Wtorek 24 Listopada 2020r. - 329 dz. roku,  Imieniny: Emmy, Flory, Romana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 14.03.20 - 16:34     Czytano: [1679]

POLSKA I ŚWIAT – MARKETING, POLITYKA I...(29)


MARKETINGIEM PRZECIĄGAM POLITYKĘ
zw./MARZEC 2020




Mój autorski, MARKETINGOWY BRYLANT intelektualny, podstawa każdego ludzkiego życia na Ziemi…wiecznie aktualny

Brak międzyludzkich codziennych rozmów tak rodzinnych, przyjacielskich, a także towarzyskich, - wynik braku najnormalniejszych kontaktów komunikacyjnych, - które łączą ludzi nie tylko najbliższych, a które są jednocześnie rozwiązywaniem nawarstwiających się codziennych problemów niesionych życiem, powoduje brak natychmiastowych ich rozwiązań, co piętrzy nawarstwianie się wszelkiego typu nieporozumień, zatarć i konfliktów, a w ich efekcie doprowadza do różnego typu niepotrzebnych zupełnie awantur, które zwyczajne rozmowy z życia naszego eliminują, jeżeli są systematycznie prowadzone. To właśnie sprawia i czyni życie nasze bardziej normalnym, prostym i bezkolizyjnym, łatwiejszym i bezkonfliktowym, zdrowszym(!) i bardziej szczęśliwym. To o to przecież winniśmy zabiegać wszyscy pragnąc rozmów jak tlenu i wody pitnej oraz jako podstaw życie nam umożliwiających. Niby tylko rozmowa, a ile bardzo poważnych problemów życiowych mogła by rozwiązać, potwierdzenie tego faktu każdy znajdzie w tureckim serialu rodzinnym „Elif”. Każdy kto go ogląda. Pozostałym radzę go koniecznie oglądać.
TAK NAM DOPOMÓŻ BÓG.…………………………………………………………………….

Można przyjąć, że czytanie każdego z moich artykułów zajmuje przeciętnie minut 10, a z pełnym zrozumieniem jego treści minut 15. Jeżeli porównasz przy tym ile i jakiej wiedzy zdobyłeś w czasie 15 minut, to kilka wniosków z tego faktu musi się nasunąć.
Zacznę politycznie…..

REPUBLIKA

Izraelski dziennikarz nie ma wątpliwości: Putin chce osłabić Polskę
19.01.2020



© Zdj. Kremlin.ru [CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)]

Izraelski dziennikarz, Jonathan S. Tobin na łamach Jewish News Syndicate jasno i wprost wskazuje, jaki jest cel zamieszania wokół obchodów World Holocaust Forum.

Zdaniem dziennikarza, prezydent Federacji Rosyjskiej gra na osłabienie Polski i odseparowanie jej od Izraela.
Jonathan S. Tobin zwraca uwagę, że organizatorzy nie zgodzili się na przemowę polskiego prezydenta podczas uroczystości w Yad Vashem.

– Polska w przeciwieństwie do państw Europy Zachodniej nie jest negatywnie nastawiona do Izraela. Promowanie dobrych stosunków między Polską a Izraelem, to kwestia nie tylko realpolitik w wykonaniu Netanjahu, ale również polityki opartej o świadomość, że spory z przeszłości nie powinny skazywać Żydów i Polaków na konflikty dziś i w przyszłości- podkreśla Tobin.

Autor artykułu na jns.org pisze również o postaci Wiaczesława Mosze Kantora, żydowsko-rosyjskiego filantropa i oligarchy zbliżonego do Putina. Przypomnijmy, że za organizacją World Holocaust Forum stoi właśnie Kantor.

– Autorytarny przywódca jest wyraźnie zainteresowany osłabieniem Polski i odseparowaniem tego państwa od Izraela. Znieważenie Polski mogło być zorganizowane przez Moskwę-czytamy na jns.com. Przy tym Tobin przypomina, jak zaczęła się II wojna światowa.

– Inwazja na Polskę i rozpoczęcie II wojny światowej były możliwe dzięki sowiecko-nazistowskiemu paktowi z sierpnia 1939 roku, w ramach którego dwa totalitarne reżimy dokonały podziału swoich sąsiadów między siebie. MSZ Putina robi hucpę, w ramach której twierdzi, że winę ponoszą Polacy, a współpraca Stalina z nazistami jest usprawiedliwiona-wskazuje izraelski dziennikarz. Jak podkreśla, w całej historii mogło zabraknąć Mosze Kantora, gdyby tylko taką decyzję podjął premier Izraela.

– Jedynym wyjaśnieniem jest antypatia Rivlina do Netanjahu. (…) Doprowadziło to do sytuacji, która uderza w Izrael i służy tylko Putinowi- twierdzi Jonathan S. Tobin. Jak podsumowuje, nie można wciąż antagonizować Polaków i Żydów, zaś na pamięć o Holokauście nie powinny wpływać ani interesy Władimira Putina, ani rozgrywki izraelskich polityków.
……………………………………….


ZW / Muszę przybliżyć to o czym mówił poniżej Prezydent w swoich ostatnich wystąpieniach i połączyć wszystko z wcześniejszymi wydarzeniami tymi, które ujrzały światło dzienne w tej bulwersującej sprawie.

NIEZALEŻNA

Prezydent o wyszukaniu „korupcji w SN” - o co chodziło? „Gazeta Polska” pisała o tym już w 2012 r.!
redakcja
13.12.2019

© fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska Andrzej Duda

- Nigdy nie zrozumiem tego, jak sędziowie Sądu Najwyższego mogli orzekać w tym samym sądzie, w którym obok nich siedział sędzia, którego do dziś mogą państwo wysłuchać w internecie, jak dyskutuje, jak załatwić sprawę w SN. (...) każdy może tego wysłuchać w internecie, wystarczy sobie wpisać w wyszukiwarce internetowej: „korupcja w SN” - powiedział w środę Andrzej Duda. Co miał na myśli prezydent? Należy cofnąć się o kilka lat i przypomnieć śledztwo "Gazety Polskiej", a potem także Telewizji Republika. Ta sprawa do dziś może bulwersować i stawiać wiele pytań o kondycję sądownictwa.

W środę podczas spotkania z mieszkańcami Nowego Miasta Lubawskiego prezydent Andrzej Duda sporą część swojego wystąpienia poświęcił tematowi sędziów i sądownictwa w Polsce. Prezydent podkreślał, że "praca sędziego to służba Rzeczypospolitej, ale przede wszystkim służba obywatelom" i zaznaczał pewne choroby toczące wymiar sprawiedliwości w Polsce.

- Nigdy nie zrozumiem tego, jak sędziowie Sądu Najwyższego mogli orzekać w tym samym sądzie, w którym obok nich siedział sędzia, którego do dziś mogą państwo wysłuchać w internecie, jak dyskutuje, jak załatwić sprawę w SN. I taki człowiek orzeka razem z nimi i im to nie przeszkadza. Nie wyciąga się wobec niego żadnych konsekwencji, nawet w sensie koleżeńskim. A potem dziwią się, że ludzie nazywają ich „kastą”. A jakżeż to nazwać inaczej?
- mówił Andrzej Duda.

Czytaj również: „Stary układ trzyma się bardzo mocno". Prezydent szczerze o „nadzwyczajnej kaście”

Prezydent tłumaczył, że wielu problemów polskiego sądownictwa nie rozumieją politycy na zachodzie Europy.

Dla nich to jest niewyobrażalne, żeby sędzia dopuścił się czegoś takiego, żeby w internecie można było wysłuchać nagrań z propozycjami korupcyjnymi, kiedy rączka rączkę myje, kiedy sędziowie między sobą dogadują się, jak będą kolesiowsko sprawy załatwiali. To jest coś niewyobrażalnego. (...) Mówią, że to jest niemożliwe! Tymczasem każdy może tego wysłuchać w internecie, wystarczy sobie wpisać w wyszukiwarce internetowej: „korupcja w Sądzie Najwyższym”
- wskazywał Andrzej Duda.

- Proszę sobie wpisać na urządzeniach mobilnych, komputerach i posłuchać, o czym w 2014 r. rozmawiali państwo sędziowie na najwyższym możliwym poziomie władzy sędziowskie - dodał.

Co miał na myśli prezydent Andrzej Duda w ostatnich z cytowanych zdań? Sprawę, którą już w 2012 r. opisywała "Gazeta Polska", m.in. Dorota Kania - wicenaczelna portalu Niezalezna.pl.

Otóż we wrześniu 2012 r. prokuratura postanowiła umorzyć śledztwo, do której przez cztery lata materiały zbierało Centralne Biuro Antykorupcyjne w ramach operacji "Alfa".

Jedną z głównych postaci całej historii jest znany prawnik, w przeszłości m.in. były pełnomocnik Andrzeja Leppera, który w 2009 r. miał spróbować "załatwić" kasację sprawy biznesmena prowadzaną przed Sądem Najwyższym. Tę osobliwą misję miał zlecić mu pewien wrocławski mecenas.

"Prawnicy ustalili termin spotkania (...) i wysokość zaliczki na poczet pomyślnie załatwionej sprawy – 200 tys. zł. Po tej rozmowie Centralne Biura Antykorupcyjne wystąpiło do prokuratora generalnego o przeprowadzenie operacji specjalnej – kontrolowanego wręczenia łapówki" - czytamy w tekście "Gazety Polskiej" z 2012 r.

Podczas spotkań prawnika z biznesmenem, która sprawa prowadzona była w SN, pierwszy z mężczyzn miał mówić o znajomym sędzim, który "załatwia mu różne sprawy w Sądzie Najwyższym".

Biznesmen nagranie ze swojej rozmowy z prawnikiem dostarczył do CBA. Każde jego spotkanie w sprawie "załatwienia kasacji" było nagrywane, dzięki czemu Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu przez kilka lat trwania operacji udało się zebrać - jak informowała "GP" - 200 płyt CD i DVD.

"Gazeta Polska" wspomina w kontekście sprawy także o dwóch sędziach SN, z których jeden miał "merytorycznie sprawdzać treść kasacji".

Czytaj również: Ujawniamy szczegóły śledztwa ws. korupcji w SN
…..
O TYM SIĘ MÓWI POLSKA / WIADOMOŚĆ / 11.12.2019, godz. 19:56

„Stary układ trzyma się bardzo mocno". Prezydent szczerze o „nadzwyczajnej kaście”


Stary układ trzyma się bardzo mocno i wymaga zmiany. Bez zmiany systemu sprawiedliwości Polska nigdy nie będzie krajem sprawiedliwym - oświadczył prezydent Andrzej Duda. - Muszą zrozumieć, że sędzia służy ludziom i Rzeczypospolitej - podkreślił.

Prezydent podkreślił, że przywrócenie w Polsce sprawiedliwych sądów wymaga czasu.

- Tam ten stary układ się bardzo dobrze trzyma, nie chce pozwolić sobie na to, by zabrać im przywileje i władzę nad ludźmi, do której doszli. Ale muszą zrozumieć, że ich praca to także służba dla Rzeczypospolitej i przede wszystkim dla polskich obywateli. I że to nie obywatel jest dla sądu, ale sąd jest dla obywatela. I że sędzia służy ludziom i Rzeczypospolitej
– zaznaczył Andrzej Duda podczas spotkania w Nowym Mieście Lubawskim (woj. warmińsko-mazurskie).

Jak podkreślił, zobowiązania sędziów wobec obywateli jasno wynikają z polskiej Konstytucji.

- Tylko państwo sędziowie nie chcą tej Konstytucji w ten sposób czytać. W ten sposób sami zaprzeczają, że są prawdziwą elitą polskiego społeczeństwa. Uzurpują sobie tę nazwę. Tymczasem prawdziwa elita dba o interesy zwykłych ludzi, bo jest do tego zobowiązana. To właśnie dlatego może się nazywać elitą, że stanowi przykład dla innych - pozytywny, a nie negatywny
– stwierdził prezydent.

- Gdyby było inaczej, to społeczna ocena wymiaru sprawiedliwości nie byłaby taka, z jaką się spotykamy, że zdecydowana większość Polaków fatalnie wyraża się o wymiarze sprawiedliwości, jak on działa i czy polskie sądy są sprawiedliwe
– zauważył

Prezydent wyraził oburzenie przykładami niewyciągania konsekwencji wobec niektórych sędziów.

Nigdy nie zrozumiem tego, jak sędziowie Sądu Najwyższego mogli orzekać w tym samym sądzie, w którym obok nich siedział sędzia, co do którego do dzisiaj możecie państwo wysłuchać w internecie jak dyskutuje, jak załatwić sprawę w Sądzie Najwyższym. I taki człowiek orzeka razem z nimi i im to nie przeszkadza. Nie wyciąga się wobec niego żadnych konsekwencji, nawet w sensie koleżeńskim. I potem dziwią się, że ludzie nazywają ich kastą. A jakże to inaczej nazywać? Jeżeli jest taka obrona niesprawiedliwie uzyskanych przywilejów w postaci ewidentnej nietykalności i niemożności wyciągnięcia jakichkolwiek konsekwencji i prawnych, i dyscyplinarnych. Bo sami wobec siebie nie umieją żadnych konsekwencji wyciągnąć
- oświadczył Duda.

Jak podkreślił, te praktyki należy przerwać, aby Polska naprawdę mogła stać się krajem sprawiedliwym. Dodał, że wiele ludzi na zachodzie Europy nie rozumie potrzeby zmian w polskich sądach. To dlatego - jak mówił - że „mają inną mentalność".

- Dla nich sędzia to jest niewyobrażalne, żeby dopuścił się czegoś takiego, że w internecie można wysłuchać nagrań z propozycjami korupcyjnymi, i kiedy rączka rączkę myje, że sędziowie się między sobą dogadują, jak będą sprawy załatwiali kolesiowsko. Kiedy się ludziom mówi, że w Polsce coś takiego ma miejsce, oni w to nie wierzą
– powiedział prezydent.

Jak stwierdził, ten system musi zostać zmieniony i do tego jest konieczne wsparcie ze strony zwykłych obywateli. „Jeżeli tego wsparcia nie będzie, to będziemy nadal żyli w tym postkomunistycznym systemie. Bo to są postkomunistyczne obyczaje, w których jest grupa nietykalnych, tak jak nietykalni byli przed 1989 rokiem” – zaznaczył.
……
POLSKA / WIADOMOŚĆ / 11.10.2012, godz. 13:38

Ujawniamy szczegóły śledztwa ws. korupcji w SN

Przez prawie cztery lata Centralne Biuro Antykorupcyjne gromadziło dowody ws. korupcji w świecie palestry i sądownictwa. Pod koniec września prokuratura umorzyła jednak śledztwo. Dotarliśmy do szczegółów tej sprawy, która w normalnym, demokratycznym państwie z pewnością zakończyłaby się aktem oskarżenia. Kluczowymi postaciami afery są adwokaci i sędziowie, a jedną z najważniejszych ról odegrał radca prawny, pełnomocnik Andrzeja Leppera Ryszard Kuciński, który zmarł w maju 2011 r.

Dotychczas nie ma żadnych materiałów, które pozwoliłyby rzucić cień podejrzenia na nieskazitelność charakteru któregokolwiek z sędziów Sądu Najwyższego. Nie ma podstaw do sugerowania korupcji w SN – oświadczył kilka dni temu Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego.

Materiały mówią jednak coś zupełnie innego, a umorzenie tej sprawy jest jednym z najcięższych grzechów prokuratury.

Wydarzenia, które stały się przyczyną przeprowadzenia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne operacji o kryptonimie „Alfa”, rozegrały się pod koniec 2008 r. Media mylnie nazywają ją operacją „Yeti” – prowadzona przez CBA sprawa o tej nazwie dotyczyła wrocławskich nieruchomości.

Główną rolę w ujawnieniu korupcji sięgającej najwyższych szczebli polskiego sądownictwa, w tym Sądu Najwyższego, odegrał Józef Matkowski – biznesmen, milioner z podwójnym obywatelstwem, polskim i niemieckim. Matkowski jest przyrodnim bratem Ryszarda Sobiesiaka, znanego z afery hazardowej – w tej CBA prowadziło sprawę o kryptonimie „Black Jack”.

