Sobota 7 Grudnia 2019r. - 341 dz. roku,  Imieniny: Agaty, Dalii, Sobiesława

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 10.11.19 - 17:15     Czytano: [597]

POLSKA I ŚWIAT – MARKETING, POLITYKA I...(25)


NIECH ŻYJE NOWA POLSKA-PIS, DLA NASZEJ WIECZNEJ CHWAŁY w drugim 100 leciu NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI

……………………………………………………………………

Zdzisław Wojciechowski
miesiąc LISTOPAD 2019


Z OJCA, DZIADA, PRADZIADA I WCZEŚNIEJSZYCH SWOICH PRZODKÓW

……………………………………………………………………

(NOWOŚCI, CIEKAWOSTKI, A W NICH TAKŻE POLITYCZNE NIEDORZECZNOŚCI WSZELKIE, PRZEDSTAWIANE W POSTACI FAKTÓW + REWELACYJNY KĄCIK ZDROWIA)





Piosenka z filmu Gladiator: Hans Zimmer / Lisa Gerrard
„TERAZ JESTEŚMY WOLNI" - tytuł piosenki

Podobno nie da się przetłumaczyć słów tej piosenki śpiewanej przez Lisa Gerrard. Takie są informacje w Necie. Z wywiadu z Nimi (Hans Zimmer / Lisa Gerrard) wynika, że Lisa śpiewa własnym językiem, którym zwraca się bezpośrednio do Boga i przenosi nas w świat Jej z Bogiem transformacji, który Jej natchnieniem dotyka wszystkich ludzi na ziemi bez żadnych barier i bez względu na region ziemi, jego kulturę, rasę ludzką, religię bądź wyznanie. Natchnienie to wyraża ogromną siłę spokoju, który dotyka wszystkich, którzy tej piosenki słuchają, poprzez ludzki umysł, ludzkie serce i ludzką duszę. (mój tekst i moja interpretacja wspomnianego wywiadu)

Ucz się więc poniższych prawd życiowych przy niesamowitym brzmieniu muzycznym utworu stworzonego dla spokojnych, opanowanych, a jednocześnie najsilniejszych duchem i odwagą ludzi tego świata , - Gladiatorów. To jakże wymowny mój dla Ciebie dar. Buduj więc przeze mnie nim wspierany siłę Swoją przy jego akompaniamencie i siłą jego brzmienia, duchowej mocy i spokoju, pokonuj kolejne stopnie swojej wolności!. Niech Ci się szczęści już zawsze, a w chwilach jakiegokolwiek zwątpienia, wracaj do tego muzycznego arcydzieła, wraz z nim przenoś się choćby na krótką chwilę w krainę transformacji z Bogiem, czerp z niej siły do własnych działań wszelkich, ... WZACNIAJĄC UTWOREM TYM DUCHA SWOJEGO ZAWSZE WTEDY, KIEDY TYLKO JEST TO MOŻLIWE, LUB KIEDY CZUJESZ TAKĄ DUCHOWĄ POTRZEBĘ i Z W Y C I Ę Ż A J

…..………………………………………………………………….
…..…..

„…Kiedy czujesz się przegrany, wydaje ci się, że nie ma już żadnej nadziei, ale jeśli wierzysz, nic nie jest w stanie cię pokonać…”
(Michael Jackson i Lionel Richie)

.........................................................

TROCHĘ BLISKICH ZASZŁOŚCI


OPRAC. KAROLINA KOŁODZIEJCZYK

Loty Marka Kuchcińskiego. Jest wykaz wszystkich podróży służbowych marszałka Sejmu

Marek Kuchciński po wybuchu afery z lotami obiecał, że ukaże się wykaz podróży, które odbył. Tak też się stało: Sejm opublikował pełną dokumentację podróży marszałka. Brakuje jednak kilku istotnych informacji.

Marek Kuchciński i afera z lotami (East News, Fot: Stefan Maszewski/Reporter)
Afera z lotami marszałka Sejmu wybuchła, gdy okazało się, że Marek Kuchciński podróżował rządowymi samolotami razem z rodziną. Sam marszałek przyznał w poniedziałek, że był jeden lot z Rzeszowa, gdzie jego żona leciała sama za zgodą dowódcy.Obiecał również, że w sieci zostanie opublikowany pełny wykaz lotów.

W dokumentacji załączono wykaz 85 lotów (łącznie z rejsami powrotnymi). W tabeli podano: datę lotu, trasę, liczbę pasażerów oraz cel podróży. Nie ma z kolei informacji, kto znajdował się na pokładzie samolotu. Nie ma również danych o statusie lotu oraz jaką maszyną rejs został zrealizowany.

Główny kierunek: Rzeszów

Analizując loty Kuchcińskiego, można zauważyć, że większość rejsów odbywała się na trasie Warszawa-Rzeszów i Rzeszów-Warszawa. W wykazie pojawia się również miejscowość Huwniki na Podkarpaciu, gdzie Marek Kuchciński ma kilkuhektarową działkę.
Wcześniej polityk zaznaczył w oświadczeniu ws. lotów, że "przyjął taki model pracy, który działa nie tylko na forum izby poselskiej", dlatego podróże odbywa w kraju i za granicą.

Najwięcej pasażerów - 33 - było podczas lotu do Lublina, gdzie Marek Kuchciński uczestniczył w 450-leciu Unii Lubelskiej. 1 lipca odznaczył Przewodniczącego Sejmasu Victorasa Pranckietisa Orderem Wielkim Zasługi RP.

Z wykazu wynika również, że 18 czerwca 2019 r. Marek Kuchciński poleciał samolotem do Krakowa na 70. rocznicę urodzin Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Przed wylotem i po powrocie do Warszawy marszałek odbył spotkania w Sejmie.

Z kolei 29 czerwca 2019 roku jako cel podróży wpisano "wręczenie nagrody dla milionowego pasażera pociągu relacji Przemyśl-Kijów".

Wypad na narty

5 lutego 2019 r. Marek Kuchciński wyleciał do Rzeszowa na III Memoriał Olka Ostrowskiego w narciarstwie wysokogórskim. Marszałek Sejmu spotkał się również z samorządowcami w powiecie bieszczadzkim. Wrócił do Warszawy, by spotkać się z ambasadorem Chorwacji.

Warto przypomnieć, że w tym czasie Kuchciński na Twitterze relacjonował o bieszczadzkim Memoriale w narciarstwie wysokogórskim czy spotkaniu o inwestycjach rozwojowych w regionie. Wstawił też zdjęcie z jazdy na nartach. Podatników ta operacja miała kosztować 100 tys. zł.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ

Nadany Przez witrynę WP zaczepny tytuł zewnętrzny tego artykułu brzmi w oryginale: „Na Wawel i z powrotem. Pełen wykaz rejsów Kuchcińskiego”.

Mógłby oznaczać, że wyraźnie wskazuje drogę lotów Pana Marszałka Marka Kuchcińskiego „na Wawel i z powrotem…” i pełny ich wykaz. Tymczasem właściwy tytuł wewnętrzny (powyższy) opracowany przez Karolinę Kołodziejczyk, jest zupełnie inny, brzmi w skrócie „wykaz podróży” Marka Kuchcińskiego, który brzmi bardziej realnie, bo tak właśnie jest. Oba tytuły zawierają jednak kołtuńską formę przedstawienia osoby Marszałka Polski – drugiej osoby w kraju do niedawna, - choć ten drugi, informuje zdecydowanie o jego faktycznej zawartości „…wykaz wszystkich podróży służbowych marszałka Sejmu”. Szacunek w stosunku do osób przedstawianych we wszelkich publikacjach autorskich obowiązuje wszystkich bez wyjątku dziennikarzy i wymagany jest od wszystkich tych, którzy za takich się uważają. I nie ma tutaj żadne drogi na skróty, czy skręty jak w LGBT, coraz chętniej publicznie używanej. Wyjątek może być dopuszczalny tylko wówczas, jeżeli autor wymienianą osobę osobiście uważa za wyjątkowe ścierwo, czy wyjątkową kanalię i tak o niej się wyraża.

Np.: Jak robię to ja w stosunku do Tuska Donalda i jego przydupasów, których za wyjątkowo wyjątkowe ścierwa, kanalie i mafijnych gangsterów uważam, pogląd taki każdorazowo merytorycznie w publikacjach swoich merytorycznie uzasadniając.

Forma tytułu artykułu, w żadnym wypadku nie powinna i nie może być nawet dwuznaczna, nie mówiąc o jej zupełnym zafałszowaniu, jak ma to miejsce w powyższym WP przypadku. Świadczy to w sposób absolutny o braku wiarygodności osoby bądź firmy, która je stosuje. Wystarczy, więc raz cokolwiek przeczytać, by wiedzieć, z kim ma się do czynienia i więcej ścierwa sprawdzonego już autorstwa nie dotykać, puszczając go z torbami. Znaczy to tyle samo, co nie oddanie głosu w wyborach na osobę, która według nas na niego nie zasługuje. Tak postępując, rozwiązujemy dwie najważniejsze życiowo sprawy: Nie oddajemy steru naszego życia w ręce niepowołane, czyli niechciane i nie słuchamy tych, których nigdy słuchać nie należy, chyba, że istnieje merytoryczny cel owego słuchania, do właściwego zastosowania czy wykorzystania.

Przy tej okazji podpowiem jeszcze, że dzisiaj Gejzetę Wyborczą ten tylko czytać może, komu i tak nic już nie pomoże. Jak jest z Tobą właśnie, określ się sam. Masz okazję się sprawdzić, w którym miejscu tego świata jesteś i poznawać zawsze właściwą i jedyną prawdę o otaczającej Cię rzeczywistości, o Twoim w świecie aktualnym miejscu i prawdę o sobie samym. Najważniejszą życiową prawdę, - jedyną prawdę właściwą.

SPRAWA DO BARDZO PILNEGO NATYCHMIASTOWEGO PRAWNEGO ROZWIĄZANIA RZĄDOWEGO

Powyższe, sprowokowało mnie do podzielenia się Z moimi Czytelnikami własnym spostrzeżeniem i własnym spojrzeniem, także w takiej oto sprawie poniższej.

Pisałem wcześniej już o Gender i LGBT. Kontekstów jest jednak wiele. Oto kolejny z nich.

Gender-owska WP-wirtualna polska i LGBT-wski Onet, prywatne stacje TV i radiowe, które wszelkie tego typu ideologie wspierają, propagują i nadają w tym właśnie tonie całą dobę, wyżymając normalne, co słabsze jednak i niewierne intelekty z resztek normalności, w jakiej się obracają-egzystują. Owa normalność dotyczy: wolnej Rodziny, wolnej wiary, wolnego słowa i każdej innej wolności, której mógłbyś normalnie dosięgnąć, narzucając Ci, Nam, nowy rodzaj ideologii marksistowsko leninowskiego Komunizmu ustrojonego nowymi tęczowymi barwami, bo czerwona barwa już coraz rzadziej się sprawdza i choć wolno, odchodzi jednak jak każda staroć, do politycznego tym razem lamusa. Nie zmienia się jednak cel poprzedniej czerwonej totalitarnej ideologii, którymi są fałsz i obłuda wykorzystywane do siania wszelkich krzywd, nieszczęść i mordów. Świat nie znosi jednak pustek, więc dziury umiejętnie zasypuje i w miejsce czerwonego wstawia tęczowy, ale tylko kolor. Zasady wszystkich i wszelkich złych bestialskich działań pozostają niezmiennie te same.

