku,  Imieniny: Agnieszki, Amalii, Czecha

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 29.11.25 - 19:39     Czytano: [720]

List otwarty do red. Bogusława Chraboty


Ukraina będzie największym zagrożeniem dla Polski
- gospodarczym i politycznym,
a wrogiem jak będzie rządzona przez banderowców




List otwarty do red. Bogusława Chraboty,
przewodniczącego kapituły Nagrody "Rzeczpospolitej" im. Jerzego Giedroycia



Ukraina od czterech lat walczy z najazdem moskiewskim. W interesie Polski nie leży zwycięstwo Rosji. Bo ono wzmocni jej władzę i jej zapędy imperialistyczne, a my jesteśmy jednym z sąsiadów Rosji (a mogliśmy nie być jej sąsiadem, bowiem Jelcyn chciał nam dać obwód królewiecki jako rekompensatę za krzywdy wyrządzone nam przez Związek Sowiecki, na co nie wyrazili zgody tytani polskiej głupoty - minister spraw zagranicznych Krzysztof Skubiszewski i szara eminencja polskiej polityki zagranicznej Bronisław Geremek vel Beniamin Lawertow - Polak inaczej). W interesie Polski leżało i leży udzielanie pomocy Ukrainie przez dostarczanie jej broni. I daliśmy im tej broni za ponad 3 miliardy dolarów! Za nic! (przez długi czas Zełeńskiemu nie przyszło do głowy, aby nam za to podziękować; uważał bezczelnie, że im się to on nas należy, bredząc, że przecież oni bronią Polski; a prawda jest taka, że Ukraina nikogo przed Rosją nie broni - broni tylko własnej niepodległości, a w ukraińskie i lunatyków polskich straszenie, że lada dzień Putin napadnie na Polskę mogą uwierzyć tylko idioci, ludzie skłonni do uwierzenia, że 2 + 2 jest 5; Putin nie może podbić chuderlawej Ukrainy - bez polskiej i zachodniej pomocy poił by już swoje konie w Kijowie, to przecież najbiedniejszy kraj w Europie - a napadnie na kraj NATO!). Przez Polskę idzie cała pomoc USA i zachodniej Europy dla Ukrainy. Za nic! Ukraińcom okazaliśmy także wielką pomoc humanitarną. Polskę zalała masa dwóch milionów Ukraińców, których trzeba było gdzieś ulokować i karmić. Władze polskie poszły jeszcze dalej. Przyznały im takie prawa jakie mają Polacy, a nawet często większe niż mają Polacy. Stąd Polak musiał czekać w kolejce do lekarza, a Ukrainiec nie. Bezczelność ich była bezgraniczna - za pieniądze polskiego podatnika leczyli sobie np. zęby! Włączono ich do Programu Rodzina 500 plus, a potem 800 plus, czyli wsparcia finansowego przysługującego na każde POLSKIE dziecko do ukończenia 18. roku życia (polskie to znaczy polskie, a nie ukraińskie!). Znalazło się tysiące ukraińskich cwaniaków, którym ta pomoc nie przysługiwała, aby na chama wykorzystywać te pomoce. Nikt o tym nie mówi i nie pisze, ale prawdą jest, że w Polsce i w innych krajach nie powinno być tylu ukraińskich "uchodźców wojennych". Bowiem działania wojenne objęły tylko 20-25% obszaru Ukrainy. Ludzie, a to jest ponad 25 milionów, na Żytomierszczyźnie, Podolu, Wołyniu, Lwowszczyźnie, Bukowinie i Rusi Podkarpackiej właściwie nie wiedzą, że jest wojna. Nawet we Lwowie ludzie sobie spacerują, piją kawę w kawiarniach, a płeć męska zalewa się wódką, albo oddaje pokłon niby pomnikowi Banderze (bo na tym pomniku to nie jest Bandera - to propagandowy Bandera - gieroj, podczas gdy w rzeczywistości był to niepokaźny chuderlak). To przede wszystkim ci ludzie powinni wyciągnąć pomocną rękę swoim rodakom, a nie Polacy, Niemcy, Czesi, Rumuni, Węgrzy itd. Rozumiem udzielanie pomocy prawdziwym ofiarom wojny, ale nie cwaniaczkom, których w Polsce jest kilkaset tysięcy i ciągle musimy im dawać dach nad głową i karmić. Czy Ukraińcy, którzy przyjechali do Polski ze Lwowa czy Wołynia to naprawdę uchodźcy wojenni?! A jest ich w Polsce tysiące. Jak się wojna skończy, to już następnego dnia ukraińskie darmozjady (250-300 tys.) powinni być odstawieni do granicy. Niech przystąpią do odbudowy kraju, tak jak Polacy w 1945 roku przystąpili do odbudowy straszliwie zniszczonego całego kraju, prawie bez niczyjej pomocy. Nie wyobrażam sobie, aby Polska miała przeznaczyć na odbudowę Ukrainy setki milionów dolarów (w imię czego?!), kiedy 2,5 miliona Polaków żyje w prawdziwej nędzy. Powinniśmy iść w ślady prez. Trumpa, który teraz chce, aby Ukraina czy UE za nią płaciła Stanom Zjednoczonym za ich obecnie przekazywaną pomoc. I dość płacenia przez Polskę procentów z pożyczki zaciągniętej przez Ukrainę na Zachodzie, bo to do 2068 roku będzie kosztowało Polskę-podatnika polskiego co najmniej 4 miliardy 300 milionów dolarów. To skandal nad skandale, że Polska chce to robić. Albo niech za te pieniądze oddadzą nam WSZYSTKIE skradzione nam przez Stalina i bezprawnie przez nich przetrzymywane POLSKIE SKARBY NARODOWE! Bo to są NASZE skarby narodowe, a nie ukraińskie! Jeśli Warszawa tego nie zrobi, to Polska nie jest warta istnienia, bo kto nie szanuje swoich skarbów narodowych i swojej historii nie jest wart istnienia - przyszłości! Niech rozdziobią takich kruki i wrony! Niech Ukraińcy i Niemcy poją swoje konie w Wiśle, przepraszam: w Bicła i Weichsel.

