Środa 21 Października 2020r. - 294 dz. roku,  Imieniny: Celiny, Janusza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 31.08.20 - 13:04     Czytano: [446]

Dziękuję za Solidarność





Z okazji 40-tej rocznicy powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego - „NSZZ Solidarność”, moim Koleżankom i Kolegom zamieszkałym obecnie w Australii, z którymi w latach 1980-1988 wspólnie walczyliśmy w naszej Ojczyźnie o Polskę, serdeczne podziękowanie i gorące pozdrowienia przesyłam dziś z Melbourne.

Dziękuję szczególnie tym, którzy aktywnie włączyli się w walkę z komunistycznym reżimem już od pierwszych chwil, tym którzy byli więzieni, prześladowani, internowani, tym którzy musieli ukrywać się, aby nie wpaść w ręce ówczesnych komunistycznych władców Polski.

Z całego serca dziękuję tym działaczom NSZZ Solidarność, mieszkającym w Australii, których Rodziny również ucierpiały w tamtych latach z powodu zaangażowania się w walkę ich Matek, Ojców, Sióstr i Braci.

Dziękuję tym, którzy walkę o lepszą Polskę podjęli od pierwszego dnia, ale też tym, którzy dołączyli do nas później, po kilku tygodniach czy miesiącach, tym którzy za tę walkę zapłacili więzieniem, internowaniem, utratą pracy i środków do życia.

Jednocześnie dziękuję za pomoc, która dotarła do wielu z nas w tamtych latach od znajomych i przyjaciół.

My, polscy patrioci, wiemy, że dzisiejsza Polska nie jest jeszcze tą wymarzoną przez nas i naszych bliskich - zbyt wiele pozostało w niej komunistycznych złogów, nierozliczonych przewinień i krzywd.

Mamy nadzieję, że kiedyś, z Bożą pomocą, marzenia nasze o Polsce prawej i sprawiedliwej, takiej, o którą walczyliśmy w tamtych dniach Polskiego Sierpnia spełnią się wreszcie.

Tak nam dopomóż Bóg.


Monika Wiench
Melbourne, Australia
sierpień 2020

Wersja do druku

Artur Sołonka - 22.09.20 11:29
Pani Moniko, w związku z "elitarnym solidarnościowcem" z Australii, który był usłużnym kierowcą "Czerwonego ambasadora" dodaję i ja pewien fakt jaki opublikował śp. prof. Jerzy Przystawa z Wrocławia pod ważnym tytułem: CO KOMU ZOSTAŁO Z TYCH LAT?
"Akurat dwa dni przed 30 rocznicą wprowadzenia stanu wojennego stałem na przystanku obok Pasażu Handlowego na Placu Grunwaldzkim we Wrocławiu, kiedy z piskiem opon i fasonem przejechało koło mnie nowiutkie Maserati, a za kierownicą zobaczyłem mojego dobrego znajomego sprzed 30 lat, największego polityka Dolnego Śląska (a może i całej Polski?), legendę "Solidarności" Władysława Frasyniuka.
I jakoś tak, od razu, przypomniała mi się znana opowieść, jak to w przygotowaniach do Okrągłego Stołu, przed pałacykiem na Foksal oczekiwali na przyjazd księdza prymasa Stanisław Ciosek i Lech Wałęsa. Po chwili podjechał błyszczący Mercedes z kardynałem Glempem. Widząc podziw malujący się na twarzy Wałęsy, dowcipny Ciosek zagadał: Jeśli się porozumiemy, to wkrótce wszyscy będziemy jeździli takimi samochodami.
Jak mówią Włosi: Se non e vero, e ben trovato - jeśli nawet to nieprawda, to dobrze powiedziane. Maserati Frasyniuka to tylko jeden z rozlicznych dowodów, że pójście razem naprawdę się opłaciło, a proroctwo sekretarza KC Stanisława Cioska spełniło się w PEŁNI !!! Może nawet za bardzo.

