Sobota 19 Września 2020r. - 263 dz. roku,  Imieniny: Konstancji, Leopolda

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 24.04.20 - 19:40     Czytano: [682]

Donald Tusk nie jest Polakiem!


Donald Franciszek Tusk urodził się w 1957 w Gdańsku. Ten chłopiec znany z kopania piłki w dzień i w nocy, mając ambicje wodzowskie i dyktatorskie jak trochę dorósł włączył się do polityki polskiej i w 1990 roku był obok Jana Krzysztofa Bieleckiego i Janusza Lewandowskiego współzałożycielem Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego przewodniczącym został Janusz Lewandowski. Ten cały Kongres był partią aż za bardzo liberalną, gdyż bliski kolega Tuska Jan Krzysztof Bielecki wsławił się między innymi powiedzeniem, że jeśli się chce zostać bogatym, to pierwszy milion trzeba ukraść. W 1991 roku partia ta weszła do Sejmu (zdobyła 37 mandatów na 460): Bielecki został nawet premierem, a Lewandowski ministrem przekształceń własnościowych (1991, 1992–1993). Wówczas Donald Tusk został liderem Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Będąc u władzy gdańscy liberałowie uruchomili na szeroką skalę prywatyzację państwowego majątku, która w wielu przypadkach polegała na jego rozkradaniu przy udziale zagranicznych koncernów i spółek nomenklaturowych, często związanych z komunistycznymi służbami specjalnymi. Symbolem tych zmian był ówczesny minister przekształceń własnościowych Janusz Lewandowski. Jednocześnie rząd nie zwracał majątku dawnym właścicielom ograbionym przez komunistów (m.in. mojemu ojcu – mgr Edmundowi Kałuskiemu zabrano bez odszkodowania aptekę, która zatrudnia aż 20 pracowników, gdyż wówczas wyrabiano wiele lekarstw na receptę; lokal tej apteki sprzedano wówczas bezprawnie Bankowi Polskiemu)). I dlatego rząd Bieleckiego i sam minister Lewandowski byli nazywani „największymi paserami”, którzy handlowali zagrabionym mieniem. To właśnie ten rząd odpowiada za to, że Polacy znienawidzili prywatyzację. Mnogość afer gospodarczych, tolerowanych przez słaby rząd, spowodowała, że w odbiorze społecznym KLD stał się nie kongresem liberałów, ale „kongresem aferałów”, był też nazywany „Klubem Liberałów Aferałów”. (3Blog.pl) W 1994 roku naród dał porządnego kopsa w d… tym liberałom-złodziejom i przestała istnieć. Zanim jednak do tego doszło, Kongres, wraz i innymi antypolskimi partami politycznymi w nocy z 4 czerwca na 5 czerwca 1992 roku wziął aktywny udział w obaleniu prawdziwie polskiego (z ducha i działalności!) rządu Jana Olszewskiego, w czym Tusk odegrał wielką rolę. To on zainicjował obalenie rządu. Nie było w historii RP drugiego takiego przypadku, żeby premiera odwoływano podczas nocnych narad, tylko dlatego, że agenci, kryminaliści i złodzieje bali się jego działań lustracyjnych. Ten zamach stanu przeszedł do historii pod nazwą „Nocy teczek”. W 2001 Tusk był współzałożycielem innego politycznego „polskiego” potwora - Platformy Obywatelskiej, a po wygryzieniu przez siebie z tej partii jej innych czołowych działaczy: Andrzeja Olechowskiego i Macieja Płażyńskiego, w latach 2003-14 był jej przewodniczącym, a de facto prawdziwym jej wodzem (duce). W 2005 kandydował na stanowisko prezydenta Polski, lecz przegrał z Lechem Kaczyńskim. W latach 2007–14 był prezesem Rady Ministrów (premierem) Polski. Należy się dziwić, że aż tylko Polaków głosowało na tego łobuza. Odwdzięczył im się na swój sposób. Jego rząd także okradał naród polski (wielomiliardowe wyłudzenia vatowskie) oraz ponosi dużą winę za tragedię smoleńską 2010 roku (śmierć prezydenta wraz z 95 innymi ważnymi w państwie politykami i osobami w katastrofie samolotowej: jego ręce są zbroczone w ich krwi!). Jako premier uczynił z Polski prawdziwego pachołka Unii Europejskiej i Niemiec, przez co stał się pupilkiem kanclerz Merkel. Dzięki niej w latach 2014–19 był przewodniczący Rady Europejskiej (tam doprowadził do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej), a od 2019 jest przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej, w której posłowie niemieccy („liberałowie” i lewacy) do Parlamentu EU grają pierwsze skrzypce i w którym wraz z innymi lewakami są prawdziwymi wrogami Polski. To zgodnie z tradycją niemiecką. Niemcy byli wrogami odrodzonej Polski (1918-39, którą do spółki ze Związkiem Sowieckim we wrześniu 1939 r. wymazały z mapy politycznej Europy) i są wrogami powstającej z kolan Polski po upadku serwilistycznych wobec UE i Niemiec rządów Platformy Obywatelskiej w 2015 roku. Donald Tusk jest patronem tej wrogości – stoi na czele antypolskości. Oto jeden spośród wielu dowodów na to: w internetowym „W Dolnym Śląsku.com” (12.6.2017) w artykule pt. „Jacek Saryusz-Wolski przerywa milczenie! „Donald Tusk działa na szkodę Polski”” czytamy: „Europoseł (Jacek Saryusz-Wolski) mówi wprost, że Donald Tusk działa na szkodę Polski, a totalna opozycja (w Polsce, czyli Platforma Obywatelska) kieruje się wyłącznie prywatą, a nie interesem kraju… Byłem na sali plenarnej, kiedy Donald Tusk poparł procedurę Komisji Europejskiej prowadzącą do sankcji przeciw Polsce. Powiedziałem sobie w myślach: „Co za szmata”. (…) Polski rząd jest dziś asertywny, walczy o interes Polski. To pozytywna zapowiedź. (…) Lepiej niż rząd PO realizuje kwestie związane z bezpieczeństwem energetycznym, Nord Streamem 2, Gazpromem. Pielęgnuje Wyszehrad. Nie zapomina o Weimarze. Jest stanowczy wobec Rosji. Przełomem jest sprowadzenie wojsk NATO do Polski i przesunięcie naszych zasobów militarnych na wschód. Także zwiększenie nakładów na obronność…”. Podobnych akcji ze strony Tuska było wiele. Bardzo wiele.

