Środa 21 Października 2020r. - 294 dz. roku,  Imieniny: Celiny, Janusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 03.10.20 - 12:26     Czytano: [134]

Wilno i Wileńszczyzna pod okupacją

niemiecko-litewską 1941-1944


22 VI 1941 r. Niemcy hitlerowskie napadły zbrojnie na Związek Sowiecki - najlepszego dotychczas sojusznika Hitlera (Aleksander Bregman „Najlepszy sojusznik Hitlera” Londyn 1961). Wojna niemiecko-sowiecka prowadzona była do maja 1945 r.: 2 maja Armia Czerwona zdobyła Berlin, a 8 maja (było to o godzinie 23:01, według czasu moskiewskiego nastał już 9 maja, godzina 01:01) w kwaterze Marszałka Żukowa, w gmachu szkoły saperów w dzielnicy Karlshorst w Berlinie zorganizowano podpisanie bezwarunkowej kapitulacji Wehrmachtu i innych sił III Rzeszy przed przedstawicielami trzech mocarstw sojuszniczych (Związek Sowiecki, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania) oraz Francji. Litwa wraz z Wilnem znajdowała się wówczas ponownie pod okupacją sowiecką – jako Sowiecka Litwa. Podczas wojny Litwini stanęli po stronie faszyzmu niemieckiego. Pod koniec wojny większość litewskich kolaborantów i zbrodniarzy wojennych uciekło do Niemiec, a po wojnie utworzyło polityczną emigrację litewską na Zachodzie, która kontynuowała wszystkie grzechy przedwojennej Litwy, w tym skrajne polakożerstwo.
……….
15 VI 1940 r. Armia Czerwona zajęła Litwę, która następnie została włączona do Związku Sowieckiego jako jedna z jego republik związkowych. Litwa wraz z polskim Wilnem i polską częścią Wileńszczyzny włączonej do Litwy znajdowała się faktycznie pod okupacją rosyjsko-sowiecką.

Litwini modlili się o wojnę Niemiec hitlerowskich ze Związkiem Sowieckim., wierzyli, że u boku Niemiec powstanie ponownie niepodległe państwo litewskie. Więcej, jak pisze mieszkający na przedwojennej Litwie Kowieńskiej, a podczas wojny w Wilnie Zygmunt S. Brzozowski ( „Litwa – Wilno 1910-1945” Paryż 1987) marzyli o przyjściu Niemców m.in. dlatego, że chcieli u boku Niemców brać udział w ich podboju Europy i dlatego, że widząc co Niemcy wyprawiają w okupowanej Polsce z Polakami i Żydami, mieli nadzieję, że Niemcy pozwolą im ostatecznie rozprawić się z Polakami (Z. Brzozowski). Dlatego już przed wybuchem wojny emigranci litewscy w Berlinie, w tym do 1940 r. attaché wojskowy Litwy w tym mieście płk. Skripa zaczął tworzyć rząd litewski z nadzieją, że obejmie on władzę na zajętej przez wojsko niemieckie Litwie. I tą nadzieją żyli Litwini aż do końca niemieckiej okupacji Litwy w 1944 r. pomimo tego, że Niemcy hitlerowskie nie chciały nawet słyszeć o jakiejś niepodległej Litwie. Pomimo tego wydawana podczas okupacji niemieckiej gazeta litewska „Naujoji Lietuva” pisała, że Litwa jest sprzymierzeńcem Niemców, że z ich losem sprzęgła na wieki swój własny, ponieważ jest sercem oddana idei „nowej Europy”, budowanej przez „wielki naród niemiecki”, w której miejsca dla Polski nie było i to wystarczało, aby budowę takiej właśnie niemieckiej Europy popierać. Jak pisze Zygmunt Brzozowski świadczyło to o niedoświadczeniu politycznym Litwinów. Ich germanofilstwo i polakożerstwo brało górę nad zdrowym rozsądkiem.

Marzenie Litwinów sprawdziło się: 22 czerwca 1941 r. Niemcy hitlerowskie powtórzyły swój Drang nach Osten i potężną machiną wojenną ruszyły na podbój Związku Sowieckiego. Wojska niemieckie w błyskawicznym tempie zajmują ziemie litewskie. Litwini – wszyscy Litwini (wyjątki potwierdzają regułę) z wielką radością witali wkraczających do miast i wsi niemieckie oddziały wojskowe i gdzie tylko i jak tylko mogli pomagali im w zajęciu kraju.

Także przed samym zajęciem Wilna nacjonaliści z Frontu Aktywistów Litwy zaapelowali do Litwinów przebywających w mieście, aby „radośnie i z kwiatami witali żołnierzy niemieckich i udzielili im wszelkiej pomocy”. W Wilnie członkowie litewskiej podziemnej paramilitarnej organizacji rozpoczęli nawet małe powstanie i zabijali rosyjskich maruderów.

Przed ucieczką z Wilna enkawudziści strzałami w tył głowy mordują kilkaset osób w więzieniu na Łukiszkach i areszcie przy ul. Mickiewicza. Z pewnością większość lub połowa z nich była Polakami. Szczęście ma ostatni transport do łagrów. Polscy kolejarze uniemożliwiają odjazd składu. Więźniowie uciekają (Marek Sterlingow Wilno. Sześć razy z rąk do rąk „Gazeta Wyborcza” 18 IX 2009). Tak Sowieci zakończyli swoją pierwszą okupację Wilna.

Enkawudziści mordowali ludzi w ostatnim dniu swego pobytu w Wilnie. Natomiast już następnego dnia po zajęciu Wilna, czyli 24 VI 1941 r. Niemcy z Litwinami (powstańcy litewscy) dokonali w mieście swojej pierwszej zbrodni na Polakach i obywatelach polskich. Tego dnia rozplakatowano w mieście obwieszczenia, podpisane przez przewodniczącego Litewskiego Komitetu – S. Zakieviciusa i komendanta wojskowego miasta – gen. Von Ostmana, o aresztowaniu spośród wilnian 80 zakładników: 60 Żydów i 20 Polaków, po czym trzech z nich zaraz potem powieszono u wylotu ul. Kasztanowej na plac katedralny (Jerzy T. Zalesiak W Wilnie w duchu Generalbezirk Litauen „Słowo. Dziennik Katolicki” 16.9.1993).