30 lat temu, nad rankiem 15 grudnia, razem z Frasyniukiem, Piniorem, Bednarzem i Labudziną opuszczałem chyłkiem Pafawag, którego bramy akurat forsowało ZOMO. Wyprowadzano nas przez ogródki działkowe i podzielono na dwie grupy. Frasyniuk z Piniorem i Bednarzem poszli w jedną stronę i z Pafawagu przerzucono ich do Dolmelu, a potem dalej, do FAT-u i Hutmenu, bo wszystkie te zakłady tworzyły dość zwarte fabryczne miasto. Ja z Barbarą Labudziną odczekaliśmy do końca godziny policyjnej i wyruszyliśmy w miasto w poszukiwaniu kryjówki dla RKS. Ksiądz Biskup Adam Dyczkowski przebrał mnie w swoją kurtkę i czapkę i skierował do ks. dra Franciszka Głodzia, proboszcza kościoła św. Elżbiety przy ul. Grabiszyńskiej, gdzie na wieży kościelnej zainstalowaliśmy pierwszą podziemną siedzibę Zarządu Regionu "Dolny Śląsk". I tak zaczęła się romantyczna przygoda walki podziemnej. (...).TEN romantyzm, z upływem miesięcy i lat płowiał i blakł."
Pani Moniko cały ten artykuł aby i ON NIE ZBLADŁ wyślę w odpowiednim czasie dla przypomnienia do polonijnego pisma w Australii, bo w okienku na KWORUMOWSKI komentarz jest mało miejsca, a artykuł jest dość obszerny To tylko wprowadzenie. Może będzie Pani uprzejma opisać swoją walkę z komuną nie tylko przy boku p. Szczepańskiej, ale i przy boku innych i w innych miejscach, a także w Australii. Zainteresowany wymianą zdań chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej ale nie znajduję tego nawet w "Encyklopedii Solidarności"
Pozdrawiam Panią