Powracam więc do swojego pytania postawionego w 2009 roku.

Otóż w „KWORUM. Polsko-Polonijnej Gazecie Internetowej” dnia 21 listopada 2009 ukazał się mój artykuł pt. „Czy Donald Tusk jest Polakiem?”, który spotkał się z dużym zainteresowaniem ze strony Czytelników „KWORUM” i zapewne wielu innych Polaków. Odnotowanych jest 29 063 wejścia na tę stronę. Uważam, że warto powrócić do tego tematu nie tylko przez ciągłe ataki Tuska na rząd Prawa i Sprawiedliwości i Polskę, ale także dlatego, że ten osobnik ciągle marzy o zostaniu prezydentem Polski, chociaż wszystkie sondaże pokazują, że zdecydowana większość Polaków mówi mu „Nie chcemy ciebie, bo twoje rządy były katastrofalne dla Polski”. On to ignoruje, licząc że z pomocą „zagranicy” – konkretnie „liberalno”-lewackiej Unii Europejskiej, która w taki czy innym sposób – nie oglądając się na wolę Polaków i zasady demokracji odsunie od władzy Prawo i Sprawiedliwość. Poza tym wiemy dziś trochę więcej gorzkiej prawdy o Donaldzie Tusku i jego rodzinie, która nie tylko uzupełnia ten artykuł, ale także jeszcze bardziej przedstawia Tuska w ciemnym kolorze i odbiera prawo do uważania go za polityka POLSKIEGO.

To ten artykuł:


Czy Donald Tusk jest Polakiem?


W biogramie Donalda Tuska opracowanym albo przez niego samego, albo przez jakiegoś jego przyjaciela czy kolegę partyjnego, a zamieszczonym w Wikipedia.pl czytamy: Donald Franciszek Tusk (ur. 22 kwietnia 1957 w Gdańsku) – polski polityk, z wykształcenia historyk, Prezes Rady Ministrów od 16 listopada 2007, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

W biogramie tym nie ma nic o jego pochodzeniu etnicznym i jego rodzinie – przodkach.

Jednak powszechnie wiadomo, że Donald Tusk jest Kaszubem. Jako Kaszuba przedstawia go m.in. także Wikipedia.pl w haśle „Kaszubi”.

Z tego hasła dowiadujemy się, że Kaszubi to słowiańska autochtoniczna ludność Pomorza – Gdańskiego i Zachodniego (Szczecińskiego), należąca do plemion lechickich, spośród których powstał współczesny naród polski. Jednak Pomorze, w tym kolebka współczesnej Kaszubszczyzny przez długie okresy czasu należała to do Polski, to do Niemiec (we współczesnym znaczeniu tego wyrazu). Stąd wielu z nich deklarowało przynależność do narodu polskiego lub niemieckiego, a część z nich uważała się i uważa za osobny naród. Ci zachowali własną kulturę i język. W spisie powszechnym z 2002 roku 5 100 obywateli polskich zadeklarowało narodowość kaszubską, podczas gdy język kaszubski zadeklarowało 52 665 osób.

Do jakiej grupy etnicznej zalicza się Donald Tusk? Czy jest Kaszubem-Polakiem, Kaszubem-Niemcem czy Kaszubem narodowości kaszubskiej?

To jest bardzo istotne i na czasie pytanie, na które Polacy mają prawo uzyskać pełną i zadowalającą odpowiedź, dlatego, że Donald Tusk sprawuje już urząd premiera rządu polskiego i ma zamiar kandydować podczas najbliższych wyborów na prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

Polacy mają więc prawo poznać życie i działalność najbliższej rodziny Donalda Tuska. Na razie wiemy tylko, że jego dziadek podczas II wojny światowej był żołnierzem hitlerowskiego Wehrmachtu. – I tylko tyle. Całą prawdę w tej sprawie się przemilcza.