Dobrze by było, gdyby stosunki polsko-ukraińskie były poprawne. Przecież mają swój, tj., prawdę mówiąc NASZ Lwów i prawie całą Małopolskę Wschodnią i cały Wołyń - i to już mają na zawsze. W 1945 roku zagarnęli, raczej ukradli, bo bez żadnego odszkodowania prawie cały Polski i Polaków ze Lwowa, z Małopolski Wschodniej i Wołynia majątek nieruchomy i w większości także ruchomy wart wiele miliardów dolarów, gorzej, przywłaszczyli sobie, a raczej ukradli wiele ważnych dla Polaków POLSKICH skarbów narodowych (stąd mają np. aż 2000 obrazów polskich malarzy, w tym np. 8 Matejki - największy zbiór malarstwa polskiego poza Polską, pochodzący ze zbiorów polskich i bardzo często bezprawnie przejętych PRYWATNYCH kolekcji polskich, spośród których wiele sami powinni przekazać Polsce, jakby byli w porządku w stosunku do nas). Czy to im mało? Czy ciągle myślą o zagarnięciu polskich ziem po Kraków, a może i z Krakowem, i Chełmszczyzny po Lublin, a może i z Lublinem? To ludzie, którzy na chama - bez najmniejszych ustępstw chcą narzucić nam swoją wersję historii stosunków polsko-ukraińskich w biegu dziejów, włącznie z rzezią wołyńską. To ludzie (banderowcy), którzy chcą, aby nas w ogóle nie było, albo żebyśmy byli maleńkim państewkiem, obejmującym nawet nie wszystkie ziemie Królestwa Polskiego powstałego na kongresie wiedeńskim w 1815 roku.

W wczorajszej "Rzeczpospolitej" ("To byłoby gorsze niż Ukraina w strefie rosyjskiej" 26.11.2025), a przedtem w rozmowie z TVN24, generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, wieszczy nową groźbę dla Polski ze strony ukraińskiej, jeśli Kijów zacznie starać się o broń atomową i ją uzyska. Jak ocenił generał, "to byłoby pewnie jeszcze gorsze niż Ukraina w strefie rosyjskiej". Rosja na pewno próbowała by nie dopuścić do tego (tak jak Izrael i USA nie dopuszczają do posiadania jej przez Iran), co mogłoby poskutkować nowym zbrojnym konfliktem ukraińsko-rosyjskim, ponownie zagrażającym Polsce. Natomiast jeśli Ukrainie udałoby się pozyskać broń atomową i byłaby ona w rękach banderowców, to Kijów mógłby nią szantażować także Polskę. Tego zagrożenia nie możemy lekceważyć. Dlatego ma rację gen. Koziej pisząc, że "to byłoby pewnie jeszcze gorsze niż Ukraina w strefie rosyjskiej", czyli podbita i włączona do Rosji.

Naprawdę, wielką naszą tragedią jest to, że na całej wschodniej granicy mamy takich z... sąsiadów! Brzmi to tragicznie, ale właściwie pomagać Ukraińcom to tak, jakby pomagać Putinowi/Rosji. Oni wszyscy (Litwa i Białoruś też) są dla nas po jednej marce. I taka jest prawda. Prawda, której nie zmieni nawet Bóg, a cóż dopiero jacyś tam lunatycy giedroyciowcy, którzy chcą budować przyjaźń polsko-ukraińską na wzór, w jaki była budowana w PRL tzw. przyjaźń polsko-radziecka: na nieszczerości, na kłamstwie i uległości wobec propagandy sowieckiej. - Redakcjo "Rzeczpospolitej" - gnieździe giedroyciowców: przyjaźń może być budowana tylko na szczerej intencji i prawdzie. Dlatego wasza działalność to strata czasu. Polacy nigdy ją nie przyjmą, tak jak nie przyjęli przyjaźni z Sowietami. Z każdym nowym rokiem stajecie się w ich oczach dziwakami budującymi zamek na lodzie. Jeśli nie mam racji, to pochwalcie się jakimiś konkretnymi, a iluzjonistycznymi owocami waszej działalności. Owocami, które akceptuje i czynem popiera wiele tysięcy ludzi. Bo ja odbieram waszą działalność powiedzeniem "sobie a muzom", czyli tworzycie coś, co brzmi chwalebnie, jednak to coś ogranicza się wyłącznie do własnej przyjemności, może próżności czy pobożnego życzenia i nie ma z tego praktycznie dla Polski żadnych korzyści. Bo przez 25 lat swojej działalności jak przyczyniliście się do jakiegoś zbliżenia polsko-ukraińskiego czy polsko-litewskiego? Jeśli poważnie podchodzicie do swojej działalności, to nie powinniście zignorować tego mojego komentarza o stosunkach polsko-ukraińskich. Są w nim poruszone ważne sprawy, których nikt przedtem nie poruszył (np. zwrot polskich skarbów narodowych za dalszą pomoc). Powinniście więc ustosunkować się do niego, jeśli wam naprawdę zależy na szczerym budowaniu zgody polsko-ukraińskiej przez wyjaśnianie właśnie kłopotliwych i spornych kwestii, a przez to do zbliżenia polsko-ukraińskiego, bo jak dotychczas strona ukraińska przez 34 lata nie okazała nam żadnej dobrej woli, i na pokazaniu Polakom, że jednocześnie jesteście patriotami polskimi (bo wasz członek Paweł Kowal na pewno nim nie jest - to jedynie adwokat strony ukraińskiej). Poważnie, a nie przez próbę oblania mnie pomyjami. Bo tak poważne instytucje nie działają. Podejmują wezwania, trudne problemy, a nie zamiatają je pod dywan.

