Niedziela 16 Czerwca 2019r. - 167 dz. roku,  Imieniny: Aliny, Anety, Benona

| Strona główna | | Mapa serwisu 

dodano: 20.03.19 - 21:19     Czytano: [220]

Warszawa da się lubić


Niemal cały świat zjechał do naszej stolicy, by w duchu pokoju rozmawiać o wojnie. Gość w dom… jak głosi przysłowie i tak też było. Ostygły już mikrofony i emocje. Teraz spokojnie można podsumować ten niewypał okrzyknięty jak zwykle przez naszych polityków sukcesem.
Coś ostatnimi czasy nam się nie wiedzie, choć usilnie się staramy. Nawet konferencja zmowy w Warszawie dużo dała do myślenia. Człowiek użyczy lokalu, zapewni wikt i opierunek, a w zamian usłyszy jedynie zniewagi. Czemu to przypisać: czasowi, głupocie czy uległości. W prawdzie dobrze wychowany człowiek potrafi się zachować w towarzystwie, nawet zginanie karku nie jest dla niego niczym uciążliwym. Nasi dyplomaci i rządzący są nazbyt dobrze wychowani, co dało się już wielokrotnie zauważyć. Kłaniają się w pas każdemu, a jeśli ktoś ich spoliczkuje nadstawiają drugi policzek. Nic w tym złego wszak tak być powinno. Szkoda tylko, że inni nadwyrężają tę dobroć i zaczynają ich kopać, a to już nie przelewki. Najgorzej gdy robią tak sojusznicy, których bez woli narodu wybrali nasi reprezentanci. Nie zazdroszczę gospodarzom: premierowi i prezydentowi, którzy zaskoczeni obelgami ze strony Izraela i USA - zaniemówili. Jakby było mało tego szef dyplomacji USA rozkazał grzecznie przygotować niezbędne ustawy do wypłaty roszczeń żydowskich, a to już nie żarty. Jesienią ów szef będzie musiał wytłumaczyć się przed kongresem o postępach w tej sprawie. I tu powstaje pytanie, co miało być przedmiotem tej konferencji wojna z Iranem czy z nami? Szukanie wrogów, to nasza specjalność i tym razem też nam się to udało. Rozpętała się jednostronna wojna, aż po kilku dniach milczenia nasz bohaterski premier nie dał za wygraną. Oznajmił wszem i wobec że nie pojedzie do Izraela na spotkanie Grupy Wyszehradzkiej.

… I powiadają, że jesteśmy na kolanach.

Polacy słyną z gościnności, zapraszamy każdego i czym chata bogata… Wiele lat temu przybyli do nas goście ze Wschodu, witani przez naszych współmieszkańców kwiatami żyli jak w raju, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy i wypędził ich dr Wałęsa i to sam, by nie było niedomówień. Czy znajdzie się odważny kiedy nowe kontyngenty się nam znudzą, by było jak poprzednio? U nas ci - politycy hardzi i pyskaci. Na ten przykład w sejmie wyrywają sobie mikrofony, okupują mównice, to poradzą sobie i z jakimś fortem plus. Tak, plus, bo u nas ostatnio wszystko jest na plusie. Zresztą żandarmi ułatwiając nam zadanie już ćwiczą ewakuację. Przedtem broniono Ukrainę, bo była jedyną drogą do przedarcia się Ruskich na nasze tereny, ale ktoś mądry (pewnie jakiś topograf) doniósł w sejmie, że Ruscy przecie bezpośrednio z nami graniczą, zatem obrona jest uzasadniona. Bałtyk ostatnio też się skurczył, bo PIS oddał Danii kawałek morza koło wyspy Bornholm, jedne z lepszych łowisk, oddaje też wszystkie zasoby wodne firmie izraelskiej Tahal, która ustali odpowiednie ceny, uzdatni wodę w środki chemiczne, nie zawsze zdrowe. Bez wody można żyć, zresztą nie trudno ją kupić w markecie (również obcym). Pozbywa się też Ursusa, w końcu autobusy elektryczne można kupić gdzie indziej jak tramwaje np. w Korei. Gospodarka ma się coraz lepiej i boję się, że któregoś dnia rząd ustali, że Polacy już nie muszą pracować, więc po co nam jakieś firmy. PKS też nie nasz, niech ludzi wożą obcokrajowcy. Skoro nasi pracują niemal na całym świecie, dlaczego inni nie mogą nas wozić? Jeszcze tylko nie pomyślano, by zlikwidować Polin, w którym organizuje się różne odczyty i konferencje przeciwko Polsce ( za nasze pieniądze) i wynająć lokal np. nowo powstałej partii „wiosna ludów” czy jakoś tam. Słowem wypożyczyć „komuś zaufanemu”, kto nie będzie pluł na nasz naród i wykrzywiał jego historii. Nasza gospodarka jak donoszą codzienne wieści ma się wspaniale, przemysł się rozwija, rośnie stopa i nie tylko. Zastanawia mnie jedno, a mianowicie : kiedy mówią o przemyśle wciąż pokazują ( setny raz) jakąś chałupniczą produkcję drewnianych półek czy regałów… Czyżby owe fabryki były aż tak zmechanizowane, by obsługiwał je jeden pracownik?