Zaraz po wejściu Niemców na Litwę ujawnił się „tymczasowy rząd litewski”, który powitał wkraczające do Litwy wojska hitlerowskie orędziem do narodu, wyrażając „wdzięczność Zbawcy kultury europejskiej, Kanclerzowi Wielkiej Rzeszy Niemieckiej – Adolfowi Hitlerowi i Jego Bohaterskiej Armii, która wyzwoliła Litwę. Władze niemieckie rozpędziły ten samozwańczy „rząd litewski” już 5 sierpnia 1941 r. i nie myśląc wcale nie tylko o przywróceniu niepodległości Litwie, ale także o utworzeniu kolaboracyjnego państewka litewskiego, bo zgodnie z decyzją Hitlera Litwy już nigdy nie miało być jako państwa w jakiejkolwiek formie: po wojnie Litwa miała być wcielona do Niemiec, a Litwini zgermanizowaniu lub przepędzeni na wschód lub wytępieni (tak jak Niemcy wytępili Prusów). Warto w tym miejscu wspomnieć, że organizatorzy nieudanego zamachu na Adolfa Hitlera dokonanego pod przywództwem pułkownika Clausa von Stauffenberga 20 lipca 1944 r. w jego kwaterze Wolfsschanze (Wilczy Szaniec) koło Rastenburga (obecnego Kętrzyna) w Prusach Wschodnich, po zakończonej wojnie chcieli Polsce oddać Litwę za rezygnację przez Warszawę z Wielkopolski, Pomorza i Śląska, czyli Litwa miała być towarem przetargowym. Uczyniono więc z Litwy Generalny Komisariat Litewski, wchodzący w skład Generalnego Komisariatu Ostland z siedzibą główną w Rydze. Komisariatem Litewskim rządził Niemiec – Theodor Adrian von Renteln, który – o zgrozo! – nie obrał polskie Wilno za jego siedzibę, a tylko litewskie Kowno, bo wśród Litwinów hitlerowcy czuli się bezpieczniej; Niemcy udowodnili tym ruchem, że Wilno jest polskim miastem – etnicznie polskim i tak uważali je i odpowiednio odnosili się do tego do końca jego okupacji. Zygmunt Szczęsny Brzozowski pisze: „…By pozbawić Litwinów całkowicie nadziei na otrzymanie niepodległości, w niemieckich odezwach i zarządzeniach pojawiał się zwrot o „byłym państwie litewskim”. W ten sposób Litwa stała się jednym z ogniw niemieckiego Ostlandu… Niemcy… odnosili się do Litwinów z pogardą…”.

Jednak podobnie jak podczas wielu wcześniejszych konfliktów wojennych, także podczas II wojny światowej okupanci niemieccy chcieli oprzeć się na współdziałaniu określonych kręgów ludności z niektórych podbitych krajów, gdyż bez pewnego zakresu tej współpracy nie mogłyby też funkcjonować mechanizmy życia codziennego, nieodzowne również dla okupanta dla zabezpieczenia jego interesów. Dlatego Niemcy uznając Litwinów jako rasę „nadającą się do zniemczenia” i aby móc sprawnie rządzić okupowaną przez siebie Litwą postanowili się oprzeć na najbardziej germanofilskim odłamie narodowców litewskich Augistinasa Voldemarasa i skrajnie szowinistycznej katolickiej młodzieży litewskiej (Z. Brzozowski), dopuszczając ich do administracji i policji oraz innych oddziałów pomocniczych. Generał litewski Petras Kubiliūnas został radcą przy generalnym komisarzu Theodorze Adrianie von Rentelnie. Z rozwiązanego „rządu litewskiego” Niemcy zostawili jego agendy policyjne i bezpieczeństwa wewnętrznego - Departament Bezpieczeństwa Państwowego kierowany przez Vytautasa Reivytisa, włączając je w system okupacyjnych władz. Departament Bezpieczeństwa Państwowego został przekształcony w litewską policję i litewską policję bezpieczeństwa (Saugumę), bezpośrednio podporządkowaną niemieckiej policji kryminalnej - Kripo. Polacy nazywali saugumowców szaulisami lub strzelcami ponarskimi. Na czele Saugumy stanął Vytautas Reivytis, a po nim agent Abwehry Stasys Čenkus, który sprawował tę funkcję do końca okupacji. Liczebność Saugumy wynosiła ok. 400 ludzi, w tym ok. 250 w Kownie i ok. 130 w Wilnie. Głównie byli to członkowie byłego Związku Żelaznego Wilka – litewskiej paramilitarnej organizacji faszystowskiej działająca w latach trzydziestych. Tam wszczepiono w nich nienawiść do Polaków i Żydów. Sauguma ściśle współpracowała z Sipo i SD, pełniąc różne zadania. Początkowo saugumowcy zajmują się m.in. służbą wartowniczą, są strażnikami w getcie, a potem, na zlecenie Niemców, rozstrzeliwują skazańców: komunistów, Żydów, Polaków, jeńców wojennych – i to na masową skalę. Przede wszystkim dostarczali niemieckim strukturom bezpieczeństwa informacje wywiadowcze dotyczące polskiego i komunistycznego ruchu oporu na obszarze okupowanej Litwy oraz brała udział w akcjach antypartyzanckich jednostek, działających w północnej części Generalnego Gubernatorstwa i na Litwie, jak również przeciwko niedobitkom polskim na Litwie Kowieńskiej. Sekcja Komunistų-Žydų Skyrius prowadziła prześladowania ludności żydowskiej, przygotowując listy proskrypcyjne osób przeznaczonych do eksterminacji. Poszukiwała też Żydów zbiegłych z getta, a następnie przekazywała ich Niemcom lub litewskim formacjom kolaboracyjnym, jak np. Ypatingasis būrys (tzw. „strzelcy ponarscy”). Szczególną aktywność przejawiała taka sekcja w okręgu wileńskim, na czele której stał Juozas Bagdonis. Działalność skierowana przeciwko Żydom najbardziej była rozwinięta w II poł. 1941, później, gdy żydowska społeczność Litwy została faktycznie wymordowana, na plan pierwszy wysunęła się walka z polskim i komunistycznym podziemiem. W swej działalności Sauguma dokonała wielu zbrodni na ludności polskiej i żydowskiej. Polacy wileńscy nazywali członków Saugumy szaulisami lub strzelcami ponarskimi), które Wielu z jej członków pod koniec wojny uciekło na Zachód, głównie do USA, gdzie po ich rozszyfrowaniu zostało uznanych za nazistowskich zbrodniarzy wojennych (np. Algimantas Mykolas Dailidė, Anton Gecas, Kazys Gimżauskas, Aleksandras Lileikis czy Vladas Zajančkauskas), a także do Wenezueli i Australii.