Przez wiele lat Matkowski i Sobiesiak razem prowadzili interesy. W 2005 r. doszło między braćmi do potężnego sporu o zyski ze sprzedaży gruntów na Bielanach Wrocławskich, gdzie jak grzyby po deszczu w tym czasie powstawały luksusowe wille i osiedla. W spółce, która sprzedała grunty, zasiadali Matkowski, Sobiesiak oraz były piłkarz Józef Kwiatkowski. Jak wynika z materiałów prokuratury, podłożem sporu o finanse był fakt, że to Józef Matkowski przed laty miał dać pieniądze na kupno gruntów, które później zostały sprzedane z ogromnym zyskiem – suma transakcji wyniosła 20 mln zł. Po sprzedaży Sobiesiak i Kwiatkowski domagali się udziału w zysku. Ponieważ Matkowski nie chciał się na to zgodzić, sprawa trafiła do sądu – jedną stroną był Józef Matkowski, drugą – Ryszard Sobiesiak i Józef Kwiatkowski.

W październiku 2008 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu nakazał Józefowi Matkowskiemu zapłacić kwotę ponad 17 mln zł Józefowi Kwiatkowskiemu. Od tego wyroku Matkowski złożył apelację, jednak w grudniu 2008 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał wyrok. W ciągu kilkunastu dni został wystawiony nakaz zapłaty, co wzbudziło podejrzenia Józefa Matkowskiego. Po ogłoszeniu niekorzystnego dla Matkowskiego orzeczenia na scenę wkroczył adwokat B. – mecenas reprezentujący i Sobisiaka, i Kwiatkowskiego. Gdy zapytaliśmy mecenasa B. o sprawę, zagroził, że jeżeli ujawnimy jego nazwisko, dane wspólników oraz nazwę jego kancelarii, sprawę skieruje do sądu. W związku z tym nie podajemy tych danych, mimo że w aktach sprawy pojawiają się one wielokrotnie, podobnie zresztą jak w mediach, które pisały o sprawie „Yeti”. Mecenas B. zaproponował Matkowskiemu złożenie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego, obiecując jednocześnie jej pozytywne rozpatrzenie. Korzystny werdykt miał zostać uzyskany dzięki wpływom przyjaciela mecenasa B. – Ryszarda Kucińskiego, warszawskiego radcy prawnego, który zdaniem mecenasa B. posiadał świetne kontakty z sędziami Sądu Najwyższego. O propozycji mecenasa B. Józef Matkowski poinformował CBA – biznesmen zdał sobie sprawę, że może dojść do korupcji. Wtedy to właśnie rozpoczęła się operacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego o kryptonimie „Alfa”. Matkowski opowiedział funkcjonariuszom m.in. także o roli Mirosława Markowskiego, wrocławskiego prawnika, który powoływał się na wpływy we wrocławskim wymiarze sprawiedliwości i miał załatwić pozytywne rozstrzygnięcia dla Matkowskiego przed wrocławskimi sądami. Co ciekawe, przez cały okres prowadzenia sprawy „Alfa” funkcjonariusze CBA oraz prokuratorzy do końca byli przekonani, że Markowski ma takie kontakty, o jakich mówił – dopiero kilka miesięcy temu okazało się, że jego możliwości są znacznie mniejsze w porównaniu z deklaracjami, jakie składał.

Prawnik Leppera w akcji

Ryszard Kuciński w latach 90. był rzecznikiem prasowym Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie. Odszedł stamtąd w atmosferze skandalu – dziennik „Życie” ujawnił, że miał złożyć propozycję korupcyjną biznesmenowi Wincentemu K. W 2000 r. Kuciński miał nawet postawiony zarzut przyjęcia łapówki, ale sprawa zakończyła się umorzeniem i były prokurator mógł bez przeszkód zostać adwokatem. Trafił do kancelarii związanego z lewicą mec. Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego, szefa Kancelarii Sejmu z czasów rządów SLD. Kuciński miał już wówczas tytuł doktora, który uzyskał na Akademii Obrony Narodowej.

Ryszard Kuciński jako adwokat występował w wielu głośnych sprawach – reprezentował m.in. Andrzeja Kratiuka, szefa fundacji Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie bez barier”, byłego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego, lobbystę Marka Dochnala, gdy ten został aresztowany w związku z wręczaniem łapówek posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi, Petera Vogla, nazywanego „kasjerem lewicy”, czy też biznesmena Rudolfa Skowrońskiego, który do dziś jest poszukiwany listem gończym. Miał bliskie związki z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi, w jego kancelarii pracowała m.in. córka Konstantego Malejczyka, jednego z szefów WSI.

Po 2005 r. Kuciński w związku z pojawiającymi się zarzutami kwestionującymi jego etykę zawodową i wskazującymi nieprawidłowości finansowe zrzekł się tytułu adwokata i został radcą prawnym. Wtedy też związał się zawodowo z Samoobroną i Andrzejem Lepperem – miał m.in. reprezentować Samoobronę przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie legalności weksli podpisywanych przez posłów tej partii.

W styczniu 2009 r. Ryszard Kuciński na prośbę wrocławskiego mecenasa B. podjął się misji pozytywnego załatwienia kasacji sprawy Jana Matkowskiego przed Sądem Najwyższym w Warszawie. Prawnicy ustalili termin spotkania Kucińskiego z Matkowskim i wysokość zaliczki na poczet pomyślnie załatwionej sprawy – 200 tys. zł.

Po tej rozmowie Centralne Biura Antykorupcyjne wystąpiło do prokuratora generalnego o przeprowadzenie operacji specjalnej – kontrolowanego wręczenia łapówki Ryszardowi Kucińskiemu, mecenasowi B. oraz jego wspólniczce i zarazem bliskiej znajomej Agnieszce G.
Według naszych ustaleń materiały CBA były wystarczająco wiarygodne, by prokurator generalny wydał zgodę na operację specjalną.

Od tego momentu do końca sprawy spotkania Jana Matkowskiego ze wszystkimi osobami uczestniczącymi w załatwieniu kasacji były nagrywane. Sporządzono z nich prawie 200 płyt CV i DVD, ponieważ rozmowy były rejestrowane w formie audio lub audio-wideo.

Po rozpoczęciu operacji specjalnej Józef Matkowski, wyposażony w sprzęt do nagrywania, spotykał się z Ryszardem Kucińskim (w prokuraturze znajdują się dokumenty, wśród których jest własnoręcznie podpisane przez Matkowskiego pokwitowanie odbioru sprzętu nagrywającego). Już podczas pierwszego spotkania Matkowskiego z Kucińskim prawnik stwierdził, że ma znajomego sędziego, który załatwia mu różne sprawy w Sądzie Najwyższym. Cała rozmowa była nagrywana, z czego oczywiście Kuciński nie zdawał sobie sprawy. Opowiadał o możliwościach swojego znajomego sędziego, którego nazywał „Bogusiem”, i o tym, że najważniejsze jest pozytywne załatwienie przedsądu (chodzi o etap w SN poprzedzający rozpoznanie kasacji – skarga jest badana merytorycznie przez SN na posiedzeniu niejawnym w składzie jednego sędziego, który decyduje o przyjęciu bądź odmowie przyjęcia kasacji, i ta decyzja nie podlega zaskarżeniu). Kuciński obiecał Matkowskiemu, że jego kolega zajmie się przedsądem i wkrótce będzie z nim na ten temat rozmawiać. Zapewnił, że zrobi to na polowaniu, ponieważ znajomy sędzia jest zapalonym myśliwym. Kuciński zażądał 200 tys. zł zaliczki gotówką, dodając, że nie jest pewny, ile Matkowski będzie musiał zapłacić finalnie, ponieważ jest to „procent od wygranej”.

Nagranie tej rozmowy Matkowski przyniósł do Centralnego Biura Antykorupcyjnego – ówczesny szef Biura Mariusz Kamiński wystąpił do prokuratora generalnego o zezwolenie na zastosowanie podsłuchu prawników, na co wyraził zgodę Sąd Okręgowy w Warszawie.

Chwalił mordercę księdza Jerzego

Kolejne rozmowy i działania CBA doprowadziły do ustalenia, kto kryje się pod określeniem „Boguś” – okazało się, że jest nim Bogusław Moraczewski, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Kariera Moraczewskiego sięga czasów PRL. W stanie wojennym orzekał w sądzie w Piotrkowie Trybunalskim – m.in. w 1982 r. skazał na kary więzienia działaczy bełchatowskiej Solidarności. Skazani przez Moraczewskiego opozycjoniści najpierw trafili do więzienia w Piotrkowie Trybunalskim, a potem w Hrubieszowie, gdzie zakład karny słynął z ostrego reżimu wobec więźniów politycznych. To właśnie oni zainicjowali dziewiętnastodniową głodówkę protestacyjną, o której szeroko informowały zachodnie media. W 1993 r. minister sprawiedliwości wniósł rewizję nadzwyczajną wobec trzynastu wyroków Moraczewskiego. W maju 1994 r. Sąd Najwyższy uniewinnił wszystkich oskarżonych.

Po 1989 r. Moraczewski nadal orzekał – w latach 1994–1998 był nawet członkiem Krajowej Rady Sądownictwa i jej rzecznikiem prasowym. Nazwisko sędziego Moraczewskiego pojawia się w sprawie Grzegorza Piotrowskiego, zabójcy ks. Jerzego Popiełuszki, o czym pisał w swojej książce pt. „Ksiądz Jerzy w rękach oprawców” Krzysztof Kąkolewski.

„W kolejnym uzasadnieniu wyjątkowo łagodnego trybu postępowania władz więziennych wobec Piotrowskiego najdalej doszedł sędzia Bogusław Moraczewski, przewodniczący III Wydziału Karnego Sądu Wojewódzkiego w Piotrkowie Trybunalskim: »Grzegorz Piotrowski w więzieniu zachowuje się wzorowo, uczestniczy we wszystkich zajęciach kulturalnych, a jego szczególną pasją stało się gotowanie. W sztuce kulinarnej osiąga niezwykłe efekty« (…). Zdaniem sędziego penitencjarnego Bogusława Moraczewskiego »kara osiągnęła już cel wychowawczy«” – czytany w książce Kąkolewskiego.

W październiku 2006 r. Bogusław Moraczewski został wskazany przez SLD jako kandydat Sojuszu do Trybunału Konstytucyjnego. Otrzymał nawet pozytywną opinię sejmowej Komisji Sprawiedliwości, ale tuż przed głosowaniem „Życie Warszawy” ujawniło jego ponurą przeszłość z czasów PRL-u. Moraczewski, wówczas sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, zrezygnował z kandydowania, a przedstawiciele SLD publicznie stwierdzili, że nie mieli pojęcia o przeszłości swojego kandydata.

Miliony na łapówki

Pierwszą kontrolowaną łapówkę Ryszard Kuciński przyjął od Matkowskiego w Warszawie w styczniu 2009 r., co zostało nagrane. Wcześniej banknoty przeznaczone do wręczenia zostały skserowane w CBA i spisano ich numery.

Po przyjęciu przez Kucińskiego pieniędzy mecenas B. i jego wspólniczka Agnieszka G. oraz Bogusław Moraczewski zaczęli opracowywać skargę kasacyjną dotyczącą sprawy Józefa Matkowskiego. Porozumiewali się drogą e-mailową, co także było rejestrowane przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Sprawa się rozwijała, CBA w lutym 2009 r. wystąpiło do prokuratora generalnego (był nim wówczas Andrzej Czuma, polityk PO) o zgodę na wręczenie łapówki kontrolowanej Bogusławowi Moraczewskiemu. Prokurator generalny i zarazem minister sprawiedliwości (wówczas te funkcje były połączone) odmówił, tłumacząc, że materiał dowodowy jest zbyt słaby.

Kilka dni później doszło do bezpośredniego spotkania Józefa Matkowskiego, Ryszarda Kucińskiego i Bogusława Moraczewskiego, który mówił, że jest w stanie „załatwić sprawę”. Spotkanie było nagrywane i jako materiał dowodowy został przedstawiony w ponownym wniosku do prokuratora generalnego o zgodę na wręczenie łapówki Moraczewskiemu. Tym razem zgodę wydano i CBA rozpoczęło kolejną operację specjalną.

Podczas jednego ze spotkań Kuciński przyjął kolejne 100 tys. zł łapówki kontrolowanej.
Przez kilkanaście dni cała trójka spotykała się na wystawnych, suto zakrapianych alkoholem kolacjach, podczas których Kuciński przekonywał Matkowskiego, że „wprawdzie sędzia Moraczewski jest w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, ale ma dobrych kolegów w Sądzie Najwyższym, którzy mu takie sprawy załatwiają”.

Na początku marca 2009 r., po przedstawieniu przez CBA materiału dowodowego, w tym nagrań ze spotkań, prokurator generalny złożył do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o założenie podsłuchu Moraczewskiemu. Sąd nie zgłosił żadnych zastrzeżeń i zgoda została wydana. Już wtedy było widać, że Moraczewski odsuwa Kucińskiego od sprawy i bezpośrednio kontaktuje się z Matkowskim.

W kwietniu 2009 r. mecenas B, jego wspólniczka Agnieszka G. oraz Kuciński podczas spotkania z Józefem Matkowskim powiedzieli mu, że załatwienie sprawy będzie kosztowało 2 mln zł, które mają być wręczone po korzystnym wyroku, a pieniądze pójdą do podziału między wszystkich biorących udział w sprawie prawników, w tym oczywiście sędziów.

Podczas rozmów Moraczewski, zapalony myśliwy (jest m.in. zastępcą prezesa Okręgowego Sądu Łowieckiego w Piotrkowie Trybunalskim), zasugerował Matkowskiemu wyjazd na polowanie do Rosji, za które miał oczywiście zapłacić Matkowski. Przed wyjazdem doszło do kontrolowanego wręczenia łapówki Moraczewskiemu w postaci ubrania myśliwskiego i akcesoriów łowieckich (zgodę na to wydał prokurator generalny).

Po powrocie z polowania z Rosji doszło do kolejnego wręczenia łapówki – Moraczewski zażądał 5 tys. zł na opłacenie preparatora trofeów, które przywiózł w Rosji. Pieniądze wręczył mu Józef Matkowski, a całe zdarzenie zostało rejestrowane.

Znajomy Seremeta

Przez cały czas trwało pisanie kasacji – prawnicy między sobą konsultowali jej treść. Bogusław Moraczewski nawiązał w tej sprawie kontakt z Henrykiem Pietrzkowskim, przewodniczącym wydziału m.in. do spraw kasacji Izby Cywilnej Sadu Najwyższego. Wszystkie rozmowy Moraczewskiego były legalnie rejestrowane, podobnie jak przychodzące do niego SMS-y.

W czerwcu Moraczewski skontaktował się z sędzią Pietrzkowskim i poprosił go o merytoryczne sprawdzenie kasacji, którą mu wysłał e-mailem. Pietrzkowski odpowiedział, że jest bardzo źle napisana, w związku z czym trzeba ją będzie odrzucić na przedsądzie. Precyzyjnie wyjaśnił, jak należy napisać kasację, by została zaakceptowana i skierowana na główne posiedzenie SN. Po tej rozmowie doszło do spotkania w Łodzi w domu Pietrzkowskiego, do którego przyjechał Moraczewski. Po tych konsultacjach Moraczewski zapewnił Józefa Matkowskiego, że „wszystko jest pod kontrolą” i jest już po rozmowach z kolegą z Sądu Najwyższego.

W tym czasie Moraczewski zrobił się ostrożny – coraz mniej rozmawiał przez telefon, posługując się głównie SMS-ami. W lipcu dostał wiadomość od Pietrzkowskiego, że przedsąd odbędzie się w sierpniu. „Sędzia Jan. Prosiłem o życzliwość” – tak Pietrzkowski napisał w SMS-ie do Moraczewskiego.

„Jan”, o którym wspominał Pietrzkowski, to sędzia Jan Górowski z Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Jest także dobrym znajomym obecnego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Obydwaj pracowali w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, Seremet był też delegowany do Sądu Najwyższego.

Na posiedzeniu niejawnym sędzia Górowski pozytywnie ocenił skargę kasacyjną dotyczącą sprawy Matkowskiego, następnie skierował ją na rozprawę główną.

We wrześniu sędzia Pietrzkowski poinformował Moraczewskiego (a ten Kucińskiego), że został już wyznaczony skład sędziowski – skargę kasacyjną mają rozpatrywać sędziowie: Lech Walentynowicz, Krzysztof Strzelczyk i Katarzyna Tyczka-Rote. Pietrzkowski poinformował Moraczewskiego, że o sprawie kasacji rozmawiał już z sędzią Tyczką-Rote.

