Dodano: 23.04.18 - 13:11 | Dział: Głos Polonii

Pożegnanie Andrzeja Pokorskiego





W piątek, 20 kwietnia 2018 r. odbyły się w Sanktuarium Maryjnym w Marayong w Australii uroczystości pogrzebowe zmarłego tragicznie w Rajdzie Katyńsko-Smoleńskim Andrzeja Pokorskiego. Nabożeństwo żałobne współcelebrowali: ks. Tadeusz Przybylak - prowincjał Księży Chrystusowców oraz ks. Henryk Zasiura - rektor Sanktuarium Maryjnego. W nabożeństwie udział wzięli: rodzina Zmarłego, Konsul Generalna RP w Sydney Regina Jurkowska, działacze polonijni z Sydney, Melbourne i Perth, rajdowa brać i przyjaciele.

Tuż przed rozpoczęciem nabożeństwa Konsul Jurkowska poinformowała, że Prezydent RP Andrzej Duda uhonorował śp. Andrzeja Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Po homilii ks. Tadeusza wysłuchaliśmy kilku eulogii. Zmarłego wspominali: jego synowie i córki. Najstarszy syn, przebywający za granicą, przysłał swoje nagranie- wspomnienie po angielsku. Następnie swoje wspomnienia wygłosił Hubert Błaszczyk, prezes Związku Więźniów Politycznych. List od Prezydenta Dudy odczytał Stanisław Żak. Konsul Jurkowska odczytała dwa listy: jeden od Ambasadora RP w Australii, Michała Kołodziejskiego, który - jako uczestnik rajdu - był świadkiem tragicznej śmierci Andrzeja; drugi list nadszedł od wiceministra Spraw Zagranicznych Andrzeja Papierza.

Andrzej Pokorski, przeciwnik komunizmu. Wysadził pomnik ku czci ZSRR
Była to sensacyjna akcja. W stanie wojennym wysadzili pomnik ku czci Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Brał w niej udział Andrzej Pokorski, który później w więzieniu spędził 42 miesiące.
Była to noc z 29 na 30 kwietnia 1982 roku. W trakcie godziny policyjnej, około godz. 24, olbrzymi huk zbudził ze spokojnego snu mieszkańców Wodzisławia Śląskiego. W wielu mieszkaniach od ulicy Armii Czerwonej (obecnie Witosa) wyleciały szyby. Natomiast z pobliskiego pomnika na cześć Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich pozostała kupa gruzu oraz zniszczone sierp i młot.
Jedną z osób, która podłożyła ładunek na cokole, był Andrzej Pokorski, później prześladowany, internowany i wreszcie osadzony w więzieniu.

Andrzej Pokorski nigdy nie mógł pogodzić się z uzależnieniem Polski od Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Podwyżki, puste półki w sklepach, a przede wszystkim brak swobód sprawiły, że nie mógł stać z boku i tylko patrzeć. W 1980 roku wstąpił do Polskiej Konfederacji Niepodległej. Struktury KPN organizował m.in. w Wodzisławiu Śl. Należał także do Solidarności.
Po ogłoszeniu stanu wojennego w Polsce, był członkiem komitetu strajkowego w KWK ZMP w Żorach, a później w KWK Borynia. Za to kilka dni później stracił pracę. To jednak go nie złamało. Podjął działalność konspiracyjną. Kolportował m.in. wydawnictwa podziemne na terenie miast regionu (m.in. Jastrzębia-Zdroju, Wodzisławia Śl. i Żor).
Wraz z kolegami malowaliśmy hasła na murach i prowadziliśmy zbiórki pieniężne na pomoc dla rodzin, osób internowanych i represjonowanych - wspominał po latach w wywiadzie dla Pulsu Polonii.
Działał też w Legionie Polskim skupiającym górników. Celem organizacji była walka z komunistycznym systemem. Nie tylko drukowano i kolportowano pisma i ulotki. Górnicy postawili sobie za cel m.in. wysadzenie symboli ZSRR. W tym celu wynosili ładunki wybuchowe z kopalń.
Kiedy w kwietniu 1982 r. władze komunistyczne zatrzymały dwóch członków Legionu Polskiego: Lesława Kokoszkę (później okaże się, że to TW Skorpion) i Brunona Ponikowskiego (przewodniczący), na odpowiedź ich kolegów nie trzeba było długo czekać.

