Sobota 16 Grudnia 2017r. - 350 dz. roku,  Imieniny: Albiny, Sebastiana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 13.05.17 - 18:07     Czytano: [859]

Litwa Kowieńska dziadem Europy


Litwa Kowieńska dziadem Europy,
czyli Litwa – najbardziej biedny i zacofany kraj w Europie w 1939 roku


Podczas I wojny światowej Litwę, której obszar do tej pory należał do Rosji (1795-1915), zajęła w sierpniu 1915 roku armia niemiecka i pozostawała do 1918 roku pod jej zarządem (Oberost). Zaraz po zajęciu Wilna przez wojska niemieckie dnia 18 września 1915 roku dowódca wojsk niemieckich, które zajęły miasto, hrabia Pfeil wydał odezwę do mieszkańców Wilna w językach polskim, niemieckim i rosyjskim (ale nie litewskim!), w której głosił, że „sławny i pełen tradycji gród był zawsze perłą w sławnym Królestwie Polskim”. 15 marca 1917 roku Niemcy połączyli okręgi wileński i kowieński w jeden obszar administracyjny pod nazwą Militärverwaltung Litauen z siedzibą władz okupacyjnych w etnicznie polsko-żydowskim Wilnie (Litwini stanowili w mieście zaledwie 2% ludności), na czele którego stanął niemiecki książę Franz Isenburg-Bierstein. Militärverwaltung Litauen miał obszar 63 tys. km kw. i 1928 tys. mieszkańców; na Wileńszczyźnie przeważała ludność polska. Niemcy, którzy postanowili pozyskać sobie poparcie Litwinów, zgodzili się na powołanie politycznej reprezentacji Litwinów – Taryby (Litewska Rada, 20 osób), która powstała 18 września 1917 roku i na czele której stanął Antanas Smetona (Antoni Śmietana – syn byłego chłopa pańszczyźnianego, nacjonalista litewski – śmiertelny wróg Polaków, w latach 1926-40 dyktator Litwy). Niemcy pragnęły mieć Litwę zależną od siebie. Toteż po dojściu do władzy bolszewików w Rosji Berlin był zmuszony podjąć bardziej konkretne kroki wobec Litwy (jak również Polski i Łotwy). Za jego zgodą Taryba 16 lutego 1918 roku proklamowała niepodległość Litwy, w czerwcu ogłosiła Litwę królestwem zależnym od Niemiec i zaproponowała objęcie tronu przez niemieckiego księcia (wirtemberskiego) Wilhelma von Uracha jako Mendog II. Wobec zbliżającej się klęski Niemiec Taryba 2 listopada 1918 roku uchwaliła tymczasową konstytucję, na mocy której została jedynym organem ustawodawczych na ziemiach etnicznie litewskich, a jej Prezydium przejęło najwyższą władzę wykonawczą. Z chwilą upadku cesarskich Niemiec 11 listopada 1918 roku, Berlin zgodził się na utworzenie suwerennego rządu litewskiego, który wspierał w różny sposób (np. wspieranie antypolskiej postawy Litwinów, tworzenie armii litewskiej), licząc ciągle na to, że Litwa pozostanie w strefie wpływów niemieckich – będzie niemieckim wasalem. Po oderwaniu się polskiego Wilna spod władzy litewskiej najpierw w kwietniu 1919 roku, a następnie w październiku w 1920 roku (w lipcu 1920 r. miasto zajęli bolszewicy), państwo litewskie rozciągało się na obszarze 52 822 km kw. i zamieszkiwało je 2 028 971 osób. Litwa obejmowała wszystkie tereny zamieszkałe przez Litwinów (80% jej mieszkańców stanowili Litwini); Wilno, Wileńszczyna i Suwalszczyzna południowa były od dawna zamieszkałe w większości przez Polaków i dlatego znalazły się w państwie polskim. Po przyłączeniu Okręgu Kłajpedy do Litwy jej obszar wzrósł do 55 670 km kw., a ludność kraju wzrosła do 1939 roku do 2 460 000 osób.

Litwa była nie tylko małym i biednym oraz zacofanym we wszystkich dziedzinach życia państwem ale także do 1926 roku semidemokratycznym – nękanym przez kryzys demokracji parlamentarnej i prowadziła wręcz zajadłą, charakteryzującą się gwałtownością i nieustępliwością polityką przeciwko mniejszościom narodowym (najbardziej wroga wobec Polaków), a po dokonaniu faszystowskiego przewrotu w nocy z 16 na 17 grudnia 1926 roku i do czerwca 1940 roku państwem dyktatorskim (dyktator prezydent Antanas Smetona), prześladującym mniejszości narodowe i związki zawodowe. Wolność słowa w ogóle nie istniała, a wobec jakiejkolwiek opozycji była używana brutalna siła. Był to ponury kraj a w nim ponurzy ludzie – skrajnie ciemny i szowinistyczny oraz pseudokatolicki narodek litewski. Tak zdziczały naród, że dobrowolnie i z zadowoleniem tolerował dyktaturę swego prezydencika Smetony – z chłopa króla, który skutecznie wmawiał ludziom mit o wielkości Litwy. Wiem, że są to przykre słowa o ówczesnych Litwinach. Niestety, na tę opinię słusznie sobie zasłużyli. Faktów, czyli przykrej prawdy nikt i nic nie jest w stanie podważyć.

Propaganda litewska głosi, że niepodległa Litwa Kowieńska była krajem sukcesu we wszystkich dziedzinach życia. Jest to dalekie od prawdy. Bowiem prawda jest taka, że po zajęciu Albanii przez Włochy w 1939 roku Litwa była najbardziej zacofanym krajem w Europie. Zacofanie to byłoby jeszcze większe gdyby Litwa nie zajęła zbrojnie w 1923 roku zamieszkały przez Niemców okręg Kłajpedy, w której koncentrowała się duża liczba zakładów przemysłowych: kraj ten zajmujący zaledwie ok. 5% terytorium Litwy i 6% jej ludności dawał ok. 30% całej produkcji przemysłowej Litwy. Prawda, to wielkie zacofanie Litwa odziedziczyła po panowaniu tu carskiej Rosji w latach 1795-1915 oraz temu, że jest to przez naturę biedny kraj, np. pozbawiony jakichkolwiek bogactw naturalnych poza torfem i z przetrzebionymi lasami (zaledwie 18,9% powierzchni kraju) oraz marną glebą. Jednak niepodległa Litwa (1918-40) niewiele zrobiła dla rozwoju kraju w porównaniu np. z jej sąsiadem Łotwą, która również nie ma bogactw naturalnych poza torfem, ma również przetrzebione lasy (chociaż w mniejszym stopniu) oraz marną glebę. Tymczasem w okresie międzywojennym rozwinął się na Łotwie przemysł spożywczy: nowoczesne mleczarnie, serownie, bekoniarnie, wytwórnie konserw rybnych oraz przemysł drzewny: tartaki, fabryki dykty, zapałek, papieru, zbudowano nawet fabrykę radioodbiorników. Na Litwie powstały te same zakłady przemysłowe ale na dużo mniejszą skalę. Łotwa w 1940 roku miała zaledwie 1900 tys. ludności (czyli mniej niż Litwa o prawie 600 tys.). Tymczasem produkcja głównych artykułów przemysłowych była na Łotwie kilka lub wiele razy większa niż na Litwie. Np. podczas gdy na Łotwie produkcja energii elektrycznej wynosiła 300 milionów kWh, na Litwie produkowano jej zaledwie 81 mln kWh, czyli zaledwie ok. 32 kWh na osobę, co plasowało Litwę na ostatnim miejscu w Europie (a bez elektryczności nie ma wszechstronnego rozwoju). Nawet produkcja cukru i masła była dwa razy i półtora razy większa od litewskiej.