PERTH - 19.09.20 4:50
Rzeczowa krytyka powinna słuzyć do poprawy stosunków międzyludzkich. A kłamstwo wychodzi zaraz na powitanie bo ja nie napisałem o jakiejś wystawie w Internecie, a w Melbourne.
Jeśli Pani nie znała Krupińskiego, to dlaczego Pani zabiera głos na jego temat. Jeśli Pani nie była w Albany, to jednak Pani wie kto tam był i opisał to po paszkwilancku w Internecie, bo eksponatów na wystawę nie dostarczył gołąbek pokoju. Nie stanęła Pani w Jego obronie bo od tamtej pory znalazło się w sieci określenie "Szczepowienchy", którego autorem jest właśnie śp. Mirek Krupiński. Nie poniżam samego słowa "Solidarność" ani Panią ani ludzi z autentycznej Solidarności. Mam wielu znajomych ze ZWP których szanuję. Czy Pani zaprzecza słowom Alka Matwiejszyna bo odpowiedziała Pani zwrotem "KŁAMSTWA"? Czy to, co odrobinę zacytuję jest też kłamstwem?
"W Australii była trójka działaczy z najwyższych szczebli Solidarności. Po wyjeździe szefa regionu łódzkiego "S", A. Słowika (kierowca w ambasadzie w Kanberze), zostało Was dwoje: Wice Prezydium K. K. "S" Mirosław Krupiński i Pani (Krystyna Misiak). Będąc tak wysoko w hierarchii Solidarności (...) czy planuje Pani napisanie książki o tamtych dniach? (...) Cyt. za J.Williams "TP " nr. 29/ 2010. A ja pytam: Co konkretnego australijska "Solidarność"; p. Misiak, p. Wiench i p. Szczepańska zrobiła w kierunku, by pp. Słowik i CZERWONY ambasador Więcław zamienili się miejscami w mercedesie? Gdzie są zwyciężcy a gdzie pokonani???
O wystawie: "Wątpię, że nomen-omen Elżbieta Szczepańska na swą imprezę 25-lecia "S" w Melbourne zaprosiła Adama Warzela jako członka egzekutywy AIPA-y (AIPA, to, ta organizacja prożydowska, ta która zakapowała redaktora Michalkiewicza, przyp. Perth). AIPA tak jak i Federacja Witoriańska wsparła tę imprezę sutą dotacją). Myślę, że Warzel przybył jako b. szef przedstawicielstwa Biura NSZZ "S" z Brukseli na Australię. Centrala w Brukseli, jak dopiero teraz wiemy - kierowana była wówczas przez agenta TW Milewskiego. Cyt za: "Jest fajnie i wesoło, prawie jak w Polsce" (Wirtualna Polonia)
J/w: "Na prelekcję M. Chojeckiego, przyszło paru z AIPA-y oraz Monika Wiench i Grażyna Pławska. "Wybitny historyk" Kałuski stchórzył, bo mógłbym go przydybać, a poradziłem mu, aby nosił przy sobie dokumenty dotyczące jego publicznie wyrażonej opinii o moich córkach! (W.W. z Melbourne).
J.w.:Australijsko-Polskie T. H. (Szczepańska, Wiench, Drozd et consortes) i biuro pomocy seniorom w Footscray, (APBUS) Elżbiety Drozd, na ich 10-lecie prominentny członek AIPA-y z Melbourne, ok. 10 lat temu, załatwił sute dofinansowanie. I to przy tym właśnie biurze uwiły sobie gniazdko Monika Wiench i młociarka-dyskobolka Elżbieta Szczepańska.
Na konferencji, na podstawie "sondaży" Drozd, Cahill publicznie nazwał Polonię RASISTAMI i prorokował, że jeśli Watykan nie zmieni swego nastawienia na bardziej liberalne, to za kilkadziesiąt lat przestanie istnieć (...) a tu, Kościół katolicki podwoił liczbę wiernych". A Cahill przehandlował sutannę za kobietę
Z KOLEI KONTRATEKSTY oświadczyły 24 04 2007, że po opublikowaniu tekstu o Polonii Australijskiej pod tytułem "Owce i barany" E. Szczepańska zaufanie mocno zawiodła, nie dlatego, że ma inne niż my poglądy, ale dlatego, że w sferze faktów dość mocno minęła się z prawdą. Oświadczamy, że ta pani zakończyła definitywnie karierę na naszych łamach. (...)
"I czego sie paniusia tak rozindyczyła na WP i na Krupinskiego (...). Mierzi paniusię wierność Krupinskiego JEGO idealom? Toś sie doprawdy po babsku do tego zabrała z kłonicą w łapce. Jedno jest pewne ześ zabładziła na WP nie pod tą strzechę. Szczepowienchy (...) czy jesteście z jednej stadniny, bo opluskiwanie Krupinskiego takie samo?" /Gloria z Melbourne/
W teczce RN Polonii Australijskiej (RN) leży skarga Moniki Magdaleny Wiench, która pisze, że nie czuje się bezpiecznie w mojej obecności, w rozmowie z b. rzecznikiem RN stwierdziła, iż obawia się, że ją zgwałcę..." (WW) Ot, Solidarna Polonia w Australii.
Jeśli Pani będzie sobie życzyć, to CDN nastąpi.

Ania - 18.09.20 20:21
W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku nie było mnie na świecie ale przypuszczam, że Polacy, którzy walczyli z tzw. wrogami ludu byli z tego dumni i się tym szczycili.
Rodzina moja należy do garstki tzw. wrogów ludu, może dlatego mam inne spojrzenie na rzeczywistość. Jeden przodek zamordowany po wojnie się odnalazł i jest teraz pochowany "Na Łączce".
Po wojnie pod zmienionym nazwiskiem dziadkom udało się przetrwać na tzw. ziemiach odzyskanych w mieście gdzie pierwszy mianowany polski burmistrz był analfabetą.

