Czwartek 15 Kwietnia 2021r. - 105 dz. roku,  Imieniny: Adolfiny, Odetty, Wacława

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 25.12.20 - 21:03     Czytano: [461]

On, Ona i Sowa





Narysuj las. Jaki ptak w nim mieszka? Jego nazwa ma na początku literkę „s”.

Ewa siedzi przy stole i wpatruje się uporczywie w kartkę, na której wypisano specjalne zadania i polecenia. Adam, jej ojciec, zachęca do pracy i wysiłku ogromnego, bo mało kto wie, że Ewa musi, sama nie wiedząc dlaczego, dać z siebie bardzo dużo – na wagę swojej normalnej przyszłości. Adam cierpliwie czyta:
Ćwiczenia głoski "s”.
Wymawiaj z tatą "s" – tak jak syczy wąż. Sssss… Ćwicz dalej. Czy znasz zwierzę, którego nazwa zaczyna się na „s”? Narysuj je…

Tak ojciec i jego córka uczą się razem dzień po dniu. Ona wymowy głoski ”s”, co syczy jak wąż, on rozumienia swojego dziecka, wyrozumiałości i wiary w sens tego co robi.

Adam:
- Ewa ma dziewięć lat i jest po prostu inna niż pozostałe dzieci, jej rówieśnicy. Ktoś powie głośno lub z uprzejmości pomyśli tylko: niedorozwinięta. Nie! Czy inna, to mało? Ona nie słyszy na prawe ucho i mimo swojego wieku nie potrafi połączyć dwóch głosek – nie umie czytać i pisać. Są wyrazy, które pamięta: mama i tata. Podpisuje się także. To wszystko na co ją stać. Specjaliści orzekli: zakłócenia w syntezie wzrokowo-ruchowej.

Ewa uczy się w drugiej klasie szkoły podstawowej. Takiej normalnej. Niektóre przedmioty: język polski i matematykę przerabia tokiem indywidualnym. Podczas grupowych zajęć plastyczno-technicznych, czy wychowania fizycznego lub śpiewu – odstaje od innych uczniów. Ma trudności z koordynacją. Adam prowadzi Ewę co tydzień na zajęcia z pedagogiem i logopedą.

Ćwicz wymowę: OSA, OSO, OSE, OSU, OSY. Poszukaj w tych ćwiczeniach ukrytej nazwy zwierzątka, narysuj je, jego domek i zgadnij co ono dobrego nam daje – lubią to też misie.

W domu polecenia odczytuje tata. Ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć…

Ewa wraz z ojcem oraz wieloma innymi dziećmi i ich opiekunami pojechali na zorganizowany przez poradnię specjalistyczną turnus integracyjno-rehabilitacyjny. Wielu z przyjezdnych posługiwało się językiem migowym. Były dzieci kalekie i zupełnie zdrowe. Każda godzina pobytu była zaprogramowana: posiłki, wycieczki, fizjoterapia, spotkania rodziców, wykłady z zakresu pomocy przed medycznej, zajęcia specjalistyczne dla dzieci, przeróżne konkursy.

Wymawiaj: KOSA, ROSA, WĄSY, MISA, PIESEK. Wymyśl cztery wyrazy (sama), gdzie „s” jest w środku. Narysuj las. Jaki ptak w nim mieszka, którego nazwa ma na początku „s”?

Kończy się turnus. Jest ładna pogoda. Adam i Ewa idą na spacer. Chodzą po plaży. Podczas tej wędrówki ojciec pyta córkę:
- Jakie znasz zwierzę na „s”?
- Sarenka – odpowiada córka.
- A jakie jeszcze?
Cisza. Adam zrezygnowany wzdycha:
- Może sowa?

I milknie. Przeciera oczy. Widzi, że Ewa przykucnęła i dużymi literami pisze patykiem na ziarnistym piachu: SOWA.

Narysuj las. Jaki ptak w nim mieszka, którego nazwa ma na początku „s”?