Pomimo wszystkich dobrobytów, socjałów jakimi rządzący obdarowali obywateli nie każdemu wystarcza na egzystencję. Ktoś policzył ile potrzeba zarobić by godnie żyć:
Wynajem mieszkania( 1 pokój) z kosztami 1500,
Bilet miesięczny 200
Środki czystości i kosmetyki 100
Wyżywienie 30 dni x 25 750
Telefon i Internet 100
Leki podstawowe. 150
I coś odłożyć na czarną godzinę np. 200
Wszystko to daje 3100 zł netto

Bo jeśli człowiek zarabia tylko na jedzenie, dojazd do pracy i mieszkanie, to czym różni się od niewolnika, któremu to wszystko zapewnia właściciel.
Czy średnia krajowa wystarcza wszystkim na godne życie, nie wspomnę o emerytach, nawet z okrzykniętą trzynastką, która daje 70 zł miesięcznie. „Gospodarka rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej” JUŻ TO PRZERABIALIŚMY, ale ktoś o tym zapomniał.

Hasła, hasła, hasła, ale nie spełnione nic nie znaczą. Wszystko co było zaplanowane, utknęło w martwym punkcie. Afer nie tknięto. Kwota uwolniona od podatku jest najniższą w Europie. Niemal każda ustawa (nawet uzgodniona w jakiejś ambasadzie) nie doszła do skutku. Odsyłana do różnych instytucji wracała mocno okrojona. Co też miało być z sądownictwem, a co się stało? Wszyscy wiemy o czym piszę, więc nie muszę się rozwodzić. Zapowiadane przez p. Szydło wstawanie z kolan nie powiodło się. Zmieniono p. premier, która na odchodne hojną ręką rozdała premię ( równowartą dobrej bryczce) sobie i swoim pracownikom. Prezes przyciśnięty do muru ( krzykiem narodu) nakazał zwrócić forsę do Caritasu i na tym się zakończyło. Czy zwrócono? Nikt tego nie wie. Tłumaczenie, że poprzednicy wzięli więcej nie jest żadnym argumentem. Nie pamiętam rządu, któremu wystarczałaby pensja, mówią, że tylko ryba ni bierze. Nikt nie wie ile różnych nagród rozdziela premier, prezydent, ministrowie, a mówi się, że wszyscy służą narodowi. Nie pytam ile osób z rodziny zatrudnia każdy urzędnik i czy wszyscy mają wystarczające kompetencję. Dobrze, że zwykły obywatel nie wie co dzieje się w kuluarach. Wiele rzeczy załatwia się po cichu, poza plecami. Jedynym krajem gdzie urządza się referenda jest Szwajcaria, tam w większości decyduje lud. Z drugiej strony gdyby Polacy decydowali w ważniejszych sprawach rząd nie utrzymałby się do polowy kadencji. Uległy ma większe szansę przetrwania, czyli PIS może rządzić długo. Nikt o zdrowych zmysłach nie chciałby dopuścić do rządzenia poprzedników, ale jaki wybór ma szanujący się Polak? Jak zwykle pozostaje mu lepsze zło pomiędzy p. Dudą, Biedroniem i Tuskiem. Sojuszem PO, czy PIS-em , który pozbierał wszelkich uchodźców z UW, PO innych zgromadzeń, co nie oznacza, że w Pisie nie ma porządnych ludzi. Jest jeszcze nielubiana przez rząd partia Narodowców. Dopóki będą systemy partyjne będzie bałagan. Ci sami towarzysze partyjni przez wiele lat i nie ważne czy to prawica czy lewica, wszyscy podążają podobną drogą wytyczoną w Magdalence