Moraczewski w rozmowach z Kucińskim i Matkowskim mówił także o zbliżającym się święcie myśliwskim – Hubertusie, które miało być zorganizowane w Spale 20 października 2009 r. Wcześniej jednak doszło do ujawnienia afery hazardowej.

Skandaliczne umorzenie

Po wybuchu afery hazardowej osoby zaangażowanie w załatwianie kasacji dla Matkowskiego ogarnęło przerażenie. Moraczewski podczas spotkania z Matkowskim mówił, żeby ten wyciągnął baterię z telefonu. W trybie pilnym zostało zwołane spotkanie mecenasa B., Kucińskiego i Matkowskiego
– prawnicy zażądali od biznesmena 2 mln zł, grożąc, że jeśli nie zapłaci, skarga kasacyjna zostanie odrzucona. Matkowski pieniędzy nie dał, a 14 października 2009 r. Sąd Najwyższy odrzucił wniesioną kasację. Moraczewski, który do końca był przekonany, że załatwi sprawę pozytywnie, zorganizował spotkanie Józefa Matkowskiego z sędzią Henrykiem Pietrzkowskim. Doszło do niego w hotelu Hubertus Spalski – za pobyt obydwu sędziów zapłacił oczywiście Matkowski.

Po oddaleniu skargi kasacyjnej Józef Matkowski zawiadomił prokuraturę o korupcji w wymiarze sprawiedliwości – sprawa trafiła do Wydziału V ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, gdzie wszczęto śledztwo o sygnaturze Ap. V Ds. 46/09, które prowadził Mariusz Krasoń.

Gdy sprawa została nagłośniona przez media, mecenas B. napisał do CBA, czy jest podsłuchiwany.

Po prawie pół roku nadzorujący postępowanie prokurator Marek Wełna zadecydował o zatrzymaniu prawników – czynności mieli przeprowadzić funkcjonariusze CBA. Niespodziewanie Andrzej Seremet, pełniący od dwóch miesięcy funkcję prokuratora generalnego, odwołał go ze stanowiska, a nowe szefostwo Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie praktycznie wstrzymało śledztwo. Józef Matkowski w obawie o własne życie zaczął się ukrywać.

Po odwołaniu prokuratora Wełny śledztwo razem z prokuratorem Krasoniem prowadził Grzegorz Pukal. Podjął on m.in. decyzję o sporządzeniu stenogramów ze wszystkich nagrań – wcześniej spisywano tylko te najistotniejsze. Decyzja prokuratora Pukala skutkowała tym, że przez wiele miesięcy funkcjonariusze CBA ze wszystkich oddziałów Biura spisywali wielogodzinne nagrania z blisko 200 płyt CD i DVD. Kolejnym krokiem krakowskich śledczych było przekazanie nagrań w celu odszumienia do krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Z naszych informacji wynika, że nagrania były dobrej jakości – decyzja prokuratora Pukala przeciągnęła śledztwo o kolejne miesiące. Kilkanaście dni temu prokuratura umorzyła postępowanie, twierdząc, że „dowody zostały zebrane bez podstawy prawnej”.
……………………………………
Sprawa "korupcji w Sądzie Najwyższym": Umorzenie było przedwczesne
MARCIN RYBAK16 stycznia 2013

Prowadzone w Krakowie śledztwo - dotyczące podejrzeń o korupcję i płatną protekcję na szczytach wymiaru sprawiedliwości - zostało umorzone przedwcześnie. Taka jest opinia Prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Sprawą zajmowali się funkcjonariusze wrocławskiej delegatury CBA. Zaczęła się przed kilkoma laty od weryfikowania podejrzeń o korupcyjne układy we wrocławskim świecie prawniczym.

Prowadzone w Krakowie śledztwo dotyczące podejrzeń o korupcję i płatną protekcję na szczytach wymiaru sprawiedliwości zostało umorzone przedwcześnie. Taka jest opinia prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Sprawą zajmowali się funkcjonariusze wrocławskiej delegatury CBA. Zaczęła się przed kilkoma laty od weryfikowania podejrzeń o korupcyjne układy we wrocławskim świecie prawniczym.

Przypomnijmy. Pod koniec 2008 roku właśnie we Wrocławiu rozpoczęły się tajne działania, które później stały się operacją specjalną o kryptonimie "Vesper". Współpracę z biurem podjął wrocławski przedsiębiorca Józef Matkowski. Toczył on przed sądem spór cywilny o kilkanaście milionów złotych z byłym partnerem biznesowym.

Po przegraniu sprawy w Sądach Okręgowym i Apelacyjnym, Matkowski otrzymał ofertę "załatwienia" korzystnego dla siebie wyroku w Sądzie Najwyższym. Miał on uwzględnić skargę kasacyjną i uchylić niekorzystne wyroki. Ofertę złożył Matkowskiemu wrocławski prawnik, który skontaktował biznesmena z kolegą z Warszawy. Ten z kolei przedstawił przedsiębiorcę emerytowanemu dziś sędziemu Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten natomiast kontaktował się z jednym z sędziów Sądu Najwyższego.

W ramach operacji "Vesper" wrocławski przedsiębiorca zawiózł sędziego NSA na polowanie do Rosji. Wyjazd, w którym uczestniczył agent biura udający sekretarza biznesmena, był monitorowany przez CBA. Matkowski wręczał też łapówki m.in. prawnikowi z Wrocławia i jego znajomemu z Warszawy.

Strona której szukasz,
zaginęła w naszym przepastnym archiwum. Nasi najlepsi archiwiści właśnie jej szukają! Z nieoficjalnych informacji wynika, że w operacji "Vesper" zebrano materiały, które mogą obciążać jednego z sędziów Sądu Najwyższego. Chociaż nie dotyczy to wprost przyjęcia łapówki. Sędzia miał podjąć się konsultacji, czy skarga kasacyjna złożona w sprawie Matkowskiego jest dobrze napisana. Miał też - rzekomo - powoływać się na swoje możliwości załatwienia korzystnego dla Matkowskiego wyroku u sędziów, którym przydzielono sprawę. Ostatecznie jednak kasację Matkowski przegrał.

Po latach śledztwa - jesienią ubiegłego roku - krakowska Prokuratura Apelacyjna umorzyła je uznając, że materiały operacji "Vesper" nie mogą być uznane za dowód w sprawie. Śledczy ocenili, że zostały zebrane niepraworządnie i nie da się ich wykorzystać do udowodnienia komukolwiek przestępstwa.

Powodem takiej oceny nie były nielegalne działania funkcjonariuszy CBA, ale nieprecyzyjne przepisy ustawy powołującej Biuro i inne prawnicze problemy. Chodziło m.in. o to, czy agenci CBA i ich współpracownicy mają prawo nagrywać swoje spotkania oraz czy te nagrania mogą być uznawane za dowód w śledztwie. Kontrowersje dotyczyły też m.in. tego, czy w 2009 roku były wystarczająco wiarygodne informacje o korupcji, by można było wszczynać akcję "Vesper". Bo operację specjalną można zarządzić tylko wtedy, kiedy tajna służba zdobędzie "wiarygodne" informacje o planowanym przestępstwie i nie da się jej inaczej zweryfikować.

- Prokurator generalny przeanalizował materiały tej sprawi i ocenił, że decyzja o umorzeniu była przedwczesna - mówi jego rzecznik Mateusz Martyniuk. Andrzej Seremet uważa, że przynajmniej część materiałów operacji "Vesper" mogłaby być uznana za dowód w śledztwie.

Co teraz? Zgodnie z prawem krakowskie śledztwo jest umorzone prawomocnie. Prokurator generalny nie ma uprawnień, by wszcząć je na nowo. Może to zrobić tylko ten prokurator, który je umorzył albo jego bezpośredni przełożony. Czyli szef krakowskiej prokuratury. A Andrzej Seremet nic nikomu nie może nakazać.

Co zrobią śledczy z Krakowa tego nie wiadomo. - Nie dostaliśmy jeszcze pisma z Prokuratury Generalnej więc nie komentujemy sprawy - mówi rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie Piotr Kosmaty.
Przypomnijmy, że o wznowienie śledztwa apelował do Andrzeja Seremeta szef CBA Tomasz Wojtunik. - Szef z satysfakcją przyjmuje, że Prokurator Generalny przyjął i podzielił jego argumenty w tej sprawie - mówi rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.
(ZW)

Czytaj też: Wrocław : początek gigantycznej sądowej afery korupcyjnej

Niestety, nie poczytasz, przeczytasz tylko ten komunikat:

Strona której szukasz, zaginęła w naszym przepastnym archiwum. Nasi najlepsi archiwiści właśnie jej szukają!


Robią wszystko aby nie dopuścić do ujawnienia afery, której śledztwo jest jednak co jakiś czas przedłużane:
np.: Po wznowieniu śledztwa w sierpniu 2016 roku, teraz zdecydowano o jego przedłużeniu do maja 2017 roku.
Trudno się w tym celowym galimatiasie materiałowym połapać.
…………..
Korupcja w Sądzie Najwyższym? Śledztwo ruszyło na nowo 22 sierpnia 2016, 13:17 (http://www.tvn24.pl)

Sprawa była dwukrotnie umarzanaPod koniec września 2012 roku Prokuratura Apelacyjna w Krakowie umorzyła śledztwo w sprawie "powoływania się we Wrocławiu, w Warszawie i innych miejscowościach i poza granicami Polski na wpływy w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu i w Sądzie Najwyższym". CZYTAJ WIĘCEJ NA TEMAT TEJ SPRAWYSprawa dotyczyła też "pośrednictwa w załatwieniu korzystnych dla ustalonej osoby orzeczeń sądowych w zamian za korzyści majątkowe i obietnice ich udzielania".Zażalenia CBAPowodem umorzenia były błędy popełnione przez CBA. Zdaniem krakowskich prokuratorów nie wszystkie dowody zebrane przez agentów Biura można było wykorzystać w śledztwie, bowiem zebrano je wbrew przepisom o czynnościach operacyjnych. CBA twierdziło, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Sprawa CBA zaczęła się w czasach, gdy Biurem kierował Mariusz Kamiński. Jego następca – Paweł Wojtunik – złożył zażalenie na decyzję o umorzeniu śledztwa. (http://www.tvn24.pl) (http://www.tvn24.pl)

Ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet przekazał sprawę do ponownego zbadania prokuratorom z Gdańska. Oni także jednak umorzyli postępowanie, mimo że z częścią ich argumentacji nie zgadzała się wtedy Marzena Kowalska - zastępczyni Seremeta nadzorująca pion przestępczości zorganizowanej.Rzecznik prasowy gdańskiej prokuratury Mariusz Marciniak informował wtedy, że umorzenie śledztwa w czterech wątkach związanych z korupcją i powoływaniem się na wpływy, nastąpiło z powodu "braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego" lub "wobec stwierdzenia, iż dana osoba nie popełniła przestępstwa".W ramach śledztwa przesłuchano m.in. osoby, które - na różnych etapach postępowania sądowego - zajmowały się sprawą cywilną toczącą się przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu (to przy okazji tej sprawy miało dojść do korupcji i powoływania się na wpływy), a także uczestników tego postępowania i osoby postronne.Najobszerniejszą część materiału dowodowego w sprawie stanowiły materiały niejawne, w tym uzyskane przez CBA w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych. Prokurator wyjaśniał, że "w świetle obowiązujących obecnie procedur, jak i ugruntowanego już orzecznictwa, nie było możliwe procesowe wykorzystanie wszystkich zebranych dowodów o charakterze niejawnym". Powołując się na tajny charakter materiału dowodowego zebranego przez CBA, prokuratura odmówiła dalszych wyjaśnień.Gdańscy śledczy (w przeciwieństwie do prokuratorów z Krakowa, którzy wcześniej zajmowali się tą sprawą) uznali, że CBA nie złamało prawa przeprowadzając czynności operacyjne. (http://www.tvn24.pl)

Decyzje za ZiobryCBA do Seremeta: Nie zgadzamy się na umorzenie śledztwa ws. korupcji w Sądzie Najwyższym CBA domaga się... czytaj dalej » Gdy ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym został Zbigniew Ziobro, po reorganizacji prokuratury aktami sprawy zajął się Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. 
8 sierpnia zapadła decyzja, że śledztwo ma znowu ruszyć.Sprawa jest skomplikowana, a większość materiałów tajna. 18 sierpnia całość akt trafiła do Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.- Cieszę się, że podjęto na nowo tę sprawę. Mam wrażenie, że poprzednie władze prokuratury w nieuprawniony sposób ją zakończyły. Wznowienie jej jest w dobrze pojętym interesie całego wymiaru sprawiedliwości - mówi portalowi tvn24.pl minister Maciej Wąsik, zastępca koordynatora ds. służb specjalnych, były wiceszef CBA w czasach, gdy Biuro zaczęło rozpracowywać podejrzenia korupcji w SN. (http://www.tvn24.pl)

……………………….
Patryk Jaki: Prokuratura prowadzi "bardzo poważne postępowanie" ws. korupcji w Sądzie Najwyższym
26.05.2017, 13:40 | Aktualizacja: 26.05.2017, 13:42

Prokuratura prowadzi bardzo poważne postępowanie dotyczące korupcji w Sądzie Najwyższym - powiedział w piątek wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. Dodał, że sędzia Trybunału Konstytucyjnego Lech Morawski w "tym zakresie się nie mylił".

W piątek Jaki został zapytany przez dziennikarza o słowa sędziego TK Lecha Morawskiego, który miał mówić podczas debaty w Oksfordzie 9 maja m.in., że "ma dowody na korupcję w Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym".

o nie jest żadna tajemnica, że prokuratura toczy bardzo poważne postępowanie dotyczące korupcji w Sądzie Najwyższym; w tym zakresie sędzia Morawski się nie mylił. Jeżeli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, to za tę sprawę przeprosił i uważam ją za zamkniętą - oświadczył Jaki.

Możliwy pozew I prezes Sądu Najwyższego wobec Lecha Morawskiego z TK. "Sędziom SN należą się przeprosiny"
Wobec nieporozumienia, jakie powstało wokół mojego wystąpienia podczas debaty naukowej w Oxfordzie, odnosząc się do krytycznych głosów, aby zakończyć dalszą dyskusję na ten temat, tych, którzy czują się urażeni albo zgłaszają wątpliwości co do formy i treści mojej wypowiedzi, przepraszam - napisał w połowie maja Morawski w oświadczeniu. Prezes TK Julia Przyłębska podkreślała, że sędzia wskazał, iż użyty przez niego termin "corruption" odnosił się nie do "łapownictwa", ale do "zepsucia, demoralizacji".

Jest pewien problem w polskich mediach związany z nierównowagą w traktowaniu członków tego samego organu. Proszę sobie teraz wyobrazić sytuację że sędzia Morawski np. przez radio (....) apeluje do wszystkich obywateli, żeby stawili się na marszu PiS przeciwko PO. Co był się wtedy działo, co by TVN wtedy powiedział, ja już to widzę - mówił Jaki.

Problem polega tylko na tym, że dokładnie tak samo zachował się sędzia Rzepliński i nie widziałem żadnej awantury w tym zakresie. Jeżeli stawia się komuś zarzuty dotyczące tego że wygłaszał gdzieś opinię które mogą być uznane za to że ma poglądy polityczne, ok można stawiać takie zarzut tylko proszę o równowagę. Proszę wtedy postawić taki zarzut sędziemu Rzeplińskiemu, prezesowi TK który przez radio nawoływał do wzięcia udziału w marszu opozycji politycznej - oświadczył.

Sędzia Morawski, jak każdy ma swoje wady, ale sędzia Morawski nie napisał niekonstytucyjnej ustawy dla Platformy Obywatelskiej, od której zaczęła się cała awantura w Trybunale Konstytucyjnym. Dlatego ja proszę tylko o elementarną uczciwość. Sędzia Rzepliński to jest jeden z tych ludzi którzy napisali niekonstytucyjną ustawę dla partii politycznej od której zaczęła się cała awantura w Polsce o TK - dodał Jaki.

Prokuratura w Lublinie prowadzi śledztwo dotyczące powoływania się na wpływy w SN i Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu. W 2012 r. "Gazeta Polska" pisała, że "jedną z kluczowych postaci tej afery jest sędzia SN (...), dobry znajomy prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta". Gazeta podała nazwiska sędziów, którzy - według niej - byli przedmiotem operacji specjalnej CBA o kryptonimie "Alfa". Pisano m.in., że jeden z sędziów SN miał pomóc rozpracowywanemu przez CBA pośrednikowi w napisaniu pisma procesowego do SN, które inny sędzia SN - po kontakcie z tym pośrednikiem - przyjął potem do rozpoznania przez SN.