W Polsce ów zbrodniczy Komunizm trwa mocno jeszcze zakorzeniony, ale jak wcześniej stało to się na zachodzie, przechodzi właśnie zmianę barwy z czerwonej na tęczową, tym samym się regenerując. Żeby tracąc właśnie trochę grunt pod nogami gruntownie i zupełnie jednak utonął, oba bandyckie, bestialskie i mordercze kolory trzeba, raz na zawsze z Polski rugować, i wyplenić. Sposobów na to jest wiele. Trony i fotele, na których są usadowione, muszą być jak chore gałęzie drzew odcięte, na wiór przenicowane i w nicość ogniem szatańskim obrócone. Naszym zadaniem wszystkich normalnych ludzi, jest, więc absolutne czynne i skuteczne wsparcie i wspieranie rządu Zjednoczonej polskiej Prawicy w tym zakresie, poprzez wydanie Mu-Jej właściwego mandatu we wszystkich wyborach już na zawsze. To dla Nas Polaków droga niezbędna i jedyna do dalszego istnienia i rozwoju, naszego ukochanego kraju i Naszej ukochanej Ojczyzny Polski. TAK NAM WSZYSTKIM POLAKOM DOPOMÓŻ BÓG.

Dzieje i sprawy tego Świata, w dużej mierze zależą wyłącznie od nas, wielomiliardowej ogromnej masy normalnych ludzi. Wystarczy tylko poprzez perspektywę Marketingu, właściwie na sprawy te spojrzeć, by pozytywnie dla nas rozwiązały się niemal same i niemal we wszystkim.
Rozważmy jedną z nich z tej właśnie Marketingowej perspektywy.

Jest wiele spraw od nas zależnych indywidualnie, pod jednym wszakże warunkiem: wystarczy właściwie na nie spojrzeć i wyciągnąć wnioski, które dadzą się zastosować do skutecznej sprawy rozwiązania.

Weźmy np. nierozwiązaną sprawę ogólnego katastroficznego zaśmiecania globu, w tym wód naszych wszelkich, która w sposób alarmowy dotknęła morza i oceany ziemskie, w których wiele rodzajów istniejącego w nich życia zanika w sposób zastraszająco szybki i nieodwracalny na zawsze.

Sprawa powyższa jest ścisłe powiązana z brakiem odpowiedniej powierzchni śmietnisk miejskich i terenowych odpowiednio właściwie zagospodarowanych, użytkowanych i nadzorowanych i zwalać odpowiedzialność za ten celowo zaniedbywany bałagan i chaos, na ludzką głupotę, która niczego przecież nie rozwiąże nigdy, podczas gdy wina leży po stronie wszelkiego rodzaju władz państwowych wszystkich szczebli, aż do parlamentarnych i rządowych włącznie.

Sprawa jest wyjątkowo poważna i wyjątkowo nagląca. Wymaga działań natychmiastowych w zakresie jej natychmiastowej poprawy, naprawy i bezwzględnego formalnego prawnego uporządkowania i wtedy dopiero karania winnych za jego jakiekolwiek i najmniejsze nawet ich łamanie
.

……………
POLITYKA LOGICZNIE
DOWÓD NA ZEZWIERZĘCENIE MEDIALNEGO MOTŁOCHU
Onet.pl

Oświadczenie Iwony Morawieckiej: kieruję sprawę na drogę sądową

20.05.2019

W odniesieniu do zmanipulowanego artykułu "Gazety Wyborczej", podpisanego przez red. J. Harłukowicza oraz zawartymi tam kłamliwymi pomówieniami kieruję sprawę na drogę sądową - przekazała w oświadczeniu Iwona Morawiecka, żona premiera.


Foto: East NewsIwona Morawiecka i Mateusz Morawiecki
‹ wróć

Dziennik opisał dziś kupno ziemi przez Mateusza Morawieckiego za cenę wielokrotnie niższą od rzeczywistej wartości gruntów
• Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że premier Mateusz Morawiecki zamierza pozwać "Gazetę Wyborczą"
• Iwona Morawiecka wydała oświadczenie, w którym deklaruje, że jest gotowa w przyszłości sprzedać grunty po cenie zakupu, a całą otrzymaną kwotę przeznaczyć na cele charytatywne


" (...) oświadczam, że w przypadku przystąpienia przez Gminę Wrocław do budowy dróg, ujętych w PZP [plan zagospodarowania przestrzennego - red.] dla tego rejonu i przebiegających przez działkę, która jest obecnie moją własnością a od 2002 r. była współwłasnością, dokonam sprzedaży wszelkich wyodrębnionych terenów po cenie zakupu wynikającej z aktów notarialnych z uwzględnieniem inflacji" - napisała żona premiera w oświadczeniu.
"Deklaruję również, że całą otrzymaną kwotę od Gminy Wrocław przeznaczę na cele charytatywne" - czytamy w oświadczeniu.

Publikacja "Gazety Wyborczej"

Dzisiejsza "GW" napisała, że szef rządu wraz z żoną w 2002 roku kupili 15 ha gruntów za 700 tys. zł od Kościoła we Wrocławiu. Później rzeczoznawca ocenił, że nieruchomość już w 1999 r. warta była prawie cztery mln zł. Czytamy, że władze Wrocławia zaplanowały bowiem na tych terenach inwestycje, a przez środek działki dzisiejszego premiera przebiegać ma trasa szybkiego ruchu.
Gazeta napisała, że "dokumenty tej transakcji zniknęły, a obecny proboszcz nie wie skąd ta niska cena". Dziennik podał też, że w śledztwie ABW, jakie w tej sprawie było prowadzone w 2006 roku, Morawiecki miał zeznać, że o gruntach tych dowiedział się od metropolity wrocławskiego kard. Henryka Gulbinowicza. Dziennik cytuje też odpowiedź Kancelarii Premiera w tej sprawie, w której napisano, że z powodu rozdzielności majątkowej małżeństwa Morawieckich grunty te są obecnie własnością Iwony Morawieckiej, a "wiedzę o możliwości zakupu działki Pani Iwona Morawiecka pozyskała m.in. od znajomego, który zajmował się pośrednictwem w sprzedaży nieruchomości".
• Czytaj również: Premier grozi pozwem "Gazecie Wyborczej". Dziennik odpowiada

Szef rządu zażąda sprostowania
"»Gazeta Wyborcza« po raz kolejny łamie podstawowe standardy dziennikarskiej rzetelności. Dzisiejszy tekst red. Jacka Harłukowicza opiera się o niedopowiedzenia, domysły, spekulacje i nieprawdziwe sformułowania. Służy to przedstawieniu premiera i jego żony w złym świetle – gdy w rzeczywistości sam artykuł jest pełen manipulacji i nierzetelności" - napisało CIR w dzisiejszym oświadczeniu.

Jak dodano, "prasa ma prawo prześwietlać osoby publiczne, ale ma również obowiązek robić to rzetelnie". "Tego obowiązku »Gazeta Wyborcza« nie dopełniła" - ocenił CIR.
Poinformowano, że ponieważ tekst red. Harłukowicza "narusza dobra osobiste premiera i jego żony, to podjęli oni decyzję o skierowaniu sprawy na drogę sądową z żądaniem sprostowania zawartych w nim kłamstw i manipulacji".
…………………………………….

Dr Jacek Bartosiak: Ulegliśmy wizji adopcji przez Zachód. Musimy zacząć myśleć jak dorośli ludzie

MARCIN TERLIK
17 cze, 18:53

- Przyznajmy, mieliśmy poczucie, że szczęśliwie zakończyliśmy bieg przez nasze trudne dzieje i wreszcie dołączymy do świata Zachodu, tego bardziej kulturalnego, cywilizowanego, bogatego. Tymczasem okazało się, że - niezależnie od naszej woli - to jednak nie jest koniec historii i musimy zacząć myśleć jak dorosły człowiek. Ani bezpieczeństwo, ani rozwój gospodarczy nie są dane raz na zawsze - mówi w rozmowie z Onetem dr Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki i autor książek poświęconych temu zagadnieniu, szef firmy Strategy & Future. Nie chcemy wybierać między mamą a tatą. Problem polega na tym, że być może życie zaczyna nas do tego zmuszać - mówi dr Bartosiak, odnosząc się do sojuszy Polski
• Ekspert ds. geopolityki twierdzi, że nasz region między Bałtykiem a Morzem Czarnym jest jednym z trzech kluczowych "zworników świata", o kontrolę nad którym rywalizują mocarstwa
• - Jeśli Stany Zjednoczone i Europa uznają, że potrzebują Rosji, np. by przeciwstawić się Chinom, nasze interesy zostaną poświęcone - przewiduje
• Dr Bartosiak krytykuje polską politykę względem Białorusi i Ukrainy. - Dlaczego to my musimy akurat nalegać na przestrzeganie praw człowieka, gdy inni tego nie robią? - zauważa
• Rosjanie boją się kolejnej inwazji z terenów Polski - ocenia ekspert, tłumacząc sposób strategicznego myślenia na Kremlu
Marcin Terlik, Onet: Uważa pan, że nie doceniamy roli geografii w światowej polityce. Szczególnie w Polsce mamy żyć złudzeniami, co do stosunków międzynarodowych.


Dr Jacek Bartosiak: Każdy, kto trochę się zajmował polityką, przyzna, że polega ona na używaniu siły w przestrzeni, niekoniecznie nawet w sensie militarnym. Niezrozumienie tego sprawia, że poruszamy się w fikcji. To, jak państwo jest położone i jakie ma zasoby, determinuje jego poczucie zagrożenia, jego sojusze i jego politykę bezpieczeństwa. Jeśli ktoś ma za sąsiada wielkie mocarstwo lądowe, to jest naturalnym, że się go boi i poszukuje sojusznika zewnętrznego.

Tak właśnie jest w przypadku Polski znajdującej się w cieniu wielkiego mocarstwa lądowego, jakim jest Rosja. Tymczasem nasza debata po 1989 r. w znacznym stopniu nie bierze tego pod uwagę. Dyskusja toczy się wokół życiorysów, moralnych oskarżeń i moralnych wywyższeń, co jest drugorzędne z punktu widzenia sił w przestrzeni napierających na państwo polskie.

Jak dokładnie wygląda nasza geopolityczna sytuacja?

Jesteśmy położeni w tzw. przesmyku polskim pomiędzy Bałtykiem a Karpatami. Dla Rosji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych, a także Chin mamy niezwykle istotne położenie. Spójrzmy na mapę fizyczną Europy. Przestrzeń zajmowana przez państwo polskie jest kluczowa z punktu widzenia gry o równowagę mocarstw i rozwiązań komunikacyjnych wpływających na ich bezpieczeństwo i prosperity.
Twierdzi pan, że leżymy w jednym z trzech kluczowych “zworników” świata.

Tak, obok Zatoki Perskiej i Zachodniego Pacyfiku. To wynika z geografii. Są na świecie miejsca ważne i mniej ważne. Kontrola tych pierwszych i tzw. "strategicznych przepływów”, które się na nich dokonują, decyduje o pomyślności mocarstw. Niestety nasz obszar między Bałtykiem a Morzem Czarnym jest właśnie takim zwornikiem. Proszę zwrócić uwagę, że to tu zawsze toczyły się wojny. Nie leżymy na peryferiach jak Argentyna, Chile czy państwa afrykańskie. Po prostu tak jest. Stąd, podobnie jak na Bliskim Wschodzie, tak trudno jest się tu zorganizować.
Pisze pan również o "adopcji strategicznej" naszego regionu przez USA i Unię Europejską i twierdzi pan, że stan, w którym obie strony były z tej adopcji zadowolone, skończył się w 2008 roku.

Przyznajmy, że mieliśmy takie poczucie, że dopłynęliśmy do końca historii, szczęśliwie zakończyliśmy bieg przez nasze trudne dzieje pełne wojen, powstań i kryzysów i że wreszcie dołączymy do świata Zachodu - tego bardziej kulturalnego, cywilizowanego, bogatszego. Ulegliśmy tej wizji adopcji, że nasze bezpieczeństwo zapewnią USA i NATO, a nasz rozwój gospodarczy zapewni dołączenie do system z Bretton Woods (światowy system finansowy oparty na dominacji dolara i wolnym handlu - red.) oraz Unii Europejskiej.

