Sobota 25 Maja 2019r. - 144 dz. roku,  Imieniny: Borysa, Magdy

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 02.05.19 - 14:03     Czytano: [227]

Wspomnienia z Włodawy





Kiedy Ukraińcy mieszkali we Włodawie, bardzo się tu panoszyli, byli dla nas, Polaków, bardzo niedobrzy, dokuczali nam...

Pierwsze miesiące wojny we Włodawie

Pod Włodawą w 1939 r. doszło do walk z Niemcami, którzy zajęli miasto 16 września. Duży był w tym udział ukraińskich nacjonalistów. 17 września 33 dywizja piechoty Wojska Polskiego płk T. Zieleniewskiego przepuściła atak na miasto. Oddziały polskie musiały wycofać się po walkach w okolice Sobiboru; Włodawa została zajęta przez Polaków po wycofaniu się Niemców 23 września. Pod koniec września kilka dni stacjonowały tu oddziały SGO „Polesie” gen. F. Kleeberga. Jeszcze 1 października przebywały tu polskie oddziały KOP gen. Wilhelma Orlika-Ruckemanna. Następnie Włodawę zajęły oddziały Armii Czerwonej, które były w mieście do 14 października, do czasu kiedy zapanował w mieście okupant niemiecki.

- W czasach, gdy panowali tu Niemcy, byliśmy nękani łapankami- opowiada urodzona w 1926 roku Franciszka Kłucjasz, mieszkanka Włodawy. -Mieszkałam w Orchówku, ale bardzo często pieszo przychodziłam do miasta, do Włodawy. Kiedy były łapanki, zdarzało się, że nocowaliśmy w piwnicach czy nawet na polach. Przyjeżdżały samochody, nawet nocą, wganiali ludzi, bardzo wielu wywieźli. Poza Włodawę, do wiosek, niemiecki okupant bał się zapuszczać- tam na Niemców czekała partyzantka. Raz zostałam złapana, już mnie wieźli, ale udało mi się uciec. W maju 1942 r. zostaliśmy przez Niemców przymusowo zaangażowani, na okres około tygodnia, do kopania nad Bugiem okopów. W tym czasie chodziłam do pewnej Włodawianki o nazwisku Wysocka, aby uczyć się szycia. Pamiętam, jak mówiono, że kiedy Niemcy nakazali kopanie okopów- szykowali się na atak Rosjan,- jeden fryzjer chciał uciec i został zastrzelony, baliśmy się. Sowieci uderzyli z wielką siłą.

Tu była Ukraina

Włodawa została zajęta przez wojska radzieckie 22 lipca po przełamaniu niemieckiej linii oporu. Tego samego dnia zajęto ponad 200 miejscowości w pasie nadbużańskim, m.in. Orchówek, Sobibór, Suchawa, Wereszczyn, Wytyczno. Od sierpnia 1944 r. zorganizowaną działalność w mieście i powiecie podjęła PPR, która swój duży rozwój organizacyjny zawdzięczała ponad 600-osobowej grupie ludności ukraińskiej, 485 Polakom i 37-osobowej grupie Żydów.

Ukraińcy, wśród których byli zakonspirowani członkowie UPA i OUN całkowicie opanowali komendę MO i obsadzili terenowe posterunki. - Kiedy Ukraińcy mieszkali we Włodawie, bardzo się tu panoszyli, byli dla nas, Polaków, bardzo niedobrzy, dokuczali nam- mówi Franciszka Kłucjasz. - Kiedy spotykali nas, Polaków, na ulicach, mówili: Lachi, Laszki. Wyganiali wręcz nas z Włodawy, cała Chełmszczyzna to nasz teren- tak twierdzili. Niemcy nie dali się tak we znaki, jak Ukraińcy. Tu rządzili- zajęli szkoły i urzędy. Tu była Ukraina! Mieli dowody z literą U, my – z literą P. Pokazując taki dokument, czuli się uprzywilejowani. Na przykład były sklepy, gdzie my mogliśmy zakupić tylko określone produkty, oni- mogli wszystko kupić, czego pragnęli. Wyłapywali rozbitków polskiego wojska z 1939 r., wiązali tych żołnierzy drutami. Z Ukraińcami czasami bywały i dobre relacje sąsiedzkie. Ojca brat ożenił się z Ukrainką, wbrew woli jej rodziny. Ślub odbył się w kościele katolickim, kobieta ta przeszła na katolicyzm. Rodzina nie tylko wyparła się jej, ale dokuczano jej i jej mężowi, nawet później ich dzieci miały trudne życie. Trudno to nawet opowiedzieć, jak oni cierpieli. W Orchówku pod Włodawą, gdzie mieszkałam, większość stanowili Ukraińcy, na 300 gospodarstw może ze 30 to były polskie rodziny.