Nieszczęściem więc naszym jest to, że czy chcemy czy nie chcemy, musimy jednak jakoś wspierać Ukrainę. Ale nie za darmo! Kto płaci, ten żąda. Albo: kochajmy się jak bracia, a liczmy się jak Żydzi. A przysłowia są mądrością narodów. I niech nikt nie próbuje tu mówić, że to antysemickie przysłowie. Bowiem prawdą jest, że w zaborze rosyjskim i galicyjskim Żydzi do 90% kontrolowali tamtejszy handel. I nie jest nic w tym złego, że dbali o to, aby zaciągnięte u nich pożyczki były oddawane. To było słuszne i uczciwe z ich strony. Nieuczciwość mogła być w tym przysłowiu tylko po stronie Polaków czy Ukraińców, jeśli unikali oddania należności. Dlatego nikt nie ma prawa interpretować tego porzekadła jako antysemickie, a mnie próbować nazwać antysemitą. Tym bardziej, że ja Żydem nie jestem, bowiem dzisiaj największymi siewcami antysemityzmu są sami Żydzi - ich Goliat - Netanyahu, który swoimi potwornymi zbrodniami (podobnymi do zbrodni hitlerowskich, co mogę łatwo udowodnić na podstawie podobieństwa tego co hitlerowcy robili w Polsce i co Żydzi robią obecnie w Gazie i Zachodnim Brzegu) na Bliskim Wschodzie sieje antysemityzm wśród nie-Żydów na całym świecie. I nie tylko Netanyahu. Np. tylko co izraelski instytut Jad Waszem opublikował wpis, w którym stwierdził, że Polska była pierwszym krajem, w którym Żydzi zostali zmuszeni do noszenia opasek z Gwiazdą Dawida. Wpis ten wywołał kontrowersję, ponieważ nie uwzględniono faktu, że Polska była pod niemiecką okupacją i że ta decyzja była decyzją niemieckich okupantów. Radosław Sikorski, minister spraw zagranicznych, poprosił Jad Waszem o doprecyzowanie, że decyzja o opasek została wprowadzona przez niemieckie władze okupacyjne - co instytut zignorował. Muzeum Auschwitz-Birkenau również oceniło ten wpis jako fałszywy i zniekształcający historię. Z kolei Marek Magierowski, były ambasador RP w Izraelu i Stanach Zjednoczonych, powiedział w Kanale Zero: "Trudno mi było znaleźć polityka izraelskiego i trudno będzie także dzisiaj, który powiedziałby coś pozytywnego o Polsce, szczególnie właśnie w kontekście historycznym. Bo to jest tak, jakby ktoś świadomie, dobrowolnie narażał się na publiczną ostrację w Izraelu" (wPolityce 27.11.2025). - Czy za to Polacy mają lubić czy nie lubić Żydów? A jeśli ktoś z Polaków jest tym żydowskim kłamstwem oburzony i tym, że Żydzi są skorzy lać na nas pomyje, to czy od razu ten Polak jest antysemitą? - Jestem pewny, że dla przeciętnego Żyda tak - jest antysemitą. Czyli Żydzi sami z tego Polaka robią w łajdacki sposób niesłusznie "antysemitę". A jak przez to w końcu sami zrobią z niego antysemitę, to potem drą gębę na cały świat, że ktoś jest antysemitą. To po prostu obrzydlistwo, zwykłe łajdactwo!!! I to żydowskie obrzydlistwo pod skrzydłami Białego Domu króluje w państwach tzw. Zachodu. I nagminnie, jeśli mogą, szkodzą ludziom, którym zarzucą antysemityzm. Zachód, w tym Polska jest w szponach żydowskiej niewoli (np. ile miejsca poświęcały polskie media palestyńskiemu holokaustowi w Gazie, szczególnie w pierwszych 18 miesiącach wojny? Tyle co kot napłakał. Bo to był niebezpieczny temat. A później coraz trudniej było o tym nie pisać i nie mówić, bo bezwstydne prożydowskie nastawienie mediów rzucało się w oczy nawet ślepcu. To nie jest wypowiedź antysemicka, ani antysemity, tylko naga prawda (co mogę udowodnić nawet w sądzie). - Podobnie jest z Ukraińcami. Sieją niechęć do siebie, a potem narzekają, że np. Polacy ich nie lubią, o czym już kilka razy pisały i mówiły polskie media, w tym "Rzeczpospolita"?