Wielu Polaków tego nie wie, a sam Tusk i jego ludzie właśnie przemilczają, że etniczny Polak zgodnie z hitlerowskim dekretem nie mógł być żołnierzem Wehrmachtu. Do Wehrmachtu byli wcielani m.in. ci Kaszubi, którzy po hitlerowskim podboju Polski we wrześniu 1939 roku i przyłączeniu Kaszubszczyzny do Wielkich Niemiec przyjęli Volkslistę.

Według Wikipedia.pl: Volkslista (niem. Deutsche Volksliste DVL) to niemiecka lista narodowościowa wprowadzona 2 września 1940 roku na podstawie reskryptu Heinricha Himmlera. Na terenach polskich, przyłączonych do Rzeszy Niemieckiej w 1939 roku volkslistę wprowadzono zarządzeniem z dnia 4 marca 1941 roku.

Dalej tam czytamy: „Volkslista była przejawem rasistowskiej polityki III Rzeszy. Wprowadzona została w celu podziału ludności na zajętych terenach Polski – zarówno na terenie Generalnego Gubernatorstwa, jak i na terenach włączonych w granice administracyjne Rzeszy. Szczególnym naciskom poddawani byli mieszkańcy Śląska, Wielkopolski oraz Kaszub. Na tych terenach stosowano całą gamę środków przymusu: od nacisków administracyjnych (grożenie eksmisją z mieszkania, odebrania kartek żywnościowych, przeniesienie do gorszej pracy), poprzez represje policyjne (uporczywe wzywanie na policję, bicie), kończąc na wywożeniu członków rodziny do obozów koncentracyjnych lub przesiedleńczych i warunkowaniu ich zwolnienia podpisaniem niemieckiej listy narodowościowej”.

Jest to jednak tylko pół prawdy. Tak się składa, że moja rodzina ze strony matki jest kaszubskiego pochodzenia; także moja matka urodziła się na Kaszubach. Oczywiście, że były naciski na to, aby tamtejsza autochtoniczna ludność polska (inna była wysiedlana lub fizycznie tępiona) przyjęła Volkslistę. Jednak kto czuł się patriotą polskim jej nie przyjął, tak jak np. właśnie mój dziadek i jego dzieci, w tym także moja matka. Miała wystawiony odpowiedni dokument, w którym potwierdzona była jej polska narodowość i jako Polka została skierowana do przymusowej pracy u lokalnych Niemców.
Znam te sprawy bardzo dobrze z opowiadań dziadka i mamy. Tak więc Volkslistę przyjęło wielu Kaszubów przede wszystkim dlatego, że uwierzyli propagandzie, że hitlerowska Rzesza będzie trwała tysiąc lat. Stąd – z pobudek czysto oportunistycznych postanowili sobie zabezpieczyć spokojną przyszłość przyjmując Volkslistę. Powtarzam: dokonywali oni świadomej zdrady narodowej– byli zwykłymi renegatami! Tych renegatów skupiała założona przez hitlerowców organizacja Kaschobenvolk, która stawiała sobie za cel pełną germanizację Kaszubów.

Warto byłoby wiedzieć, czy dziadek Donalda Tuska przyjął Volkslistę naprawdę pod przymusem czy z chęci zostania Niemcem – służenia hitlerowcom i czy nie był on i rodzina Tusków działaczami Kaschobenvolk. Czy ktokolwiek z rodziny Donalda Tuska należał do polskiej nielegalnej organizacji wojskowej działającej na Kaszubach – Gryf Pomorski?

To że wielu Kaszubów, którzy przyjęli Volkslistę w 1944 czy 1945 roku po wzięciu do niewoli na frontach zachodnich podało się jako Polacy i wstąpiło do Wojska Polskiego na Zachodzie, nie zawsze, ale często wypływało we zwykłego wyrachowania. Ludzie ci widzieli, że diabli biorą Niemcy i Niemców i trzeba ratować swoją skórę.

Wymownym byłby fakt, gdyby się okazało, że Donald Tusk mówi po niemiecku i że znajomość tego języka wyniósł ze zgermanizowanego domu rodzinnego!

No i sprawa najważniejsza.

Kaszubi mieszkają dziś (od 1920 r.) w Polsce. Widać, że 90% z nich przyznaje się do polskości. Czy do polskości przyznaje się także i Donald Tusk? Czy jego „polskość” nie wypływa ze zwykłego wyrachowania?

Nie ulega wątpliwości, że ma on ambicje wodzowskie i dyktatorskie. Ma sny o własnej potędze – o wejście w posiadanie fotela prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Jako Kaszub-Niemiec czy Kaszub narodowości kaszubskiej nie miał by najmniejszej szansy, aby zrealizować to swe marzenie: rządzenie państwem – niezależnie jakim: Polską, Niemcami czy Peru. Zrealizować to marzenie może jedynie przyznawanie się do polskości – do udawania, że się jest Polakiem.

Tak, do udawania z siebie Polaka. Bo osobiście mam duże wątpliwości co do tego, że Donald Tusk jest naprawdę z krwi i kości Polakiem. Gdyby takim był na pewno nie napisał by tak oto o polskości:

W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku „ZNAK” (Kraków) w nr 11-12 z 1987 roku str. 190, Donald Tusk tak mówi o sobie: „Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to niemoralność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem”.

Pan Jezus powiedział: „Po owocach ich poznacie”.