KŁAMSTWA - 18.09.20 7:55
Tych, którzy przeczytają wypowiedz anonima "Perth" w części "... Zawistnicy organizujący "Rocznicę Solidarności w Melbourne przyjechali do Twojego domu w Albany po eksponaty na wystawę aby Cię później opluć w Internecie. Dzisiaj dziękują Solidarności, komu? Za co? ..." uprzejmie informuje, ze choć to ja właśnie dziś dziękuje za Solidarność w moim krótkim tekście, jednak nigdy nie byłam z wizytą u sp. Krupińskiego w Albany, nie zbierałam eksponatów na wystawę Solidarności, ani od Niego, ani od kogokolwiek, ani nigdy nie pisałam na Jego temat. Ja Go po prostu nigdy nie znałam, nie widziałam, nie spotkałam. Nie mam, ani nie miałam na Jego temat nic do powiedzenia, a za Solidarność dziękuje wszystkim, żyjącym i zmarłym, bo nazwiska by długo mozna wymieniać.
Pan "Perth" kłamie i to w kilku miejscach jednocześnie. Podobnie jak kłamie, pisząc, ze wystawa w rocznice Solidarności organizowana była w internecie. Była to wspaniała wystawa w Parlamencie Stanowym w centrum Melbourne - pierwszy raz w historii australijska Polonia stanu Wiktoria miała tam okazję zaprezentować walkę Polski o niepodległość na przestrzeni dziejów i po raz pierwszy właśnie wtedy Polacy pojawili się w gmachu Parlamentu. Zorganizowało te wystawę jedynie kilka osób wielkim wysiłkiem, nakładem własnych kosztów i nieprzespanych nocy.

PERTH - 16.09.20 8:24
28 sierpnia zmarł Mirosław Krupiński (1939-2012)! Nie mogłem w tym dniu pojechać do miejsca Jego wiecznego odpoczynku. Ale w ub. niedzielę, dzięki zluzowaniu pewnych restrykcji w WA, pojechałem do Osborne Park, gdzie Mirek ma - jak to czasem żartował, że będzie miał - swoje pudełeczko i małą tabliczkę. Przypomniałem sobie, zresztą zawsze pamiętam co napisał wtedy po śmierci Mirka nasz Przyjaciel Aleksander Matwiejszyn (z zawodu inżynier górnik,)... "że poza regionalnymi strukturami Solidarności (i chwała im za to) nikt na szczeblu Komisji Krajowej Solidarności nie zdobył się na uczczenie pamięci zmarłego, mimo że w tych dniach była ku temu okazja. W Gdańsku i Gdyni odbywały się obchody 32 lecia powstania Związku. Znamiennym jest, że potrafił to uczynić Przewodniczący Solidarności Walczącej Kornel Morawiecki, który podobnie jak Mirosław Krupiński był jednym z niewielu niezłomnych tamtego czasu". A w tym roku mamy już 40-tą rocznicę. I dalej pogarda! I cisza umowna!
Nikt tu, dzisiaj, wczoraj, tydzień temu, nikt nie zdobył się z tej Republiki Kolesiowskiej wśród własnego kociokwiku, i łomotu odznaczeń na Emigracji, nawet na jakieś wspomnienie, czy zmówienie "Wieczne Odpoczywanie racz Ci Mirku dać Panie".
Zapłaciłeś Mirku, za swoją postawę ogromną cenę. W Australii, Australiczycy docenili Twoje kwalifikacje zawodowe. Polska straciła i fachowca i patriotę. Zawistnicy organizujący "Rocznicę Solidarności w Melbourne przyjechali do Twojego domu w Albany po eksponaty na wystawę aby Cię później opluć w Internecie. Dzisiaj dziękują Solidarności, komu? Za co?
Może jednak lepiej Mirku, że nie musisz już patrzeć codziennie na rozkład naszego Kraju w tych Zaułkach Zbrodni zwanych demokracją! I nie musisz już pisać wierszy aby jakiś chłopek-roztropek je analizował: "Oby, żeby".
Nie musisz już walić słowem w te polonijne, rozgdakane pawie i papugi. ODPOCZYWAJ W POKOJU!

