Środa 17 Lipca 2019r. - 197 dz. roku,  Imieniny: Aleksego, Bogdana, Martyny

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 17.05.19 - 10:58     Czytano: [394]

POLSKA I ŚWIAT – MARKETING, POLITYKA I...(22)


NIECH ŻYJE NOWA POLSKA-PIS, DLA NASZEJ WIECZNEJ CHWAŁY w drugim 100 leciu NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI

……………………………………………………………………

Zdzisław Wojciechowski
miesiąc MAJ 2019


Z OJCA, DZIADA, PRADZIADA I WCZEŚNIEJSZYCH SWOICH PRZODKÓW

……………………………………………………………………

(NOWOŚCI, CIEKAWOSTKI, A W NICH TAKŻE POLI-TYCZNE NIEDORZECZNOŚCI WSZELKIE, PRZEDSTAWIANE W POSTACI FAKTÓW + REWELACYJNY KĄCIK ZDROWIA)





Piosenka z filmu Gladiator: Hans Zimmer / Lisa Gerrard
„TERAZ JESTEŚMY WOL-NI" - tytuł piosenki

Podobno nie da się przetłumaczyć słów tej piosenki śpiewanej przez Lisa Gerrard. Takie są informacje w Necie. Z wywiadu z Nimi (Hans Zimmer / Lisa Gerrard) wynika, że Lisa śpiewa własnym językiem, którym zwraca się bezpośrednio do Boga i przenosi nas w świat Jej z Bogiem transformacji, który Jej natchnieniem dotyka wszystkich ludzi na ziemi bez żadnych barier i bez względu na region ziemi, jego kulturę, rasę ludzką, religię bądź wyznanie. Natchnienie to wyraża ogromną siłę spokoju, który dotyka wszystkich, którzy tej piosenki słuchają, poprzez ludzki umysł, ludzkie serce i ludzką duszę. (mój tekst i moja interpretacja wspomnianego wywiadu)

Ucz się więc poniższych prawd życio-wych przy niesamowitym brzmieniu muzycznym utworu stworzonego dla spokojnych, opanowanych, a jednocześnie najsilniejszych duchem i odwagą ludzi tego świata , - Gladiatorów. To jakże wymowny mój dla Ciebie dar. Buduj więc przeze mnie nim wspierany siłę Swoją przy jego akompaniamencie i siłą jego brzmienia, duchowej mocy i spokoju, pokonuj kolejne stopnie swojej wolności!. Niech Ci się szczęści już zawsze, a w chwilach jakiegokolwiek zwątpienia, wracaj do tego muzycznego arcydzieła, wraz z nim przenoś się choćby na krótką chwilę w krainę transformacji z Bogiem, czerp z niej siły do własnych działań wszelkich, ... WZACNIAJĄC UTWOREM TYM DUCHA SWOJEGO ZAWSZE WTEDY, KIEDY TYLKO JEST TO MOŻLIWE, LUB KIEDY CZUJESZ TAKĄ DUCHOWĄ POTRZEBĘ i Z W Y C I Ę Ż A J

…..………………………………………………………………….

NA POCZĄTEK: Z OSTATNIEJ CHWILI
GAZETA.PL

Jażdżewski odpowiada na krytykę po wystąpieniu. "Kościół nie ma podstaw, by być moralnym autorytetem"
LG
05.05.2019/ 16:00


© Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta Leszek Jażdżewski

Nie pozwólmy zaganiać się pokornie do zagrody przez narodową prawicę. Bo tylko hipokryzja i poczucie, że "pewnych prawd nie można wypowiadać" może uratować ich władzę w Polsce - napisał Leszek Jażdżewski, odpowiadając na słowa krytyki, które padły w jego kierunku po wystąpieniu 3 maja.

W piątek 3 maja przed wykładem Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim wystąpił redaktor naczelny czasopisma "Liberté" Leszek Jażdżewski. Wygłosił on krytykujące polski Kościół przemówienie, które wywołało oburzenie wśród przedstawicieli prawej strony politycznej. Od jego słów zdystansowało się również PO. Episkopat tymczasem uznał, że wystąpienie Leszka Jażdżewskiego to "przejaw nienawiści i piętnowania ludzi wierzących".

Jażdżewski odpowiada na krytykę: Amok w prawicowym internecie
Leszek Jażdżewski ustosunkował się na Facebooku do krytyki, jaką wzbudziło jego przemówienie.
"Nic nie boli tak, jak kilka słów trudnej prawdy. To, co powiedziałem na Uniwersytecie Warszawskim w wystąpieniu przewidzianym przed przemówieniem Donalda Tuska, wzbudziło prawdziwy amok w prawicowym internecie" - stwierdził naczelny "Liberté".
Odwołał się bezpośrednio do określeń, których użyto wobec niego po wystąpieniu. Jak napisał, Krystyna Pawłowicz nazwała go "satano-faszystą", TVP Info "satanistycznym przedskoczkiem". Jarosław Kaczyński stwierdził, że "kto podnosi rękę na Kościół, podnosi rękę na Polskę". - To właśnie o tych ludziach powiedziałem 3 maja, po słowach prawdy o polskim Kościele - zaznaczył. Dodał, że "nie ma zamiaru odpowiadać im nienawiścią na nienawiść". "Wzmacnia to tylko tych, którzy, jak Jacek Kurski i jego ludzie w TVP, nie mają żadnych hamulców, którzy - jak Kaczyński - żywią się negatywną energią" - stwierdził.

"Kościół nie ma podstaw, by być moralnym autorytetem"
"Nie pozwólmy zaganiać się pokornie do zagrody przez narodową prawicę. Bo tylko hipokryzja i poczucie, że pewnych prawd nie można wypowiadać może uratować ich władzę w Polsce" - napisał Leszek Jażdżewski.
Podkreślił, że ta władza "opiera się ona na przekonaniu, że nie można otwarcie mówić o tym, co wielu z nas przeczuwa: że Kościół nie ma podstaw do tego, żeby rościć sobie prawo do bycia moralnym autorytetem w Polsce".
Zaznaczył, że problem pedofilii, o którym mówił w przemówieniu, nie dotyczy jedynie Kościoła, ale tylko Kościół "pomaga ukrywać pedofilów i ich zbrodnie". Dodał, że "jest wielu przyzwoitych księży, ale nie mają oni niestety wpływu na całość tej czysto hierarchicznej instytucji". Powtórzył również, że współczesne postępowanie Kościoła nie ma nic wspólnego z przesłaniem Chrystusa i nauczaniem papieża Franciszka.

Koalicja Europejska "chowa głowę w piasek"
Według Leszka Jażdżewskiego, "polska prawica żeruje na polskiej religijności, cynicznie wykorzystując alians z episkopatem do swoich politycznych celów". "Ale większość Polaków jest przeciwna angażowaniu się Kościoła w politykę" - stwierdził.
Nie oszczędził również polityków drugiej strony. Według niego Koalicja Europejska, a także wielu jej zwolenników cierpi na swego rodzaju syndrom sztokholmski i "chowają głowę w piasek". "Dają się szantażować PiS-owi i jego akolitom, nie rozumiejąc, że Polacy, do których się zwracają, także ci, którzy chodzą do Kościoła, czekają dziś na zupełnie inne przywództwo. Które nie boi się mówić trudnej, ale potrzebnej prawdy" - wytłumaczył swój punkt widzenia.
"Bądźcie odważni. I nie traćcie nadziei. Bo prawda prędzej czy później zwycięży" - zaapelował na koniec.

Z.W./Mój komentarz

Prawda jest tylko jedna, objawiła się już 2000 lat temu, do dzisiaj zwycięża i taki palant nigdy jej nie zaszkodzi, mimo ogromnej mitręgi swojego jakże tragicznie ograniczonego intelektu. Trzeba tylko ciągle się uczyć, uczyć bezustannie, by poznać podstawowe fakty historyczne. Objawienie, - nie(!), - po prostu palant, którego dopuszczono do publicznego mikrofonu. Wyszło to, na co inwalidę umysłowego stać!. Oto przekrój intelektualnych możliwości totalnej opozycji, w momencie intelektualnego błysku świetności. Tak macie trzymać, tak błyszczeć i tak umierać śmiercią, którą sami sobie gotujecie w imię swoich, jakże fatalnych w skutkach „zasług”. AMEN.

...
wPolityce

Jażdżewski drwi z oburzonych. Pawłowicz: "Satano-faszysta"
Czyżby obłęd?
05.05.2019

© YouTube; Twitter Leszek Jażdżewski

Na redaktora naczelnego pisma „Liberté” spadła ogromna fala krytyki. Leszek Jażdżewski jednak nie wyraża żadnego wstydu! Mało tego, brnie dalej ze swoimi prymitywnymi hasłami.
Od antyklerykalnej propagandy, jaką szef „Liberté” zaprezentował na Uniwersytecie Warszawskim, odcina się coraz więcej osób, także politycy Koalicji Europejskiej. Jednak ten w niski sposób drwi ze swoich krytyków.
CZYTAJ WIĘCEJ: Politycy i dziennikarze oburzeni wystąpieniem Jażdżewskiego. „Przy piejącej z zachwytu widowni porównał katolików do świń”
Lista fanów zapasów w błocie: @KrystPawlowicz @C_Kazmierczak @PatrykJaki @KaziSmolinski @wPolityce_pl @Jaroslaw_Gowin Ciąg dalszy nastąpi :)
– napisał na Twitterze Jażdżewski, wymieniając m.in. naszą redakcję.
Wpis skomentował wiceminister Kazimierz Smoliński.
Przyznam, że jako katolika bardzo zabolała mnie Pana wypowiedź na UW. Stąd mój twit na Pana temat. Z dzisiejszej perspektywy, po Pana niskolotnych twitach, żałuję, że o Panu wspomniałem. Pana wyczyny są żenujące i najlepiej bylo Pana po prostu przemilczeć
— stwierdził.
Głos zabrała również prof. Krystyna Pawłowicz.
Tak łatwo satano-faszysto nie odpuścimy ci…
— skwitowała.
O poziomie Jażdżewskiego świadczyć może również wpis, w którym odniósł się do oświadczenia rzecznika Episkopatu Polski ks. Pawła Rytla-Andrianika.
Wytaczają najcięższe działa. Czekam na ekskomunikę i wciągnięcie ⁦@MagazynLiberte⁩ na indeks ksiąg zakazanych. No i list biskupów
– szydził.
Czyżby Jażdżewski próbował zabłysnąć jako antyklerykalna gwiazda? Ciekawe jak szybko się wypali. Janusz Palikot coś o tym wie.

(ZW) Mój komentarz
Wydarzeniem szczególnie wielkim niedzielnej (05.05.2019) Majówki dla tych, którzy nie skorzystali z okazji odpoczynku od polityki i drżeli z radości przyjazdu do Polski Donalda Tuska– miał być wykład przewodniczącego Rady Europejskiej, w gmachu Uniwersytetu Warszawskiego.
Źle dzieję się jednak dopiero wówczas, kiedy, prawdziwą „gwiazdę wieczoru”, przyćmiewa jej ustawiony przedmówca w sposób aż tak prymitywny, kołtuński i warcholski, jak to miało miejsce. Hańba Tuska i jego mafijnych przydupasów - to jakby nie powiedzieć nic.
Mamy jednak korzyść z tego niegodziwego wystąpienia. Cały świat dowiedział się wreszcie od samych psubratów, co autentycznie myślą, co prawdziwie czynią i jak faktycznie działają.


…DoRzeczy

Wyszkowski: Tusk jest agentem niemieckich służb. To zawodowy oszust
Do Rzeczy Online
05.05.2019/ 11:30

– Donald Tusk jest Wąłęsą bis. (…) Jest podobnie jak Wałęsa agentem, ale niemieckich służb, wysforowanym na wybitnego polityka. To zawodowy oszust – powiedział w programie „Studio Polska” działacz opozycji antykomunistycznej Krzysztof Wyszkowski.
3 maja przed wykładem szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska w Auditorium Maximum UW przemówienie wygłosił redaktor naczelny magazynu "Liberte" Leszek Jażdżewski, który ostro zaatakował polski Kościół katolicki. Jego wystąpienie wywołało falę komentarzy.
Krzysztof Wyszkowski ocenił, że była to wypowiedź "szaleńca albo pro-wokatora". – W moim odczuciu ten człowiek zrobił to na polecenie Donalda Tuska – powiedział w TVP Info.
Były opozycjonista odniósł się także do przewodniczącego Rady Europej-skiej Donalda Tuska. – Donald Tusk jest Wąłęsą bis. (…) Jest podobnie jak Wałęsa agentem, ale niemieckich służb, wysforowanym na wybitnego polityka. To zawodowy oszust – mówił. – To człowiek, który zrobił karierę za pieniądze SB i BND – dodał Wyszkowski.
Jednocześnie Wyszkowski przyznał, że nie wierzy w start Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. – Uważam, że D. Tusk nie będzie kandydował na prezydenta. Jego rola polityczna w Polsce jest skończona, a główne za-danie to niszczenie polskiego życia politycznego. Tusk uzurpuje sobie prawo do bycia w życiu politycznym Polski, po to, aby ją niszczyć – stwierdził.

Wprost

Jaki skrytykował Tuska. „Pozwala na to, aby porównywać wszystkich wierzących do świń”
Wprost Online
05.05.2019/ 16:00

© Newspix.pl / Grzegorz Krzyżewski Patryk Jaki

Nie milkną echa wykładu Donalda Tuska na UW oraz poprzedzającego go przemówienia Leszka Jażdżewskiego. Krytyczne słowa pod adresem Kościoła były komentowane przez polityków zaproszonych do studia Polsat News.
Patryk Jaki nazwał wystąpienie Leszka Jażdżewskiego „haniebnym atakiem na Kościół katolicki”, który był „wyreżyserowany i nieprzypadkowy, gdzie Kościół katolicki porównano do świń”. Polityk podkreślił, że Kościół „tworzą wierzący, czyli my wszyscy”. – Z jednej strony Tusk mówi o szacunku do mniejszości i słabszych, a z drugiej strony pozwala na to, aby porównywać wszystkich wierzących do świń – kontynuował wiceminister sprawiedliwości. – Uważam, że żadna osoba, która chodzi do Kościoła, nie powinna po czymś takim zagłosować na Koalicję Europejską – dodał.

„Państwo powinno być świeckie”
Z taką opinią nie zgodziła się Beata Maciejewska z Wiosny. – Nie jesteśmy wszyscy wierzącymi, więc proszę nie wypowiadać się w imieniu wszystkich. Nie wszyscy Polacy są wierzący, państwo powinno być świeckie i to nam gwarantuje konstytucja. Powoływanie się na to, że wszyscy jesteśmy wierzący jest niezgodne z tą wspólnotą, w której jesteśmy – stwierdziła Maciejewska. Dodała, że kraj znajduje się obecnie w duopolu, czyli „totalnym klinie pomiędzy PO a PiS”. – W zasadzie jest to samozjadający się potwór, gdzie jeden mówi jedno, drugi mówi drugie, a Polaków to niewiele obchodzi – podsumowała.
Nawiązanie do „samozjadającego się potwora” najwyraźniej przypadło do gustu Grzegorzowi Długiemu. – Gdyby to był samozjadający się potwór, to byłoby cudownie – już by się zeżarli – stwierdził polityk Kukiz,15. Dodał, że jest zawiedziony faktem, iż Tusk nie próbował zmniejszyć wojny polsko-polskiej. – Stanął wyraźnie po jednej stronie, walił jak w bęben, w sposób bardzo ostry. Nie było tu próby podania ręki – podsumował.

O czym mówił Jażdżewski?
– Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu – zaczął swoją wypowiedź przeciwko tej instytucji Jażdżewski. – Ten kto szuka transcendentu Absolutu w Kościele, będzie zawiedziony, ten kto szuka moralności w Kościele, nie znajdzie jej. Ten, kto szuka strawy duchowej w Kościele, wyjdzie głodny. Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody – mówił naczelny „Liberté”.
– Dziś agendę tematów dnia układają nam czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą wstanie zdobyć władzę nad duszami Polaków. Ale rywalizacja na inwektywy i złe emocje z nimi nie ma sensu, dlatego że po kilku godzinach zapasów ze świnia w błocie orientujesz się w końcu, że świnia to lubi. Trzeba zmienić zasady gry – podkreślał, zbierając grad braw.

Kim jest Leszek Jażdżewski i czemu przemawiał przed Tuskiem?
Leszek Jażdżewski od lat domaga się rozdzielenia państwa od Kościoła. Domaga się także zaprzestania finansowania lekcji religii z budżetu państwa. Jest również członkiem Rady Programowej Europejskiego Forum Nowych Idei i absolwentem Marshall Memorial Fellowship. To właśnie naczelny „Liberté” zaprosił przewodniczącego Rady Europejskiej na wykład dla Uniwersytetu Warszawskiego. Obecna na sali kamera czujnym okiem rejestrowała reakcje Donalda Tuska, który miał występować po Jażdżewskim. Były premier nie dał jednak poznać po sobie, czy popiera, czy odrzuca stanowisko swojego przedmówcy. Nie odniósł się też do niego w swoim własnym wystąpieniu.

