Poniedziałek 20 Listopada 2017r. - 324 dz. roku,  Imieniny: Edyty, Rafała

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 08.01.08 - 17:23     Czytano: [4400]

Polityka po alpejsku, czyli...

nie znam Cię, prezydencie!



Jest takie miejsce w Europie, gdzie parlamentarzyści dojeżdżają do pracy rowerami, a prezydenci jeżdżą pociągami, drugą klasą... To nie sen. To szwajcarska rzeczywistość. Politycy mają tak ograniczoną władzę, że często nawet nie warto znać ich nazwisk.

Jak na tę porę dnia było jeszcze sporo pustych miejsc. Siedziałem pod oknem. Lubię patrzeć na góry i czuć spokój, który emanuje z ich zaśnieżonych szczytów... Pociąg zatrzymał się na kolejnej stacji. Przez cztery minuty obserwowałem bez pośpiechu wsiadających podróżnych.

- C'est libre? - spytał ktoś.

Wyrwany z przyjemnej zadumy, szybko odwróciłem głowę. Napotkałem serdeczny uśmiech i miłe oczy, uprzejmie pytające o wolne miejsce. Szybko odparłem, że oczywiście, można się przysiąść. Chwilę przyglądałem się mojemu współtowarzyszowi podróży. Kogoś mi przypominał, nie wiedziałem kogo, ale byłem pewien, że już kiedyś widziałem tę twarz w gazetach. Jednak ze względu na mój toporny francuski, nie odważyłem się zagadnąć i wybadać, kim jest mój tajemniczy sąsiad. Starszy pan wyjął gazetę, a ja powróciłem do podziwiania krajobrazu… Tak oto przegapiłem okazję na rozmowę z prezydentem Szwajcarii.

Zupełnie nieświadomie spędziłem kilkadziesiąt minut z Josephem Deissem, ówczesnym prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej. Czy znacie to nazwisko? Czy kojarzą się Wam z kimś, takie osoby jak: Samuel Schmid, Moritz Leuenberger, Micheline Calmy-Rey? Podejrzewam, że są Wam one równie nieznane jak mnie przed kilkoma laty. A są to - w kolejności urzędowania - głowy państwa szwajcarskiego. Dlaczego jednak nie są znani? Dlaczego nie mówi się o nich?

Choć przez tutejsze banki przelewają się ogromne sumy pieniędzy, wielkie międzynarodowe koncerny tu płacą podatki, a wiele światowych decyzji jest podejmowanych właśnie u Helwetów, to nie mamy zielonego pojęcia, kto rządzi tym krajem!
- Szczerze mówiąc, również wielu Szwajcarów musi się chwile zastanowić nad nazwiskiem aktualnego prezydenta. I wiecie co? To jest właśnie najpiękniejsze!

Demokracja bezpośrednia
Politycy mają tak ograniczoną władzę, że często nawet nie warto znać ich nazwisk. Każdą ustawę uchwaloną przez parlament można przecież odrzucić za pomocą referendum. Jeśli ustawa nie dotyczy zmian konstytucyjnych, wystarczy zebrać jedynie 50 tys. podpisów w ciągu 100 dni. W przypadku zmian konstytucyjnych ustawa musi zostać zatwierdzona przez obywateli, poprzez referendum (tzw. referendum obowiązkowe). W takim systemie, gdzie decyzje „rządzących” nie są ostateczne, korupcja nie ma większego sensu. Tym bardziej, że istnieje jeszcze jeden mechanizm szwajcarskiej demokracji bezpośredniej, który może narobić wiele zamieszania w rachubach polityków. Jest nim inicjatywa społeczna. Aby wylansować referendum, dotyczące konkretnej inicjatywy, wystarczy zebrać 100 tys. podpisów w przeciągu dwóch lat. To gwarantuje, że decyzje podejmuje zawsze obywatel i to właśnie on ma ostateczny głos. Dlatego nic w tym nadzwyczajnego, jeśli nazwiska sprawujących najważniejsze urzędy w państwie są mało istotne. Takie są zalety demokracji bezpośredniej.

Politycy
Pewnie się zastanawiacie, jak to możliwe, że spotkałem prezydenta Szwajcarii w pociągu? To jest jedna z wielu ciekawostek tego małego alpejskiego kraju. Pełna szwajcarska demokracja bezpośrednia odbiera prawie zupełnie władzę „rządzącym”, a co za tym idzie degraduje zawód „polityka” do rangi mniej lub bardziej pospolitego zawodu. Parlament u Helwetów jest najtańszym parlamentem w Europie. Jak to kiedyś zabawnie sformułowali dziennikarze szwajcarskiego radia: „tańszy niż bilet do kina, a często dostarcza więcej zabawy. Szwajcarski parlament kosztuje pojedynczego obywatela około ośmiu franków na rok (…)".