Oprócz policji, Saugumy i Ypatingasis būrys na usługach Niemców i w służbie ich zbrodni było także m.in. m.in. 20 litewskich batalionów policyjnych. Oto pełna lista oddziałów litewskich w służbie Niemiec hitlerowskich które mordowały Żydów, Polaków, Białorusinów i Rosjan podczas II wojny światowej: Rollkommando Hamann (lit. Skrajojantis Būrys) - dokonał masowych morderstw ogółem w 54 miejscach na Litwie, zabijając około 26 tys. Żydów; Tautinio Darbo Apsaugos Batalionas – formacja zbrojna złożona z batalionów, pełniąca rolę policji pomocniczej; Ypatingasis būrys (lit. „oddział specjalny”), Specjalny Oddział SD i Niemieckiej Policji Bezpieczeństwa (lit. Vokiečių Saugumo policijos ir SD ypatingasis būrys), potocznie strzelcy ponarscy – litewska kolaboracyjna formacja policji, podporządkowana niemieckiemu SD i Sipo, istniejąca w latach 1941-1944, dokonała wielu zbrodni – największa w lasach ponarskich (100 tys. zamordowanych Żydów, Polaków i osoby innej narodowości), brała udział także w organizowanych przez Niemców pogromach swoich rodaków, Żydów i Polaków w Ponarach, Niemenczynie, Nowej Wilejce, Oranach, Jaszunach, Ejszyszkach, Trokach, Siemieliszkach i Święcianach; Sauguma, Saugumas (lit. Saugumo policija) – litewska policja bezpieczeństwa (400 ludzi, w tym ok. 250 w Kownie i ok. 130 w Wilnie) bezpośrednio podporządkowana niemieckiemu Kripo, jej funkcjonariusze wchodzili m.in. w skład antypartyzanckich jednostek, działających w północnej części Generalnego Gubernatorstwa (Polska) i na Litwie, gdzie na plan pierwszy wysunęła walkę z polskim podziemiem – Armią Krajową; 2. Litewski Batalion Schutzmannschaft (niem. 2. Lithuanische Schutzmannschaftsbataillon) (lit.2. Lietuvos „Schutzmannschaft” batalionas) – 23 oficerów i 464 szeregowców, część z nich ochraniała obozy jenieckie w rejonie Lublina, a inna część ukończyła kursy przygotowawcze ochrony obozów koncentracyjnych, prowadzone w Trawnikach; Litewskie bataliony Schutzmannschaft (niem. Litauische Schutzmannschaftsbataillonen, lit. Policiniai Batalionai) - w 1944 roku liczyły ogółem ok. 8,4 tysiąca ludzi; Korpus Obrony Ojczyzny (lit. Tėvynės Apsaugos Rinktinė, TAR), zwany też Żmudzką Armią Obrony – w służbie armii niemieckiej pod koniec II wojny światowej, w 2 pułku służył przyszły prezydent Litwy w latach 1998-2003 i 2004-2009 Valdas Adamkus; Litewska Armia Wolności (lit. Lietuvos laisvės armija, LLA) – w poł. 1944 roku miała ok. 10 tys. członków; Litewskie Bataliony Budowlane (niem. Litauische Bau-Bataillonen) − pięć batalionów, które liczyły one po ok. 600 ludzi; Litewskie Bataliony Pomocniczej Służby Policyjnej (niem. Litauischen Hilfspolizei-Bataillonen, lit. Pagalbinės Policijos Tarnybos Batalionas) – utworzone w 1941 roku wraz z niemieckimi oddziałami policyjnymi wzięły one udział w akcjach eksterminacyjnych ludności żydowskiej, nie tylko na Litwie, ale też na Białorusi, mordując wiele tysięcy ludzi, w październiku 1941 roku Litauischen Hilfspolizei-Bataillonen zostały przekształcone w Litewskie Bataliony Bezpieczeństwa (Wikipedia). Z kolaboracyjnego Lietuvos vietinė rinktinė (Litewski Korpus Lokalny) – w 1943 r. Niemcy planowali utworzyć litewską dywizję Waffen-SS, do czego jednak nie doszło.

Ci bandyci w służbie niemieckiego hitleryzmu działali nie tylko na terenie Litwy oraz w Wilnie i na Wileńszczyźnie, ale także na etnicznych ziemiach polskich, na Białorusi i Ukrainie. Np. litewski 2. batalion policyjny brał udział w zwalczaniu polskiego ruchu oporu na Lubelszczyźnie. W Trawnikach na Lubelszczyźnie szkoleni byli litewscy wachmani obozów koncentracyjnych, którzy stanowili 10% załogi obozu w Majdanku. „W pamięci byłego więźnia Majdanka Józefa Korcza zapisali się oni, “…jako maszyny wykonujące rozkazy, ale maszyny jakże często piekielne, nie różniące się niczym od esesmanów niemieckich…” (Jerzy T. Zalesiak W Wilnie w duchu… Generalbezirk Litauen „Słowo. Dziennik Katolicki” 16.9.1993). Policjanci litewscy pilnowali getta warszawskiego (więziona w getcie Alicja Zawadzka-Wetz wspomina w swojej książce „Refleksje pewnego życia”, wydaną przez Instytut Literacki w Paryżu w 1967 r.: „Teren szopy otoczony był drutami kolczastymi i pilnowany przez „szaulisów”-żołnierzy, rekrutowanych na Litwie i odznaczających się specjalnym okrucieństwem”) oraz byli katami getta warszawskiego podczas jego likwidacji w 1943 r. „Warszawiacy mogą opowiedzieć, co wyrabiali litewscy szaulisi podczas powstania” (A. Kropiwnicki jw.). Litewskie bataliony policyjne brały udział także w zwalczaniu ruchu oporu na Wileńszczyźnie, Białorusi, a nawet w okolicach Żytomierza i na Lubelszczyźnie oraz w mordowaniu Polaków w Wilnie. „Okrucieństwo tych formacji wobec pacyfikowanej ludności cywilnej przerażało nieraz samych Niemców. Niemiecki komisarz Słucka Carl swój raport do wielkorządcy Białorusi Wilhelma Kubego o rzezi ludności żydowskiej jakiej dokonał 28 października 1941 r. litewski 11. Batalion z Kowna, kończył prośbą: „…w przyszłości niech mnie Pan uchroni przed tym batalionem policyjnym” (J.T. Zalesiak jw.). Nie Niemcy a Litwini wymordowali także 150 tys. Żydów żyjących na Litwie Kowieńskiej i 72 tys. polskich Żydów – z Wilna i Wileńszczyzny ( „Encyclopaedia Judaica” Jerusalem1971, IPN Warszawa). Pierwsi informowali o tym Zachód Polacy. Już 11 V 1942 r. w meldunku nr 121 w raporcie specjalnym o „sytuacji litewskiej” dla władz polskich w Londynie Komendant Główny AK, gen. Stefan Grot-Rowecki pisał: „Z wiedzą i aprobatą Niemców wymordowali Litwini na terenie Kowieńszczyzny i Wileńszczyzny przeszło 200 000 Żydów” (Roman Korab-Żebryk „Biała Księga w obronie Armii Krajowej na Wileńszczyźnie” Lublin 1991). W 1944-45 wielu tych bandytów uciekło na Zachód, gdzie spokojnie sobie żyli m.in. w Ameryce, Australii i Kanadzie. To głównie oni wraz z litewskim duchowieństwem katolickim podtrzymywali na Zachodzie nienawiść do Polski i Polaków (starczy poczytać litewską prasę emigracyjną, aby się o tym przekonać).

Jednak nie tylko faszyści litewscy byli kolaborantami niemieckimi i nie tylko aktywni kolaboranci (wiele tysięcy!) wspierali w różny sposób okupantów niemieckich, a tym samym hitlerowskie Niemcy. Jak pisze Paweł Łossowski, wspierał Niemców lub aprobował litewską administrację i policję na usługach Niemców oraz bandycką działalność Saugumy prawie cały naród litewski, wciągając się do II wojny światowej i do zbrodni dokonywanych przez Niemców. Litwini liczyli na to, że to Niemcy ostatecznie wygrają II wojnę światową i będą rozdawać karty, w tym także Litwie. W sumie na 2 miliony Litwinów w formacjach militarnych aż kilkadziesiąt tysięcy czynnie wspierało Niemcy hitlerowskie - brało udział w mordowaniu Żydów i Polaków i walczyło u boku hitlerowskich jednostek wojskowych, a setki tysięcy innych Litwinów wspierało w różny sposób władze okupacyjne. Np. wybierali Polaków do wysyłki na roboty przymusowe do Niemiec i pchali ich do bydlęcych wagonów, kierowali ściąganiem kontyngentów żywnościowych od Polaków na Wileńszczyźnie), donosili na Polaków do Gestapo i administracji niemieckiej, okradali i terroryzowali polskich sąsiadów. Duchowieństwo litewskie przybyłe z Litwy Kowieńskiej z pomocą Niemców w brutalny sposób litwinizowało Kościół w Wilnie i na Wileńszczyźnie, doprowadzając do aresztowania i uwięzienia kilkuset polskich duchownych – księży i zakonników oraz sióstr zakonnych.