Wskazani sędziowie SN zaprzeczyli wtedy zarzutom "GP". Pierwszy prezes SN Stanisław Dąbrowski (zmarł w 2014 r.) oraz szef i sędziowie Izby Cywilnej SN wyrażali "oburzenie oraz zdecydowany protest przeciwko bezpodstawnemu pomawianiu" sędziów SN o działania korupcyjne. Oświadczyli, że "zawarte w doniesieniach prasowych spekulacje, pełne sprzeczności i niedomówień, nieprawdziwe i niemające pokrycia w faktach, w sposób niedopuszczalny podważają autorytet sędziów i zaufanie do najwyższego organu wymiaru sprawiedliwości w Polsce".

Sędzia TK Lech Morawski bije się w piersi po swoim wystąpieniu w Oxfordzie: Przepraszam
Dąbrowski mówił, że taka pomoc sędziego SN, o której piszą media, byłaby "naganna i uzasadniałaby ściganie dyscyplinarne". Jego zdaniem sprawa wynikła z tego, że "pewien pan przegrał sprawę w SN i poszedł do CBA zawiadamiając, że dał łapówkę osobie lub osobom podającym się za pośredników w kontaktach z sędziami, a mimo to przegrał sprawę".

W 2015 r. Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku umorzyła śledztwo w zasadniczej części. Uznano, że nie można wykorzystać procesowo materiałów zebranych w ramach czynności operacyjno-rozpoznawczych przez CBA. Wskazywały one, że na przełomie 2008 i 2009 r., w związku z procesem cywilnym prowadzonym przez sąd we Wrocławiu doszło do korupcji i powoływania się na wpływy w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu i SN. Umorzone śledztwo w sierpniu 2016 r. podjęto na nowo i przekazano wydziałowi Prokuratury Krajowej w Lublinie ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji.
…..
Wyjaśnijmy sobie raz na zawsze na czym polega zasada niezawisłości sędziów

Niezawisłość sędziowska – konstytucyjna zasada wymiaru sprawiedliwości, zgodnie z którą sędzia rozstrzygając sprawę podlega wyłącznie Konstytucji i ustawom, nie podlega żadnym naciskom i żadnym zależnościom z zewnątrz, szczególnie ze strony władzy wykonawczej. Niezawisłość jest niezależnością sędziego w orzekaniu, nie oznacza natomiast braku podporządkowania służbowego. Wymaga jednakże, aby kontrola prawidłowości orzeczenia należała wyłącznie do innego sądu i odbywała się w trybie określonym prawem[1].
Według Trybunału Konstytucyjnego[2] na niezawisłość sędziowską składają się następujące elementy:

• bezstronność w stosunku do uczestników postępowania,
• niezależność wobec organów (instytucji) pozasądowych,
• samodzielność sędziego wobec władz i innych organów sądowych,
• niezależność od wpływu czynników politycznych, zwłaszcza partii politycznych,
• wewnętrzna niezależność sędziego[3].

Dbałość o niezawisłość sędziów i niezależność sądów uzasadnia się interesem ogółu społeczeństwa. Ma ona zapewniać stabilność w wykonywaniu funkcji wymiaru sprawiedliwości bez względu na zmiany, jakie mogą zachodzić w organach władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Nieusuwalność z urzędu[edytuj | edytuj kod]

Sędzia w Polsce powoływany jest na urząd dożywotnio, można go pozbawić tego stanowiska wyłącznie orzeczeniem sądu.

Nieusuwalność sędziego i dożywotnie powołanie gwarantuje, że sędzia będzie niezależny od nacisków z zewnątrz, mogąc nieskrępowanie orzekać zgodnie z własnym sumieniem, wskazaniami wiedzy, doświadczeniem życiowym oraz literą prawa. Sędzia może być pewny, iż nawet jeśli wyda wyrok niekorzystny bądź dla organów władzy wykonawczej czy ustawodawczej, bądź dla osób wpływowych, nie zostanie usunięty za to z urzędu.

Dożywotnie powołanie, rozumiane jako niekadencyjność, gwarantuje również, iż sędzia swoimi orzeczeniami nie „pracuje na kolejną kadencję”, czyli nie wydaje rozstrzygnięć, które miałyby zaskarbić mu poparcie.

Nieprzenoszalność[edytuj | edytuj kod]

Aby środkiem nacisku na sędziego nie była groźba przeniesienia na inne stanowisko lub do innej siedziby, Konstytucja gwarantuje, że przeniesienie takie może odbyć się tylko za zgodą sędziego, a w braku jego zgody, tylko na podstawie orzeczenia sądu i tylko w przypadkach określonych w ustawie, chyba że nastąpią zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych (art. 180 ust. 2 i 5 Konstytucji RP). Zasada ta jest skonkretyzowana np. w art. 75-78a Prawa o ustroju sądów powszechnych[4].

Immunitet sędziowski[edytuj | edytuj kod]

Zgodnie z art. 181 Konstytucji RP, sędzia nie może być, bez uprzedniej zgody sądu dyscyplinarnego określonego w ustawie, pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności.

Sędzia nie może być zatrzymany lub aresztowany, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa, jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania (czyli w celu np. ustalenia tożsamości, zdjęcia odcisków palców, zbadania trzeźwości). O zatrzymaniu niezwłocznie powiadamia się prezesa właściwego miejscowo sądu, który może nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego.

W stosunku do przestępstw jest to więc tzw. immunitet formalny, czyli uniemożliwiający pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności bez zgody sądu dyscyplinarnego.

W odniesieniu do wykroczeń sędzia sądu powszechnego posiada immunitet materialny, czyli uchylający karalność za wykroczenie. Zgodnie bowiem z art. 81 Prawa o ustroju sądów powszechnych za wykroczenia sędzia odpowiada wyłącznie dyscyplinarnie. Przepis ten stosuje się także do sędziów wojewódzkich sądów administracyjnych (art. 29 Prawa o ustroju sądów administracyjnych[5]). W związku z tym, odmowa przyjęcia mandatu jest obowiązkiem sędziego, a niewykonanie tego obowiązku może oznaczać chęć uniknięcia odpowiedzialności dyscyplinarnej za dane wykroczenie, przez co samo w sobie jest przewinieniem dyscyplinarnym. Jednakże art. 81 § 3 Prawa o ustroju sądów powszechnych przewiduje wyjątek w przypadku ukarania mandatem karnym za wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji. Przyjęcie mandatu gotówkowego lub uiszczenie grzywny nałożonej mandatem zaocznym jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności za wykroczenie.

Immunitet i nietykalność gwarantują, iż sędzia będzie wolny od nacisków i szykan oraz szantażu i prowokacji, w szczególności pochodzących od osób niezadowolonych z jego rozstrzygnięć.

Zakaz określonej działalności publicznej[edytuj | edytuj kod]

Sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 178 ust. 3 Konstytucji RP).

Zakaz dodatkowego zatrudnienia[edytuj | edytuj kod]

Zgodnie z art. 86 § 1 i 2 Prawa o ustroju sądów powszechnych (w związku z art. 29 Prawa o ustroju sądów administracyjnych i art. 70 § 1 Prawa o ustroju sądów wojskowych[6]) oraz art. 44 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym[7] (w związku z art. 49 Prawa o ustroju sądów administracyjnych), sędzia nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia, ani innego zajęcia (również nieodpłatnego) bądź sposobu zarobkowania, które przeszkadzałoby w pełnieniu obowiązków sędziego, mogło osłabiać zaufanie do jego bezstronności lub przynieść ujmę godności urzędu sędziego. Ta zasada nie dotyczy stanowisk naukowych i dydaktycznych oraz zajęć, które nie będą przeszkadzać w pełnieniu funkcji sędziego. O zamiarze podjęcia takiego zatrudnienia sędzia powiadamia prezesa właściwego sądu, który może się temu sprzeciwić. Na wniosek sędziego sprawę rozstrzyga ostatecznie kolegium właściwego sądu.

Sędzia nie może być członkiem zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej spółki prawa handlowego, członkiem zarządu, rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej spółdzielni, być członkiem zarządu fundacji prowadzącej działalność gospodarczą. Nie może też prowadzić działalności gospodarczej, czy to sam, czy wspólnie z innymi osobami, ani zarządzać taką działalnością, lub być przedstawicielem przedsiębiorcy. Sędziemu nie wolno również posiadać w spółce prawa handlowego więcej niż 10% akcji lub udziały przedstawiające więcej niż 10% kapitału zakładowego.

W związku z tymi ograniczeniami Konstytucja RP gwarantuje sędziom warunki pracy oraz wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków (art. 178 ust. 2).


POLITYKA ŚWIATOWA OKRYTA HAŃBĄ
(autorskim okiem)

Dzisiaj, już bardzo wyraźnie i jasno mówi się w całej polityce światowej, że ten kto jest niewygodny lub z jakiegoś politycznego względu niebezpieczny, musi zostać usunięty, (czytaj: zgładzony).

Czyż nie bardziej po ludzku, o wiele lepiej i w pełni demokratycznie, nie byłoby powrócić do zgodnej z prawem i wymierzanej w sądach kary śmierci?, - do powrotu, której nawołuję publicznie od początku mej działalności publicystycznej do dnia dzisiejszego włącznie i dalej jeszcze. Stosowanie bezprawnego dzisiaj, a jednak „legalnego” usuwania (zgładzania) ludzi, jest formą zwyczajnego bezwzględnego publicznie częściowo skrywanego jeszcze ich mordowania, a w przypadku usunięcia grupy ludzi, równie bezwzględnym ludobójstwem. Wyjątkiem jest tutaj otwarta wojna, chociaż czy słusznie?

Jeżeli politycznie można bezprawnie z jednej, ale legalnie z drugiej strony mordować ludzi, jednoznacznie oznacza to, że politycy mogą robić wszystko absolutnie bezkarnie, o czym zaświadcza część polskiego politycznego świata sędziowskiego i prawniczego (zupełnie wyjątkowej- bo bolszewicko komunistycznej kasty), która to zupełnie wyjątkowa kasta mimo konstytucyjnego zakazu brania udziału w jakichkolwiek działaniach politycznych, wbrew konstytucji, - na którą tak często się powołuje, - tak właśnie czyni publicznie, jak i medialnie. Stąd przestępcy w Polsce otrzymują od nich zielone światło do swoich przestępczych działań, w które wpisuje się doskonale ta zupełnie nadzwyczajna kasta, której przedstawiciele w owych przestępstwach sami biorą czynny udział publiczno-medialny! Do kiedy jeszcze z oburzeniem pytają Polacy?

NASZA BLISKA PRZYSZŁOŚĆ, KTÓRĄ WARTO POZNAĆ JUŻ TERAZ

23.12.2019 / 16:00

PGE rewolucjonizuje zieloną energię

Podwodny robot, instalacje hybrydowe przekształcające energię z farm wiatrowych do produkcji wodoru, nowatorski system chroniący ptaki przed zderzeniem z wiatrakami czy kontenerowy magazyn energii – to tylko niektóre z innowacyjnych projektów, w które inwestuje PGE Energia Odnawialna, spółka z Grupy Kapitałowej PGE.

Polska energetyka stoi na progu gigantycznych zmian. Węgiel choć nadal dominujący, będzie w ciągu najbliższych lat w coraz większym stopniu zastępowany przez energetykę odnawialną (OZE). Powstaną gigantyczne farmy wiatrowe na Bałtyku, rozwijany na masową skalę będzie także program fotowoltaiczny (PV). Liderem w tej rewolucji technologicznej, dzięki której, poprawiając efektywność energetyczną uda się zredukować emisję CO2 i sprostać wymaganiom określonym w projekcie „Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku” chce być Grupa Kapitałowa PGE. Już dziś należąca do niej spółka PGE Energia Odnawialna jest największym producentem zielonej energii w Polsce. Swoją dominującą pozycję zamierza umocnić budując w ciągu dekady nawet 2,5 GW w instalacjach PV.
To nie jedyne plany PGE Energii Odnawialnej. Spółka ma ambicje być również liderem we wprowadzaniu innowacyjnych, prototypowych rozwiązań w dziedzinie OZE.

Energia z beskidzkiej baterii
Najnowszym przedsięwzięciem spółki jest budowa nowoczesnego kontenerowego magazynu energii o mocy 500 kW i pojemności 750 kWh na Górze Żar w Beskidach. Powstanie on do końca maja przyszłego roku, tuż obok istniejącej i należącej do PGE Energia Odnawialna farmy fotowoltaicznej.
Ten projekt badawczo-rozwojowy, realizowany we współpracy z CIM-mes Projekt, spółką specjalizującą się w wykonywaniu wysoko wyspecjalizowanych obliczeń inżynieryjnych, jest odpowiedzią na potrzeby rynku. Obecnie można zaobserwować stały wzrost zainstalowanej mocy w odnawialnych źródłach energii, jak energia wiatrowa, czy słoneczna, co wymaga opracowania nowych metod stabilizacji pracy sieci elektroenergetycznych, a w szczególności sieci średniego napięcia – mówi Arkadiusz Sekściński, p.o. prezesa PGE Energia Odnawialna.
Magazyn będzie się składał z dwóch kontenerów z układem w technologii litowo-żelazowo-fosforanowej i przekształtnika, który zamienia prąd stały w zmienny. Cały mechanizm do budowy nowoczesnego magazynu, a także stacji transformatorowej, dostarczy specjalizująca się w takich zamówieniach spółka My-Soft.
Po uruchomieniu, system zostanie włączony do sieci średniego napięcia i poddany testom pod kątem współpracy z infrastrukturą elektroenergetyczną. Umożliwi to opracowanie modelu rozliczeń z Operatorem Sieci Dystrybucyjnej.

Produkcja z najczystszego paliwa świata
Energetyka wiatrowa to jeden z najważniejszych sektorów działalności PGE Energia Odnawialna. Posiada ona 14 farm wiatrowych o łącznej mocy zainstalowanej 550 MW. W przyszłym roku zostanie oddana do użytku kolejna inwestycja w województwie zachodniopomorskim, które zwiększą dotychczasowe moce o 97 MW.
W kręgu zainteresowań spółki jest jednak nie tylko stawianie nowych wiatraków. Równolegle prowadzi ona kilka projektów badawczo-rozwojowych.
Jednym z nich jest hybrydowa instalacja oparta o koncepcję power-to-gas (P2G). Ta nadal młoda i będąca na etapie rozwoju technologia umożliwiająca wykorzystanie nadmiaru energii z farm wiatrowych do produkcji wodoru, która po raz pierwszy pojawiła się kilkanaście lat temu, m.in. w Danii, Holandii i w Niemczech.
Jednakże projekt, który realizuje konsorcjum naukowo-przemysłowe, w skład którego wchodzą PGE Energia Odnawialna, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu i Bałtyckie Centrum Transferu Technologii, należące do Grupy Kapitałowej Sescom, jest bardziej złożony i nowatorski.
W pierwszej kolejności konsorcjum zamierza zbudować podstawową aparaturę produkującą mieszaninę biometanu i syngazu (pochodzącego z reakcji wodoru i dwutlenku węgla), który docelowo trafi do sieci gazowej. Następnie – po wykonaniu rozruchów próbnych – podłączone zostaną kolejne moduły elektrolizera, których zadaniem będzie produkcja czystego, „zielonego” wodoru do wykorzystania np. w celach transportowych.
Komercyjne wdrożenie hybrydowej instalacji opartej o koncepcję P2G stworzy spółce możliwość zwiększenia przychodów ze sprzedaży zmagazynowanej nadwyżki energii elektrycznej wytworzonej w dolinie nocnej. Co ważne projekt ma szanse na dodatkowe dofinansowanie, ponieważ zgłosiliśmy go do konkursu organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju – mówi Arkadiusz Sekściński, p.o. prezesa PGE Energia Odnawialna.

