Dodano: 17.06.18 - 21:13 | Dział: Felietony Jana Pietrzaka

Nawałka i spółka


„Świat nie jest piłką futbolową. Świat się podbija głową” – powiedział kiedyś Antoni Słonimski. Minęło kilkadziesiąt lat i okazuje się, że to piłka podbija świat! A z głowami bywa różnie..



Kto by przypuszczał wtedy, że piłkarskie mistrzostwa świata rozrosną się wciągu kilku dekad do imprezy dorównującej skalą igrzyskom olimpijskim. 32 reprezentacje rozegrają 64 mecze na 12 stadionach w ciągu miesiąca. Oglądać piłkarskie zmagania będzie ok. 4 mld ludzi, ponad połowa ludzkości. Polacy kochający swoją drużynę, pewnie w dużo wyższym procencie oddadzą się nadciągającym emocjom. Może to i dobrze, oderwą się na miesiąc od zmagań Petru z agresywnymi myszkami, Schetyny z rozsądkiem, Bufetowej z komisją… itp. Pewnie przestaną płonąć śmietniki, strajkować sądy, kłamać gazety… Same pożytki.

Pojedynki na stadionie medialnym i wyścigi na boisku politycznym stracą oglądalność na rzecz prawdziwych gwiazd naszych wyczynowych czasów: Lewandowskiego, Nawałki i spółki. Nawet prezydent Trump, kiedy się zorientował, że przepychanki z koreańskim Kimem mogą przesunąć ich spotkanie w kolizyjne terminy, wrócił do pierwotnego planu, by załatwić atomowe problemy globu wcześniej. Soccer akurat w USA ma mniejszą widownię niż futbol amerykański, ale z tendencją wznoszącą. Po prostu nie ma ciekawszej gry zbiorowej niż piłka kopana.

Niektóre nacje odkryły to dawniej, inne do tej wiedzy dochodzą wolniej, ale dojdą z pewnością. Globalna wioska telewizyjna unifikuje pasje mieszkańców. Nie bez znaczenia są w tej branży kwestie finansowe. Kolosalne pieniądze, jakimi w piłkarstwie się obraca, dla wielu ludzi stanowią potężny magnes. Nawet rosyjscy „bizniesmieni” wyczuli, że przyjemniej kręcić lody w londyńskim klubie, niż kopać węgiel na Kołymie.

Przy okazji uwaga: mistrzostwa w Rosji mogą wywołać nieoczekiwane skutki społeczne, na co zwracam uwagę specom od putinologii. Niepohamowane emocje kibiców trudniej okiełznać niż wiece Nawalnego. Ale to ich zmartwienie. Polskie marzenie – żeby wyjść z grupy! A najlepiej wygrać ! Co daj Boże!

Jan Pietrzak

Felieton opublikowany w tygodniku „Sieci” [Nr 24 (289) 2018 11–17 czerwca]