W całym okresie międzywojennym Litwa była bardzo biednym państwem. Przez to małe były dochody i wydatki państwowe: w 1934 roku dochód wynosił 264 mln litów (czyli tylko 26,4 mln dolarów USA), a wydatki 252 mln litów: m.in. 40 mln na oświatę, tylko 7 mln na opiekę społeczną (!), 50 mln na armię, 7 mln na obsługę długów. Małe były również obroty handlu zagranicznego, a import towarów na Litwę bardzo ograniczony, gdyż rząd na swoje wydatki i spłacanie zagranicznego długu musiał utrzymywać dodatni bilans handlu zagranicznego. Eksport składał się w 85-90% z towarów rolno-spożywczych (masło, sery, jaja i bekony oraz len i drewno). W okresie kryzysu gospodarczego 1929-35 ceny na towary litewskie spadły o 50% i aby wyrównać straty finansowe, Litwa musiała podwoić eksport. Nadwyżki w handlu zagranicznym nie wystarczały jednak na pokrycie wydatków państwowych (obrona, potrzeby państwowe) i Litwa była zmuszona zaciągać zagranicą pożyczki (największa pożyczka amerykańska z 1924 roku w wysokości ówczesnych 22,5 mln dolarów, tj. dzisiejszych ok. 300 milionów; a przecież Litwa była małym i biednym krajem!). Pomimo oszczędnościowej polityki finansowej rządów litewskich w 1935 roku dług państwowy wynosił 102 mln litów, a w 1940 roku zadłużenie Litwy wobec zagranicy wynosiło jeszcze 68 915 000 litów, czyli 6 891 500 ówczesnych dolarów amerykańskich. Brak finansów na rozwój państwa sprawiał, że Litwa i naród litewski nie mogli się normalnie rozwijać. W niewielu dziedzinach życia odnotowano jakiś postęp, głównie w oświacie i kulturze. Litwa pozostawała bardzo zacofanym krajem i perspektyw na lepsze jutro prawie że nie było. Kraj był skazany na wegetowanie, czyli na długoletnie dziadostwo i dziadowanie. Na przeszkodzie jego rozwoju stała przede wszystkim niska kondycja samego narodu, dla którego ambicje, polot, duże wyzwania ustępowały świętemu spokojowi i małej stabilizacji oraz zwykłej głupocie. Np. wrogość Litwy do Polski sprawiła, że Litwa przepłacała za węgiel, który musiała importować, gdyż nie chcąc sprowadzać go bezpośrednio z Polski płaciła dodatkowo pośrednikom zagranicznym za jego kupno i droższą dostawę. Państwo wyrzucało wiele, wiele setek tysięcy litów w błoto, których brakowało na inne potrzeby. Również import z sąsiadującej z Litwą Polski wielu innych towarów byłby znacznie tańszy od tych importowanych chociażby z Niemiec. Ale, jak się to mówi, głupi dwa razy traci.

Międzywojenna Litwa była krajem wybitnie rolniczym. 77% osób zatrudnionych było w rolnictwie, 7,5% w przemyśle i rzemiośle, 2,5% w handlu oraz 13% w innych gałęziach (wolne zawody, administracja itd.). Prymitywne i mało wydajne rolnictwo przynosiło aż 75% dochodu narodowego. Na wsi mieszkało, według danych za 1923 rok, 76,8% ludności (76,7% w 1931 r.), w miastach 15,9% (17% w 1931 r.), a w 253 miasteczkach (bardzo często były to po prostu wioski i to niekiedy bardzo małe) przeważnie o rolniczym charakterze 8,3% (6,3% w 1931 r.). Czyli właściwie w 1931 roku na wsi mieszkało aż 83% ludności Litwy. Miast było tu zaledwie 34, z których większość była raczej miasteczkami. Tylko pięć miast miało ponad 10 000 mieszkańców: Kowno 154 000, Kłajpeda 38 545, Szawle 24 687, Poniewież 21 442 i Wiłkomierz 11 763 osoby. Kowno – stolica państwa nie miała charakteru wielkomiejskiego. Nawet pałac prezydenta Litwy był niczym nie wyróżniającym się i raczej skromnym budynkiem należącym przedtem do trochę bogatszego kupca. Resztę tzw. miast przypominały biedne polskie miasteczka kresowe: drewniana zabudowa, brak wodociągów i kanalizacji, elektryczność tylko w bogatszych domach. Tylko 19% mieszkań na Litwie było podłączonych do sieci elektrycznej, toteż zużycie energii elektrycznej na jednego mieszkańca Litwy było najniższe w całej Europie.

Cały kraj wyglądał bardzo wsiowo (także i dzisiaj jak się patrzy na liczne zdjęcia z prowincjonalnej Litwy i także niektórych jej miast w Internecie od razu rzuca się w oczy wsiowość tego kraju) i biednie. Tę biedę przedwojennej Litwy symbolizuje zdjęcie wieśniaka litewskiego powracającego z miasta – idącego boso (aby nie niszczyć butów, które z sobą niesie) i chyba raczej w łachmanach, zamieszczone w „Historii Litwy” Jerzego Ochmańskiego (Wrocław 1982, str. 329), którą wysoko ocenili historycy litewscy (jako najlepszą historię Litwy w obcym języku; z niej pochodzi wiele zamieszczonych tu informacji). Pomimo brutalnego wywłaszczenia bez odszkodowania polskiego ziemiaństwa (720 tys. ha) i rozdzielenia ziemi między chłopów litewskich oraz powstania sprawnego skupu produktów rolnych: monopole „Lietukis”, „Pienocentras” i „Maistas”, wieś była nadal biedna i zacofana. Plony z hektara były bardzo niskie: np. z hektara zbierano zaledwie 11,4 kwintali żyta (np. Belgia 25 kwintali, Niemcy 17,5), 113 kwintali ziemniaków (np. Belgia 214 kwintali, Niemcy 156) czy 4,2 kwintale lnu (np. Holandia 7 kwintali, Polska 5,2). Podczas gdy w okresie międzywojennym ludność Litwy wzrosła o 25% to w tym samym okresie nastąpił bardzo minimalny rozwój hodowli: w 1913 roku było 918 tys. sztuk bydła rogatego – w 1938 roku 1004 tys., świń odpowiednio 1138 tys. i 1117 tys., owiec 1151 tys. i 1224 tys., koni 451 tys. i 521 tys. Mięso na stole litewskim była rarytasem. Troszkę więcej wzrosła produkcja zbóż; bardzo duży był jedynie wzrost produkcji ziemniaków: z 799 tys. ton do 2327 tys. ton (ale to świadczyło o panującej biedzie na Litwie, gdyż ziemniaki i kapusta stanowiły główne pożywienie biedoty). Systematycznie rosło zadłużenie chłopów, które w 1938 roku wynosiło aż 405 434 000 litów (tj. 40,5 mln ówczesnych dolarów amerykańskich czyli ok. 600+ mln dzisiejszych dolarów). Liczba bezrolnych chłopów wzrosła z 57 485 w 1919 roku do ok. 80 000 w 1940 roku.