Z.W. /Mój komentarz
Tuskowi brak odwagi oficjalnie zaatakować naszą katolicką wiarę i nas Chrześcijan. Że jest przeciwko Polsce już się wypowiadał na forum publicznym. Tym razem jednak by nie psuć przedwyborczych szyków totalnej opozycji w Polsce, - swoich mafijnych przydupasów, - znalazł poplecznika, który za niego obraźliwe bardzo dla nas Polaków lewackie wypociny wyseplenił. To są ich ostatnie i tym razem konwulsyjne już malaryczne drgawki. TAk oto doszliśmy do momentu, w którym dzięki polskiej prawicy dowodzonej przez PiS, zdycha to, co morderczą polską krew pomordowanych niewinnie i w dużej mierze skrycie niewinnych niczego Polaków wypijało dziesięcioleciami tylko, dlatego, że za tym zdradzieckim nurtem sowiecko nazistowskim nie tylko nie poszli, ale tak bohatersko tragicznie dla siebie zdrajcom naszym i oprawcom się opierali. Może doczekamy ich zatraty w efekcie sądowych wyroków zreformowanych już sądów w Polsce. Jeżeli nie, to jedyna sprawiedliwa ręka Boga Najwyższego tego świata wszystkich ich dosięgnie i za żywot w bestialstwach grzechów przez nich popełnianych sprawiedliwą karę im wymierzy. Tak nam dopomóż Bóg.
……………………………………………

LOTEM BŁYSKAWICY
Podział społeczeństw, w tym również, a nawet szczególnie, społeczeństwa polskiego

Każde społeczeństwo świata nie jest zwartą jednością i jedności tej nie stanowi. W każdym ze społeczeństw występują jakieś różnice, tak jak różne są poszczególne jednostki społeczeństwa te reprezentujące i jak różni są ludzie glob nas zasiedlający. Te różnice właśnie, które są wynikiem, jakości i trwałości naszych narodowych i moralnych kręgosłupów, z których te słabsze, wykorzystywane są przez przeróżne działające w świecie całym agentury do zaostrzania i nasilania owych naturalnych podziałów, w celu likwidacji wszelkich zwyczajowych normalności, dla osłabiania owych słabszych grup i środowisk społecznych oraz wysysania z nich wszelkich odwiecznych narodowych wartości, by łatwiej dokonywać w nich z premedytacją planowanych szkód, dla osiągnięcia jak najbardziej perfidnych celów i korzyści z nich płynących dla politycznych wichrzycieli, szarlatanów i szubrawców, z krzywd ludzkich ponad stan żyjących. Środowiska ludzkie są, bowiem różne, podobnie jak różni są ludzie tej samej nawet narodowości. To właśnie te słabsze narodowe kręgosłupy padają atakiem manipulacji wszelkich, na które najpierw dają się nabierać, by poprzez ciągłe ich powtarzanie coraz bardziej manipulacjom tym dawać wiarę.
Nie daj się naciągać na te na wskroś fałszywe niegodziwości człowieku, Rodaku, Przyjacielu tym szczególnie, których wszechstronne niecne i niegodziwe w stosunku do siebie działania miałeś okazję doświadczyć po stokroć bólem własnym w latach 1989 – 2015, z jedynym spokojnym oddechem jaski pozwolił Ci złapać PiS w latach 2005 – 2007. One to właśnie powinny utwardzać i wreszcie utwardzić Twój miękki dotychczas kręgosłup narodowy i moralny, chyba, że jest aż tak miękki, że nie pozwolił owych krzywd wyrządzonych Ci dostrzec i na skórze własnej odczuć.
My Polacy, dzięki obecnemu rządowi PiS, mamy możliwość żyć niebawem na poziomie, co najmniej Niemców, jeżeli tylko podejmiemy właściwe decyzje podczas kolejnych wyborów wszystkich i każdych. Zarówno tych najbliższych już 26 maja 2019 Europejskich, późniejszych tegorocznych jeszcze jesiennych do polskiego Parlamentu jak też każdych kolejnych, które nadejdą. Możemy jednak wybrać dobrze i zmieniać Polskę na lepszą, potężniejszą, sprawiedliwszą i bogatszą ekonomicznie i gospodarczo, albo też wybrać źle i powrócić do tego, przed czym w końcówce roku 2015 uchronił nas Bóg Najwyższy i prawicowa Polska ekipa rządowa, - przed nieuchronnym kolejny, zewnętrznym rozbiorem Polski, bo wewnętrznie kraj nasz zrujnowany był już wystarczająco niecnie i mocno, by jego kolejne zniszczenie krwawo przeżywać. My, albo z możliwości tej skorzystamy, albo nie. To nasz wybór. Wybierajmy właściwie, zgodnie z podpowiedzią naszych sumień i Ducha Świętego, który jak zawsze właściwie nas poprowadzi, jeżeli im na to pozwolimy.
Każdy normalny, krzywdzony na ziemi tej człowiek, nie odczuwa lęku przed śmiercią, bowiem drzwi Niebios Boskich dla każdego z nas stoją otworem. Jak jednak czują się nasi krzywdziciele, którym śmierć zamyka powieki? Lęk, obłędny strach i wyobraźnia smolnej kipieli, w której za chwilę odbędą zasłużoną kąpiel, którą życiem swym doczesnym wypracowali sobie tą piekielną otchłań. To właściwy dla nich, bo zasłużony wyrok Boski.
……………………………..


OKIEM CYKLOPA
DZIENNIK
GAZETA PRAWNA

Polska szkoła zabija myślenie. Winny jest system i podstawa programowa
Klara Klinger
27,03.2019 / 08:30

Tak wynika z raportu przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii „Szkoła dla innowatora”. Winny jest system edukacji. W tym podstawa programowa.
W rekomendacjach rządowego raportu pojawia się m.in. teza, że najważ-niejsza jest zależność, między jakością nauczania a wysokością płacy. Na drugim miejscu są zajęcia pozalekcyjne, a na trzecim wysokość nakładów na uczniów. Paradoksalnie niewielki wpływ, na jakość mają wielkość klas czy liczba godzin danego przedmiotu. Tezy raportu powinny być impulsem do długofalowych zmian w polskiej oświacie. W tle toczy się spór ZNP o 1000 zł podwyżki dla nauczycieli.
Z naszych informacji wynika, że na razie dominuje taktyka na przeczekanie. Rozmowy prowadzi wicepremier Beata Szydło, kładąc na stole ofertę przyspieszenia wcześniej obiecanych podwyżek. Utrzymywany jest przekaz, że na więcej nie ma pieniędzy. Na razie MEN chce dać 10 mln zł na przeszkolenie nauczycieli, by lepiej przygotowali uczniów do innowacyjnej gospodarki.

Rząd zlecił raport o szkole. Poznał smutną prawdę
Promowanie powierzchownego uczenia, zabijanie spontaniczności, stawianie na grzecznych uczniów – to wnioski analizy zleconej przez resort przedsiębiorczości.
MPiT razem z MEN chcą dać 10 mln zł dla szkół, żeby nauczyły się uczyć innowacyjności.
„Polska szkoła nie kształtuje w uczniach w wystarczającym stopniu kompetencji »wychodzenia poza schematy«, uczniowie boją się myśleć kreatywnie, nie umieją współpracować” – piszą autorzy raportu „Szkoła dla innowatora”. To zaś są – zdaniem ekspertów – kluczowe kompetencje, które pozwalają na innowacyjność w dorosłym życiu. Stawiają tezę, że XIX-wieczny model szkoły funkcjonujący dziś w Polsce całkowicie się zdezaktualizował. Dlatego powinno się zmienić cały system.
Autorzy raportu diagnozują główne przeszkody, które są hamulcem rozwoju. Jedna z głównych to podstawa programowa, czyli rozkład jazdy lekcji. Sami nauczyciele przyznają, że obecny program nauczania nie sprzyja umiejętności krytycznego myślenia (tylko, co trzeci uważa inaczej).
Główny grzech polskiej edukacji to promowanie powierzchownej nauki. To powoduje, że 90 proc. wiedzy zostaje wkute na pamięć i szybko zapominane.
Po drugie szkoła zabija spontaniczność, m.in. przez zakazywanie uczniom prób rozwiązania problemu, zanim poznają, jaka jest metoda jego rozwiązania. W życiu codziennym zazwyczaj jest na odwrót. Tymczasem takie próby – jak podkreślają autorzy raportu – są brutalnie amputowane z procesu dydaktycznego. Kolejny problem to nauczanie treści zdezaktualizowanych, co obniża autorytet szkoły i nauczycieli. Równocześnie szkoła promuje uproszczone opisy – a więc często sztuczne, a także stawia na imitację: lubi gotowce i zachęca do powtarzania formułek.
Samodzielne myślenie nie jest mile widziane. Autorzy zwracają uwagę, że kolejnym błędem, wpisanym w szkolną rzeczywistość, jest nagradzanie tych uczniów, którzy nie przekroczyli żadnych reguł. A, jak wskazują eks-perci, to, kto jest nagradzany w szkole, ma dużą siłę wychowawczą i mo-tywującą. Sposób, w jaki szkoła kreuje „bohaterów pozytywnych” i „bohaterów negatywnych”, ma fundamentalne znaczenie dla kształtowania kompetencji proinnowacyjnych. – Dlatego należy bezwzględnie dokonać rewizji naszego rozumienia pojęcia „dobry uczeń”, „wzorowy uczeń”. Szkodliwy jest też podział na przedmioty – wiedza powinna być przekazywana interdyscyplinarnie, w ramach projektów albo pracy kilku nauczycieli jednocześnie z grupą – piszą autorzy.
Efekt takiej nauki? Nauczyciele (w badaniu, którego celem było określe-nie, w jakim stopniu polska szkoła przygotowuje uczniów do funkcjono-wania w innowacyjnej gospodarce, wzięło udział 12 tys. pedagogów) oce-niają, że owszem, może szkoła uczy pokonywania problemów i trudności, ale już gorzej z analitycznym myśleniem czy nawet umiejętnością nauki. Najgorzej według nich jest z improwizacją i zarządzaniem zmianą. Na-uczyciele dość sceptycznie odnoszą się też do tego, że polska szkoła jest miejscem przyjaznym dla inicjatyw związanych z wdrażaniem rozwiązań sprzyjających innowacjom. – Nauczyciele mają z jednej strony przełado-wany program, szczególnie w nowej podstawie programowej. A z drugiej ogromną odpowiedzialność. Trudno w takich warunkach stawiać na dzia-łanie poza schematami – mówi Bartosz Krupa, były nauczyciel, dziś edu-kator, który uczy nauczycieli i uczniów m.in. programowania i druku 3D. I dodaje, że wszystko zależy od ludzi, ale muszą działać w dobrym środowisku, mieć wsparcie dyrektorów, którzy by popierali oryginalne pomysły.
O szkole krytycznie wypowiadają się też przedsiębiorcy, którzy oceniają ją według tego, jakich pracowników by potrzebowali. Również ich zdaniem winny jest system. – Ograniczenia powodujące brak otwartości na innowacyjność są spowodowane specyficznym systemem pracy, który bardzo trudno złamać ze względu na: podstawę programową, czas godziny lekcyjnej, kontrole przeprowadzonego tematu, nadzór dyrektorski, wiele innych uwarunkowań, w tym te mniej sformalizowane, jak np. rywalizacja, konfliktowanie – mówi jeden z badanych przedsiębiorców. I dodaje, że jednym z czynników hamujących kreatywność jest strach przez jednostką nadrzędną: kuratorium oświaty, urząd gminy. Kolejny przekonuje, że kluczowe jest, żeby zmienić podejście nauczycieli i dyrekcji szkół do uczniów. – Szkoła to nie wojsko czy więzienie, w którym wszyscy na rozkaz mają wykonywać te same czynności w tym samym czasie. Trzeba pozbyć się schematycznego myślenia i przekonania, że zdanie nauczyciela jest najważniejsze i niepodważalne. Należy dać uczniom więcej przestrzeni do kreacji, eksperymentowania bez ponoszenia kary za porażki, możliwość podejmowania samodzielnych decyzji i współpracy – mówi. Eksperci są zgodni, że trzeba pozwolić uczniom konstruktywnie się kłócić i dociekać. – Nam przedsiębiorcom potrzebni są ludzie potrafiący bronić racji i walczący – przekonują przedsiębiorcy.
Zdaniem Pauli Bruszewskiej, prezes fundacji Social Wolves, organizatorki olimpiady „Zwolnieni z Teorii”, która szkoli nauczycieli – potrzebna jest zmiana myślenia. – Rząd inwestuje w start-upy, wprowadza prawne ułatwienia, po to by wzmocnić gospodarkę. Ale najważniejsi są ludzie. A tu się kłania edukacja, która została zaniedbana – mówi Bruszewska. Jej fundacja prowadzi akcje dla młodzieży, w ramach, których można realizować dowolny projekt społeczny, np. organizowanie koncertów, biegi charytatywne. Z jej doświadczenia wynika, że te projekty, w które zaangażuje się nauczyciel, trzy razy częściej mają szanse na sukces. – Dlatego uczymy nauczycieli, jak wspierać swoich wychowanków, jak im dawać feedback. I to im pasuje, że to nie nauczyciel gra główne skrzypce, tylko wspiera ucznia w rozwoju. Odwrócenie stolika: to nie on stara się na siłę wtłoczyć młodym, co mają robić, tylko oni sami szukają wsparcia i porady, okazuje się cudowną świeżością – mówi Bruszewska.
Autorzy raportu rekomendują, żeby wdrażać programy, które upowszech-niają nowe metody nauczania. MEN we współpracy z resortem przedsię-biorczości planuje pilotaż, podczas którego za pieniądze unijne chce w 16 szkołach nauczyć nauczycieli, jak zmienić system kształcenia. Program ma ruszyć od nowego roku szkolnego.
Jednak dziś więcej mówi się nie o długofalowej zmianie w oświacie, ale o finansowych żądaniach nauczycieli, na które rząd nie chce przystać. To efekt kalkulacji korzyści i kosztów. Nauczyciele to grupa 700 tys. osób więc niewielka część elektoratu: zaledwie nieco ponad 2 proc. Jak mówią rządowe oceny, koszt podwyżki dla nich to 14–17 mld zł (spełnienie postulatu podwyżki o 1. tys. zł oznacza wzrost różnych dodatków). To więcej niż koszt emerytury plus, która trafi do 9 mln emerytów. Rząd boi się też, że ustępując ZNP, uruchomi roszczenia kolejnych grup zawodowych w gorącym przedwyborczym okresie. Obóz władzy liczy też, że protest się szybko wypali. Nauczycielom nie płaci się za czas strajku. Im dłużej będzie trwał, tym bardziej odczują jego finansowe skutki.
………………………………………….

A CO NA TO RODZICE

"Dom nie jest filią szkoły". Rodzice sprzeciwiają się edukacji na wynos

24 marca 2019, 09: 00 | Aktualizacja: 24.03.2019, 20:10

Rodzice używają konstytucji do walki z nauczycielami o więcej czasu wolnego dla swoich dzieci. Nie życzą sobie, aby dom był miejscem wyrabiania szkolnych nadgodzin.

Na facebookowej grupie „Dom nie jest filią szkoły” pojawiło się kilka tygodni temu oświadczenie, które może wypełnić każdy rodzic niezgadzający się, by nauczyciel lub jakikolwiek pracownik placówki oświatowej dysponował czasem pozaszkolnym jego dziecka. Bo zadawane i egzekwowanie prac domowych to naruszenie swobód obywatelskich, a zwłaszcza art. 31 ust. 2 Konstytucji RP, który mówi, że „nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje”. To także sprzeczne z art. 31 Konwencji o prawach dziecka. Pismo kończy się następująco: „W związku z powyższym proszę o dostosowanie praktyk dydaktycznych do obowiązującego stanu prawnego”. U góry są wolne pola na imię i nazwisko składającego oświadczenie z adresem zamieszkania, numerem PESEL i imieniem dziecka. Na dole – miejsce na podpis.

