Niedziela 22 Września 2019r. - 265 dz. roku,  Imieniny: Maury, Milany, Tomasza

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 28.05.19 - 21:01     Czytano: [369]

Do czego zmierzają wrogowie Polski?


Izolacja Polski i skłócenie Polski z największą ilością państw i grup państw - od zawsze było celem m.in. Berlina. Niemcy i ich lobbyści chętnie przekształciliby Gdańsk w niezależną republikę morską, w miasto hanzeatyckie lub związane z Niemcami tzw. wolne miasto. Z pewnością nie po myśli Niemców byłaby polska idea: Związek Portów Lotniczych, obejmująca m.in. Gdański Port Lotniczy, Wilno, Połągę, Rygę, Dyneburg i Port Lotniczy Parnawa. Niemcy chętnie mówią o historycznym dziedzictwie. Jednak nie chodzi im o polskie dziedzictwo narodowe i państwowe. Litwa czy Inflanty, to dla nich kawał niemieckiej a nie polskiej historii. Niemcom wciąż najwyraźniej marzy się Niemiecka Europa Wschodnia, stworzona na wzór Niemieckiej Afryki Wschodniej. "Deutsche Bank" i wiecznie żywe hitlerowskie marki: "Volkswagen", "BMW", "MAN", "Stihl" czy "Viessmann", są wciąż ekspansywne, niczym krążowniki: "Schleswig Holstein", "Dresden" czy "Koenigsberg". Niemcy próbują być czyścicielami polskiej historii, rugując z europejskiej świadomości i pamięci - swoją, bestialską historię. Historię niezbędną, jako nauczycielkę życia dla całej Europy. Gdyby Europa żyła tą historią, nie godziłaby się na ucieczkę Niemiec do przodu. Nie godziłaby się na rozbudowę niemieckich sił powietrznych, lądowych, niemieckiej marynarki nawodnej i podwodnej. Byłaby świadoma narastających znów - niemieckich zagrożeń. Niemcy nie powinny wymykać się Europie spod kontroli. Niemcy wciąż usiłują serwować Europie chaos, deprawację i demoralizację. Jeżeli nie chwyta hitleryzm czy marksizm - próbują zarazić Europę religijnym nihilizmem lub wielobóstwem. Praworządność i dobrobyt rezerwują wyłącznie dla siebie. Stąd ten przeogromny pęd Niemców do zawładnięcia europejskimi mediami - telewizją, radiem, kinem i prasą. Kto ma wpływ na ludzkie głowy, ten kontroluje poszczególne narody i państwa. O tym wiedział już doskonale Parteigenossen, doktor Josef Goebbels


Zjednoczeni na euro-wybory

Ugrupowania powstające na 5 minut przed wyborami, zawsze budzą wiele wątpliwości. Zmuszają do stawiania sobie pytania: czy chodzi o m.in. wzmocnienie pozycji Polski, o wzmocnienie Prawicy, czy raczej o rozdrobnienie elektoratu i stworzenie możliwości osiągnięcia przewagi - dla lewej strony politycznej sceny...? Dużo wątpliwości może budzić parcie Konfederacji na głosy wyborców. Czy nie spowoduje to, że europejska międzynarodówka osiągnie dużo więcej, od rozbitej Prawicy? Słowo "Konfederacja" brzmi pięknie. Zarówno w nawiązaniu do Konfederacji Barskiej, Konfederacji Szwajcarskiej, Konfederacji Polski i Ukrainy czy Konfederacji Polski i Międzymorza. Jednak patrząc na udział w niej m.in. etatowego pieniacza Korwina-Mikke i ciągnącą do Brukseli jego familię, można wątpić w czystość intencji i tego ugrupowania. Polska traci sojuszników w Europie. Potężna demonstracja Związku Emigrantów i Uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej w Neapolu, przeciwko naszemu sojusznikowi w Europie, włoskiemu politykowi nr1 Matteo Renzi - zmusza do myślenia. Z samym Viktorem Orbanem nie będziemy w stanie bronić się długo. "Niemiecki owczarek" Guy Verhofstadt wyprzedzająco obwołuje prawicowych polityków europejskich....ludźmi Putina. Nikt jakoś nie kwapi się, żeby publicznie nazwać go wasalem Merkel, a pośrednio sprzymierzeńcem...Kremla


Czy w Polsce jest aż tak źle?