Uznaliśmy, że od tej pory pozostaje nam już tylko spokojnie żyć. Po wielkim kryzysie lat 2008-2009, po wojnie w Gruzji i na Ukrainie, wreszcie w obliczu dynamicznego rozwoju Chin i relatywnego słabnięcia USA i Zachodu, niezależnie od nas okazało się, że to jednak nie jest koniec historii i musimy zacząć myśleć jak dorosły człowiek. Okazało się, że ani bezpieczeństwo, ani rozwój gospodarczy nie są dane raz na zawsze. Niezależnie od naszej postawy bowiem UE i NATO przeżywają kryzys. Musimy się w tej nowej sytuacji odnaleźć i zrozumieć naszą przestrzeń.

Polska stawia jednak coraz mocniej na amerykańską kartę. Zwiększamy militarną obecność USA nad Wisłą, kupujemy myśliwce, zawieramy wielomiliardowe kontrakty na gaz. Jak pan to ocenia?
Potrzebujemy tzw. offshore balancera spoza regionu Europy Środkowej i Wschodniej, by równoważył potęgę Rosji - a także Niemiec - w Europie. Tradycyjnie więc do tego nadaje się Wielka Brytania, Francja, a obecnie USA. Stany Zjednoczone sa gwarantem naszego bezpieczeństwa, istnienia NATO oraz architektury międzynarodowej, która była pomyślna dla Polski. Stąd nasza chęć zakotwiczenia Amerykanów nad Wisłą. Po to, by mieć więcej manewru dla naszej polityki wobec potężnych sąsiadów oraz by upewnić się, że Amerykanie będą bronić ładu międzynarodowego, który był tak korzystny dla nas.
Czytaj także: Polska wykorzystała krnąbrny charakter "czarnej owcy" NATO [ANALIZA]

"Białoruś i Ukraina są kluczowe dla naszego bezpieczeństwa"

Pana rozważania obracają się wokół “pomostu bałtycko-czarnomorskiego”, który musi odpierać zakusy sąsiednich mocarstw. To coś w rodzaju Trójmorza?

Nie. Pomost bałtycko-czarnomorski nie jest Trójmorzem, ale tradycyjnym Międzymorzem, na które składa się Rumunia, Ukraina, Białoruś, państwa bałtyckie i my jako środek ciężkości. Jeśli ktoś rozumie układ sił, widzi, że obszar ten jest naturalnym zwornikiem. Z jego jednej strony jest Europa morska, zwrócona ku Atlantykowi, która uczestniczyła w odkryciach geograficznych i mogła się rozwijać. Z drugiej jest wielkie, ciężkie i nierozwinięte Imperium Rosyjskie, które jednak ma silną polityczną determinację i ogromne przestrzenie i które mogło rozwinąć się militarnie. W przestrzeni między nimi jest pomost bałtycko-czarnomorski, który dąży do naturalnej konsolidacji. Tyle, że ta konsolidacja ze względu na siły zewnętrzne jest bardzo trudna.

Projekt Trójmorza wydaje się dążyć do takiej właśnie konsolidacji.

Trójmorze jest czymś innym. To koncepcja forsowana m.in. przez USA z udziałem państw, które nie wzięły udziału w odkryciach geograficznych. Tu nie ma jedności geopolitycznej względem Rosji, bo są przecież w Trójmorzu państwa, które się Rosji nie boją. Jest to konstrukt trudniejszy geopolitycznie i nie utożsamiałbym go zupełnie z Międzymorzem, o którym piszę w moich książkach.

Międzymorze jest więc środkiem zabezpieczenia się przed Rosją.

Na wschodzie, tam gdzie kończą się granice obecnej Polski, zaczynają się wielkie przestrzenie Eurazji. Nie ma tam mórz ani młodych gór, więc wojsko może bardzo szybko się przemieszczać. W tym kontekście kluczowe dla bezpieczeństwa Polski jest istnienie Białorusi i Ukrainy. Szczególnie w sytuacji słabnięcia Stanów Zjednoczonych i zachodniej Europy, a to właśnie się teraz dzieje.

"Dlaczego to akurat my musimy nalegać na przestrzeganie praw człowieka?"

Stawia pan tezę, że Polska polityka wobec Białorusi po 1989 roku była nietrafiona i za bardzo skupiła się na promowaniu liberalnych, demokratycznych wartości, za mało natomiast na przyciąganiu Białorusi w naszą sferę ekonomiczną.


Kluczem dla bezpieczeństwa Polski jest przestrzeń Białorusi. Optymalnie byłoby, żeby nie była wasalem Rosji, dlatego że Rosjanie pukają nam wtedy do drzwi naszego domu, szarpią za klamkę w dolinie Wisły. Boimy się wówczas, zapraszamy sojuszników, płacimy za to i nie możemy rozwijać się gospodarczo. Nasza polityka po 1989 r. zakładała, by używać siły Zachodu do rozszerzania naszych wpływów na Wschodzie. A ta polityka musi się kiedyś skończyć. Jeśli Stany Zjednoczone i Europa uznają, że potrzebują Rosji np. by przeciwstawić się Chinom, wówczas nasze interesy zostaną poświęcone.

Czy Polska powinna więc przymknąć oko na łamanie praw człowieka na Białorusi?

Zabrzmi to cynicznie, ale wszystkie państwa Zachodu przymykają w realizacji swoich interesów oczy na prawa człowieka. Przecież wszyscy bogacili się na handlu z Chinami. Nie powinniśmy być pierwszymi, którzy się o to martwią. Np. Niemcy handlują z Białorusią. Dlaczego my tego nie robimy na stosowną skalę? Dlaczego my nie mamy wpływów takich jak Niemcy na Białorusi? Dlaczego to my musimy akurat nalegać na przestrzeganie praw człowieka, gdy inni tego nie robią?

Twierdzi Pan również, że Polska została wypchnięta z gry o Ukrainę.

Oczywiście. Polska nie ma wystarczającej siły i nie ma swojej strefy wpływów, dlatego nie brała udziału w procesie mińskim (proces pokojowy dotyczący wojny w Donbasie, w którym biorą udział Ukraina, Rosja, Niemcy i Francja - red) . To jest nienaturalna sytuacja. Przecież tylko przez terytorium Polski jest zasadniczy dostęp na Ukrainę. Nie bierzemy udziału w procesie gospodarczym na Ukrainie tak, jak robią to Niemcy czy Amerykanie. A istnienie niepodległej Ukrainy jest fundamentem naszego bezpieczeństwa i wielokrotnie z tego powodu szliśmy nawet w historii na wojnę.

Jakie konkretnie widzi Pan błędy polskich rządów w polityce wobec Ukrainy?

Myśleliśmy, że świat rywalizacji się skończył, że budujemy przyszłość na normach i ja to po ludzku rozumiem. Problem polega na tym, że wielkie mocarstwa nigdy w to nie uwierzyły. Mogliśmy skuteczniej jednak budować swoją strefę wpływów i starać się przyciągnąć Ukrainę gospodarczo. Była na to szansa po 1991 r., jednak tego nie zrobiliśmy.

Czy jednak mogliśmy coś zrobić, aby znaleźć się przy stoliku rozmów o Ukrainie?
Gdybyśmy mieli odpowiednią siłę wojskową i gospodarczą to oczywiście bylibyśmy tam automatycznie. Tak jak Turcja jest zawsze obecna w dyskusjach o Bliskim Wschodzie. W posiadaniu wpływów nie ma nic zdrożnego. Amerykanie i UE mają wpływy u nas i naturalne jest, żebyśmy my mieli wpływy na Ukrainie i Białorusi.
Witold Jurasz: Po Ukrainie czas na Białoruś? Czy Kreml szykuje anszlus?

"Rosjanie boją się kolejnej inwazji z terenów Polski"

Wszystkie te rozważania toczą się w cieniu Rosji. W pana książkach podejmuje pan próbę wyjaśnienia podstaw rosyjskiego myślenia strategicznego.


Sposób rozumowania Rosjan wynika z ich fatalnego położenia geograficznego. Patrząc na historię tego kraju widzimy pewne niezmienne prawidłowości. Przede wszystkim Rosjanie mają ogromne poczucie braku bezpieczeństwa. Nie są w stanie być atrakcyjnym cywilizacyjnie centrum dla otaczających ich narodów - Białorusinów, Ukraińców, Tatarów czy ludów kaukaskich. Chcą więc zwiększyć swoje bezpieczeństwo poprzez absolutny brak bezpieczeństwa swoich sąsiadów.

Poza tym nie mają dostępu do oceanu światowego i swobodnej wymiany handlowej, czyli tego co daje państwom prosperity. Bardzo ciężko jest tam prowadzić zrównoważoną politykę rolną. Okres wegetacji jest krótki. Centra rolne są daleko od skupisk miejskich. Ogromna przestrzeń jest problemem dla spójności państwa. Przy każdym kryzysie władzy pojawiają się tendencje do anarchii. Widzieliśmy to za naszego życia, za Jelcyna, a nawet za Putina. W związku z tym Rosjanie próbują destabilizować całe otoczenie, bo się go po prostu obawiają, zwłaszcza jak jest silne albo dąży do zewnętrznych mocarstw. Pamiętajmy, że z terenów Polski kilkakrotnie szły inwazje na Rosję i Rosjanie zwyczajnie boją się kolejnej.
Jak z ich punktu widzenia przedstawia się wobec tego Ukraina?

Jakkolwiek my o tym myślimy, dla Rosjan utrata Ukrainy jest zagrożeniem dla Powołża, czyli rolniczego południa kraju i głównej rzeki Wołgi, którą dokonuje się transport przemysłowy i rolny Rosji. Nie mówiąc już o tym, że łatwo jest wtedy odciąć Moskwę od Kaukazu, Morza Kaspijskiego i całego Bliskiego Wschodu.

Czy więc działania Rosji na Krymie i w Donbasie - postrzegane u nas jako przejaw imperialistycznych zapędów - są dla niej działaniami obronnymi?

Z naszego punktu widzenia są to działania ofensywne i niekorzystne dla interesów państwa polskiego. Z punktu widzenia Rosjan są to działania defensywne, bo Rosjanie boją się wpływów NATO w pobliżu rdzenia swojego państwa. Tu nie ma czegoś takiego jak ogólna racja czy sprawiedliwość. Oczywiście chcielibyśmy, żeby Rosja zaakceptowała reguły ładu światowego stworzonego po 1990 r. Ale Rosja nie chce ich zaakceptować. Dlatego jest to gra o sumie zerowej, jak zawsze na pomoście bałtycko-czarnomorskim.

"To my jesteśmy głównym przeciwnikiem dla rosyjskiej armii"

Nie ma możliwości zawarcia trwałego porozumienia z Rosją?


Między nami a Rosją od wieków była kwestia wyłącznie tymczasowych ustaleń i tak pozostanie. Nie należy się łudzić - Rosjanie zawsze podejrzewają Polskę o chęć dominacji na pomoście bałtycko-czarnomorskim, o próbę podporządkowania Białorusi, Ukrainy i państw bałtyckich, dlatego, że wciąż obawiają się imperium lądowego Rzeczpospolitej. Pamiętajmy, że wielokrotnie zwyciężaliśmy z Rosjanami, jak choćby w 1920 r.

Czy jednak porównywanie obecnej sytuacji z tą 1920 r. nie jest nietrafione? Dysproporcja siły wojskowej pomiędzy Polską a Rosją jest w tej chwili ogromna, choćby biorąc pod uwagę broń atomową.

Broń atomowa nie jest w tej chwili rozstrzygająca. Czy Rosjanie użyli broni atomowej w Gruzji, na Ukrainie, na Kaukazie czy w Afganistanie? Albo gdy tracili imperium w 1991 r.? Nie użyli. Dysproporcja jest znacznie mniejsza niż w czasach sowieckich. Rosjanie są w defensywie imperialnej.

Jest pan w takim razie optymistą w razie potencjalnego konfliktu zbrojnego Polski z Rosją?

Nie, zawsze jestem pesymistą w tych sprawach. Mitem jest jednak, że Rosja ma jakąś wielką armię konwencjonalną i totalną przewagę. Ma wielką przestrzeń i najdłuższe granice lądowe na świecie, które musi obsadzić wojskiem. Na odcinku polskim wcale nie ma wielkiej przewagi. Ich armia ma ogromne problemy. Proszę zwrócić uwagę jak wyglądały wojny czeczeńskie i ile kłopotów sprawiło jej pokonanie maleńkiej Gruzji.