Anna wydrukowała oświadczenie w 40 egzemplarzach i dała synowi, aby rozdał wśród kolegów i koleżanek w klasie. Jedna z nauczycielek powiedziała chłopcu, że nie ma prawa rozpowszechniania tego typu oświadczeń, bo będzie miał problemy. Groźby nie były potrzebne, bo żaden inny rodzic, z wyjątkiem Anny, nie wypełnił oświadczenia. – Boją się konsekwencji – twierdzi Anna. – Ja to zrobiłam w trosce o syna. Pomagam mu w lekcjach i już nie wyrabiam, bo żal mi patrzeć, jak się męczy i stresuje. Siedzi nad lekcjami w weekendy, ponieważ ciągle musi się do czegoś przygotowywać. Tylko z matematyki i polskiego ma po 11 ocen ze sprawdzianów i kartkówek. Jakaś masakra!
Syn Joanny chodzi do klasy integracyjnej. Jest w V klasie. Ma autyzm, a jeszcze do niedawna cierpiał na lekkie upośledzenie. Nie kwalifikuje się do szkoły specjalnej, ponieważ widać wyraźne postępy w rehabilitacji. To zasługa terapii, na którą Alan ma teraz coraz mniej czasu, bo zamiast chodzić na dodatkowe zajęcia, musi siedzieć w domu i odrabiać lekcje. Prace domowe zaczęły kolidować z rehabilitacją. – Doszło do tego, że odwołujemy wszystkie terapie w tygodniu, bo syn musi się uczyć. Ale musi się też rehabilitować. Jeśli zrezygnuje, cały trud włożony w poprawę zdrowia pójdzie na marne. Zostają weekendy. Przez szkolne prace domowe mamy pozajmowane soboty i niedziele – narzeka Joanna.
Plan lekcji Alana jest wypełniony od wczesnych godzin porannych do samego wieczora. W szkole melduje się o godz. 6.30, bo często przed lekcjami idzie na zajęcia dla autystów i ćwiczenia z logopedą. Są dni, kiedy rehabilitacja wypada popołudniami. Wtedy kończy przed godz. 17. Do tego dwa razy w tygodniu dochodzą lekcje tańca towarzyskiego. Wraca do domu o 20.30. – Przecież nie mogę pozbawić go tej przyjemności – mówi mama chłopca.
W końcu nadeszła sądna środa, kiedy Alan nie odrobił lekcji. Joanna poinformowała nauczycielkę, dlaczego syn przyszedł do szkoły nieprzygotowany. „Alan miał po szkole zajęcia, których nie mogłam odwołać, bo nie zmierzam odbierać dzieciakowi dzieciństwa i radości. Proszę o zrozumienie, ale nawet dorosły nie jest w stanie pracować na pełnych obrotach po 12 godzin. A tym bardziej dziecko, które uczy się w szkole i musi uczyć się dodatkowo w domu, odrabiając masę lekcji. Odrobimy dzisiejszą pracę domową w wolnej chwili, za co przepraszam”.
Joanna nie chce poprzestać na tej notatce. Zastanawia się, czy wypełnić oświadczenie z FB. Boi się tylko, co stanie się później, kiedy formularz wyląduje na biurku nauczyciela. Czy nie rozpęta ze szkołą wojny, której ofiarą będzie jej syn?
Rodzic ważniejszy niż nauczyciel
Rodzice piszą skargi do Ministerstwa Edukacji Narodowej. W listopadzie ubiegłego roku jedna z matek upubliczniła odpowiedź na swój list. Resort uznał, że każdy nauczyciel na początku roku szkolnego powinien poinformować uczniów i rodziców, w jakiej liczbie będą zadawane prace domowe; że mają one służyć sprawdzeniu osiągnięć edukacyjnych ucznia; że samodzielne wykonanie pracy domowej powinno być dla ucznia źródłem satysfakcji i motywacji do nauki, a im starszy uczeń i wyższy etap edukacyjny, tym cenniejsza jest samodzielna praca. Zadawanie prac ministerstwo określiło „rozwiązaniem organizacyjnym”, które powinno być regulowane przepisami wewnątrzszkolnymi, czyli statutem.
Małgorzata ma syna w VII klasie. I też wojowała z nauczycielami. Uważała, że Kornel ma za dużo zadawane. Wypełniła, więc oświadczenie i wysłała hurtowo do wszystkich nauczycieli w szkole za pośrednictwem Libusza – portalu internetowego dla uczniów, rodziców i pracowników szkół. O dziwo, poskutkowało.
– Od momentu wysłania tego pisma żaden nauczyciel nie odważył się postawić mojemu synowi oceny z powodu braku odrobionej lekcji. Oczywiście nauczyciele to odnotowują, ale wpisują do dziennika minusy albo „nieprzygotowanie”, ale jedynki syn nie dostał – opowiada Małgorzata. Zbuntowała się jedynie matematyczka. Odpisała uprzejmie, że nie może się przychylić do prośby Małgorzaty i że prace Kornela z jej przedmiotu (albo ich brak) będą oceniane. Nauczycielka nie zgodziła się z interpretacją przepisów kontestującej matki, która dowodziła w piśmie przesłanym do szkoły, iż brak zadania domowego nie jest osiągnięciem edukacyjnym, więc nie może podlegać ocenie ucznia z danego przedmiotu. „Ocenianie zadań domowych przez nauczyciela może być jedną z form sprawdzania przez niego osiągnięć edukacyjnych ucznia” – zacytowała wytyczne resortu, dodając, że obowiązuje ją zasada równego traktowania uczniów, więc dla Kornela nie zrobi wyjątku. Ostatecznie Małgorzata przeniosła syna do innej szkoły, gdzie nie trzeba ani zakuwać, ani tracić czasu na zabawę w szkołę po godzinach. Miała już dość nierównej walki z odpornym na argumenty systemem oświaty.
Rzecznik praw dziecka w sporze szkoła – rodzice nie opowiada się po żadnej ze stron. Wyjaśnia, że z punktu widzenia obowiązującego prawa nie ma żadnych podstaw do zadawania dzieciom prac domowych. Termin ten nie występuje też w ustawie Prawo oświatowe ani w aktach wykonawczych. Jest zwyczajem starym jak świat, praktykowanym za milczącą aprobatą rodziców, którzy do tej pory formalnie mu się nie sprzeciwiali. Ale brak stosownych regulacji prawnych nie oznacza dowolności w zakresie działań nauczycieli. Tu zastosowanie mają przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.
„Czas spędzany poza szkołą to czas, w którym pieczę nad dzieckiem sprawują rodzice. To właśnie oni mają decydujący głos w sprawie sposobu spędzania czasu przez dziecko, przy czym podejmując decyzję o tym, powinni brać pod uwagę potrzeby swoich dzieci, w tym również te związane z edukacją. Gdy z różnych względów dziecko wymaga dodatkowego czasu na opanowanie materiału, – co nie powinno być regułą – albo ma chęć rozwijania indywidualnych zainteresowań i uzdolnień, rodzic może uznać, że część czasu wolnego warto przeznaczyć na dodatkową naukę. Taka dodatkowa praca powinna być jednak uzgodniona przez szkołę/nauczyciela z rodzicem i dzieckiem oraz dostosowana czasowo i jakościowo do indywidualnych potrzeb oraz możliwości dziecka” – odpowiedziało mi biuro prasowe rzecznika praw dziecka.
Praca domowa w pół godziny
Na oświadczenia rodziców z dystansem patrzy Związek Nauczycielstwa Polskiego. Jego zdaniem rodzice nie powinni stawiać sprawy na ostrzu noża. Potrzebne są rozmowa, kompromis, a nie samowolka. Jest dyrekcja, rada pedagogiczna i rada rodziców w szkole. Warto wypracować wspólne stanowisko. Słyszę, że problemem nie są zadawane prace domowe, tylko obciążona wiedzą pamięciową podstawa programowa.
W 2017 r. ZNP opublikował raport pt. „Zadawać czy nie? Prace domowe w świetle badań”. Powoływał się w nim na międzynarodowe badanie PISA sprzed siedmiu lat, porównujące umiejętności uczniów powyżej 15. roku życia z krajów należących do OECD. Polscy uczniowie na tle rówieśników z całego świata wypadają na bardzo zapracowanych – wyszło na to, że siedzą w domu nad lekcjami ponad 6 godzin tygodniowo. Dłużej uczą się po szkole tylko Estończycy, Irlandczycy oraz Włosi (prawie 9 godzin), a najkrócej – młodzi Finowie (niecałe 3 godziny). Do średniej OECD wynoszącej prawie 5 godzin naszej młodzieży trochę brakuje. Nie wystarczą oświadczenia rodziców. Aby doszło do jakichkolwiek zmian systemowych, swoje podejście musieliby zmienić nauczyciele. A na to się nie zanosi. W latach 2010–2014 Instytut Badań Edukacyjnych przeprowadził sondę wśród 177 szkół podstawowych w całej Polsce. Aż 97 proc. nauczycieli uznało prace domowe za konieczny składnik procesu edukacyjnego. Dlaczego? Bo uczą odpowiedzialności, systematyczności, pomagają utrwalić wiedzę, przygotować się do sprawdzianu, dają więcej motywacji do nauki i istnieje szansa, że dzięki odrabianiu lekcji uczeń bardziej zainteresuje się przedmiotem. Czasami nauczyciele obarczają uczniów dodatkową pracą z prozaicznych powodów – z braku czasu na przerobienie materiału w trakcie zajęć. Padały też odpowiedzi o zaangażowaniu rodziców, którzy dzięki pracom domowych mają kontrolę nad tym, co robi ich dziecko.
Grono pedagogiczne nie było wprawdzie jednomyślne, co do czasu potrzebnego na odrabianie lekcji przez uczniów, ale większość i matematyków (61 proc.), i polonistów (54 proc.) stwierdziła, że powinno to zająć nie więcej niż pół godziny dziennie. Głosy te trzeba potraktować, jako życzeniowe, bo nie mają potwierdzenia ani w badaniu PISA, ani nie pokrywają się z opinią jednej trzeciej z przeszło 5 tys. uczniów przebadanych przez IBE, która dużo dłużej ślęczy w domu nad książkami. Zadawanie prac domowych ma sens, jeśli wraz ze wzrostem liczby godzin poświęconych na naukę poza szkołą poprawiają się wyniki. W analizie PISA dla Polski z 2012 r. widać, że ta korelacja zachodzi, ale bardzo powoli. Uczniowie, którzy przeznaczają trzy godziny więcej na odrabianie matematyki, uzyskują lepsze wyniki z tego przedmiotu, ale odpowiadają one efektom kształcenia przez 3–4 miesiące.
NaCoBeZu
W stołecznej Szkole Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków przez ostanie dwa lata wdrażano innowacyjny projekt edukacyjny pt. „Budząca się szkoła”, poprzedzony dwumiesięcznym badaniem pilotażowym. Chodziło o nieprzenoszenie obowiązków szkolnych do domu. Z inicjatywą wyszła dyrekcja oraz grupa nauczycieli.
– Praca domowa była w szkole nieobowiązkowa i dla chętnych, zgodnie z rekomendacjami Instytutu Badań Edukacyjnych w tym zakresie – tłumaczy dyrektorka podstawówki Wioletta Krzyżanowska. – Prace domowe miały różnorodne formy i były kwestią umowy między nauczycielem a rodzicami danej klasy. To mogło być przygotowanie projektu, przeczytanie lektury, nauka słówek z języka obcego. W naszej szkole uczeń nie był poddawany represjom za brak pracy domowej.
Aby odciążyć dzieci w domu i nie obarczać ich nadmiernie odrabianiem lekcji oraz dodatkową nauką, zmieniono model pracy z dziećmi w szkole – na zasadę NaCoBeZu, czyli, „na co będziemy zwracać uwagę”. Na początku lekcji uczniowie poznawali cel zajęć. Zanim przystępowali do pracy, nauczyciel informował, w jaki sposób zadanie będzie oceniane. Uczniowie porozumiewali się z prowadzącym lekcje za pośrednictwem „szkolnej sygnalizacji świetlnej”. Każdemu kolorowi został przyporządkowany określony komunikat. Światło zielone – wszystko zrozumiałem, mogę pracować; żółte – mam problemy ze zrozumieniem zadania, potrzebuję wsparcia; czerwone – nie rozumiem polecenia, proszę o pomoc. Następnie nauczyciel losował i odczytywał imię ucznia, który wykona zadanie lub udzieli odpowiedzi. Na koniec uczniowie dzielili się ze sobą uwagami:, czego się nauczyli, czy zrealizowali cel zajęć i czy udało im się opanować określone umiejętności.
W SP nr 323 korzystano także z innych metod, które pozwalały efektywnie wykorzystać czas na naukę w szkole. Na przykład odwoływano się do autorytetu zielonego ołówka: zamiast wytykać błędy, nauczyciel podkreślał zielonym kolorem to, co dziecku podczas zadania udało się najlepiej, aby nie utrwalać w nim poczucia, że jest gorszy albo czegoś nie potrafi. Uczniowie z klas II–VII sami oceniali swoją pracę na lekcji według kryteriów podanych przez nauczyciela albo wymieniali się podczas zajęć zeszytami i recenzowali pracę kolegów i koleżanek. Pomagała też metoda czasomierza – nauczyciel określał, ile czasu potrzeba na wykonanie zadania w ciągu godziny lekcyjnej, a uczniowie musieli ściśle zaplanować swoje działania.
– W bieżącym roku szkolnym powyższe metody zostały potraktowane, jako stałe elementy zawarte w planie działania szkoły. Sposób pracy ucznia w domu ustala nauczyciel przedmiotu, uwzględniając indywidualne możliwości i potrzeby dziecka. Zaleca się, aby praca domowa była aktywna i twórcza, bez stawiania ocen niedostatecznych za jej brak – podkreśla Krzyżanowska.
Zakaz odrabiania lekcji w szkole
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że praca domowa bywa równoznaczna z karą i utrwala szkolną hierarchię, w której pokorny uczeń musi czuć respekt przed nauczycielem. Czym jest władza nauczycielska, przekonał się syn Roberta, uczęszczający do IV klasy podstawówki. – Pewnego razu nauczyciel kazał rozwiązać proste ćwiczenie. Syn wykonał je poprawnie, ale dostał trzy z minusem z krótką adnotacją: „Zadanie odrabiamy w domu, a nie w szkole” – relacjonuje Robert.
Podobnie było w V klasie u syna Katarzyny, który razem z kilkorgiem kolegów i koleżanek nie chodzi na religię. Szkolne „okienko” uczniowie postanowili raz wykorzystać na odrobienie wcześniej zadanej pracy domowej. Chcieli mieć to już z głowy. – Napadła na nich nauczycielka od zupełnie innego przedmiotu, niż dotyczyła praca – wspomina Katarzyna. – Nawrzeszczała, że nie mają prawa przebywać na korytarzu w czasie lekcji, a już tym bardziej odrabiać zadań domowych w szkole. Dzieciaki otrzymały uwagi i punkty ujemne z zachowania oraz jedynki za pracę domową. To skandal! Skoro dzieciom wypadło „okienko”, to chyba lepiej, że wspólnie odrobiły lekcje, niż miałyby bezczynie siedzieć na korytarzu.
Rodzice nie składają broni i idą krok dalej. Poza oświadczeniami woli można złożyć oświadczenie o braku zgody na ocenienie prac domowych. „Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z dnia 3 sierpnia 2017 roku w sprawie oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych (par. 12), ocenie podlegają jedynie osiągnięcia edukacyjne ucznia. Brak zadania domowego nie jest osiągnięciem edukacyjnym, stąd nie może podlegać ocenie ucznia z danego przedmiotu. Oceniać można tylko wiedzę ucznia i jego umiejętności (…). Jako rodzice chcemy sami decydować o tym, czego i w jaki sposób dziecko uczy się w naszym domu”.
– Ja mogę co najwyżej uczyć obowiązków domowych, a nie szkolnych. Jestem rodzicem, nie nauczycielem – puentuje Anna, której syn roznosił oświadczenia.
Dwa tygodnie na zrobienie zadania
Jakub Tylman i Marcin Jędroszkowiak są inicjatorami akcji „Szkoła bez zadań domowych”. Chcą zmienić system, żeby prace domowe nie były obowiązkowe, tylko dla chętnych, i żeby nie zadawano ich z dnia na dzień. Akcję wspierają były rzecznik praw dziecka Marek Michalak oraz znane osobowości telewizyjne, m.in. „superniania” Dorota Zawadzka.
– Dochodzi do paradoksów, że zadaje się prace domowe z plastyki, muzyki czy z religii. Codzienne lekcje do odrobienia paraliżują dzieciom czas wolny. A dziś prace domowe są już w przedszkolu. Nauczyciele twierdzą, że to dla dobra dzieci i rodziców, bo dzięki temu będą mogli spędzić ze sobą czas wolny. Ale forma spędzania wolnego czasu ma być relaksem dla obu stron. Odrabianie pracy domowej często jest źródłem konfliktów w rodzinie. Dziecko nie chce robić lekcji, a rodzic je zmusza i staje się oprawcą – mówi Jakub Tylman, doradca metodyczny, zarządzający Szkołą Podstawową im. Kawalerów Orderu Uśmiechu w Śremie. Sam jest nauczycielem przedmiotów artystycznych.
W jego szkole rodzice z dziećmi podjęli decyzję o całkowitym odejściu od zadawania obowiązkowych prac domowych. Były debaty na ten temat, była ankieta, w której można było przedstawić swoje zdanie. Najbardziej tej zmiany bali się nauczyciele, ale minęło kilka miesięcy i już wszyscy przywykli do nowego systemu. Prace domowe są dla chętnych i coraz więcej dzieci z nich korzysta. Przekonały się, że warto. Bo mogą poprawić ocenę z przedmiotu, a jeśli dodatkowe zadanie pójdzie im słabo, wcale nie muszą dostać złej oceny. Nauczyciel pyta ucznia, czy jest np. zainteresowany stopniem dostatecznym, bo tak ocenił jego pracę. – Dzieci mogą zadecydować. W końcu ktoś w szkole liczy się z ich zdaniem. Są partnerem, a nie narzędziem realizacji podstawy programowej – dodaje Tylman.
Także w Zespole Szkół i Placówek Oświatowych im. Adama Mickiewicza w Lubiniu prace domowe przestały kojarzyć się z domowymi nadgodzinami. Inicjatywa wyszła od uczniów. Na początku ustalono, że nauczyciele nie będą niczego zadawać na weekendy. Ale przyszły wakacje, a po wakacjach nowy rok szkolny i wszystko wróciło do normy. Ósmoklasiści się zbuntowali, że mają za dużo lekcji do odrobienia w domu.
– Uczniowie spędzali nad zadaniami domowymi dziennie około 3–4 godzin. A nasza szkoła jest w środowisku wiejskim, więc dzieci traciły czas na dojazd, a jeszcze musiały pomóc rodzicom w gospodarstwie, więc tego czasu było jeszcze mniej. Postanowiliśmy na próbę przez miesiąc zadawać prace domowe tylko dla chętnych. Okazało się, że najsłabsi uczniowie, którzy wcześniej nie odrabiali zadań, tylko je odpisywali, nie zmienili swojego nastawienia. Ale średniacy się zaktywizowali i zaczęli rozwiązywać zadania za dodatkowe oceny, co ważne – samodzielnie. Najlepsi uczniowie nie przestali odrabiać lekcji – opowiada Marcin Jędroszkowiak, dyrektor szkoły w Lubiniu.
W szkolnym statucie znalazł się także zapis, że wolno zadać jedną obowiązkową pracę domową z danego przedmiotu, ale z wydłużonym terminem realizacji do dwóch tygodni.
– Pamiętam obawy naszej polonistki przed egzaminem ósmoklasisty. Twierdziła, że nie zdąży przerobić na lekcji z uczniami wszystkich gatunków literackich. Zadawała więc pisanie długich wypracowań do domu i nie było ucznia, który by przyszedł na lekcje bez pracy domowej. Wszyscy wiedzieli, że to trening, który ma ich przygotować do egzaminu. W dodatku polonistka stawiała oceny kształtujące, pokazując, co zostało wykonane dobrze, a co należy poprawić. A to właśnie klucz do wspólnego sukcesu: uczniów i nauczycieli – uważa Jędroszkowiak
….
(ZW) MÓJ KOMENTARZ

Moje Motto dla tej sprawy:

„Każdemu nauczycielowi należy się szacunek, ale tylko wówczas, kiedy jako niewątpliwy już mistrz fachu, uczciwie go sobie wypracuje i swą nienaganną postawą oraz swym słusznym morale na niego zasłuży”.

Wszystko, co w powyższym tekście zasługuje na szczególną uwagę, zaznaczyłem szarym tłem dla szybkiego i widocznego wyróżnienia, co pozwala szybko wychwycić CLOU (najważniejsze elementy) całości zagadnienia, które w sposób niezwykle merytoryczny rząd PiS wprowadza wcielając w życie, znacznie wcześniej aniżeli Strajk się zaczął.

Indywidualna walka rodziców uczniów, - z odpornym na nowości z zakresu nabytej praktycznie rodzicielskiej wiedzy edukacyjnej Systemem Oświaty, - nie odnosi skutku albo w ogóle (system bardzo odporny nawet na nowości tej wiedzy), albo w niewielkim stopniu brany jest pod uwagę szkolnej kadry edukacyjnej wyłącznie w tych nielicznych przypadkach, gdzie głowy dyrekcji i niektórych nauczycieli są mniej zakute, przez co na merytoryczne nowości edukacyjne bardziej otwarte.


Powtórzę Moje Motto dla tej sprawy:
TUTAJ TEKST BRAZOWY „Każdemu nauczycielowi należy się szacunek, ale tylko wówczas, kiedy jako niewątpliwy już mistrz fachu, uczciwie go sobie wypracuje i swą nienaganną postawą oraz swym słusznym morale na niego zasłuży”.