Sodoma i Gomora, to nie polski wynalazek. Specjaliści od deprawacji i demoralizacji podnoszą swój zaplanowany z rozmachem antypolski klangor. Oni są przeczystymi nadludźmi. Przynajmniej do roli takich usiłują pretendować. Cała akcja wpisuje się w planowane od lat szkalowanie Polski, Polaków i polskości. Rozjuszonych nienawistników nie była w stanie powstrzymać nawet ustawa, zabraniająca szerzenia antypolonizmu i przewidująca kary za takie akty bezprawia. Obalili tą tarczę, mającą chronić Polaków i wszystko co stanowi Polskę, łącznie z dobrym imieniem Polski na świecie. Cywilizacyjnym fundamentem Polski zawsze był Kościół i niezachwiana wiara Polaków. Nawet hitlerowcy wypowiadali się, że narodu tak silnego wiarą - nie da się zniszczyć. Dzisiaj wrogowie Polski próbują rozmyć i podkopać ten fundament, żeby gmach państwa sam się zawalił. Trzeba wierzyć, że skoro zaborcom i okupantom nie udało się to, to i liberalni sataniści - nie osiągną swojego celu a "nadludzie" udający zatroskanych o Polskę, okażą się sitwą bezwartościowych dewiantów. Dewiantów prowadzonych z zewnątrz i za obce pieniądze. Tak, jak przyznający się ostatnio do niemieckiego wsparcia, założyciel tzw. "Wiosny" - Roman Biedroń. Dewianci nie uznają pojęcia wyznania grzechów i odpuszczenia grzechów. Oni za te same grzechy wciąż chcą linczować i szantażować - upatrzonych na swoje ofiary. Nie uznają ani możliwości nawrócenia, ani możliwości wyrażenia skruchy. Oni zastygli w swojej nienawiści. Ich wykonywany zawód powinien brzmieć: nienawistnik. Oni najlepiej czują się w kreowanym przez siebie chaosie. Każdy porządek ich męczy. Zarówno porządek religijny, moralny, jak i społeczny.


Zobojętniali na polskość?

Człowiek mający jeszcze w sobie nieco osobistej kultury, czasami byłby gotowy krzyknąć: Naucz się bydlaku mówić po polsku! Tyle hałaśliwego chamstwa towarzyszy nam niemalże każdego dnia. Już nie tylko zawód szewca {w zasadzie wymierający w Polsce} ma niejako legitymację do używania szewskiej łaciny. Dzisiaj "językowe popisy" zaczynają obejmować wszystkie zawody, także kobiety, młodzież i dzieci. Językowe fekalia mają niby dodawać powagi, zarówno policjantowi, lekarzowi, pisarzowi, jak i politykowi. Dzisiaj nie jest potrzebny Nowosilcow czy Bismarck, żeby niszczyć polski język. Dzisiaj sami Polacy robią to z wielką pasją. Głupota potrafi być groźniejsza od oficjalnego wroga. Usprawiedliwienie tej głupoty zawsze znajduje się "pod ręką". A to rzekome nerwy, a to niezrozumienie, a to zbyt niskie wynagrodzenie i zbyt wiele obowiązków. Do czego zatem potrzebne są szkoły i uniwersytety, nauczyciele i wychowawcy? Żeby rechotać kiedy panoszy się kołtuństwo? Czy pewny siebie kołtun ma stać się jedynym obrazem Polaka? Co inteligentniejsi młodzi polscy emigranci, coraz częściej zaczynają się wstydzić za świeżo przybywających obieżyświatów z Polski. Ich polszczyzna jest często karygodnie prymitywna a arogancja porażająca. To bardzo kiepscy ambasadorowie: Polski, Polaków i polskości! Wychowywanie Polaków pozostawiono przypadkowi i medialnym twórcom, często bardziej tfurcom niż twórcom. Efekty widać i słychać!