Przemysł na Litwie był w powijakach. Co więcej, w kilku dziedzinach wytwórczości przemysłowej panował zastój, a nawet nastąpił spadek produkcji. Np. i tak mikroskopijny przemysł metalowy i maszynowy dawał zaledwie 65% produkcji z 1913 roku. Najbardziej zacofana była energetyka (J. Ochmański, jw.), a przez jej brak nie rozwijała się produkcja przemysłowa. Jej produkcja była bardziej niż skromna. W ostatnim roku niepodległej Litwy wyprodukowano: 102 tys. ton torfu, 81 mln kWh energii elektrycznej, 427 tys. m3 tarcicy, zaledwie 11 tys. ton papieru (stąd duże ilości papieru musiano importować), 70,1 mln sztuk cegły, 2,4 mln m kw. tkanin bawełnianych, 1,6 mln m kw. lnianych i 2 mln m kw. wełnianych, zaledwie 0,5 mln sztuk obuwia skórzanego (wieś chodziła w łapciach), 24 tys. ton cukru, 56,2 tys. ton mięsa, 16 tys. ton masła, 900 ton konserw oraz pozyskano 3900 tys. m3 drewna. Była to więc produkcja bardziej niż skromna. Zbudowano fabrykę celulozy w Kłajpedzie, dwie fabryczki wyrobów gumowych, po kilka małych papierni i zakładów obróbki drewna oraz fabryczek chemicznych, średniej wielkości zakłady bawełniane, lniane i wełniane, rozwijał się przemysł mięsny i mleczarski związany z eksportem. Liczba zatrudnionych robotników w latach 1910-1939 wzrosła z 26 652 do 37 671 (były 1573 zakłady pracy, w zdecydowanej większości o charakterze rzemieślniczym). Przemysł litewski w dużej części był opanowany przez kapitał obcy: belgijski, szwedzki, niemiecki, amerykański i – o dziwo – łotewski. W 1939 roku liczba bezrobotnych robotników wynosiła aż 29 tysięcy.

Zarobki robotników systematycznie spadały: ze 170 litów na miesiąc w 1930 roku do 138 litów w 1938 roku. Wystarczało to na utrzymanie dwuosobowej rodziny; rodziny robotnicze, podobnie jak i bezrolnych chłopów, z dziećmi żyły w bardzo trudnych warunkach. To było przyczyną wielkiej ilości popełnianych na Litwie przestępstw i ciągłego ich wzrostu. Np. podczas gdy w 1931 roku zarejestrowano 57 616 przestępstw, to w roku 1937 ich liczba wynosiła już aż 82 682 (J. Ochmański, jw). Dla przykładu w Polsce, która miała 13 razy więcej ludności niż Litwa, w 1935 roku zarejestrowano 622 051 przestępstw, a gdyby litewska skala przestępstw miała miejsce w Polsce, to zarejestrowano by ich aż ok. 1 080 000. Bieda a nie powołania kapłańskie pchała również wielu młodych Litwinów do wstępowania do seminariów duchownych – diecezjalnych i zakonnych. Np. polski marianin Paweł Chudzik w pracy „Kryzys wśród braci mariańskich na Litwie 1933–1938” (Internet) pisze, że w seminarium Marianów w Mariampolu na litewskiej Suwalszczyźnie „...w roku 1934 było 36 nowicjuszy, jednak w roku 1938 – 14 a w 1939 zaledwie czterech. Nadto od roku 1936 dość gwałtownie zmniejszyła się liczba braci laików. Zgromadzenie opuszczali bracia po ślubach czasowych jak i wieczystych. W sumie, w ciągu kilku lat 1934–1938 prowincję litewska opuściło 20 braci po ślubach wieczystych i ponad 60 po ślubach czasowych”. Po prostu w zakonie osoby te spędziły najgorszy okres wielkiego kryzysu gospodarczego, który dotkliwie dotknął także Litwę.

O wielkim zacofaniu Litwy w okresie międzywojennym mówią także dane dotyczące transportu. Bardzo rzadka sieć normalnotorowych linii kolejowych: 1138 km w 1924 roku i 1189 km w 1932 roku; tylko dwie linie: Wierzbołów-Kowno-Szawle – 244 km i Kowno-Jewie – 63 km były dwutorowe. Linie kolejowe pochodziły z carskich czasów i Litwa, z braku funduszów, w ogóle nie rozbudowała sieci kolejowej (naprawiono jedynie zniszczenia wojenne). Brakowi rozwoju kolejnictwa i większego z niego korzystania towarzyszył regres taboru kolejowego. W 1936 roku eksploatowanych było jedynie 160 parowozów (181 w 1923 r.), 318 wagonów osobowych i 3912 wagonów towarowych. Kolejki wąskotorowe (599 km) pobudowali głównie Niemcy podczas I wojny światowej, aby móc nimi wywozić drewno do Niemiec (prowadzili rabunkową gospodarkę leśną); w transporcie litewskim odgrywały małą rolę.

Tragicznie przedstawiał się również transport drogowy. Większość dróg kołowych na Litwie stanowiły polne trakty (30 000 km w 1939 r.). W 1929 roku długość dróg o utwardzonej nawierzchni wynosiła tylko 1701 km co dawało wskaźnik na poziomie 3,1 km na 100 km² obszaru kraju (dla porównania w równie zacofanej pod tym względem byłej Kongresówce wskaźnik ten wynosił 7 km na 100 km²). Pod koniec lat 20. planowano wybudowanie 3000 km nowych utwardzonych dróg. Jednak ubogość Litwy, którą pogłębił światowy kryzys gospodarczy spowodowały niezrealizowanie tych planów. W 1939 roku długość o utwardzonej powierzchni dróg wzrosła zaledwie do 1881 km. Poza tym było w tym roku 12 700 km dróg lekko utwardzonych. Dopiero w latach 30. rozwinął się na Litwie ruch autobusowy. W 1932 r. było 362 autobusy, a 1934 roku łączna długość linii autobusowych wynosiła 5399 km, czyli była bardzo mała, zważywszy na to, że ludność mało korzystała z kolei, bo do niewielu miejscowości można byłą nią się dostać. Także ruch samochodowy był w powijakach. W 1932 roku na Litwie było (bez sprzętu wojskowego) zarejestrowanych tylko 1271 samochodów osobowych, 431 ciężarowych i 1208 motocykli. Do 1939 r. stan ten wzrósł odpowiednio do 4492 samochodów osobowych i ciężarowych oraz 1328 motocykli.

Od lat 30. XX w. na Litwie były 3 lotniska: małe w Kownie i maleńkie w Szawlach i Kłajpedzie. Lotnisko w Kownie zostało włączone do międzynarodowej sieci lotnisk, jednak związana z nim była tylko jedna linia lotnicza – Królewiec – Moskwa (z lądowaniem w Kownie).

Flota morska Litwy była niewielka: 6 starych i małych statków handlowych (łączny tonaż zaledwie 5 tys. BRT) i 6 holowników (234 t) oraz małe łodzie.

Sieć pocztowa, telefoniczna i telegraficzna była również słabo rozwinięta. W 1937 roku na Litwie było tylko 661 urzędów i agencji pocztowych, czyli na prowincji 1 urząd przypadał na 100 km kw, a niekiedy i więcej, oraz zaledwie 11 184 km linii telefonicznych. Stąd na Litwie było zaledwie 16 756 abonentów telefonicznych.