Naczelna komunistyczno lewacka banda niby Związku Nauczycielstwa Polskiego, którą należy bezzwłocznie rozwiązać i której należy wytoczyć procesy sądowe w zreformowanych już sądach polskich, musi odpowiedzieć prawnie za próbę kolejnego rozbicia państwa polskiego, jak wcześniej robiła to stojąc w szeregach tych szarlatanów - bez względu na to jak ich nazywać, - którzy próbowali już wielokrotnie obalić rząd PiS demokratycznie w 2015 roku wybrany. To komunistyczni wichrzyciele, Tuska mafijni gangsterzy, niczym od tamtych wcześniejszych gangsterów się nieróżniący. Brak procesów sądowych dla nich wszystkich, czyni rząd polski coraz bardziej bezsilnym, a ich mobilizuje do nowych aktów przemocy, jak choćby ten obecny, umownie tylko nazwany strajkiem nauczycielskim.

Dopóki nie zostaną wprowadzone obszerne i bardzo zasadnicze zmiany w polskim systemie edukacyjnym, dopóty edukacja w Polsce podlegać będzie takim oto procesom, pod wodzą takich oto edukacyjnych tęczowych geniuszy:


………………………………………………………………..


PAWEŁ WIEJAS

06.05.2019

Wiejas: "Alarmy bombowe w czasie matur. Broniarz do przesłu-chania" (Opinia)


Sławomir Broniarz, kwietniowy strajk nauczycieli, destabilizacja państwa, alarmy bombowe – małopolska kurator oświaty Barbara Nowak dostrzega tu jakiś ciąg lo-giczny. To doskonała kandydatka na następczynię Anny Zalewskiej.

Mailowe ostrzeżenia o podłożeniu ładunków wybuchowych zakłóciły przeprowadze-nie egzaminów maturalnych w ponad stu szkołach. Na szczęście w żadnym przypadku policja nie wykryła ładunków. Pozostaje trzymać kciuki, żeby sprawcy tego wyjątkowo głupiego "dowcipu" zostali szybko zatrzymani i osądzeni.
Trzeba przesłuchać "totalną opozycję"

Przyczynić się do tego może małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, która naj-wyraźniej dysponuje informacjami, które mogą ułatwić pracę policji.


Małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak. (East News, Fot: Beata Zawrzel)
Mailowe ostrzeżenia o podłożeniu ładunków wybuchowych zakłóciły przeprowadze-nie egzaminów maturalnych w ponad stu szkołach. Na szczęście w żadnym przypadku policja nie wykryła ładunków. Pozostaje trzymać kciuki, żeby sprawcy tego wyjątkowo głupiego "dowcipu" zostali szybko zatrzymani i osądzeni.
Trzeba przesłuchać "totalną opozycję"

Przyczynić się do tego może małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, która naj-wyraźniej dysponuje informacjami, które mogą ułatwić pracę policji.

"Alarmy bombowe w szkołach, gdzie dziś uczniowie przystępują do egzaminu matu-ralnego. Metody, które stosują tylko terroryści. To kolejne potwierdzenie, że trwające od 8 kwietnia akcje strajkowe w szkołach były elementem (nie pierwszym) konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji Państwa Polskiego. Atak na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Czy jest jeszcze jakaś granica w walce o władzę?" – dzieli się swoimi przemyśleniami Barbara Nowak z portalem wpolityce. Wagę przemyśleń pani Nowak portal opatrzy: "Tylko u nas" (od siebie dodam: na szczęście).
Pani kurator coś tam jeszcze mówi o systemach totalitarnych, mechanizmach komunistycznych czy faszystowskim ustroju, ale żeby nie tracić czasu na lekturę, krzyczę: Policjo, aresztuj szybko Sławomira Broniarza i wyciśnij z niego zeznania, jak to razem ze Schetyną, Kosiniakiem-Kamyszem i Lubnauer majstrowali przy ładunkach wybuchowych. Zatrzymajcie tych terrorystów.

Istnieje pewne niebezpieczeństwo, że pani Nowak wpuszcza wszystkich w kanał, ale w tak istotnej sprawie sprawdzić trzeba każdy trop. Wszak o "destabilizację Państwa Polskiego" tu chodzi.

A jeśli trop wskazany przez Barbarę Nowak okaże się słuszny, to zaryzykuję – mamy oto nową minister oświaty z zacięciem śledczego i o przenikliwości umysłu umykają-cej wszelkim kwalifikacjom.

Kurator Nowak to sprawdzona towarzyszka

Jej talent powinien zostać szybko nagrodzony przez PiS. Tylko ktoś o takich horyzontach może sprawnie zakończyć wspaniałą reformę oświaty rozpoczętą przez nieodżałowaną przez nauczycieli Annę Zalewską (jak wiemy, minister zawija się do Brukseli). Zresztą nazwisko Nowak już przewijało się wśród potencjalnych kandydatów.

A jeśli okaże się, że pani kurator szybciej mówiła, niż myślała? Jeśli okaże się, że alarmy bombowe były szczeniackim wygłupem, a nie spiskiem "walczących o wła-dzę"?

Cóż, na panią Barbarę Nowak niektórzy spojrzą jak na dziwaczne zjawisko, ale partia będzie miała pewność – małopolska kuratorka to oddany sprawie człowiek.

Wszak, zanim wypowiedział to głośno Jarosław Kaczyński, ona już marzyła o Polsce "wolnej od lewactwa zachodniego i rodzimych zaprzańców". Tak trzymać pani No-wak. Chwała bohaterom.
……………………………………………

Polityczne migawki na czasie

Zacznę od wrednej od zarania dziejów polityki, bo nie da się jej pominąć z uwagi na jej ciągłe o sobie nam przypominanie i po to na początek by ścierwo to przykryć bardzi3ej przyjemnymi dla człowieka informacjami, jakie serwuje nam sobą samym MARKETNG, czy wszystkie inne informacje również od polityki znacznie przyjemniejsze, które po tej części nastąpią.

Wszystkie bezeceństwa, które dzieją się dzisiaj w świecie całym, a szczególnie w krajach europejskich, tych, które krzyczą o wspaniałej unijnej demokracji, jaka u nich panuje, - (a tak naprawdę, która jest zasłoną ukrywania owych bezeceństw i parawanem do ich ciągłego czynienia jak w naszym kraju), - spowodowane są likwidacją obowiązującej w nich do niedawna kary śmierci, którą usunięto z ogromną mafijną premedytacją, której szlakiem poszła Polska. Nie byłoby dzisiaj w Polsce 42 miliarderów i kilku setek (a może tysięcy) milionerów, których jeszcze nie policzono, gdyby kara śmierci obowiązywała i była w prawnym użyciu. Stworzono tym samym sprzyjające warunki do bezkarnego dokonywania przestępstw, afer, mordów i innych niekaranych rządowo parlamentarnych mafijnych bestialstw wszelkiej maści. A jeżeli do przypadku bezapelacyjnej wpadki dojdzie, to żeby mieli możliwość wykupu się przy pomocy bezkarnie wcześniej zrabowanego mienia, częściej olbrzymich pieniędzy, własności polskiego suwerena - czyli polskiego Narodu, co zostało uzgodnione z ogromną premedytacją obradami (czytaj mafijną dyspozycją) okrągłego stołu i sprostytuowanej Magdalenki. Walczmy, więc o przywrócenie kary śmierci w naszym kraju, bo bez niej, bardzo ciężko będzie zaprowadzić pełny porządek prawny, nie tylko, dlatego, że na takim nam zależy, ale z uwagi na dążenie obecnego rządu na stworzenie w Polsce prawdziwego w pełni demokratycznego społeczeństwa obywatelskiego, w pełni demokratycznym kraju. Nie może też istnieć ustanowiona prawem dotychczasowa tzw. odpowiedzialność zbiorowa, czyli żadna i niczyja, co skutecznie do dzisiaj udowadnia banda Tuska. Każdy bez względu na zajmowany zydel, stołek, fotel czy inny tron, przed ustanowionym prawem odpowiadać musi imiennie nazwiskiem i imieniem swoim w sposób ustalony jego artykułami i naprawiany (nierozregulowywany) parlamentarnymi ustawami wtedy, kiedy są one konieczne, wprowadzanymi po uprzednich konsultacjach społecznych, - ZAWSZE! Bez tych zasad prawnych i obowiązującej kary śmierci (jedynego skutecznego bata na bandytów) w wyrokach sądowych, żyć będziemy nadal w kraju, który staczać się będzie w stronę niechybnej przepaści, - dzięki braku możliwości właściwego karania członków nie tylko polskiej Mafii w Polsce, za najcięższe ich przestępstwa, do których należy wzbogacenie się i uwłaszczanie na majątku państwa, - po równi pochyłej, która w miarę upływu czasu, przechylać się będzie coraz bardziej stromo w jej kierunku. My wszyscy, Suweren państwa polskiego domagać się musimy przywrócenia i wprowadzenia wyroku sądowego kary śmierci w referendum, z wpisaniem naszej decyzji do polskiej Konstytucji.

Rząd PiS, wprowadził nowy rodzaj podziału majątku państwowego nazwanego redystrybucją, który nazwałem redystrybucją solidarnościową, - najbardziej uczciwym i sprawiedliwym rodzajem redystrybucji, do której dopisałem tylko słowo „solidarnościowej”…
[Wikipedia

Redystrybucja – to nic innego jak ponowny transfer dochodu, majątku lub nieruchomości od jednego podmiotu do drugiego spowodowane przez odpowiedni mechanizm społeczny mający niwelować nierówności społeczne. Redystrybucja polega na "oddaniu" społeczeństwu środków pobranych przy pomocy np. podatków i przeznaczeniu tych pieniędzy na powszechną opiekę medyczną, szkolnictwo, sądownictwo, armię czy służby porządkowe. Redystrybucja może dotyczyć wszelkich podmiotów prawa, zarówno osób, jaki i organizacji np. spółek czy fundacji], – właśnie to wszystko, co obecnie przez rząd PiS jest wprowadzane.


…Tym samym śladem i dla tego samego celu, musi być wprowadzona przywrócona kary śmierci!

30 niemal lat tzw. transformacji Polski od roku 1989, czyli tzw. przemiany, która polegała na: rozkradaniu państwowego majątku stanowiącego własność Suwerena; i rozkładu Polski od, wewnątrz, co czyniono nadzwyczaj skrupulatnie i z ogromna premedytacją. Najbardziej skutecznie i w przyspieszonym tempie przeprowadzane to było w latach 2007 – 2015 doprowadzając kraj nasz do skraju granicy zewnętrznego rozbioru Polski, która nie została przekroczona tylko dlatego, że Donald Tusk w obronie własnej d.py uciekł w strachu (ciut za wcześnie), pod skrzydła Angeli Merker do rozbójniczej U.E. Nikt do roku 2015 z szubrawców rządowo parlamentarnych nie pomyślał i nigdzie nie wspominał nawet o życiu polskiego Narodu i polskich obywateli, a jeżeli już, to tylko ciemiężąc nas w sposób ciągły coraz ciężej i mocniej, aż nie do zniesienia.
Dziękujmy Bogu Najwyższemu do ostatnich dni swoich każdego z nas Polaków, za niespodziewane Nowe, jakim nas dotknął 31 października 2015 roku – objęciem władzy przez PiS i którym nas nadal napawa rozkoszą tym wspaniałym dla Polski i Polaków wydarzeniem: NOWĄ DLA POLSKI ERĄ. Całe 26 lat rządów 1989 -2015, nie przyniosło nam tyle dobrego, ile trzy letnie rządy PiS wraz ze Zjednoczoną Prawicą. Ta krucha łajba, - Polska, za czasów Donalda Tuska i jego przydupasów, -, którą coraz bardziej zalewała nieprzerwana i wzbierająca w czasie fala przestępstw, afer i mordów dokonywanych na niewinnych niczego złego ludziach na nieodwracalną niestety szkodę Polski i Polaków, - odzyskała bezpieczna sterowność dopiero z datą 31 października 2015 roku, która umacnia się coraz bardziej z każdym minionym dniem, miesiącem i rokiem. Tak nam dopomóż Bóg na wieczne już czasy, AMEN.

(K – E.P.) >>> W każdym rodzaju walki wygrywa ten, kto zawsze jest sobą, ma własne mocne EGO i do walki staje dla siebie, dla własnej wygranej, a nie przeciwko komuś. Rywale w walce tej, nie są, więc przeciwnikami dopóty wiesz, po co do każdej rywalizacji, konkursu czy walki stajesz.

Nie możemy nadal dawać się ogłupiać tym, którzy robili z nas wariatów po roku 1989, do roku 2015, z małą przerwą w latach rządów PiS 2005 – 2007. Mówię to do tej części Narodu, która nie jest jeszcze śmiertelnie zainfekowana sowieckim bolszewizmem, czy niemieckim nazizmem, dwoma totalitarnymi systemami, za którymi ciągną się do dzisiaj jeszcze duchy trupów niewinnie pomordowanych dziesiątek milionów ludzi, najpierw (pierwsze lata II wojny) tysięcy najlepiej wykształconych polskich Elit by odebrać ducha narodowego pozostałym, a później do dnia dzisiejszego milionów tych normalnych przeciętniaków, - najlepszych ludzi tego świata, - którzy wymordowani zostali tylko, dlatego, że nie poszli z totalitarnym nurtem serwowanym nam pod przymusem i stanęli mu w poprzek kierunku bestialskiej i zdradliwej drogi, którą podążają one do dzisiaj. Wszyscy, więc ci, którzy nie chcą mieć nic wspólnego ze spuścizną tych bestialstw, - nawet, jeżeli chcą robić to dopiero od dzisiaj, - muszą od tej chwili popierać w sposób absolutny, obecną, prawicową władzę PiS i całej Zjednoczonej Prawicy w naszym kraju. Złych wartości poprzedników władzy w Polsce po roku 1989 mieliśmy zbyt wiele i zbyt wiele nad to. Dobre przykłady władzy w Polsce, które od końcówki roku 2015 zaczął i kontynuuje PiS, należy wspierać wszelkimi siłami ludzkimi, dla lepszego normalnego życia naszego, naszych dzieci, wnuków, prawnuków i kolejnych pokoleń i popierać w sposób taki, by poprzednie bestialstwa miały wykluczony w sposób absolutny powrót oraz dla wspierania naszej polskiej Ojczyzny, która podąża jedyną właściwą drogą do zostania liderem tego ziemskiego świata, na co zasłużyliśmy sobie własną krwawą historią, nie do powtórzenia przez żadne inne społeczeństwo, by zostać niekwestionowanym, chrześcijańskim, najsprawiedliwszym i prawdziwie demokratycznym tego świata przywódcą, co jest nam pisane. Wszystkie wprowadzane założenia programowe obecnego rządu PiS znajdują potwierdzenie w rzeczywistości i prowadzą Polskę w tym jedynym właściwym i prorokowanym nam kierunku. Koniec z Polską dla garstki przez siebie wybranych siepaczy, (morderców i bandytów działających na płatne zlecenie naszych odwiecznych wrogów). Budujmy Polskę przez każdego z osobna, ale dla wszystkich razem polskich obywateli, dla każdej polskiej jednostki i każdej przyjaznej i przyzwoitej moralnie polskiej twarzy.

Jak niewiele trzeba żeby pomóc bliźniemu, drugiemu człowiekowi już wyjaśniam poniżej bardzo krótko. Po skrupulatnie, szczegółowym przeczytaniu każdej mojej publikacji i zrobieniu sobie z niej niezbędnych do życia notatek, pomyśl, kto według Ciebie zasługuje na Twoją pomoc, komu ona się należy i temu je przekaż.


(pytanie) O JAK WIELE POLITYKA KŁÓCI SIĘ Z LOGIKĄ…

, …Jeżeli przeciętny normalny człowiek ma przeciętną wartość, to nieprzeciętny nienormalny człowiek ma wartość nieprzeciętną, zależną od: jak wysoko „nad” jest nieprzeciętny, tak wysoko „nad” nieprzeciętną ma wartość; o ile „poniżej” jest tej przeciętnej, o tyle „poniżej” niej przeciętną ma wartość. W którym kierunku wyżej, bądź niżej jest nieprzeciętny, w tym kierunku wyżej bądź niżej ma nieprzeciętną wartość. Wyżej, jak obecne w Polsce rządy Prawicy i bardzo znacznie niżej, jak cała obecna totalna w Polsce opozycja – lewackie komuchy. To samo dotyczy ludzi wyjątkowych. Jednak człowiek im bardziej wyjątkowy politycznie, tym mniejszą stanowi wartość moralną, etyczną, ludzką, aż do ich zupełnej utraty w miarę upływu czasu trwania w polityce i politycznej przemiany w trepa, – drewnianego buta.

(odpowiedź)… O TAK WIELE KŁÓCI SIĘ ZE WSZYSTKIM, CO NORMALNE, PRZECIĘTNE, ZWYCZAJNE I CHRZEŚCIJAŃSKIE!
…………………………………..
Pytam tych, którzy wiedzą z góry, że nie dadzą rady, bo mają obawy, może nawet rodzaj strachu przed wszystkim, co nowe…(?)
To jak chcesz zmienić to, co Ci przeszkadza, dokucza, czasem boleć zaczyna, albo już boli…, przechodząc obok???


Dopóki nie zmienisz sposobu myślenia, zakres i sposób Twoich działań nie zmieni się również. Nie zmienisz także w swoim życiu niczego absolutnie na lepsze. A czy na pewno nie stać cię na nic więcej? Czy uważasz to za sposób na swoje życie? W nim chcesz pozostać?, - Podczas kiedy możliwości zmian masz tysiące, tylko o nich nie wiesz, bo nie tylko nie masz odwagi ich szukać, ale po prostu nie chcesz ich poznawać. A trzeba zrobić tak niewiele, że właściwie to już zupełnie nic, jeżeli to właśnie czytasz, z wyjątkiem wytrwałości w czytaniu ze zrozumieniem każdej treści i powtarzaniem tych jej elementów, które są nie zupełnie zrozumiałe. Teraz już wszystko zależy wyłącznie od Ciebie, a ja zachęcam do… czytania…..