Skaner, który pomoże przewidzieć awarie
Kolejny projekt związany z energią wiatrową może przynieść spółce oszczędności związane z remontami. Do tego przedsięwzięcia wykorzystana zostanie technologia laserowa, która umożliwi zdalną i, co najważniejsze, precyzyjną ocenę stanu technicznego łopat turbin wiatrowych, co pozwoli z wyprzedzeniem zapobiec kosztownym usterkom. Projekt jest realizowany z firmą Scanway, która równolegle prowadzi prace nad polskim satelitą do obserwacji Ziemi. Scanway jest również startupem z portfela inwestycyjnego PGE Ventures – funduszu CVC utworzonego w strukturach Grupy Kapitałowej PGE – któremu zespół inwestycyjny zaufał jeszcze na początku 2018 roku.
Współpraca z firmą Scanway to dowód na to, że Grupa Kapitałowa PGE, lider branży energetycznej w Polsce, jest otwarta na nowoczesne technologie i innowacyjne rozwiązania, które przyczyniają się do jej rozwoju. Być może, już niedługo, będziemy realizować z tym startupem kolejny projekt. Spółka pracuje bowiem nad możliwością laserowej inspekcji składu pierwiastkowego węgla. Z takiego rozwiązania – które może sprawdzić się w naszych kopalniach – korzysta już amerykańska agencja kosmiczna NASA m.in. podczas wypraw na Marsa – mówi Paweł Śliwa, wiceprezes zarządu ds. innowacji PGE Polskiej Grupy Energetycznej.
Za pomocą lasera spółka chce również uzyskiwać dane, pozwalające na optymalne ustawienie gondoli turbiny względem wiatru. Pozwoli to zarówno podnieść efektywność produkcji energii, jak i zminimalizować obciążenia głównych komponentów wiatraka. Według wstępnych założeń dzięki temu rozwiązaniu uda się zwiększyć produktywność elektrowni nawet o 2–3 proc.

System chroniący ptaki przed wiatrakami
To nie koniec innowacji. Na terenie dwóch farm wiatrowych – FW Kisielice i FW Lotnisko PGE Energia Odnawialna pracuje nad wprowadzeniem systemu chroniącego ptaki przed zderzeniem z turbinami. Partnerem przedsięwzięcia jest renomowana spółka Bioseco. Na czym ma polegać ochrona? Dane pochodzące z kamer wizyjnych oraz radaru będą używane do automatycznej identyfikacji ptaków, katalogowania ich poszczególnych gatunków, śledzenia torów lotu. Co najważniejsze, aparatura będzie w stanie wykryć ptactwo z odległości 500 m od turbiny. W momencie, gdy zwierzęta znajdą się w strefie buforowej – mniej niż 300 m od wiatraka, turbina wyłączy się automatycznie i uruchomi ostrzegawczą sygnalizację świetlną. Nieprzypadkowo pilotaż odbywa się na wyżej wspominanych farmach. W ich okolicy siedliska mają bowiem m.in. bieliki, orliki krzykliwe, żurawie, błotniaki stawowe i bociany białe.
Polska energetyka stoi na progu gigantycznych zmian. Węgiel choć nadal dominujący, będzie w ciągu najbliższych lat w coraz większym stopniu zastępowany przez energetykę odnawialną (OZE). Powstaną gigantyczne farmy wiatrowe na Bałtyku, rozwijany na masową skalę będzie także program fotowoltaiczny (PV). Liderem w tej rewolucji technologicznej, dzięki której, poprawiając efektywność energetyczną uda się zredukować emisję CO2 i sprostać wymaganiom określonym w projekcie „Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku” chce być Grupa Kapitałowa PGE. Już dziś należąca do niej spółka PGE Energia Odnawialna jest największym producentem zielonej energii w Polsce. Swoją dominującą pozycję zamierza umocnić budując w ciągu dekady nawet 2,5 GW w instalacjach PV.
To nie jedyne plany PGE Energii Odnawialnej. Spółka ma ambicje być również liderem we wprowadzaniu innowacyjnych, prototypowych rozwiązań w dziedzinie OZE.

Energia z beskidzkiej baterii
Najnowszym przedsięwzięciem spółki jest budowa nowoczesnego kontenerowego magazynu energii o mocy 500 kW i pojemności 750 kWh na Górze Żar w Beskidach. Powstanie on do końca maja przyszłego roku, tuż obok istniejącej i należącej do PGE Energia Odnawialna farmy fotowoltaicznej.
Ten projekt badawczo-rozwojowy, realizowany we współpracy z CIM-mes Projekt, spółką specjalizującą się w wykonywaniu wysoko wyspecjalizowanych obliczeń inżynieryjnych, jest odpowiedzią na potrzeby rynku. Obecnie można zaobserwować stały wzrost zainstalowanej mocy w odnawialnych źródłach energii, jak energia wiatrowa, czy słoneczna, co wymaga opracowania nowych metod stabilizacji pracy sieci elektroenergetycznych, a w szczególności sieci średniego napięcia – mówi Arkadiusz Sekściński, p.o. prezesa PGE Energia Odnawialna.
Magazyn będzie się składał z dwóch kontenerów z układem w technologii litowo-żelazowo-fosforanowej i przekształtnika, który zamienia prąd stały w zmienny. Cały mechanizm do budowy nowoczesnego magazynu, a także stacji transformatorowej, dostarczy specjalizująca się w takich zamówieniach spółka My-Soft.
Po uruchomieniu, system zostanie włączony do sieci średniego napięcia i poddany testom pod kątem współpracy z infrastrukturą elektroenergetyczną. Umożliwi to opracowanie modelu rozliczeń z Operatorem Sieci Dystrybucyjnej.

Produkcja z najczystszego paliwa świata
Energetyka wiatrowa to jeden z najważniejszych sektorów działalności PGE Energia Odnawialna. Posiada ona 14 farm wiatrowych o łącznej mocy zainstalowanej 550 MW. W przyszłym roku zostanie oddana do użytku kolejna inwestycja w województwie zachodniopomorskim, które zwiększą dotychczasowe moce o 97 MW.
W kręgu zainteresowań spółki jest jednak nie tylko stawianie nowych wiatraków. Równolegle prowadzi ona kilka projektów badawczo-rozwojowych.
Jednym z nich jest hybrydowa instalacja oparta o koncepcję power-to-gas (P2G). Ta nadal młoda i będąca na etapie rozwoju technologia umożliwiająca wykorzystanie nadmiaru energii z farm wiatrowych do produkcji wodoru, która po raz pierwszy pojawiła się kilkanaście lat temu, m.in. w Danii, Holandii i w Niemczech.
Jednakże projekt, który realizuje konsorcjum naukowo-przemysłowe, w skład którego wchodzą PGE Energia Odnawialna, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu i Bałtyckie Centrum Transferu Technologii, należące do Grupy Kapitałowej Sescom, jest bardziej złożony i nowatorski.
W pierwszej kolejności konsorcjum zamierza zbudować podstawową aparaturę produkującą mieszaninę biometanu i syngazu (pochodzącego z reakcji wodoru i dwutlenku węgla), który docelowo trafi do sieci gazowej. Następnie – po wykonaniu rozruchów próbnych – podłączone zostaną kolejne moduły elektrolizera, których zadaniem będzie produkcja czystego, „zielonego” wodoru do wykorzystania np. w celach transportowych.
Komercyjne wdrożenie hybrydowej instalacji opartej o koncepcję P2G stworzy spółce możliwość zwiększenia przychodów ze sprzedaży zmagazynowanej nadwyżki energii elektrycznej wytworzonej w dolinie nocnej. Co ważne projekt ma szanse na dodatkowe dofinansowanie, ponieważ zgłosiliśmy go do konkursu organizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju – mówi Arkadiusz Sekściński, p.o. prezesa PGE Energia Odnawialna.

Skaner, który pomoże przewidzieć awarie
Kolejny projekt związany z energią wiatrową może przynieść spółce oszczędności związane z remontami. Do tego przedsięwzięcia wykorzystana zostanie technologia laserowa, która umożliwi zdalną i, co najważniejsze, precyzyjną ocenę stanu technicznego łopat turbin wiatrowych, co pozwoli z wyprzedzeniem zapobiec kosztownym usterkom. Projekt jest realizowany z firmą Scanway, która równolegle prowadzi prace nad polskim satelitą do obserwacji Ziemi. Scanway jest również startupem z portfela inwestycyjnego PGE Ventures – funduszu CVC utworzonego w strukturach Grupy Kapitałowej PGE – któremu zespół inwestycyjny zaufał jeszcze na początku 2018 roku.
Współpraca z firmą Scanway to dowód na to, że Grupa Kapitałowa PGE, lider branży energetycznej w Polsce, jest otwarta na nowoczesne technologie i innowacyjne rozwiązania, które przyczyniają się do jej rozwoju. Być może, już niedługo, będziemy realizować z tym startupem kolejny projekt. Spółka pracuje bowiem nad możliwością laserowej inspekcji składu pierwiastkowego węgla. Z takiego rozwiązania – które może sprawdzić się w naszych kopalniach – korzysta już amerykańska agencja kosmiczna NASA m.in. podczas wypraw na Marsa – mówi Paweł Śliwa, wiceprezes zarządu ds. innowacji PGE Polskiej Grupy Energetycznej.
Za pomocą lasera spółka chce również uzyskiwać dane, pozwalające na optymalne ustawienie gondoli turbiny względem wiatru. Pozwoli to zarówno podnieść efektywność produkcji energii, jak i zminimalizować obciążenia głównych komponentów wiatraka. Według wstępnych założeń dzięki temu rozwiązaniu uda się zwiększyć produktywność elektrowni nawet o 2–3 proc.

System chroniący ptaki przed wiatrakami
To nie koniec innowacji. Na terenie dwóch farm wiatrowych – FW Kisielice i FW Lotnisko PGE Energia Odnawialna pracuje nad wprowadzeniem systemu chroniącego ptaki przed zderzeniem z turbinami. Partnerem przedsięwzięcia jest renomowana spółka Bioseco. Na czym ma polegać ochrona? Dane pochodzące z kamer wizyjnych oraz radaru będą używane do automatycznej identyfikacji ptaków, katalogowania ich poszczególnych gatunków, śledzenia torów lotu. Co najważniejsze, aparatura będzie w stanie wykryć ptactwo z odległości 500 m od turbiny. W momencie, gdy zwierzęta znajdą się w strefie buforowej – mniej niż 300 m od wiatraka, turbina wyłączy się automatycznie i uruchomi ostrzegawczą sygnalizację świetlną. Nieprzypadkowo pilotaż odbywa się na wyżej wspominanych farmach. W ich okolicy siedliska mają bowiem m.in. bieliki, orliki krzykliwe, żurawie, błotniaki stawowe i bociany białe.
Projekt potrwa dwa lata. Jeśli system zda egzamin, zostanie zamontowany na innych farmach wiatrowych. Rozwiązanie to nie tylko przyniesie spółce oszczędności, bo nie będzie musiała ponosić kosztów związanych z okresowym wyłączaniem elektrowni w trakcie migracji ptaków, ale przede wszystkim pozytywnie wpłynie na utrzymanie cennej bioróżnorodności na terenach farm.

Robot w służbie elektrowni wodnej
Nowatorskie rozwiązania spółka wprowadza też w hydroenergetyce. Już niedługo na wyposażenie należących do PGE Energia Odnawialna elektrowni wodnych trafi Mini Guardian – niewielki, półmetrowy robot podwodny z sonarem, kamerami i reflektorami.
Dzięki niemu będzie możliwe dokładne filmowanie i fotografowanie wybranych, nawet najtrudniej dostępnych urządzeń znajdujących się pod wodą.
Robot usprawni prace związane z kontrolą stanu technicznego elektrowni. Do tej pory monitoring niektórych elementów prowadziła wynajęta grupa nurków. Mini Guardian te same zadania będzie realizował sprawniej, a przede wszystkim taniej i precyzyjniej.
Jednocześnie w Elektrowni Wodnej Oława trwają prace nad innym rozwiązaniem – systemem pomiarowym do monitorowania stanu technicznego przekładni hydrozespołu (tzw. Structural Health Monitoring System, SHM).
Bazując na zestawie czujników oraz światłowodzie umożliwi on obsłudze elektrowni bieżącą obserwację stanu technicznego urządzenia. Dzieki dostępowi do danych historycznych, będzie też możliwa dogłębna analiza trendów. Dodatkowo, wprowadzone zostaną poziomy alarmowe, które pozwolą z wystarczającym wyprzedzeniem reagować na niepokojące symptomy.

Samochody zasilane zieloną energią
Nowoczesne projekty PGE Energia Odnawialna realizuje nie tylko we własnych obiektach. Współpracując z należącą do Grupy Kapitałowej PGE spółką PGE Nowa Energia, zaangażowała się również w rozwój elektro mobilności. Dzięki podpisanej w październiku 2019 r. umowie, PGE Nowa Energia stała się pierwszym w Polsce operatorem stacji ładowania samochodów elektrycznych, który zapewnia swoim klientom w pełni ekologiczne zasilanie.
Grupa PGE inwestuje w rozwój elektro mobilności. To jeden z kluczowych obszarów naszej strategii, który wpisuje się w nasze kompleksowe działania na rzecz rozwiązań przyjaznych środowisku – powiedział Paweł Śliwa, wiceprezes PGE ds. innowacji.
Obecnie spółka dysponuje ponad 60 stacjami ładowania w 19 miastach w Polsce. Do końca 2020 r. ich liczba ma się zwiększyć do 200 punktów.
Agnieszka Pruszkowska-Jarosz
…………
ZW / MÓJ KOMENTARZ
A przecież to tylko niektóre z setek, czy nawet tysięcy, podejmowanych w kraju wielorakich inwestycji przez Zjednoczoną rządową Prawicę.

……………………………………………………………………
"Jak cyniczną trzeba być świnią...". Ostry wpis Wildsteina o PO
DoRzeczy Online
14.02.2020


© PAP / Rafał Guz Dawid Wildstein
Dawid Wildstein w ostrych słowach odniósł się do ostatnich działań zwolenników Kidawy-Błońskiej, którzy w skandaliczny sposób zakłócali ostatnie wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy.

"Przypomnę bo warto. Patrzę na wykrzywione nienawiścią gęby wyjące "ty ch***" podczas przemówienia Dudy. Myślę jak cyniczną swinią trzeba być by takich ludzi wozić po kraju, żeby udawali "miejscowych". Patrzę jak Kidawa im gratuluję. Większego hejtu i bydła niż PO- w 3 RP nie było" – napisał dziennikarz na Twitterze.

W kolejnym swoim wpisie Wildstein zaczął wymieniać następne grzechy Platformy i jej zwolenników.

"To jedziemy dalej. Życzenie innym śmierci. Kpiny z tragicznej śmierci. Grożenie dzieciom i rodzinie (Wielguckiego albo politykom PO, którzy przeszli do PiS) Ataki na kobiety, także fizyczne (Niesiołowski etc). Wożenie po Polsce żeby wyzywać od ch****. Gdyby ktoś szukał chamstwa.." – wyliczał.

Incydent podczas uroczystości w Pucku
Przypomnijmy, że w miniony poniedziałek prezydent Andrzej Duda wziął udział w ceremonii z okazji 100. rocznicy Zaślubin Polski z Morzem w Pucku. Jego przemowę zakłóciła grupa osób, która stała nieopodal sceny. Demonstrujący nie tylko wygwizdali prezydenta i pokrzykiwali, ale także obrzucali go wulgarnymi. Jeden z manifestantów pozwolił sobie na okrzyki "Duda, ty ch***".

Chwilę później z tymi osobami spotkała się Małgorzata Kidawa-Błońska. Kandydatka KO na prezydenta została przez nie powitana z głośnym aplauzem.

Politycy partii rządzącej domagali się przeprosin od Kidawy-Błońskiej z poniedziałkowy incydent i bratanie się z "zadymiarzami". Słowo "przepraszam" jednak nie padło.

ZW / Dookreślenia wyrazów niekoniecznie w pełni rozumianych:

- Cynizm
– postawa etyczna, charakteryzująca się nieuznawaniem i podważaniem wartości i norm obowiązujących w danym środowisku. Cynizm wiąże się z negatywnym poglądem na naturę ludzką. Zgodnie z tym uznaje, że jednostki dążą do realizacji swoich interesów i wątpi w autentyczność altruistycznych motywów działań.
- Altruizm - Polega on na dobrowolnym ponoszeniu pewnych kosztów przez jednostkę na rzecz innej jednostki lub grupy, przeciwstawne zachowaniu egoistycznemu. Zachowania altruistyczne mogą występować zarówno wśród ludzi, jak i w obrębie innych gatunków biologicznych. Jest to podstawowe pojęcie socjobiologii.
- Socjobiologia – syntetyczna dyscyplina naukowa, której celem jest wyjaśnianie zachowań społecznych, także zachowań Homo sapiens, poprzez rozpatrywanie ich w kontekście działania doboru naturalnego jako mechanizmu działającego na poziomie organizmu lub poszczególnych genów (egoizm genetyczny).
….
ZW / Poniżej w „Okiem Marketingu” trochę szerzej potraktuję nie tylko cynizm wyżej wspomniany, ale także inne formy nieuczciwości, szalbierstw i innych niegodziwości jakimi posługuje się totalna opozycja w Polsce, które nie mają nic wspólnego z istniejącą prawdą we wszelkich sprawach przez nich publicznie rozprawianych.