Lubomir - 09.09.20 13:42
Obyśmy jako 'Solidarna Polska' - przeszli do historii, zapisując się - jeżeli nie dużo lepiej, jak 'Sanacyjna Polska', to przynajmniej podobnie. Czasy wyzwoliły wiele pieniactwa i bezinteresownej zawiści. Na takim biegu ojczystych spraw mogą wygrywać jedynie nasi wrogowie, których nigdy pewnie nie zabraknie. Oni od początku próbowali skłócić każdego Polaka z każdym i zawsze ubolewali nad tym, żeśmy się nie pozabijali nawzajem - w czasie polskich przemian. Dla nich Polska miała być jedynie poligonem doświadczalnym - do obserwowania reakcji Moskwy na zmiany w Europie Środkowej i Wschodniej. Ostatecznym celem miało być najwyraźniej gospodarcze zniszczenie Polski i wyrwanie się NRD spod dominacji Moskwy i anszlus NRD przez RFN. Oby idea polskiej solidarności zaowocowała tym, o czym marzył Jan Paweł Drugi - wieloraką odnową Polski, Europy i świata. Oby ta papieska Odnowa dorównała ruchom umysłowym czasów podobnie trudnych. Oby stała się tak czytelna, jak Renesans w czasach Kopernika i Romantyzm, prosto z genialnej poezji Adama Mickiewicza, prosto z 'Ody do młodości'. Zaczadzony propagandą bezsensu świat - najwyraźniej oczekuje na to. Ta pandemia bezsensu ogarnęła całą cywilizację łacińską. Cywilizację euro-amerykańską. Cywilizację od rzymskiego Kapitolu - po Kapitol w Waszyngtonie.

Perth - 03.09.20 16:28
Lubomirze, A cóż cię tak rosierdziło? Czy ten sołtys Inereusz Mrugała, czy to, że żywe jeszcze prawiczki z domów starców w Australii mają cię w czterech literach i nie chcą z tobą iść... do przodu. A z tym przedstawianiem się to zaprawdę jesteś śmieszny. Tobie? Przecież ty sam określasz kto kim jest, jak wygląda, czy jest prawiczkiem i jakie ma poglądy i dolegliwości związane z paranoją indukowaną, kto pracuje, a kto ma dwie lewe ręce. Plecież co ci słodka slinka na języczek przyniesie - raz Japończyk, a to Ormowiec, a na dodatek coś o Nobliście - dziwolągi i to wszystko tylko w jednym komentarzu - jakbyś miał trudne dzieciństwo. Rozumiem i to, ale bądź chociaż ciut, ciut poważniejszy.

A zresztą Lubomirze pracowity, sam o tym wiesz, że nieważne jest, czy kot jest czarny czy biały, byle łowił myszy.
Miło mi dojść do wniosku, że zmieniłeś temat o wirusie i nie nazywasz już zmarłych opętańcami. I, źe zrezygnowałeś z zaproszenia do Polski Króla Szwecji ... w koronie.
Bądź mi zdrów, tego życzy ci Perth z Perth - Ochroniarz Redaktora / doceń chociaż tą funkcję bo piszesz, że cenisz sobie Kworum - a to tylko cieszy! Ja też sobie cenię/

PS. Nikt cię nie tykał ani nie wymieniał słowa Lubomir pod tekstem p. Moniki, i komentarzu p. Aarona - to dlaczego wyskoczyłeś poniżej (01.09.20) z berbeluchą o klinice i domach starców w Australii - wywijasie jeden...?!