Powrócę jeszcze do sprawy zagrabionego przez Stalina i przejętego przez Ukraińców polskiego dziedzictwa narodowego.

Otóż Polska była przez 123 lata pod zaborem rosyjskim, austriackim i pruskim/niemieckim. Polacy, szczególnie w zaborze rosyjskim od 1831 roku byli niemiłosiernie prześladowani i tępieni - rusyfikowani albo germanizowani. Nie było żadnego polskiego uniwersytetu, żadnych polskich instytucji naukowych i kulturalnych, bibliotek polskich i polskich muzeów. W 1867 r. Wiedeń nadał zaborowi austriackiemu, tzw. przez nich Galicji, autonomię. Polacy uzyskali tam pełną autonomię narodowo-kulturalną. Galicja dzieliła się na dwie części - zachodnią z Krakowem, etnicznie polską i większą wschodnią ze Lwowem, etnicznie polską, ukraińską, rusińską i żydowską (miasta były polsko-żydowskie, Ukraińców była w nich garstka, np. zaledwie 15% we Lwowie i to z Rusinami, którzy za Ukraińców się nie uważali. W miastach tych powstały polskie wyższe uczelnie - we Lwowie aż 5: Uniwersytet, Politechnika, Akademia Rolnicza, Akademia Weterynaryjna i Wyższa Szkoła Lasowa, a przed wojną doszła jeszcze Akademia Handlu Zagranicznego (1922-39). Miały tu swoją siedzibę zarządy główne Polskiego Towarzystwa Historycznego, Polskiego Towarzystwa Filologicznego, Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego, Towarzystwa Przyrodniczego im M. Kopernika, Towarzystwa Literackiego im. A. Mickiewicza, Polskiego Związku Entomologicznego, Polskiego Towarzystwa Leśnego, Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego, Polskiego Towarzystwa Zootechnicznego i kilku innych towarzystw. W 1817 roku powstał wielki i bardzo zasłużony polski Zakład Narodowy im. Ossolińskich (wielka i bardzo cenna w polskie publikacje biblioteka i muzeum), było tu kilka innych wielkich i ważnych dla narodu polskiego bibliotek, jak np. Uniwersytecka, Poturzycka, Baworowskich, Towarzystwa Szkół Ludowych, Miejska, Politechniki. Bardzo bogate w polonika były tutejsze archiwa i muzea lwowskie, jak np. Muzeum Narodowe im. Króla Jana III, Muzeum Lubomirskich, Panorama Racławicka (we własnej rotundzie), Muzeum Historyczne miasta Lwowa (historia Lwowa to historia w 90% polska!), Galeria Narodowa (ponad 2000 obrazów najwybitniejszych polskich malarzy i wiele obrazów związanych z historią Polski), Muzeum Dzieduszyckich, Miejskie Muzeum Przemysłu Artystycznego (pełne poloników). To wszystko w stu procentach było stworzone przez Polaków i było polskie.

Musimy tu zaznaczyć, że zgromadzenie tak wiele polskich skarbów narodowych we Lwowie wypływało z tego faktu, że Polacy mogli gromadzić je tylko w Krakowie i we Lwowie. Dlatego niektórzy darczyńcy w swoich testamentach zaznaczali, że gdyby Lwów nie przypadł odrodzonemu państwu polskiemu, to ich kolekcja powinna być przekazana Polsce. To samo dotyczyło Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Polacy nie mieli wyboru, musieli swe zbiory trzymać we Lwowie, bo muzea i biblioteki krakowskie nie wszystko mogły przyjąć do swych zbiorów. Ukraińcy tę wolę fundatorów zupełnie zignorowali. Jak prawdziwi złodzieje, pewni swej siły (wtedy sowieckiej). Lwów był wtedy austriacki i nic nie wskazywało na to, że Austro-Węgry - ówczesne mocarstwo europejskie przestanie istnieć. Walka o polski Lwów w latach 1918-20 pokazała, że żaden Polak, żaden polityk polski (poza grupką zdrajców-komunistów) nie wyobrażali wolnej Polski bez arcypolskiego Lwowa. I Lwów przypadł Polsce i w 1923 roku fakt ten uzyskał międzynarodowe prawne uznanie. Gdyby Polacy mogli przewidzieć, że Lwów odpadnie od Polski w 1945 roku, to z pewnością nie było by muzeów polskich we Lwowie. Wszyscy polscy ofiarodawcy, gdyby dziś powstali z grobu i dowiedzieli się, że ich zbiory ofiarowane narodowi polskiemu znajdują się w antypolskich ukraińskich łapach, to by zaraz ponownie skonali - po prostu pękło by im serce z bólu.

