Środa 22 Kwietnia 2026r. - 112 dz. roku,  Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 07.08.25 - 20:45     Czytano: [1019]

Marsz Zaprzysiężenia

odprowadził Prezydenta Nawrockiego do Pałacu



Drogi Przyjacielu!

Z głębokim wzruszeniem i wdzięcznością kieruję do Ciebie te słowa, jeszcze pełen emocji po wydarzeniach, które - jestem o tym przekonany - zapiszą się jako jedne z najważniejszych we współczesnej historii Polski. To był moment, kiedy Polacy stanęli u boku Prezydenta, który stał się naszym narodowym głosem.

Ten doniosły akt stanowi ukoronowanie miesięcy walki, modlitw i ciężkiej pracy, jaką wykonaliśmy razem. Zwycięstwo Karola Nawrockiego nad Rafałem Trzaskowskim nie przyszło łatwo - zostało wywalczone determinacją milionów patriotów, którzy nie ugięli się pod presją propagandy ani szantażu politycznego. I wiem, że nasz Ruch Obrony Granic miał w tym sukcesie swój istotny udział.
To także zwycięstwo nad nielegalną i podłą próbą odebrania nam tej wiktorii - nad planem, by unieważnić demokratyczny wybór, a Polskę utrzymać w rękach elit żywiących się z zagranicznych stołów.

Dziś możemy z satysfakcją powiedzieć - nie udało się im. Bo byliśmy czujni, bo nie pozwoliliśmy na zdradę, bo od pierwszego dnia po wyborach staliśmy nieugięcie na straży. Możemy być z siebie dumni - 6 sierpnia był naszym wspólnym triumfem.

Obawiam się, że żadne moje słowa nie oddadzą Ci wiernie atmosfery, która towarzyszyła Marszowi Zaprzysiężenia. Ulice, którymi szliśmy - od Pomnika Armii Krajowej, przez Krakowskie Przedmieście aż po Plac Zamkowy - zamieniły się w biało-czerwone rzeki. Dzieci, młodzież, całe rodziny...



Każdy obecny czuł, że staje się częścią czegoś większego - momentu, który zostanie zapisany na kartach historii jako zwycięstwo ducha narodowego nad arogancją antypolskiej władzy i medialną nienawiścią.

Tuż po ceremonii objęcia urzędu - mimo napiętego harmonogramu, mimo obecności kamer i ważnych gości - Prezydent Karol Nawrocki zobaczył nas, tysiące patriotów czekających pod sejmem i... po prostu do nas przyszedł.
Powiedział dokładnie to, na co czekaliśmy: że będzie bronił naszych granic przed masową migracją, że zakończy epokę politycznego zaprzaństwa i przywróci porządek w wymiarze sprawiedliwości.
Zapowiedział odbudowę bezpieczeństwa Polski, rozwój armii i powrót do śmiałej polityki infrastrukturalnej z Centralnym Portem Komunikacyjnym jako symbolem nowoczesnego, ambitnego państwa.
Zadeklarował wprost, że Polska nie będzie gospodarką pomocniczą dla niemieckich interesów. I nie wypowiedział tego tonem polityka, ale człowieka z krwi i kości, który wie, jak wielka odpowiedzialność na nim spoczywa i jak bardzo ważne są dzisiaj jego słowa.

Za nami chwile piękne i doniosłe - pełne radości i wspaniałych przeżyć. Jednak nie możemy dać się uśpić ani spocząć na laurach. Osiągnęliśmy bardzo dużo, ale miejmy świadomość, jak wiele jeszcze przed nami.

Polska nadal zmaga się z wieloma problemami. Wrogowie nie zniknęli - ani ci z zachodu, ani ze wschodu. I wciąż są wśród nas tacy, którzy - choć mówią po polsku - już dawno mentalnie stali się folksdojczami.

To spostrzeżenie może nieco przygasić Twoją euforię. Jednak idąc w Marszu nabrałem przeświadczenia, że tym razem będzie inaczej, że stoimy przed epokowym momentem w dziejach, aby stawić czoła wszystkim przeciwnościom i ostatecznie zwyciężyć. A wiesz dlaczego?
Ponieważ wspólnie poruszyliśmy Naród! To było widać na każdym korku. Gdziekolwiek się pojawiłem, podchodzili ludzie - z uśmiechem, a czasem nawet ze łzami. Nie potrafię zliczyć, ile razy ktoś dziękował i prosił o wspólne zdjęcie.
Momentami nie byłem w stanie przejść nawet kilku metrów - tyle było ciepłych słów, tyle życzliwości. A ręka dotąd jeszcze mnie pobolewa od tysięcy serdecznych uścisków, które wymieniłem.

Znów - tak jak podczas Marszu Powstania Warszawskiego - dało się zauważyć ogromną obecność młodych ludzi i rodzin z dziećmi. A więc to nie był jednorazowy zryw i otrzymaliśmy kolejny dowód na to, że wśród Polaków następuje zmiana. Miłość do Ojczyzny zaczyna kiełkować w sercach nowego pokolenia i wydaje dobre owoce. Nie wolno nam tego zmarnować!

Chciałbym w tym miejscu wyrazić serdeczne podziękowanie wszystkim, bez których ten dzień nie miałby takiego wymiaru. Przede wszystkim setkom wolontariuszy Ruchu Obrony Granic - rozpoznawalnych z daleka po żółtych kamizelkach.
Nieśli pomoc, czuwali nad porządkiem i dodawali otuchy uczestnikom Marszu. Patrząc na ich zaangażowanie, miałem wrażenie, że żółty stał się drugim, obok biało-czerwonego, kolorem tej uroczystości.

Jestem także ogromnie wdzięczny Klubom Gazety Polskiej - z Beatą Dróżdż i Ewą Wójcik na czele - za nieocenioną pomoc organizacyjną i za ducha patriotyzmu, które wniosły do tego wydarzenia.

Podziękować należy również wszystkim wolnym, uczciwym mediom, rzetelnie relacjonującym to, co działo się w Warszawie 6 sierpnia. To dzięki nim atmosferę Marszu mogli poczuć także ci, którzy z różnych powodów nie byli w stanie być z nami fizycznie, ale towarzyszyli nam sercem.

Mam jeszcze do Ciebie osobistą prośbę. Organizacja drugiego tak dużego wydarzenia w przeciągu zaledwie kilku dni - zaraz po Marszu Powstania Warszawskiego - była dla nas ogromnym wyzwaniem, również finansowym. Jeśli możesz, wesprzyj nas, choćby drobną kwotą. Twoja pomoc pozwoli nam skutecznie kontynuować nasze działania. A przecież świetnie wiemy, ile jeszcze przed nami.

To był naprawdę wspaniały dzień - taki, który na długo pozostanie w naszej pamięci i bez wątpienia zapisze się na trwałe w historii. Dla mnie był uwieńczeniem naszych wspólnych wysiłków. Dowodem na to, że potrafimy zmieniać bieg wydarzeń.
Ale był też czymś więcej - początkiem kolejnego etapu na naszej drodze ku Polsce silnej, dumnej i sprawiedliwej. Dlatego nie zwalniamy tempa. Walczymy dalej!

Niech żyje Polska!

Robert Bąkiewicz
Prezes Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości
Ruch Obrony Granic

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

22 Kwietnia 1915 roku
W bitwie pod Ypres po raz pierwszy użyto gazów bojowych.


22 Kwietnia 1994 roku
Zmarł Richard Nixon, prezydent USA (ur. 1913)


Zobacz więcej