Lubomir - 02.09.20 15:55
Perth, jakiś czas nie zaglądałem do cenionego przez mnie 'Kworum', tylko z uwagi na to, żeby nie czytać twoich idiotyzmów. Niestety, australijskim słońcem najwyraźniej nie sposób wyleczyć twojej przypadłości. Twoja paranoja indukowana utrzymuje się na stałym poziomie. Tyle dobrze, że można zauważyć tą właśnie stabilizację. Dużo zdrówka - psychicznego i mentalnego. I nabierz w końcu odwagi i wyjdź z krzaków, czy tam z piwnicy i przedstaw się, jak przystało na eleganckiego Australijczyka i mężnego działacza związkowego. Nawet w Japonii, kilka lat temu ujawnił się ostatni konspirator, który w swoim prywatnym podziemiu trwał ciągle w wojennym ferworze. Ty z pokojowym Noblistą - chciałeś pewnie budować Drugą Japonię. Szczerze mówiąc, to ja też myślałem o tym. Zatem postąp jak prawdziwy Pierwszy Japończyk i zaprezentuj się - Polsce i światu. Nie wal ciągle kamieniami zza winkla! To takie mało rycerskie! To bardziej przypomina działanie ORMO-wca, niż walczącego o wolność.

PERTH - 02.09.20 3:53
Przecieram oczy ze zdziwienia, bo Lubomir pisze sam o sobie - to co sam wyznał - że wstydzi się Polaków i jak ich widzi za granicą to przechodzi na drugą stronę ulicy, a tu pisze o pogardzie Polski przez innych. Zaskoczenie jest tym o wiele większe bo Lubomir zwraca się do p. Aarona w swojej uwadze o... prawiczkach, a p. Aaron pisał przecież o Bolku... i o ściekach Trzaskowskiego. Dowcipne te uwagi Lubomira, tym bardziej (especially), że pod poważnym tekstem o Solidarności p. Kobiety Moniki Wiench, która zamieszkuje Antypody - a ściślej Australię.
Z p. Moniką znaleźliźmy się kiedyś w tym samym miejscu, bo akurat w czasie mojego pobytu w Melbourne na Civic Square gdzie KODowscy spece od konstytucji zorganizowali spęd. Dołączyłem więc do kolegów i Koleżanek z Melbourne aby to zbiegowisko przepędzić na cztery wiatry. A więc nie był to odpowiedni czas aby się zastanawiać czy Pani Monika jest jeszcze cnotliwa czy już nie... Ogólnie mogę powiedzieć, na pierwszy rzut oka, że to fajna babka - nie obrażając...
To tyle na wstępie o Australijskich prawiczkach z domu starców, którzy z żywymi muszą iść... Ale i, ni stąd ni z owąd, moja myśl poleciała do wypowiedzi jaką jeszcze przed laty sołtys ze wsi Cycuszkowo, o imieniu Ireneusz i o nazwisku Mrugała zachęcał mojego dziadka aby swoją ziemię oddał do spółdzielni produkcyjnej. Wołał podobnie jak p. Lubomir-komentator: "Miedze zaorać, pagórki wyrównać, sąsiedzkie granice zlikwidować, te parę morgów nie żałować, towarzyszom radzieckim podarować - TRZEBA Z ŻYWYMI NAPRZÓD IŚĆ"- spółdzielnię produkcyjną zorganizować - o przyszłości śnić - niech zawita nowe w naszym Cycuszkowie! Och, to były czasy z tymi lewymi- żywymi... czerwonymi!

Lubomir - 01.09.20 14:52
Panie Aaronie, ciężko znaleźć idealnych Polaków, może taki nieskażony prawiczek, przechował się w jakiejś klinice albo domu starców w Australii. W Polsce każdy gdzieś kogoś znał, kogo nie powinien znać. Pracował u pracodawcy, który był niewłaściwym Polakiem, pod względem politycznej czystości. Czasami można odnieść wrażenie, że ktoś jest zawiedziony, że jako Polacy żeśmy się nawzajem nie pozabijali a stworzyli solidarne państwo. Oby w końcu paru dziwolągów - nie okazało się permanentnymi utrzymankami obcych oligarchów i lizusami całującymi klamki cwaniaków, zawsze gardzących Polakami i Polską. Myślę, że nikt nie ma prawa kreować się ani na Boga, ani na partyjnego kapłana - mającego certyfikat do ostatecznego rozgrzeszania czy potępiania innych. Zbyt dużo bigotów, okazało się w przeszłości zwyczajnymi szujami i renegatami interesów Polaków i Polski. Dwie lewe ręce i nie zhańbienie się w życiu żadną pracą - nie powinno być uważane, jako najwyższe kwalifikacje polityczne. Trzeba z żywymi naprzód iść!