OKIEM MARKETINGU
=============================================================


OCZY MARKETINGU

Zrozumieć DIABELSKI MARKETING, oznacza: WYGRAĆ ŻYCIE

(A przecież to takie proste, - wystarczy tylko chcieć, by wszystkie Marketingowe życiowe pozytywy na stałe u siebie mieć)

Tak , jak dzieją się w rzeczywistości naszej snujące się i otaczające nas od zawsze w sposób ciągły siły natury mieszane z nieplanowanymi wszelakimi naszymi codziennymi sprawami, tak podąża z nimi równocześnie i towarzyszy im nierozerwalnie diabelski wprost Marketing w większym i należnym mu wymiarze, w ogóle niemal przez nas niezauważalny. Dlatego diabelski, że jest wszędzie i może wszystko, przy stosowaniu prawdy absolutnej.
Ale po kolei.

Raj jest tylko jeden…

Pan Bóg długo myślał jak samej tworzonej wówczas naturze ale też tworzonemu człowiekowi wytłumaczyć, co będzie dla nich dobre, a co złe. Wyszło na to, że zdecydował się na stworzenie dwóch stron ziemskiego świata i tę dobrą i tę złą, by obie mogły dobro ze złem porównywać i to co dobre z niego do życia wybierać i dobrem zło zwyciężać. Nie wziął pod uwagę, że to nie dobro, ale zło będzie się w świecie tym szatańsko panoszyć. Bo już od zarania dziejów tego świata, już w niebieskim raju, zło, czyli szatan dał o sobie znać i dobru nie miał zamiaru ustępować. Tak też przeniosło się to na ziemię, do dzisiaj przetrwało i pozostanie do końca życia na ziemi.

Prawica. Po prawicy, z założenia już po lepszej stronie tworzonego Świata Pan Bóg umieścił Syna swojego Jezusa z Nazaretu i za tę stronę Świata uczynił go odpowiedzialnym. Wszystko, co dobre, wiąże się z tą właśnie stroną ziemskiego Świata i wokoło niej obraca.Prawica, prawicowiec, prawo, prawda, prawidłowość, pomoc, dobroć, miłość, szczerość i jasność. To wszystko dotyczy wyłącznie tej właśnie dobrej, prawej i jasnej strony ziemskiego Świata, którą we wszystkim wspiera prawda i którą prawda kieruje. Prawda = dobro wszelkie i absolutne.

Lewica.
Chciałbym żeby określenie to wyjaśnione zostało raz na zawsze bardzo jasno i bez stosowania politycznej poprawności.

Lewica, lewicowiec, lewak, lewus, lewizna, lewe dokumenty, lewe pieniądze, lewa osobowość. Inaczej lewe to fałszywe, nieprawdziwe czyli złe, jak zły był biblijny Szatan. Lewica, to pobratymcy szatana szerzący wyłącznie zło na Ziemi, o czym mieliśmy wiele tragicznych wprost możliwości przekonania się w politycznej historii nie tylko Polski. To ci, którzy wykorzystując i krzywdząc słabszych, doprowadzali do ciągłych ich cierpień w niewolniczej niedoli i na których to składowych, tworzyli wszelkie swoje niewyobrażalne wprost dobra, majątki i luksusy ponad wszelką miarę Fałsz = wszelkie zło i bestialstwa.

HIPOKRYZJA

W ciągu ostatnich czterech lat 2011-2015 byli aż tak pazerni, że zlikwidowali dwa ośrodki dla dzieci, dla niepełnosprawnych, dla celów rehabilitacji w Jarnołtówku, czy w Suchym Borze. Suchy Bór, czyli znany ośrodek, który przetrwał Adolfa Hitlera, sowiecką Rosję, przetrwał 25 lat wolnej Polski, nie przetrwał Platformy i PSL-u. Znany nie tylko na całą Polskę ośrodek został sprzedany jakiejś niemieckiej firmie zajmującej się obróbką drewna.
……
To tylko jeden z setek a nawet tysięcy aktów hipokryzji stosowanej medialnie, publicznie, nabijania w butelkę, czy kaleczenia intelektów polskiego narodu i polskich obywateli po roku 1989, kiedy to tego typu właśnie najgorsze decyzje podjęto w słynnej prostytuowanej Magdalence i przy jeszcze bardziej słynniejszym z zakłamania okrągłym stole.

Powyżej to tylko przykład jakże haniebnego przykładu owej hipokryzji popełnionej na najbardziej niewinnych, bezsilnych i bezbronnych składowych polskich obywateli, - polskich dzieciach.

To jest dopiero nikczemność PO i PSL, na którą to nikczemność powołują się codziennie przeciwko PiS i polskiej Prawicy.

Hipokryzja to udawanie, - to fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się zaprzeczeniem ogólnie stosowanych życiowych zasad moralnych.

Najczęściej spotykane wyrazy bliskoznaczne słowa hipokryzja to: faryzeuszostwo, kombinatorstwo, szatańskość, jezuityzm, kanciarstwo, diaboliczność, szachrajstwo, nieuczciwość, kłamliwość, cynizm, przebiegłość, podstępność, makiawelizm, faryzeizm, obłuda, fałszywość, łgarstwo, chytrość, dwulicowość, nieszczerość, ...

Człowiek im dalej od wiary i prawdy, tym bardziej zaawansowanym jest hipokrytą.

Poniżej temat hipokryzji potraktuję znacznie szerzej bo zasługuje na pełne zrozumienie tego, co w sobie kryje.


Hipokryzja - kim jest hipokryta, jak rozpoznać hipokrytę

ARTYKUŁ ZWERYFIKOWANY PRZEZ: MGR JUSTYNA ŻEBROWSKA-NAKLICKA Psycholog i psychotraumatolog.

Termin "hipokryta" wywodzi się z języka greckiego - "hypokrisis" oznacza udawanie. Na tym właśnie zbudowana jest hipokryzja. Niektóre osoby stawiają siebie w lepszym świetle od innych, poprzez stosowanie podwójnych standardów moralnych. Obserwowane zachowują się niezwykle szlachetnie, podczas gdy za zamkniętymi drzwiami pokazują swoje prawdziwe oblicze.

1. Kim jest hipokryta

Hipokryzja to zachowanie lub sposób myślenia i działania, charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych. Hipokryzja to również pouczanie i krytykowanie innych osób za coś, co sami robimy. Wśród wyrazów bliskoznacznych w słowniku, obok hasła hipokryzja znajdziemy m.in. fałsz, obłuda, chytrość, przebiegłość i zakłamanie. Osoby wykazujące się hipokryzją nazywa się hipokrytami.
Hipokryta to osoba, której sposób myślenia oraz zachowanie polegają na niejednoznacznym podejściu do moralności oraz ogólnie przyjętych zasad. Mówi się o udawanej serdeczności i przyjaźni, fałszywej moralności.
Hipokryzją określa się zachowanie oraz sposób myślenia oparty na dwuznacznym podejściu do norm i moralności. Osoba nazywana hipokrytą jedno mówi, co innego zaś myśli, jeszcze co innego robi.
Często stara się uchodzić za szlachetną osobę, głosi piękne idee, czasem sam tworzy normy społeczne i stoi na ich straży, sobie jednak pozwalając na ich łamanie. Pilnuje się bardzo wtedy, aby nikt tego nie zauważył i nie odkrył.
Jeśli ktoś jednak przyłapie go na obłudzie i fałszu, hipokryta będzie się tego z całą mocą wypierał, nie przyznając się do swojej dwulicowości. Osobę, która go oskarży będzie pomawiał o najgorsze przewinienia.
Hipokryta świetnie umie kłamać, patrząc rozmówcy prosto w oczy. Jest zwykle święcie przekonany, że postępuje słusznie. Bardzo dba o zachowanie pozorów, domaga się zaszczytów i podziwu, lubi gromadzić dowody uznania. Chętnie pnie się po drabinie społecznej, lubi podkreślać swoje osiągnięcia, chętnie chwali się swymi osiągnięciami.
W opinii publicznej chce być postrzegany jako dobry ojciec, mąż (lub matka, żona). Stara się być odbierany jako osoba wyrozumiała i empatyczna, miła, szlachetna. Niestety, jest to tylko udawane.
Gdy nikt nie widzi, przestaje być sympatyczny i miły, potrafi bez wyrzutów sumienia oszukiwać, knuć intrygi. Celem hipokryzji są korzyści osobiste oraz utrzymanie pozytywnego wizerunku w oczach ludzi, na których mu zależy.
Znamienne jest to, że hipokryta dba, aby zdobyć korzystne kontakty we właściwych środowiskach. Szuka znajomości wśród osób posiadających wpływy, władzę lub takich, którzy są popularni i znajomość z nimi doda blasku hipokrycie. Bywa porównywany do chorągiewki na wietrze - gdzie wiatr zawieje, tam hipokryta pójdzie.
Hipokryta dostosowuje głoszone przez siebie tezy oraz zachowanie do tego, czego oczekuje od niego odbiorca. Często zdarza się, że różne osoby mają o hipokrycie różne informacje - część może myśleć, że jest wierzący, część, że ateistą; może występować jako prawicowiec lub lewicowiec, itd.
Działania i zachowanie hipokryty leży w jego dobrym interesie - chce, aby ludzie go lubili, uważali za sympatycznego i cnotliwego. Nie chce szkodzić innym, tylko polepszyć swoją sytuację.

2. Dlaczego nie lubimy hipokrytów
Według badań przeprowadzonych przez uczonych na Yale University, większość z nas nie lubi hipokrytów nie dlatego, że łamią zasady, lecz za to, że stawiają siebie w lepszym od innych świetle.
W wyżej wspomnianym badaniu naukowcy przedstawili osobom biorącym udział w badaniu historię człowieka, który w pracy uchodził za proekologicznego. Zawsze wyłączał niepotrzebne oświetlenie, wszystkie urządzenia przed wyjściem z pracy odłączał od prądu, zapisywał dwie strony kartki, aby oszczędzać papier.
Inną postawę prezentował w swoim domu - już tak bardzo nie oszczędzał energii. Osoby biorące udział w badaniu zdecydowanie potępiły zachowanie tego człowieka, lecz co ciekawe, nie za brak troski o środowisko w domu, a za przedstawianie fałszywych sygnałów i dwulicowość.
Jak się jednak okazuje, choć często potępiamy hipokryzję u innych osób, sami dość często zachowujemy się jak hipokryci. Najczęściej wtedy, gdy rozmowa schodzi na temat religii, antykoncepcji, sposobu życia, nałogów czy aborcji.
Według naukowców z Arizony w takich sytuacjach często dopuszczamy się głoszenia poglądów, które nie są nasze. Tego typu tematy potrafią wprawić nas w poczucie dyskomfortu, zwłaszcza jak większość osób w gronie ma inne poglądy. Zazwyczaj wtedy wycofujemy się i nie debatujemy. Jednak takie zachowanie nie oznacza, że jesteśmy hipokrytą.

3. Jak zachowuje się hipokryta
Czasem hipokrycie nie wystarczy pokazywanie siebie w dobrym świetle. Może krytykować inne osoby za ich decyzje i wybory, choć sam robi dokładnie to samo. Przykładem może być potępienie kolegi za zdradę, podczas gdy również on sam się jej dopuszcza.
Innym przykładem może być sytuacja, gdy hipokryta głosi przekonanie, że ktoś kto nie uczęszcza do kościoła, nie powinien móc ochrzcić dziecka, a sam także chce to zrobić, mimo iż w kościele nie był od lat.
Jeszcze innym przykładem może być krytyka posyłania dziecka kogoś znajomego do prywatnej szkoły, podczas gdy swoje własne dziecko właśnie się do takiej szkoły wysyła.
W każdym z wymienionych przypadków krytyka wynika z chęci przedstawienie siebie w korzystnym świetle, nie ma zaś na celu wyrządzenia szkody innej osobie.

4. Dlaczego hipokryta jest zawsze niewinny
Jednymi z częściej padających z ust hipokryty słów są " to nie moja wina". Nawet gdy przyłapiemy go na wygłaszaniu sprzecznych poglądów, będzie upierał się przy swoim.
Zawsze znajduje na poczekaniu usprawiedliwienie dla swoich wypowiedzi, np. może krytykować rozwodników, lecz gdy sam znajdzie się w związku z żonatym mężczyzną lub zamężną kobietą, może tłumaczyć, że wynika to z woli ich obojga, że nikogo nie krzywdzą, tak jak rozwodnicy itp.
Hipokryta nie potrafi przyznać się do niewiedzy lub swojej winy. Zwykle ignoruje twarde dowody, które zaprzeczają temu co mówi, ignoruje rzeczywistość.
Więcej czasu i energii poświęca usprawiedliwianiu swego zachowania niż ewentualnej jego poprawie. Osoba, która hipokrycie stawia zarzuty, jego zdaniem po prostu czepia się, bo przecież on jest niewinny.

5. Na czym polega wyższość moralna hipokryty
Na pewno chce sprawiać takie wrażenie. Hipokryta często zwraca się do innych osób, w taki sposób, w jaki rodzic zwraca się do dziecka. Rozmawiając z osobą odznaczającą się hipokryzją czujesz się nieoczytany, niewystarczająco zorientowany, głupszy i mniej dojrzały emocjonalnie.
Twoje opinie i poglądy hipokryta traktuje jak niepotwierdzone, zabawne i nieracjonalne.

6. Dlaczego hipokryta lubi plotki
Hipokryta lubi być dobrze poinformowany o tym, co dzieje się w jego dalszej rodzinie, u znajomych i współpracowników. Bardzo chętnie komentuje poważne zmiany w ich życiu, lubi słuchać o tym co słychać u innych, a następnie o tym mówić.
Należy na niego uważać, ponieważ zdobyte informacje może potem wykorzystać jako argumenty na swoją obronę (mi zarzucasz to czy tamto, a sama wtedy zrobiłaś to i to) lub aby poprzeć swoją tezę w dyskusji.

7. Jak żyć z hipokrytą
Z hipokrytą możemy spotkać się zarówno w pracy, jak i w domu. Warto dowiedzieć się, jak objawia się hipokryzja w poszczególnych rolach społecznych.

7.1. Hipokryta - szef, szefowa
Najczęściej z hipokryzją spotykamy się na płaszczyźnie zawodowej. Rozbudowane struktury organizacyjne, gdzie jest mnóstwo stanowisk, w grę wchodzą pieniądze i władza, bardzo temu sprzyjają. To wszystko przyciąga ludzi chcących się wybić, za wszelką ceną odnieść sukces.
Szef (szefowa) hipokryta może mieć dwie twarze - dla równych sobie lub wyższych rangą, miłą i czarującą, zaś do podwładnych może mieć zupełnie inny, odmienny stosunek. To właśnie współpracownicy mogą być świadkami jego fałszu i dwulicowości.

7.2. Hipokryta - pracownik, podwładny
Zwykli pracownicy bardzo rzadko objawiają obłudną naturę. Zwykle dopóki nie staną w obliczu zagrożenia utratą pracy lub awansu, takie skłonności się nie ujawnią. Bywają dosyć posłuszni i ulegli wobec przełożonych, lecz ich prawdziwą naturę możemy poznać zwykle po awansie.
Awans hipokryty jest bardzo prawdopodobny, ponieważ marzy on o karierze i wykorzysta każdy sposób, aby osiągnąć swój cel.
Zwykły pracownik hipokryta najczęściej po cichu, nie zwracając na siebie uwagi, stara się przypodobać przełożonym i zostać przez nich zauważonym. Potrafi dobrze wyeksponować swoje osiągnięcia, chwali się i jest gotowy na każde zawołanie swojego szefa.
Może być uznawany za miłego, pracowitego i sumiennego kolegę, jednak po otrzymaniu awansu jego postawa radykalnie się zmienia.