Niemcy wraz z Litwinami dzieli władzę administracyjną w etnicznie polskim Wilnie (po wymordowaniu przez Niemców i Litwinów wileńskich Żydów w latach 1941-42 Wilno stało się najbardziej polskim w całych swoich dziejach - Polacy stanowili teraz 71,9% ludności miasta - „Kultura” Nr 7-8 1969, Paryż) i na Wileńszczyźnie. Litwini robili więc wszystko, aby unicestwiać polskość na tym terenie. Największym ich pragnieniem było fizyczne wytępienie Polaków na tym terenie. Wydawana oficjalnie nacjonalistyczno-faszystowska gazeta litewska „Naujoji Lietuva” pisała, że: „Największym nieszczęściem Litwy jest obecność mniejszości polskiej i żydowskiej”. Oczywiście nie podobało się to działaczom litewskim, którzy sugerowali Niemcom, aby do opustoszałego getta wileńskiego przesiedlić teraz wszystkich Polaków i następnie ich także wymordować; Niemcy odrzucili tę sugestię (okazali się być bardziej ludzcy od Litwinów!). Litwini bez przerwy, każdego dnia podczas trzyletniej okupacji Litwy judzili Niemców przeciwko Polakom. Mając duże wpływy w okupacyjnej administracji od razu zlikwidowali szkoły polskie i utrudniali życie Polakom jak tylko mogli. Np. nie podobało im się, że wszystkie oficjalne ogłoszenia niemieckie były drukowane po niemiecku, litewsku i polsku, domagali się usunięcia z pracy wszystkich Polaków, skarżyli się, że Polacy prowadzą szkodliwą działalność nie tylko dla litewskich aspiracji narodowych, lecz także niemieckiej armii na Litwie itd. Rektor uniwersytetu litewskiego w Wilnie Michał Birżyska pisał do Niemców, że marsz niemieckiego wojska na Związek Sowiecki popierali tylko Litwini i za to Niemcy powinni pomóc Litwinom w walce z Polakami na Litwie. To nie kto inny jak tylko Litwini przyczynili się do tego, że sytuacja Polaków na Litwie była nawet jeszcze bardziej gorsza od tej za czasów Sowieckiej Litwy.

Mordowanie Polaków w Wilnie i na Wileńszczyźnie przez Litwinów trwało do lata 1944 r. Pierwszy udokumentowany mord miał miejsce 4 lipca 1941 r. w podwileńskich Ponarach. W lasach ponarskich Litwini pod okiem Niemców zamordowali według skrupulatnych obliczeń 1,5-2 tys. Polaków – głównie przedstawicieli polskiej inteligencji i ruchu oporu (Monika Tomkiewicz, IPN Warszawa), chociaż inne informacje mówią o dużo większej liczbie Polaków zamordowanych w Ponarach - przecież nie wszystkie morderstwa były dokumentowane (J.T. Zalesiak jw.). Litwini ze szczególną pasją mordowali młodzież polską. Np. od 9 do 17 maja 1942 r. Litwini rozstrzelali w Ponarach 80 uczniów oraz 5 uczennic z gimnazjów Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego w Wilnie. Sauguna zastrzeliła wielu Polaków w mieście oraz mordowała trzymanych we więzienia i aresztach AK-owców. W więzieniu na Łukiszkach w Wilnie z rąk oprawców litewskich zginęło wiele setek innych Polaków. Ponadto na rozkaz płk. Zehnpfeninga z więzienia na Łukiszkach w Wilnie zabrano 150 więźniów narodowości polskiej, których następnie Litwini rozstrzelali w Ponarach.

Naocznym świadkiem mordów w Ponarach był mieszkający 100 m od miejsca zbrodni Kazimierz Sakowicz, przedwojenny polski oficer, dziennikarz, członek AK. Sakowicz prowadził zapiski, które później zakopał w butelkach po wodzie sodowej przy werandzie swojego domu. Po wojnie zostały wydobyte i wydane. Ze strychu swego domu przez lornetkę był w stanie dostrzec nawet rysy zabijanych. Niektórych rozpoznaje. Liczy skazańców, wszystko skrzętnie notuje. Opisywany przez niego przebieg egzekucji potwierdzają potem to inni świadkowie. Litwini osobom, które miały być niebawem rozstrzelane krępują ręce drutem, następnie w grupach po dziesięciu prowadzą na skraj dołu i strzelają w tył głowy. Obowiązuje zasada, że na jednego strzelca przypada jeden skazaniec. Kobiety z dziećmi stawiają przodem. Osobno strzelają do dziecka i matki. Zamordowanych przysypują piaskiem i wapnem. Doły zapełniają kolejne warstwy ciał. We wrześniu 1941 roku Sakowicz notuje: „Dzisiaj wykończyli 4 tysiące ludzi (Żydów)… strasznie ich torturowali przed zamordowaniem. Słyszałem, że strzelcy narzekają, że są zmęczeni swoją „pracą”, od strzelania bolą ich ramiona. Dlatego nie dobijali rannych i zasypali ich półżywych? Któregoś dnia Sakowicz przez lornetkę ogląda egzekucję 10 dobrze ubranych mężczyzn: „Cóż, okazuje się, że strzelali do polskich adwokatów i doktorów! Strzelano po dwóch naraz, rozebranych. Trzymali się fajnie, nie płakali, nie prosili, tylko żegnając się z sobą i przeżegnawszy się – szli” (Marek Sterlingow, j.w.).