Jeśli chodzi o oświatę i naukę, to rząd litewski rozwinął szkolnictwo w języku litewskim i walczył w miarę możliwości finansowych z analfabetyzmem. Jednak z braku funduszy na oświatę, obowiązek powszechnej nauki w szkołach dla dzieci wprowadzono dopiero w 1930 roku. Dlatego jeszcze w 1939 roku było aż 400 000 analfabetów (14–15% ludności). Brak obowiązku powszechnej nauki i bieda wielu Litwinów sprawiały, że w 1928 roku do 2657 szkół podstawowych uczęszczało zaledwie 160 678 dzieci. Były to więc w zdecydowanej większości raczej szkółki niż szkoły (te były tylko w miastach i większych miasteczkach), gdyż liczyły one zaledwie po ok. 50 uczniów, z jedną lub dwiema klasami i jednym lub dwoma nauczycielami. Większość dzieci litewskich uczyła się więc tylko czytania i pisania oraz liczenia. Tak jak to jest dzisiaj w krajach trzeciego świata. W 1928 roku do 123 gimnazjów uczęszczało 22 452 młodzieży szkolnej. Dziesięć lat później (1938 r.) i osiem po wprowadzeniu obowiązku powszechnej nauki było 2335 szkół podstawowych (czyli 322 szkoły mniej), do których uczęszczało 298 429 dzieci i 88 gimnazjów (czyli 35 mniej niż w 1928 r.) z 20 144 uczniami. W 1938 roku łączna liczba wszystkich typów szkół na Litwie wynosiła 2576, nauczycieli było 8760 (czyli tylko ok. 3,5 nauczyciela na szkołę) i 343 695 uczniów. Szkoły podstawowe, a więc wszystkie jej klasy, kończyło tylko 10% uczniów. Stąd spadek i liczby gimnazjów i uczniów w gimnazjach w porównaniu z 1928 rokiem.

Pierwszy w dziejach narodu litewskiego uniwersytet z litewskim językiem wykładowym – w ogóle jakakolwiek wyższa uczelnia litewska, został założony w Kownie 16 lutego 1922 roku. Od 1930 roku nosił on imię Witolda Wielkiego (wydziały – teologiczno-filozoficzny, prawny, humanistyczny, matematyczno-przyrodniczy, medyczny i techniczny). Borykał się on z różnymi trudnościami, m.in. brakiem odpowiednich pomieszczeń i budynków, jednak przede wszystkim, szczególnie w pierwszych latach jego istnienia, odczuwany był brak wykładowców, szczególnie uczonych z dużym dorobkiem naukowym – musiano ściągać niekiedy naukowców z zagranicy. Z biegiem lat sytuacja ta ulegała poprawie: w 1937 roku personel Uniwersytetu liczył już i ciągle tylko 297 osób (dla przykładu – polski Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie, który miał 3100 studentów miał 368 wykładowców, w tym szereg znanych uczonych). Pierwszym rektorem, w latach 1922-23 został marny chemik Jonas Šimkus. Tak marny, że w 1926 roku porzucił stanowisko profesora chemii i następnie do 1940 roku był dyplomatą – konsulem litewskim w Norwegii. To wszystko w dużej mierze sprawiło że, pomimo ogólnej wrogości Litwinów do Polaków, a szczególnie władz litewskich, rektorem uniwersytetu w latach 1927-28, 1933-36 i 1936-39 był Polak litewski Michał Römer (1880-1945), wybitny prawnik. Tylko dwóch innych profesorów Uniwersytetu Kowieńskiego było wybitnymi uczonymi: Jonas Jablonskis – językoznawca i Vaclovas Birziska – bibliograf. Rokrocznie na Uniwersytecie Kowieńskim studiowało 4-3 tys. młodzieży (wśród których było ponad 60% Litwinów i 29% Żydów oraz wśród studentów innej narodowości (Rosjanie, Niemcy, Białorusini) Polacy: w 1929 roku – 90 i w 1940 roku – 53), jednak bardzo niewielu studentów (głównie Litwinów) kończyło studia (z powodu trudności finansowych; w latach 30. liczba studentów nawet zmalała). Stąd w latach 1922-40 Uniwersytet zdołał wykształcić jedynie 3775 specjalistów, przeważnie prawników i lekarzy. Była to liczba niewielka, gdyż zapotrzebowanie na specjalistów z różnych dziedzin było większe. Ogólnie Uniwersytet Kowieński pod względem nauczania i osiągnięć naukowych był przeciętną, a kto wie czy nie mniej niż przeciętną wyższą uczelnią w skali europejskiej i niewiele wniósł do nauki światowej. Odegrał natomiast ważną rolę w życiu narodu litewskiego i nauki litewskiej. Wyszły z jego murów kadry inteligencji i walnie przyczyniły się do podnoszenia poziomu nauki i kultury narodowej na Litwie.

Poza Uniwersytetem Kowieńskim było na Litwie 7 innych „wyższych” uczelni, z których na miano wyższej uczelni zasługiwały tylko Akademia Rolnicza w Datnowie koło Kiejdan i Akademia Weterynaryjna w Kownie. Obie miały po mniej niż 200 studentów.

Jerzy Ochmański pisze, że rozwój oświaty na Litwie pociągnął za sobą wzrost czytelnictwa i że przez to zwiększyło się zapotrzebowanie społeczeństwa na książki i prasę. W różnych publikacjach spotykamy się z różnymi danymi na temat instytucji kulturalnych i wydawniczych na Litwie Kowieńskiej. Np. w Wikipedii w kilku językach (zapewne autorstwa litewskiego), w tym litewskim i polskim oraz angielskim, w haśle dotyczącym dziennika „Lietuvos aidas” (Echo Litwy), założonym w 1917 roku i który w latach 1928-40 był nieoficjalnym organem rządu Litwy, a tym samym najważniejszym dziennikiem i pismem o największym nakładzie, czytamy, że miał on 90 000 nakładu. Wierutna bzdura! Gdyby tak było byłby to dziennik należący do grupy największych dzienników europejskich (w Polsce chyba tylko krakowski „IKC” miał nakład powyżej 90 tys. – 150 tys.). Tymczasem z tekstu „Świat w liczbach. Litewska SRR” („Poznaj Świat” Nr 11 1972) dowiadujemy się, że na Litwie w ostatnim roku jej niepodległości ukazywało się 13 dzienników o rocznym nakładzie 21 miliona egzemplarzy. Tzn. że jednorazowy nakład tych dzienników wynosił ok. 65 tys. egzemplarzy, czyli ich przeciętny nakład wynosił ok. 5300 egzemplarzy. Interesując się historia prasy polskiej, dla mnie te liczby są bardziej przekonywujące. Poza dziennikami ukazywało się ok. 100 różnych czasopism w kilku językach, głównie jednak litewskim o rocznym nakładzie zaledwie 3,4 mln egzemplarzy. Jerzy Ochmański (jw) pisze, że na Litwie Kowieńskiej ukazywało się ok. 1000 książek w nakładzie ok. 4 mln egzemplarzy czyli przypadało 1,5 egzemplarza na każdego Litwina. To bardzo mało! Dodaje, że było mało bibliotek publicznych i księgarń, a ceny książek były dość wysokie czyli bardzo wiele osób w biednej Litwie nie mogło sobie pozwolić na kupno książek. Bibliotek publicznych było zaledwie 200, w których było wszystkiego 585 000 tomów, czyli jedynie ok. 3000 tomów na bibliotekę! Było zaledwie 75 klubów i domów kultury, 3 teatry zawodowe (w Kownie od 1922 r., Szawlach od 1934 r. i Kłajpedzie od 1935 r.), które przypominały polskie teatry w prowincjonalnych miastach. Było tylko 66 kin i punktów kinowych oraz 15 muzeów, w większości bardzo skromnych (cenniejsze eksponaty pochodziły głównie z polskich zbiorów). W 1926 roku uruchomiono radiostację w Kownie i w 1936 roku w Kłajpedzie. W 1937 roku było na Litwie zaledwie 35 tys. radioodbiorników. Poza kroniką filmową na usługach reżymu nie było żadnej innej produkcji filmowej.

