Dodano: 30.07.15 - 16:30 | Dział: Oceny-Poglądy-Analizy

Naprawianie organizmów bez głów


Antypolscy liberałowie {mieszanina lewaków, wywrotowców i neonazistów}, zdemolowali hierarchię i struktury polskiego kompleksu energetyczno-górniczego, a teraz strasznie ględzą o odbudowie górniczego potencjału w Polsce. Stolica polskiej geologii, górnictwa i energetyki Katowice, utraciła swój blask i moc, niemalże przestała istnieć na gospodarczej mapie Polski. Ministerstwo Górnictwa i Energetyki dawno przestało funkcjonować w mieście nad Rawą. A przecież polskie doświadczenia geologiczno-górnicze, można było poszerzyć o doświadczenia zbierane w związku z geotermią i gazem łupkowym, jak również w związku z podziemnym budownictwem drogowym i mieszkaniowym. Dzisiaj misję ratowania polskiej branży wydobywczo-energetycznej próbuje się powierzać różnym oligarchom-gangsterom, mającym rzekomo jakąś wizję naprawy. Często są to marionetki ulegle niemieckim ekoterrorystom, straszącym ludzkość nie promieniowaniem kosmicznym, katastrofą nuklearna czy zatruciem spalinami samochodowymi {wynalazek Hitlera!}, ale obecnością dwutlenku węgla w Kosmosie. Dwutlenku węgla powstałego ze spalania polskiego węgla. Węgiel przywożony z Kaliningradu czy Kolumbii, już nie jest szkodliwy. Podobnie jak nie będzie szkodliwa budowana w Żorach przez Niemców KWK. Szkodliwa była rzekomo ta zlikwidowana, polska kopalnia. Ojciec polskiej geologii i polskiego górnictwa Stanisław Staszic, przewraca sie pewnie w grobie...


Atak na Opolszczyznę?

Ideolodzy unifikacji po niemiecku, realizujący nieformalny projekt Czwartej Rzeszy, usiłują przekształcić Opolszczyznę w ziemię niczyją, w ziemię mniejszości i kosmopolitów. Na takich terenach łatwo siać idee autochtoniczne i separatystyczne. Takie tereny łatwo wiązać z egoistyczną i szowinistyczną polityką Berlina. Ostatnio mówi się o przesiedleniu 50 rodzin syryjskich na Opolszczyznę. Pewnie co niektórzy siewcy wojny, chcieliby tu przesiedlić całą Palestynę. Wówczas upiekliby dwie pieczenie na jednym ogniu. Rozwiązaliby problem palestyński i załamaliby stan polskości na Śląsku Opolskim.


Sabotaż pod kryptonimem 'Restrukturyzacja'?

Po 1989 roku nastąpiła gwałtowna pauperyzacja miast Górnego Śląska. Widać to doskonale w Żorach. Tutaj zlikwidowano wybudowaną kilka lat wcześniej kopalnię węgla kamiennego, kluczowy zakład pracy dla Żor i okolicy. W mieście zaczęła działać 'Bratnia pomoc im. Gustawa Adolfa'. Nota bene imieniem szwedzkiego protestanta, realizatora szwedzkiego potopu w Polsce. Dotychczasowi wolni pracownicy stali się bezrobotnymi biedakami, uzależnionymi od protestanckich darczyńców. Na Górnym i Cieszyńskim Śląsku prowadzona jest akcja odradzania luteranizmu. Czyżby po rządach marksistów przyszedł czas na luteranizm?. Nową kopalnię w okolicach Żor buduje teraz niemiecki kapitalista, niczym za kajzera Wilhelma i rajchskanclera Bismarcka. Tam gdzie za sprawą JPII roztaczał się kult jedności chrześcijańskiej, prowadzona jest cicha germanizacja. W miejsce jednoczyciela chrześcijaństwa, świętego papieża, wprowadzany jest kult niemieckiego wichrzyciela religijnego Lutra. Więzi z Watykanem zastępowane są więziami z niemieckimi Kościołami luterańskimi, z Kościołem Ewangelicko-Augsburskim. Pod pozorem wolności realizowana jest antypolska polityka socjalna i religijna. Niewidzialna ręka Europejczyka Herr Joerga Buseck'a tak działa?. Żeby tylko nie okazało się, że prywatna niemiecka kopalnia w okolicach Żor, jest jego własnością. Na razie budowy doglądają ludzie nominowani przez słynnego 'restrukturyzatora'. Skarb Państwa Polskiego dźwiga niejeden przekręt. Zamiast polskiej twórczości mamy odtwarzanie niemieckich pomysłów i projektów. Antypolakom marzy się Polska rozbita na okręgi autonomiczne, regiony lub landy. Oby do Polski przyjeżdżali kochający Polskę pasjonaci technologii i przemysłu, jak John Baildon, Adriano Olivetti czy Giovanni Augusta, a nie neopruscy oficerowie eksploatacji i kolonializmu.