Litwini mordowali Polaków również poza Wilnem – na Wileńszczyźnie i to często na własną rękę, czyli bez udziału Niemców i to od pierwszych dni zajęcia tych terenów przez Wehrmacht. Bandyci litewscy musieli wówczas (czerwiec-lipiec 1941) dobrze pohulać sobie z Polakami np. w Druskienikach i okolicy, skoro Niemcy byli zmuszeni rozlepić w miasteczku ogłoszenie, że „w razie dokonania zamachu na żołnierzy armii niemieckiej, na Polaka lub kogokolwiek innego, będzie natychmiast rozstrzelanych 10 Litwinów” (Z.S. Brzozowski). Najgłośniejszą, najbardziej barbarzyńską zbrodnią dokonanymi na Polakach wspólnie przez Niemców i Litwinów była zbrodnia w Święcianach i okolicy – 600 ofiar, w tym 450 mieszkańców Święcian (w tym dwóch księży) i okolic przeprowadzone przez okupantów niemieckich i ich litewskich kolaborantów 19–20 V 1942 r. Wykorzystano fakt, że 19 V 1942 r. partyzanci sowieccy niedaleko Łyntup zabili w zasadzce trzech Niemców. Mimo tropu prowadzącego do właściwych zamachowców, Litwini przed gestapo obarczyli za zamach winą Polaków. Otrzymawszy przyzwolenie od Niemców rozstrzelali w Nowo-Święcianach 28 Polaków, w tym dwóch polskich księży – Bolesława Bazewicza i Jana Naumowicza, a dalszych kilkuset Polaków w okolicy. Aresztowań dokonano na podstawie listy proskrypcyjnej opracowanej przez litewskiego (z nominacji niemieckiej) burmistrza Nowo-Święcian Karolisa Cicenasa i jego sekretarza Gimżunasa oraz komendanta miejscowej litewskiej policji. Akcją kierował Jonas Maciulewiczius, sądzony za tę zbrodnię przez Sąd Okręgowy w Olsztynie. Przed egzekucją aresztowanych bestialsko bito i maltretowano, ciała księży pokłute były bagnetami, a w oczodoły zasypane piaskiem. Warszawskie „Słowo. Dziennik Katolicki” z 22.5.1995 kończy artykuł o tej zbrodni pisząc: „W Polsce bardzo mało wie się o martyrologii polskich księży na Wileńszczyźnie, księży nowoświęciańskich nie ma wśród 98 męczenników Kościoła w Polsce z lat II wojny światowej, wymienionych w zbiorowej beatyfikacji dokonanej w 1994 r. W krajowych mediach panuje dziwne milczenie o okolicznościach ich śmierci (bo dokonali ją Litwini, więc lepiej milczeć i tym samym zakłamywać historię – M.K.). Na Litwie zaś doniosłym głosem przemawiają ci, którym obca jest chrześcijańska prośba o przebaczenie i wola naprawienia wyrządzonej krzywdy. Na ten gest czekają Polacy w Nowo-Święcianach, od 53 lat pozbawieni kapłana-Polaka”. Gorzej, jedna z gazet litewskich opublikowała kłamstwo jakiegoś Litwina, który napisał, że ks. Bolesław Bazewicz nie był Polakiem, z przesłaniem „niechże Polacy wykreślą ze swojej pamięci zamordowanego księdza, skoro nie był on Polakiem. Polacy z Nowo-Święcian na to odpowiedzieli: „Ciekawe, ile mu zapłacono za to oświadczenie” (tamże).

Inna bestialska zbrodnia została dokonana w Glinciszkach 20 VI 1944 r. przez litewski oddział pomocniczy policji niemieckiej. Tak było zawsze: Niemcy byli dowódcami, a Litwini właściwymi mordercami. Były to ochotnicze litewskie oddziały Ypatingasis būrys (Sonderkomando der Sicherheitsdienst und des SD). Litwini zamordowali w Glinciszkach 38 Polaków (Wikipedia). Litwini brali udział w mordowaniu Polaków także w: Nowych Święcianach (ok. 27 osób), Łyntupach (150 osób), Soboleku (40 osób), Hoduciszkach (33 osoby), Kaznodzieiszkach (20 osób), Komajowie, Widzach, Kiemieliszkach, Wygodzie, Kaptarunowie, Szudowcach, Gilutowie, Sutkowszczyźnie, Wieliczku, Popielikowie, Zakowie, Janamiszkach, Romaniszkach, Ażurejściu, Twereczu (Wikipedia).

Nie sposób nie wspomnieć tu również Holokaustu żydowskiego w Wilnie i na Wileńszczyźnie, gdzie, jak wspomniałem, Litwini wymordowali 72 tys. Żydów, którzy byli obywatelami Państwa Polskiego (wymordowali także 150 tys. Żydów mieszkających na Litwie Kowieńskiej). Litewski udział w Holocauście był więc wyjątkowo bardzo wielki, jak na tak mały narodek. 6 II 2016 r. w Polskim Radiu omówiona została wydana na Litwie książka Litwinki z Ameryki Ruty Vanagaite o ofiarach Holokaustu na Litwie pt. „Nasi”, która wstrząsnęła częścią społeczeństwa litewskiego, dla którego zbrodnia, szczególnie bezprzykładna w dziejach, jest zbrodnią, niezależnie od tego jakiej narodowości były jej ofiary. Książka prezentuje rozmowy ze świadkami i sprawcami zagłady litewskich Żydów. – „Młodzi, niepiśmienni, trzeźwi Litwini tak gorliwie mordowali Żydów, że na Litwę Niemcy wieźli mordować Żydów z Francji. Chcąc uzyskać czystość rasy i zęby Żydów, zlikwidowaliśmy około 200 tys. Żydów” - mówi autorka wydawnictwa Ruty Vanagaite. – „Wiem, że Litwa nie czekała na tę książkę. Dlatego ją napisałam, bo młodzież litewska prawie nic o tym nie wie”. - dodaje. Według Vanagaite, na tak dużą skalę udziału Litwinów w Holokauście wpłynęło m.in. to, że ówczesne władze kolaborowały w Hitlerem, Kościół katolicki nie przeciwstawiał się mordom, a księża rozgrzeszali sprawców. Swoje zrobiło też powszechne ubóstwo wśród Litwinów, bowiem Litwa w 1939 r. była najbiedniejszym krajem w Europie. - Ludzie szli więc zabijać Żydów dla złota, ich domów, dla ich majątku. W 1941 r. na rzeczach skradzionych Żydom Litwa się wzbogaciła - mówi Vanagaite. Autorka przyznaje, że napisanie książki wymagało od niej dużej odwagi. Po ukazaniu się tytułu część rodziny okrzyknęła ją zdrajczynią, odwrócili się od niej niektórzy przyjaciele. - Musiałam napisać tę książkę – mówi. - To ma być jak antidotum na wciąż przejawiający się antysemityzm, chociaż Żydów na Litwie praktycznie już nie ma. Vanagaite przyznaje, że litewscy historycy, którzy badali okres wojenny, zrobili „wielką i obiektywną robotę, ale ich prace nie będą rozpowszechnione”. - Wszystko zostało napisane, ale nic nie jest wydrukowane i przeczytane - mówi. „Boimy się tego tematu”. O Holokauście na Litwie mówi się rzeczywiście niechętnie i do niedawna Litwini za nic nie chcieli przyznać się do współudziału w tej zbrodni (tak samo jak do zbrodni zabijania Polaków czy zagłady Polaków na Litwie Kowieńskiej; zawsze próbowali się przedstawiać jako zawsze niewinne anioły i ofiary zbrodni dokonywanych na nich przez różnych oprawców). Przewodnicząca Litewskiej Wspólnoty Żydów Faina Kukliansky wskazuje, że „żaden litewski rząd nie odważył się na wciągnięcie do programów nauczania historii litewskich Żydów, którą przerwał Holokaust”. - Trudno jest otworzyć bodajże najciemniejsze i najmniej chlubne strony litewskiej historii, które wiążą się z winą i wstydem - mówi Kukliansky. „Ludzie szli zabijać Żydów dla ich majątku”.

