Czwartek 16 Lipca 2020r. - 198 dz. roku,  Imieniny: Eustachego, Mariki, Mirelli

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 06.06.20 - 22:42     Czytano: [203]

Tony Halik w spódnicy


Rozmowa z panią Jadwigą Brzezińską, której pasją są dalekie podróże

* Ewa Michałowska Walkiewicz Jak zaczęła się pani przygoda z podróżami? -Jadwiga Brzezińska, mieszkanka świętokrzyskiego Rudnika. To było dawno. Ponieważ przez wiele lat pracowałam w warszawskim biurze patentowym, za pewien projekt mojego autorstwa otrzymałam sporą nagrodę pieniężną. Postanowiłam ją wykorzystać wyjeżdżając do Australii. Podróż ta była dla mnie wspaniałą przygodą, gdyż poznałam tam naszą Polonię, która pokazała mi ten daleki zakątek ziemi. Wraz z tamtejszym kapelanem, posługującym naszej Polonii, wyjechałam w rejony Południowej Australii, gdzie zobaczyłam plemiona Aborygenów. To żyjące zgodnie z prawami natury plemię, wcale nie zdziwiło się na mój widok. Najstarszy z plemienia Amori, podarował mi nawet drewniany wisiorek, który podobno przynosi szczęście. Od tego momentu, odkładałam każdy zarobiony grosz, aby podróżować po świecie.

* Słyszałam, że była pani w Afryce Południowej?
- Tak. Byłam tam kilka miesięcy temu. W niewielkim mieście Cape Town, żyje bardzo dużo naszych rodaków. Miałam zaszczyt w tamtejszej filharmonii posłuchać koncertu fortepianowo-skrzypcowego, wykonywanego przez Polaków, tam właśnie mieszkających. Głównym punktem mojego pobytu w Cape Town, była możliwość uściśnięcia dłoni żonie Krzysztofa Pendereckiego, Elżbiecie. Podróżując po Afryce, miałam też okazję kąpać się w zimnych wodach oceanu Atlantyckiego. I chociaż nabawiłam się tam kataru, nigdy nie zapomnę tego, co tam zobaczyłam.

* Którą podróż wspomina pani najmilej?
- To dziwne, ale najmilej wspominam podróż do Norwegii. Zachwyciły mnie małe domki mieszkańców tego kraju, które pobudowane były wysoko na skałach. Trudny dojazd do nich, sprawia, że są one twierdzami nie do zdobycia. Niesamowita życzliwość Norwegów, względem przybyszy z innych krajów, po prostu ujęła mnie za serce. Ponieważ wyjechałam do Norwegii na święta Bożego Narodzenia, zostałam zaproszona na opłatek do Klubu Polskiego. Uroczystość prowadziła sekretarz Polonii w Oslo, pani Ele Kotehton. Jako przybysz z innego kraju, otrzymałam od niej książkę, opisującą założenie miasta Oslo, przez ród królewski Snorniego Sturlussona w 1048 roku. Otrzymałam nawet bilet na przejazd autobusem, na południe Norwegii, abym mogła podziwiać tamtejsze fiordy.

* Dwa miesiące temu zwiedzała pani Irlandię, czy może nam pani powiedzieć, co tam panią wprawiło w podziw?
- Będąc w Irlandii, zatrzymałam się w Dublinie. Tam dowiedziałam się o historii tego miasta, założonego w piątym wieku przez barbarzyńskie plemiona Wikingów. Po osiedleniu się w Dublinie plemion celtyckich, Szmaragdowa Wyspa, jak nazywano wówczas Irlandię, przepełniona była magią, którą kultywowali tamtejsi druidzi. Zbierali się oni podczas magicznych rytuałów w okolicach kamienia Newgrange, który jest uznawany za największy grobowiec świata. To prehistoryczne miejsce, znajduje się w hrabstwie Meath, a w jego wnętrzu od stuleci składano martwe ludzkie ciała, jako ofiarę dla boga Szuwira.