Niestety działalność Donalda Tuska jako rzekomego Polaka i była i jest często antypolska: m.in. udział w obaleniu naprawdę polskiego rządu Jana Olszewskiego w 1992 roku, zwalczanie rządu Prawa i Sprawiedliwości 2005-2007 do takiego stopnia, który śmiało można nazwać szkodzeniem Polsce i narodowi polskiemu i jego rządy jako premiera od 2007 roku, które w wielu przypadkach można posądzić o to samo.

Czy znajdzie się jakiś odważny historyk czy dziennikarz krajowy, który opowie nam prawdę o rodzinie Donalda Tuska i o jego domniemanej polskości, zanim ten człowiek zostanie prezydentem RP?!

Marian Kałuski
www.kworum.com.pl/art2856...
Australia 20.11.2009



Otóż wiemy dzisiaj, że Donald Tusk wyniósł znajomość języka niemieckiego z domu, czyli, że ten język musiał być językiem na co dzień w domu jego rodziców. Jeśli tak, to można kwestionować jego polskie pochodzenie.

To nie wszystko.

20 kwietnia 2020 roku wydawany w języku polskim w Internecie niemiecki „Onet.pl” zamieścił artykuł Mateusz Bałuka pt. „Węgry: Tusk zaatakował Orbana (Węgry podobnie jak Polska mają patriotyczny rząd, a nie „liberalno”-lewacki – M.K.). Prorządowe media publikują teksty o dziadku z Wehrmachtu”, z którego dowiadujemy się nieco więcej o dziadku Donalda Tuska, który był żołnierzem niemieckiego Wehrmachtu.

W artykule tym należy zwrócić uwagę na to, jak ta polskojęzyczna niemiecka gazeta internetowa stara się wybielić hitlerowską przeszłość rodziny Donalda Tuska. Już na samym wstępie pisze, że: „Z tym Wehrmachtem to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi… "Dziadek z Wehrmachtu"... wykorzystano historię dziadka Donalda Tuska, powołanego i wcielonego do Wehrmachtu, sił zbrojnych III Rzeszy… W artykule "Czy Tusk wylewa swój własny ból na świat?" wyrażono zaskoczenie z powodu podjęcia (przez Tuska – M.K.) tematu rządów nazistowskich (na Węgrzech – M.K.) przez polityka, który w kampanii prezydenckiej 2005 r. został zmuszony tłumaczyć się z przeszłości swojego dziadka służącego w Wehrmachcie, siłach zbrojnych III Rzeszy. Tekst sugeruje, że Donald Tusk robił to niechętnie, zawiera też zdjęcia rzekomo przedstawiające Józefa Tuska, zaznaczając jednocześnie ich kwestionowane pochodzenie (kwestionowane, ale nie obalone! – M.K.)… Portal dotoho.atlatszo.hu zwraca też uwagę na wpis Marii Schmidt, dyrektor Domu Terroru w Budapeszcie. To muzeum-pomnik ofiar Holokaustu powstałe w 2002 r. z inicjatywy Viktora Orbana, w trakcie jego pierwszych rządów. Został opublikowany na Twitterze w ciągu kilku minut od ukazania się artykułu agencji V4. "Szef EPL Donald Tusk w wywiadzie, w którym brzmi jak Anne Applebaum, snuje paralelę między nazistami a premierem Orbanem, odnosząc się do sposobów walki z koronawirusem. Następnie wzywa do »Blitzkriegu« w kwestiach gospodarczych. Może nie poradził sobie z okropnymi oskarżeniami, które wysuwano przeciwko niemu w 2005 r., gdy wykorzystywano to zdjęcie?" – napisała. Tego samego dnia historię opisał szereg portali związanych z rządem: "Donald Tusk ukrywał, że jego dziadek był żołnierzem Wehrmachtu" – podał popularny portal origo.hu należący do syna prezesa Narodowego Banku Węgier. "Tusk robi z Orbana nazistę, a przecież jego dziadek był nazistowskim kolaborantem" – przekazał portal pestisracok.hu. Na jego licencji ten sam artykuł pokazał na swojej stronie prorządowy dziennik "Magyar Nemzet", do 2018 r. ostatnia w pełni niezależna gazeta codzienna… Józef Tusk służył w Wehrmachcie, ale z informacji, które przekazywała rodzina wynika, że został do tej jednostki wcielony siłą w sierpniu 1944 r. i nie miał na to wpływu. Służył w niej kilka miesięcy, prawdopodobnie zdezerterował lub trafił do niewoli brytyjskiej… Tusk początkowo zapewniał, że jego dziadek nie miał związków z armią III Rzeszy. Gdy sprawę szerzej opisały media przekonywał, że nic o tym fakcie nie wiedział. – To dla mnie osobista próba – mówił… Zdjęcia (Józefa Tuska w mundurze Wehrmachtu – M.K.) używane przez węgierskie media od lat krążą w polskim internecie i wielokrotnie były już analizowane. Najpopularniejsza fotografia, która rzekomo przedstawia Józefa Tuska wśród niemieckich żołnierzy pochodzi z dostępnych zbiorów Bundesarchiv… Mężczyzna siedzący po stronie kierowcy może przypominać kogoś z rodziny Donalda Tuska, ale jego dziadek był wówczas mieszkańcem Wolnego Miasta Gdańska. Choć Adolf Hitler 1 września 1939 r. przyznał wszystkim jego obywatelom status obywatela III Rzeszy, nabór do armii rozpoczął się dopiero rok później. Józef Tusk na początku wojny trafił do więzienia, był przymusowym robotnikiem uczestnicząc w budowie baraków obozu Stutthof. W marcu 1940 r. został jego więźniem, skąd trafił do obozu Neuengamme. Przebywał tam do 1942 r.”