Aaron Waxmann - 01.09.20 11:48
Tajny współpracownik bezpieki Bolek w towarzystwie marszałka Senatu Grodzkiego na zorganizowanym przy okazji rocznicy sabacie potomków i spadkobierców PRL-u wygłaszał dyrdymały jak to on sam "obalył komunizm"..
Jest to ewidentny dowód sterowania tych wszystkich zrywów i poczynań ówczesnego związku Solidarność. Związek Zawodowy Solidarność był kontrolowany prze służby specjalne PRL-u i jest kontrolowany do dzisiaj przez obecne służby specjalne.

To państwo czyli Rzeczpospolita trzecia i pół w żaden sposób nie chce stać się IV Rzeczpospolitą. Zakorzenione w ludziach wartości (a raczej antywartości) ustroju jakiego świat nie znał i nie widział determinują poczynania dużej część społeczeństwa polskiego. Wybory prezydenckie 2020 potwierdziły tylko moje spostrzeżenia. Społeczeństwo podzieliło się niemal równo po połowie za PRL-em Trzaskowskiego i drugiej połowie przeciwko.

Może jest to zbyt śmiała konstatacja ale inne wnioski nie przychodzą mi na myśl.

A propo`s Trzaskowskiego. Kolejny raz wylała do Wisły i skaziła rzekę i skaża nadal po raz również kolejny "woda mineralna" ala ścieki i fekalia prawie 2 mln. Warszawy. Zanućmy sobie. "Płyną ścieki płyną po polskiej krainie, po polskiej krainie. Póki płyną ścieki Polska nie zaginie, (refren)".
Taka jest ta nasza Rzeczpospolita trzecia i pół, która nie szybko stanie się IV Rzeczpospolitą. Post PRL-owska warszawka do tego nie chce dopuścić.
A co na to prokuratura i niezawisimyje sądy RP trzeciej i pół? SPOKO, tzw. niezawisłe Sądy są ich. Kukuniek (BOLEK) ponoć nawet sypia z Konstytucją.
Co za konformizm i sodomia. Zresztą nie tylko on.

Płyną ścieki płyną... ... kiedy płyną RP trzecia i pół nie zaginie.

Konfederata - 31.08.20 22:25
Szanowna i czcigodna pani Wiench.
Ja nie za bardzo podniecam się tą rocznicą powstania Solidarności. Byłem jednym z pierwszych członków zakładowej Solidarności, miałem legitymację z nr chyba 3 (trzy). Długa , siwa broda mi już urosła.
Dzisiaj, po tylu latach rozumiem więcej, i coraz bardziej skłaniam się do innej wersji tzw. "zrywu zagniewanego ludu".

Bardzo interesujaco i popartą faktami rzeczywistą wersję historii przedstawia nam red. Stanisław Michalkiewicz. Nie trudno przyznać mu rację. Szanowni czytelnicy mogą mieć inne zdanie, które nalezy uszanować.