Jednak już wojna w Syrii pokazała jej bardzo skuteczne działania wojskowe i dyplomatyczne.

To prawda. W książce "Rzeczpospolita między lądem a morzem" opisuję, w jaki sposób ministrowie obrony Serdiukow i Szojgu przeprowadzili potężne reformy w rosyjskiej armii po 2008 r. Ich wojsko z bardzo słabego i zdezorganizowanego staje się siłą, z którą trzeba się liczyć. Niepokojące jest to, że Rosjanie zawsze modernizują armię, gdy przewidują łamanie dotychczasowej struktury światowego ładu. Tym razem znowu to trafnie przewidzieli. My natomiast ten okres przespaliśmy. Pamiętajmy, że to my jesteśmy głównym przeciwnikiem dla armii rosyjskiej, nie wojsko amerykańskie.

Sugeruje pan, że obawa przed Polską jest głównym czynnikiem kształtującym rosyjską myśl strategiczną?

Oczywiście. Codziennie trwa rywalizacja na pomoście bałtycko-czarnomorskim o geopolityczne wpływy. Jednym z jej elementów są siły zbrojne. Przywódcy państw orientują się na siłę. Gdyby Polska miała silną armię i broń atomową, Łukaszenka orientowałby się na nas, a nie na Rosję czy Chiny.

"Nie chcemy wybierać między mamą a tatą"

Właśnie Chinom poświęca Pan wiele uwagi w swoich książkach. Jak wygląda ich zainteresowanie naszym regionem?


Chiny nie są w stanie być silniejsze od Stanów Zjednoczonych na oceanie światowym. Z tego względu budują połączenia omijające system morski. Stąd projekty takie jak Nowy Jedwabny Szlak przez masy lądowe Azji w kierunku Europy. Na ich trasie leży Międzymorze. Znów znajdujemy się w kluczowym położeniu.

Jak pan odnosi się do tej inicjatywy z punktu widzenia polskiej racji stanu? Czy nie prowadzi ona nas do konfliktu z Zachodem?

Rozdzielałbym tu interesy kontynentalnej Europy od mocarstw morskich. Niemcy flirtują z ideą Nowego Jedwabnego Szlaku. Inaczej wygląda to w przypadku morskich potęg - Wielkiej Brytanii i przede wszystkim Stanów Zjednoczonych. To jest dla nas niestety trudny orzech do zgryzienia, bo jesteśmy w sojuszu z USA i chcielibyśmy, żeby ten sojusz przetrwał i w ogóle, żeby obóz atlantycki był dalej jednością. Nie chcemy wybierać między mamą a tatą. Problem polega na tym, że być może życie zaczyna nas do tego zmuszać.

Pisze pan, powołując się na przykład Księstwa Warszawskiego i Napoleona, że “należy uważać, by nie popaść w zależność od silniejszego sojusznika, bo może się okazać, że Rzeczpospolita realizuje nie swoją politykę, lecz jakiś wycinek większej gry silniejszego, zaprzyjaźnionego mocarstwa - nie zmieniło się to w XXI wieku i nasi przywódcy powinni o tym pamiętać”. Czy jest to sugestia, że zbyt mocno polegamy na Amerykanach?

Trzeba prowadzić taką politykę, żeby mieć zawsze pole manewru. Wtedy ma się większe znaczenie. To jest bardzo trudna gra pomiędzy Rosją, Niemcami i USA z coraz większym udziałem Chin, które są zupełnie nowym czynnikiem w naszej historii. Nie wykorzystujemy naszej przestrzeni zewnętrznie, ale także wewnętrznie, bo mamy świetne warunki geograficzne do rozwoju gospodarczego i komunikacyjnego. Nasze geopolityczne położenie ma dużo większą wartość niż nam się wydaje.

Dr Jacek Bartosiak jest autorem książek "Pacyfik i Eurazja. O wojnie”, wydanej w 2016 r., traktującej o nadchodzącej rywalizacji wielkich mocarstw w Eurazji i o potencjalnej wojnie na zachodnim Pacyfiku oraz "Rzeczpospolita między lądem a morzem. O wojnie i pokoju”, wydanej w 2018 r., traktującej o sytuacji geostrategicznej Polski i Europy w dobie rywalizacji mocarstw w Eurazji. Ostatnio wydał "Przeszłość jest prologiem”. Założyciel i właściciel firmy Strategy & Future, Dyrektor Programu Gier Wojennych i Symulacji Fundacji Pułaskiego; Senior Fellow w The Potomac Foundation w Waszyngtonie, współzałożyciel "Play of Battle”, zajmującej się przygotowaniem symulacji wojskowych; współpracownik Nowej Konfederacji oraz New Generation Warfare Centre w Waszyngtonie; Członek Zespołu Doradczego Pełnomocnika Rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego (2017-2018), Prezes Zarządu Centralny Port Komunikacyjny Sp. z o.o. (2018 – 2019).


Książka "Przyszłość jest prologiem" Jacka Bartosiaka

…………………………………….

POLITYKA BYLE JAK

FAKT

Vega: Ujawnię gejowskie romanse polskich posłów
Donat Szyller
17.06.2019

O wykradzionym scenariuszu, naciskach politycznych, groźbach, ucieczce z Polski oraz o tym, w jaki sposób Jarosław Kaczyński poznał treść filmu przed jego ukończeniem Fakt24 rozmawia z reżyserem filmu "Polityka" Patrykiem Vegą. – Grożono mi, przychodzili do mnie ludzie ze świata polityki i mówili, że muszę przesunąć premierę – mówi Vega w rozmowie z Fakt24. Odpowiada też na pytanie, czy polscy posłowie uprawiają gejowski seks.
Fakt24: Jarosław Kaczyński powiedział, że pański film ma pokazać PiS jako „ludzi złych, zdemoralizowanych, ludzi którzy nie służą Polsce, ludzi którzy w gruncie rzeczy dopuszczają się różnego rodzaju bezeceństw”. To dobra recenzja?
Patryk Vega: Przede wszystkim zaznaczmy, że mój film nie skupia się na jednej partii, ale uderza w polityków w ogóle. W ludzi z różnych formacji, a nawet w polityków w sutannach. Zainteresowałem się tym tematem jakiś czas temu widząc, że nawet moja rodzina potrafi kłócić się o politykę przy stole wigilijnym. Doszliśmy w Polsce do takiego momentu, że nie ma już możliwości porozumienia pomiędzy ludźmi podzielonymi na dwa obozy sympatyzujące z dwoma partiami. Poczułem, że to jest najbardziej kontrowersyjny temat w Polsce i że tak naprawdę innego tematu nie ma.
Czyli Kaczyński ma rację mówiąc, że zobaczymy w filmie ludzi, którzy szkodzą Polsce? Bo tak zdaje się pan postrzegać polityków.
Dla mnie punktem wyjścia było to, by pokazać jak zachowują się politycy, gdy wyłączane są kamery. My żyjemy pewną iluzją, oglądamy w telewizji ich przybrane maski. A najbardziej interesujące jest to, co robią gdy nikt nie widzi. Ten film poprzedziła półroczna dokumentacja, podczas której rozmawiałem z politykami rozmaitych frakcji i oni opowiedzieli o wielu nieznanych historiach. Oczywiście pojawia się pytanie: skoro ze mną rozmawiali, to byli pewnie rozżaleni na swoich kolegów i szefów, a więc: czy mówili prawdę? Jednak, gdy tę samą historię słyszałem od różnych, niezwiązanych ze sobą osób należy ją uznać za fakt.
Skąd Jarosław Kaczyński w ogóle zna treść pańskiego filmu, skoro nie jest on jeszcze skończony?
To pytanie do niego, natomiast mogę powiedzieć, że scenariusz na etapie produkcji został wykradziony. To nie jest domniemanie – to fakt. To co mówi prezes Kaczyński świadczy o tym, że albo mu ktoś ten scenariusz zreferował, albo sam go przeczytał. Przyszły zresztą do mnie osoby ze świata polityki i położyły na stole mój własny scenariusz, jego ostatnią wersję.
Te osoby panu groziły? A może próbowały pana przekupić?
Tych kontaktów było kilka. Zaczęło się od tego, że dostałem propozycję zrobienia filmu dla partii politycznej, który gloryfikowałby wartości przez tę partię promowane. Odmówiłem.
Ta partia nazywa się Prawo i Sprawiedliwość?
Na tym etapie nie mogę zaprzeczyć, ani potwierdzić.
Co było dalej? Odmawia pan i co się dzieje?
Wtedy zgłosiły się do mnie kolejne osoby, które stwierdziły, że mój film "Polityka" jest szkodliwy dla ich ugrupowania i może wpłynąć na wynik wyborów. Powiedzieli, że powinienem przesunąć premierę z września na czas po wyborach, a w zamian dostanę finansowanie na superprodukcję.
Powtórzę pytanie: z jakiej partii były te osoby?
Nie będę tego teraz ujawniał.
I na tym skończyły się wizyty polityków?
Nie. Padła groźba nie wprost, że może mnie spotkać pozew, sprawa karna, za którą trafię do aresztu i po co mi to. Potem nacisk postępował, próbowano dotrzeć do innych ludzi blisko ze mną związanych. Miałem nawet po kilkanaście telefonów dziennie z pytaniem, czy przesunę premierę.
To wtedy uciekł pan z Polski do Tokio?
Wyjechałem. Sprawa tak się spiętrzyła, że zabrałem materiały i pojechałem za granicę w spokoju montować film. By mieć gwarancję, że zostanie ukończony i nic temu nie przeszkodzi.
Oprócz korupcji i innych patologicznych zachowań ludzi władzy pokaże pan też z pewnością seks. Czy sportretowane romanse oparte są na prawdziwych historiach? Może właśnie tego ktoś się obawia?
Niech każdy z polityków sam odpowie na pytanie, czego najbardziej się boi. W moim filmie są trzy wątki seksualne.
Kim są ich bohaterowie?
Powiem tyle: to dwa wątki homoseksualne i jeden heteroseksualny.
Premierę tuż przed wyborami zaplanował pan celowo.
Tak, ale ze szczególnego powodu. Chciałem, żeby ludzie mieli poczucie że oglądają film o tym, co dzieje się tu i teraz. Film jest skonstruowany w ten sposób, że śledząc wydarzenia poprzez optykę poszczególnych polityków zbliżamy się nieuchronnie do wyborów, które następują w ostatniej części. A prawdziwe wybory odbędą się jesienią. Ten film jest więc symulacją tego, co wydarzy się niedługo po premierze.
Co sądzi pan o Jarosławie Kaczyńskim?
Uważam, że jest wybitnym strategiem, bo gdyby nim nie był nie doszedłby tam, gdzie jest.
Sympatyzuje pan z PiS? Z Platformą?
Nie mam w tym momencie ugrupowania, z którym bym się identyfikował. Raczej głosuję przeciw komuś, a nie za kimś. Nie toleruję radykalizmu i uważam, że fanatyzm nie jest wskazany.
Mówił pan, że dzięki bogatej dokumentacji zgromadził pan historie z życia polityków. Która z nich jest najgorsza? Cytując prezesa PiS: która zawiera największe bezeceństwo?
Najbardziej przerażająca konstatacja wynika z tego, że każdy polityk funkcjonujący w systemie po kilku latach staje się socjopatą. Jeśli ktoś oszukuje masę ludzi każdego dnia, to nie jest możliwym, by po powrocie do domu zresetował się przy żonie i dzieciach i stawał się normalnym człowiekiem. Obserwowałem ludzi, którzy zostali totalnie zdeprawowani przez władzę. Uważam, że mój film obnaży kłamstwa i grzechy polityków, którzy dobrali się do publicznych pieniędzy.
Jak kradną politycy w pańskim filmie?
Tak, jak słyszałem o tym podczas wielu rozmów. Na przykład wykradają pieniądze na etapie kampanii wyborczej. Politycy wytłumaczyli mi jak to się robi. Oszukuje się choćby na ilości zamówionego towaru: billboardów, ulotek. Tak robi się od lat.
Dziękuję za rozmowę.