przez Kiszczaka. Zresztą w Traktacie Lizbońskim zrzekliśmy się przynajmniej częściowej suwerenności. Wiele rzeczy narzuca nam Unia. Łatwo zauważyć, iż w Rosji raz rządzi Putin, raz Miedwiediew i to samo jest u nas: raz prawica, raz lewica, albo jak kto woli: raz sierpem… Każdy rozdaje jakieś świecidełka, a my zachwyceni dobrobytem zapominamy o wszystkim. Oni zaś dzielą się dewidendą i wymyślają wciąż nowe hasła. Brakuje podstawowych zmian ustaw. Prezydenci miast robią co chcą, wymyślają ruchy LGBT ,a rząd znowu nic nie może. Spokojnie odeszła szabrowniczka stolicy HGW z błogosławieństwem kardynała i rządową obstawą. Takie to prawo, taka sprawiedliwość. PIS ma większość w parlamencie i jeśli nie zrobi czegoś teraz, to kiedy? Jak nam udowodniono każdą ustawę można przepchnąć w kilka godzin wraz z podpisem prezydenta. Wszystko się da jeśli jest dobra wola. Pozostało niewiele czasu do jesieni, a później może być różnie. Cieszę się z każdej złotówki, która trafia do biednych obywateli, martwi mnie jednak rozdawnictwo dla wrogów fałszujących naszą historię i plujących Polakom w twarz. Jest jeszcze tyle potrzeb by polepszyć życie narodu. Każdy rząd, prezydent zaraz po wyborach myśli już o następnej kadencji. Kto nie lubi stać we fleszach, wygłaszać płomiennych kazań do narodu. Nawet najskromniejszy policzek z czasem się nadyma, co już łatwo można zauważyć. Dobrze, że jest jeszcze ta znienawidzona Unia przedłużająca byt polityczny, bo inaczej kto przytuliłby zużytych biedaków? W Ameryce nazywa się to storage (przechowalnia). Wypalony poeta przestaje pisać, zużyty polityk przechodzi na wyższy szczebel, tzw. awans społeczny. Co otrzymamy po jesiennych wyborach? Nikt tego nie wie. Nie doczekamy się spełnienia obietnic, bo nie wszystko da się zrobić w jednej kadencji, a druga zapewni jedynie przetrwanie dla urzędników. Nie odkrywam tu Ameryki, tak jest wszędzie. Czy doczekamy się rządu, który postawi na Polskę, a nie na własną karierę? Może gdyby zmienić wierchuszkę PIS-u, bo ta jest zbyt pro żydowsko-ukraińska i kto wie czy czegoś nie podpisuje za plecami narodu, a gdyby doszło do spełnienia obietnic, Polska mogłaby tego nie wytrzymać. Nowa piątka Kaczyńskiego i te wszystkie plusy byłyby niczym w porównaniu z roszczeniami 447 minus. Sztuczne notowania i statystyki, to jedynie woda na młyn wyborczy, rzeczywistość jest zupełnie inna.
Może należałoby skończyć z budowaniem pomników dla autorów grubej kreski, a zacząć realnie podnosić zarobki, by ściągnąć rodaków z zagranicy. Ten rząd i prezydent bardziej dbają o obcych jak swoich. Musimy otworzyć szeroko oczy, by po obudzeniu nie okazało się, że mieszkamy już w innym kraju, którego prezydentem jest brodaty rabin. Poparzeni poplątaną, długą historią jesteśmy zobowiązani do dmuchania na zimne. Zadbajmy o to, by Warszawa nie tylko dała się lubić, ale by polubiła nas, zwykłych zagubionych obywateli.