Trudne przesiedlenia

Na mocy umów międzynarodowych między PKWN a trzema republikami radzieckimi: białoruską, ukraińską i litewską z 9 września 1944 r. ludność ukraińska miała zostać przesiedlona z terytorium Polski do USRR, natomiast obywatele polscy z terytorium USRR do Polski.

- Pełno było Ukraińców, do czasu, aż ich Rosjanie wywieźli- opowiada Kłucjasz.- Początkowo na słupach i płotach były rozwieszane ogłoszenia z informacją, że Ukraińcy mogą wyjeżdżać do Rosji. Tam, na wschodzie, to były tereny komunistów, dlatego niektórzy Ukraińcy z Włodawy dołączyli do „swoich”. Ale byli i tacy, którzy nie byli komunistami- ci również byli wrogo nastawieni do Polaków, ale starali się, aby tu zostać. Wielu przed transportem uciekło do lasu, natomiast chłopcy ukraińscy, którzy byli w wojsku, z czasem powracali i tu również zostali. Została też Ukrainka Nadia, która opiekowała się obłożnie chorą matką. A jak ich wywozili? Pamiętam był 30 maja 1946 r., były już zasiane pola, do Orchówka wpadło wojsko, szli od domu do domu, dając rodzinom ukraińskim dwanaście godzin na spakowanie. Po południu podjechał duży transport i zaczęli podprowadzać ludzi do pociągu. Widziałam to wydarzenie- ten płacz, krzyk. Właśnie poszłam odprowadzić do pociągu naszych sąsiadów, to byli dobrzy ludzie. Widziałam też przygotowany wagon dla popa z rodziną i dla organisty. Wtedy w Orchówku funkcjonowała stacja kolejowa. Stamtąd ich wywieźli na wschód.

Do wysiedlenia Ukraińców z powiatu włodawskiego wyznaczono żołnierzy i funkcjonariuszy MO. Były to przesiedlenia -zarówno dobrowolne, jak i przymusowe- do ZSRR (15 października 1944 r.-19 lipca 1946 r.) oraz te w ramach akcji „Wisła” (od 26 kwietnia 1947 r.). Ukraińcy, aby zabezpieczyć się przed wysiedleniem, wstępowali do UB. Niektórzy uniknęli wysiedleń, przechodząc na katolicyzm i deklarując polską narodowość. Akcji wysiedleńczej przeciwdziałały aktywnie oddziały UPA z kurenia „Berkuta” (Włodzimierza Sobczaka) oraz samodzielna sotnia „Wołodii” (Iwana Romaneczki), rozbite w 1947. Mniejsze grupy UPA działały we włodawskiem do 1950 r.

- Kiedy zaczęto wywozić Ukraińców, ich domy i gospodarstwa z czasem w 1947 r. objęli Polacy, przybyli głównie z Galicji i zza Buga. Wróciła na przykład część rodziny Bartoszewskich; chłopiec, który uratował się przed rzezią band UPA opowiadał, jak na Wołyniu wyrżnięto jego rodziców, a on sam schował się w sianie pod sieczkarnią i uniknął straszliwej śmierci- mówi Franciszka Kłucjasz.


Wysłuchała i spisała:
Joanna Szubstarska

Wersja do druku

Pod tym artykułem nie ma jeszcze komentarzy... Dodaj własny!

25 Maja 1921 roku
Urodził się na Podolu Mieczysław Albert Krąpiec, polski zakonnik, filozof, wieloletni rektor KUL-u, (zm. 2008)


25 Maja 1960 roku
Urodzila się Majka Jeżowska, wykonuje piosenki głównie dla dzieci, m.in. "A ja wolę swoją mamę".


Zobacz więcej