Przeczytajmy dokładnie jeszcze raz tę obronę dziadka Donalda Tuska - przez niemiecki „Onet.pl”, opartą na niczym nie potwierdzonych faktach, a tylko na relacjach rodziny Donalda Tuska (a jakieś dokumenty to co – wyparowały?!), na te wszystkie: „Józef Tusk na początku wojny trafił do więzienia, był przymusowym robotnikiem uczestnicząc w budowie baraków obozu Stutthof. W marcu 1940 r. został jego więźniem, skąd trafił do obozu Neuengamme…. Przebywał tam do 1942 r. „wcielony siłą (do Wehrmachtu) w sierpniu 1944 r. i nie miał na to wpływu... prawdopodobnie zdezerterował lub trafił do niewoli brytyjskiej…”.

Poza tym „Onet.pl” nie pisze prawdy na temat Volkslisty i przyjmowania Polaków do Wehrmachtu, co szczegółowo opisałem w swoim powyższym artykule. Jeśli Niemcy już we wrześniu 1939 przyznali wszystkim mieszkańcom Wolnego Miasta Gdańska obywatelstwo niemieckie (przyznano tylko Niemcom!), to dlaczego Józef Tusk był aresztowany i więziony w obozach koncentracyjnych? Dlaczego został zwolniony z obozu w 1942 roku i co robił w latach 1942-44? Dlaczego mamy uwierzyć w gołosłowne stwierdzenia: „prawdopodobnie zdezerterował lub trafił do niewoli brytyjskiej…”. Przecież Józef Tusk żył aż do 1987 roku. Poza tym w okresie stalinowskim każdy mieszkaniec Polski musiał wypełnić szczegółową Ankietę personalną dla UB. Nie tylko każda osoba musiała wyspowiadać się bardzo dokładnie ze swojego życia (odpowiadając na postawione pytania), ale także podać co robili rodzice i rodzeństwo przed wojną i podczas wojny (1939-45), m.in. do jakich partii i organizacji należeli, a przede wszystkim formacji zbrojnych podczas wojny. Dokumentacja Józefa Tuska wywietrzała z archiwum czy Tuskowcy ją wykradli? Nie ma także o nim żadnej informacji w archiwach obozów w Stutthofie i Neuengamme i obozu angielskiego. Jeśli chodzi o ten ostatni obóz, to jeśli Józef Tusk trafił do niewoli angielskiej to tylko i wyłącznie jako żołnierz Wehrmachtu! Opowieść o rzekomej dezercji raczej rozsypuje się. I te dwa ostatnie fakty dowodzą, że rodzina Donalda Tuska kłamała – zmyśliła sobie opowieść do wojennych losach Józefa Tuska w celu jego wybielenia. Najprawdopodobniej był on nazistą z własnej woli. I ciekawe, ile ludzi (może Polaków) czy żołnierzy alianckich zabił „ku chwale Wielkiej Rzeszy”?!

Zmyślony życiorys dziadka Tuska podał także internetowy „3Blog.pl” w artykule pt. „Prawdziwy życiorys Donalda Tuska i nie tylko…” (30.4.2013) pisząc m.in.: „Dziadek Józef Tusk (1907–1987) był polskim urzędnikiem kolejowym, więźniem hitlerowskiego obozu Stutthof, żołnierzem Armii Polskiej na Zachodzie, był także przymusowo wcielony do Wehrmachtu”. Albo pomylili kolejność faktów w życia Józefa Tuska, co sugerować może deptanie w błocie kłamstwa. Bowiem najpierw musiał być wcielony do Wehrmachtu, potem w niewoli brytyjskiej i na koniec – zaraz po wojnie żołnierzem Armii Polskiej na Zachodzie. Jakiej jednostki i czy są dowody na to, czy to także bajka? Jeśli był w Armii Polskiej na Zachodzie, to kiedy powrócił do Polski i czy są jakieś dowody na to?

Za dużo różnych pytań i całkowity brak dowodów na potwierdzenie wymyślanych bajek czy raczej kłamstw o Józefie Tusku.

Polacy mają prawo znać prawdę o rodzinie Donalda Tuska. W żadnym państwie na Zachodzie nie ukrywa się informacji o rodzinie znanego polityka. Donald Tusk sam nam jej nie powie. Musi się znaleźć niezależny detektyw czy dziennikarz lub historyk, abyśmy ją poznali.

I tylko idiota może uwierzyć w to, że Donald Tusk nic nie wiedział o tym, że jego dziadek był żołnierzem Wehrmachtu! Przecież Donald Tusk w 1980 roku ukończył studia historyczne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego. Czy będąc historykiem nie interesowała go wcale historia jego rodziny z tak tragicznego okresu II wojny światowej? A poza tym, dlaczego jego dziadek czy jego ojciec nic o tym nie mówili? Czego unikali? Czy informacji o tym, że dziadek był więźniem hitlerowskich obozów Stutthof i Neuengamme oraz żołnierzem Armii Polskiej na Zachodzie – z czego trudno się wstydzić, czy raczej wspominania jego smutnej – wojennej nazistowskiej przeszłości?!