Po wymordowaniu wileńskich Żydów Wilno stało się najbardziej polskim miastem w swych dziejach (po zagładzie Żydów przywódcy litewscy współpracujący z Niemcami czynili starania u niemieckich władz okupacyjnych, aby zamknąć w pożydowskim getcie wszystkich Polaków mieszkających w Wilnie - ponad 100 tysięcy ludzi i wytępić ich głodem i chorobami, na co Niemcy nie poszli). Według niemieckiego spisu ludności przeprowadzonego 27 maja 1942 r. w Wilnie mieszkało 143,5 tys. ludzi, wśród których było 103,2 tys. Polaków (71,9 %; w 1931 r. stanowili 65,9% ludności), 29,5 tys. Litwinów przybyłych z Litwy Kowieńskiej (20,9 %), а także 6,1 tys. Rosjan, 3,1 tys. Białorusinów i 1,6 tys. osób innej narodowości, głównie Niemców, a po ucieczce Litwinów z Wilna przed wkroczeniem do miasta Armii Czerwonej w lipcu 1944 r. było etnicznie prawie czysto polskie.

Z Niemcami i kolaborantami litewskimi walczyła w Wilnie i na Wileńszczyźnie po stronie koalicji antyhitlerowskiej polska Armia Krajowa (Okręg Wilno Armii Krajowej/AK). Po upadku państwa polskiego we wrześniu 1939 r. Polacy na terenie całej przedwojennej Polski przystąpili do walki z okupantami: niemieckim, sowieckim i litewskim. W grudniu 1939 r. sformowany został w okupowanym przez Litwinów Wilnie Okręg Wilno – jednostka terytorialna Służby Zwycięstwu Polski, Związku Walki Zbrojnej, która w 1942 r. została przekształcona w Armię Krajową, który pokrywał obszar byłego województwa wileńskiego i Litwy w granicach z 1939. W swojej strukturze zawierał również Podokręg Litwa Środkowa. Komendantem okręgu był ppłk Nikodem Sulik „Jodko”, a po jego aresztowaniu 13 IV 1941 r. mjr/ppłk Aleksander Krzyżanowski „Wilk” (do 1944 r.). Okręg liczył 5-6 tys. członków – w oddziałach partyzanckich.

Kolaboracja Litwinów z Niemcami i ciągłe i masowe mordowanie Polaków zmusiło dowództwo Armii Krajowej do zorganizowania samoobrony polskiej. Obroną Polaków zajmował się Okręg Wilno działającej na terytorium całej Polski Armii Krajowej (AK), dowodzony przez gen. Aleksandra Wilka-Krzyżanowskiego i liczący około 6 tysięcy ludzi. „Starano się postępować z Litwinami ostrożnie, ażeby z waśni polsko-litewskich nie wyciągała korzyści strona trzecia. Dowodem tego pojednawcze gesty i listy wysyłane przez gen. Krzyżanowskiego do dowódców wojsk litewskich, apele do ludności. Próbowano też przekonywać wziętych do niewoli Litwinów, że to hańba nosić niemieckie mundury, kolaborować z hitlerowcami. Jeńców, których na ogół puszczano wolno, nie przekonywały perswazje i tłumaczenia. Czyżby jakieś fatum ciążyło na stosunkach polsko-litewskich? Odnieść można wrażenie, że antypolskość stała się dla Litwinów warunkiem zachowania poczucia narodowej tożsamości. Towarzyszył temu kompleks niższości, lęk przed kulturą polską, przed dziedzictwem historycznym obu narodów” (Andrzej Tokarczyk „Biała Księga ziemi wileńskiej” „Nowy Świat” 30.6.1992).

Niemcy do walki z Armią Krajową i partyzantką sowiecką Niemcy postanowili wykorzystać ochotników litewskich. Z tych kolaborantów w listopadzie 1943 r. Niemcy utworzyli w tym calu formację wojskową pod nazwą Lietuvos vietinė rinktinė (Litewski Korpus Lokalny), którą dowództwo niemieckie nazywało Litauische Sonderverbände (Litewskie Oddziały Specjalne do Zwalczania Partyzantki), pod dowództwem przedwojennego generała litewskiego Povilasa Plechavičiusa. Na jego apel radiowy nadany16 II 1944 r. o wstępowanie w szeregi LVR zgłosiło się kilkanaście tysięcy młodych Litwinów, z których utworzono 13 batalionów po 750 żołnierzy i batalion składający się z 1,5 tys. żołnierzy (częściowo o numeracji od 301 do 308) liczących ogółem ponad 11 tys. ludzi.

1 IV 1944 r. oddziały Korpusu gen. P. Plechavičiusa weszły do Wilna. Wobec traktowania przez Polaków tych terenów za integralną część państwa polskiego, wkrótce doszło do walk z polskimi formacjami AK. Gen. P. Plechavičius wysłał na Wileńszczyznę siedem batalionów (301 – 306 i 308). Eskalacja nastąpiła na początku maja 1944 r. W dniu 4 maja duży oddział LVR wszedł do wsi Pawłowo, gdzie zamordował kilku polskich cywilów. Został tam następnie zaatakowany przez AK-owców pod komendą „Mocarnego”. Litwini wycofali się, Polacy zaś rozstrzelali na miejscu jeńców, w tym dowodzącego oddziałem kapitana. Następnego dnia w rejonie Graużyszek doszło do bitwy między 8 i 12 brygadami AK a LVR. W jej efekcie 308 batalion litewski został rozproszony. Zginęło 37 Litwinów, a dalszych 10 podczas odwrotu, kilkudziesięciu odniosło rany. W dniu 7 maja na tyły grupy polskich partyzantów na szosie Staromalackiej, 28 km od Wilna, uderzył silny oddział Korpusu i Polacy ponieśli klęskę. Największa bitwa rozegrała się jednak w nocy z 13 na 14 maja w Murowanej Oszmiance i okolicach. Wzięły w niej udział 3, 8, 9, 12 i 13 brygady AK. W ciężkich walkach Litwini zostali rozbici. Zginęło 51 żołnierzy litewskich, a 170 dostało się do niewoli. Kolejnych 115 trafiło w ręce AK w Tołminowie. Jeńcy zostali rozebrani do bielizny i w trzech kolumnach skierowani do Jaszun, Wilna i Oszmiany. W swoich raportach dowództwo AK chwaliło się, że rozbiło wszystkie siedem batalionów LVR. Było w tym nieco przesady, ale faktem jest, że LVR poniósł klęskę, a na terenie pow. oszmiańskiego i wileńsko-trockiego, gdzie mieszkali prawie sami Polacy Armia Krajowa przejęła kontrolę nad obszarami wiejskimi i leśnymi. Niemcy widząc niechęć Litwinów do walki, 9 maja zażądali przejęcia kontroli nad oddziałami litewskimi; wobec odmowy zareagowali rozwiązaniem LVR oraz aresztowaniem 15 maja gen. Plechavičiusa. Część Litwinów znalazła się w szeregach wojska niemieckiego (Wikipedia). Sromotne porażki Litewskiego Korpusu Lokalnego w walce z Armią Krajową, czego Litwini nie potrafią przeboleć, są powodem dzisiejszej wprost zwierzęcej nienawiści Litwinów do Armii Krajowej. „Litwa jest jedynym państwem, w którym obowiązuje zakaz stowarzyszania się kombatantów byłej koalicji antyhitlerowskiej (W Wilnie w duchu… Generalbezirk Litauen „Słowo. Dziennik Katolicki” 16.9.1993, Warszawa). Co więcej, na Litwie czci się litewskich hitlerowskich kolaborantów jako bohaterów narodowych i w sposób wyjątkowo bezczelny rozgrzesza się ich ze zbrodni, które popełnili. Np. zmarły w maju 1993 r. sygnatariusz orędzia Litwinów do Hitlera – Vytautas Landsbergis-Żemkalnis był pochowany z honorami należnymi dla bohatera narodowego z mszą żałobną koncelebrowaną w katedrze wileńskiej przez arcybiskupa wileńskiego Backisa, prokurator generalny Litwy zrehabilitował kilkunastu litewskich zbrodniarzy wojennych (tamże). Natomiast kiedy władze litewskie po wielu utrudnieniach, w styczniu 1993 r. zezwoliły Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie na przeniesienie szczątków kilkunastu żołnierzy AK biorących udział w walkach o wyzwolenie Wilna w 1944 r. na cmentarz wojskowy Rossa w Wilnie, litewskie mass media rozpoczęły bezprzykładną nagonkę na Armię Krajową, prześcigającą swą agresywnością i hipokryzją argumentację propagandy sowieckiej z okresu największego prześladowania żołnierzy akowskich, tj. w czasach stalinowskich. Jednocześnie w Wilnie powołano komisję do zbadania rzekomych zbrodni AK na Litwie, którą obsadzili obrzydliwi polakożercy.