Literatura litewska była typową europejską literaturą prowincjonalną. Sam Vincas Mykolaitis-Putinas (1893-1967), ponoć najlepszy ówczesny pisarz litewski, narzekał, że literatura litewska jest „pilka, siurpu ir negyva” – „szara, żałosna i martwa”. Jego trylogia „W cieniu ołtarzy” (1933) została przetłumaczona w późniejszych latach na kilka języków Związku Sowieckiego i w Polsce w 1959 roku. Na języki zachodnie chyba nic, albo niewiele książek litewskich zostało przetłumaczonych. Muzycy i kompozytorzy litewscy też nie wybijali się w europejskim świecie muzycznym. Konserwatorium w Kownie miało charakter bardzo prowincjonalny. W światowej operze zdobył pewien sukces tenor Kipras Petrauskas.

Większe osiągnięcia, ale także na skalę najczęściej lokalną, mieli Litwini w dziedzinie sztuki. Wzbogacała ona sztukę litewską.

Sport był w powijakach. Litwini nie zdobyli ani jednego medalu olimpijskiego i żaden Litwin nie wziął udziału w olimpiadzie w Los Angeles w 1932 i Berlinie w 1936 roku. Lot lotników litewskich S. Dariusa i S. Girenasa z Ameryki do Litwy przez Atlantyk w 1933 roku skończył się niepowodzeniem - katastrofą samolotu i śmiercią obu lotników na terenie Niemiec. Sportem narodowym stała się koszykówka i drużyna litewska w 1937 i 1939 roku zdobyła tytuł mistrza Europy.

Litwa Kowieńska (zresztą i dzisiejsza Litwa poza polskim Wilnem) będąc najmniej atrakcyjnym turystycznie krajem Europy (monotonny aż do znudzenia krajobraz nizinny bez żadnych gór, bardzo mało zabytków architektonicznych, wsiowy charakter kraju) nie przyciągała żadnych turystów. Również turystyka krajowa była w powijakach.

Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości w latach 1990-91 nacjonaliści litewscy chcieli domagać się od Rosji odszkodowania za okupację ich kraju w latach 1940-41 i 1944-1990 w wysokości 90 miliardów dolarów. Tymczasem to Związek Sowiecki sprezentował Litwie Wilno i 9500 km kw polskiej Wileńszczyzny oraz odzyskał dla Litwy w 1945 roku Okręg Kłajpedy. Ile miliardów dolarów kosztowało by Litwę gdyby Rosja powiedziała, że za Wilno, Wileńszczyznę i Kłajpedę chce aby rząd litewski zapłacił je za te ziemie? Bo przecież na świecie nic za darmo nie ma! Poza tym nie kto inny jak Związek Sowieccy, a konkretnie podatnicy Związku Sowieckiego uczynili z Litwy nowoczesnym państwem – przemysłowo-rolniczym, zurbanizowanym (60% ludności miejskiej) – z nowoczesnymi miastami, z dużą produkcją energii elektrycznej, z wielkim, nowoczesnym portem w Kłajpedzie, z wielkimi zakładami przemysłowymi, dobrymi drogami, nowoczesnym rolnictwem oraz przyczynili się do rozwoju nauki i kultury litewskiej.

Biedna Litwa sama za swoje pieniądze i własnym wysiłkiem nigdy tego wszystkiego by nie dokonała. Kto wie, może ciągle byłaby najbiedniejszym państwem w Europie. Litwa, naród litewski przez Związek Sowiecki i sowiecką okupację straciła niepodległość, ale za to bardzo wiele zyskała. Jak chyba żadna inna republika sowiecka.

Taka jest prawda. Czy lubimy Związek Sowiecki czy nie.

Marian Kałuski
(Nr 149)

Wersja do druku

Marian Kaluski - 23.05.17 12:29
Prymas Polski czy prymas Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego był i jest związany z metropolią gnieźnieńską - z żadną inną diecezją, a tym bardziej z jakąś współczesną diecezją litewską. Dlatego do tego tytułu wara Litwinom.
Niepoważna jest wymyślona przez "Oleńkę" definicja "litewskiego prymasa". Można porównać abpa Matulionisa do kard. Wyszyńskiego, ale niepoważne jest nazywanie jego "litewskim prymasem tysiąclecia", gdyż w Kościele litewskim nie ma prymasa no i Kościół litewski nie ma 1000 lat. To szycie dużych butów dla dzieciaka. I to obcego dzieciaka.
A tak nawiasem mówiąc: czym abpa Matulionis zasłużył sobie na wyniesienie na ołtarze? Czy tylko tym, że 25 lat nie mógł piastować urzędu biskupiego? Jeśli tak, to bardzo to niepoważne ze strony Kościoła. My ludzie - nawet kurialiści watykańscy! - nie wiemy, kto jest w oczach Boga świętym a kto nie. Do II Soboru Watykańskiego modliliśmy się do 30 "świętych", którzy, jak się okazało, w ogóle nie istnieli!!! Ale jeśli kogoś uważamy za świętego, to musi to być niepospolity święty, takiego kalibru jak np. św. Franciszek z Asyżu. Bo z życia świętych mieliśmy brać przykład. Dzisiaj mamy tak bardzo dużo słabych świętych, o których nic nie wiemy i dlatego nie mogą być dla nas przykładem. Gdybyśmy dzisiaj chcieli przeczytać tylko dłuższy artykuł o każdym świętym i błogosławionym to by zajęło nam to cały rok. Kto ma czas na to?
Prawda to pojęcie względne, ale nie zawsze. Prawdą zawsze będzie - i tej prawdy nawet Bóg nie zmieni - to że dwa plus dwa jest cztery czy to, że Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku. I taka prawda - absolutna prawda jest dla mnie prawdą. I taką prawdą staram się posługiwać, gdyż w innych "prawdach" mogę się mylić. Ja nie poszukuję prawdy w swoich pracach i artykułach i nigdy nie uważałem i twierdzę, że w czym co nie jest prawdą absolutną chcę widzieć prawdę absolutną. Wcale nie uważam się za drugiego po Bogu. Takie twierdzenie jest zwykłą złośliwością. Na pewno nie jest grzechem i zarozumiałością mieć swoje zdanie na ten czy inny temat i prezentować je. Po to Bóg dał nam rozum. Bóg, który jest także mądry, stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje. Obrażamy więc Boga będąc z własnej woli głupimi cielętami.
Marian Kałuski, Australia