Niemcy wciąż groźni

Niemieckie mafie śmieciowe rzuciły się na Europę. I w tym obszarze Niemcy postanowiły wykreować się na monopolistę i dominatora, kosząc lokalne, krajowe firmy - w drodze po swój, kontrowersyjny sukces. To Niemcy usiłują wszystkim stawiać warunki i dyktować ceny, wymuszając ciągle coraz precyzyjniejszą segregację wszystkiego. Niemieckie mafie śmieciowe zasłynęły już z lokowania toksycznych substancji w Polsce. Polskie opakowania szklane zostały wyrugowane przez austriackie i niemieckie plastyki. Plastyki nie ulegające naturalnemu rozkładowi. Szkło można było odzyskiwać i poddawać ponownej produkcji. Wpisywało się ono na listę opakowań ekologicznych. Papiero-plastyk to też wynalazek "ekologów" zza Odry i Nysy Łużyckiej. To też produkt niezniszczalny, w ekologicznym sensie. To ta cywilizacja zaśmieca i zatruwa środowisko naturalne. Niemiecka hipokryzja równocześnie nasila swoją propagandę na temat niemieckiej wyjątkowości i czystości ekologicznej. Sprawa niemieckich odpadów atomowych, jest wciąż niejasna. Wiele teorii i sugestii mówi o lokowaniu tych odpadów w wyrobiskach likwidowanych kopalń w Polsce i na Ukrainie. Wydaje się, że upadła idea likwidacji niemieckich elektrowni atomowych i instalowania atomowego złomu w Polsce, w zamian za przejęcie kontroli nad polskimi złożami węgla kamiennego. Niemcy muszą ze sobą stoczyć duchową walkę - o to, czy chcą rozciągać na Europę Czwartą Rzeszę czy chcą zadośćuczynić państwom europejskim, za błędy i zbrodnie Trzeciej Rzeszy. Muszą sobie odpowiedzieć, czy w Wieczności chcą się zapisać jako kontynuatorzy zbrodniarzy czy proszący o wybaczenie...? W Wieczności nie ma miejsca na relatywizację zbrodniarzy i ofiar!


Ostatni kolonizator w Europie

Emmanuel Macron co rusz usiłuje odegrać rolę zbawcy Europy. Tymczasem jego demonstracja wyższości, odbierana jest na europejskim kontynencie jako buta eksploatatora innych narodów. Macron próbuje traktować Europę Środkową i Wschodnią jak francuskie imperium kolonialne. Nawet słynący z zaborczości Niemcy nie mają już kolonii. Tymczasem Francja wciąż nie wyzbyła się swoich kolonialnych posiadłości. Nie oddała miejscowej ludności w swoje posiadanie ani Gwadelupy, ani Martyniki, ani Reunionu, ani Gujany, nazywanej wciąż francuską. Nadal mówi się o Polinezji Francuskiej, francuskiej Nowej Kaledonii, francuskim Wallis i Futuna oraz francuskich Ziemiach Południowopolarnych. Może to zatem Francja powinna siedzieć cicho w kącie i przemyśleć fakt, że wciąż nie poddała się procesowi dekolonizacji. Europa potrzebuje Francji kontynentalnej, potrzebuje Francji moralnej i wrażliwej. Francji niosącej wolność a nie zniewolenie i despotyzm. Gbur i egoista nigdy nie był dobrym promotorem Francji. Anty-Macronowski ruch młodych Francuzów, jest najwyraźniej zgodny z oczekiwaniami Europy. Przywrócona Europie Francja, może znów stać się filarem różnorakiej europejskiej równowagi. "Wolność, równość i braterstwo", na powrót mogą stać się własnością europejskiej cywilizacji.