Lech Galicki



Świat według Zyty

Zyta była siódmą z kolei córką Katarzyny. Ojca nie znała, nawet go nie widziała nigdy. Tak już jej pisane widać było. Dzieciństwo miała ciężkie, że lepiej nie mówić. Gdy mama została wdową, opieka społeczna sprzedała ich gospodarstwo, gdyż dzieci były bardzo małe. Na każdą głowinę powinno skapnąć nieco grosza. A tu nic. Wszystko przepadło za "żelazną bramą”. Gdzie? Ano, to było za Rosji i tak mówiono: "Pieniądze włożyli za żelazną bramę”. Chyba do banku jakowegoś. Zyta tego nie wiedziała i do dzisiaj nie rozumie. Miała tylko cztery lata, gdy mama wzięła swój "wniosek” i poszła służyć, zamiast kupić coś za to. Tak było i już. A 450 rubli sumkę stanowiło okrągłą jak bochen chleba. Dała je na procent i trzymając Zytę za rękę poszła ludziskom usługiwać.

Mamusia wpoiła córce prawdę podstawową, że z cudzego domu, obcego mieszkania nic wziąć nie można. Nawet skórek od chleba, co go dzieci gospodyni nie zjadły i na podłogę rzuciły. Pracowała Katarzyna z przejęciem, tyle ile sił miała, a nawet więcej wykrzesała z siebie, i modliła się, i mówiła do córki: "rób podobnie w przyszłości”.

Tak było do czasu, gdy Zyta skończyła czternaście lat. Wówczas bieda nastała okropna. Pięć jej sióstr zmarło. Każdego ranka na matkę, Zytę i jej siostrę czekał saganek z trzema ugotowanymi na cało ziemniakami. I nic więcej. Zyta szybko się usamodzielniła. Też chciała pracować. I modlić się z serca całego. I śpiewać. Sama poszła zgodzić mieszkanie i do dziedzica trafiła za robotą. Tam na równi z mężczyznami od świtu samiuśkiego do nocy nie dawała odpocząć nogom, rękom i karkowi.

Tak było do zamążpójścia Zyty. Krótki czas odpoczynku i ponownie, jak w kieracie, ciężka praca. Drewno na plecach nosiła, a mąż spał, kilka lat nie pracował. Zyta spieszyła do jednej pracy, zaś do drugiej, trzeciej… W tym czasie urodziła chłopca i dziewczynkę. Dobiegała do domu, aby dzieci razem z matką nakarmić. Siedem miesięcy to trwało.

Nagle ludzie zaczęli mówić o wybuchu wojny. Mama Zyty tak się tym przejęła, że dotknął ją zniewalający paraliż i po trzech dniach zeszła z tego świata. Wtedy wojna zatrzęsła ziemią. Po tygodniu mama śni się Zycie, ona swoją rodzicielkę na rękach niesie, niemieckie samoloty bomby zrzucają, a mamusia tak mówi do Zyty: "Zostaw mnie i wynoś z domu meble, bo się wszystko spali”. I dodaje jeszcze jak w sennej mgle: "A o modlitwie i pracy nie zapominaj”. Rankiem meble wyniesiono, po południu na pusty dom spadła bomba.

O modlitwie i pracy Zyta nie zapomniała. To jej sposób i treść recepty na życie. Wymiar jej wiary. Po Niemcach przyszli do Polski Rosjanie, potem Polacy, co to komunistyczne rządy sprawowali. I zawsze Zyta kark zginała od świtu do zmroku. A i teraz żwawo drepcze Zyta przed siebie. Tak jak lata lecą. Czasem zatrzyma się i sprawdzi czy pieniądze są na miejscu ukrytym. Trzeba pomagać wnukom i prawnukom. Znowu nadeszły ciężkie czasy. Kapitalizm żarłoczny jak bestyja. Zyta wierzy, że będzie lepiej, bo takie jest życie ludzkie: raz dobrze, raz gorzej. Nie oddziela więc modlitwy od rąk spracowanych. Ot, świat stworzony, tak jak trzeba było, trwa, trwa, dzień po dniu, jak maszyna wielce skomplikowana w czasie.


Lech Galicki

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

15 Kwietnia 1861 roku
Galicyjski Sejm Krajowy zainaugurował obrady - marsz. ks. Leon Sapieha.


15 Kwietnia 1944 roku
Niemieccy okupanci dokonali egzekucji więźniów Pawiaka w ruinach warszawskiego getta


Zobacz więcej