Donaldzie Tusku, jak mieszkałem w Polsce Ludowej to ludzie mówili: „Bujać to my, ale nie nas”. Wiedziałeś aż za dobrze, że twój dziadek walczył o „Wielką Tysiącletnią Rzeszę Niemiecką”. A może nawet byłeś/jesteś dumny z tego?

Dla mnie nie ulega wątpliwości, że Donald Tusk jest niemieckim Kaszubem lub po prostu Niemcem (dlatego jako taki m.in. popierał separatyzm proniemieckich Ślązaków!) oraz wrogiem Polski i Polaków i jako taki nie ma prawa ubiegać się o urząd prezydenta Polski. Jeśli do tego by doszło, to głosowali by na niego tylko potomkowie targowiczan i volksdojczów, Polactwo a nie Polacy lub lunatycy.

Marian Kałuski

Wersja do druku

Lubomir - 28.04.20 8:55
Re: Marian Kałuski, zbyt cenię Pański polski patriotyzm, niezależność w myśleniu, dorobek literacki i opowiadanie się po stronie religijnej uczciwości, żebym gniewał się o drobiazgi. Serdecznie pozdrawiam. P.s. W mojej ocenie, Putin, Tusk i Merkel to jedna drużyna - mocno zakorzeniona w niemczyźnie. Wcale nie namawiam Pana do uznawania mojej opinii czy raczej hipotezy. Uważam, że każdy ma prawo do prezentowania swoich poglądów.

Perth - 27.04.20 1:38
Panie Kałuski, nie musi mi Pan niczego tłumaczyć, po prostu źle odczytałem bełkot Lubomira i za to Pana przepraszam! Zresztą styl tego lubomirskiego badziewia można różnie interpretować!!!
Ale i przypominam, że ten komentator nazwał Pana "starcem z Australi"itp.itd. , a gdzie to jest napisane to już panowie sami musicie sobie poszukac tu na Kworum.
Dodam do tego, że trudno jest zgłębić poziom IQ Lubomira.
Czytając jego "klasyczne komentarze" o niczym, bo to są stare kotlety odgrzewane, te same i codziennie serwowane, można powiedzieć, że w słowniku ludzi kulturalnych i z wiedzą nie ma słów, które mogłyby w rewanżu dostatecznie obelżywie określić jego postępowanie. Wiec...niech sobie ględzi!

Marian Kałuski - 27.04.20 1:28
Autonomia dla Kaszubów wcale nie oznacza oderwania Kaszub od Polski. Byłoby bardzo trudno utworzyć takie państewko (jego granice). Ale na coś takiego na pewno nie poszła by zdecydowana większość Kaszubów. Z czego utrzymywaliby to swoje państewko?
Zawsze mówiłem i pisałem, że sojusz z Ameryką to poroniony pomysł. Jeśli Francja i Wielka Brytania nie mogli być sojusznikami Polski z tego powodu, że oba kraje nie graniczą z Polską. Wielki dziennikarz w przedwojennej Polsce, wydawca opiniotwórczego dziennika "Słowo", wydawanego w Wilnie (1922-39) Stanisław Cat-Mackiewicz właśnie z tego powodu sojusz polsko-francusko-brytyjski nazwał "egzotycznym sojuszem. Tym bardziej nie może być sojusznikiem kraj leżący za wielkim oceanem. Także dlatego, że samej Ameryce na takim sojuszu specjalnie nie zależy. Tzw. sojusz polsko-amerykański wykorzystuje dla swoich własnych imperialnych celów i ważny rynek zbytu dla swojej broni. A jak uzna, że trzeba nas sprzedać w nowej Jałcie, to zrobi to bez żadnych skrupułów. Polska powinna się starać jedynie o przyjacielskie stosunki z Ameryką. Sojusz militarny z Ameryka w ramach NATO jest Polsce zupełnie wystarczający.
Polska leży w Europie i należy do Unii Europejskiej. I w strukturach europejskich powinna budować swoje bezpieczeństwo.
Marian Kałuski

Marian Kałuski - 27.04.20 1:10
Właśnie.
Panie Lubomirze, trzeba pisać jednoznacznie i wymieniać nazwisko osoby, o której Panu chodzi. Podmiot domyślny nie zawsze spełnia swoją rolę. Szczególnie jak ktoś po łebkach czyta komentarze.
W każdym bądź razie - przepraszam.
Marian Kałuski

Lubomir - 26.04.20 22:21
Panie Kałuski, co pan wymyśla z tym Dreznem i Stasi. Rzecz przecież dotyczyła Tuska a nie pana. Proszę nie dać się napuszczać Perthowi. Chyba, ten Perth i pan, to nie jedna i ta sama osoba...? Perth, to jest psychiatryczny przypadek. Proszę nie schodzić do poziomu tego pieniacza i grandziarza i wypraszam sobie jakieś prostackie wybiegi pod moim adresem. Ilość słów napisanych w życiu, wcale pana nie upoważnia do tego. Pisarz też powinien panować nad sobą i nad tym, co mówi i co pisze.