Agnieszka Radwańska nie będzie Honorową Obywatelką Krakowa

Radni Królewskiego Grodu nad Wisłą sprzeciwili się nadaniu zaszczytnego tytułu Wybitnej Krakowiance i Polce. Przeszkodą okazał się rzekomo zbyt niski wiek wybitnej sportsmenki. W mieście rządzonym przez czerwonego matuzalema, cała polska młodzież jest pewnie zbyt młoda. Zbyt późno urodziła się. Poza tym te polskie, nieskrywane - chrześcijańskie korzenie religijne i cywilizacyjne Młodej Polki...Kilka lat temu, nie mieli moralnego dylematu radni innego królewskiego grodu w Polsce. Wówczas to antypolscy radni Gdańska nadali tytuł Honorowego Obywatela Grodu nad Motławą weteranowi Waffen-SS i członkowi NSDAP, niemieckiemu pisarzowi Ginterowi Grassowi. Komunizm w Polsce został formalnie obalony, jednak obalenie marksistów-leninistów wciąż czeka Polskę! Opasali Rzeczpospolitą Polską niczym czerwona ośmiornica. Nadal bez "czerwonego glejtu" ciężko będzie ukończyć dobre studia w Krakowie czy Gdańsku. Chyba, że Polacy zrzucą ze swoich karków tych, co zdejmują z rąk kajdany, ale nakładają je na ich dusze. Mickiewicz najwyraźniej i to przewidział...Bieżące rozwiązanie muszą jednak znaleźć sami Polacy, żeby nie podzielili losu walczącej o biologiczne przeżycie, znakomitej niegdyś "Wisły Kraków". Rozgrabić można każdego i wszystko!


Niespokojna Europa

Europa powoli oswaja się z realnym faktem, że Krym i Donieck, to na powrót obrzeża Rosji. Wielu obserwatorów i analityków zastanawia się, czy rosyjskiemu niedźwiedziowi wystarczą te terytorialne nabytki. Przy okazji Europa odkryła nowy rodzaj wojny - wojnę hybrydową. Najpierw była rosyjska propaganda o autonomii, o republice Krymu i Donieckiej Republice Ludowej a potem nastąpiły fakty - tworzone przez tzw. zielonych ludzików, de facto - rosyjskich wojskowych. W Europie są powody, by zastanawiać się, czy wojowniczym zawsze Niemcom - wystarczy anszlus Brandenburgii, Saksonii, Meklemburgi i Pomorza Przedniego...? Czy czasami Niemcy nie zechcą np. wessać do swojego organizmu państwowego Alzacji i Lotaryngii? Nie mamy zbyt wielu gwarancji na to, że Niemcy nie podejmą nigdy prób zagarnięcia tych ziem. Dwie próby podboju ziem swoich sąsiadów, Niemcy już podejmowali. A jak wiadomo: do trzech razy sztuka...Czy zatem Niemcy mogą rozpętać trzeci konflikt światowy, tylko po to, by zasycić swoje roszczeniowe apetyty? Czy to czasami nie Niemcy usiłują powalić przy pomocy tzw. uchodźców państwa zagrażające ich prymatowi w Europie? Nie złamali ducha Francji ani Włoch narzuconą im wojenną kolaboracją i okupacją, to może doprowadzą te państwa do ruiny - niezliczone ilości roszczeniowo nastawionych przybyszów. Przybyszów spoza cywilizacji europejskiej...? Wiele wskazuje na to, że Niemcy tym razem za swój oręż obrali finanse, paliwa energetyczne i szantaż ekologiczny. Niemieckie "zielone ludziki" to niemieccy partyjniacy z tzw. partii zielonych i niemieccy eko-terroryści. Eko-terroryzm stał się niemiecką ideologią eksportową. Doświadczają tego wciąż Polacy. Niemcy są także podejrzewani o inspirację i kierownicze sprawstwo "Żółtych Kamizelek" we Francji. Jest na sto procent pewne, że to Niemcy wraz z Rosją doprowadziły do zablokowania polsko-ukraińskiego projektu energetycznego: Morze Kaspijskie-Brody-Płock-Gdańsk. Oby nie udało się to, wciąż niespokojnym Niemcom - w przypadku węgiersko-ukraińskiego projektu energetycznego, zaczynającego się właśnie w Morzu Kaspijskim.