…Każdemu, kto prawa marketingowe chciałby zrozumieć i przyjąć do stosowania, funduję w formie prezentu w nowym 2019 Roku, ale też na wiele a nawet na bardzo wiele lat dłużej, od trzech do …???, dodatkowych lat życia. Te absolutnie dodatkowe kilka lat życia, należy wykorzystać z ogromną rozwagą, aby ich bezmyślnie nie roztrwonić, bądź nie stracić. Cierpimy na chroniczny brak czasu. Brakuje, bowiem w życiu wszystkim nam godzin w ciągu doby, dni w ciągu miesiąca i tygodni, a czasem miesięcy nawet w ciągu roku, na sumienne wykonanie zadań na każdy dzień sumiennie wyznaczonych. Tracimy na nie często prywatne, należne nam, wypracowane w pocie czoła urlopy. A co z tymi zadaniami i problemami, które pojawiają się dodatkowo, nieplanowane? Często odkładamy, więc część tych zadań na kolejny dzień, często tydzień, czasem w nieskończoność. Z powodu braku czasu.

*****Praca, opiera się na wątłym fundamencie mściwej zazdrości niezdrowej, zawistnej rywalizacji i nie zawsze jest wynagradzana zasłużenie i w ogóle. Marketing, zbudowany jest na trwałym fundamencie partnerstwa, pomocy, przyjaźni, a praca w nim, czy z nim, wynagradzana jest w sposób jedynie słuszny i jedynie sprawiedliwy, - ZAWSZE!!! –( to pierwsza możliwość oszczędzania nie tylko czasu)

Oto, co funduję – (to możliwość druga)

Spotykasz na ulicy,
w parku, w kolejce, (które są wszędzie) starszego miłego pana, który z uśmiechem na ustach serwuje Ci takie oto pytanie: „Czy chciałbyś mieć do wykorzystania dodatkowe kilka, trzy może pięć lat życia? Pytanie niby retoryczne, myślisz… -(a pan ten mówi dalej nie zwracając uwagi na Twój stan chwilowej konsternacji i zadumy) … - jestem w stanie zrobić Ci prezent, jakiego nigdy dotąd nie otrzymałeś od nikogo. Prezentem tym jest fakt, iż mogę podarować Ci dodatkowe kilka lat życia, jeżeli tylko będziesz chciał je mieć i jeżeli wyrazisz takie pragnienie. W dodatku, ilość tych lat będzie zależna od Ciebie, choć w sposób ograniczony jednak.
Oto dowód wprost na dodatkowe kilka lat życia, które możesz mieć, jeżeli tylko zechcesz. W tym momencie starszy miły pan przeprasza Cię mówiąc: muszę do toalety, abyś jednak nie tracił/a czasu, otworzę Ci książkę i pokażę, od którego, do którego miejsca będziesz czytać sobie nim wrócę.

Zacznij od tego miejsca:… „Jeżeli w jednym tygodniu na zakupy poświęcasz 10 godzin, to w miesiącu tracisz na nie godzin 40, co równa się ok. 480 godzin w roku dzielone przez 24 godz.(doba), to równa się 20 dni w ciągu jednego tylko roku, czyli w ciągu lat 50ciu będzie to 1000 dni, dzielone przez 365 dni (rok), daje ok 3 lat straconego życia. A ile to będzie, jeżeli zakupy robił będziesz przez lat 70 – 80, a może więcej. Tracisz kolejne ok 1,5 roku życia!. A ile to będzie, jeżeli w tygodniu robił je będziesz znacznie dłużej, wydłużając czas zakupów do godz., 15 – 20 tygodniowo, tracąc bezcenne godziny na poszukiwanie np. promocji, obniżek cen okresowych, sezonowych, dniowych, innych? Tracisz kolejne 2 – 3 lata bezpowrotnie stracone. W sumie tracisz bezcenne, niczym niezastąpione, bezpowrotnie i bezmyślnie stracone lata, wypełnionego codziennym chaosem życia. Ograniczając zakupy do niezbędnego, przemyślanego i zapisanego minimum, zyskujesz, więc dodatkowe lata życia otrzymane ode mnie w prezencie. Ile tracisz pieniędzy na dojazdy poszukując promocji głupot niewartych Twojego zachodu, co wykazuję tym oto tekstem? To są pieniądze wyrzucone w błoto, bo koszt dojazdów i straconego czasu nigdy Ci się nie zwróci nawet w połowie niby tzw. promocyjnych oszczędności!!! To tylko jeden z przykładów życiowych nonsensów, na własne zapotrzebowanie owe nonsensy zamawiających. Daję Ci pewność, jakiej żaden bank nie jest w stanie Ci zagwarantować. I masz ją bezpłatnie, bo za obsługę przeze mnie swojego nowego i nadzwyczajnego życiowego konta, nie płacisz nic!.

Każdorazowe wcześniejsze przygotowanie listy zakupów do ich realizacji i trzymanie się jej jak kulawy laski, to każdorazowa oszczędność kilkudziesięciu niepotrzebnie traconych minut, na poszukiwania nie widomo, czego. Przelicz wszystko powyższe wg własnych codziennych życiowych realiów, a otrzymasz mój prezent w wymiarze faktycznym. Może mniejszym, być może większym od moich powyższych uśrednionych założeń. Zapewne jednak jego wielkością zaskoczysz sam siebie.

A ile godzin, dni, lat dodatkowego życia zyskać możesz umiejętnie planując oficjalne wizyty w urzędach, w innych placówkach użyteczności publicznej (przychodnie lekarskie i inne wszelkiego rodzaju sklepowe tzw. promocyjne kolejki. Planuj i trzymaj się planu na równi trzymania się Bożych zasad i Przykazań, jeżeli takimi się w swoim życiu posługujesz. Zapewniam, że będziesz miał w życiu wiele jeszcze do zrobienia na swoją wyłączną, prywatną korzyść. Czy piszę o czymś, o czym nie wiesz? NIE!. Ja tylko wskazuję Ci to, o czym zupełnie nie pamiętasz, do czego nie przywiązujesz wagi, na jaką sprawy tu pokazane zasługują, jako z jeden z ważniejszych, a przecież zupełnie bezsensownych problemów w życiu Twoim! Wiesz o wielu więcej sprawach podobnych. Ja proponuję Ci je poukładać, planować, inaczej traktować i prowadzić zapisem, który w praktyce nie jest do zastąpienia niczym innym. Czy warto(?), Decyzja należy wyłącznie do Ciebie!. W odpowiedzi na to pytanie, ja udziału już nie biorę i nie proszę nawet o wybaczenie. Za Twoje złe decyzje, ja, odpowiedzialnością obarczyć siebie nie pozwolę.
Prawda tak niby ogólnie znana i tak prosta do zastosowania, że aż nie do zniesienia wprost boli, kiedy o tym czytamy. A w codziennym życiu Twoim nie znajduje zastosowania. Pomyśl, dlaczego?
Jeżeli z prezentu mojego nie jesteś zadowolony, albo wahasz się go przyjąć, nie jest mi nawet przykro, bo świadczy to jedynie o tym, że nie jest on po prostu dla Ciebie, tak jak wiele innych spraw czy okazji. Gdyby wszystko, o co w życiu się otarłeś i otrzesz jeszcze, było dla Ciebie, byłbyś innym człowiekiem, zupełnie nie tym, kim jesteś, choć kim naprawdę, nie wiemy? Najczęściej, w sposób świadomy mniej lub bardziej, decyzje w sprawach powyższych, być może zupełnie przypadkowe, nieprzemyślane, ale jednak podjąłeś. Sam, więc musisz odpowiedzieć sobie czy były to decyzje słuszne w zestawieniu z tym, czego dowiedziałeś się tutaj.?

Życie nasze składa się z setek tysięcy pytań i milionów na nie odpowiedzi. Pytania nie zupełnie są ważne. Odpowiedzi na nie, decydują o naszym: wiem lub nie wiem, być lub nie być, mieć, lub nie mieć! Nie myśl, więc o pytaniu. Odpowiedzi na nie udzielaj zawsze dopiero po solidnym, roztropnym i rozważnym ich rozpatrzeniu. … i zakończ tutaj- (czytasz ostanie zdanie zalecanego tekstu) …To one mogą przynieść Ci np. jakiś rodzaj Szczęścia, zmiany na lepsze, większą życiową samodzielność, czy wreszcie znacznie bardziej wszechstronną wolność”.

Po przeczytaniu tekstu do wskazanego miejsca, wpadasz w chwilową zadumę i stan zakłopotania, niemal osłupienia spowodowany nieoczekiwanym zwrotem sytuacji, w której znalazłeś się z tak nieprzewidzianym przebiegiem sytuacji. Bo tak właściwie, w tym, co przeczytałeś, nie dostrzegłeś nic, co byłoby niemożliwe do zrealizowania nawet dla Ciebie. Jasne, klarowne i proste, jak wszystko, co chłopskie zaczepiając o tytuł książki….”

Chcesz nawet podziękować za ten wspaniały upominek w postaci kilku dodatkowych lat życia, odwracasz się do miejsca, w którym los Was zetknął i znowu zdziwienie. Starszy Pan zniknął jak w jakiejś bajce. Patrzysz na książkę: „MARKETING PO CHŁOPSKU”, widzisz w tytule zdjęcie starszego pana bardzo podobnego do tego, który dopiero, co stał obok Ciebie, z niewiarygodną ochotą czytasz opisane okładki książki i decydujesz: „zostawiam dzisiaj wszystko, spieszę do domu, na fotel i czytam”, to jest po prostu niewiarygodne, chociaż to nie sen, stwierdzasz patrząc na zegarek i doskonale znane Ci miejsce, w którym spotkałeś nieznajomego.

Ten starszy pan z okładek książki „MARKETING PO CHŁOPSKU”, jej Autor, zapewnia Ciebie, każdego i wszystkich, którzy tę książkę zdobędą, że podobne i innego zakresu niespodzianki w jej treści zdarzają się nie tylko dość często, ale, z których to właśnie miłych niespodzianek cała treść książki się składa i jest nimi wprost przepełniona. To, bowiem wyłącznie życiowe Marketingowe, naturalne reguły, zasady i kanony, - których powyższy fragment jest tylko przykładem, - uzupełnione setkami myśli i złotych myśli autorskich, ale także Autorskim znanym tylko niewielu czysto Marketingowym spojrzeniem jakże różnym od tego, z czym w codziennym życiu dookoła nas się spotykamy. To ogromna wiedza, której patronem są Naturalne Prawa Boże oraz Marketing, który wszystkie je w merytoryczny i niepodważalny sposób poszerza, uzupełnia i wiąże.

I nie myśl, kim jesteś i czy to jest dla Ciebie? Książka ta jest jednakową wartością dla każdego, kto tylko umie czytać i choć jeden przeczyta ją szybciej, drugi wolniej, bądź znacznie wolniej, to niepowtarzalne nigdzie indziej wartości w niej zawarte, zrozumieć musi każdy, bo wyjątkowy, chłopski Autorski język, jest tego gwarancją.

Czy widzisz w tym jakąkolwiek niedorzeczność, podstęp, nieprawdę? Nie, bo nie możesz zobaczyć czegoś, czego nie ma.

W tym wszystkim, wcale nie najpiękniejsze jest to, że obdarowany zostaje każdy, kto zechce. Jeszcze wspanialsze jest to, że każdy wziąć może tyle, ile zechce, jak wyżej zostało określone. W naturalnych prawach natury, jedynie Marketing jest naturalnie tak wyjątkowo szczodry. Tylko w Marketingowym „tunelu” doznasz niewyobrażalną wprost ilość uczciwych i merytorycznych niespodzianek. Marketing każdemu w jednakowym stopniu daje jednak tylko tyle i aż tyle, ile, kto potrafi z niego wyssać, swoim rodzajem pompy ssącej, czyli chłonności wiedzy, która to chłonność u każdego jest inną. W świecie całym, - w miliardach miliardowych mnogości możliwości jego doznań, - drugim takim ewenementem obdarzone nie zostało nic innego na tym Bożym Świecie.

Rozważ zastosowanie obu powyższych możliwości zawartych w moich powyższych propozycjach i sprawdź, co osiągniesz? Zapewniam, że skutek odbierze mowę każdemu i nawet sam nie uwierzysz w to, ile z ich zastosowania zyskałeś! Czasu, porządku, oszczędności, uśmiechu, radości, humoru, osobistego zadowolenia i życiowego blasku w każdym nowym dniu.

Z SERII CIEKAWOSTEK
- Kobieta i mężczyzna to dwie zupełnie różne istoty, które przyciąga odmienna płeć, w głowach, których mieszczą się zupełnie inne: myśli, inne istniejące obok stworzenia, pragnienia, priorytety, chęci, zdobycze, ideały i tysiące innych różności i inności. Problem wspólny jednak dotyczący ich obojga w równym stopniu, to znalezienie sposobu na zbudowanie mostu, który doprowadzić ich może do połączenia się i wypełnienia wspólnych zadań w celu spełnienia tego, co Stwórca przed nami postawił. Zadaniem tym jest potomstwo, które jako jedyne powstałe z Matki i Ojca tym samym automatem przedłuża ziemski rodzaj ludzki. Ziemskie Homo Sapiens.
……………………………………..

Bieżące wychwycone z sieci
NIEZALEZNA

Kim jest Dariusz S., ochroniarz z agencji "Tajfun"? Oto nieznane fakty z jego przeszłości

Kim jest Dariusz S., ochroniarz agencji "Tajfun", która zabezpieczała finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku? Obrońca mężczyzny zdradził, że w przeszłości S. był wielokrotnie nagradzanym policjantem. Pracował m.in. w wydziale kryminalnym.

Z informacji przekazanych przez obrońcę aresztowanego ochroniarza Dariusza S. wynika, że S. pracę w policji rozpoczął w 2003 roku. Był m.in. detektywem w wydziale kryminalnym, a także pracował w wydziałach ds. przestępczości narkotykowej, samochodowej, a także ubezpieczeniowej Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
8 czerwca 2009 roku minister spraw wewnętrznych nadał Dariuszowi S. brązową odznakę "zasłużony policjant". W październiku 2009 roku Dariusz S. otrzymał wyróżnienie Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku dla najlepszego funkcjonariusza policji garnizonu województwa pomorskiego, a w grudniu tego roku otrzymał nagrodę prezydenta Gdańska. Wielokrotnie był też wyróżniany przez Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku.
Z pisma z 2010 roku podpisanego przez zastępca komendanta miejskiego policji w Gdańsku podinsp. Dariusza Krasulę wynika, że w styczniu 2009 roku Dariusz S. miał być jednym z policjantów, którzy doprowadzili do zatrzymania 22 mieszkańców gdańskiej Orunii, którzy należeć mieli do grupy przestępczej, na której czele stać miał mężczyzna o ps. "Banan".

"Prawdopodobnie Dariusz S. odszedł ze służby w 2018 roku, ponieważ przeszedł na rentę z uwagi na stan zdrowia"
- wskazał Szachta.

Wczoraj pełnomocnik firmy Tajfun Łukasz Isenko poinformował, że Dariusz S. zajmował w tej firmie stanowisko dyrektorskie, ale nie był szefem ochrony podczas finału WOŚP w Gdańsku, gdyż tę funkcję sprawował wówczas właściciel firmy Gracjan Wolak.

Dodał, że Dariusz S. był na miejscu w trakcie finału WOŚP i wykonywał swoje obowiązki tak, jak inni ochroniarze firmy. Pełnomocnik Tajfuna poinformował także, że nadal trwają intensywne czynności w tej sprawie.

Gdańska prokuratura, prowadząca śledztwo ws. zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, zarzuciła Dariuszowi S. dwukrotne złożenie nieprawdziwych zeznań oraz podżeganie innej osoby do złożenia fałszywych zeznań w wątku śledztwa dotyczącym identyfikatora z napisem "media". Podejrzany nie przyznał się do zarzutów.

Rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy Agnieszka Adamska-Okońska poinformowała we wtorek, że Dariusz S. z czterema innymi osobami zaatakowali w lipcu 2016 roku mężczyznę. Uderzali go pięściami w twarz i tułów oraz kopali. Całej piątce przedstawiono zarzut udziału w pobiciu zagrożonym karą więzienia do trzech lat. Dariuszowi S. ponadto przedstawiono zarzut kierowania pod adresem pokrzywdzonego gróźb karalnych, za co grozi maksymalnie kara dwóch lat pozbawienia wolności. Proces w tej sprawie ruszył, jednak nie odczytano aktu oskarżenia. Oskarżony Dariusz S. nie stawił się w sądzie, składając zaświadczenie lekarskie, które stwierdzały jego niezdolność do uczestnictwa w procesie.

"Jego koniec kariery w policji nie był związany z tą sprawą, ale z tym, że uzyskał rentę. Ma orzeczoną drugą grupę inwalidzką. Ta sprawa z 2016 roku nie miała żadnego związku z wykonywaną przez niego pracą w policji"
- wskazał adwokat Dariusza S. Dodał, że prokuratura w wielu sprawach kieruje do sądu akty oskarżenia, ale one często kończą się uniewinnieniami.

W poniedziałek resort spraw wewnętrznych i administracji poinformował, że w toku kontroli MSWiA w Agencji Ochrony "Tajfun" stwierdzono szereg nieprawidłowości. Kontrola wykazała m.in., że przedsiębiorca nie weryfikował karalności pracowników ochrony i nie nadzorował wykonywanych przez nich zadań. Szef MSWiA Joachim Brudziński rozpoczął procedurę cofnięcia koncesji tej agencji.

W niedzielę, 13 stycznia, wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem w centrum miasta 27-letni Stefan W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie w poniedziałek, 14 stycznia, zmarł. Paweł Adamowicz miał 53 lata, prezydentem Gdańska był od 20 lat. W sobotę odbył się jego pogrzeb. Urna z prochami Adamowicza spoczęła w kaplicy św. Marcina w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.
………………………….
Powstrzymać Biedronia. Tym razem konwencja Koalicji Obywatelskiej wcale nie jest wymierzona w PiS
Łukasz Rogojsz
26.01.2019 / 9:30

Nie ma przypadku w tym, że konwencja "Kobieta. Polska. Europa" odbywa się na tydzień przed oficjalnym startem partii Roberta Biedronia. Tym razem to nie Prawo i Sprawiedliwość, a właśnie były prezydent Słupska jest głównym celem Koalicji Obywatelskiej. Z kilku powodów.