(ZW) Rolę zamiennika mojego komentarza do powyższej publikacji, niech spełni tekst poniższego artykułu

………………………………
Jarosław Kaczyński o filmie Vegi: to przygotowanie do wielkiego ataku

15 cze, 19:10 aktualizacja 16 cze, 09:44

- Mamy do czynienia z coraz wyraźniej pokazywanym - pewnie państwo słyszeli o zapowiedziach filmu Vegi - hejtem, czy przygotowaniem do takiego wielkiego hejtu, wielkiego ataku na zasadzie, że nie liczą się żadne fakty, albo są wykorzystywane w sposób instrumentalny do uogólnień, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński na XIV Zjeździe Klubów "Gazety Polskiej".
• Zdaniem prezesa PiS, kampania reklamowa wokół filmu "Polityka" Patryka Vegi ma pokazać jego obóz polityczny jako "ludzi złych, zdemoralizowanych, którzy nie służą Polsce, którzy dopuszczają się różnego rodzaju bezeceństw"
• Jarosław Kaczyński stwierdził, że dzięki rządom PiS możliwe okazało się "w niemałej mierze wsparcie także dla tej części polskiego społeczeństwa, która była po 89" roku bardzo źle traktowana"
• Prezes PiS w swoim wystąpieniu wymienił dwie sprawy, które jego zdaniem sprawiają, że jesienne wybory parlamentarne są najważniejsze od 1989 roku. Pierwsza to atak na Kościół, a druga to atak na polskie państwo


Kaczyński ocenił, że dziś wciąż działa mechanizm wmawiania ludziom, że "dzieje się coś złego", a za wszystkim stoi PiS. - Jeszcze do tego mamy do czynienia z coraz wyraźniej pokazywanym - pewnie państwo słyszeli o zapowiedziach filmu (Patryka) Vegi - hejtem, czy przygotowaniem do takiego wielkiego hejtu, wielkiego ataku na zasadzie, że nie liczą się żadne fakty, albo są wykorzystywane w sposób instrumentalny do uogólnień, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - mówił prezes PiS.

Zobacz również: Patryk Vega kręci film o politykach. „Naciskano na mnie i grożono mi, że zostanę pomówiony”

Zdaniem prezesa PiS, kampania reklamowa wokół filmu "Polityka" Vegi ma pokazać jego obóz polityczny jako "ludzi złych, zdemoralizowanych, którzy nie służą Polsce, którzy dopuszczają się różnego rodzaju bezeceństw". - Tego rodzaju działań będzie bardzo wiele - ocenił Kaczyński.

Jak wskazywał, jego obóz polityczny nie składa się z "aniołów" i są w nim "grzesznicy". - Tylko my tych grzeszników karzemy tam, gdzie jest to możliwe, w ramach statutu partii - oświadczył.

Kaczyński stwierdził też, że gdyby ktoś "brał na poważnie to, co mówi opozycja, to sądziłby, że żyje w kraju, który jest w stanie kompletnego upadku, rozkładu, że sposób rządzenia dyktuje szaleństwo". - Z tym będziemy musieli walczyć. To pewnie będzie główny sens całej tej kampanii - stwierdził prezes PiS.

- Jeśli społeczeństwo uzyska to przeświadczenie, które dzisiaj wynika z badań, a większość bezwzględna ludzi uważa dzisiaj, że PiS powinno rządzić dłużej, przez następną kadencję, to wtedy nie ma żadnej wątpliwości, że zwyciężymy. Chodzi o to, żeby Polaków nie dało się oszukać - mówił Kaczyński. - My będziemy prowadzili ogromną kampanię, zmierzającą do tego, żeby to się nie udało, tak, jak i wielką kampanię pozytywną, pokazującą, jaka jest perspektywa, jak bardzo jeszcze można sytuację w Polsce pod różnymi względami poprawić, ile można zdziałać w najróżniejszych dziedzinach - dodał.

Jak wskazywał Kaczyński, zadaniem dla klubów Gazety Polskiej w kampanii przed wyborami parlamentarnymi będzie dotrzeć do ludzi. - Decyzja zaangażowania się należy do państwa. To, o co apeluję z całego serca to jest to, żebyście się państwo zaangażowali - dodał.

"Przebudowa naszej ojczyzny to herkulesowe zadanie"

- Pomagacie Polsce, pomagacie Polsce by ten kierunek, który przynosi jej sukcesy i to już dzisiaj jest ewidentne i przyznawane przez naprawdę wielu, żeby ten kierunek najpierw mógł zacząć realnie funkcjonować, nie tylko jako zapowiedź, tylko jako program, ale jako coś realnego, jako realna polityka i by miał szansę na kontynuację - kontynuację w następnej kadencji i daj Boże w kolejnych - powiedział Kaczyński na zjeździe Klubu Gazety Polskiej.

Przeczytaj także: Jarosław Kaczyński pozwał Krzysztofa Brejzę. "Nikt nie odbiera pozwanemu prawa do najbardziej niemądrych interpretacji"

- Bo przebudowa naszej ojczyzny, taka przebudowa, która pozwoli jej wykorzystać wszystkie szanse, wszystkie możliwości, cały potencjał, to jest naprawdę ogromne, herkulesowe zadanie, ale jesteśmy wspólnie w stanie to zadanie wykonać, tylko na to trzeba lat i od was w niemałej mierze zależy to, czy te lata otrzymamy - podkreślił.

Prezes PiS przekonywał podczas XIV Zjazdu Klubów "Gazety Polskiej", że dzięki rządom jego partii możliwe okazało się "w niemałej mierze wsparcie także dla tej części polskiego społeczeństwa, która była po 89 roku bardzo źle traktowana". Jak zaznaczył, mówi o wsiach i małych miasteczkach. - Niemała część środków idzie właśnie w tym kierunku - powiedział prezes PiS. Jak podkreślił, mają one m.in. wesprzeć rodzinę, zwiększyć liczbę urodzeń i mieć "pewną rolę" w rozwoju ekonomicznym Polski.

- Nasza polityka ekonomiczna jest polityką nastawiona na rozwój - to nie jest żadne rozdawnictwo - której celem jest uzyskiwanie czegoś, co ekonomiści nazwaliby rentą od dobrego rządzenia. Można powiedzieć, że jeśli my uzyskujemy wzrosty na poziomie pięć procent PKB rocznie, to w dzisiejszym świecie to jest bardzo szybki wzrost, to mniej więcej dwa procent tego PKB to jest taka renta od dobrego rządzenia. I ta renta musi być podtrzymana, bo bez pozytywnej aktywności władzy ten rozwój byłby o te dwa procent wolniejszy - zaznaczył Kaczyński.

Przekonywał też, że polityka rządu przyniosła "bardzo pozytywne przemiany ekonomiczne i społeczne" oraz postęp, jeśli chodzi o inwestycje. Jednak - jak zauważył Kaczyński - zbliża się weryfikacja tej polityki poprzez wybory parlamentarne. - Ona się będzie odnosiła do tej polityki, ale będzie także przeprowadzana w pewnym kontekście, który tworzy walka polityczna, która w dzisiejszej Polsce przybrała dość szczególny charakter: totalna opozycja i różnego rodzaju przedsięwzięcia, które mają wmówić społeczeństwu, że sytuacja jest zupełnie inna niż jest i niemała część społeczeństwa przyjmuje tę właśnie wersję - mówił prezes PiS.

Przypomniał w tym kontekście rok 2007. Mówił m.in. o "dwóch latach, w czasie których działy się rzeczy niełatwe, choćby sojusz PiS z Samoobroną i LPR, który mógł się rzeczywiście bardzo wielu ludziom nie podobać". - Ale był duży postęp gospodarczy i wbrew bardzo wielu ludziom (...) znaczący postęp społeczny, a mimo wszystko bardzo wielu ludzi było przeświadczonych, że w Polsce dzieją się rzeczy straszne - powiedział Kaczyński.

Kaczyński: te wybory są najważniejsze od 1989 roku

Prezes PiS w swoim wystąpieniu wymienił dwie sprawy, które jego zdaniem sprawiają, że jesienne wybory parlamentarne są najważniejsze od 1989 roku. Pierwszy problem, według Kaczyńskiego, to atak na Kościół. - Kościół jest główną przeszkodą, jeżeli chodzi o te zmiany, które są oczekiwane przez naszych wrogów i przez ich zewnętrznych protektorów - podkreślił.

Drugą sprawą, zdaniem Kaczyńskiego, jest atak na państwo polskie. - Próba zrealizowania koncepcji, która pojawiła się może w sposób bardziej dyskretny także już na początku lat 90. - powiedział prezes PiS.

Według niego niektórym nie podobały się zmiany po 1989 roku. - Nie podobało się nie w tym sensie, że chcieliby, żeby tu była Rosja, tylko w tym sensie, że podmiotowa, silna, rosnąca w siłę Polska jest czynnikiem, który zmienia geopolitykę europejską - wyjaśnił.

Kaczyński zwrócił uwagę na pewne - jak mówił - "wielkie przedsięwzięcia geopolityczne", takie jak Trójmorze, Grupa Wyszehradzka, ale także przedsięwzięcia infrastrukturalne - jak Via Carpatia - budujące oś północ-południe. - O tej nowej osi gospodarczo-politycznej myślano już dawno. Dzisiaj my to realizujemy i to naprawdę nie wszystkim się podoba - podkreślił prezes PiS.

- Stąd ten pomysł, który pojawił się na początku lat 90. w ramach takiego niepokoju, co z tą Polską będzie, on nie został zrealizowany, ale on zakładał landyzację Polski - jak to wtedy mówiono. Sferę szczególnej współpracy z Niemcami na zachodzie, sferę szczególnej współpracy ze Związkiem Sowieckim - on wtedy jeszcze istniał, to był 1991 rok - na wschodzie - powiedział.

Prezes PiS zaświadczył, że proponowano - również jemu jako ówczesnemu szefowi Kancelarii Prezydenta - likwidację Wojska Polskiego. Jak zaznaczył, "robił to dokładnie premier (Jan Krzysztof) Bielecki", prezes Rady Ministrów w 1991 roku. - Polska miała być krajem bez armii - dodał.

- Polska jako podmiot polityki zagranicznej miała być zlikwidowana. Tylko to się kompletnie nie udało - powiedział Kaczyński. Zdaniem prezesa PiS, "teraz to wraca". - Wraca pod hasłami takimi, które mają Polaków oszukać: "wielka Polska samorządowa". Ona nie będzie wielka, tylko w ogóle jej nie będzie - wskazał. - O to tutaj chodzi, chodzi właśnie o zrealizowanie tego planu - podkreślił.

To zdaniem Kaczyńskiego sprawia, że zaangażowanie w wybory jest patriotycznym obowiązkiem

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
…- Musimy wygrać po to, żeby Polskę obronić – powiedział w ostatnich dwu zdaniach powyższego wystąpienia Jarosław Kaczyński. To Jego zdaniem sprawia, że zaangażowanie w każde wybory jest patriotycznym obowiązkiem każdego Polaka i zawsze
Dodam tylko, że zaangażowanie w wybory jest patriotycznym obowiązkiem polskiego narodu i każdej osoby- każdego obywatela na ów Naród się składającego. Pisałem o tym od wielu lat z detalami i bardzo dokładnie tłumaczyłem, na czym ów obowiązek polega i co się dzieje jeżeli go nie wypełniamy.