7.3. Hipokryzja wielkich organizacji
Rządy państwa, duże firmy, organizacje religijne, partie polityczne oraz wielkie stowarzyszenia, są to organizacje oparte na rozbudowanej hierarchii, w których jest mnóstwo stanowisk dających przywileje, pieniądze i władzę. Działalność takich organizacji ponadto opiera się na pozytywnym wizerunku publicznym.
Wszystkie te czynniki powodują, że aby w takiej firmie osiągnąć sukces i zrobić karierę (osiągając przywileje, władzę i pieniądze) trzeba mieć siłę przebicia i odpowiedni charakter. Wielu z pracowników aspirujących do osiągnięcia takiego sukcesu, ucieka się do nieczystych zagrywek, w tym do hipokryzji.
Może to oznaczać, że część członków wielkich organizacji, głównie tych będących u szczytu władzy, może mieć wiele na sumieniu. Oczywiście, nie możemy uogólniać i przyjąć za pewnik, że każda osoba na takim stanowisku jest hipokrytą.
Inną sprawą jest fakt, że sama organizacja dość często musi się mierzyć z tak zwanym kryzysem wizerunkowym. Może mieć to związek z niewłaściwym zachowaniem jej członków (szczególnie piastujących wyższe stanowiska), ze złym traktowaniem podwładnych i członków niższej rangi lub z wadliwymi produktami.
Niestety, zwykle takie sytuacje są przysłowiowo "zamiatane pod dywan", czyli po prostu ukrywane. Organizacja, jak tylko jest to możliwe, udaje, że nic się nie stało. Jeśli nie ma takiej możliwości - szuka winnych poza nią, aby oczyścić wizerunek i sprawić by był w dalszym ciągu pozytywny. Jest to klasyczna hipokryzja.

7.4. Hipokryta w rodzinie
Zdarza się, że hipokrytą jest ktoś w naszej rodzinie. Niestety, nieszczere relacje z bliskimi są destrukcyjne iprowadzą do długotrwałego stresu. Jeśli w naszym domu ktoś z bliskich jest obłudny i dwulicowy wobec domowników, powinniśmy na każdym kroku obnażać jego kłamstwa i obłudę, nie poddawać się manipulacjom.
Hipokryta wykorzystuje słabości innych osób, lecz jeśli zobaczy naszą determinację i siłę, zaczyna łagodnieć. Tak naprawdę jest tchórzem z natury, bardzo boi się zdemaskowania, więc powinniśmy pamiętać, że naszą najważniejszą bronią jest umiejętne wystawianie jego obłudy na publiczny widok.
Musimy przy tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, aby nie przynieść sobie szkody.

8. Dlaczego tematy tabu sprzyjają hipokryzji
Hipokryci zwykle bardzo boją się zdemaskowania, w związku z tym wszelkimi możliwymi sposobami budują sobie narzędzia, dzięki którym ludzie nie będą drążyć tematów i spraw, które chcą ukryć.
Świetnym rozwiązaniem jest dla nich temat tabu - taki, o którym nie wypada rozmawiać, lub mówić o nim jest wstyd. Co prawda, w dzisiejszych czasach takich tematów jest coraz mniej, jednak w dalszym ciągu istnieją w np. bardzo rozbudowanych organizacjach.
Objawia się to np. zakazem mówienia złych rzeczy o swoim szefie - udajemy, że wszystko jest w porządku, kiedy ma on romans z sekretarką, a publicznie uchodzi za wspaniałego szefa i ojca. Ma to miejsce także jeśli wiemy, że firma w której pracujemy oszukuje ludzi i nie mówimy o tym głośno.
Skandale i błędy w organizacji to zwykle temat tabu. Oprócz organizacji, sytuacja ma miejsce także w małych wiejskich społecznościach sąsiedzkich lub wiejskich, oraz we wspólnotach religijnych. Tematy tabu tworzone są, aby zamknąć ludziom usta.
Hipokryci robią wszystko aby ukryć i zatuszować swą obłudę. Aby to zrobić, wymyślają coraz to bardziej pokrętne teorie, które mają usprawiedliwiać ich fałszywe zachowanie. W kreowaniu takich teorii osiągają poziom mistrzowski, ich przekonanie o słuszności oraz determinacja dają im wielką moc.
Zwykły, spokojny i szczery człowiek dość często ma problem, aby odeprzeć takie teorie. Przeważnie brak mu sił, aby walczyć z hipokrytą na słowa i zwykle ją przegrywa. Wyjątkiem są sytuacje, gdy hipokryta złamie prawo, do sprawy włączy się sąd, a prokurator będzie miał niepodważalne dowody.

9. Czy hipokryzja może przynosić korzyści
Hipokryzję z moralnego punktu widzenia ocenia się bardzo negatywnie, jednak wszystko ma swoją przyczynę. Z czego wynika takie zachowanie? W wielu przypadkach człowiek staje się hipokrytą dla świętego spokoju - mówi ludziom to, co chcą usłyszeć, swoje działanie dopasowuje do innej osoby, aby osiągnąć swój cel.
Hipokryta nie chce wchodzić w otwarte konflikty, unika konfrontacji, aby jego życie było bardziej komfortowe. Jest lubiany przez ludzi, którzy widzą w nim wzór do naśladowania, ponieważ nie wiedzą, że jego zasady to tylko pozory.
Dzięki temu, że jest elastyczny, może osiągnąć sukces w pracy. Jest lubiany przez swoich przełożonych, bo zawsze się z nimi zgadza (lub tak twierdzi). Jednak szef, który ceni sobie własne zdanie i kreatywność, może go zupełnie nie doceniać.
Hipokryci często osiągają sukces dzięki swojej dwulicowości. Widać to doskonale na przykładzie polityków, których na hipokryzji można przyłapać bardzo często.

10. Jak rozpoznać hipokrytę
Hipokryci to osoby, które bardzo lubią obwiniać innych, oraz obarczać ich odpowiedzialnością, która nie powinna być ich udziałem. Przy takich osobach zaczynamy w siebie wątpić oraz uważać na każde wypowiedziane słowo, na każde podjęte działanie i decyzję.
Hipokryta znacząco uniesie brew, dając ci do zrozumienia, że twój sposób myślenia nie jest właściwy, "tak się nie robi". Będzie starał się, abyś uwierzył, że on jest nieskazitelny. Będzie również dziwił się tobie, że możesz w jakiś sposób się zachowywać, mówić lub czuć. Nie dawaj się zwodzić pozorom.
Ludzie tego typu mają dużo więcej na sumieniu, niż myślimy, jednak za nic się do tego nie przyznają.
Hipokryci najczęściej oszukują, manipulują i uwielbiają innym wytykać błędy. Mogą sprawić, że przeprosisz ich za coś, czemu nie zawiniłeś.
Poniżej kilka charakterystycznych zachowań, typowych dla hipokrytów:

1. To nigdy nie jest jego wina.

Hipokryta nigdy nie jest winny kłamstwa. To my jesteśmy winni, tego że go oskarżamy. Jeśli natomiast przyłapiemy go na kłamstwie, wytknie nam każdy błąd, który w przeszłości popełniliśmy. Hipokryta przedstawi go w taki sposób, aby jego przewinienie w porównaniu do niego było małym, nic nie znaczącym nieporozumieniem.

1. Nie przestrzega zasad.

Mimo, że głosi je wszem i wobec, uważa, że jego one nie dotyczą. Jest ponad nimi. Myśli i robi co chce, oczywiście jak nikt nie widzi.

1. Jeśli ktoś zwróci mu uwagę, daje mu nauczkę.

Jeśli wypomnimy mu jego oszustwa, nie zapomni nam tego. Zostaniemy ukarani - najczęściej brakiem lojalności, milczeniem, plotkowaniem na nasz temat, abyśmy już więcej nic mu nie wypomnieli.

1. Robi z siebie ofiarę.

Możesz od niego usłyszeć historię o trudnym, nieszczęśliwym dzieciństwie, zdradach partnera, chorobach, z jakimi się boryka. Po przyjrzeniu się bliżej ty historiom, często okazuje się, że prawda jest nieco inna.

1. Wymaga od ciebie, sam nie przestrzega.

Słowa hipokryty nie idą w parze z zachowaniem. To, czego wymaga od swoich przyjaciół i znajomych, jego nie obowiązuje. Może ukarać cię wyrzutami lub milczeniem, jeśli spotkasz się z paczką przyjaciół, jednocześnie samemu widując się ze swoimi byłymi partnerami, bez twojej wiedzy.

1. Wywyższa się.

Możesz czuć się przy nim jak małe, niedojrzałe dziecko. Może mówić do ciebie w sposób, jakbyś niczego nie rozumiał; traktować ciebie i twoje pomysły, jak osoby niestabilnej emocjonalnie. Hipokryta będzie podśmiewywał się z twoich pomysłów, nie będzie traktować ich poważnie. Powie, że odjęło ci rozum, a gdy zareagujesz emocjonalnie i okażesz uczucia, może powiedzieć, że jesteś zbyt wrażliwy.



ARTYKUŁ ZWERYFIKOWANY PRZEZ: MGR JUSTYNA ŻEBROWSKA-NAKLICKA Psycholog i psychotraumatolog.

ZW / Każdy (z niewielkimi wyjątkami ) polityk = hipokryta, im starszy politycznym stażem, tym większy. W politycznym przekroju najmniej hipokrytów i hipokryzji jest w szeregach polskiej Prawicy (3- 4%), udział innych partii (procentowo 96-97%), z tego najwięcej bo 60% jest w śród polskiej lewicy i jej popleczników. To ludzie zepsuci do cna. Hipokryzja w szeregach politycznych wyraźnie wzrasta w przebytym czasie.


Najistotniejsze grupy znaczeniowe hipokryzji:

hipokryzja - w kontekście bycia nieuczciwym
hipokryzja - jako zła cecha charakteru człowieka
hipokryzja - jako oszustwo
hipokryzja - jako nieuczciwe postępki
hipokryzja - w kontekście działania obliczonego na łatwy poklask
hipokryzja - jako brak skrupułów
hipokryzja - jako kłamanie
hipokryzja - jako sposób zachowania pełen fałszu

Najbardziej przykre i wredne życiowo synonimy do słowa hipokryzja: obłuda, dwulicowość, fałszywość, nieszczerość, faryzeuszostwo, faryzeizm, krętactwo, zakłamanie, przewrotność, podwójna moralność

CIEKAWOSTKI


Te 3 znaki zodiaku to urodzeni manipulatorzy. Lepiej na nie uważać!
28.12.2019

Według znaku zodiaku te 3 osoby mają ogromne zadatki na bycie manipulatorami. Lepiej obchodzić je szerokim łukiem.
Lepiej uważać na manipulatorów w swoim życiu i się nimi nie otaczać.
Znaki zodiaku pomogą wam sprawdzić, kto z waszych bliskich lubi manipulować innymi. Przekonajcie się o tym!
Urodzeni manipulatorzy według znaków zodiaku

Lew

Bardzo sprytne Lwy wykorzystują słabe strony innych. Często skupiają się na mało istotnych drobiazgach, które pomogą mu osłabić konkurenta. Osoby spod tego znaku zodiaku bardzo często stawiają na swoim.

Skorpion

Osoby spod znaku Skorpiona bardzo często są emocjonalne i ekstrawertyczne. Ich manipulacja innymi należy do tych bardziej dyskretnych. Jeśli mamy w swoim otoczeniu skorpiona, dobrze by było przeprowadzić z nim szczerą rozmowę.

Ryby

Większość Ryb może pochwalić się bardzo dobrymi umiejętnościami manipulacji.
Z natury są miłe i pomocne, jednak w głębi kryją bardziej mroczną stronę, niż komukolwiek mogłoby się wydawać.
Xxxxxxxxxxxxxxxxx


Wielki horoskop na 2020 rok. Sprawdź, co zostało zapisane w gwiazdy
Wróżka Katerina 11.12.2019

Warto wcześniej poznać swój horoskop na nadchodzący rok, ponieważ dzięki niemu będziemy mogli zdecydowanie łatwiej zaplanować swoją przyszłość. Odkryj swój horoskop na 2020 rok i sprawdź, co cię czeka!
Horoskop na 2020 rok z pewnością pomoże ci zajrzeć w przyszłość. Dzięki niemu wszystkie znaki zodiaku sprawdzą, co je spotka w nadchodzącym roku. Przeczytaj wcześniej swój horoskop na 2020 rok i zaplanuj swoją przyszłość. Wielki horoskop na 2020 rok dla wszystkich znaków zodiaku. Wiele osób zastanawia się, co je spotka w 2020 roku. Już teraz możesz sprawdzić, co cię czeka. 2020 dla większości będzie rokiem zmian, które nie zawsze mogą okazać się korzystne. Horoskop na 2020 rok z pewnością okaże się pomocną wskazówką, dla tych z was, którzy szukają przewodnika na nadchodzący rok

Horoskop 2020 – Baran
Barany w nadchodzącym roku z pewnością będą czuć się lepiej psychicznie niż w poprzednim roku. Czeka je wiele przygód! Zagraniczny wyjazd, zmiana miejsca zamieszkania lub nowy związek. W nadchodzącym roku warto próbować, ponieważ większość prób może się udać.

Horoskop 2020 – Byk
W 2020 roku wszystkie Byki będą mieć pozytywne podejście do życia. Zmiana nawyków żywieniowych powinna wyjść im na duży plus. Zapiszcie się na siłownię lub fitness, a efekty przyjdą szybciej, niż oczekiwaliście. Wasze dobre samopoczucie zostanie również zauważone przez otoczenie. W zdrowym ciele będziecie czuć się lepiej i staniecie się bardziej pewni siebie.

Horoskop 2020 – Bliźnięta
Sam początek roku może być dla Bliźniąt trudny. Zmiana pracy może okazać się niezbyt dobrym pomysłem. Pracowity okres czekać będzie Bliźnięta również w życiu prywatnym. Jeśli oczekujecie przyjścia na świat potomka, powinniście całą wyprawkę przygotować znacznie wcześniej.

Horoskop 2020 – Rak
Wszystkie Raki w nadchodzącym roku będą bardziej kreatywne. Pomysły i inspiracje będziecie czerpać z każdej strony. W pracy zostanie to zauważone i będziecie mogli liczyć na awans lub podwyżkę. Wiąże się to jednak z większym nakładem pracy.

Horoskop 2020 - Lew
Zodiakalne Lwy w nowym roku powinny popracować nad swoją dyscypliną. Planowanie i lepsza organizacja z pewnością im w tym pomogą. Ważne, aby na początku roku wyznaczyły sobie dokładny cel, który chcą osiągnąć i nie zbaczały z wcześniej obranego kursu. Jeśli będą konsekwentne w swoich działaniach, z pewnością będą mogły liczyć na sowite wynagrodzenie swoich starań.

Horoskop 2020 – Panna
Osoby spod znaku Panny z pewnością nie będą mogły narzekać na nudę w nowym roku. W ich życiu pojawi się wiele nowości, a także pozytywnych zmian. Panny mają swoje przyzwyczajenia, dlatego na początku trudno im będzie się zaaklimatyzować, jednak po pewnym czasie będą bardzo zadowolone z tego, co je spotkało.

Horoskop 2020 – Waga
Osoby spod znaku Wagi z pewnością ucieszy fakt, że w 2020 roku nie będą musiały ciężko pracować. Wszystkiego, czego się dotkną, zamieni się w przysłowiowe złoto. Ten rok będzie dla nich rokiem wypoczynku, a także ważnych życiowych decyzji. Możliwe, że powitają na świecie nowego członka rodziny lub sformalizują swój związek.

Horoskop 2020 – Skorpion
W tym roku na większość Skorpionów będzie czekać wiele różnych atrakcji. Podróże, spotkania z ciekawymi ludźmi zainspirują Skorpiony do pracy twórczej. Jeśli jesteście uzdolnieni artystycznie, warto, aby rozwijać dalej ten talent. W życiu uczuciowym czeka was miła niespodzianka.

Horoskop 2020 - Strzelec
Nadchodzący 2020 rok będzie idealnym momentem, aby otworzyć się na nowych ludzi. Na waszej drodze pojawi się ktoś, kto sprawi, że zaczniecie inaczej postrzegać otaczającą was rzeczywistość. W 2020 roku będziecie bardziej kreatywni w pracy, co sprawi, że wasz szef będzie z was jeszcze bardziej zadowolony. Możliwe, że czeka na was awans lub podwyżka.