Powód nr 1: Gra o tron
Stawką starcia pomiędzy Koalicją Obywatelską (a de facto Platformą Obywatelską) i środowiskiem byłego prezydenta Słupska jest miano realnego lidera opozycji. Od trzech lat prawa do tego tytułu rości sobie Grzegorz Schetyna. Przewodniczący Platformy z jednej strony zdołał odeprzeć szarżę Ryszarda Petru, podporządkować sobie Katarzynę Lubnauer i przeciągnąć na swoją stronę Barbarę Nowacką, a z drugiej (jeszcze) kontroluje Władysława Kosiniaka-Kamysza, którego popularność i polityczne ambicje rosną z każdym miesiącem (co powoli zaczyna być dla Schetyny problemem). Jest to o tyle łatwe, że wspomniani liderzy od początku kadencji mniej lub bardziej orbitują wokół idei "wielkiego antyPiS-u", której politycznym ojcem jest właśnie Schetyna.

Biedroń natomiast postanowił pójść własną drogą i (przynajmniej na razie) nie wchodzić w żadne sojusze z antyPiS-em. Jego taktyką jest odcinanie się od tzw. wojny polsko-polskiej i władającego polską polityką od kilkunastu lat konfliktu na linii PO – PiS. Były prezydent Słupska chce zdobyć głosy wszystkich tych, którzy mają dosyć platformiano-pisowskiego duopolu i opierania debaty publicznej o nieustanną walkę. To przekaz drastycznie inny od tego, co oferuje Platforma i jej sojusznicy. Przekaz, który podoba się Polakom. Jak pokazują sondaże IBRiS dla "Rzeczpospolitej", 32,8 procent wyborców dobrze ocenia pracę Biedronia, a 16 procent widziałoby go w fotelu premiera, gdyby jesienią 2019 roku udało się odsunąć PiS od władzy. W obu badaniach były prezydent Słupska ustępuje jedynie Kosiniakowi-Kamyszowi, wyraźnie wyprzedzając Schetynę.

Samodzielność Biedronia jest więc dla Schetyny sporym wyzwaniem. Podobnym do tego, które na przełomie 2016 i 2017 roku stanowił Petru. Ale jednak trudniejszym, bo Biedronia nie sposób kontrolować w ramach antyPiS-owskiego sojuszu. Zostaje więc zwarcie i próba sił. Kluczowym narzędziem są tutaj oskarżenia o granie na rozbicie opozycji i pomaganie PiS-owi. W myśl zasady: kto nie z nami, ten przeciwko nam. Pytanie, na jak długo to wystarczy.

Powód nr 2: Ocalić słupki
Biedroń to nie tylko zagrożenie dla przywódczych aspiracji Schetyny. To także, a być może przede wszystkim, konkurencja dla Platformy w walce o wyborcze głosy po stronie opozycji. Zwłaszcza teraz, kiedy Schetyna wciągnął na pokład Koalicji Obywatelskiej Barbarę Nowacką, aby dzięki niej wskrzesić powołaną do życia przez Donalda Tuska koncepcję szerokiego frontu i dwóch mocnych skrzydeł (lewicowego i konserwatywnego).

Ugrupowanie Biedronia w ostatnich dwóch miesiącach uzyskiwało w sondażach średnio 7,5 procent, ale w niektórych badaniach dobijało do dziewięciu "oczek". To niezły wynik, zważywszy, że partia formalnie przecież jeszcze nie istnieje i nie działa. Platforma ma podstawy do obaw, zwłaszcza, że jej wyniki od grudnia uległy wyraźnemu pogorszeniu, o czym pisaliśmy już na Gazeta.pl. Logicznym jest więc, że lepiej z Biedroniem rozprawić się teraz, kiedy jest jeszcze względnie słaby i niczego ze swoją formacją nie osiągnął, niż później, kiedy może urosnąć w siłę.

Powód nr 3: Bitwa o lewicowość
Sobotnia konwencja "Kobieta. Polska. Europa", poświęcona w dużej mierze sprawom kobiecym i równościowym, będzie stanowić rękawicę rzuconą Biedroniowi. Termin jej organizacji, tydzień przed oficjalnym startem partii byłego prezydenta Słupska, nie jest przypadkowy. To uderzenie wyprzedzające w bitwie o lewicową wiarygodność. Platforma wie, że w licytacji na konserwatyzm nie ma szans wygrać ze Zjednoczoną Prawicą, więc sięga po głosy z lewej strony. Tym bardziej, że w Sejmie tej kadencji nie ma lewicy, więc okazja do takiego manewru jest wyborna.

PO będzie, więc chciała przedstawić się, jako adwokat postulatów społecznych i równościowych. Będzie próbowała przekonać Polaków, że partia z 25-procentowym poparciem skuteczniej zadba o te kwestie niż formacje, które cieszą się sympatią pięciu % - (SLD) czy jednego procenta - - - (Partia Razem) wyborców. W pierwszej linii tego boju Schetyna wystawi Ewę Kopacz (byłą premier), Monikę Wielichowską (pełnomocniczkę ds. równego traktowania w Gabinecie Cieni Platformy) i przede wszystkim Barbarę Nowacką (przewodniczącą Inicjatywy Polskiej). Pytanie, czy ta trójka zdoła zatrzeć złe wrażenie po licznych wpadkach, które w przeszłości Platforma zaliczyła na odcinku lewicowym. Zaletą Biedronia niewątpliwie jest to, że takiego bagażu na swoich barkach nie dźwiga i swojej lewicowości uwiarygadniać nie musi.
……………………………………

DoRzeczy

Sensacyjny sondaż IBRIS. Zjednoczona opozycja wygrywa z PiS
Do Rzeczy Online
21.02.2019 / 08:30

Zjednoczona opozycja wygrywa z PiS – w nowym sondażu Instytutu Ba-dań Rynkowych i Społecznych (IBRIS) dla Radia ZET.
Badanie przeprowadzone przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRIS) daje zjednoczonej opozycji (czyli koalicji PO, Nowoczesnej, SLD, PSL, Zielonych i Inicjatywy Polskiej Barbary Nowackiej) 38,5 proc. głosów. Drugie miejsce w sondażu zajmuje PiS – 34,7 proc. głosów, a trzecie Wiosna Biedronia 8,9 proc. głosów.

Jeśli taki wynik dałyby wybory parlamentarne, Prawo i Sprawiedliwość, aby dalej rządzić musiałoby wejść w koalicję z Kukiz,15, które w sondażu zajmuje czwarte miejsce (6,6 proc. głosów).

Kolejne miejsce zajmują Koalicja Propolska (Grzegorz Braun, KORWiN, Ruch Narodowy, Kaja Godek) – 3,7 proc. głosów i Partia RAZEM – 1,7 proc. głosów.

W badaniu IBRIS, na pytanie o preferencje partyjne 5,9 proc. ankietowa-nych wybrało odpowiedzieć "Nie wiem/Trudno powiedzieć".
Badanie przeprowadzono w dniach 18-19 lutego br.
………………………….

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Tak wyglądają sondaże robione na zamówienie i znowu za pieniądze nasze, podatnika. Poczekamy już niedługo by prawda pokazała nam fakty.
………………………


Byli Świadkowie Jehowy przerywają milczenie

MAT
19.02.2019

Byli wyznawcy mówią wprost: o zepsuciu, przyzwoleniu na molestowanie czy przemoc w rodzinie. Wyznania byłych Świadków Jehowy, którzy przerwali milczenie są szokujące. Zza wizji religii doskonałej wyłania się przerażający obraz.

Krążą od domu do domu i głoszą, że jedynym Bogiem jest Jehowa. Zapraszają na nauki. Są schludnie ubrani, uśmiechnięci, rozdają broszury, a na pytania odpowiadają cytatami z Biblii. Zachęcają do wspólnych rozmów, studiowania Biblii i udziału w uroczystościach. Nie mają innego wyboru, bo każdy świadek musi pełnić posługę. O tym, jak ona wygląda zgodziła się opowiedzieć pani Anna, która przez kilka lat należała do wspólnoty Świadków Jehowy.

– Po przyjęciu chrztu, trzeba chodzić na zebrania kilka razy w tygodniu, rozdawać czasopisma i głosić, czyli chodzić od drzwi do drzwi i nagabywać ludzi – mówi pani Anna (45 l.), która odeszła ze wspólnoty Świadków Jehowy, gdy miała 21 lat. Była tym zmęczona psychicznie i poznała kogoś „ze świata” – tak świadkowie określają innych ludzi. Utrzymywanie z nimi relacji nie jest mile widziane, chyba, że robi się to tylko w celu przeciągnięcia ich na stronę świadków.

– To nie jest religia, to jest sekta. Człowiek na zebraniach jest poddawany takiej manipulacji, że nawet trudno ją opisać – opowiada pani Anna. Ze wspomnień byłych świadków dowiadujemy się, że zabiegów, które mają wciągnąć do świata Świadków Jehowy i nakłonić do przyjęcia chrztu jest wiele.

– Osobie zainteresowanej wyznaniem świadków nie mówi się o wielu rzeczach. O tym, że nie można mieć transfuzji krwi, że nie będzie choinki, że nie będzie obchodzenia urodzin, imienin, w święta Mikołaja i prezentów. To dopiero wychodzi w trakcie, jak ludzie przyjmą chrzest – tłumaczy nam pani Anna. Jej rodzina uległa urokowi wspaniałej wizji, ciepłych, opiekuńczych ludzi, zrzeszonych w zborach, którzy są w każdej chwili pospieszyć z pomocą, kiedy miała 14 lat.

– Pojechaliśmy z tatą na wakacje do rodziny, do Białogardu. Tam poszedł na spotkanie do zboru Jehowych. Po powrocie do domu przez 9 miesięcy spotykał się z rodziną świadków, którzy mieszkali w naszej wsi. Potem zaczęła się w domu rewolucja – wspomina. Skoro jej ojciec wykazał zainteresowanie i zaczął studiować Biblię to oznaczało dla świadków, że cała rodzina jest zainteresowana. W domu pani Anny coraz częściej pojawiali się świadkowie. Studiowali z jej tatą i siostrą, one z mamą nie chciały się przekonać do tej zmiany.

– Przez wiele lat byliśmy zagorzałymi katolikami. Jak się ludzie dowiedzieli, że za sprawą taty weszliśmy do wspólnoty Jehowy to ludzie we wsi nas omijali szerokim łukiem, wytykali palcami. Ja straciłam wtedy wszystkie koleżanki, a byłam w ostatniej klasie podstawówki – wspomina pani Ania. W domu rozpoczął się koszmar. – Ojciec ściągał ze ściany krzyże, obrazki świętych, nasze zdjęcia rodzinne z komunii czy urodzin, imienin itd. Wszystko zostało spalone. Obrazy porąbał siekierą i wrzucił do pieca. Mama stała i płakała. Nic nie mogła zrobić – wspomina kobieta.

Przyjęła chrzest, gdy miała 18 lat, bo tak chcieli rodzice, bo nie miała wyjścia. Wytrzymała w wierze świadków niecałe 4 lata. Ze wspólnoty odchodzi wiele osób, ale nie wszyscy mają siłę rozmawiać o tym, co przeżyli. Rzadko zdarzają się takie osoby jak Sara Andrychiewicz, która na swoim blogu opublikowała list pożegnalny, po którym została wykluczona ze wspólnoty Świadków Jehowy. Opowiedziała tam o strachu, jaki jej towarzyszył od urodzenia, – ponieważ świadkowie wierzą, że wszyscy ludzie na świecie poza nimi zginą. „Już, jako mała dziewczynka nie mogłam się pogodzić z myślą, że moje ciocie, moje koleżanki z klasy, wszyscy ci, którzy są dobrymi ludźmi – muszą zginąć” - czytamy w jej liście. To doprowadziło ją do myśli samobójczych i depresji. Po wielu latach przyznała także, że jako nastolatka była molestowana przez mężczyznę ze wspólnoty.
– Wzięto mnie na przesłuchanie, które miało wyjaśnić czy na pewno byłam molestowana. Mimo że byłam ofiarą czułam ogromne poczucie winy. Mężczyźni, którzy ze mną rozmawiali nie byli do tego przygotowani. Kilka tygodni nie mogłam dojść do siebie, planowałam wtedy samobójstwo – wspomina Sara w liście.

Jej osobiste wyznania na nowo wywołały dyskusję na temat kręgu Świadków Jehowy. O tym, co dzieje się wewnątrz tego hermetycznego środowiska. Byli świadkowie mówią, że wszystko, co mogłoby popsuć opinię o Świadkach Jehowy zostaje wewnątrz wspólnoty i jest ukrywane. Zapytaliśmy biuro prasowe wspólnoty o komentarz do listu Sary, a także wprost o to, czy wiedzą o przypadkach molestowania, znęcania się psychicznego i fizycznego oraz przyzwolenia na bicie dzieci wśród świadków?

– Część zagadnień pozostaje w sferze decyzji sumienia poszczególnych osób, a część w sferze kompetencji rodziców. Nie czujemy się, więc upoważnieni, żeby w tej sprawie zabierać głos. Zgodnie z wzorcem biblijnym, to na rodzicach spoczywa odpowiedzialność za wychowywania swoich dzieci – czytamy w odpowiedzi nadesłanej z Biura Informacji Publicznej Świadków Jehowy w Polsce.

Policja nie prowadzi statystyk wykroczeń i przestępstw popełnionych przez Świadków. Nieoficjalnie policjanci mówią, że takich spraw nie ma prawie wcale. – Wśród świadków jest dużo patologii, ale wszystkie niewygodne tematy są zamiatanie pod dywan, żeby się tylko nie wydało – wyjaśnia pani Anna.

Mimo to wyznawcy mocno trwają w wierze, do tego stopnia, że są w stanie oddać swoje życie. Sara wierzyła w nauki głoszone przez świadków do tego stopnia, że po porodzie odmówiła transfuzji krwi, chociaż była w złym stanie - miała anemię i była bardzo słaba. Mało tego, przyznała, że taką samą decyzję podjęłaby gdyby transfuzji wymagała któraś z jej córek. Mimo że wychowała się wśród świadków dotarły do niej wątpliwości. Zrezygnowała po kilkunastu latach, odeszła.

Pani Anna od świadków uciekła po 3 latach od chrztu. Została sama, mimo że jej rodzina mieszkała na wyciągnięcie ręki. – Zabranianie utrzymywania więzi z najbliższymi, tatą czy mamą to jest kara, po to żeby taka osoba wró-ciła. Po odejściu przychodzi ogromna samotność i często ludzie nie wytrzy-mują psychicznie i wracają – wyjaśnia. Pani Anna nie wróciła, mimo że świadkowie często pukali do jej drzwi. Gdy jej mama zachorowała, rodzina zgodziła się żeby raz w tygodniu ją odwiedzała w domu, w którym się wy-chowała. Poza tym czasem nie miała do niego wstępu. To bolało ją najbar-dziej, bo z mamą zawsze miała dobry kontakt. – Płakałam, bardzo często płakałam. Świadkowie Jehowy zniszczyli moją rodzinę. Nigdy o tym nie za-pomnę – mówi.

Kim są Świadkowie Jehowy?
- Pierwsze wzmianki o Świadkach Jehowy na terenie Polski datowane są na rok 1891. Pierwszy zbór został założony w Warszawie około 1905 roku. Sześć lat później oprócz stolicy zbory zawiązały się w Pabianicach i w Raszynie. Od 1915 roku regularnie ukazywało się czasopismo religijne Świadków Jehowy „Strażnica”. Dziś na terenie Polski żyje około 120 tys. Świadków Jehowy w prawie 1300 zborach. Liczby te ulegają ciągle zmianą ze względu na nowych wyznawców i świadków, którzy odeszli wspólnoty. O tym, dlaczego ludzie porzucają wiarę na rzecz innej i jakie może to mieć dla nich skutki - mówi dr Rafał Bartczuk z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – Zmiana wyznania to głęboka zmiana życiowa, obejmująca codzienne zwyczaje, sieć wsparcia, znajomych, system wartości, moralność, pełnione role itd. Problemy związane z kwestionowaniem i zmianą wiary mogą prowadzić do poważnych zaburzeń adaptacyjnych. Na pewno każde opuszczenie grupy, w którą osoba była zaangażowana wiąże się z cierpieniem i trudnością odnalezienia się w nowej sytuacji. Myślę, że można tę sytuację porównać do sytuacji migranta, który opuścił znaną sobie kulturę. Znalazł się w zupełnie nowym dla siebie świecie i musi przystosować się do nowej sytuacji, co często wiąże się z zupełną utratą więzi z dawną grupą religijną bądź nawet wrogością ze strony jej członków – wyjaśnia dr Bartczuk.

(ZW) MÓJ KOMENTARZ
Szczęście do domu nie puka nigdy, bo nie ma takiego zwyczaju i mija każde zamknięte drzwi, w przelocie wpadając czasem w ramiona tych, którzy otwarcie na niego czekają. Jest ich niewielu, bo najczęściej człowiek to istota na tyle zamknięta, że szczęściu okazji do odwiedzania jej nie stwarza. To najbardziej paradoksalny ze wszystkich istniejących paradoksów.