………………………………………….
DO RZECZY

Ziemkiewicz: Halo, morderca? Dzwonię z policji uprzedzić, żeby się pan odpowiednio ubrał
DoRzeczy Online
20.06.2019


Publicysta "Do Rzeczy" ironicznie komentuje oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws. zatrzymania podejrzanego o zabójstwo 10-letniej Kristiny.
Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, którego zadania wykonuje Rzecznik Praw Obywatelskich, wyraził głębokie zaniepokojenie sposobem zatrzymania i traktowania przez policję Jakuba A. – mężczyzny podejrzanego o zabójstwo 10-latki z miejscowości Mrowiny.
W opublikowanym na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich oświadczeniu podkreślono, iż podczas zatrzymania mężczyzny nie było konieczne zastosowanie kajdanek zespolonych, a także chwytu obezwładniającego gdyż nie stawiał on oporu. Zdaniem Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, "użyte przez policję środki wydają się w tym przypadku nieproporcjonalne i mają charakter pokazowy, stanowiący przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do którego nie powinno dojść w demokratycznym państwie prawa".
W oświadczeniu za niedopuszczalne uznano wyprowadzenie Jakuba A. z budynku boso i niekompletnie ubranego, a następnie pozostawienie go w takim stanie, w czasie wykonywania czynności procesowych. "Takie zachowanie narusza godność zatrzymanego i stanowi pogwałcenie praw człowieka" – wskazano.
"Halo, morderca? Dzwonię z policji uprzedzić, żeby się pan odpowiednio ubrał, bo jadą do pana antyterroryści" – ironizuje Rafał A. Ziemkiewicz. Publicysta sugeruje, że stwierdzenia zawarte w oświadczeniu Adama Bodnara są mocno oderwane od rzeczywistości.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Zwracam się do Autora powyższego artykułu. Szanowny Panie Rafale. Pańska poprawność dziennikarska, - która stronami jeszcze w tym nienormalnym dzisiejszym mniejszościowym jednak świecie istnieje, - nie pozwala wyrazić wszystkiego normalnego w normalnym, które Pan publikuje. Kiedy więc pozwalać będzie?
Mnie ona nie dotyczy, więc mogę w postaci cofki wyrzucić z siebie to, co mnie męczy, dręczy i co mi dokucza. Otóż jak powinno się nazwać ludzi pokroju Adama Bodnara i jego zawszonych kumpli psubratów, wyznawców tego samego szatana. Palanci typu Bodnara – totalnej przeciw PiS-owskiej opozycji, stawiają na głowie, czyli do góry nogami jak przystało na nienormalnych, wszystko to, co dla normalnych było, jest i będzie normalne, tak jak to się działo w sprawie, którą Pan Panie Rafale poruszył. Bandytów należy traktować jak bandytów i zgodnie z normalnym prawem, jakie w latach 2005 – 2007 i od końcówki roku 2015 obowiązywało i obowiązuje w Polsce. Ta banda mafijnych świrów pod wodzą jej herszta Tuska Donalda Bossa Mafii w Polsce, nie daje żyć normalnie wszystkim normalnym Polakom, jak gdyby to oni nadal rządzili krajem naszym. Kiedy wreszcie (?) Państwo nasze pod jedynymi słusznymi w Polsce rządami PiS od roku 1989, - i daj nam BÓG już na zawsze, - weźmie się za tych pachołków szatańskich totalitarnych systemów politycznych zarówno sowieckiego rosyjskiego komunizmu, jak również niemieckiego nazizmu, które nadal czują jak za dawnej bandycko – morderczej epoki ich panowania i w postaci tzw. totalnej opozycji PO-KO panoszy się w Polsce do dzisiaj, za nic mając przepisy polskiego prawa, bezprawnie je maltretując na oczach nie tylko garstki nienormalnego, ale również poważnej wielomiliardowej normalnej większości tego świata, w Polsce normalnej większości zasadniczej wielo dziesiąt milionowej nadal szydzonej i krzywdzonej.
Adam Bodnar wpisuje się doskonale w środowisko tych psubratów, którzy zamiast ujmować się za losami poszkodowanych, - niby przecież rzecznik praw obywatelskich, a rzeczywiście psubrat-obrońca wspomagający bandytów i morderców, przy współudziale niezreformowanych jeszcze tzw. sędziów tamtych totalitarnych systemów polityczno – mafijnych bandyckich i gangsterskich, o czym zaświadcza jednoznacznie także artykuł poniższy.
Zapytuję, gdzie są organy nowego polskiego Prawa. Czyżby także chronili najgroźniejszych przestępców, mafijnych gangsterów i przestępców sędziowskiej i prawniczej elyty w Polsce?
…………………………………

OPRAC. VIOLETTA BARAN
20.06.2019
Warszawa: wypadek żony sędziego KRS. Krystyna Pawłowicz pisze o zamachu

Z auta, którym jechała żona sędziego KRS Dariusza Drajewicza, odpadło w trakcie jazdy koło. Na szczęście, kobiecie nic się nie stało.

Krystyna Pawłowicz uważa, że był to zamach na sędziego (PAP, Fot: Tomasz Gzell)

O tym zdarzeni informuje portal TVP Info. - Na miejscu policjanci dokonali oględzin. Po przyjęciu zgłoszenia będziemy wyjaśniać, jak do tego zdarzenia mogło dojść - mówi portalowi asp. sztab. Mariusz Mrożek z Komendy Stołecznej Policji.
- Czekamy na przyjęcie zawiadomienia, które nie zostało złożone. Jeżeli użytkowniczka samochodu się do nas zgłosi i będzie przyjęte zawiadomienie, wówczas zostanie powołany biegły z zakresu mechanoskopii - dodał policjant.
Według niektórych wypadek, mógł być próbą zamachu na sędziego Drajewicza. W taką wersje zdarzeń najwyraźniej wierzy posłanka PiS Krystyna Pawłowicz. "Przeciwnicy Polski posuwają się do ZAMACHÓW na SĘDZIÓW i ich DZIECI !!! ZAMACH na SĘDZIEGO Dariusza DRAJEWICZA z KRS jego maleńkie DZIECKO !!! I co KASTO sędziowska,W.ŻUREK,TVN ,gazWyb - jesteście wreszcie zadowoleni z efektów waszego SZCZUCIA ? MACIE KREW na RĘKACH,ZDRAJCY. " - napisała posłanka na swoim profilu na Twitterze (zachowano oryginalna pisownię - przyp. red.).
Dariusz Drajewicz jest wiceprezesem ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. Jest członkiem KRS. Od kwietnia ubiegłego roku pełni funkcję wiceprzewodniczącego Rady.
Źródło: TVP Info
………………………………………

DZIENNIK
GAZETA PRAWNA

Nowa gwardia wychodzi z cienia. Kim są młodzi z otoczenia premiera Morawieckiego?

Bartek Godusławski, Tomasz Sewastianowicz
12.06.2019

Zamiast zlikwidować gabinety polityczne, PiS uczynił z nich kuźnię kadr. Szybkie kariery robią teraz niedawni doradcy premiera.

Prawo i Sprawiedliwość, idąc do władzy, zapowiadało, że gabinety polityczne znikną z ministerstw, samorządów czy państwowych urzędów. W 2012 r. rządząca dzisiaj ekipa złożyła nawet w tej sprawie projekt ustawy. Po dojściu do władzy gabinety polityczne nie tylko przetrwały, ale dzięki nim młodzi ludzie wchodzą do polityki. Szczególnie w otoczeniu premiera. Jego młoda gwardia jest dobrze wykształcona, ma ok. 30 lat i szybko wspina się po szczeblach administracji rządowej.

– To taki trochę korporacyjny styl zarządzania premiera. Ufa młodym współpracownikom, pozwala na inicjatywę i deleguje ich na różne odcinki – mówi współpracownik Morawieckiego. Dba też o nich. W 2017 r. nagrody dla gabinetu politycznego w Ministerstwie Finansów sięgnęły 140 tys. zł i była to prawdopodobnie najwyższa suma nagród, jaką wypłacono wtedy we wszystkich resortach.

Najświeższy awans byłego doradcy obecnego szefa rządu na wiceministra stał się udziałem Anny Gembickiej (rocznik 1991).

To młoda prawniczka, która start w dużej polityce zaczęła trzy lata temu jako asystentka Morawieckiego, następnie została członkiem gabinetu politycznego, a później sekretarzem, gdy szef był już premierem. W lutym tego roku na kilka miesięcy została pełnomocnikiem wojewody kujawsko-pomorskiego ds. zrównoważonego rozwoju. Dzisiaj jest wiceministrem w resorcie inwestycji i rozwoju, kierowanym przez zaufanego ministra premiera – Jerzego Kwiecińskiego. Ma przejąć obowiązki po Andżelice Możdżanowskiej, która trafiła do Parlamentu Europejskiego. To kwestia m.in. wdrażania ustawy o kołach gospodyń wiejskich, ważnej z punktu widzenia budowania przez PiS pozycji w wiejskim elektoracie.

Dawni doradcy Morawieckiego zakotwiczyli także w Ministerstwie Zdrowia. Janusz Cieszyński (1988), podobnie jak Gembicka, zaczynał jako doradca w resortach rozwoju i finansów.

W tym pierwszym został dyrektorem departamentu małych i średnich przedsiębiorstw. Był jedną z osób zaangażowanych we wprowadzenie małego ZUS. Jednocześnie współpracował z resortem zdrowia, jeszcze gdy kierował nim Konstanty Radziwiłł, w sprawach informatyzacji ochrony zdrowia. Później, gdy szef MZ się zmienił, poszedł wesprzeć nowego jako wiceminister.

Jego kariera zawodowa nie zaczęła się razem z wejściem Morawieckiego do polityki, bo pracował przez kilka lat w Orange, prowadził także firmę zajmującą się doradztwem biznesowym i prawnym.

– Zawsze interesowałem się polityką i jak zobaczyłem, że Mateusz Morawiecki został wicepremierem, to zgłosiłem się do niego i powiedziałem, że chcę z nim pracować – mówi DGP Cieszyński.

Szefem gabinetu politycznego w resorcie zdrowia jest Przemysław Humięcki (1992). Wcześniej już szefował gabinetowi ministra finansów, gdy Morawiecki stanowisko to przejął od Pawła Szałamachy. Z oświadczenia, jakie złożył wraz z objęciem funkcji w MZ, wynika, że jego droga zawodowa związana jest z szefem rządu od czasów BZ WBK przez resorty finansów i rozwoju, kancelarię premiera czy Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, którym kieruje bliska premierowi Jadwiga Emilewicz.

U boku premiera rozwija się także kariera Justyny Orłowskiej.

Dzisiaj jest dyrektorem GovTech Polska w KPRM. To projekt, w którym administracja publiczna ma pozyskiwać innowacyjne pomysły, ale nie drogą nieefektywnych zamówień publicznych, lecz poprzez konkursy. Orłowska przetestowała już to rozwiązanie w MF, gdzie doradzała Morawieckiemu. Trafiła też do grona jego doradców w kancelarii, a później awansowała na szefową specjalnie stworzonego pod GovTech departamentu. Przed polityką doświadczenie zdobywała w firmach konsultingowych i biznesie m.in. w Capital One Advisers, Ipopema Securities, Enterprise Investors czy EY.

W cieniu pozostaje także Jan Sarnowski (1986).

To świetnie wykształcony w Polsce i w Niemczech prawnik, specjalizuje się w podatkach. Zaczynał od gabinetu politycznego, a dzisiaj jest wicedyrektorem departamentu podatków dochodowych w MF. – Od dłuższego czasu trwały spekulacje, czy zostanie wiceministrem od podatków za Filipa Świtałę. Raczej to się nie stanie, ale wiele osób wróży mu dużą karierę, jeśli Morawiecki będzie nadal premierem – powiedział nasz rozmówca z MF.

Tomasz Piechula (1992) też pracował w gabinecie politycznym Morawieckiego, zanim ten został premierem. Był m.in. członkiem zespołu w MZ do spraw efektywności systemu ochrony zdrowia. W końcu trafił do spółki Aplikacje Krytyczne, pracującej dla resortu finansów. – Potrzebna była próba integracji systemu, jak się okazało, że nie potrafili tego implementować, to został wysłany on – dodaje nasz rozmówca.