We wrześniu 1939 roku Związek Sowiecki, pomimo paktowi o nieagresji polsko-sowieckiemu z 1932 roku, napadł na Polskę bez wypowiedzenia wojny i na te wszystkie skarby polskie położył swoją łapę, de facto położyli Ukraińcy. Wiele pamiątek pokazujących jak bardzo Lwów był polski, po prostu zniszczyli (zebrali do 50 skrzyń, a potem zniszczyli). Potem Niemcy napadły na Związek Sowiecki i byli panami we Lwowie w latach 1941-44; ukradli wówczas wiele przedmiotów, przede wszystkim obrazów, w tym bezcenny zbiór grafik Albrechta Dürera. W 1944 roku Lwów ponownie zajęła Armia Czerwona, a w Jałcie w lutym 1945 roku trzech zbereźników z piekła rodem: Stalin, Roosevelt (szczególnym łajdactwem wykazał się właśnie on) i Churchill łamiąc prawo międzynarodowe, postanowili sprezentować Lwów Stalinowi. Zdanie Polski w tej sprawie nie było brane pod uwagę. Polskie skarby narodowe we Lwowie tym samym przypadły niby prawnie Sowieckiej Ukrainie, a od 1991 roku Ukrainie. Niby prawnie, bo to "prawo" było i jest po prostu BEZPRAWIEM. Bo prawdziwe prawo musi być sprawiedliwe, a po drugie złodziej musi oddać skradzione rzeczy w świetle prawdziwego prawa. Przypomnijmy: najpierw Związek Sowiecki napadł na Polskę i wbrew prawu międzynarodowemu bezprawnie okupował nasze Kresy (czyli agresorem był Związek Sowiecki), a potem Wielka nie-Święta Trójca zebrana w Jałcie również wbrew prawu międzynarodowemu przekazuje Lwów Związkowi Sowieckiemu za plecami Polski i Polaków, po czym spadkobiercą stalinowskiego bezprawia staje się powstałe w 1991 roku państwo ukraińskie, które uważa, że wszystko jest w porządku, że wszystko jest jej, włącznie z polskimi skarbami i cennym pamiątkami narodowymi. Jest to jedyny przypadek w historii, kiedy jakiś naród BEZPRAWNIE traci tak olbrzymią część swoich skarbów narodowych i prawo międzynarodowe to toleruje. Powtarzam, to jest klasyczny przykład, jak rzekome prawo jest de factem zwykłym bezprawiem! To nie był łup wojenny, bo to nie Polska była agresorem, a tylko Związek Sowiecki i Sowiecka Ukraina - z Nikitą Chruszczowem na czele, jej I sekretarzem Ukraińskiej Partii Bolszewickiej (to on hulał w zajętym Lwowie) i gen. Filipem Golikowem, dowódcą ukraińskiej Winnickiej Grupy Armijnej, 17 września przekształconej w 6 Armię, która walczyła ramię w ramię z Niemcami o Lwów i zajęła miasto 22 września 1939 roku!!! Niemcy stracili zbiory wrocławskie. Ale nie całe - część sami wywieźli na zachód, duża część uległa zniszczeniu podczas walk o miasto. Polsce przypadły resztki (łup wojenny), które w całości (sprzed 2939 r.) nie miały nawet w 5 procentach takiego znaczenia dla Niemiec, jak mają polskie skarby przetrzymywane we Lwowie. W 1946 r. Ukraina przekazała Polsce tylko to czego nie po prostu nie mogła zatrzymać, m.in. rękopis Pana Tadeusza Adama Mickiewicza oraz "Panoramę Racławicką" i kilka kluczowych obrazów Jana Matejki: "Rejtan - Upadek Polski", "Unia Lubelska" oraz "Batory pod Pskowem" (wiele innych ważnych polskich obrazów historycznych pozostało we Lwowie i jest trzymanych w magazynie gdzie niszczeją!!!) oraz trochę książek z Zakładu Narodowego im. Ossolińskich i bezwstydnie nazwali to "darem narodu ukraińskiego dla narodu polskiego". Ale i o ten "dar" musiał walczyć komunistyczny reżym Bieruta! (tymczasem rządy niby polskie po 1989 r. nie potrafiły niczego wywalczyć! - prawdziwe niedołęgi życiowe, prawdziwe zakichane Polactwo!) To tak, jakby ktoś komuś ukradł 50 krów, a potem łaskawie dał mu jedną, aby nie zmarł z rodziną z głodu, mówiąc przy tym, że to jest jego dar dla niego. Po prostu chamski wygłup! Ale czego można się było spodziewać od chamów? Po upadku stalinizmu w Polsce i przez bunt polskich historyków, w 1956 roku załatwiono oddanie Polsce archiwum Polskiego Towarzystwa Historycznego, no bo jak historycy polscy mogli pracować bez tego archiwum?!