W. Panasiuk

Wersja do druku

Jan Orawicz - 31.03.19 0:06
Atmosfera ziemska radzi sobie z gazami w tym z CO2,
czyli z dwutlenkiem węgla! Inaczej nasze życie na świecie
nie mogło by istnieć.Flora i pochłaniaa sporo tego
cieplarnianego gazu! Ale już od długiego czasu różni specjaliści
podnoszą larum,że CO2 nas wydusi!! Tylko zapominają o tym,
że atmosfera ziemska radzi sobie i z tym gazem,bo Stwórca
tego naszego świata jest nieomylny i wieczny! A więc Jego
twory nie są człowiekowi śmiertelnie szkodliwe!! Inaczej nas
ludzi już by dawno nie było na tym Bożym świecie!

W Panasiuk - 30.03.19 16:56
Gdzie są ci, którzy domagali się argumentów?. Uważam, że namacalnych rzeczy nie trzeba udowadniać.

Lubomir - 20.03.19 22:21
Oględnie mówiąc, rodacy Karla Marxa, czyli po prostu mieszanka dwóch niezbyt przyjaznych nam nacji - postanowili wykreować Polskę na największego grandziarza i truciciela planety. Ci wrogowie od szeregu lat zapowiadali akcje pastwienia się nad Polską, Polakami i polskością. Teraz kreowani jesteśmy na wrogów Rosji, Ukrainy, Iranu i jeden Bóg wie, kogo jeszcze? Pewnie całej ludzkości, skoro naszym dwutlenkiem węgla tak zatruwamy atmosferę. Czyżby były znów potrzebne podziemne struktury państwowe i podziemni obrońcy ojczyzny i jej wartości? Oficjele zbyt często okazują się nielojalni z narodem i państwem, którego interesy powinni zawsze reprezentować; bez względu na osobiste konsekwencje i rozwój osobistej kariery. Obszar działalności publicznej nie jest przecież prywatnym folwarkiem ani filią obcej agentury! Oficjalnie wiadomo, że największym na świecie dostawcą dwutlenku węgla do atmosfery są Chiny, a drugie miejsce w tej klasyfikacji zajmuje USA. Chiny odpowiadają za jedną trzecią światowej emisji gazów cieplarniach. Zatem dlaczego europejscy Niemcy i ich krewni - nie atakują Chin ale wciąż czepiają się Polski? Niemieccy zieloni zastąpili jedynie brunatnych i czerwonych agresorów...? A celem nie jest w ogóle troska o zdrowe powietrze ale rzucenie Polski na kolana i całkowite uzależnienie od niemieckiej energetyki. Rośliny nie mogą istnieć bez dopływu dwutlenku węgla. To już wyłożył europejskim eko-krzykaczom wybitny znawca ekologii, polski uczony profesor Szyszko. Jednak można odnieść wrażenie, że politycy wysokiego szczebla nie należą do gatunku homo sapiens. To jedynie dyspozycyjni krzykacze i obrońcy swoich pogmatwanych rajów.

Wszystkich komentarzy: (3)   

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami naszych Czytelników. Gazeta Internetowa KWORUM nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16 Czerwca 1934 roku
W Warszawie przy ul. Foksal terrorysta ukraiński zastrzelił ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego.


16 Czerwca 1957 roku
Stracono Imre Nagya premiera Węgier w czasie powstania 1956 roku.


Zobacz więcej