Oleńka - 23.05.17 3:57
Krótko! Bo jak długo można pisać o tym samym.
Mam prawo mieć swoje zdanie i głosić prawdę, pisze pan....
Nie wszystko jest prawdą, którą pan głosi. Nie twierdzę, że moja prawda jest absolutna. Ja jedynie poszukuję prawdy!!!!
Ludzie, którzy wierzą tylko w swoją prawdę, to osobnicy, którzy mylą Bibilijne stwierdzenie o podobieństwie człowieka do Boga z tożsamością człowieka i Boga.
Tytuł prymasa początkowo ograniczał się jedynie do ziem Królestwa Polskiego, ale gdy po unii lubelskiej powstała Rzeczpospolita Obojga Narodów, państwo obejmujące także ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego, naturalna stała się zmiana prymasowskiej tytulatury. Stało się to w okresie, gdy prymasem był abp Wacław Leszczyński. Od tej pory pełny tytuł arcybiskupa gnieźnieńskiego brzmiał: Prymas Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa LITEWSKIEGO i Pierwszy Książę.
Znaczenie "litewski prymas tysiąclecia!" oznacza, że:
abp Teofilius Matulionis dla Kościoła katolickiego na Litwie ma takie znaczenie jak sługa Boży kard. Stefan Wyszyński dla Kościoła katolickiego w Polsce.

Polecam bardzo dobrą książkę związaną z tym tematem
Irena Mikłaszewicz, Polityka sowiecka wobec Kościoła katolickiego na Litwie 1944-1965

Jan Orawicxz - 22.05.17 16:55
Panie historyku, Pana komentarze o Litwie są bardzo obiekktywne!
Wiadomo jest,że sowiecka okupacja Litwy odcisnęła na tym narodzie swoje
piętno.Litwini do tej pory nie są wdzieczni naszej Solidarności,która,co tu
pisać - także sprawiła,że padł ich okupant w postaci CCCP. Niemcy także
zapomnieli - na czele z tow.Merkel,że dzięki POLSKIEJ SOLIDARNOŚCI
NIE MAJĄ NRD! To piszę jako także bojowy członek NSZZ"S,"który z
innymi swój los posłał na Ojczyzny Stos!! Lewactwo od klat stara się z
całych swych sił wymazywać prawdziwą prawdę o SOLIDARNŚCI,A RÓŻNE
NIEDOUKI IM W TYM POMAGAJĄ!
Pozdrawiam Pana

Marian Kaluski - 22.05.17 14:00
Niczyjego dzieła nie rujnuję, bo nie mam takiej mocy.
Mam prawo mieć swoje zdanie i głosić prawdę.
A prawdą jest m.in. to że nie może być czegoś takiego jak "litewski prymas tysiąclecia!" Litwa przyjęła chrzest mniej niż 650 lat temu, a Kościół litewski chyba nawet nie ma prymasa (nigdy z tym określeniem się nie spotkałem), a jak ma to dopiero od 1927 roku (konkordat).
Każdy katolik ma prawo nie uważać kogoś za świętego. Szczególnie dzisiaj, kiedy mamy króliczy przyrost błogosławionych i świętych. Ja osobiście nie wierzę w świętość abpa Teofiliusa Matulionisa. Cały (wyjątki potwierdzają regułę) Kościół litewski był i jest przeżarty polakożerstwem. Akurat dzisiaj internetowe Kresy.pl podały wiadomość, że zdominowany przez Litwinów samorząd miasta Wilna odrzucił wniosek o umieszczenie w Ostrej Bramie nazwy ulicy także w języku polskim. TACY TO KATOLICY!!! Bo jak się to ma do przykazania boskiego o miłości bliźniego - nawet nieprzyjaciela?!
Marian Kałuski, Australia

Oleńka - 22.05.17 11:56
Panie Kałuski.
Jeżeli zawierzy się prośby - swoje i innych - Bożemu Miłosierdziu, to wszystko w życiu nabiera sensu i wszystko jest możliwe.
Nawet to, że i Litwini będą się modlić o ten cud do św. Wojciecha, a wraz z nimi i Katolickie Stowarzyszenie Polaków na Litwie (KSPL)
Dominującą religią na Litwie jest chrześcijaństwo, a najliczniejszą grupą wiernych są katolicy, którzy stanowią ponad 77% wszystkich obywateli kraju.
Relikwie zostały przekazane WIERNYM, a nie tylko Litwinom. Nawet tego pan nie odczytał.
Już w czerwcu beatyfikacja abp. Teofiliusa Matulionisa litewskiego Prymasa Tysiąclecia.
Ludzie święci całe życie budują mosty. Tylko mosty. Budują je tam, gdzie niemożliwe jest ich budowanie. Niechaj pan nie rujnuje ICH dzieła, przydatnego innym Czytelnikom Kworum.

Marian Kaluski - 22.05.17 9:11
Szkoda relikwii. Kto z Litwinów będzie się modlił do patrona Polski?!
Chyba że za sprawą św. Wojciecha stanie się cud.
Marian Kałuski, Australia

Oleńka - 22.05.17 1:13
Wczoraj w Kownie odbyły się uroczystości kościelne, podczas których przedstawiciele Diecezji Gnieźnieńskiej przekazali braciom franciszkanom pod opiekę relikwię św. Wojciecha, nazywanego też św. Adalbertem.

Podczas uroczystości została ona dostarczona do Kościoła św. Jerzego Męczennika żaglówką. Na placu Ratuszowym w Kownie rycerze bractwa św. Wojciecha oraz proboszcz katedry w Gnieźnie oficjalnie przekazali relikwie kownieńskiemu kościołowi.
Relikwie znajdą swoje miejsce na ołtarzu w kościele św. Jerzego Męczennika, tam wierni będą mogli przyjść i modlić się, prosić o wstawiennictwo świętego Wojciecha.
Kościół św. Jerzego Męczennika w Kownie jest jednym z najstarszych kościołów w Kownie, wybudowany został w XV wieku. Istnieją hipotezy, że jego twórcą mógł być architekt Michael Enkinger, który zaprojektował tez kościół św. Anny w Wilnie.
Św. Wojciech jest pierwszym polskim świętym patronem. Jest także patronem Pragi, gdzie w X wieku był biskupem. Jako misjonarz wyruszył na wschód Europy, na tereny obecnej Polski, gdzie zginął jako męczennik z rąk pogan.

wladyslaw panasiuk - 20.05.17 10:15
pozdrawiam panów z przepięknej Polski

Marian Kałuski - 19.05.17 22:03
Kuba: W 2002 roku byłem na Litwie, Łotwie, Estonii i Białorusi oraz od 1964 roku łącznie w 27 krajach europejskich. Litwa mi się nie podobała! (co nie zmusza inne osoby do takiego samego zdania; są ludzie którym podoba się byle co - nawet kołchozy). Nawet w porównaniu z Białorusią (większa malowniczość pól, brak ugorów, których pełno jest na Litwie i ma więcej lasów). Jest bez wątpienia, powtarzam bez wątpienia najmniej atrakcyjnym krajem w Europie dla turysty z innego kraju, a już na pewno z Europy zachodniej i południowej. Nie ma o czym mówić. Największe biura turystyczne na Zachodzie omijają Litwę, a jak jest uwzględniona w jakiejś wycieczce to tylko w ramach wycieczki do kilku państw tego regionu i pokazywane jest zazwyczaj tylko polskie Wilno (a prawdę mówiąc, to bardziej podobała mi się Ryga i Tallin niż Wilno) i Troki, z tym że zamek w Trokach jest SZTUCZNYM tworem współczesnych architektów litewskich, gdyż sto lat temu to była kupa gruzu i nie zachowały się żadne jego plany architektoniczne (ja się nie kocham w sztucznych zamkach). A ładne plaże i to o dużo, dużo większej długości niż ma ich Litwa mają wszystkie kraje nad Bałtykiem. Gdyby nie polscy turyści, to Litwa byłaby białą plamą na mapie turystycznej Europy. Jedno co mi się spodobało na Litwie poza Wilnem to jedna śliczna studentka (może Litwinka, a może nie) w Szawlach. Naprawdę była piękna i miała jeszcze piękniejszy uśmiech.
Tak, Litwa, podobnie jak Polska, ma ponoć duże pokłady gazu łupkowego. Co z tego, kiedy jego eksploatacja tak jak w Polsce jest nieopłacalna.
Marian Kałuski, Australia