System pracy w ustroju neokolonialno-mafijnym

Młodzi polscy pracownicy skarżą się na system tresury, stosowany przez różnej maści trenerów i korporacyjnych dresiarzy. Skarżą się także na ciągły 'wyścig szczurów'. Na iście stachanowską rywalizację. To wypala najbardziej odpornych i dynamicznych. A co mówić o słabszych?. Czy Polska ma stawać się wykańczalnią ludzi?. Czy może rynkiem pracy obozowej, z niemiecką dyscypliną?. Czyli pracą na warunkach niewolniczych?. Polski Kodeks Pracy zbyt często jest ignorowany. Za respektowanie tego Kodeksu ginęły niezliczone ilości polskich ludzi pracy.


Chcą Drugiej Grecji w Polsce?

W epoce ochrony danych, nasze poczty elektroniczne, bombardowane są przez oferty kredytowe Deutsche Banku. Skąd niemiecki bank posiada nasze dane osobowe?. Kto Niemcom przekazuje nasze adresy?. Czy nie chodzi czasami o jak najszybsze wpędzenie Polaków w niemiecką pułapkę zadłużeniową?


Nowe Muzeum Śląskie już otwarte!

Ten realny fakt miał miejsce 26 czerwca Anno Domini 2015, w Katowicach. Pierwsze Muzeum Śląskie {najnowocześniejsze w owym czasie muzeum europejskie}, zostało wybudowane w 1939 roku i od razu wyburzone, w tym samym roku, przez niemiecki Wehrmacht. Jak okazuje się wyburzenia zawsze były niemiecką specjalnością. Po wyburzeniach polskich zakładów produkcyjnych, czy obrazach buldożerów izraelskich, burzących domy liderów palestyńskich, można byłoby przypuszczać, że nie o Niemców tu wyłącznie chodzi. Jednak niemieccy barbarzyńcy potrafili uderzać w samo serce. Bo jak nazwać zburzenie Katedry Świętego Jana, Zamku Królewskiego, Teatru Wielkiego Opery i Baletu, czy Biblioteki Narodowej, dokonanych tylko w stolicy Polski?. Na miejscu dumnej i pięknej Warszawy miało powstać miasto tysiącletniej rzeszy niemieckiej, miasto Warschau. Katowice miały stać się niemieckim miastem Kattowitz. Niemcy wciąż unikają dyskusji o własnym barbarzyństwie. Przy każdej okazji usiłują mówić o własnych krzywdach wojennych. Jako dowód swojej martyrologii przypominają zbombardowane przez aliantów Drezno. Ostatnio w roli pokrzywdzonego występował w Polsce premier Saksonii. Prawda o niemieckim obozie zagłady KL Warschau jest skrzętnie ukrywana i negowana przez Berlin. Niemieckie media mają rozkaz milczeć na ten temat. Niemcy boją się europejskiego dialogu na temat europejskich krzywd czasów wojny. To mogłoby oznaczać masowe pozwy o odszkodowania wojenne, np za zburzone Muzeum Śląskie.


Niemiecki kardynał złożył kwiaty ofiarom wojny polsko-polskiej

Ks. kard. Gerhard Mueller złożył kwiaty 31 maja 2015 roku i modlił się przed pomnikiem dziewięciu polskich górników poległych w Katowicach. Pewnie o bestialsko zamordowanych obrońcach Wieży Spadochronowej w Katowicach nigdy nie słyszał. Nie słyszał pewnie o bohaterskich polskich harcerzach na Śląsku. Nie słyszał na pewno także o dywersyjnej działalności band niemieckiego Volksbundu i Freikorpsu, poprzedzających wkroczenie Wehrmachtu do Katowic. Mógł nie słyszeć też o niemieckich obozach śmierci, gdzie liczby bestialsko zamordowanych polskich obywateli sięgają milionów. Gdyby słyszał z pewnością oddałby im hołd i pomodliłby się za ich dusze. Jednak germanofile i niemieccy lobbyści najwyraźniej celowo sterują polską świadomość w stronę powszechnej amnezji historycznej. Dwóch Polaków bije się a Niemiec korzysta. Oby ten scenariusz nie miał już powtórek. Niemcy najwyraźniej uznali, że pojednanie niemiecko-polskie można wykorzystać do wykreowania Polaków, jako wrogów samych siebie.