Cytuję:

"...Zatem o ile ta sprawa jest mniej więcej wyjaśniona, o tyle zagadkowe pozostaje nadal pytanie, jak mogło dojść do masowych strajków w państwie totalitarnym, którego najtwardszym jądrem była bezpieka? Pewne światło rzuca na tę sprawę okoliczność, że wszyscy przywódcy trzech centrów strajkowych: Gdańska, Szczecina i Jastrzębia Zdroju, byli tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa, a może nawet i wywiadu wojskowego. Warto też zwrócić uwagę, że rozmowy "strony rządowej" ze "stroną społeczną" odbywały się właśnie w tych miejscach, a ustalenia tam poczynione stanowiły podstawę późniejszej sodomii władzy ze społeczeństwem. No dobrze, ale dlaczego właściwie bezpieka dopuściła do takiego festiwalu wolności?

Tu trzeba przypomnieć, że w realnym socjalizmie nie było normalnej procedury wymiany tak zwanych "ekip", tylko dokonywała się ona zawsze w rezultacie jakiejś awantury. Tak było w roku 1956, kiedy to do władzy powrócił Gomułka, tak było w roku 1970, kiedy Gomułka został obalony, a władzę przejął Edward Gierek i tak wreszcie było w roku 1980, kiedy to soldateska postanowiła wysadzić w powietrze Edwarda Gierka, razem z całą partią. Powodów do niezadowolenia nie brakuje nigdy, toteż wystarczy podpalić lont, żeby doszło do wybuchu. Sęk w tym, że niekiedy wybuch wymyka się spod kontroli i tak właśnie było w sierpniu 1980 roku. Żeby tę kontrolę odzyskać, trzeba było wprowadzić stan wojenny, pod osłoną którego wywiad wojskowy skompletował "stronę społeczną", do której miał zaufanie i z którą mógł bezpiecznie urządzić telewizyjne widowisko dla gawiedzi pod nazwą "obrad okrągłego stołu"...." Koniec cytatu.

Kto w rzeczywistości kreował rozruchy "zagniewanego ludu" pozostaje otwartym pytaniem. Zagranicznym Biurem Solidarności w Brukseli kierował nie kto inny jak agent bezpieki PRL niejaki Milewski. Itd, itp. Na poziomie stanowisk przewodniczących i zastępców zakładowych struktur "Solidarności" aż roiło się od tajnych szpicli i donosicieli.

Internowany za komuny Stanisław Michalkiewicz dodaje z rozgoryczeniem:

"Taka, jak to mówią, "narracja", to oczywiście nic przyjemnego, zwłaszcza dla takich jak ja, którzy w tym wszystkim brali udział. O ileż przyjemniej trzymać się wersji, że wszystko było spontaniczne, niż z goryczą nie pozbawioną wstydu "wspominać Październik, gdy nas skołował chytry stary piernik"? Na tej właśnie tęsknocie ufundowane są tak zwane "legendy". A co to jest "legenda";? To jest elegancka nazwa zakłamanej wersji historii."

Przemyślenia i wnioski zawsze przychodzą po latach, kiedy pewne, okreśone fakty zostały ujawnionei kiedy zrozumieliśmy co stało się rzeczywiście po 1989 r. Komuniści uwłaszczyli się i przejęli niemal cały majatek PRL-u. Ludowi zostawili tylko ochłapy. Legenda Bolek tryumfuje.

Powyższe należy rozpatrywać w kontekście szerszym niz tylko własne polskie podwórko. Decyzje zapadały na poziomie światowym a karty rozdawali główni gracze tj. USA ZSRR.

Czas na kontrowersyjne pytanie. Czy Putin zudził sie już Łukaszenką i robi rejwach na Białorusi? Daje 100 tys. dolarów za strajki w poszczególnych zakładach. Putin chyba chce zastąpić starego białoruskiego dyktatora na swojego człowieka.
Czy mamy powtórkę Solidarności na Białorusi czy tylko sterowaną próbę utrzymania władzy przez Rosję?

Wszystkich komentarzy: (12)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21 Października 1963 roku
Józef Franczak ps. "Lalek", ostatni żołnierz podziemia antykomunistycznego, zginął w obławie SB i MO


21 Października 1969 roku
Zmarł Wacław Sierpiński, polski matematyk (ur. 1882)


Zobacz więcej