Po upadku komunizmu w Polsce i powstaniu państwa ukraińskiego strona polska, sporządziła SKROMNĄ listę przedmiotów czy części z jakichś zbiorów o wielkim znaczeniu dla Polski i narodu polskiego i przesłała ją rządowi ukraińskiemu z prośbą o pozytywne rozpatrzenie sprawy. Ta polska sugestia została przez Kijów zignorowana. Bezczelnie stwierdzono, że te POLSKIE SKARBY NARODOWE są ukraińskim dziedzictwem kulturalnym i sprawa ucichła (po prostu, warszawskie niedołęgi uznały, że spełniły w stu procentach swój patriotyczny obowiązek! Niech im ziemi ciężką będzie!). Dlatego uważam, że obecny rząd polski, jeśli chce uchodzić za polski, powinien zbadać sprawę jak udowodnić, że Polska była ofiarą bezprawnej w świetle prawa międzynarodowego agresji sowieckiej, a potem bezprawnego przekazania Lwowa Stalinowi w Jałcie (w świetle prawa międzynarodowego Lwów, Małopolska Wschodnia i Wołyń legalnie należały do Polski, dopóki Polska i Ukraina nie podpisały 18 maja 1992 roku traktatu o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy, czyli do tego czasu ziemie te były okupowane najpierw przez Związek Sowiecki, a od 1991 roku przez państwo ukraińskie - i tak to w imię prawdy historycznej powinno być podawane w pracach i podręcznikach historycznych), i przez to jest skandaliczne uważanie za prawne przetrzymywanie przez Ukraińców polskich skarbów narodowych, że to pierwszy w historii przypadek kradzieży i utraty aż tylu skarbów narodowych przez jakiekolwiek współczesne państwo. Dlatego w tym konkretnym przypadku to prawo powinno być odebrane i Ukraina powinna zwrócić najważniejsze polskie skarby narodowe Polsce i narodowi polskiemu. Polska powinna tę sprawę omówić z Kijowem, starać się dojść do polubownego załatwienia sprawy - oddania chociażby Polsce to co Ukraina naprawdę powinna nam oddać. A jeśli Kijów na to nie pójdzie, to Warszawa powinna skierować sprawę do wszystkich możliwych sądów, poprosić o pomoc zaprzyjaźnione z nami państwa i organizacje międzynarodowe i w razie odmowy rozważyć ostre sankcje na Ukrainę (a kij na Ukrainę mamy!). Teraz jest dobra okazja ku temu. Niech Polacy nareszcie zaczną walczyć o swoje prawa w świecie. Guru polskiej emigracji niepodległościowej, wielki patriota polski pochodzenia żydowskiego Marian Hemar pisał: "Polityka jest amoralna, co więcej, musi być amoralna, w tym jej siła i realizm. Polityka jest bowiem sztuką działania dla dobra własnego narodu, dla żadnych innych celów, jest sztuką świętego egoizmu, świętego oportunizmu, świętej hipokryzji, świętego profitu" (Awantury w rodzinie Londyn 1967, str. 84). Przestańmy wreszcie lizać stopy (to delikatnie powiedziane) wszystkim wokoło, nawet naszym jawnym i ukrytym wrogom. Dzisiaj wszyscy na nas jeżdżą jak na łysej kobyle. A wrogowie Polski i Polaków mówią nam (bo oni dbają o swoje interesy), że tak właśnie musi być, bo to mówi o naszej wielkości i poklepują jednego czy drugiego Tuska po plecach, a ten czuje się tym poniżającym ruchem wniebowzięty.

Boże odpuść im, bo nie wiedzą co czynią. Ale ja myślę, że wiedzą co czynią, bo historyczną tradycją i faktem jest, że żaden inny naród w swojej historii nie miał aż tylu zdrajców i aż tylu głupich polityków, co naród polski. To tylko i wyłącznie przez naszą winę, nazwa "Polska" została wymazana z mapy politycznej Europy w XVIII w. Przykro mi to mówić jako Polakowi, ale taka jest prawda. Wystarczy poczytać olbrzymi Polski Słownik Biograficzny.

...

W Do Rzeczy z 25 listopada 2025 roku znany dziennikarz Piotr Barełkowski wyraził opinię, że na przygotowywanym przez USA porozumieniu pokojowym Ukraina może tylko zyskać, a my bardzo dużo stracić.

Piotr Barełkowski odnosząc się do wynegocjowanego projektu planu pokojowego dla Ukrainy pisze: "Punkt o Ukrainie w UE niekorzystny dla Polski: Jako istotny negatywny dla Polski punkt w przyszłym możliwym porozumieniu Barełkowski wskazał m.in. ten dotyczący akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej i to jeszcze na preferencyjnych warunkach - Żegnajmy ostatecznie nasze rolnictwo, przemysł przetwórczy, transport, witajcie interesy oligarchów ukraińskich, witajcie zakupy polskich branż przez pieniądze - często brudne - którymi ci ludzie z Ukrainy dysponują - powiedział. Jego zdaniem z punktu widzenia Polski, jeśli miałyby być jeszcze jakieś korekty, to trzeba się starać o wykreślenia sprawy możliwego członkostwa Ukrainy na specjalnych zasadach w UE - podkreślił. (Warszawa będzie głupia do kwadratu, jeśli się na to zgodzi, a jak się zgodzi, to doczeka się buntu narodu - do świniobicia rządzących. Nie może być uprzywilejowanych i nieuprzywilejowanych państw w UE! Ile miliardów dolarów kosztowało nas (transformacja: m.in. kradzież polskiego majątku przez zachodnie firmy, różne reformy i wielkie wyrzeczenia ze strony narodu), abyśmy zostali członkami UE. A tu ktoś ma wejść do UE w brudnych buciorach - oligarchowie i mafie, kraj przeżarty korupcją do szpiku kości i będący na bakier z demokracją, i ma jeszcze otrzymać przywileje - m.k.) oraz olbrzymią pomoc finansową na odbudowę.