Czyżby to był c.d. polityki Bismarcka?

Mącenie w polskiej oświacie, co rusz zakrawa na najnowszą wersję Kulturkampfu. Ponad 1100 zlikwidowanych polskich szkół i 47 tysięcy nauczycieli polskich - zmuszonych do odejścia ze szkolnictwa, to efekt nierządów popieranej przez Berlin PO i jej zielonych kolaborantów. Likwidacji polskiego szkolnictwa towarzyszył klimat zastraszania - szerzony zarówno wśród polskich nauczycieli, jak i wśród uczniów. Ten klimat finalizowany jest rebelią i chaosem - rozpętanym przez żerującego na polskiej oświacie "czerwonego barona", Sławomira Broniarza. Gdzie tu etyka pedagoga? Gdzie tutaj nauczycielskie powołanie i chęć niesienia kaganka oświaty? "Baron" marzy jedynie o wielkim szmalu. A może ten szmal ma już zagwarantowany przez inspiratorów antypolskiej zadymy? Co nowego może zaproponować Polakom sabotażysta? Może przegryzkę w postaci śledzi a la Bismarck? A może tanie wczasy dla otumanionych nauczycieli na Archipelagu Bismarcka? Bismarckowskie rugi, w najnowszym wydaniu - Polska już ma za sobą. To głównie za rządów "Ottona von Thuzka" swoje ojcowizny musiały opuścić miliony zrozpaczonych Polaków i Polek, nie mogących znaleźć godziwej pracy - w likwidowanej polskiej gospodarce. To Herr Thuzk przyspieszał i finalizował likwidację Polski na gospodarczej mapie Europy i świata. Dzisiaj odrodzenie wszystkiego i rzucenie się z tym naprzód, nie jest łatwym wyzwaniem. Świat wciąż ucieka do przodu. Podczas gdy my pruderyjnie dążymy do osiągnięcia kryształowo czystej historii, świat nie zwraca uwagi na przeszłość, tylko tworzy nowe technologiczne generacje. Tutaj nikt na nikogo nie zamierza czekać. Nikt nikomu nie zaproponuje budowy własnej Doliny Krzemowej. Zresztą jeżeli samemu przedkłada się wykopaliska archeologiczne - ponad podejmowanie najnowszych wyzwań, to o czym tu dyskutować? W końcu towarzysz Broniarz zapewni nam dobrobyt bez edukacji. On wywalczy gotową kasę. Może wszyscy będziemy oligarchami, prawie jak w Rosji Putina? I pomyśleć, że domy, szkoły, rodzice, nauczyciele i wychowawcy, zawsze dążyły i dążyli - w jednym kierunku. Jeżeli był strajk w szkolnictwie polskim, to przeciwko germanizatorom lub rusyfikatorom, ale nie był to skok na państwową kasę Polski. Dzisiaj jeden rozbrykany zadymiarz może zdestabilizować rzeczywistość państwa. Zdrada i zdrajcy mają dzisiaj wielkie, "twórcze" możliwości. Gdzie nie ma szkół i edukacji - narodowym przemysłem staje się przemysł alkoholowy a alkoholik witany jest w sklepie monopolowym, niczym angielski lord. Ubogaca przecież wszystkich dookoła. A może to jednak nie jest tak kolorowo? Może to jest stan zmierzający do narodowej katastrofy? Oby nie!