Karol - 26.04.20 22:02
Dzisiaj o czym mało kto wie i jest w stanie pojąć w Polsce trwa walka agentur.
Jedna opcja to budowa amerykańskiej bazy wojskowej i terminalu paliwowego i druga opcja budowa silnej Europy bez amerykańskiego dyktatu.
Teraz należy dokonać analizy co nam się bardziej opłaci. W historii jeszcze nikt nie wyszedl dobrze na byciu amerykańską kolonią oprócz ich agentury. Tu powinniśmy się wzorować na Panamie. Przed wyborami powinniśmy żądać ujawnienia pełnej treści tego co dano do podpisania Dudzie w Ameryce. To czy Tusk jest taki czy inny nie ma tu znaczenia. Dokonujemy wyboru albo będziemy kolonią amerykańską i będziemy finansować amerykańsko-brytyjski imperializm albo będziemy trzymać się z sąsiadami. Biedak jak widzi bogatego złodzieja to głupieje i zaprasza go do domu. Ameryka to złodziejstwo i wojny.

Marian Kałuski - 26.04.20 21:45
Perth: W 1964 roku opuściłem Polskę i Europę, do których wybrałem się po raz pierwszy dopiero w 1996 (wcześniej wolałem zwiedzać kraje azjatyckie i wyspy Pacyfiku) co mogą potwierdzić moje paszporty. Moje wyjazdy do niemieckiego komunistycznego Drezna (czyli przed 1990 r.) mogły się zrodzić tylko w głupiej głowie Lubomira. Dlatego go zignorowałem.
Marian Kałuski

Wacław Klinicz z Wybrzeża - 26.04.20 20:15
No...Donald Tusk,to nie Polak z krwi i kości!!
A w dodatku cwaniaczek jakich mało,bo z dwoma
obliczami!

Karol - 26.04.20 15:07
https://ptto.wordpress.com/2013/03/23/likwidacja-polski-donald-tusk-na-kongresie-kaszubskim-przedstawil-pomorska-idee-regionalna-program-pelnej-autonomii-dla-pomorza-kaszub/

"Donald Tusk 13 czerwca 1992 r. na Kongresie Kaszubskim przedstawił Pomorską Ideę Regionalną - swój program pełnej autonomii dla Pomorza (Kaszub), które powinno posiadać nie tylko własny rząd, ale własne wojsko i własne pieniądze. "

To, że Francuzi jako pierwsi uznali żydokomunistyczny rząd w Polsce nie ma się co dziwić. Zasługa to była imperialnej polityki amerykańsko-brytyjskiej. Po zrzuceniu bomb atomowych na japońską ludność cywilną myślący ludzie zrozumieli co czeka świat. Do dzisiaj nie upubliczniono, jakie były żądania Amerykanów wobec Japończyków, czym musieli wykupić się Japończycy. Podejmowano wtedy decyzje mające uchronić świat przed kolejnymi takimi atakami atomowymi w razie nie spełniania żądań Amerykanów. Francuzi często w historii byli stawiani do kąta przez duet amerykańsko-brytyjski więc się im nie dziwię, że teraz tak reagują na budowę amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce.
Przypomina im to doświadczenia z Panamy i Wietnamu.

Polska była potęga ale w czasach gdy widłami się gnój wyrzucało i kosiło sierpem. Dzisiaj jesteśmy w identycznej sytuacji jak Murzyni w RPA. Nie chcemy mieć obcych u siebie a chcemy mieć obcy nowoczesny przemysł. Komuniści zainwestowali miliardy w kształcenie Polaków,za darmo wozili Polaków do teatrów, oper i filharmonii na światową klasykę, zamknęli granice żeby najmądrzejsi nie pouciekali, każda ambasada zajmowała się wykradaniem technologii i dostarczaniem ich do Polski. I co z tego wynikło? Na pewno gdyby Polska leżała w Afryce tobyśmy zdystansowali sąsiadów. Niestety i to bardzo szybko okazało się, że na śmietnikach w Europie Zachodniej leżą lepsze rzeczy niż potrafimy wyprodukować. Na rozdawano idiotom tytułów naukowych, cwaniactwo i złodziejstwo opanowało polskie państwowe zakłady. Komunizm w Polsce pokazał, że współcześnie najgorzej wychodzi nam rządzenie. A na domiar złego ktoś chyba dla żartu zainstalował nam "demokrację".

Perth - 26.04.20 14:53
Uwagi do komentarza Lubomira!
Ale afera!
Aż trudno w to uwierzyć aby Polak zamieszkały w Australii mógł się spotykać w Dreźnie w siedzibie STASI - co ujawnia Lubomir w swoim wpisie, cyt.
"Wielu czynnych obecnie w Europie polityków, nie zapomniało nigdy o swoich niemieckich korzeniach. Także polityków wywodzących się spośród Niemców rosyjskich, Niemców nadwołżańskich. Dla nich cyklicznym miejscem spotkań, narad i szkoleń było Drezno. Siedziba Stasi. Ponoć nie tylko widywano tam bohatera felietonu p. Mariana Kałuskiego, ale i młodą aktywistkę FDJ - Angelę Merkel" - przecież to nie do wiary...!

