Poniedziałek 19 Sierpnia 2019r. - 231 dz. roku,  Imieniny: Emilii, Julinana

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 04.04.19 - 18:17     Czytano: [437]

Mosad, prezydenci i szekspiry


Szanowni Państwo!

Ajajajajajajaj! Tyle się dzieje na świecie, że nie wiadomo, od czego właściwie zacząć ten felieton. Może zatem zacznę od tego, o czym nie odważyła się informować ani telewizja rządowa, ani telewizje nierządne. A nie odważyła się poinformować o manifestacjach, jakie w wielu miastach Stanów Zjednoczonych, między innymi w Chicago i Nowym Jorku, odbyły się, by zaprotestować przeciwko ustawie 447 JUST, na podstawie której Stany Zjednoczone zobowiązały się dopilnować, by Polska, która jest przede wszystkim na celowniku żydowskich organizacji przemysłu holokaustu, wypłaciła zarówno im, jak i bezcennemu Izraelowi haracz w wysokości 300 miliardów dolarów. Niby nie ma już cenzury, ale funkcjonariusze telewizyjni skądś wiedzą, o czym wolno im informować, a o czym nie wolno. Skąd to wiedzą? Tajemnica to wielka, więc nie jest wykluczone, że przez tajny telefon powiadamia ich o tym sam pan Jonatan Daniels, wyznaczony na naszego przyjaciela. Przez kogo wyznaczony? Aaa, to jeszcze większa tajemnica. A kto strzeże tajemnic? Wiadomo – tajniacy. W przypadku tajemnic izraelskich byłby to więc Mosad. Ładny interes! Czyżby Mosad rzeczywiście już teraz instruował naszych telewizyjnych funkcjonariuszy? Tego z góry wykluczyć nie można tym bardziej, że zgadza się to z moją ulubiona teorią spiskową, według której Polską rotacyjnie rządzi albo Stronnictwo Ruskie, albo Stronnictwo Pruskie, albo Amerykańsko-Żydowskie. Ponieważ teraz u steru jest akurat to ostatnie, to by nawet pasowało, żeby Mosad za pośrednictwem pana Jonatana Danielsa, naszego najnowszego przyjaciela, instruował naszych telewizyjnych funkcjonariuszy i to nie tylko z telewizji rządowej, która służy, jak nie sowietom, to Amerykanom, jak nie Amerykanom, to Żydom. Dotyczy to również telewizji nierządnych, bo jakże ma być inaczej, skoro taka TVN, którą podejrzewam, że została utworzona przy udziale pieniędzy ukradzionych z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego, została niedawno wykupiona przez Discovery Communications, na której czele stoi pan Dawid Zaslaw, z pierwszorzędnymi korzeniami? Skoro jednak już teraz Mosad może sztorcować naszych funkcjonariuszy, nie tylko zresztą telewizyjnych, ale i rządowych, to co to będzie, jak te całe „roszczenia” Polska zrealizuje i w ten sposób dostanie się pod żydowską okupację?