Toto Cutugno na liście osób niepożądanych na Ukrainie

Grupa ukraińskich deputowanych prosi szefa ukraińskich służb bezpieczeństwa Wasyla Gryczaka o ogłoszenie zakazu wstępu na Ukrainę słynnemu wokaliście włoskiemu Toto Cutugno - za jego filorosyjskość. Toto Cutugno postrzegany jest na Ukrainie jako należący do przyjaciół Putina. Należący do ludzi popierających aneksję i okupację Krymu. Wcześniej Ukraina umieściła Al Bano - na "czarnej liście" Ministerstwa Kultury Ukrainy. Powody były identyczne, jak w przypadku wykonawcy "Insieme", "Solo noi" i m.in. "Lasciate mi cantare". Przykre, kiedy polityka niszczy swobodny przepływ kultury. Kultury wielkiej, kultury wysokiej, kultury łacińsko-włoskiej. Pewnie uznaniem Ukraińców cieszą się: Ermal Meta i Fabrizio Moro - wykonujący piękny, antywojenny song: "Non mi avete niente" {Nie robicie niczego}. Ukraińcy przepadają za trzema, młodymi tenorami włoskimi, za trio "Il Volo". To ważne, żeby Ukraina uczestniczyła w cywilizacji Wiecznego Miasta i wiecznej cywilizacji europejskiej. O dobre kontakty z Italią wciąż zabiegają: Rosja i Chiny. Dla nich Italia jest ciągle niedoścignionym wzorcem. Na przejściowe trudności i upadki "Wiecznego Państwa" - starają się nie zwracać większej uwagi. Wieczny Rzym, to niekończące się źródło prawdy, życia i wielorakich inspiracji a nie stolica terroru i międzynarodowej tyranii. Wolna Europa musi być zapatrzona na Rzym. To najlepsze centrum. Centrum solidnie ukorzenione.


Kolejne pisarskie pokolenie

Nazwisko Fiedler, znaczy bardzo wiele w polskiej literaturze. Do podróżniczej i pisarskiej sławy najstarszego z rodu - dorzuca swoje podróżnicze pasje i pasje literackie kolejny przedstawiciel pisarskiej dynastii, wnuk słynnego protoplasty - Arkady Paweł Fiedler. Miło czyta się dzieło pióra młodego pisarza i podróżnika: "Maluchem przez Afrykę". Mnóstwo opisów i fotografii afrykańskich państw, od Egiptu, poprzez Sudan, Etiopię, Kenię, Ugandę, Rwandę, Tanzanię, Zambię, Namibię, Botswanę i RPA. Przy wszystkich emocjach i często mnożących się problemach, autor zachowuje wielką klasę. Nie plugawi ani nie brutalizuje polszczyzny, jak często przytrafia się to pismakom - zgrywającym się na twardzieli. Jego język to polszczyzna polskich klasyków. Kiedy pisarz traci cierpliwość, to potrafi z tego wybrnąć, jak prawdziwy krzewiciel kultury. Można wtedy przeczytać: "Wściekły na siebie, wyrzuciłem soczystą wiązkę przekleństw" czy: "Po wydobyciu się z namiotu groźnie rzuca potoczne wulgaryzmy", albo: "Bo oto nagle, dosłownie w jednej sekundzie, w kabinie pojawiają się muchy, cała ich chmara. Zaczynam je odganiać, wymachiwać na wszystkie strony rękoma, kląć siarczyście". Polacy nie głupcy i swój piękny język mają. To można z pewnością stwierdzić, po przeczytaniu tej interesującej lektury. W końcu zawsze coś powinno odróżniać - twórcę kultury czy artystę, od kryminalisty czy pospolitego lumpa. I chyba tym czymś powinien być właśnie język.


Francja przywódcą nowej Europy?