Polacy nie kryją swego oburzenia z takiego zachowania Litwinów.

Przy wyzwalaniu Wilna spod okupacji niemieckiej brała udział polska Armia Krajowa.
W czasie II wojny Wilno pięć razy przechodzi z rąk do rąk. Właściwie to sześć, jeśli policzyć zajęcie miasta przez Armię Krajową w lipcu 1944 r., tuż przed nosem Armii Czerwonej, która w marszu na Berlin w pierwszych dniach lipca przybliżyła się do miasta. Wyzwolenie Wilna przez oddziały polskiej Armii Krajowej ma znaczenie polityczne. Rząd polski w Londynie wydał polecenie, aby Dowództwo AK (obszary Wilno-Nowogródek) oddziały zbrojne Armii Krajowej zajęły miasto przed Stalinem w ramach tzw. operacji Ostra Brama, aby dyktatora sowieckiego postawić go przed faktami dokonanymi, aby być gospodarzem na polskich ziemiach i podkreślić polskie prawa do miasta. W wyzwalaniu Wilna z rąk okupanta niemieckiego w ramach akcji „Ostra Brama” Armii Krajowej wzięły udział oddziały Wileńskiego i Nowogródzkiego Okręgu AK, liczące 4280 żołnierzy pod dowództwem ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego, pseudonim „Wilk”. Na wyzwolenie Wilna wyruszyły także oddziały partyzanckie Armii Krajowej z terenu Litwy Kowieńskiej: z Szyrwint (80 ludzi), Koszedar (30 ludzi) i Wiłkomierza (ok. 20-30 ludzi) (Z. Brzozowski). Walki o Wilno toczyły się w dniach od 7 do 13 lipca. AK-owcy walczyli najpierw w dzielnicy Kalwaryjskiej, nacierając na wzgórze Szeszkinie, partyzanci zdobyli dwa czołgi. 8 VII do walki wkroczyły oddziały Armii Czerwonej i wspólnie z Armią Krajową przez pięć dni walczyły o miasto w zaciekłych walkach (ponoć 40% zabudowy miejskiej zostało zniszczone). 10 VII AK-owcy przeprawili się na drugą stronę Wilii i przystąpili do działań w centrum miasta. 1 kompania pod dowództwem por. Wacława Pietkiewicza „Mocnego” nacierała ul. Zamkową i Wielką. Ciężkie walki toczyła w rejonie cerkwi. Współdziałając z oddziałami sowieckimi, nacierała po osi ul. Niemieckiej, Trackiej w kierunku na Wilczej Łapy. 2 kompania por. Wacława Korzeniowskiego „Andrzeja” walczyła u podnóża Góry Zamkowej, dalej ul. Świętej Anny, Sofianki i Baszty. Na ul. Subocz po kilkugodzinnej walce zdobyła niemiecki bunkier łączności. Potem nacierała w kierunku cmentarza na Rossie i dalej na południe. 3 kompania por. Wacława Roszkowskiego „Białego” wsparta czołgami sowieckimi nacierała ul. Mostową, Zygmuntowską, Wileńską do Małej Pohulanki, Góry Bouffałowej i wzgórz Zakretu. Walczyła o gmach braci Jabłkowskich na rogu ul. Wileńskiej i Mickiewicza, o budynek Arbeitsamtu i gmach ośrodka wychowania przy ul. Ludwisarskiej. W Śródmieściu walczyły też kadrowe kompanie batalionu kpt. Józefa Grzesiaka „Kmity”. Od 10 VII zdobyto skład broni w gmachu starostwa przy ul. Żeligowskiego, kompleks domów przy Jagiellońskiej i duży obiekt przy Sierakowskiego. W rękach polskich znalazł się teren, którego granice stanowiły: od północy ulica Poznańską, od strony południowej – Dominikańska i Trocka, a od zachodu Zawalna. 12 lipca opanowano jeszcze ul. Poznańską i Gdańską, aż do skrzyżowania z Zawalną i Jagiellońską. Od wschodu granicę stanowiła ulica Tatarska do Dobroczynnej. W innych dzielnicach też walczyły oddziały AK. Między innymi oddział ppor. Mariana Homolickiego „Wiktora” opanował więzienie na Łukiszkach i uwolnił dużą grupę aresztowanych. 13 VII pchor. Jerzy Jensch „Krepdeszyn” z częścią plutonu osłonowego zlikwidował na Górze Zamkowej gniazdo ciężkiego karabinu maszynowego i około godziny 11 zawiesił razem z kpr. Arturem Rychterem ps. „Zan” biało-czerwoną flagę na wieży zamkowej. Polska flaga wisiała jeden dzień i widziała ją połowa Wilna. Zdjęli ją czerwonoarmiejcy i powiesili flagę sowiecką – bo sowieckim miało być Wilno. 14 VII Wilno jest oczyszczone z Niemców. Straty oddziałów AK na Wileńszczyźnie w czasie operacji „Ostra Brama” wyniosły kilkuset zabitych, rannych i zaginionych. Oddział ppłk. Adama Szydłowskiego „Poleszczuka” ma radiostację. Wysyła depeszę do Londynu: „Wilno zdobyte przy znacznym udziale AK, która weszła do miasta. Duże zniszczenia i straty. Stosunki z armią sowiecką chwilowo poprawne. Rozmowy w toku. Wilno przeżyło bardzo krótką, ale jakże radosną chwilę wolności. 14 lipca 1944 - polskość miasta bije w oczy. Pełno naszych żołnierzy. Szpitale przepełnione, wszystkie w rękach polskich. W fabrykach i warsztatach tworzą się komitety i zarządy polskie. Władze administracyjne ujawnią się w najbliższym czasie. Litwinów nie ma”. Uciekli przed wybuchem walk o Wilno. Oddziałom AK nakazano opuścić miasto, a następnie ich wyłapują. Jedni jadą do łagrów, inni idą do armii Berlinga. Większość zostaje przymusowo wcielona do pułku rezerwowego Armii Czerwonej. Po odmowie złożenia przysięgi jadą do Kaługi rąbać las. Ci, którzy przeżyją. zostaną zwolnieni dopiero w 1947 r. 17 VII aresztowano także dowódcę, ppłk. Aleksandra Krzyżanowskiego. Więzią go przez dwa lata. Po wypuszczeniu jedzie do Polski i znów jest aresztowany przez UB. Umiera w 1951 r. w więzieniu (Wikipedia, Marek Sterlingow Wilno. Sześć razy z rąk do rąk Gazeta.pl 18.10.2009).
……….
Czy Litwini biorący udział w tych zbrodniach ponieśli za to jakąkolwiek karę? Niestety, większość z nich nie poniosła żadnej kary, żyjąc sobie spokojnie na Zachodzie! Widać, że sojusze z diabłem albo popłacają, albo zazwyczaj nie stawiają kolaboranta/bandytę pod pręgierzem. Gorzej, nie widzą nic złego w ich kolaboracji z hitlerowskimi Niemcami i w tym, że wymordowali wszystkich Żydów mieszkających na Litwie Kowieńskiej oraz w Wilnie i na Wileńszczyźnie, jak również wiele tysięcy Polaków. Nie okazują żadnego wstydu, a tym samym i skruchy. Polacy nigdy nie usłyszeli od Litwinów, od władców Sowieckiej Litwy i ponownie niepodległej od 1990/91 r. Litwy słowa „przepraszamy”. Także dlatego, że tego nie żądały od Litwy wszystkie rządy polskie od 1989 r., tj. od chwili upadku komunizmu w Polsce. Kopiując władze PRL, które ze Związku Sowieckiego robiły przyjaciela Polski i Polaków (i żaden Polak nie miał prawa powiedzieć, że to kłamstwo), robią one z Litwy i Litwinów także przyjaciela Polski i Polaków oraz strategicznego partnera Polski, kpiąc sobie w żywe oczy z narodu polskiego, który wie, że tak wcale nie jest, że Litwa i Litwini są dzisiaj bodajże największymi (na równi z Putinem!) wrogami Polski i Polaków.