W poszukiwaniu szczęścia, - jeżeli już, - czynimy często bezmyślne zupełnie błędy, które zdarzać się nam nie powinny. Niemal zawsze dzieje się tak wówczas, kiedy sami, nie wiemy, za czym gonimy, tak naprawdę…? Bo jakimże wyborem może być to, co powyższy artykuł w swej treści zawiera? Dzisiaj, kiedy w temacie tym powstają każdego miesiąca coraz to nowe wieści o treści zbliżonej, czasem znacznie gorszej dla uczestnika tej wrogiej nam ogólnie kasty świrów, której szamani pod pozorem nieskazitelnej świętości, dopuszczają się coraz to bardziej wymyślnych nadużyć, oszustw i krzywd czynionych tym, którzy im w dobrej wierze im zaufali. Ile jeszcze trzeba bestialstw dokonywanych na niewinnych, (choć nie spełna rozumu tych) ludziach, którzy takich desperackich kroków nie boją się stawiać, choć za nic w świecie nie godzą się uczestniczyć w prawdziwych „świętościach” każdego uczciwego systemu Marketingowego? Uczciwego(!!!), bo nieuczciwych Marketingów nie ma! Są natomiast oszustwa w postaci najróżniejszych przestępczych Piramid Finansowych, które czynią sobie reklamę nazywając je Marketingami, tym drugim jednak z olbrzymią premedytacją wyrządzając nieuleczalne wprost krzywdy, w postaci zadania skutecznego odstraszania od Marketingów wszystkich szukających szczęścia, którzy właśnie w nich powinni je znaleźć. Każda grupa może więcej. Najbardziej właściwą pod względem społeczno – moralno – ekonomicznym, jest grupa związana jednym i tym samym zadaniem systemowym, pod najdumniejszym z dumnych mianem, jakim jest MARKETING! A jest: partnerstwem, wieczną przyjaźnią, wszechstronną nauką życia, wyzwalaniem wolności, ucieczką z otaczającej wokoło niewoli, zbiorem niepowtarzalnej nigdzie indziej wiedzy merytorycznej i wszechstronnej, codziennie nowym, świeżym, radosnym oddechem oraz ciągłą chęcią i ogromnym pragnieniem zdobywania niekończącego się nowego…

…………………………….
Haniebne słowa Cejrowskiego o śmierci Adamowicza. „Jest celebrowana jakby zmarł Stalin”
18.01.2019 / 07:00


© pap/ Grzegorz Jakubowski

Po tragicznej śmierci Pawła Adamowicza trwa ogólnonarodowa kampania przeciw nienawiści. Tymczasem człowiek, który uważa się za zagorzałego katolika, przekracza kolejne granice przyzwoitości. Wojciech Cejrowski w mediach społecznościowych nazwał zamordowanego prezydenta Gdańska "okropnym typem".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
W niedzielę wieczorem prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem w centrum miasta przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do szpitala, w poniedziałek po południu zmarł. Zostanie pochowany w sobotę w bazylice Mariackiej w Gdańsku.
Tuż po śmierci prezydent Gdańska, na oficjalnym profilu społecznościowym Wojciecha Cejrowskiego pojawił się haniebny wpis na temat tragicznych wydarzeń z Gdańska. Kontrowersyjny dziennikarz napisał, że "śmierć Adamowicza jest celebrowana, jakby zmarł Stalin".

,,Gdy Afgańczyk ugodził nożem ciężarną Polkę zabijając jej dziecko, nie było żałoby, jest cisza. A śmierć Adamowicza jest celebrowana jakby zmarł Stalin - wszyscy zobowiązani płakać. Adamowicz za życia nie był święty, więc czemu teraz robi się z niego świętego? To, że został zadźgany nożem jest okropne, ale nie zmienia faktów: a fakty takie, że Adamowicz był okropnym typem jako prezydent Gdańska,, - czytamy.

Cejrowski wspomniał, że przeciw Adamowiczowi toczą się śledztwa, a ,,od lat czytamy o układach, machlojach, o mieszkaniach, o kłamstwach na temat tego ile ich ma i skąd się wzięły,,.

Dowiedz się więcej: Jaśkowiak po ataku na Adamowicza: polityka PiS przyczyniła się do tej nienawiści
,,Al Capone zabijał konkurencyjnych mafiozów i nie powodowało to, że oni z samego faktu bycia zamordowanym zostawali świętymi,, - dodał na zakończenie.


app-facebook
The Wojciech Cejrowski
W poniedziałek

Gdy Afgańczyk ugodził nożem ciężarną Polkę zabijając jej dziecko, nie było żałoby, jest cisza. A śmierć Adamowicza jest celebrowana jakby zmarł Stalin - wszyscy zobowiązani płakać.
#Adamowicz za życia nie był święty, więc czemu teraz robi się z niego świętego?
To, że został zadźgany nożem jest okropne, ale nie zmienia faktów: a fakty takie, że Adamowicz był okropnym typem jako prezydent Gdańska. Toczą się śledztwa w jego sprawach i mam nadzieję, że będą dokończone. Od lat czytamy o układach, machlojach, o mieszkaniach, o kłamstwach na temat tego ile ich ma i skąd się wzięły... Cała masa szlamu, a teraz nagle "wielce szanowny", bo go zadźgali?
Al Capone zabijał konkurencyjnych mafiozów i nie powodowało to, że oni z samego faktu bycia zamordowanym zostawali świętymi.
***
A #Owsiak zachowuje się potwornie zwalając swoje winy na bezbronną kobietę, która ulepiła jego figurkę z plasteliny. To Owsiak, jako prezes fundacji, był osobiście odpowiedzialny za swoją imprezę, za jej zabezpieczenie przed nożownikiem (impreza nie miała wzmożonej ochrony, bo nie była zgłoszona jako impreza masowa).
Teraz Owsiak napuszcza i judzi swoich wyznawców na Barbarę Pielę. Chwali groźby karalne i bluzgi kierowane pod Jej adresem. Co to ma być? Alibi dla Owsiaka, że nie zabezpieczył odpowiednio swojej imprezy i zginął człowiek? Wina nożownika i wina Owsiaka, a nie kobiety z plastelin
……………………………………………………



MARKETINGOWO – zawsze brzmi przyjaźnie i … swojsko

W nieskończonym pliku tysięcy Marketingowych zasad jest również i taka.: „Oceniaj ludzi – (każdego drugiego człowieka) po tym, co robi, choć słuchaj jednocześnie uważnie tego, co mówi. Jeżeli dostrzegasz zasadnicze różnice między nimi dwoma, znaczy to tyle, że masz do czynienia z osobą niewiarygodną, a więc również nieodpowiedzialną, której ufać nie należy i nie wolno. Tego typu ludzi nazywa się zwyczajnie oszustami, których z grona swoich znajomych eliminować należy natychmiast.
Będziesz czynił życie swoje i stawał się coraz bardziej bezbłędnym człowiekiem, jeżeli sam będziesz wiarygodnym i odpowiedzialnym. Są to, bowiem warunki niezbędne do otwartego społecznego funkcjonowania, bez których życie jest tak bardzo trudne, że społecznie niemożliwe”.
Społecznie, - w znaczeniu publicznym, otwartym.
……………………………..
Lepiej nie cierpieć

W swojej publikacji z grudnia 2018 roku dotyczącej Alzhaimera, obiecałem Państwu pociągnąć ten nad wyraz ważny dla życia naszego temat. To, co znalazłem w sieci i zamieściłem poniżej, nie dotyczy bezpośrednio tej choroby, ale dotyczy jednak zaburzenia pamięci. Warto wzbogacić swą wiedzę w tym nie mniej ważnym zagadnieniu, które odpowiednio wcześniej zdiagnozowane, możemy wyleczyć, albo znacznie ograniczyć. Zapraszam do jego studiowania.


GAZETA.PL

Zaburzenia pamięci u dzieci i dorosłych - przyczyny, leczenie
aniaku
17.03.2019 / 16:00
© Shutterstock Zaburzenia pamięci

Zaburzenia pamięci u dzieci i dorosłych mogą mieć różnorakie przyczyny. Zaburzenia pamięci zdarzają się, w niewielkim stopniu, każdemu z nas. Mogą być efektem stresu, zmęczenia, dekoncentracji. Poważne zakłócenia pamięci mogą jednak oznaczać groźne i czasem nieodwracalne choroby. Do zaburzeń pamięci dochodzi także w wyniku urazów psychicznych, traumy czy wypadku.

Zaburzenia pamięci - co to jest pamięć?
Pamięć to umiejętność organizmu do zapamiętywania, magazynowania i odtwarzania informacji. Ośrodki pamięci znajdują się w mózgu.
Pamięć dzieli się zazwyczaj na dwa podstawowe rodzaje: pamięć krótkotrwałą oraz pamięć długotrwałą. Pamięć krótkotrwała, a jej ramach tzw. pamięć operacyjna (robocza), polega na chwilowym przechowywaniu informacji niejako "pod rękę", w celu wykonania jakieś czynności lub operacji myślowej. Powtarzanie informacji prowadzi do jej zapisania w pamięci długotrwałej.

Pamięć długotrwała może być opisowa (deklaratywna), czyli świadoma faktów, zdarzeń, nazw i własnej historii oraz nieświadoma (niedeklaratywna), w ramach której przechowywana jest wiedza o tym, jak działać.

Za pamięć i uczenie się odpowiedzialne są różne części mózgu, nie do końca jeszcze rozpoznane przez naukę. I tak: część płatu ciemieniowego odpowiada za wykonywania ruchów wyuczonych, przednia część płatu ciemieniowego to ośrodek dotyku, płat potyliczny pomaga zrozumieć, co właśnie widzimy, okolice skroni to ośrodek zrozumienia i pamięci dźwięków, tylna część jest odpowiedzialna za mowę.

Zaburzenia pamięci u dzieci i dorosłych - rodzaje zaburzeń
Zaburzenia pamięci dzieli się na dwie kategorie: ilościowe i jakościowe.
Zaburzenia ilościowe (zwane też dysmnezją) to hiperamnezja (super pamięć), hipoamnezja (niewielkie kłopoty z zapamiętywaniem) oraz amnezja (czyli całkowita utrata pamięci, dotycząca jakiegoś zdarzenia lub okresu czasu).
Jakościowe zaburzenia to: złudzenia pamięci, kryptomnezje (nieświadome przypisywanie sobie słów i czynów innych osób), konfabulacje (gdy luki w pamięci uzupełniane są zdarzeniami zmyślonymi).
Zaburzenia pamięci u dzieci i dorosłych - przyczyny
Poważne zaburzenia pamięci powodowane są najczęściej schorzeniami mózgu, układu nerwowego oraz innymi dysfunkcjami organizmu. Istnieje jednak także inna kategoria przyczyn zaburzenia pamięci, i to zarówno u dzieci, jak i u dorosłych, mająca swoje źródło w psychice człowieka. Zaburzenia i luki w pamięci (amnezja) bywają wynikiem szczególnie mocnych przeżyć, doznanej traumy w wyniku napaści, gwałtu czy wypadku. Wszelkiego rodzaju urazy głowy, po upadku lub kraksie, także mogą przyczynić się do późniejszych problemów z pamięcią.

Zaburzenia pamięci u dorosłych - przyczyny
Zaburzenia pamięci krótkotrwałej przydarzają się każdemu z nas. Jeżeli jednak przez chwilę skupimy się na ostatnich wydarzeniach, zazwyczaj udaje nam się odtworzyć kolejność zdarzeń i przypomnieć sobie szczegóły, na przykład gdzie zaparkowaliśmy samochód albo - najpospolitszy przykład - gdzie zostawiliśmy klucze.

Zaburzenia pamięci zaczynają się, gdy nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie w żaden sposób, niedawnych zdarzeń. Nie ma jeszcze powodu do niepokoju, jeżeli nie pamiętamy wszystkich szczegółów, ponieważ byliśmy skoncentrowani na innej czynności, która nas "wciągnęła". W takiej sytuacji niektóre informacje mogły zostać umknąć naszej uwadze. Niestety, dotyczy to także depresji, która zaburza procesy poznawcze i pamięć.

Pamięć z wiekiem zaczyna działać coraz gorzej. Zazwyczaj wolniej się uczymy i potrzebujemy więcej czasu na zapamiętanie szczegółów, niż wtedy, gdy byliśmy młodzi. Takie osłabienie pamięci dotyczy nas w różnym stopniu i w niewielkim nasileniu nie powinno budzić nadmiernego niepokoju.

Jeżeli jednak zaburzenia pamięci pogłębiają się, prowadzą do zaburzenia pamięci zwanego otępieniem starczym (demencją).
Demencja starcza oznacza znaczne obniżenie sprawności intelektualnej i występuje najczęściej w podeszłym wieku. W młodszym wieku do demencji może dojść w wyniku uszkodzenia mózgu, infekcji, depresji, choroby alkoholowej lub stwardnienia rozsianego.

Demencja to zaburzenia zarówno pamięci, jak i funkcji poznawczych. Choroba zaburza postrzeganie rzeczywistości, chory traci orientację czasu i przestrzeni. Powoli zapomina, jaki jest właśnie dzień, jak trafić do domu, nie pamięta nazw przedmiotów. Pojawiają się problemy z pisaniem, liczeniem, a nawet z mową. Chory może stać się apatyczny lub przeciwnie - agresywny. Otępienie starcze bywa wynikiem innych chorób, takich jak: choroby neurodegeneracyjne (choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, choroba Picka, pląsawica Huntingtona), a także AIDS, zespół przedotępienny oraz hiponatremia. Otępienie starcze dotyka około 1 proc. populacji i występuje najczęściej po 60 roku życia.
Zaburzenia funkcji poznawczych mózgu mogą być spowodowane także: chorobami tarczycy, wątroby, nerek, zakażeniami bakteryjnymi, takimi jak kiła, gruźlica oraz chorobami mózgu (guzy, ropnie, krwiaki, wodogłowie) oraz niedoborami witamin z grupy B.
Zaburzenia pamięci występują czasem po zażyciu niektórych leków, w tym psychotropowych, przeciwdrgawkowych, znieczulających oraz na nadciśnienie tętnicze. Ponadto zaburzenia pamięci wywołują zatrucia, na przykład alkoholowe, zatrucie metalami ciężkimi, pestycydami i innymi toksycznymi związkami chemicznymi.
Zaburzenia pamięci - leczenie
Jeżeli sami zauważamy u siebie objawy zaburzeń pamięci, w pierwszej kolejności postarajmy się dociec, kiedy i w jakich okolicznościach się to zdarza. czasami wystarczy zmiana trybu życia i solidny odpoczynek, aby kłopoty z pamięcią minęły. Gdy to otoczenie, rodzina czy znajomi, zauważają u nas luki w pamięci, a my nie jesteśmy ich świadomi, potrzebna nam porada specjalisty neurologa. Także każda gwałtowna zmiana, szybko postępująca utrata pamięci, wymaga zbadania przez lekarza.
Wykonuje się wtedy szereg badań, mających pomóc w postawieniu diagnozy: badania laboratoryjne krwi, badanie funkcji nerek, wątroby, tarczycy, badanie stężenia witaminy B12, tomografię komputerową lub rezonans magnetyczny. Badane są funkcje poznawcze, do czego wykorzystuje się specjalne testy (tzw. przesiewowe badanie testowe). Konieczne jest badanie neurologiczne oraz psychiatryczne, aby zdiagnozować depresje lub inne dysfunkcje psychiczne, mogące stać za utratą pamięci.
Wykrycie przyczyny utraty pamięci umożliwia wdrożenie odpowiedniego leczenia, które może spowolnić rozwój choroby.
………………………………………..
espresso

25 sygnałów, że umrzesz młodo
Philippe Michaud
13.02.2019

25 sygnałów, że umrzesz młodo
Czy umrę młodo? To pytanie, które z pewnością nie raz sobie zadawałeś. Bez nadprzyrodzonych zdolności nikt nie potrafi na nie z pewnością odpowiedzieć. Istnieją jednak pewne symptomy zwiastujące nadejście poważnej choroby.

Ćwicząc, brakuje ci tchu
Uprawianie sportu nie służy tylko spalaniu kalorii i utrzymaniu formy. Może też dosłownie uratować ci życie.
Według badań przeprowadzonych w Michigan na 58 tys. testach sprawności fizycznej najmniej wysportowane osoby były najbardziej zagrożone utratą kolejnych 10 lat życia.

Tracisz apetyt
Według Kanadyjskiego Towarzystwa Raka utrata apetytu jest jednym z trzech głównych objawów raka we wczesnym stadium rozwoju.

Nie znaczy to oczywiście, że jeśli jesteś mniej głodny niż zwykle, umrzesz na raka w ciągu roku. Możesz być po prostu zestresowany lub mieć depresję. Jeśli taki stan będzie się utrzymywać, skonsultuj się z lekarzem.

Tracisz na wadze bez powodu
Utrata wagi bez powodu zawsze powinna cię alarmować. Oprócz depresji, utratę wagi powoduje wiele patologii. Jedną z najpopularniejszych przyczyn jest rak. Blisko 40% osób, u których wykryto nowotwór, odnotowało spadek na wadze na kilka tygodni przed diagnozą.

Jesteś zmęczony bez powodu
Bycie bardziej zmęczonym nie oznacza oczywiście przedwczesnej śmierci. Może to być wynik wirusa, infekcji, anemii itp., Jeśli jednak zmęczenie się utrzymuje, a przyczyna jest nieznana, skontaktuj się z lekarzem. Niewytłumaczalne zmęczenie to jedna z trzech głównych objawów nowotworu we wczesnym stadium choroby.

Wielokrotnie pocisz się w nocy
Pocenie się w nocy nie zawsze jest objawem poważnej choroby. Np. kobiety z menopauzą mają tendencję do pocenia się w nocy. Jeśli jednak budzisz się rano, a twoja pościel jest tak mokra, że mógłbyś ją wycisnąć, możesz mieć AIDS, zwłaszcza, jeśli oprócz tego masz gorączkę, bóle głowy lub inne objawy przypisywane zwykle grypie w ciągu ostatnich kilku tygodni.

Masz słaby uścisk dłoni
Według badań McMaster University ludzie o słabym uścisku dłoni są bardziej narażeni na przedwczesną śmierć, w tym na skutek ataku serca i wylewu.

Twoje węzły chłonne są spuchnięte

Powiększone węzły chłonne to częsty efekt łagodnej infekcji. W niektórych przypadkach jest to jednak objaw groźniejszych chorób, jak AIDS czy rak. W rzeczywistości u ok. 1 osoby, na 100, które przychodzą do lekarza z jednym lub większą ilością powiększonych węzłów chłonnych, diagnozuje się raka. Zawsze dobrze wiedzieć...

Twój zmysł węchu nie jest taki, jak był
Czujesz, że nie możesz poczuć wspaniałego zapachu kwiatu, nawet, jeśli wsadzisz nos w kielich. Dopóki twój nos jest przeciążony, powinieneś rozważyć wizytę u lekarza, jeśli nie możesz rozróżnić zapachów.
Niemieccy naukowcy odkryli w 2014 r., że ludzie, którzy utracili zmysł węchu, byli znacznie bardziej zagrożeni śmiercią na skutek poważnej choroby w ciągu kolejnych pięciu lat.

Czerwone kropki na paznokciach
Zwracaj uwagę na kolor swoich paznokci. Białe lub odbarwione paznokcie czasem są objawem choroby wątroby, podczas gdy czerwone punkty wskazują na chorobę serca, płuc lub nerek.