Chyba na całym świecie politycy mają taką właściwość, że dostarczają swoim wyborcom wielu niezapomnianych wrażeń. W Szwajcarii oczywiście nie jest inaczej. Nigdzie nie ma bowiem ludzi doskonałych, jednak tutaj nie kasują oni horrendalnych „diet”, nie mają służbowych samochodów, domów, „borówek” (urzędników BOR), etc… Miesięczna pensja parlamentarzysty jest o około 50 proc. większa od średniej krajowej, ale mniejsza niż trzykrotność minimalnego wynagrodzenia. Według polskich realiów, nasz polityk zarabiałby mniej niż 4 tys. zł, licząc według średniej krajowej lub też mniej niż 2800 zł, gdy policzymy według minimalnego wynagrodzenia. Jest więc rzeczą zupełnie normalną, że politycy, nawet ci najbardziej znani, dojeżdżają do pracy tramwajem lub na rowerze, robią zakupy w supermarketach i chodzą swobodnie po ulicach, nie wiedząc i nie obawiając się o własne życie. Nikt przecież im nie zagraża, są jedynie urzędnikami i wypełniają swoje funkcje, mniej lub bardziej starannie, jak każdy inny pracownik.

Czy jest możliwe, aby w Polsce nasi deputowani mogli chodzić bezpiecznie po ulicach, jeździć spokojnie tramwajami i autobusami? Być może istnieje jakiś sposób, by zapewnić takie bezpieczeństwo naszej elicie politycznej? Myślicie, że można brać przykład z tej malowniczej alpejskiej krainy?

Jordan Cibura
Fribourg
(przedr. Wiadomości24.pl)

Wersja do druku

Lubomir - 06.06.08 22:16
Mieliśmy już Drugą Szwajcarię, a właściwie Drugą Rzeczpospolitą Polską. Stało się to głównie za sprawą wybitnego uczonego i menadżera, profesora Ignacego Mościckiego. Jako prezydent RP, wspaniale przeszczepił swoje szwajcarskie doświadczenia na polski grunt. Takiego boomu gospodarczego jak za 'szwajcarskiego prezydenta' Polska nie przeżywała ani wcześniej, ani póżniej. RP została dosłownie obsiana nowoczesnymi inwestycjami przemysłowymi. Ruszył przemysł zbrojeniowy, maszynowy, lotniczy, stoczniowy, chemiczny, maszynowy i motoryzacyjny. Dzisiejsi włodarze-zdrajcy wyprzedają bądż likwidują tamte dzieła Ignacego Mościckiego.

Jan Pyszko - 28.02.08 15:39
Mam wrażenie, że Rodacy w kraju są obojętni na stosunki społeczno-gospodarcze i polityczne Helwetów. Sam odniosłem takie wrażenie. Prawdopodobnie nie chcą również ich spokojnego trybu życia, porządku prawnego, bezpieczeństwa oraz bardzo uproszczonej administracji i biurokracji. Wielka życzliwość emigracji i gotowość pomocy, jest w kraju głosem wołającym na pustyni, nie słyszanym i niezauważalnym. Czy podobają się naszym kochanym Rodakom pozytywne walory poziomu życia Szwajcarów ? - na to nie mam jednoznacznej odpowiedzi.
Gdyby jednak tak było, to w czasie wyborów do parlamentu i pałacu prezydenckiego wybieraliby Polaków a nie agenturę, żydokomunistów i pseudopolaków- pseudokatolików. Dowodów tego jest np. wczorajsze głosowanie w parlamencie w związku z ratyfikacją umowy z Lizbony o Unii Eurpejskiej. Nie mam wątpliwości ,że " prawicowy " niepolski prezydent bez zastrzeżeń podpisze akt ratyfikacyjny.
Gdzie nam do Szwajcarii i jej poziomu życia oraz zadowolenia społecznego ?

Mario - 18.02.08 20:15
Nie miałem o tym pojęcia, ale oby tak było w Polsce, choć wiem, że to niemożliwe.

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20 Listopada 1910 roku
Zmarł Lew Tołstoj, hrabia, wybitny pisarz rosyjski (ur. 1828)


20 Listopada 1945 roku
Rozpoczął pracę Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze.


Zobacz więcej