Nieczynne kościoły i klasztory Italii

Włochy też miały swojego laicyzatora. Był nim marksistowski fundamentalista Antonio Gramsci. Laicyzacja stała się lokalną sprawą. Inaczej prowadził ją Marx, inaczej Lenin, inaczej Gramsci. Inaczej robił to Bierut i Thuzk. Po wszystkich tych promotorach laicyzacji pozostała religijna i cywilizacyjna pustynia. Homo religiosus ustąpił miejsca homo sovieticusowi. W miejsce religijności euro-amerykańskiej pojawiła się przestrzeń dla religijności afroamerykanskiej i euroazjatyckiej. Nastąpiła unifikacja europejskiej laicyzacji. Chrześcijaństwo skazano na wymarcie. Religie obcych proroków kreowane są na religie przyszłości. Nawet w Perle Jonii, w Taorminie w murach kościołów i klasztorów można spotkać wystawę wyrobów czekoladowych, galerię obrazów, bibliotekę, hotel i restaurację, jak chociażby słynne 'San Domenico'. Gdy jest deficyt Boga, mnoży się kult materialistycznego przepychu. Bóg biednych, przegranych i wykluczonych, przegrywa z neopogańskim bożkiem przepychu. Grande Italia coraz bardziej przypomina Stalingrad, Leningrad i Kaliningrad. Dzwony Taorminy słychać coraz rzadziej. Podobnie jak w miastach Stalina, Lenina i Kalinina. Czy Rzym potrafi jeszcze wstrząsnąć sumieniami Włochów i narodów Europy?. Atenom nie udaje się to.


Rozpusta idzie przed upadkiem?

Przebywający na szczycie przedsiębiorczości w Afryce prezydent Obama, udał się do rodzinnej Kenii. Tam usiłował krzewić swoją ideologię sodomii. Pełny osobistej godności prezydent Kenii Kenyatta, odparował Afroamerykaninowi z Białego Domu: 'Są pewne sprawy, których nasze społeczeństwo nie akceptuje. Zagadnienie praw homoseksualistów w tej chwili nie jest tematem, który interesuje Kenijczyków'. Pewnie Mister Obama musi udać się na terapię do Berlina. Tam może liczyć na homoseksualne wsparcie.


'Bez pracy nie ma kołaczy'

Obserwujemy załamanie europejskiego rynku pracy. Widać to nie tylko w Polsce czy Grecji, ale i we Włoszech, Belgii, Francji i Holandii. Cóż, firmy europejskie powędrowały do Azji. Tam ubogacają ludzi intelektualnie, manualnie i finansowo. Europa pustynnieje i pauperyzuje się. Uzależnia się od produkcji Azjatów. Ostatnio w jednym z polskich miast ogłoszono po cichu plajtę Zakładów Ferroli. Na dobrą sprawę polska filia nie osiągnęła jeszcze pełnej mocy produkcyjnej, a już zdecydowano o jej zamknięciu. Nie słychać protestów ani ze strony polskiej, ani włoskiej. Oby tylko nie okazało się, że na końcu łańcuszka rzekomo wolnorynkowych reguł, stoi niemiecki konkurent Viessmann. Producent przeżywający swoją świetność już w czasach Adolfa Hitlera. Ba, nawet sponsorujący karierę Austriaka, naturalizowanego na Niemca.


Wielka Grecja, Wielka Italia, Wielka Europa

Sytuacja Europy zmierza do postawienia pytania: Do jakiej Europy dążymy?. Europy na prawie ateńsko-rzymskim, czy Europy będącej niemieckim kondominium?. Słucham muzyki sycylijskiej grupy etno 'Suonatori Mediterranei' {Muzycy Morza Śródziemnego} i utwierdzam się w przekonaniu, że nie ma Europy bez silnej Grecji i silnej Sycylii, Sycylii silnej zjednoczeniem z potęgą intelektualno-kulturalną Rzymu i całego Półwyspu Apenińskiego. Nie ma Europy bez unifikacji poezją Homera, Horacego i Wergiliusza. Nie ma Europy bez ojca medycyny Hipokratesa i bez ojca matematyki Archimedesa. Nie ma Europy bez ojca demokracji Arystotelesa i bez mówcy wszech czasów, Cycerona. Nie ma Europy bez unifikacji muzyką Giuseppe Verdiego. Nie ma Europy bez wielkiej muzyki włoskiej. Niemożliwe jest jednoczenie wolnych państw europejskich bez zjednoczenia duchowego i intelektualnego, bez hymnu do wolności: 'Va pensiero' {Idzie myśl}. Bez szlachetnych serc, nikt nigdy nie uzna prawa słabszego sąsiada do niezależnego istnienia. Muzyka niesie wolność. Niesie przesłanie wolności wewnętrznej i zewnętrznej. Niesie przesłanie wolności osobistej i zbiorowej. Marksistowscy architekci Europy chcieliby Europy rozbitej na landy-regiony, regiony wyprane z kultury literackiej i muzycznej. Bez tego ludzie są surowym materiałem do ucywilizowania. Niemcy chcieliby to właśnie robić. Po 1989 roku zaczęto w Polsce sprzedawać 'Mein Kampf', wypociny austriacko-niemieckiego grafomana. Europa bez autorytetów, infekowana jest przez niemieckich Kulturtraegerów.