Zanim jednak pogrążymy się w tych ponurych rozważaniach, to rzućmy okiem na Ukrainę, którą Nasz Najważniejszy Sojusznik kreował nam na naszego „strategicznego partnera” . Właśnie odbyła się tam pierwsza tura wyborów prezydenckich, którą wygrał w cuglach pan Włodzimierz Zełenski, wynaleziony na prezydenta przez tamtejszego żydowskiego oligarchę, Igora Kołomyjskiego. Pan Zełenski był przedtem takim telewizyjnym jajcarzem, ale być może właśnie dlatego Igor Kołomyjski nastręczył go Ukraińcom, podobnie jak w 1990 roku Jarosław Kaczyński nastręczył Polakom na prezydenta Kukuńka. Przewidział to jeszcze w XVIII wieku pozbawiony złudzeń ksiądz biskup Ignacy Krasicki w bajce „Wół minister”: „Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie, szły rzeczy wprawdzie z wolna, ale szły porządnie. Jednostajność na koniec monarchę znudziła. Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła. Dwór był kontent, kontenci poddani – z początku. Ustała wkrótce radość – nie było porządku. Śmiał się pan, śmiał minister, płakał lud ubogi. Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi, zrzucono z miejsca małpę. By złemu zaradził, wzięto lisa. Ten pana i poddanych zdradził.” Czyż to nie jest skrót najnowszej historii Polski, obejmującej lata 1990-2005? Ciekawe, co będzie na Ukrainie, bo do drugiej tury obok pana Zełenskiego przeczołgał się dotychczasowy prezydent Piotr Poroszenko. Ale piękna Julia Tymoszenko, której nie chciał poślubić i założyć z nią dynastii Jarosław Kaczyński, już się odgraża, że wybory z pewnością zostały sfałszowane i że do drugiej tury powinna przedostać się ona. Piękna Julia już wcześniej zapowiadała, że Piotrowi Poroszence urządzi drugi Majdan. To to teraz jest okazja, żeby tak się stało. Ciekawe, czy forsę na urządzenie tego Majdanu wyłoży, tak jak przedtem, Nasz Najważniejszy Sojusznik, czy może zimny rosyjski czekista Putin. W tym drugim przypadku nasi dygnitarze pewnie nie popieraliby Majdanu, to znaczy – nie jeździli do Kijowa, by wydawać tam kabotyńskie okrzyki, chociaż – kto wie? Na pieniądzach nie byłoby napisane, że pochodzą od Putina, a poza tym jest rozkaz, że na Ukrainie żadnych spisków nie ma, że i jeden i drugi Majdan, to pełny spontan i odlot, a skoro tak, to niby dlaczego ten trzeci miałby być inny? Toteż nie jest wykluczone, że u boku pięknej Julii zobaczymy również naszych Umiłowanych Przywódców i to zarówno z obozu „dobrej zmiany” , jak i obozu zdrady i zaprzaństwa.

Podczas gdy wokół Polski dzieją się rzeczy ważne, to u nas historia powtarza się jako farsa. Oto sodomici i gomoryci, protestując przeciwko spaleniu jakichś książek, mają się „skrzyknąć” w Gdańsku, gdzie będą wymieniać się książkami „o tematyce LGBT”, czyli – jak można się domyślić – miękką i twardą pornografią. Protest nawiązuje do palenia książek przez złych „nazistów” – ale wtedy palono książki teoretyka i dwóch praktyków ludobójstwa: Karola Marksa, Włodzimierza Lenina i Lwa Trockiego. Tak w każdym razie wynikało z ekspozycji w waszyngtońskim Muzeum holokaustu. Tymczasem teraz otaczane kultem będą książki napisane przez szekspirów majtek damskich i męskich.



Stanisław Michalkiewicz
4 kwietnia 2019 r.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest emitowany w Radiu Maryja w każdą środę o godz. 20.50. Komentarze nie są emitowane podczas przerwy wakacyjnej w lipcu i sierpniu.

Wersja do druku

Ricky Dick. - 10.04.19 13:01
Gazeta Warszawska w artykule Jana Pińskiego demaskuje Grabowskiego i Grossa w ich kolportowanych na użytek Przedsiębiorstwa Holokaustu kłamstwach. Wniosek nasuwa się taki że, należy 10 razy sprawdzić czy prawdą jest to co Żydzi piszą i mówią na temat rzekomych zbrodni Polaków na Żydach. Okazuje się, że wszystko jest kłamstwem wyssanym z ich brudnego palucha.
Jak to możliwe, że ludzie rzekomo wykształceni, zwani naukowcami Żydzi za wszelką cenę fałszują historię i fakty mając opinię publiczną i Polaków za wyjątkowych debili. Kompromitacja ich samych i tytułów stawianych przed nazwiskami wyklucza ich z grona ludzi prawych i uczciwych i przenosi ich do świata malwersantów, siewców nienawiści i historycznych oszustów.
Panie Grabowski, panie Gross , pani Engleking, ja na waszym miejscu schowałbym się w lisią norę i nie wychodził już więcej. Honoru u was za grosz. Honoru raczej nie straciliście, bo go nie mieliście nigdy. Kodeks Boziewicza kłania się. Co na to polskie prawo panie prokuratorze Ziobro w kwestiach szkalowania Polski i Polaków. Chyba pan śpi snem słodkim.