Wybuch o godz. 24.
W celu odwrócenia uwagi śledczych od zatrzymanych kolegów, postanowiono wysadzić w powietrze pomnik na cześć ZSRR w Wodzisławiu (wcześniej nie udała się próba wysadzenia pomnika wdzięczności Armii Radzieckiej w Żorach, czyli czołgu T-34). To był kilkumetrowy obiekt. Na betonowym obelisku znajdowały się czerwony sierp i młot. Pomnik znajdował się przy ul. Armii Czerwonej (dziś ul. Witosa) u zbiegu z ulicą Dworcową (dziś Kubsza).

- Na przełomie lat 60 i 70 XX wieku wybudowano obwodnicę miasta. Ulicy nadano nazwę Armii Czerwonej. Dziś mogę jedynie przypuszczać, że to właśnie dlatego znalazł się tam ten pomnik - mówi Piotr Hojka, historyk z Muzeum w Wodzisławiu Śląskim.
Wysadzenie pomnika miało być też wyrazem sprzeciwu wobec sytuacji w kraju, a rozgłosowi miała pomóc nieprzypadkowa data, tuż przed 1 maja. Ładunek przygotował Czesław Lipka, a podłożyli go w nocy Andrzej Pokorski i Leon Zubik.
Bomba była zapakowana w foliową torbę. Podłożyliśmy ją pomiędzy sierp i młot - wspominał Pokorski w dokumencie TVP „Bombowcy ze Śląska”.

Ładunek nieprzypadkowo też eksplodował o godz. 24, czyli w czasie godziny milicyjnej. Konspiratorom zależało na tym, aby nie było postronnych ofiar. Choć nie obyło się bez strat. Eksplozja była tak duża, że wiele mieszkań pobliskich bloków straciło okna. Pomnik został zniszczony.
Była to najprawdopodobniej jedyna w Polsce zorganizowana w czasie stanu wojennego akcja uciekająca się do podłożenia ładunku wybuchowego i eksplozji. Po tym wydarzeniu władze komunistyczne robiły wszystko, aby to zatuszować. W telewizji, prasie i radiu, temat ten praktycznie przemilczano. Natomiast materiały milicyjne objęte były klauzulą tajności - dodaje Piotr Hojka.
Jeszcze w 1982 roku sprawców zatrzymano. Andrzej Pokorski był najpierw internowany, a później osądzony. Spędził w więzieniu 3 lata i 6 miesięcy (brał udział w głodówce protestacyjnej o uznanie statusu więźnia politycznego). Jako jeden z nielicznych więźniów politycznych nigdy nie otrzymał przepustki na widzenie się z rodziną. Po wyjściu z więzienia nadal angażował się w działalność opozycyjną. W 1987 r. został zmuszony do wyjazdu z kraju do którego na stałe już nie wrócił.



Andrzej Pokorski urodził się 12 września 1960 roku w Pogrodziu niedaleko Elbląga. Po ukończeniu szkoły górniczej w Wodzisławiu Śląskim pracował m.in. na kopalni 1 Maja i ZMP w Żorach. Był organizatorem struktur i przewodniczącym Konfederacji Polski Niepodległej w Wodzisławiu Śl. na początku lat 80. XX wieku. Był członkiem grupy podziemnej Legion Polski, autorem i redaktorem w piśmie Legionu „Bagnet”, drukarzem i kolporterem tego pisma.
Po zwolnieniu z więzienia w marcu 1986 r. nadal prowadził działalność opozycyjną. Wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany i skazywany przez kolegium ds. wykroczeń nie porzucił swojej działalności. Zmuszony do emigracji wybrał Australię, gdzie mieszkała jego siostra. Był odznaczonym Krzyżem Wolności i Solidarności. Zginął 7 kwietnia 2018 r. w wypadku (biorąc udział w rajdzie motocyklowo-samochodowym „Smoleńsk Katyń Pamiętamy”).


źródło: m.in. o śmierci Andrzeja pisali: Puls Polonii/ Tygodnik Polski/ Nasze Pismo/ Naszemiasto.pl Autor: Arkadiusz Biernat/ Encyklopedia Solidarności/ Prawy pl./ Andrzej Rozpłochowski/ Ks. Isakowicz-Zaleski/ i.in.
Foto, Bogdan Płatek

Nadesłał: Perth

(red)