Horoskop 2020 – Koziorożec.
Od samego początku 2020 roku czekać na Koziorożce będzie wiele niespodzianek. Nawet jeśli macie dokładnie ustalone plany z pewnością będziecie musieli je zmienić. Nie zawsze będą to zmiany pozytywne. Warto zastanowić się nad swoim dotychczasowym życiem i zacząć myśleć o sobie.

Horoskop 2020 - Wodnik
W tym roku warto, aby Wodniki były skupione bardziej na sobie niż na innych. Skupcie się na karierze, ponieważ może okazać się, że według szefa niezbyt dobrze przykładacie się do swojej pracy. Jeśli na początku roku jasno określicie swojej cele, z pewnością szybko je osiągniecie.

Horoskop 2020 – Ryby.
W tym roku wydarzy się w waszym życiu coś bardzo ważnego. Ryby będą świetnie dogadywać się z rodziną, a także spotkają na swojej drodze wiele życzliwych im osób. Osoby spod tego znaku zodiaku będą cieszyć się również dobrym zdrowiem, jeśli tylko odpowiednio zadbają o swoją dietę.
Wierzysz w horoskopy?
Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Te imiona noszą prawdziwi geniusze! Sprawdź, czy jesteś w tej grupie Zuzanna Morska 04.12.2019 AKTUALIZACJA: 17.12.2019

Mamy dobrą wiadomość przynajmniej dla części z was. Jeżeli wasze imię znalazło się w zestawieniu poniżej, jesteście prawdziwymi geniuszami!

Portal MooseRoots przygotował dla swoich czytelników coś specjalnego. Marka stworzyła listę imion, które noszą... prawdziwi geniusze! Zestawienie powstało na podstawie analizy imion najsłynniejszych geniuszy!Jesteście ciekawi, jakie imiona znalazły się na tej liście? Może wśród nich jest też wasze? Zobaczcie!
Imiona, które noszą geniusze. Wygląda na to, że imiona mogą determinować to, czy jesteście geniuszami, czy nie! W poniższym zestawieniu znajdziecie polskie imiona, które noszą geniusze. Ich zagraniczne odpowiedniki też noszą ludzie o ponadprzeciętnej inteligencji!

Poznajcie listę 7 imion żeńskich i męskich, które noszą geniusze!
Imiona żeńskie:
Maria
Elżbieta
Anna
Małgorzata
Zuzanna
Alicja
Dorota
Imiona męskie:
Jan
Robert
Karol
Dawid
Jakub
Jerzy
Paweł
Znaleźliście się na tej liście? Jesteście szczęściarzami!

……………………………………………………………………………..

ZDROWIE
zawsze najważniejsze

Bez niego życiowy start i późniejsze życie masz albo utrudnione mniej lub bardziej, albo do normalnego życia wystartować nawet nie jesteś w stanie.
………………………………………………………………….

Przed chorobami mózgu można się uchronić. Oto 10 przykazań dla dobrego zdrowia umysłu
Katarzyna Burda
26.12.2019

© Dostarczane przez Ringier Axel Springer Sp. z o.o.
To jeden z największych zdrowotnych lęków naszych czasów – choroba Alzheimera oraz inne postaci starczego otępienia. Najlepszym sposobem, aby się przed nimi uchronić, jest jak najwcześniejsza profilaktyka.

Czuliście kiedyś już ten lęk? Na przykład, kiedy nie mogliście sobie przypomnieć, gdzie położyliście klucze. Albo zapomnieliście, jak dojechać w miejsce, w którym przecież tyle razy byliście... Wielu osobom pojawia się wtedy w głowie myśl – a może to objaw Alzheimera? Może mój mózg przestaje już prawidłowo działać?
Czytaj także: Mózg lubi gimnastykę Mózg lubi gimnastykę

Na szczęście na ogół takie lęki są bezpodstawne – prawdziwa demencja przychodzi niepostrzeżenie i widzą ją raczej osoby postronne niż sam chory. Ale faktem jest, że coraz dłuższe życie niejako skazuje nas na tego typu dolegliwości. Mózg starzeje się przecież tak, jak całe ciało. Jak sprawić, żeby do późnej starości zachował sprawność i szybkość myślenia? Jak uniknąć demencji i obniżenia sprawności umysłowej? Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała właśnie specjalnych przewodnik, w którym na podstawie aktualnych badań naukowych radzi, jak uniknąć demencji.

Oto 10 nowych przykazań dla dobrego zdrowia umysłu >>>

1. Ćwicz regularnie. Nawet w starszym wieku powinno to być minimum 150 min tygodniowo umiarkowanego wysiłku fizycznego, choćby spacerów z psem czy pracy w ogródku. Aktywność fizyczna wspomaga wydzielanie przez mózg tak zwanego neurotropowego czynnika wzrostu (BDNF), substancji wspomagającej tworzenie się nowych neuronów. Badania dowodzą, że osoby, które regularnie ćwiczą, mają większe i bardziej sprawne mózgi, dzięki ćwiczeniom powiększa się objętość hipokampa, mózgowego „centrum pamięci”.
2. 2. Rzuć palenie. Choć sama nikotyna nie ma tak destrukcyjnego wpływu na mózg, jak jeszcze do niedawna myślano, to obecne w papierosach substancje smoliste są czynnikiem przyspieszającym rozwój demencji. Jak dowiedli naukowcy z University College London, może ona pojawić się nawet u 45-letnich palaczy.
3. 3. Jedz dobrze i zdrowo. Światowa Organizacja Zdrowia poleca zwłaszcza śródziemnomorski styl odżywiania się, oparty na dużej ilości warzyw i oliwy z oliwek oraz niewielkiej ilości mięsa.
4. 4. Nie pij zbyt dużo alkoholu. To jedna z najbardziej niszczących mózg substancji. Alkohol uznawany jest za jeden z głównych czynników ryzyka wywołujących demencję, również w młodym wieku.
5. 5. Ćwicz swój umysł. Porzekadło mówiące, że „narząd nieużywany zanika” odnosi się również do mózgu. Wiele badań dowodzi, że ludzie, którzy bez ustanku uczą się nowych rzeczy, rozwiązują zadania logiczne, utrzymując swój umysł w stanie stałej aktywności, rzadziej zapadają na choroby neurodegeneracyjne i dłużej mogą cieszyć się wysoką sprawnością intelektualną i dobrą pamięcią.
6. 6. Nie rezygnuj z życia towarzyskiego. Spotkania z przyjaciółmi, znajomymi, wychodzenie z domu stymulują mózg do pracy, dostarczają nowych wrażeń, ale też zapobiegają depresji, która ma niszczący wpływ na neurony.
7. 7. Utrzymuj prawidłową wagę. Badania prowadzone w University College London dowodzą, że osoby chorujące na demencję już 20 lat przed zachorowaniem często były otyłe. Naukowcy wyliczyli, że każde zwiększenie BMI o 5 punktów to wzrost ryzyka zachorowania na demencję o 16-33 proc.
8. 8. Nie dopuszczaj do nadciśnienia oraz nieprawidłowego poziomu cholesterolu – te nieprawidłowości prowadzą do pogorszenia się stanu naczyń krwionośnych, doprowadzających tlen do mózgu.
9. 9. Kontroluj poziom glukozy we krwi U ludzi z cukrzycą ryzyko pojawienia się stanu otępienia rośnie aż dwukrotnie w porównaniu z osobami mającymi prawidłowy poziom glukozy.
10. 10. Nie trać pieniędzy na suplementy diety, które rzekomo mają poprawiać działanie mózgu. WHO zapewnia, że poważne badania naukowe nie potwierdziły takiego działania popularnych suplementów, w tym gingko biloba, witamin z grupy B, kwasów omega 3 czy antyoksydantów.
....................................................
Aktualizacja: 22.11.2018, 14:35
Publikacja: 22.11.2018

Choroba Alzheimera: Szczepionka uchroni przed utratą pamięci?

Niestety nie ma jeszcze testów, które pozwalają identyfikować osoby narażone na rozwój alzheimera przed wystąpieniem objawów.
Adobe Stock; Małgorzata Kaferska-Łysek
Ciągle nie mamy leku, który skutecznie hamowałby rozwój choroby Alzheimera. Pojawiła się natomiast nadzieja, że będzie można jej zapobiegać dzięki szczepieniom - informuje Alzheimers Research and Therapy.
Choroba Alzheimera należy do neurologicznych chorób zwyrodnieniowych i jest najczęstszą formą demencji. Problemy z pamięcią są często pierwszą oznaką choroby, która z czasem odbiera zdolność do samodzielnego funkcjonowania.

Już dzisiaj na świecie na alzheimera chorych jest około 30 mln osób, w Polsce – około 200 tysięcy. Choroba budzi coraz większe obawy ze względu na nieustannie postępujący proces starzenia się społeczeństwa. Szacuje się, że do 2050 roku liczba chorych może się nawet potroić.
Przyczyny choroby nie są dokładnie znane, wiadomo natomiast, że w mózgu dotkniętych nią osób dochodzi do odkładania się określonych białek – beta amyloidu i tau, które niszczą komórki nerwowe.
Na razie jedyną dostępną formą walki z alzheimerem jest jednoczesne stosowanie kilku leków, które mogą spowolnić zaniki pamięci na kilka miesięcy.
Wielu naukowców poszukuje obecnie szczepionki przeciwko chorobie Alzheimera, w tym dr Roger Rosenberg, dyrektor fundacji Alzheimers Disease Center w UT Southwestern w Dallas, Teksas. Jego ostatnie badania są obiecujące. Udało się opracować szczepionkę redukującą w organizmie zawartość beta-amyloidu oraz szkodliwych białek tau, nie wywołując przy tym efektów ubocznych.
Pierwsza wersja szczepionki powstała już w 2000 roku, ale w badaniach klinicznych na ludziach okazało się, że u 6 proc. uczestników wywołuje ona zapalenie mózgu.
Od tamtego czasu zespół dr Rogera Rosenberga pracował nad bezpieczniejszą formą immunizacji. W najnowszych badaniach na myszach naukowcy wykazali, że nowa szczepionka spowodowała 40 procentową redukcję beta-amyloidu i do 50 procentową redukcję tau – bez niepożądanych reakcji w postaci zapalenia i obrzęku mózgu. Jest zatem bezpieczniejsza od swoich poprzedników i może niebawem zostać wykorzystana podczas prób klinicznych na ludziach.
Tym razem szczepionka wstrzykiwana jest w tkankę skórną, a nie jak poprzednio w mięśniową, co jak tłumaczą naukowcy wywołuje w organizmie inną, bezpieczniejszą reakcję odpornościową.
Opracowana przez dr Rogera Rosenberga szczepionka stanowi tzw. aktywną formę immunizacji, która jest postrzegana jako najkorzystniejsza z punktu widzenia zwiększania odporności organizmu. Szczepionka sprzyja produkcji różnych przeciwciał, a także jest tańsza i bardziej dostępna niż proponowane dotychczas metody.
Celem naukowców jest aktualnie opracowanie narzędzia diagnostycznego, które pozwoli na zidentyfikowanie osób narażonych na rozwój choroby Alzheimera jeszcze przez wystąpieniem objawów. Zastosowanie u takich osób nowatorskiej szczepionki mogłoby doprowadzić do ustabilizowania poziomu szkodliwych białek, a co za tym idzie opóźnienia rozwoju choroby.
***


Czy alkohol zapobiega chorobie Alzheimera?
Patrycja Dudzisz
13.12.2019



Nowe badania wykazały, że picie piwa może usprawnić pracę mózgu i zapobiec chorobie Alzheimera.

Tak, chcemy powiedzieć, że picie alkoholu poprawia pamięć. I nie, nie jesteśmy pod wypływem. Opieramy się na badania opublikowanych na stronie Scientific Reports, według których kufel piwa dziennie może uchronić Cię przed demencją. Naukowcy zaobserwowali, że abstynenci mają wyższe ryzyko zapadnięcia na choroby neurodegeneracyjne niż umiarkowanie pijący.

Brytyjskie czasopismo medyczne BMJ wyliczyło nawet, że abstynencja w średnim wieku wiąże się z podwyższeniem ryzyka zachorowania na Alzheimera aż o 45% (w porównaniu z rówieśnikami badanych, którzy spożywali zalecaną bezpieczną dawkę - do 14 porcji alkoholu tygodniowo). Ile to porcja alkoholu?

Brytyjskie rekomendacje określają to dość ściśle: to taka ilość piwa, wina lub napojów spirytusowych, która zawiera 10 ml lub 8 g czystego alkoholu etylowego. Z prostych wyliczeń wynika, że na tydzień możesz wypić w przybliżeniu: 6 kieliszków 13-procentowego wina (po 175 ml każdy), 9 małych 5-procentowych piw (po 330 ml każda), 14 kieliszków 40-procentowej wódki (po 25 ml każdy). Jak to właściwie działa? Żeby to wytłumaczyć, musimy najpierw powiedzieć trochę o układzie glimfatycznym.

Jest to otwarty układ, wyglądający i funkcjonujący podobnie, jak układ limfatyczny, znajdujący się jednak jedynie w żywym mózgu ssaków. Jego zadaniem jest oczyszczanie mózgu z toksyn powstałych w procesie oddychania komórkowego. Nowy eksperyment przeprowadzony na myszach wykazał, sprzecznie z dotychczasowymi przypuszczeniami, że niewielkie ilości alkoholu poprawiają funkcjonowanie tego oczyszczającego mózg systemu.

Wychodzi na to, że nie tylko nauka obcego języka opóźnia starzenie się mózgu. Wyskoczenie z kumplami do baru na piwo albo wypicie z ukochaną lampki wina do kolacji też pomoże układowi limfatycznemu oczyścić Twój umysł z beta-amyloidu – szkodliwej białkowej mazi odpowiedzialnej częściowo za Alzheimera. Tylko radzimy się nie rozpędzać z tej radości. Naukowcy, jak zwykle zresztą, radzą zachować umiar.

Nadmiar alkoholu, co oczywiste, bardziej zaszkodzi, niż pomoże Twojemu mózgowi – zaburzy prace układu limfatycznego i spowolni procesy regeneracji całego organizmu. Dlatego lepiej przywiązać się do magicznej liczby 14 jednostek i nie przekraczać tego limitu. Z drugiej strony przypominamy millenialsom, którzy według najnowszych badań brzydzą się alkoholem, że wzniesienie od czasu do czasu toastu może wyjść na zdrowie. Panowie, konsola na bok i marsz na piwo.

Wasze zdrowie!
………………………………………………….

Z OSTATNIEJ CHWILI

Rodzinka z „ Rancza”


…Reżyser "Rancza" wspomina Pawła Królikowskiego
Serial "Ranczo" przez wiele lat przyciągał miliony widzów przed telewizory. Niestety, w listopadzie 2016 roku fani zobaczyli ostatni odcinek hitowej produkcji. Od tamtej chwili wszyscy zastanawiali się, kiedy serial wróci na antenę. Jakiś czas temu okazało się, że producenci chcą stworzyć kinową wersję "Rancza"- według medialnych informacji wiosną 2020 roku miały ruszyć prace na planie filmu. Niestety, 27 lutego w mediach pojawiła się informacja o śmierci Pawła Królikowskiego. Teraz reżyser "Rancza" przyznał, że bez Pawła Królikowskiego, który grał jedną z głównych ról, produkcja nie będzie kontynuowana…

… Był gadułą, miał elokwencję, zawsze mówił ciekawie i barwnie, dużo żartował. Może trochę ciężej było w ostatnim sezonie, kiedy już był po pierwszej operacji i stał się nieco bardziej nerwowy niż zwykle, ale to nie rzutowało na to, co widzieliśmy na ekranie - przyznał reżyser.
*
Wszelkie pytania, dzielenie się wszechstronnymi uwagami i spostrzeżeniami, także Twoimi propozycjami dotyczącymi moich publikacji, - jeżeli nie odpowiada Ci droga poniższego komentarza, - kieruj proszę bezpośrednio na mój adres mailowy: intermark-bis@wp.pl

>>> POZDRAWIAM

Autor Zdzisław Wojciechowski – Marzec 2020

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

24 Listopada 1885 roku
Urodził się Xawery Dunikowski, rzeźbiarz i malarz (zm. 1964)


24 Listopada 1938 roku
Prezydent Ignacy Mościcki dekretem dokonał rozwiązania funkcjonujących w Polsce loż wolnomularskich.


Zobacz więcej