W dalszej części swoich uwag o tym planie pisze: ...państwo polskie zainwestowało w tę wojnę zdecydowanie zbyt wiele. Część polityków i mediów przekonywała, że musi tak być i alternatywy nie ma. - Teraz będzie trzeba całą tę narrację odkręcić. Oglądajcie, jak ludzie połykają swoje języki. Bo jeśli dojdzie do podpisania tego porozumienia..., to trzeba będzie znaleźć jakąś nową opowieść o wojnie ukraińsko-rosyjskiej. Trzeba będzie jakoś uzasadnić ludziom, dlaczego nagle staliśmy się państwem zukrainizowanym z wielką diasporą ukraińską, która ciąży naszemu krajowi - powiedział, dodając, że wyjdą na jaw niektóre prowokacje, szczególnie jeśli na Ukrainie dojdzie do amnestii.

Dziennikarz podkreślał, że warunki przedstawione w planie pokojowym są korzystne przede wszystkim dla USA i dlatego Ameryka jest bardzo zainteresowana w podpisaniu tego pokoju. Ten plan pokojowy jest stworzony przede wszystkim pod kątem interesów amerykańskich - powiedział.
Wskazuje na to pierwszy punkt projektu planu pokojowego, który stanowi o gwarancji suwerenności dla Ukrainy. - Ukraina dostaje mocne gwarancję ze strony Ameryki. Gwarancje, za które Ukraina będzie słono płacić. Dodatkowo gwarancje te będą też okupione pewnymi koncesjami gospodarczymi dla USA i inwestycjami. Ukraina będzie w sferze gospodarczej bardzo zależna od Białego Domu i Stanów Zjednoczonych - biznesu amerykańskiego. Będzie dla Ameryki kurą znoszącą złote jajka. Ukraina może więc uzyskać statut podobny do statutu Izraela w relacjach obu tych krajów. Stanie się dla Ameryki ważniejsza z punktu widzenia geopolitycznego niż Polska. Będzie twierdzą USA na wschodzie Europy, tak jak Izrael jest twierdzą amerykańską na Bliskim Wschodzie. To po pierwsze, a po drugie, jak Ukraina będzie rządzona przez banderowców, to oni będą tę tarczę amerykańską wykorzystywać dla swoich celów politycznych (rekompensować tym swoją zależność od Ameryki), tak jak to robi Izrael, któremu, przez ten amerykański parasol ochronny wszystko wolno - deptać prawo międzynarodowe, bezkarnie mordować, bombardować, zagrabiać nowe tereny. A ukraińskie cele polityczne były, są i będą zawsze antypolskie. To jest w ich krwi i mentalności. Pamiętajmy, że przed Wołyniem, Ukraińcy popełnili wiele innych krwawych zbrodni. Rzezie hajdamaków w XVIII wieku chwalił w swojej twórczości ukraiński wieszcz narodowy Taras Szewczenko. To chyba jedyny taki skandaliczny przypadek w literaturze światowej.

Poza tym celem politycznym nacjonalistów ukraińskich od ponad 100 lat jest to, aby Ukraina była największym i najsilniejszym krajem Europy Wschodniej - jej niekwestionowanym liderem (którym jest teraz Polska, czego Kijów mający ambicje wielkomocarstwowe nigdy nie zaakceptuje!), decydującym o jej losach wspólnie z Berlinem. Mogło by to nastąpić tylko kosztem Polski. Z tego utopijnego marzenia Ukraińcy nie chcieli zrezygnować nawet wtedy, kiedy Hitler chciał także i ich - obok Polaków - po swoich zwycięstwach wysiedlić na Sybir. Przymilali się do Hitlera jak tylko mogli i bardzo chcieli budować z nim nową - hitlerowską Europę. Nawet ukraiński grekokatolicki arcybiskup Lwowa - renegat polski i przywódca nacjonalistów ukraińskich - Andrej Szeptycki gratulował Hitlerowi zwycięstw na Wschodzie. Ukraina w Unii Europejskiej będzie najwierniejszym sojusznikiem Berlina i pomagała jemu, aby biedni Polacy byli parobkami Niemiec. Chociaż będą mieli taką satysfakcję. Bo Chełma, Przemyśla i Bieszczad to już chyba nie dostaną - chociaż, kto wie?