Nie może podlegać dyskusji fakt, że Litwini jako pachołkowie Niemiec w latach 1941-44 budowali wielkość III Rzeszy. Na taką rolę dla siebie sami się zgodzili z różnych powodów. Niektórzy chcieli po prostu przeżyć wojnę, innym spodobała się brutalność wojny – no bo na Litwie Kowieńskiej byli nauczeni nienawidzić drugiego człowieka, szczególnie Polaka, Żyda i komunistów. Byli i tacy, co liczyli na to, że w jakiś cudowny sposób odrodzi się państwo litewskie i że muszą się do tego przygotować, także przez oczyszczenie Litwy z wrogów. Tutaj właśnie współpraca z Niemcami była nieodzowna. Ceną tej współpracy, która niosła z sobą odczłowieczenie nikt się nie przejmował, zgodnie z powiedzeniem, że „cel uświęca środki”. Przez ścisłą współpracę z okupantem niemieckim Litwini dobrowolnie wciągnęli swój naród litewski do II wojny światowej i do zbrodni dokonywanych przez Niemców. Zhańbili siebie samych i swoje państwo! Do dziś dnia żaden Litwin tym się nie przejmuje i szczerze nie potępia litewskiej kolaboracji w hitlerowskimi Niemcami.

Dzisiaj Litwini fałszują lub przemilczają swój haniebny udział w II wojnie światowej. Litewski poeta i eseista Tomas Venclova mówi: „…Litewska tradycja nakazuje o tym milczeć. Powszechne mniemanie jest takie, że (rzekomo) nie wiadomo naprawdę, kto tam był winny. A Litwin przecież z definicji nie może być winny, zawsze jest ofiarą” (Co gryzie Litwina „Express Wieczorny 10.8.2008). Prof. Czesław Zgorzelski zauważa, że: „Jakieś społeczne odcięcie się dzisiejszej Litwy od udziału Litwinów w zbrodniach hitlerowskich popełnionych… na Polakach i Żydach w okresie okupacji niemieckiej oczyściłoby skutecznie atmosferę stosunków polsko-litewskich zwłaszcza w sferze moralnej (Ziemie rodzinne „Tygodnik Powszechny” 1.3.1992, Kraków). Niestety zamiast tego Litwini, zamiast uderzenia się w piersi za wszystkie zbrodnie popełnione przez Litwinów podczas II wojny światowej, a było ich wiele, bezczelnie i całkowicie bezpodstawnie starają się z polskiej Armii Krajowej uczynić zbrodniarzy. I to najgorszych na świecie. Tylko dlatego, że Armia Krajowa śmiała bronić Polaków przed zbrodniami litewskimi. Zarzucają jej bezpodstawnie, na podstawie bezwstydnie spreparowanych po 1988 r. fałszywych relacji niby świadków jej brutalne mordowanie oczywiście niewinnej ludności litewskiej. Il Duce odrodzonego państwa Litewskiego – Vytautas Landsbergis (1990-92) zakazał stowarzyszania się polskich kombatantów, czyniąc z Litwy jedyne państwo na świecie, w którym tak traktuje się kombatantów byłej koalicji antyhitlerowskiej. Gorzej. Bezczelność nacjonalistów litewskich jest bezgraniczna. Otóż „litewski poseł partii rządzącej Arunas Gumuliauskas przygotowuje rezolucję, w której ma się pojawić zapis, że ani Litwa, ani naród litewski nie uczestniczył w (żydowskim) Holocauście” („Kronika Sejmowa” Styczeń 2020, Warszawa, str. 125).

Tymczasem bez uderzenia się Litwinów we własną pierś i prośby o przebaczenie za wymordowanie Żydów na Litwie Kowieńskiej i Wileńszczyźnie oraz bez zaprzestania krzywdzących, tendencyjnych wyobrażeń o „Polakach z AK”, które prowadzą do kolejnych antypolskich ekscesów na Litwie i dalszego fałszowania historii najnowszej i bez jej odkłamania nie da się odbudować wzajemnego szacunku ani doprowadzić do zgodnego współżycia Litwinów i Polaków. Polska może się obejść bez Litwy i Litwinów. Litwa bez Polski i Polaków czeka, jeśli nie katastrofa, co wiele dużych kłopotów. Wszak droga lądowa z Litwy do Zachodniej Europy prowadzi jedynie przez Polskę. Chyba, że Litwini chcą jechać na Zachód, np. do Berlina przez Białoruś, Ukrainę, Słowację i Czechy. Rosja już nigdy nie „połknie” Polski. Litwa przed nią leży na tacy.

Marian Kałuski
(Jest to kolejny odcinek książki „Litwa – tam była j jest Polska)

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

21 Października 2007 roku
Odbyły się przedterminowe wybory parlamentarne, które wygrała Platforma Obywatelska


21 Października 1963 roku
Józef Franczak ps. "Lalek", ostatni żołnierz podziemia antykomunistycznego, zginął w obławie SB i MO


Zobacz więcej