Inny przykład to Tomasz Janka (1984) dyrektor Rządowego Biura Monitorowania Projektów w KPRM. W latach 2017–2018 dyrektor departamentu zarządzania projektami w Ministerstwie Rozwoju. Ma doświadczenie z dużych międzynarodowych korporacji oraz firmach doradczych. Tacy ludzie zaś mogą przy szefie rządu liczyć na szybką ścieżkę awansu zawodowego. Nie tylko w administracji publicznej, lecz także w spółkach Skarbu Państwa czy działających obok nich fundacjach i spółkach zależnych
……………………………………………..
British Sewing Centre
2.03.2019 / 07:53

"Ta sama ręka, ten sam człowiek i ten sam pomysł. Tylko sytuacja niebezpieczniejsza". Jerzy Karwelis o partii Biedronia
Robert Biedroń / Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
:DORZECZY.PL

ROZMAWIAŁA: ANNA M. PIOTROWSKA

Ta formacja pojawia się już trzeci raz z rzędu. To jest ta sama ręka, ten sam człowiek i ten sam pomysł – mówi o Wiośnie Roberta Biedronia Jerzy Karwelis. – Jeżeli niedoświadczeni wyborcy dadzą się na to nabrać, możemy mieć w Polsce kłopot – przestrzega.

DoRzeczy.pl: Robert Biedroń przedstawił wczoraj Wiosnę jako trzecią siłę polityczną w Polsce. W swojej opinii powołał się na sondaże. Może nie wszystkie są dla niego tak optymistyczne, ale i takie się pojawiają. Czy Pańskim zdaniem ta formacja rzeczywiście ma szanse namieszać na polskiej scenie politycznej?

Jerzy Karwelis:
Ta formacja pojawia się już trzeci raz z rzędu, a jej twórcą jest pan Kuba Bierzyński – guru polskiego marketingu. On już wcześniej stworzył projekt Palikota, później - w następnych wyborach - pomagał panu Ryszardowi Petru, a teraz robi u pana Biedronia. To jest ta sama ręka, ten sam człowiek i ten sam pomysł. Ta koncepcja bazuje na tym, aby udawać trzecią siłę dla tych, którzy głosują po raz pierwszy w wyborach. Tej generacji pierwiosnków przybywa po czterech latach, więc jest to całkiem spory elektorat. Oni nie mają pamięci poprzednich pomyłek i dają się nabierać. Tak jak panowie Palikot i Petru nie wzięli się z nieba, tak pan Biedroń będzie mógł udawać nową siłę, choć w polityce jest od dawna. To taki projekt Palikot 2.0. Pan Kuba Bierzyński bardzo by chciał, żeby wzięto go na pokład jako stratega politycznego w Koalicji Obywatelskiej. Oni go jednak nie wzięli, więc on im teraz zrobił Biedronia. Tylko, że jak się marketingowcy biorą za tworzenie partii politycznych, to może to ładnie wygląda, ale nie ma zawartości. Program Biedronia jest niespójny.
Może niespójny, ale jedną jego cechę możemy już określić: antyklerykalny.
Właściwie trudno powiedzieć, że to jest tylko antyklerykalne. To raczej zbiór odpowiedzi na pytania ankieterów pt. Co ci się nie podoba, a czego Platforma Obywatelska ci nie załatwiła. Jeżeli to się zbierze do kupy, to wychodzi jakaś hierarcha rzeczy, ale to jest od Sasa do Lasa. Jeśli pan Biedroń mówi, że wszystkie swoje obietnice sfinansuje z zamknięcia kopalń i opodatkowania tacy, to jedynym efektem takich działań będzie to, że górnicy przestaną dawać na tacę.
Skoro więc mamy po raz trzeci do czynienia z w gruncie rzeczy tą samą formacją, tzn. że Wiosna podzieli los swoich poprzedników, czyli Ruchu Palikota i Nowoczesnej?
Wydaje mi się, że w sensie programowych i politycznym tak. Natomiast sytuacja polityczna jest niebezpieczniejsza niż przy poprzednich dwóch próbach.
Tzn?
Myślę, że obecne dwa obozy plemienne mocno się zrównoważą i wtedy władza będzie leżała na ulicy. Tzn., że byle 15 posłów będzie ją mogło podnieść, bo będą niepomijalnymi koalicjantami. To zrównoważenie może doprowadzić do tego, że w grę wejdzie jakiś ekstremizm. I wtedy z dnia na dzień możemy się obudzić w Polsce zarówno czerwonej, jak i brunatnej. Dlatego właśnie sytuacja jest niebezpieczna. Inaczej byłoby to tylko egzotyczne zjawisko do obserwowania. Jeśli Robert Biedroń będzie niepomijalnym koalicjantem, to zamiast zajmować się krajem, będziemy się zajmować trzecią genderową toaletą na dworcu.
I myśli Pan, że Biedroń ma szansę zostać takim niepomijalnym koalicjantem?
Życzę mu, żeby nie, bo wolałbym, aby wygrał rozsądek a nie ekstremizm. Dlatego właśnie pracuję nad projektem pana Roberta Gwiazdowskiego – Polska Fair Play. Natomiast wydaje mi się, że Robertowi Biedroniowi coraz gorzej idzie udawanie, że jest centrowy. Z tego płaszczyka centrowego cały czas wychodzi mu czerwone kopytko. Biedroniowi najbardziej szkodzi sam Biedroń. Wystarczy mu się dać wygadać i pojawiają się bardzo ostre kulturowo lewackie postulaty. Jeżeli niedoświadczeni wyborcy dadzą się na to nabrać, to możemy mieć kłopot w Polsce.
A te - jak Pan to określił - lewackie postulaty przyciągną młodych?
Młodzi wyborcy, zwłaszcza ci którzy głosują po raz pierwszy mogą się dać nabrać i będą to zmarnowane głosy. A jeśli będzie to niepomijalny koalicjant, bardzo szybko zrozumieją, jak wielki błąd popełnili.
/ Źródło: DoRzeczy.pl
…………………………………………………………….
NA ZAKOŃCZENIE POLECĘ MOIM UKOCHANYM MARKETINGIEM
- politycznie jedynie trochę okolicznościowo zwichniętym

Gangsterska sitwa Bossa Tuska z przydupasami komunistyczno lewacko bolszewickimi, zaledwie w 8 lat swoich rządów w latach 2007-2015, okradła różnymi formami przestępczymi Polskie Państwo i Polski Naród nie na powtarzane jak mantrę wyświechtane i niewiarygodnie zaniżane 250 czy 300 mld złotówek. Jeżeli znajdzie się ktoś odważny z prawej polskiej strony i zsumuje kiedyś wszystkie ich mafijne przekręty i nieludzko bandyckie przestępstwa, bardzo wiarygodnie wyjdzie tego znacznie powyżej biliona złotych, a nawet znacznie więcej. Dlaczego nikt tak odważny nie znalazł się dotychczas i głośno o tym publicznie nie mówi (?) , to wielki i niezrozumiały znak zapytania, chociaż do uzasadnienia możliwy.

Druga, identycznie niezrozumiała sprawa to fakt nie mówienia przez nikogo o tym, (o czym wcześniej już pisałem), że wyżej wymieniona przeze mnie ta sama banda mafijnych gangsterów miała za zadanie doprowadzić nas – Polskę i Polaków, do kolejnych rozbiorów zewnętrznych ustalonych jeszcze w Magdalence) co nie zostało dokończone wyłącznie z jednego tylko powodu. Otóż Boss polskiej Mafii Tusk Donald, już w 2014 roku poczuł ogromny i mocno zaawansowany smród swoich zagalopowanych mafijnych działań przestępczych z którego nie widział już możliwości odwrotu, ani wytłumaczenia, a strach w spodniach smrodził i jedyne wyjście znalazł w rejteradzie z Polski pod zbawienne skrzydła lewacko dewiacyjnie zboczonej panującej władzy UE, w śród, której znalazła się popleczniczka i patronka jego bandyckich i wrogich Polsce poczynań, Angela Merkel – kanclerz Niemiec. Tam też został przez nią mocno osadzony na wiele kolejnych lat, niemal do końca roku 2019.

Tak , jak dzieją się w rzeczywistości nasze planowane mieszane z nieplanowanymi wszelakie codzienne sprawy, tak podąża z nimi równocześnie i towarzyszy im nierozerwalnie diabelski wprost Marketing w większym wymiarze w ogóle niemal niezauważalny. Jego dostrzeżenie jest niebagatelną sztuką wymagającą Marketingowej wiedzy, z którą od lat swoich czytelników bardzo systematycznie oswajam, którą wdrażam i której zasłużenie ciągle uczę.
Ten rozpoczynany właśnie cykl moich kolejnych publikacji, w wątkach Marketingowych, nie mający jakiejkolwiek logicznej całości, w taki niczym nie zsynchronizowany sposób będę od tej właśnie chwili Państwu serwował i przedstawiał, z nadzieją, że będzie ciekawy, choć inaczej i przez czytelników w takiej właśnie wersji akceptowany.
Proszę wybaczyć więc, że poszczególne frazy publikacji w ich części Marketingowej mogą nie mieć ze sobą jakiegokolwiek logicznego związku, wystarczy bowiem, że w życiu naszym się dzieją - są faktami, a łączy je normalna życiowa codzienność mijających wieków naszego trwania.


Zrozumieć MARKETING, oznacza: WYGRAĆ ŻYCIE

(A przecież to takie proste, - wystarczy tylko chcieć, by poniższe życiowe pozytywy mieć)

Małżeństwo, które nie jest zwyczajną prawdziwą przyjaźnią, ma nikłe szanse przetrwania.

Powszechny oraz indywidualny znaczny brak wiedzy ogólnej, inaczej powszechna niewiedza ogólna, jest przyczyną stanu w jakim tkwisz bardzo niepewnie: jak gwóźdź w zmurszałym pniu drzewa, jak tonący w bagnie, czy jak mysz pod miotłą. Tak mają ci, którzy wolą być obsługiwani w bardzo szerokim znaczeniu słowa obsługiwani, mimo , że na obsługę niewielu z nich jest stać. Jaka więc obsługa, takie jej efekty, - a przecież jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Ściel więc życie swoje wiedzą, a spanie będzie skutecznie bardziej spokojne i bardziej racjonalne.

Znacznie więcej wiedzy życiowej mają ci, którzy dbają o siebie sami - i na odwrót, - ci którzy dbają o siebie sami, są posiadaczami znacznie większej i bardziej wszechstronnej życiowej wiedzy.

Stosowana w tym zakresie tak zwana rutyna, jest skutecznym przepisem na zmarnowanie życia, albo na życie zmarnowane.

Często jest tak, że nagle dzieje się naszym życiu coś, czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć. To najwyższy sygnał by jednak zrozumieć, że życie nasze toczy się zbyt szeroko pod dyktando innych. Powodów tego stanu może być setki i znacznie więcej. Nie da się ustalić i wymienić ich wszystkich. Możemy jednak wybrnąć z zastawionych na siebie, przez samych siebie „sideł”, poprzez ciągłe i skuteczne w skutkach proste zdobywanie coraz to szerszej, większej i bardziej wszechstronnej wiedzy, bo możliwości takie istnieją, o czym zaświadczają ci, którzy są ze mną od ponad dziesięciu już lat. A przecież nie sam istnieję na rynku uczciwego i UCZCIWIE prowadzanego MARKETINGU, którego merytoryczną stroną jest ponad wszystko naga prawda.

Czym bardziej jesteśmy normalni, tym bardziej wzmacniamy swoją wiarygodność, która jest najpotężniejszą walutą prawdy.

Prawda nigdy nie leży po środku bo wówczas zawsze byłaby manipulowana w sposób bezwzględny, w jaki usiłuje bezskutecznie czynić to opozycja totalna w Polsce. Identycznie jest z tzw. półprawdą, która nie istnieje. Prawda to prawda, która sama w sobie brzmi również prawdziwie, jest naga, jedna jedyna i ubieranie jej w cokolwiek jest zawsze zwyczajnym oszustwem, fałszem i niegodziwością.