Jan Orawicz - 19.05.17 18:21
Marek co ciebie tutaj przyniosło do Kworum i w jakim, celu?
Wypisujesz brednie Mareczku! Ja długo żyję.Przeżyłem okupację
hitleriowską,a zaraz po niej okupację Kraju Rad,który Poklskę o włos
zjadł. W tym czasie pracowałem na takich stanowiskach,które mi
umożliwiały widzenie sowieckiego rabunuku mego nadwiślańskiego kraju.
Po wojnie mieszkałem 100 metrów od linii kolejowej Ślazk-Porty więc
widziałem na własne młode oczy np. transporty kolejowe, obładowane
cennymi urzadzeniami pobliskiej rozkradanej fabryki zbrojeniowej
różnych materiałów wybuchowych i amunicji do różnego typu artylerii!
Czołgami wyciagano z budynków produkcyjnych cieżkie reaktory,
walcownie prochów itp.To była wielka fabryka pod Bydgoszszą,którą -
na polskich planach zbudowali Niemcy. Tam miał powstać polski
kombinat do produkcji- właśnie amunicji dlą polskiej armii.Bywały
wypadki,że żle zaladowany na wagony zrabowany sprzęt spadał z
wagonów na zakrętach torowych. I tam już zostawał nie ruszony.
Z tym mieli robotę kolejarze. Ale jakby cudem po 5 latach tę
obrabowaną fabrykę polskim spacjalistom,co przeżyli wojnę udało
się odbudować tę fabrykę.Po specjalnej szkole chemicznej pod
nadzorem tej fabryki moja młodzieńcza ciekawośc sprawiła,że
zatrudniłem się w tej fabryce.No i tam, ku naszemu rozczarowaniu
zauważyliśmy,że 3/4 naszej produkcji matertiałów wybuchowycb
leciało do CCCP za symbnoliczna cene.Mało tego,bo wnet do naszej
wytwórni przybyło kilku inżynierów chemików radzieckich,którzy
pilnowali,by produkcja szła poprawnie.Nasi inżynierowie wybuchowcy
nie byli kontent z obecności stróżów z Kraju-Raju!! Ich utrzymanie
było kosztowne,a poziom wiedzy z chemii materiałów wybuchowych
nazbyt niski. To byli raczej osobnicy z NKWD. Mając znajomego
szefa jednego z zakładów mięnych wiedziałem ile naszych wyrobów
mięsnych leciało samolotami do Kraju Raju i na utrzymanie baz
wojskowych w PRL tego głodnego kolosa. A nasze sklepy mięsne
świeciłym gołymi hakami. Myślę,że pamiętamy ten czas + długie
kolejki przed tymi sklepami. A więc zawsze pijany Kraj Raj rabował
nas z wielu naszych wyrobów,a głównie spożywczych. Dzisiaj ten
kolos, od roku ubiegłego ma racjonowanie artkułów spożywczych,
wydawanych na k a r t k !. Taaakiii kolos o tysiącach hektarów
żyznych gleb musi racjonować żywność. Zresztą Rosja zawsze była
głodna i chłodna,a zarazem pijana! Pamiętam jako chłoiec jak weszli
do mego domu radzieccy wyzwolicie,którzy po przekroczeniu progu domu wołali:Palaki imjecie goriełku,sało,chlieb?! Nam nada kuszać! Szkoda
gadać!!! To wojsko nie miało kuchni i przy sobie nawet skrawka chleba,
czy sucharów. Co udało się zrabować to mieli.To jest temat przykry!
Dochodziły do tego gwałty kobiet itp. To wschiodnia dzicz!! Na wsiach
zabierali bydło,konie itp.Wioski były do cna okradane ze zwierząt
gospdarczych. Na rozpalanych ogniskach smażono mięso tych zwierzat!
Tak jako polski chłopiec, liczący 11 lat widziałem radzieckich sołdatów,co
szli na Berlin przez Polske.

Kuba - 19.05.17 14:30
Nie chcę się usprawiedliwiać za to co piszę ale napiszę, że polityka Litwy względem Polaków pozostawia we mnie wiele zastrzeżeń i zgadzam się, że ten mały ludnościowo kraj o zaledwie 2.91 miliona mieszkańców nie jest naszym życzliwym sąsiadem.
Ale nie mogę znieść dłużej bajdurzenia o "poznaniu tego małego tworu państwowego". Pytam zatem, który z was mądrale był na Litwie i poznał ten "twór", tak dokłanie aby tutaj wypisywać swoje mądrości.?

Orawiczu, na Litwie już dawno odkryto złoża ropy naftowej!
Na początku 2014 roku amerykańska spółka EIA dokonała przeliczenia zasobów ropy naftowej w zbiorniku Diegli na Litwie. Ustalono, że zawiera on 1 131, 69 tys. ton ropy naftowej. W porównaniu z wynikami wcześniejszych badań z 1975 roku, obecne geologiczne złoża ropy naftowej w zbiorniku Diegli są o niemal 47 proc. większe, a zasoby wydobywanej ropy - większe o 39 proc.

Może zatem kupimy ropę od Litwinów zamiast od Rosjan i Arabów? Będzie to o wiele taniej bo bliżej.

Wg szacunków tejże amerykańskiej EIA na Litwie, gaz łupkowy na Litwie znajduje się południowo-zachodniej części kraju, przy granicy z Polską i Obwodem kaliningradzkim. Złoża mają się znajdować na głębokości od 1,5 do 2 km. Szacuje się, że gazu łupkowego może być nawet 100 mld m sześciennych,
Pomimo, że Litwa jest niewielkim krajem, jest rozpoznawalna dzięki wyjątkowości i zróżnicowaniu swojej przyrody: równiny, wzniesienia, bogactwo lasów, jeziora i mokradła, falujące Morze Bałtyckie i jego białe wydmy oraz przepiękna Mierzeja Kurońska. A co najważniejsze - Litwa zachowała ją w stanie naturalnym, niezanieczyszczoną, z świeżym powietrzem.
Czy byliście wy piszący Wilnie i Kownie które słyną z malowniczych starówek, Troki czarują wspaniałym zamkiem, pielgrzymów przyciąga Góra Krzyży - Żmudzka Kalwaria, a Druskieniki - jeden z najpopularniejszych kurortów w kraju - zachwycają nie tylko kuracjuszy. Zachwyciły także i mnie!

Bo piękno nie zna podziału, POLITYKI, nienawiści i uprzedzeń, po prostu trzeba być wrażliwym na piękno, które stworzył Bóg, a przy jego pomocy LUDZIE.
I tak dalej. Ale to do was i tak nie dotrze.