Marian Kałuski - 26.04.20 8:33
Uwagi do komentarza Karola:
Po co zmyślać, że Tusk planował odłączenie Kaszub od Polski? Chociaż był i jest łajdakiem, nie jest głupi i wiedział, że taki plan nie zyskał by poparcia chyba nawet 1% Kaszubów.
Stosunki polsko-francuskie chociażby tylko w okresie międzywojennym były bardziej skomplikowane niż te przedstawione przez Karola. Krótko mówiąc Francja nigdy nie była prawdziwym sojusznikiem Polski. Jeśli nas w czymś wspierała to czyniła to tylko i wyłącznie we własnym interesie. A na koniec - w 1939 razem z Anglią obiecała militarną pomoc w razie napadu Niemiec na Polskę, a tym samym pchnęła nasz kraj do wojny z Niemcami, bo to było w interesie tych państw. Czyli parszywie zdradziła nas. Drugi raz perfidnie zdradziła nas w 1945 roku, kiedy jako pierwsza na świecie uznała komunistyczny rząd w Warszawie narzucony Polsce przez Stalina. Dzisiaj prezydent Macron to także antypolska... (no właśnie).
Prawdą jest natomiast, że w całych naszych dziejach nie mieliśmy dobrych dyplomatów. Z tym że przedwojenni dyplomaci (zazwyczaj ludzie wysokiej kultury i często przedstawiciele arystokracji obeznani ze światem i znający języki) byli dużo lepsi od wielu dzisiejszych polskich dyplomatów.
Marian Kałuski

Lubomir - 26.04.20 8:18
Re: Karol Co jest na rzeczy... Największe terytorium i najmocniejsze wojskowo, cywilizacyjnie i gospodarczo państwo mieliśmy za rządów Litwina {Jagiełło} i litewskich Jagiellonów oraz Węgra {Batory}. Nas samych cechuje kłótliwość i udowadnianie całemu światu, że to jedynie my mamy rację. Jest to uznawane przez innych - za stratę czasu. Oczywiście w rozwoju państwa pomaga klimat polityczny i kulturalny panujący na zewnątrz. Obecnie trudno zaistnieć Odnowie, następczyni Renesansu i Baroku. Zatem powtórka z najlepszej historii , nie do końca wydaje się możliwa. Ubyło także w Europie - książęcej i królewskiej krwi...Jedyne koligacje królewskie jakie nam zostały, związane są z dworem Filipa Hiszpańskiego.

Karol - 24.04.20 22:59
Trzeba jeszcze dodać, że Tusk planował odłączenie Kaszub od Polski.
Sto lat minęło i wróciliśmy do punktu wyjścia. Nikt nas nie lubi w Europie. Przed wojną Francuzi uważali Becka za niemieckiego szpiega, Niemcy za brytyjskiego, Brytyjczycy za radzieckiego a żydobolszewicy za idiotę. Protokół dyplomatyczny jak i dobry zwyczaj wymagał przywitania przybyłego ambasadora na peronie przez dyplomatę równego szarżą. Przed wojną podróżowało się pociągami a po naszych ambasadorów nikt nie wychodził. Potem nasi "politycy" przestali witać swoich kolegów po fachu już na stacji kolejowej. Do Francji skierowano nielubianego przez Francuzów Juliusza Łukasiewicza. Najpierw uzgodniono z Francuzami, że będziemy bronić ich interesów w Nadrenii jak przyszło co do czego to poparliśmy Niemców. Jak Niemcy urosły w siłę to polecieliśmy do Francuzów żeby nas bronili. Nawet u nas planowano wspólnie z Francuzami napaść na jeszcze słabych Niemców.
Polak nie powinien zajmować się polityką bo zawsze dla niego się to kończy tragicznie.

Lubomir - 24.04.20 22:20
Lobby niemieckie nieźle sobie radzi w Europie. Wielu czynnych obecnie w Europie polityków, nie zapomniało nigdy o swoich niemieckich korzeniach. Także polityków wywodzących się spośród Niemców rosyjskich, Niemców nadwołżańskich. Dla nich cyklicznym miejscem spotkań, narad i szkoleń było Drezno. Siedziba Stasi. Ponoć nie tylko widywano tam bohatera felietonu p. Mariana Kałuskiego, ale i młodą aktywistkę FDJ - Angelę Merkel. W chwili gdy Europa jest rzucana na łopatki i przygotowywana do roli biorcy amerykańskiego planu pomocy, niemczyzna może być bardzo przydatna - do dyscyplinowania rozmiłowanych w wolności narodów europejskich. Oby państwa europejskie w porę zrozumiały czyhające na nie zagrożenia. Kandydaci na nowych imperatorów, zbytnio nie błyszczą intelektem. To niemalże w stu procentach jednowymiarowi marksiści.

W.Kubicki USA - 24.04.20 21:37
Panie Marianie Kałuski ten Pana bardzo ważny artykuł
o D.Tusku i jego rodzinie powinien być opublkowany w
w polskich prawicowych mediach z Polskim Radiem,Telwizją
i polskiej prawicowej prasie!

Wszystkich komentarzy: (15)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19 Września 1944 roku
50. d. Powst. Warszaw.: Ciężkie walki na Czerniakowie. Ppłk. "Radosław" rozpoczyna częściową ewakuację kanałami na Mokotów


19 Września 1863 roku
W Warszawie dokonano nieudanego zamachu na namiestnika Królestwa Polskiego generała Berga.


Zobacz więcej