Ukraina z pomocą Ameryki i Unii Europejskiej, gdzie będzie miała duże znaczenie (bez wątpienia dojdzie do ścisłego sojuszu Berlina z Kijowem), zniszczą gospodarczo Polskę, a jej status polityczny doprowadzą do statusu małych państewek wchodzących w skład Unii Europejskiej. Natomiast z Ukraińcami w Polsce będziemy mieli taki sam problem, jaki mieliśmy z nimi w okresie międzywojennym. Będą V kolumną Berlina (oczywiście nie wszyscy, bo są także porządni Ukraińcy i Ukraińcy, którzy nie są wrogami Polski i Polaków). Będziemy mieli ukraińskie żądania (które już teraz stawia nam bezwstydnie Zełeński, a my posłusznie je spełniamy za frajer i prawie za każdym razem nie słyszeliśmy nawet "dziękuję", co wreszcie dostrzegli nawet tuskowcy i co wytknął im nawet brytyjski minister obrony i prezydent Trump; brakuje pieniędzy na leczenie Polaków - szpitale ich nie przyjmują leczyć, ale zawsze są pieniądze dla Ukrainy i ukraińskich oligarchów-złodziei), terroryzm, a kto wie czy nie również pomniki Bandery w Polsce, no bo walczył z naszym wspólnym - sowieckim wrogiem. Film "Wołyń" zostanie uznany za rasistowski i rząd pod presją Kijowa, Warszawa wyda nakaz zniszczenia a całym kraju wszystkich jego kopii, a wspominanie o zbrodni wołyńskiej będzie tak samo karalne, jak w PRL karano za oskarżanie Sowietów za zbrodnię katyńską. Historia lubi się powtarzać, chociaż z innymi aktorami i w innej sprawie. Kto może twierdzić, że tak nie będzie? Przecież mamy rządy coraz bardziej autorytarne (konstytucję i prawo mają w d...) i całkowicie posłuszne Berlinowi i Brukseli. W Jałcie oderwano od Polski Małopolskę Wschodnią z arcypolskim Lwowem (bez którego Polska nie jest Polską w całym tego słowa znaczeniu - to było trzecie, po Warszawie i Krakowie, najważniejsze miasto w dziejach Polski i narodu polskiego do tego stopnia, że jakikolwiek poruszymy temat związany z Polską i Polakami - historia, literatura, sztuka, malarstwo, muzyka, teatr, prasa, nauka, technika, sport, Kościół katolicki itd., zawsze będzie w nim Lwów - i to zawsze w czołówce!) po to, abyśmy byli homogenicznym krajem, bez Ukraińców, z którymi mieliśmy wiele kłopotu. A teraz ci ludzie zalali ETNICZNE ziemie polskie, mają przywileje, rosną w siłę i zaczynają się szarogęsić w NASZYM kraju.

W bajki o rzekomej przyjaźni polsko-ukraińskiej (upór Kijowa w sprawie ekshumacji na Wołyniu jest najlepszym dowodem na to, że nie tylko nie ma żadnej przyjaźni, ale nawet zwykłej ludzkiej życzliwości z ich strony i respektowania godności drugiego człowieka: rezun zawsze będzie rezunem!) nie ma i NIGDY nie będzie i o jakimś prowadzonym prawdziwym dialogu polsko-ukraińskim mogą wierzyć tylko prawdziwi idioci czy zwolennicy antypolskich teorii Jerzego Giedroycia, a więc także lunatycy lub "Polacy inaczej", którzy domagali się wysłania polskich żołnierzy na Ukrainę - z większej miłości do niej niż do Polski. Cieszyli by się jakby nie za Polskę ginęło setki czy tysiące polskich żołnierzy. To by było jeszcze pół "biedy". Gorzej by było, jakby Putin za udział żołnierzy polskich w walkach na Ukrainie zdecydował się zrzucić bombę atomową na Warszawę. A tak naprawdę mogło by być i bądźmy pewni, że Zachód nic by w tej sprawie nie zrobił, nie chcąc ryzykować trzeciej wojny światowej. Zdradzono by nas, tak jak zdradzono nas we wrześniu 1939 roku i w Jałcie w 1945 roku. Dzisiaj tylko idiota może wierzyć 5 Artykułowi Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO). On ma odstraszać Rosję od ataku, bo Moskwa nie jest pewna i nie może być pewna, czy on zostanie zrealizowany czy nie. I tylko taka z niego korzyść! Najlepiej, jeśli chodzi o polską rację stanu jest trzymanie się z daleka od jakichkolwiek wojen.

Jak widać z dotychczasowej polityki polskiej wobec Ukrainy i Ukraińców jest tych antypolskich lunatyków bardzo, bardzo dużo. A najgorsze to to, że od 1989 roku bardzo ich wielu rządziło i rządzi Polską. Niby Polacy, a polski interes narodowy był i jest dla nich zupełnie obcy, zgodnie z romantycznym, ale głupim hasłem: Za was, a na szarym końcu za nas. Przelewaliśmy krew za innych na całym świecie, nic z tego nie mając - najwyżej ktoś nam dał za to kopniaka w tyłek.

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w rozmowie z Radiem ZET ocenił, czemu Polska nie jest ważnym graczem w sprawie Ukrainy (i nie tylko Ukrainy). Dlatego, że można zawrzeć różnego rodzaju uzgodnienia bez udziału Polski, nawet te związane bezpośrednio z Polską. Z tego zdają sobie sprawę Amerykanie, Ukraińcy, Rosjanie, Niemcy, Francuzi i Brytyjczycy. Nawet mała Litwa ogrywa nas. Jest w Unii Europejskiej, w której nie można prześladować mniejszości narodowych. A jednak tępi Polaków w Wilnie i na Wileńszczyźnie przy bierności władz polskich i głuchym milczeniu ze strony giedroyciowców!

No i mamy taką Polskę jak mamy: pętaka bez żadnego znaczenia w Europie.

Tylko czekać, kiedy "Rozdziobią nas kruki, wrony".

"O, cześć wam panowie, polityczni idioci, za waszą politykę kajdany...".

Marian Kałuski

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

20 Kwietnia 2007 roku
Zmarł Jan Kociniak, polski aktor filmowy i teatralny, partner Jana Kobuszewskiego w telewiz. progr. satyr. Wielokropek(ur. 1937)


20 Kwietnia 1946 roku
Odział KWP pod dowództwem kpt J. Rogulki ps. "Grot" odbił 57 więźniów w Radomsku


Zobacz więcej