Ostatnio jeden z tzw. owczarków niemieckich, słynący z atakowania niemal wszystkich i o wszystko, Guy Verhofstadt - ogłosił jednoczącej się Europie, że to Macron jest liderem nowej Europy. Oczywiście Macron nie jest bezpaństwowcem. Macron, to integralna część Francji, a przecież wiadomo od lat, że Francja wyrasta w Europie na istne Niemcy Bis. Czy zatem Macrona rozkazała promować "kanclerz Europy", czy może uchwaliła to któraś z lóż masońskich? Jeżeli tak, to pewnie loża uznawana oficjalnie za dobrą i pożyteczną. Sam szef liberalnej międzynarodówki raczej nie wymyślił tego. Trudno oczekiwać żeby dołujący Francję i Europę Macron - spłodził jakieś ozdrowieńcze idee. To raczej ślepiec kreowany przez widzących - jedynie swoje własne cele. I chyba tylko o to chodzi, żeby Macron sprawiał wrażenie kierującego, podczas gdy ster władzy pozostanie u siedzącego, a raczej u siedzącej - z tyłu europejskiej lokomotywy Frau Merkel. Wiadomo, że po brexicie coś się w Europie musi zmienić. Nikt z pewnością nie życzyłby sobie zastąpienia języka angielskiego, pierwszego języka unii - językiem niemieckim. Jednak kandydatura języka francuskiego, mogłaby być brana pod uwagę. Niemcy z pewnością woleliby to, niż wersję amerykańską języka Szekspira. Na państwo o kluczowym znaczeniu próbują w Europie wciąż wybić się Włosi. Jednak kiedy ktoś w Europie usiłuje być patriotą - swojej a nie cudzej ojczyzny, od razu spadają na niego już niemalże rutynowe wyzwiska. Dowiaduje się wówczas, że jest faszystą, ksenofobem, rasistą i ultrasem. To zaczyna przypominać repertuar z osiedlowego placu zabaw. Dobrze jest, jeżeli atakowanemu nie oberwie się przy okazji, za brak miłości do plemion bliskowschodnich czy północno-afrykańskich. Obecnie taką często atakowaną postacią w Europie jest włoski polityk Matteo Renzi. To polityk nieskorumpowany, wielki przyjaciel Polski i Węgier. Z kimś takim, można robić w Europie nowy Renesans czy moralno-intelektualną Odnowę, jak coraz częściej się mówi. Coraz częściej za autorów bezpodstawnych pomówień ambitnych polityków europejskich - uważa się Niemców i niemieckie lobby. Potomkowie Teutonów wciąż uzurpują sobie prawo do nadzorowania i kontrolowania narodów europejskich. Kto nie godzi się na to, zasługuje od razu na pogardliwe i dyskredytujące go określenia. Gdyby dociekać prawdy, to raczej Germania była poddanym woli Rzymu a nie odwrotnie. To Rzym zarówno przed Chrystusem, jak i po Chrystusie - cywilizował ludy germańskie. Język włoski wciąż usiłuje wybić się na bycie nową łaciną. Świetnie udaje mu się to w obszarze Kościoła Powszechnego, w terminologii muzycznej i w botanice. Czy europejskie salony polityczne odkryją bogactwo i piękno języka Dantego? Włochy to wciąż imperium pielgrzymkowe i turystyczne. Włoska kuchnia i włoskie wina to numer 1 - nie tylko w Europie, ale i na świecie. Zatem: Viva l"Italia! Włosi wspólnie z Polakami i Węgrami, mogą zmienić antyeuropejskie trendy w Europie!


Lubomir

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

22 Września 1939 roku
Mikołaj Bołtuć, polski generał, zginął w bitwie pod Łomiankami (ur. 1893)


22 Września 1944 roku
Zginął Jerzy Weil, podharcmistrz, porucznik, powstaniec warszawski (ur. 1923)


Zobacz więcej