Marian Kałuski - 19.05.17 0:46
Jan Orawicz: cieszę się, że zainteresował Pana powyższy artykuł. Napisałem go w imię prawdy historycznej, którą Litwini próbują fałszować: przedstawiać Litwę Kowieńską jako kraj wielkiego ogólnego sukcesu oraz wskazać na to, że z tej totalnej biedy wyciągnął Litwę podatnik Związku Sowieckiego. Bez panowania Związku Sowieckiego na Litwie, kraj ten prawdopodobnie byłby nadal dziadem Europy.
Budowa geologiczna Litwy nie wskazuje na to, że kraj ten ma jakieś wartościowe kopaliny, szczególnie w większych ilościach.
Marian Kałuski, Australia

Marian Kałuski - 18.05.17 21:11
"Marek" także mądrością nie grzeszy, gdyż nie wie, że KONKRETNYCH informacji szuka się w archiwach, a nie w KWORUM czy u zwykłego zjadacza chleba.
A w ogóle to przdstawił się pan jako wielki dziwak.
Marian Kałuski, Australia

Jan Orawicz - 18.05.17 20:09
Wielce Szanowny Panie historyku, gratuluje Panu wspaniłego
materiału historyczno- poznawczego Litwy! Ta pracą pozwala na
dość duże poznanie tego małego tworu państwowego! Mając na
względzie ubogie terytorium,na którym leży to państewko - można
tylko współczuć temu narodowi. Ja mogę Litwie tylko życzyć
odkrycia bogatych złóż złota! Inaczej, taniec biedy w tej krainie
nie będzie miał końca! A może pod Litwą jest ropa i rudy żelaza
itp bogactwa naturalne? Serdecznie Pana pozdrawiam!

Marek - 18.05.17 17:39
Chodzi mi o konkrety a nie o propagandę.
Chciałbym zobaczyć kopie oryginałów zaciąganych obecnie kredytów jak i po wojnie.
Wtedy możemy policzyć i dyskutować.
Na razie szczekają tu ofiary propagandy nie wnosząc żadnych KONKRETNYCH informacji.
Jawne są za to podatki jakie płaci społeczeństwo i dzisiaj bijemy w nich rekordy.
Twórca podatku VAT zakładał że będzie to jedyny podatek a nie jeden z kilkudziesięciu tak jak teraz u nas.
Obca agentura tworzy nam partie, które nas rozgrywają jak małe dzieci.
Zmodyfikowano propagandę tak, że 90% komunistów nagle stało się zawziętymi demokratami. Dyskusja polskich telewidzów to żenada. Spory schizofreników o wizjach jakich doznali patrząc w telewizor.

Aaron Waxmann - 18.05.17 14:37
Panie Marek, czy od dawna pan ma takie objawy?
O pomroczności jasna! Jak się okupuje jakiś kraj przez prawie 50 lat 1944-1993) to nie w celu obrony przed zachodnim imperializmem tylko żeby go wydusić do ostatniego grosza. Całą armia sowiecka w Polsce żyła na koszt polskiego podatnika. Wiele polskich firm pracowało na potrzeby tylko sowieckiego sojuza, Sojuz produkował prawie wyłącznie uzbrojenie bo planował atak na zachód oczywiście po trupie Polski jako pobojowiska.

korkociąg - 18.05.17 9:11
Rany boskie, skąd się Marek tutaj objawił. Zwidy pomrocznościowe tęsknoty do Gierka?. nie pij tyle!

Marian Kałuski - 18.05.17 0:36
"Marek": należy wnioskować z twojego wpisu żeś waćpan miłośnikiem komuny i Związku Sowieckiego.
Kreml kradł z Polski nie tylko węgiel - kradł prawie wszystko. A pańska uwaga, że "Gomułka szybko to zlikwidował" świadczy o lekceważącym podejściu do tego zagadnienia. To pańskie "szybko" trwało 12 lat!
A kto karmił wielką armię sowiecką stacjonującą w Polsce? Australia?
Ale najwięcej Związek Sowiecki nakradł w Polsce w latach 1944-45. Na ten temat napisałem bardzo obszerny artykuł pt. "Sowieckie niszczenie i eksploatacja Polski w latach 1944-45" ("Tygodnik Polski" numery 32-37, Melbourne 1975"). W Bibliotece Narodowej w Warszawie są roczniki tego pisma, to może pan dowiedzieć się ile pana przyjaciele z Moskwy nakradli chociażby tylko wtedy w Polsce. Z samego zamku w Kórniku koło Poznania ukradli ponad 500 zabytkowych przedmiotów wartych miliony złotych. Zamek może udzielić panu wszystkich szczegółów na ten temat.
Marian Kałuski, Australia

Marek - 17.05.17 22:05
Panie Kałuski z jakich dokumentów wyciąga pan wniosek, że Związek Sowiecki nas doił niemiłosiernie?
Po wygranej wojnie przez kilka lat dostarczaliśmy żydobolszewikom węgiel jednak Gomułka szybko to zlikwidował. Szukam dokumentów odnośnie wszystkich zaciąganych kredytów i warunków spłaty do dnia dzisiejszego.
Poza propagandą do opinii publicznej nie trafiają jakiekolwiek wiarygodne informacje.
Janusz Szewczak etatowy propagandysta ekonomiczny na tym forum też wmawia nam, że teraz jest bardzo dobrze a naszych ekonomistów z czasów pierwszej komuny należy razem z całym tamtym pokoleniem unicestwić.
Skoro teraz jest tak dobrze to dlaczego płacimy kilka razy większe podatki niż w czasach odbudowy Polski i w czasach spłacania wyśmiewanych kredytów Gierka?

Marian Kałuski - 16.05.17 22:12
"Ja" mądrością nie grzeszysz! Związek Sowiecki Polskę doił - niemiłosiernie eksploatował. Litwa na okupacji sowieckiej bardzo dużo zyskała. Już sam prezent w postaci Wilna i Kłajpedy jest wart może setki miliardów dolarów!!!
Marian Kałuski, Australia

Ja - 16.05.17 11:42
Jeżeli utrata niepodlegości, mierzona jest zyskiem to wtedy jest targowica.
Z tego pisania wynika, że Polska okupowana przez sowietów też zyskała na tym interesie... jak Litwa, mamy przecież dar Stalina - Pałac "kultury" i tak dalej...

Lubomir - 13.05.17 18:32
Przykre, ale zmiany m.in. klimatyczne powodują, że Polacy latem lecą i jadą na Wybrzeże Dalmatyńskie a nie na Pobrzeże Żmudzkie. Polacy wybierają uśmiechnięte twarze Chorwatek i Chorwatów a nie wrogie spojrzenia uprzedzonych lietuviskich rasistów. W końcu jeżeli wierzyć historii, to bracia: Lech, Czech i Rus wyruszyli na Północ z terenów obecnej Chorwacji. Projekt Trójmorza najwyraźniej preferuje Kraje Adriatyckie a nie Kraje Bałtyckie.

Wszystkich komentarzy: (22)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Grudnia 1740 roku
Fryderyk II Wielki wkroczył na Śląsk. Wybuchła pierwsza wojna śląska i wojna o sukcesję austriacką.


16 Grudnia 1672 roku
Zmarł Jan II Kazimierz, król Polski (ur. 1609)


Zobacz więcej