Co tam słychać na Litwie?

Polski wizerunek publiczny musi diametralnie zmienić się na Litwie i Żmudzi. Czy zrobi to przyszła polska Armia Duchów, czy polski Kościół, czy może polscy ludzie pióra, wydaje się być nieistotne. Musi zostać dokonany przełom w myśleniu o Polsce. Polakożercy i żydożercy ze Wzgórz Ponarskich, też muszą doczekać się na właściwą oprawę słowną, ze strony polskiej Macierzy. Litwini i Żmudzini muszą zacząć być dumni z dawnej i obecnej unifikacji - z Polską i z cywilizacją zachodnią, od zarania reprezentowaną przez Polaków. Irracjonalne fobie muszą ustąpić na rzecz konstruktywnego współdziałania. Trzeba wrócić do tradycji Krakowa jako Rzymu Północy i Wilna, jako najbardziej włoskiego z litewskich miast. Polska i Litwa czerpały natchnienie i energię z Rzymu i Italii. To było niezwykle pozytywne zjawisko. Litwini i Żmudzini nie byli w przeszłości ani egocentryczni, ani etnocentryczni. Byli nosicielami i obrońcami cywilizacji Rzymu i Lacjum. Szkoda, że tak mało pamięta się o Inicjatywie Państw Europy Środkowej. Ona powinna wciąż łączyć Państwa Bursztynowego Szlaku, Włochy, Polskę i m.in. Litwę.


III Rzesza poszkodowana przez III Rzeszę?

Niemcy bardzo lubią kreować się na ofiarę wojen. To 'na ofiarę' wyłudzili od Ameryki 'Plan Marshalla' . Kapitał i technologie amerykańskie, które miały trafić do ofiar niemieckiej wojny, trafiły do autorów największej hekatomby w dziejach ludzkości. Dzisiaj niemiecka hydra stała się głównym specjalistą w zakłamywaniu i fałszowaniu historii, szczególnie tej dotyczącej eksterminacji ludności państw europejskich przez niemieckich zbrodniarzy i ludobójców. Przemilczane są także zbrodnie dokonywane pod niemieckim parasolem ochronnym, przez kolaborantów Hitlera z Litwy i pozostałych państw bałtyckich a także z Ukrainy i z Rosji. Niemcy próbują oczyścić się z zarzutów wykreowania Bandery i Własowa. To nie Polacy byli prześladowanymi i wypędzanymi ze swoich domostw na Pomorzu, Mazowszu, Śląsku, Litwie i Zamojszczyźnie, ale to Niemcy rzekomo byli ofiarami rzekomych prześladowań. To Niemcy pielęgnują pamięć o swojej krzywdzie. Tę pamięć promują na całym świecie, pretendując do roli pokrzywdzonych przez... III Rzeszę. Taki 'pokrzywdzony familiant' nawet uwił sobie gniazdko w Parlamencie Europejskim. Jest nim Berndt Posselt, który zasiada w imieniu 'wypędzonych' z Sudetów ziomków Hitlera. To jawny sympatyk polityki Hitlera w Europie.


Quo vadis Europa?

Zarówno Sanremo, jak i Sopot straciły na tym, że przestały być festiwalami międzynarodowymi. Stały się prowincjonalnymi, lokalnymi imprezami i to w czasie europejskiej unifikacji. A przecież tak jasno świeciły i to nie tylko na kontynentalnej, ale i na globalnej mapie muzycznej.


Świątynia Zjednoczenia?