Cytuję:
"...Tak było w przypadku kolportowania przez Jana Grabowskiego informacji o 200 tys. Żydów zamordowanych rzekomo przez Polaków, gdy próbowali przeżyć poza gettami. Grabowski takie informacje sączył izraelskim dziennikarzom. I to oni podali, że tłumaczył im, że owa liczba pochodzi z pracy wspomnianego historyka Szymona Datnera. Gdy Grabowski został przez ambasadora Polski w Szwajcarii Jakuba Kumocha wezwany do tablicy z prośbą, aby pokazał źródło tego cytatu, zaczął się bronić, iż to jego własny szacunek m.in. na podstawie badań Datnera. Problem w tym, że ten pisał zupełnie co innego. W książce "Las sprawiedliwych. Karta z dziejów ratownictwa Żydów w okupowanej Polsce" (Książka i Wiedza 1968 r.) Datner zupełnie inaczej przedstawiał tę samą historię, którą dziś próbują zmieniać Gross z Grabowskim, posiłkując się jego autorytetem. W żadnym podbitym kraju hitlerowcy nie stosowali tak brutalnego terroru za pomoc okazywaną Żydom przez miejscową ludność jak w Polsce. Jednak mimo tragicznych i odstraszających przykładów społeczeństwo polskie nie przeraziło się gróźb okupanta i okazywało pomoc prześladowanym. Działały tu zarówno świadomość wspólnego losu, jak i pobudki najszlachetniejszego humanitaryzmu i współczucia dla niedoli ludzkiej - uczucia mocniejsze od groźby i strachu - wspominał jeden z działaczy Rady Pomocy Żydom ("Żegoty") Marek Arczyński. Cytujący go Datner nie tylko się z nim zgadza, lecz także dorzucił od siebie, że naród polski, który jako jeden z nielicznych nie skalał się hańbą politycznej kolaboracji z hitlerowskim okupantem, w nie mniejszym stopniu aniżeli Żydzi ucierpiał od działalności tych samych donosicieli i konfidentów gestapo. Stanowisko zarówno narodu polskiego, jak i żydowskiego było tutaj jednoznacznie wspólne: zdrajcy wszelkiego autoramentu, szmalcownicy, szantażyści i konfidenci znajdowali się w powszechnej pogardzie i potępieniu. Zorganizowane podziemie polskie tępiło ich z całą surowością i bezlitośnie - aż do karania winnych śmiercią. (...) Zdrajcy stanowili w tych czasach wąski, cienki, margines społeczny. Był to cuchnący ropień na zdrowym ciele, wąska brudna pręga, na wielkiej i jasnej karcie historii -; tyle Datner. Przyznacie państwo, że trudno doszukać się u niego choćby cienia tej nienawiści i pogardy, jaką próbują szerzyć do Polaków Gross i Grabowski.
Jeżeli będziemy torturować dane wystarczająco długo, to przyznają się do wszystkiego - kpił noblista z ekonomii George Stigler. Z tej kpiny wspomniani wyżej "historycy" uczynili zasadę głoszenia nowej polskiej szkoły pisania o Holokauście (jak sami się nazywają). Owa szkoła polega na zwykłych kłamstwach i przemilczeniach. Instytut Pamięci Narodowej opublikował właśnie naukową recenzję książki "Dalej jest noc. Losy Żydów wybranych powiatach okupowanej Polski" pod redakcją prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego. Tomasz Domański w broszurze zatytułowanej "Korekta obrazu?" wykazał, daleko idące przekłamania i manipulacje w tej głośnej publikacji...." Koniec cytatu.

Wszystkich komentarzy: (1)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19 Sierpnia 1920 roku
Wybuch II powstania śląskiego.


19 Sierpnia 1901 roku
Odsłonięto i poświęcono metalowy Krzyż na Giewoncie, z inicjatywy ks. Kazimierza Kaszelewskiego. Krzyż ma 17,5 m waży 1819 kg. Pielgrzymka religijna w tym dniu


Zobacz więcej