Dodano: 13.03.12 - 12:56 | Dział: Głos Polonii

Na Rejtanów wciąż posucha trwa


W czerwcu 1989r dla nas Polaków zrodziło się długo oczekiwane szczęście wolności, które sobie zwartym wyborczym szykiem wywalczyliśmy w pierwszych po wojnie wyborach z cienką domieszką demokracji, bo przecież w te wybory wdepnął sobie w swoich czerwonych sapogach tzw. Kontrakt. Ale mimo tego nieproszonego gościa, nasze głosy wyzwolone spod kontroli bolszewickich patrzydeł, prawie do nogi skosiły rodzimych zaprzańców, głównie spod znaku PZPR. To krasne towarzystwo, powstałe z towarzyszy wpadło wtedy w popłoch z dygotkami. Ale taki dygotliwy stan rzeczy trwał może 3 doby dla tych rozdygotanych, bo wnet spod sztandaru Solidarności wychynęli ci, co pod tym sztandarem ukrywali swoje niecne plany zaprzaństwa. A więc zbawcy nieskoszonych do cna.

Ich czołowiec z wiadomym wizerunkiem w klapie, dla niepoznaki wypuścił przed siebie jąkającego się z radochy swojego doradcę i tego, co to od Mazowsza zafundowane ma nazwisko. Ten jąkający się z radochy ogłosił - wszem i wobec taką myśl - niby własną: "Wasz prezydent, nasz premier!" I w taki sposób nasza polska radość, ze spuszczoną głową powędrowała sobie w siną dal, ponieważ było wiadomym, że ogłoszono naprawdę taką prawdę: "Nasz prezydent i nasz premier!" W takiej sytuacji czerwoni złapali oddech ,a ich dygotki w trymiga rozeszły się po kościach. Ta gorycz, nawet nie jednego Rejtana powaliła na łopatki... Do tamtej naszej goryczy, jej sprawcy puścili nam kapkę osłody skleconej na kolanie o nazwie: "To jest konieczne miękkie lądowanie czerwonych." Ale myśmy wiedzieli dobrze, gdzie czerwone rodzime pachoły czerwonej Moskwy powinni mieć dla siebie zasłużone lądowisko... Wtedy, co daję sobie ściąć głowę, że zabici górnicy z Wujka, w swych grobach wołali o pomstę do Nieba! A dołączyli do ich głosów, swoje wołanie zamordowani stoczniowcy Wybrzeża w grudniu 1970 r. Ale czas nie czeka, idąc różnymi krokami do przodu. A gdzie nasza Polska w tym długim czasie zaszła? Trudno odpowiedzieć, gdzie zaszła?

W tym czasie przybyło nam sporo mogił prawych Córek i Synów, którzy poszli za przykładem posła Tadeusza Rejtana ,rzucając się pod nogi zdradnego marszu tych zapaćkanych na wiadome kolory, które szczypią w oczy autentycznych Polaków. Leci II kadencja znanej rejterady, która zabiera chleb, a nawet sięga po Krzyż! W tej sytuacji do naszego roztargnienia, by je nieco złagodzić śpiewamy sobie: "Płynie Wisła płynie, po polskiej krainie, a dopóki płynie Polska nie zaginie!”. No, bo i na Rejtanów zapanowała posucha i trwa uparcie! Może wiosenny przylot bocianów sprawi, że tu i tam wleci nam kominem mały Rejtanik... Ale zanim wyrośnie takie maleństwo z pampersika i z kołyski aż pod wąs, by się rzucić niecnej zgrai pod nogi, to może być po Polsce tylko historyczne wspomnienie . A więc czas wielki pomyśleć nad tym w jaki sposób zamienić się w Rejtana, który z przerażeniem patrzy na nas z Nieba i pewnie by się jeszcze raz rzucił pod nogi Targowicy!

Jan Orawicz