Niedorzeczny Marketingowy paradoks

W ramy Marketingowych niedorzeczności i patologii w naszym kraju, wpisuje się w sposób bardzo wrednie doskonały choćby takie oto niezrozumiałe dla wszelkiej normalności zjawisko, w którym do pełnego sukcesu przedłużonych na drugą już (i tfu, tfu, tfu, oby nie ostatnią ) kadencję rządów Polskiej Prawicy pod niezłomnym kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego – Prezesa PiS, brakuje bardzo zasadniczego posunięcia rządowego, którym nie powinna być przeprowadzana „reforma”, a winna być przeprowadzona rewolucja w zakresie oczyszczenia nie tylko sądownictwa, ale całej Palestry prawnej w Polsce i oczyszczenie jej z najmniejszego choćby cienia nawet, komunistycznego totalitaryzmu, z którym do dzisiaj sobie nie poradziliśmy mimo czterech już lat trwania obecnych rządów. Dopóki tak się nie stanie, obracamy się Syzyfem dookoła własnych osi w dalszym przedłużaniu państwa absolutnie teoretycznego, odziedziczonego po poprzednich rządach 2007-2015 PO-PSL. Władza w takim państwie, jest bezsilna wobec totalitarnego bezprawia, co najlepiej i jednocześnie doskonale jest widoczne w bezsilności latami wypracowywanych raportów wszelkich Komisji Sejmowych i haniebnych wyrokach sądowych, z których nadzwyczajna bolszewicka komunistyczna kasta sędziowska i wyuzdana część palestry (ogółu adwokatów), robi sobie publiczne o światowym zasięgu pośmiewisko. Jak się mają do tego te absolutnie nadzwyczajne, - w stosunku do tego, co działo swą za poprzedniej władzy państwowej, - obecne osiągnięcia naszego kraju, potwierdzone merytoryczną, ogólno światową opinią najlepszych w świecie fachowców wszelkich branży ekonomiczno gospodarczych, społecznych i nauki, - całego świata?

Zgodnie z tytułem tego artykułu, pokażę także bardzo specyficzną dziedzinę naszego życia, której spełnianie-sumienne wykonywanie, pozwala w sposób absolutny WYGRYWAĆ ŻYCIE. Tutaj MARKETNG ma zastosowanie specyficzne, o czym pisałem wieledziesiąt razy w poprzednich swoich publikacjach. To wszelkiego typu wybory, a poniższe mapy, wstęp do nich i ich opis, wskazuje w sposób bardzo merytoryczny, co trzeba zrobić ażeby żyć jeszcze lepiej i coraz lepiej, co do roku 2015 było nieosiągalne od roku 1989 przez wszystkie poprzednie rządy, a jedynie obiecywaną mrzonką przedwyborczą, by zaraz po wyborach dalej było tak jak było, - czyli było coraz gorzej i gorzej i coraz bardziej tragicznie, co w roku 2015 zmierzało jawnie już w kierunku kolejnych zewnętrznych rozbiorów Polski, do których doprowadziła kraj mafijna banda Tuska Donalda, który we właściwym dla siebie momencie, zrejterował do UE (europejskiego bezprawia.)

Wyniki wyborów na mapach. Jedna z nich wygląda niepokojąco dla PiS

Mateusz Bałuka
17.10.1919

Wyborcze mapy wykonane na podstawie danych PKW pokazują hegemonię rządzącej partii na poziomie gmin, jednak po zsumowaniu rezultatów opozycji pojedynek wydaje się dużo bardziej wyrównany. Wynik PiS w porównaniu z sumą poparcia dla KO, SLD i PSL daje ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego wygraną tylko w pięciu województwach.

- PiS zdobywa najwyższe poparcie na ziemiach dawnego Królestwa Polskiego i Galicji; KO najlepsze poparcie osiąga w dawnym zaborze pruskim
- To już tradycyjny podział głosów znany w geografii politycznej od 2007 r
- W bezpośrednim starciu PiS-KO partia rządząca zwyciężyła w 2302 gminach, Koalicja jedynie w 175
Oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych poznaliśmy zaledwie w ciągu doby od zakończenia głosowania. Zwycięzcą okazało się Prawo i Sprawiedliwość, które w wyborach do Sejmu zdobyło 43,59 proc. głosów i 235 mandatów.
Biorąc pod uwagę wyniki w 41 okręgach wyborczych, PiS zdobyło najlepszy rezultat w 36. W pozostałych pięciu zwyciężyła Koalicja Obywatelska. To okręgi nr 9 (Łódź), nr 19 (Warszawa), nr 25 (Gdańsk), nr 39 (Poznań) i nr 41 (Szczecin). W skali województw partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała w 15 na 16 regionów - poza pomorskim, gdzie najlepszy wynik zdobyła KO.
Więcej szczegółów można zauważyć na mapach wykonanych przez WBData.pl. Zespół wykonał analizę wyników na poziomie gmin, dzięki czemu można zobaczyć... granice historycznych zaborów Polski, ale też bastionów poszczególnych partii.
Poparcie dla PiS na poziomie gmin jest szczególnie wysokie we wschodniej części kraju. Najwyższe odnotowano na ziemiach dawnego Królestwa Polskiego oraz Galicji. W niektórych regionach przekroczyło 80 proc. poparcia. Tak było np. w gminie Domaradz (woj. podkarpackie), gdzie rządząca partia zdobyła 81,80 proc. głosów.

© wbdata.pl Poparcie dla PiS na poziomie gmin


KO najlepsze wyniki osiągnęła na ziemiach zachodnich. Ich granice odpowiadają dawnemu zaborowi pruskiemu. Lista osiągnęła też dobre rezultaty w największych miastach i gminach ościennych. Enklawami wysokiego poparcia dla Koalicji na wschodzie są okolice Białowieży oraz gmina Cisna na Podkarpaciu.

© wbdata.pl Poparcie dla KO na poziomie gmin
To już tradycyjny podział głosów znany w geografii politycznej od 2007 r., gdy PO i PiS zdominowały polską politykę. Nie ulega on większym zmianom.
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/wybory-2019-pechowi-kandydaci-z-dobrymi-wynikami-ale-poza-sejmem/v96hk28
Hegemonia PiS, wyspy poparcia KO

Zasadnicze różnice obserwowane są w przypadku wygranej PiS lub KO na poziomie gmin. Ostatnie wybory pokazują prawdziwą hegemonię ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. W bezpośrednim starciu partia rządząca zwyciężyła w 2302 gminach, KO jedynie w 175 i w żadnej w województwach świętokrzyskim i lubelskim. To wyspy poparcia, głównie w północno-zachodniej Polsce.

© wbdata.pl Starcie PiS versus KO na poziomie gmin

Jednak kolejna mapa może u polityków PiS wywoływać niepokój i pomóc zrozumieć, dlaczego partia nie zdobyła większości w Senacie (48 na 100 mandatów).
PiS kontra opozycja
Zespół WBdata.pl porównał rezultat rządzącej partii z sumą poparcia dla KO, PSL oraz SLD. W takiej sytuacji PiS wygrywa już tylko 1623 gminach, natomiast opozycja w 864 - głównie na zachodzie Polski. W każdym województwie jest co najmniej kilka gmin bez wygranej PiS.

© wbdata.pl Starcie PiS versus opozycja na poziomie gmin

Porównując wynik PiS z opozycją na poziomie województw, okazuje się, że partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała tylko w pięciu województwach: podlaskim, lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim i małopolskim.

Wyniki wyborów. Oficjalne dane PKW 2019
…..

W życiu bardzo często nie potrafimy najpierw określić, a później uznać za realnie wykonalny ten specyficzny rodzaj priorytetów, które przedłożyć należy nade wszystko inne, z przyjemnościami włącznie. Bo to one właśnie układają nam dostatnie życie i wędrówkę przez nie drogą często świetlaną. Sama nadzieja bowiem, nie jest skuteczną nie tylko w zakresie zorganizowania nam lepszego jutra i ale nawet ciągłego trzymania nas przy życiu.

A oto bardzo wszechstronna i absolutnie merytoryczna charakterystyka życia człowieka…

…Życie człowieka to taki niestabilny najczęściej kilkudziesięcioletni bardzo indywidualny incydent, w którym ciągle coś - jedno się kończy i coś - drugie się zaczyna. Te podstawowe elementy naszego życia, czynią nam z niego mozaikę tym cudowniejszą, że nigdy nieprzewidywalną i zawsze zagadkową.

Konsternacja… (czyli: stan osłupienia spowodowany nieoczekiwanym zwrotem sytuacji)

O tym, że Świat cały nie ma tak pro wizjonerskiego i pro rozwojowego przywódcy państwowego jak Polska, niech świadczą fakty z naszego polskiego podwórka. Najpierw w krótkim okresie lat 2005 – 2007, a szczególnie później w latach 2015 – 2019, tenże Świat cały odchodzi od zmysłów w jaki sposób w zaledwie 4 lata rządów, można było w Polsce uzyskać tak niewiarygodne wprost wyniki wszechstronnego rozwoju ekonomiczno – gospodarczego ale także społecznego w warunkach pełnej Demokracji i podpytuje naszych rządzących, w jaki sposób możliwe było je osiągnąć? Mówię tutaj tylko o kilku osobach owego rewolucyjnego przewrotu : o Doktorze Prawa Jarosławie Kaczyńskim – dzisiaj Prezesie Prawa Sprawiedliwości oraz takich wyjątkowych szczególnie przedstawicielach rządowych jak:
- Beata Szydło, polska polityk i samorządowiec, posłanka na Sejm V, VI, VII i VIII kadencji, w latach 2015 – 2017 Prezes Rady Ministrów
- Andrzej Sebastian Duda (ur. 16 maja 1972 w Krakowie). Doktor nauk prawnych, w latach 2006–2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, w latach 2008–2010 podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w latach 2007–2011 członek Trybunału Stanu, poseł na Sejm VII kadencji, poseł do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji. Polski prawnik i polityk, od 6 sierpnia 2015 Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

- Mateusz Morawiecki, polski menedżer, bankowiec i polityk, od 2017 prezes Rady Ministrów
- Zbigniew Ziobro, polski polityk i prawnik. W latach 2005–2007 minister sprawiedliwości i prokurator generalny w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, od 2015 minister sprawiedliwości w rządach Beaty Szydło oraz Mateusza Morawieckiego, od 2016 również ponownie prokurator generalny. Poseł na Sejm IV, V, VI i VIII kadencji, poseł do Parlamentu Europejskiego VII kadencji, współzałożyciel i prezes Solidarnej Polski.
I kolejna osoba zasługująca na wyjątkową uwagę:
- Jan Krzysztof Ardanowski, polski polityk, rolnik i samorządowiec, w latach 2005–2007 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w latach 2007–2010 doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. wsi i rolnictwa, od 2018 minister rolnictwa i rozwoju wsi, poseł na Sejm VII, VIII i IX kadencji.
… oraz kilka innych osób wyjątkowo zasłużonych i znanych
Wymienione powyżej i także wspomniane inne choć nie wymienione osoby to ci przedstawiciele Polskiej Prawicy i rządu PiS, od których świat cały chce uczyć się rządzenia krajami pragnącymi żyć i rozwijać się w demokracji zarówno w ramach Unii Europejskiej, ale też znacznie szerzej, tzn. tego, z czego Polska od roku 2015 słynie na globie ziemskim i co potwierdzają wszelkie ogólno światowe niezależne organizacje zewnętrzne rządowe i poza rządowe również.
……………………………………………..

Wszelkie pytania, dzielenie się wszechstronnymi uwagami i spostrzeżeniami, także Twoimi propozycjami dotyczącymi moich publikacji, - jeżeli nie odpowiada Ci droga poniższego komentarza, - kieruj proszę bezpośrednio na mój adres mailowy: intermark-bis@wp.pl

POZDRAWIAM

Autor artykułu: Zdzisław Wojciechowski m-c LISTOPAD 2019

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

07 Grudnia 1941 roku
Japończycy przeprowadzili niespodziewany atak na amerykańską bazę wojskową Pearl Harbor na Hawajach.


07 Grudnia 2013 roku
W wieku 113 lat zmarł ostatni uczestnik (ułan) Bitwy Warszawskiej, kpt. Józef Kowalski, był najstarszym żyjącym mężczyzną na świecie


Zobacz więcej