Twoje tętno w spoczynku przekracza 80 uderzeń na minutę
Według badań przeprowadzonych na Quingdao University, ludzie, których tętno przekracza 80 uderzeń na minutę są dwa razy bardziej zagrożeni śmiercią w ciągu następnych dwudziestu lat. Na szczęście możesz poprawić ten wynik, np. uprawiając aktywność fizyczną.

Masz nieświeży oddech
To, że masz nieświeży oddech od czasu do czas nie znaczy, że odejdziesz z tego świata w ciągu kilku następnych tygodni. To prawdopodobnie efekt niewłaściwej diety. Jednak chroniczny nieświeży oddech może być objawem raka, problemów z nerkami lub choroby wątroby. Dlatego też w razie zaistnienia problemu musisz skonsultować się z lekarzem.

Czujesz silny ból w klatce piersiowej
Czujesz bardzo silny ból w klatce piersiowej? Zadzwoń pod 911 z prośbą o pomoc. To jeden z podstawowych objawów ataku lub zawału serca. Inne prawdopodobne przyczyny silnego bólu w klatce piersiowej to m. in. groźne choroby: dławica piersiowa, kardiomiopatia przerostowa, rozwarstwienie aorty i zapalenie osierdzia.

Nieustający kaszel
Odrobina kaszlu od czasu do czasu nie powinna cię martwić. Może być spowodowana alergią lub przeziębieniem. Jednak kaszel utrzymujący się przez ponad 3 tygodnie powinien skłonić cię do wizyty u lekarza.
Za chronicznym kaszlem kryją się poważniejsze choroby, jak rak oskrzeli, krztusiec lub gruźlica.

Bolą cię stawy
Bolące stawy to podstawowy objaw artretyzmu... Ale nie zawsze! Mogą mieć również związek z toczniem, przewlekłą chorobą autoimmunologiczną, zwłaszcza, jeśli ból stawów wiąże się z czerwonymi plamami na twarzy, zwłaszcza przy nosie i policzkach.
Według badania zrealizowanego przez Brytyjczyków pacjenci z toczniem mają o 67% wyższą stopę śmiertelności niż średnia.

Brak przyjaciół
Żyjesz samotnie? Masz słaby kontakt z innymi? Według badania University of Chicago istnieje o 14% większe ryzyko, że nie dożyjesz emerytury. Dlaczego? Twój system immunologiczny jest słabszy z powodu niewielkiej ilości krwinek białych na skutek niedostatecznego kontaktu z otoczeniem. Twoja odporność na choroby jest, więc słabsza.

Masz nadciśnienie
Masz nadciśnienie? Jeśli nie chcesz zachorować na niewydolność serca lub wylewu, powinieneś poczynić pewne zmiany w swoim stylu życia. Lepsze jedzenie, uprawianie sportu i zaprzestanie palenia zwykle pozwala obniżyć ciśnienie krwi.

Masz niedociśnienie
Z drugiej strony niedobrze jest mieć zbyt niskie ciśnienie. Choć mogą je powodować różne leki, może też być efektem groźnych chorób, jak zawał mięśnia sercowego, wada zastawki serca czy choroba Parkinsona i stwardnienie rozsiane.

Masz ból głowy, wstając z rana
Ból głowy przy wstawaniu z łóżka nie musi koniecznie oznaczać poważnej choroby. Może po prostu brakuje ci snu lub jesteś przeziębiony. Jeśli jednak masz nudności i wymioty, możesz mieć guza mózgu. Gruntowne badania mogą rzucić światło na problem.

Masz cukrzycę
Nieleczona cukrzyca może być śmiertelna w dłuższej perspektywie. Cukier we krwi stopniowo uszkadza układ krwionośny, może nawet zatkać żyły, co zwiększa ryzyko ataku serca lub wylewu. Cukrzycy są cztery razy bardziej narażeni na choroby serca, a ich oczekiwana długość życia jest o 5-10 lat krótsza niż zwykła.

Masz zbyt wysoki cholesterol
Choć nie musi być od razu zwiastunem niechybnej śmierci, nadmiar cholesterolu zwiększa ryzyko rozwoju chorób serca, takich jak choroba wieńcowa. Na szczęście zmiana diety i stylu życia zazwyczaj prowadzi do naprawy sytuacji.

Masz krew w stolcu
Jeśli widzisz krew w swoim stolcu, nie powinieneś panikować. Czerwony kolor kału może mieć związek z tym, co zjadłeś, lub z hemoroidami. Z drugiej strony, jeśli masz też zaparcia, biegunkę lub skurcze i sytuacja ta utrzymuje się przez 2-3 tygodnie, rozważ wizytę u lekarza. To objawy raka jelita grubego.
SLAJD 23/26© Photo Shutterstock

Nie możesz podnieść obu ramion normalnie
Jeśli niespodziewanie nie możesz unieść do góry obu ramion i nie potrafisz wyjaśnić w prosty sposób tej sytuacji (np. zranienie), powinieneś zadzwonić na pogotowie, zwłaszcza, gdy mięśnie twojej twarzy doznają porażenia i masz trudności z wymową. To trzy główne objawy wylewu.
SLAJD 24/26© Photo Pixabay

Twoje BMI wynosi 35 lub więcej
Znajomość wartości naszego wskaźnika masy ciała (BMI) jest istotna. Na podstawie tej prostej wartości możesz wywnioskować, czy umrzesz przedwcześnie czy też nie.
Badanie opublikowane w czasopiśmie Journal of the american Medical Association wykazało, że śmiertelność osób z drugim typem otyłości (BMI powyżej 35) jest o 29% wyższa niż średnia.
SLAJD 25/26© Photo Pixabay

Byłeś otyły
Jeśli jednak problem otyłości masz już za sobą, nie jesteś całkiem odporny na groźne choroby. Według badania opublikowanego w czasopiśmie naukowym PNAS umieralność osób, które były kiedyś otyłe, jest o 27% większa niż tych, które nigdy nie miały takiego problemu.
Co więcej, byłym otyłym w większym stopniu zagraża cukrzyca typu 2 lub choroby serca.
SLAJD 26/26© Photo Shutterstock

Masz zaburzenia erekcji
Problemy z zaburzeniem erekcji wciąż stanowią tabu u mężczyzn. Z drugiej strony, jeśli masz z tym problem regularnie, warto porozmawiać z lekarzem. Po pierwsze, aby zadbać o swoje życie seksualne i uniknąć poważnych problemów zdrowotnych.
………………………………………….
(ZW) Mój komentarz
Każdych oznak chorobowych nie wolno jest lekceważyć i trzeba natychmiast na nie reagować, najlepiej wizytą u lekarza. W sprawach mniejszego kalibru pomóc może opinia farmaceuty, np. aptekarza. Można też spotkać się, - czasem przypadkiem, - z pracą naukową (albo jej wynikiem) dotyczącymi konkretnych, naszych objawów chorobowych. Można też założyć sobie biblioteczkę medyczną opartą na kupowanych, co miesiąc: Biuletynach Mapy Zdrowia, wydawanych przez MAPĘ ZDROWIA, albo innych pracach potwierdzonych nauką. Te, Mapy Zdrowia, są chyba jedynymi na świecie wydawanymi w formie potwierdzonej nauką i życiowymi przykładami, formie przystępnej i laikowi nawet w sprawach medycznych, bardzo przyjaznej, czego się nie spotyka, a jeżeli nawet, to bardzo rzadko.

……………………………..
MAKABRYCZNE – seria niechlubna

Prawicowy tygodnik "Sieci" grzmi: "A jednak był trotyl"


OPRAC. ANNA KOZIŃSKA 25.03.2019 / 12;00


"Anglicy znaleźli trotyl" - donosi konserwatywny tygodnik "Sieci". Informuje, że brytyjskie laboratorium znalazło ślady materiałów wybuchowych na szczątkach wraku Tu-154M. Podkreśla jednak, żeby nie wyciągać ostatecznych wniosków. Gazeta szacuje, że śledztwo smoleńskie może potrwać, bowiem jeszcze kilka lat. Powstrzymywać się, więc należy od stawiania ostatecznych hipotez.

Tygodnik sporo miejsca poświęca wyliczeniu zasług laboratorium, które specjalizuje się w badaniach kryminalistycznych związanych z materiałami wybuchowymi. Zwraca też uwagę, że możliwe jest powołanie kolejnych ekspertów z zagranicy. A Brytyjczycy przebadali mniej niż połowę materiału. - Dopiero po tym jak spłyną wszystkie wyniki, prokuratura zajmie się interpretacją. (...) Śledztwo może potrwać kilka lat - twierdzą autorzy artykułu.



"Sieci" o manipulacjach

Po części dotyczącej ustaleń Brytyjczyków, znajdują się obszerne fragmenty, które można podsumować słowami: "a nie mówiliśmy?". Czytamy, bowiem o tym, że "Sieci" już wcześniej opisywało manipulacje polskiego Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Polskim, które w 2013 roku zajmowało się próbkami z wraku.

"Nie odnalazło ono śladów materiałów wybuchowych. Można, więc wysnuć jasny wniosek: angielskie badania podważają ekspertyzy prowadzone przed kilkoma laty w CLKP" - pisze tygodnik. I ocenia, że informacja o materiałach wybuchowych "miała być skrywana przez śledczych". "Cel był jasny: przeprowadzić analizy tak, by nic nie wykryć" - dodają dziennikarze.

I przypominają, że wcześniej "założono, że obecność materiału wybuchowego w danej próbce będzie można uznać pod warunkiem, że potwierdzi się to w każdej z czterech metod chromatograficznych". Brytyjczycy takiego założenia nie przyjmują.

Autorzy artykułu stawiając pytania, uderzają w CLKP: "Czy wobec wyników badań w Wielkiej Brytanii ktoś wróci do ,ustaleń, CLKP? Czy ktokolwiek odpowie za torpedowanie śledztwa wyjaśniającego przyczyny śmierci prezydenta RP i towarzyszącej mu delegacji?". I ocenia: "Gdyby to śledztwo było w ten sposób [jak to się robię teraz, we współpracy z Brytyjczykami - red.] prowadzone od początku, zapewne znalibyśmy już odpowiedź na zasadnicze pytanie:, co wydarzyło się rankiem 10 kwietnia 2010 r. nad Smoleńskiem?".

"Sieci" tłumaczy też prokuraturę, wobec której stawiane są zarzuty, że nie in-formuje o śledztwie. - Może lepiej, że jest ciszej, ale za to bardziej profesjonalnie - podkreśla.
Źródło: "Sieci"
……………………………………………..

Ukochane i umiłowane, choć coraz rzadsze i coraz bardziej chrome ZDROWIE nasze

Na którego brak w bardzo różnym zakresie cierpi ponad 90 % ludzkiej populacji Globu ziemskiego. To efekt CHEMII wszechobecnej również w medycynie, w środkach, które mają nas niby leczyć??? To już nie paradoks, - to absolutna paranoja – światowe naukowe chorobowe szaleństwo, które kpi sobie z medycyny niekonwencjonalnej inaczej naturalnej, która wiekami miliardom ludzi skutecznie bez obecnych chemicznych medykamentów pomagała. Światełko w tunelu jednak jest. Jeszcze nieśmiało, ale stopniowo coraz większe zainteresowanie budzi ta stara forma pomocy w ratowaniu zdrowia ludziom. Świat obecnej medycyny musi do niej powrócić, by pomoc medyczna nie przerastała szkód, jakie dzisiaj wyrządza w niej chemia, która jeżeli nawet na jedno niedomaganie pomaga, to na wiele innych bardzo skutecznie szkodzi, wywołując wiele ( 5-15) niedomagań nowych, albo w tylu innych przypadkach inaczej szkodząc zdrowiu naszemu.

Ananas a zdrowie– kilka ciekawostek


Ananasowy sposób na kaszel
Ananasy to uwielbiane owoce tropikalne. Są nie tylko smaczne, ale również zdrowe. Wykazują, bowiem zadziwiające właściwości, które mogą nawet przeciwdziałać rozwojowi raka piersi. Regularne jedzenie ananasów poprawia trawienie, wzmacnia układ immunologiczny o świetnie zastępuje liczne leki stając się skutecznym środkiem do leczenia licznych chorób. Czy ananas może jednak stanowić także sposób na kaszel, wyleczyć problemy układu oddechowego i astmę?

Pięciokrotnie silniejszy sposób na kaszel
Badania wykazały, że sok ananasowy może mieć nawet pięciokrotnie silniejsze działanie niż klasyczne syropy na kaszel przepisywane przez lekarzy. Dlaczego więc nie stosować go częściej? Gdyby ta hipoteza okazała się prawdą można byłoby zaoszczędzić majątek a jednocześnie na poczet własnego zdrowia uniknąć kupowania chemicznych środków syntetycznych do walki z kaszlem, przeziębieniem i innymi chorobami. Pewnie towarzyszą Ci liczne wątpliwości i zastanawiasz się, czy jeśli sok z ananasa okaże się nieskuteczny nie będziesz musiał wrócić do klasycznych środków farmakologicznych, tyle, że mocniejszych? Dowiedz się czy sok ananasowy naprawdę może złagodzić kaszel i pomóc Ci w uniknięciu stosowania leków.

Przeciwzapalne właściwości soku z ananasa dla alergików
W owocach ananasa znajduje się ogrom właściwości, składników i enzymów takich jak bromelaina, która wykazuje silne właściwości przeciwzapalne. To właśnie, dlatego ananasy stały się tak popularnym remedium leczniczym w wielu cywilizacjach Ameryki Środkowej oraz Południowej. Okazuje się, że ananasy często wykorzystywane są w terapiach przeciwzapalnych. Z prowadzonych obserwacji wynika, że ananas doskonale radzi sobie z kaszlem i reakcjami alergicznymi. Możesz oczywiście sięgnąć po naturalne środki farmakologiczne, ale może na początku warto włączyć do swojej diety tropikalnego ananasa?

Zwalczanie astmy, sezonowych alergii i problemów z oddychaniem przez sok z ananasa

Wspomniana już wcześniej Bromelaina doskonale radzi sobie z walką z AAD. Jest, więc logicznym, że może być również stosowana, jako pomoc w terapii uzupełniającej dla alergików i astmatyków. Okazuje się, że astma może być wywoływana przez liczne czynniki środowiskowe, żywieniowe, genetyczne lub zakaźne. Według badań sok ananasowy w leczeniu astmy wykazuje bardzo intrygujące efekty a jego stosowanie w przyszłości wygląda bardzo obiecująco. W teście wzięło udział kilka osób, które każdego dnia spożywały 100 ml soku ananasa z puszki, wymieszanego z taką samą ilością wody. Test trwał trzy miesiące a przez ten czas pacjenci spożywali wspomnianą dawkę dwa razy dziennie, każdego dnia. Po tym czasie przeszli test sprawności płuc i ich wyniki znacznie się poprawiły. Naukowcy wysnuli, więc tezę, że ananas może mieć niezwykle korzystne właściwości lecznicze wspomagające walkę z astmą oskrzelową.

Sok z ananasa – łagodzenie kaszlu i niwelowanie świszczącego oddechu

Osoby cierpiące na POChP lub astmę oskrzelową często zauważają u siebie ostre napadu kaszlu i świszczący oddech. Jest to spowodowane zablokowaniem oskrzelików z powodu nadmiernej produkcji śluzu. Najnowsze badania doprowadziły naukowców do wniosku, że ananas może wykazywać efekty mukolityczne, które pomagają w niwelowaniu świszczącego oddechu oraz ułatwiają odkrzsztuszanie.

Sok z ananasa na katar sienny, zatkany nos i chore zatoki
Zatkany nos i kaszel spowodowany katarem siennym lub problemami z zatokami to bardzo irytujące dolegliwości, których dziś można w prosty sposób pozbyć się dzięki zastosowaniu soku ananasowego. Bromelaina ma działanie przeciwzapalne, zmniejsza, więc przekrwienie i przynosi ogromną ulgę niemalże natychmiast po zastosowaniu.

Czy sok ananasowy może być stosowany zamiast syropu przeciwkaszlowego?

Niestety, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa i jednoznaczna. Wszystko zależne jest od tego, o jakim rodzaju kaszlu mówimy. Jeśli kaszel jest wynikiem stanów alergicznych lub astmy to faktycznie sok z ananasa może przynieść pewną ulgę i wspomóc konwencjonalne leczenie. Osoby cierpiące z powodu zakażenia powinny jednak w dalszym ciągu kontynuować terapię farmakologiczną, aby pomóc organizmowi w jego zwalczeniu. Wówczas ananas niekoniecznie będzie odpowiednim wyborem. W przypadku wszelkich infekcji ananas także może przynieść ulgę, dzięki bromelainie, niemniej jednak decyzję o zastąpieniu konwencjonalnych metod leczenia sokiem anansowym warto konsultować z lekarzem. Niektórzy zalecają, aby nie rezygnować z leków, tylko wspomóc ich działanie ananasem.
……………………………………..
………………………………………………………………..
………………………………………………………………………………………………

Autorska stopka:
(ZW) – skrót inicjałów Autora – zaznaczony tekst własny
(K – E.P.) >>> - to skrót od słów Kyokushin - Ekstremum Prawdy – najwyższy stopień prawdy potwierdzony autopsją własną Autora artykułu używany dla treści bardziej obszernych od poniżej określonych


* / ** - Autorskie ciekawe myśli, po-wiedzenia. Inspirujące myśli złote
*** / **** - Autorskie sentencje, aforyzmy; maksymy
**** - Autorskie Apogeum: określenie momentu szczytowego, wartości maksymalnej. Najwyższe możliwe do osiągnięcia jakości, do których należy dążyć.*

Wszelkie pytania, dzielenie się wszechstronnymi uwagami i spostrzeżeniami, także Twoimi propozycjami dotyczącymi moich publikacji, - jeżeli nie odpowiada Ci droga poniższego komentarza, - kieruj proszę bezpośrednio na mój adres mailowy: intermark-bis@wp.pl

Autor artykułu: Zdzisław Wojciechowski - m-c MAJ 2019

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

17 Lipca 1937 roku
Urodził się Stanisław Tym, znany i lubiany aktor, satyryk.


17 Lipca 1989 roku
Polska nawiązała stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską


Zobacz więcej