Może kiedyś na styku granicy polsko-czesko-słowackiej powstanie taka świątynia chrześcijańska. Na razie na styku trzech bliskich sobie krajów, można jedynie zauważyć, wyrastające jak grzyby po deszczu night cluby, sex-shopy i sklepy alkoholowe. Kontrabanda inwestuje!. Zjednoczenie potrzebuje silnego autorytetu. Kogoś na wzór Bolesława Chrobrego lub Giuseppe Garibaldiego . Na razie nikt taki nie pojawił się ani nad Wisłą, ani nad Wełtawą, ani nad Dunajem. Sytuacja wygląda jak w latach przed Chrystusem a nie jak 2015 lat po Chrystusie. Z obszarów rugowane jest pojęcie wspólnej państwowości i państwowej wspólnoty. W to miejsce wlewają się obyczaje z dzikiej, pogańskiej krainy. Wlewają się obyczaje przystające do pierwotnej dżungli, do Sodomy i Gomory. Zmęczenie humanizmem zawsze owocuje zezwierzęceniem. Na styku trzech narodów dwa włoskie słowa mogą zrobić karierę. Pierwsze to Risorgimento, zjednoczenie. Drugie słowo to Rinnovamento, odnowa. Ta rodząca się w bólach naprawa moralna, już tli się na obszarze dawnej Republiki Weneckiej, dawnej Republiki Florenckiej i m.in. dawnego Królestwa Obojga Sycylii. Także za sprawą naszego rodaka profesora Wojtka Pankiewicza. Warto żeby to wszystko co pozytywne, zapłonęło blisko nas.


Przemówienia

Dzisiaj osoby publiczne przemawiają głównie nie via strada, via piazza czy via cattedra, ale via internet. To okazuje się najskuteczniejszą komunikacją. To kontakt bez niepotrzebnej tremy, dający szanse na przemyślane dogłębnie wypowiedzi. Pewnie wkrótce mowa tronowa brytyjskiej królowej będzie via internet, via facebook lub via twitter. Na razie czytamy to, co ma do powiedzenia światu papież Franciszek.


Marginalizowanie ojczyzny Alighieri Dantego

Terminy muzyczne, to było zawsze królestwo języka włoskiego. Cóż, Włosi uchodzili za mistrzów muzyki. Dzisiaj obserwuje się wypieranie melodyjnego języka włoskiego przez m.in. język niemieckich feldfebli. Również język rosyjski zatacza coraz szersze kręgi. Ilość zaczyna wygrywać z jakością i pięknem. Instytuty Dantego wciąż należą w Europie do rzadkości. Cóż, Polska też nie dba o promocję i popularność polskiej kultury, i polskiego języka. Instytuty Mickiewicza nie istnieją nawet w polskich marzeniach. Ba, co niektórzy szkalujący Polskę, nawet bezczelnie bełkoczą, że polskość to nienormalność. Pewnie normalnością byłaby obecność Instytutu Goethego w każdej polskiej gminie. Może należałoby wrócić do łaciny, by przejść potem do języka włoskiego, opartego na dialekcie toskańskim. Włoskiego wyniesionego na szczyty sprawności językowej przez Dantego, Petrarkę i Boccaccia. Może wówczas i język polski ukaże się nam jako literackie piękno i bogactwo. 'Col cuore' i 'con amore' można wykonywać każdą pracę. 'Piano, pianissimo' trzeba podchodzić do wszystkiego. Wszędzie potrzebny jest wewnętrzny spokój. On kreuje spokój na zewnątrz.


Fundusze europejskie na rozbijanie ojczyzn

W Polsce nikt z poważnych ludzi nie życzy sobie, by np. Wielkopolska była autonomią a la Palestyna czy Autonomiczna Republika Komi, albo by była Warthelandem, na wzór bajecznego Disneylandu. Wielkopolska wciąż jest jądrem i zaczynem Wielkiej Polski. Tej Wielkiej Polski, jaką budowali - myślą, czynem zbrojnym i wytrwałą pracą Piastowie i Jagiellonowie. Podobnie rzecz ma się z innymi wspaniałymi dzielnicami Polski, np. Śląskiem i Pomorzem. Tu też nikt nie pragnie bajecznych Disneylandów, z politycznymi Kaczorami Donaldami. Tu też nikt nie pragnie rozbrykanych, wiecznych dzieci, obiecujących Eldorado. Nikt nie pragnie Disneylandów pod egidą Brukseli, Berlina czy Frankfurtu nad Menem. Chociaż tym ostatnim miastom marzyłby się jakiś protektorat czy patronat nad 'ich Schlesierlandem' czy 'ich 'Pommerlandem'. Europa musi być kontynentem silnych i zjednoczonych wspólnot państwowych. Widać jak mali nie potrafią sobie poradzić. Widać co dzieje się z niewielką Litwą, Bośnią i Kosowem. Chaos, frustracje i ucieczki, to jedyne propozycje tamtejszych 'wolności' i 'niepodległości'.


FRASZKA

Czyje media, tego umysły
Wiedzą to kłamców
Siódme zmysły

Lubomir