* Czy w jakimś miejscu, bywała pani kilkakrotnie?
- Tak. Dwa razy była w Brazylii. Zachwyca mnie to miejsce na ziemi, którego obszary pokrywa przepiękna puszcza amazońska. Niestety byłam jedynie na jej obrzeżach, gdyż nie miałam przewodnika, który mógłby mnie wprowadzić w jej głębię. Będąc na drugiej półkuli, poznałam dokładnie historię tamtych krajów, a szczególnie Brazylii, której tereny były niegdyś zasiedlone przez półkoczownicze plemiona Indian. Przed odkryciem jej przez Portugalczyków w roku 1500, Brazylia była krajem typowo rolniczo - pasterskim, a teraz jest dobrze uprzemysłowionym państwem. Stąd przywiozłam najwięcej fotografii i cyfrowych nagrań filmowych.

* Skąd pani przywiozła najwięcej pamiątek?
- Najwięcej pamiątek, przywiozłam z Egiptu i Paryża. Najcenniejszą pamiątką z Paryża, jest miniaturka kościoła pobudowanego na wzgórzu Montmarte. Według legendy, został tam ścięty święty Paweł, który trzymając w rękach odrąbaną głowę, wspiął się na wspomniane wzgórze, by tam umrzeć. Moja pamiątka, jest wierną repliką wzniesionego tam kościoła, z dokładnymi rzeźbami wykonanymi wzdłuż jej przedniej fasady. Z Egiptu natomiast, przywiozłam pamiątki przedstawiające piramidy, które były grobowcami panujących tam faraonów. Pewnego razu, kupiłam w Egipcie aż trzydzieści takich pamiątek, aby móc je ofiarować przyjaciołom w Polsce. Kupiłam także posążek Cheopsa, który podobno posiada magiczne właściwości.

* Czy w tym roku też pani wyjedzie w dalekie miejsca naszego globu?
- W tym roku chciałabym zobaczyć lasy syberyjskiej tajgi. Jadę tam nie po to, bo upaja mnie srogi zimowy klimat. Chcę po prostu zobaczyć miejsca, gdzie przez wieki zsyłani byli nasi rodacy, gdy naszego kraju nie było na mapach politycznych świata. Przeczytałam wszystkie możliwe książki na temat naszych zesłańców, ale chcę na własne oczy ujrzeć te miejsca, o których Józef Czapski, mówił, że jest to „nieludzka ziemia”. Muszę jeszcze się sporo dowiedzieć jak przygotować się do tej wyprawy, ale myślę, że i tym razem wrócę z niej zadowolona.

* Czy oprócz wypraw, ma pani jeszcze jakąś pasję?
- Tak. Moja druga pasja, ściśle wiąże się z podróżami. A jest nią robienie zdjęć. Fotografuję dosłownie wszystko, ponieważ pamięć ludzka jest ulotna, a papier potrafi przetrwać wieki. Wykonałam liczne fotografie naszych polskich zamków, pomników, kościołów, a także i ludzi. Potrafię też wykonać krótkie filmy. A oprócz tego, jak każda kobieta kocham gotować. Nawet potrafię ugotować zupę żółwiową, lub kapuśniak ze skórek kurczaka, zaprawiany sosem z ośmiornicy. Składniki te, kupuję w dużych sklepach, które znajdują się w Kielcach czy też w Ostrowcu Świętokrzyskim.

* Czy zaprasza pani na te smakołyki kogoś?
- Mam wiele przyjaciółek, które nigdy nie gardzą moim poczęstunkiem. Ale największym koneserem mojej sztuki kulinarnej, jest mój mąż Andrzej, często pomagający mi w kuchni.


Dziękuję za rozmowę.
Ewa MICHAŁOWSKA WALKIEWICZ

Opis zdjęć Tony Halik 1 Jadwiga Brzezińska

Flaga. Jadwiga Brzezińska, od trzech lat mieszka w Rudniku. Ma 68 lat, jest mężatką, ma syna Dawida i dwa psy jamniki. Jako wolontariusz, pomaga w zbiórkach żywności dla ubogich rodzin afrykańskich, które organizowane są przez młodzież akademicką regionu świętokrzyskiego..

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

16 Lipca 1945 roku
USA: W stanie Nowy Meksyk przeprowadzono pierwszą próbną eksplozję bomby atomowej.


16 Lipca 1979 roku
Saddam Husajn został prezydentem Iraku.


Zobacz więcej